srubokret
30.09.02, 13:48
nie wiem jak reszta ale mnie denerwuja nazwy kin w tym
miescie (i kraju). od pewnego czasu kina molochy
zaczely byc nazywane od nazwy ich wlasciciela
(koncernu, tez molocha). mamy wiec rozne cinema city,
silver screeny i ster century (ktorego juz nie ma).
Mozna przeciez inaczej - jest kinoteka, multikino,
luna, femina, itd. nie chodzi mi tu o obrone
polszczyzny czy faszyzm jezykowy lecz by nazwy byly
jakos sensowne... troche bardziej swojskie, i by
przecietny mieszkaniec stolycy mogl ja wymowic bez
lamania sobie jezyka...
pzdr, srub