Dodaj do ulubionych

O SKM w 'Rzeczpospolitej'

IP: *.pwpw.pj / 217.168.193.* 20.01.06, 09:00
Superpociąg ze złomu


Czy przetarg na zakup pociągów dla Szybkiej Kolei Miejskiej był ustawiony?
Przedstawiamy niejasne kulisy tego zamówienia


Pociągi SKM święcą pustkami. Władze Warszawy chcą zachęcić pasażerów do
korzystania z SKM, zwiększając częstotliwość kursowania i kierując składy na
nowe trasy
(c) JERZY DUDEK
Kursująca od trzech miesięcy SKM miała być komunikacyjnym hitem rządzącej
stolicą ekipy Lecha Kaczyńskiego. Kolej wystartowała z sześcioma pociągami,
teraz chce pozyskać 12 nowych - może je kupić lub wziąć w leasing. Decyzja
zostanie podjęta do końca marca.

Sześć pierwszych pociągów SKM władze miasta kupiły na przełomie 2004 i 2005
roku za 55 mln zł w zakładach ZNTK Nowy Sącz (obecnie pod nazwą Newag).
Prezes firmy Zbigniew Konieczek zaprzeczył w rozmowie z "Rz", że prowadzi
rozmowy w sprawie kolejnego zamówienia. Wiele wskazuje jednak na to, że
właśnie ten producent ma największe szanse na kontrakt.

- Jeśli nowo kupiony tabor będzie tego samego typu, niższe będą koszty
obsługi i utrzymania - przyznaje Jerzy Obrębski, prezes SKM. - Na razie nie
zapadła jednak żadna decyzja.

Przypadkiem mieli projekt
Tymczasem już kulisy pierwszego kontraktu dla zakładów w Nowym Sączu kryją
sporo znaków zapytania. Warunki zamówienia zawarte w specyfikacji
przetargowej okazały się wyjątkowo wyśrubowane: na przedstawienie projektu
firmom dano tylko miesiąc od podpisania umowy, a na zakończenie dostaw -
niespełna rok.

- Miesiąc na przygotowanie projektu to warunek nierealny. Producent
potrzebuje na to co najmniej kilku miesięcy. A zanim ruszy produkcja, upływa
co najmniej półtora roku - mówi Karol Szyndzielorz z koncernu Siemens.

Według informacji "Rzeczpospolitej", ZNTK Nowy Sącz wcześniej przygotowywał
projekt reklamowy prototypu nowocześnie wyglądającego pociągu.

- Każdy producent pracuje przecież nad różnymi projektami - wyjaśnia ten
zbieg okoliczności Zbigniew Konieczek, prezes zakładów z Nowego Sącza. - A
tak się akurat zdarzyło, że jeden z naszych był zbieżny z potrzebami stolicy.
Wystarczyło go po prostu zaadaptować do wymagań przetargowych.

Czy uzyskaniu zlecenia pomogły ZNTK powiązania personalne? Za komunikację
odpowiadał w ratuszu za czasów Kaczyńskiego wiceprezydent Andrzej Urbański, w
1997 roku redaktor naczelny "Życia Warszawy". Właścicielem nowosądeckich
zakładów jest zaś Zbigniew Jakubas - do 2000 roku właściciel tego dziennika.
Czy ta znajomość ułatwiła producentowi zdobycie warszawskiego zamówienia -
tego nie udało nam się ustalić.

Wagony po czterdziestce
Pociągi dla warszawskiej SKM powstały na bazie starych składów EN-57
kupionych od SKM z Trójmiasta (z nich pochodzą ramy wózków jezdnych i
przestarzała konstrukcja układu napędowego).

- Nowy Sącz kupił od nas zrujnowane pociągi z lat 60., wycofane z użytku.
Część była spalona - mówi Paweł Wróblewski, rzecznik SKM Trójmiasto. -
Uznaliśmy ich remont za nieopłacalny. Stary tabor sprzedaliśmy na przełomie
2004 i 2005 roku za 1,64 mln zł - wyjaśnia.

- Protestowaliśmy przeciwko sprzedaży tych spalonych pociągów jako bazy do
wyprodukowania nowych. Mieliśmy wątpliwości, czy będą bezpieczne dla
pasażerów - mówi Stanisław Kogut, senator PiS, przed wyborami szef
kolejarskich związków zawodowych.

W stołecznym przetargu ZNTK Nowy Sącz wystartował jako jedyny oferent. Nasz
informator z branży kolejowej twierdzi, że karty zostały rozdane przed
ogłoszeniem przetargu.

- Władze Warszawy chciały wykazać się zleceniem dla upatrzonego zakładu.
Stare, spalone pociągi stały w trawie w oczekiwaniu na nabywcę z Nowego
Sącza, który je później przebudował. A prawo zamówień publicznych? No cóż,
musieli odgrywać ten cały teatr z przetargiem - mówi nasz informator.

Zwycięzca przed startem?
Warunki przetargu tak określono, że nowe pociągi nie miały szans ze względu
na czas wykonania zlecenia, kwotę przeznaczoną na zakup i sposób punktacji
ofert (70 proc. za cenę).

- Nie mieliśmy starego taboru do modernizacji, a nowy nie miał szans na
wygranie przetargu. A używanego taboru nie sposób kupić, bo kolej sprzedaje
tylko pociągi przeznaczone na złom - mówi Tomasz Zaboklicki, prezes zakładów
PESA Bydgoszcz.

Slavomir Mamatej, prezes ZNTK Mińsk Mazowiecki: - Dopiero kilkanaście dni
przed otwarciem ofert przedstawiciele komisji przetargowej powiedzieli, że to
mogą być także zmodernizowane stare pociągi. Dali nam też do zrozumienia:
jeśli złożycie ofertę, nie mając taboru do modernizacji, nie uwzględnimy jej.
Próbowaliśmy go znaleźć, ale było za mało czasu.

Sęk w tym, że ZNTK Nowy Sącz też oficjalnie nie był właścicielem taboru przed
złożeniem oferty, ale mimo to została ona przyjęta. Szef zakładów Zbigniew
Konieczek nie odpowiedział nam na pytanie, czy przed rozstrzygnięciem
warszawskiego przetargu jego firma miała z trójmiejskiej SKM gwarancje
sprzedaży wycofanych składów.

Menedżer jednej z firm z branży kolejowej: - Jeśli ZNTK Nowy Sącz wystartował
w przetargu, to albo ten używany tabor już miał, albo ktoś mu już go obiecał.
Przetarg opiewał tylko na sześć pociągów, bo Nowy Sącz nie zdobyłby więcej
używanego taboru.

Upudrowali trupa
Oficjalnie umowa z ZNTK Nowy Sącz została podpisana w styczniu 2005 roku. Już
we wrześniu pierwszy pociąg woził pasażerów. Rekordowe tempo uruchomienia
miejskiej kolejki kilkakrotnie zachwalał w rozmowach z dziennikarzami
Sławomir Skrzypek, wiceprezydent Warszawy i jeden z pomysłodawców SKM (dziś w
zarządzie PKOBP).

Suchej nitki nie zostawił na SKM Bogusław Kowalski (LPR), szef Sejmowej
Komisji Infrastruktury, do września wicemarszałek województwa.- Warszawa dała
55 mln zł za upudrowanego trupa. Wydano na ten projekt duże pieniądze, a
technologicznie pociąg nic się nie zmienił. Napęd jest dalej według myśli
technicznej z lat 50. Przyspieszenie i droga hamowania pozostały takie same
jak wtedy.
Obserwuj wątek
    • metron1 Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' 20.01.06, 17:07
      I co z tego Owszem można kupić nowy pociąg ale to jest już koszt około 26 mln
      Euro Kogo stać na zakup tak drogiego pociągu
      • przewoz_pw Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' 21.01.06, 11:28
        Jak sięprzetarg uda, to może KM kupi takich 10. PKP PR też kilkanaście takich
        kupuje (po ok 22mln). Na przeróbki skłądów teżnas nie stać tak na prawdę, a jak
        nie stać, to nie trzeba było się w to pakować.
        • przewoz_pw Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' 21.01.06, 22:53
          22mln złotych, a nie Euro. Aż tak źle nie jest. Piętrowy pociąg Vagonki (mogliby
          kupić dla KM - bardzo fajne) kosztują OIDP 5 mln Euro, czyli też ok 20mln zł.
        • kopaka1 Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' 24.01.06, 17:12
          Zobaczysz, że ten przetarg nie uda się. Robią go nieudacznicy. Ten artykuł w
          Rzeczpospolitej też wygląda na zamówiony przez tych nieudaczników,
          zdenerwowanych sukcesem SKM. Rynek Kolejowy napisał o bliskim końcu Przewozów
          Regionalnych a zatem także ich KM.
          • Gość: Tomcio Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' IP: *.europe.hp.net 24.01.06, 17:44
            Gdzie ty widzisz sukces SKM? Denny rozklad, szroty na torach, ogromne pieniadze
            pompowane w ten wynalazek. Za te pieniadze cala aglomeracja warszawska moglaby
            przez 10 lat jezdzic pociagami na podstawie karty miejskiej.
            • kopaka1 Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' 24.01.06, 18:28
              Za chwilę KM zostaną zmiecione przez wiatr historii. Oni mają tylko 4 wycofane
              w Niemczech szynobusy. Reszta taboru może w każdej chwili zniknąć. Chcesz
              jeszcze 10 lat jeździć rozlatującymi się, znikającymi EN57?
              • Gość: Rychu Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' IP: *.spray.net.pl 24.01.06, 22:32
                Brednie wierutne. KM modernizuje swoj tabor wrzucajac w kazda modernizacje po
                2,5 mln zl. Stac ich na to. Od sierpnia wykazuja stale rosnace zyski. A SKM -
                stale rosnace straty.
                • przewoz_pw Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' 24.01.06, 23:04
                  > Brednie wierutne. KM modernizuje swoj tabor wrzucajac w kazda modernizacje po
                  > 2,5 mln zl.
                  nie w każdą i nie 2,5mln, tylko 1,5mln i jak na razie tylko w dwie modernizacje.
                  2,2mln zapłaci PKP PR za całkiem fajne modernizacje składów EN57, w tym
                  modernizacji będzie podlegać układ rozruchowy, co sprawia, że taki skład będzie
                  nieco nowocześniejszy od 14WE...
                  oto info:
                  www.pr.pkp.pl/code/glowna.php?ID=C00&wersja=pol&TID=2&arch=1
                  W 2006 roku ma być 45 takich modernizacji. Nawet w skali kraju będzie to już
                  zauważalna zmiana na lepsze.
            • metron1 Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' 24.01.06, 22:36
              To samo mogę powiedzieć o KM Ogromne pieniądze które są tak samo pompowane w KM
              Tak samo moge mieć pretensje do rozkładu jazdy ktory układają całkowici
              dyletanci Takie same szroty na szynach w które też wpompowano pieniądze a
              najczęsciej modernizacja polega na zmianie malowania przez ten czas gruntownie
              zmodernizowano aż ...2 składy i jedynym plusem jest to że jest tylko odrobinę
              ciszej i nie wiej przez nowe okna Minusem jest to że przez brak drzwi do
              przedziałów ogromnie wieje i jest zimno
              Zobaczymy latem jak zareagują pasażerowie którzy będą mieli wybór jechać w upale
              pociągiem KM w którym wiatr o mało nie urwie głowy a na postoju panuje
              niesamowity upał a pociągiem SKM z klimą
              Dziwne że na temat KM gazety nie piszą takich paszkwili Dopiero wprowadzenie
              nowego rozkładu w którym pasażerów zamieniono w przewożone bydło spowodowało
              lekką fale krytyki Teraz jest cisza mimo że obecnie codziennie jadę z
              opóznieniem 40minut -1,5h
              A SKM jest krytykowana za wszystko A tabor nie taki chociaż o wiele wygodniejszy
              niz ten KM a to rozkład nie taki itp
      • Gość: Tomcio Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' IP: *.europe.hp.net 24.01.06, 17:46
        Nowy pociag to nowoczesne rozwiazania techniczne, ktore zwracaja sie po 2-3
        latach eksploatacji, pseudomodernizacja to pielegnowanie przestarzalej
        technologii ktorej koszty obslugi wielokrotnie przewyzszaja 'oszczednosci' przy
        zakupie.
    • metron1 Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' 21.01.06, 19:37
      I jeszcze jedno Może wicemarszałek p Kowalski przypomni jaki kupił skład dla WKD
      Za dużo większe pieniądze kupił totalnego rzęcha Co z tego że pociąg jest nowy
      jak nagminnie psuje się w nim wszystko co jest tylko mozliwe pociąg ten zapalił
      sie już na trasie a stoi więcej w lokomotywowni niż wozi ludzi Do tego na całą
      WKD jest tylko jeden nowy pociąg
      • pawit1 Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' 22.01.06, 10:13
        ostatnio podobno ktoś strzelał do EN95-01 z wiatrówki jak manewrowała w GMRAD.
      • Gość: Rychu Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' IP: *.spray.net.pl 22.01.06, 19:54
        Ale on ma przynajmniej rozruch nowoczesny i nie zre pradu jak smok, a w EN-57/M
        jest stary oporowy rozruch. Mam nadzieje, ze NIK sie kiedys zajmie tym
        niewypalem SKM
        • przewoz_pw Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' 22.01.06, 23:03
          Prądu to on zjada sporo, ma 4 silniki po 250kW każdy, ale przynajmniej ma
          przyzwoite przyspieszenie (1,1m/s^2).Niestety to prototyp i niedopracowany...
          Gdyby tych pojazdów było potem wyprodukowanych więcej, byłaby szansa, że w
          następnych egzemplarzach byłyby wyeliminowane usterki z prototypu, a tak... EN95
          będzie sporo czasu spędzał na stacji technnicznej w Grodzisku. Szkoda.
          Ale co tam. 14WE równie często padają, skoro na szlaku ostatnio widywano skład
          zastępczy: EN57-1107 z Trójmiasta...
    • kapitan.kirk Próba (częściowej) polemiki 02.02.06, 12:02
      Dopiero teraz zwróciłem uwagę na ten artykuł i jak zwykle występuję jako
      adwocatus diaboli :-) Ale przede wszystkim musze podkreślić, że:

      1.) Jest bardzo prawdopodobne, że przetarg na pociągi SKM był rzeczywiście
      ustawiony. Miesięczny termin opracowania projektu nie miał bowiem ewidentnie
      żadnego innego uzasadnienia jak jedynie "prezydencko-wyborcze" (zdążyć przed
      kampanią...). I w zasadzie nikt poza NEWAGiem nie miał istotnie szans na jego
      dotrzymanie, jako że wiekszość światowych producentów buduje pociągi dostosowane
      do peronów o wysokości 38 i 76 cm, a w Wawie obowiązuje 96 cm. Ponieważ
      odpowiednie przeprojektowanie pociągów było oczywiście niemożliwe w cztery
      tygodnie, NEWAG - który oparł się z grubsza na podzespołach starych EN57 -
      wygrywał niejako w przedbiegach.
      2.) Sposób zarządzania SKM jest istotnie poniżej krytyki a słowa o "upudrowanym
      trupie" dosadne, ale dość trafne. Cóż z tego bowiem, że kupiono niezłe pociągi,
      skoro idiotyczne są zarówno trasa ich kursowania, jak i rozkłady, a przy tym nic
      nie zrobiono w celu remontu lub chociaż uporządkowania straszliwie zapuszczonych
      przystanków, skomunikowania ich z autobusami i tramwajami ZTM itp. W ogóle w
      sytuacji, gdy Koleje Mazowieckiego coraz lepiej dogadują się z samorządami nt.
      modernizacji swojej oferty i wprowadzania wspólnych biletów z ZTM, koncepcja
      utrzymywania dwóch spółek państwowo/samorządowych prowadzących kolejowe przewozy
      aglomeracyjne staje się coraz bardziej dyskusyjna (może by je po prostu scalić?).

      Nie zmienia to jednak faktu, że słowa sen. Koguta zatroskanego rzekomo
      bezpieczeństwem pasażerów tchną obrzydliwą hipokryzją, gdyż osoby które znają
      jego działalność związkową (lub jego osobiście) doskonale wiedzą, że człowiek ów
      - jak skądinąd przystało na kolejowego związkowca - kwestiom bezpieczeństwa i
      wygody pasażerów nie poświęcił nigdy w życiu ani jednej myśli. Tajemnicą
      Poliszynela jest po prostu fakt, że zarządy spółek PKP i działające w nich
      związki idą paradoksalnie ręka w rękę jeżeli chodzi o zakaz sprzedaży używanego
      taboru jakiejkolwiek konkurencji, nawet jeżeli oznacza to sprzedaż na złom
      relatywnie nowego sprzętu za kilkakrotnie niższą cenę niż można by uzyskać (w
      Krakowie skądinąd procederem tym w PKP Cargo zainteresowała się prokuratura i
      posadziła już trzy osoby - oby tak dalej!). Skutek jest taki, że ezt jest za
      mało, bo import używanych nie wchodzi w rachubę (żaden z europejskich zarządów
      uzytkujących trakcję 3kV nie ma ich w nadmiarze), a krajowe PR jakoś woli je
      sobie pociąć, a potem płakać, że ma za mało. Nb. akurat za sprzedaż
      "konkurencji" (czyli SKM) tych tak jakoby zrujnowanych i spalonych pociągów
      zarząd grupy PKP usiłował zwolnić szefa trójmiejskiej SKM, ale załoga
      wystrajkowała cofnięcie decyzji, gdyż groźbę powrotu pod skrzydła PKP
      potraktowała (słusznie) na równi z katastrofą.

      A poza tym:

      1.) Określenia typu "zrujnowane pociągi z lat 60.", "według myśli technicznej z
      lat 50." itp. mogą robić niezwykłe wrażenie na laikach, jednak akurat w
      dziedzinie transportu szynowego nie jest to przecież wiek szczególnie sędziwy.
      Po Europie nadal kursuje liniowo niemało lokomotyw, szt i ezt z lat 40./50.
      ubiegłego stlecia. Z berlińskiej S-Bahn (czyli odpowiednika SKM) dopiero w 2003
      roku wycofano ostatnie pociągi wybudowane w latach 30. (tego samego typu co
      użytkowane swego czasu w Polsce EW90/91/92), zaś w Anglii dopiero pod koniec lat
      90. zaczeto wycofywać osiemdziesięcioletnie ezt z podlondyńskich kolejek
      dojazdowych, przy czym proces ten bynajmniej się jeszcze nie zakończył. Także w
      Polsce jeździ sporo ezt starszych od owych przywołanych w artykule, jak choćby
      nasz małopolski EN57-001 z 1962 r. i jego wcale liczni bracia w podobnym wieku -
      i to nie tylko bez gruntownej przebudowy, ale w ogóle bez żadnych modernizacji.
      2.) Dyskusyjne - choć kuszące dla konkurentów NEWAGa i, jak widać, dla marsz.
      Kowalskiego - jest zresztą w ogóle postrzeganie 14WE li tylko jako
      przebudowanych starych EN57. W końcu z oryginalnych pociągów pozostały w
      praktyce jedynie wózki, silniki i część szkieletu kadłuba. To w zasadzie nowy
      pociąg - no chyba, że przyjmiemy, iż np. wszyscy więksi producenci samochodów
      osobowych od dziesięcioleci produkują niemal wyłącznie te same typy,
      argumentując, że przecież płyty podwozia i typy silników są te same...
      Przyspieszenia i droga hamowania nie mają tu skądinąd wiele do rzeczy, gdyż
      przystanki w aglomeracji warszawskiej położone są średnio wystarczająco daleko
      od siebie, a ograniczenia prędkości (do usunięcia napewno nie w najszybszej
      perspektywie) są na tyle częste, że akurat wartości osiągane przez 14WE są tu w
      zupełności wystarczające.

      Pzdr
      • Gość: Ruchu Re: Próba (częściowej) polemiki IP: *.spray.net.pl 02.02.06, 21:29
        Maly drobiazg - wozy z innych stolic o ktorych piszesz byly wielokrotnie
        modernizowane - wszystkie mialy dawno wymieniony rozruch i nie wspieraly
        archaicznych technologii. Podstawowa roznica.
      • mag_727 Re: Próba (częściowej) polemiki 02.02.06, 23:03
        Bardzo dobra analiza, podpisuje się pod większością stwierdzeń

        Od siebie dodam:

        1) sama nowość, czy nowoczesność taboru nie stanowi podstawowej rzeczy dla
        pasażerów. Myślę, że przed tym jest oferta tzn. częstotliwość i szybkość
        pociągów oraz cena.

        2) absurdem jest, że obecnie w Warszawie funkcjonuje dwóch samorządowych
        przewoźników kolejowych utrzymywanych z naszych podatków (pomijam już nawet
        fakt że SKM jeździ przeciętnie kilka osób)

        Natomiast co do relacji Kolei Mazowieckich z PKP odnośnie braków taborowych to
        porównując plan obiegów pociągów Kolei Mazowieckich i np. ZPR Lublin (obsługuje
        woj. lubelskie i świętokrzyskie) to składy KM wyrabiają codziennie dużo
        kilometrów obsługując wiele pociągów, a w PKP zdarza się że jeden pociąg (EZT)
        dziennie wykonuje tylko jeden albo dwa kursy (np. Łuków – Terespol – Łuków), a
        w pozostałym czasie stoi na stacjach. Koleje Mazowieckie faktycznie fizycznie
        nie mają możliwości kupić używanego taboru elektrycznego. Istnieje co prawda
        możliwość kupienia używanych wagonów i wypożyczenie lokomotywy elektryczne od
        PKP Cargo lub innego polskiego przewoźnika, ale to by się sprawdziło tylko w
        ruchu regionalnym (tak jak teraz do Skarżyska), a większość przewozów KM to
        ruch aglomeracyjny.


        Pozdrawiam

    • Gość: kafar Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' - cd. IP: *.emrsn.co.uk 06.02.06, 11:47
      Ciąg dalszy kopania SKM przez Rzeczpospolitą:
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_060206/warszawa_a_1.html
      Pasażerowie uciekli

      Eksperci głowią się, jak zachęcić pasażerów do korzystania z Szybkiej Kolei
      Miejskiej. Czy ratunkiem będzie współpraca z Kolejami Mazowieckimi?

      Pociągi Szybkiej Kolei Miejskiej jeżdżą prawie puste. W listopadzie SKM
      przewiozła za darmo na trasie między Falenicą a Warszawą Zachodnią sześcioma
      pociągami zaledwie 200 tys. pasażerów. Od 10 grudnia za przejazd trzeba było
      już płacić. Wtedy liczba pasażerów spadła - w grudniu skorzystało z SKM 100
      tys., a w styczniu tylko 90 tys. osób.

      SKM miała w założeniu być "naziemnym metrem", jednak od popularności podziemnej
      kolejki dzielą ją lata świetlne - metro przewozi 33 pociągami ponad 350 tys.
      osób dziennie!

      - Szybka Kolej Miejska dubluje się z kursującymi na tej samej trasie Kolejami
      Mazowieckimi - twierdzi Bogusław Kowalski (LPR), szef Sejmowej Komisji
      Infrastruktury. - Nie jest atrakcyjna dla pasażerów, bo nie stanowi nowej
      oferty przewozowej. Władze Warszawy wszystko zrobiły od końca: najpierw kupiły
      tabor, a potem zaczęły ustalać z PKP, na jaką trasę je skierować - dodaje.

      Wyborcza kolejka

      Efekt jest taki, że nowe i czyste pociągi SKM zatrzymują się na obskurnych i
      zniszczonych dworcach.

      - Taka inwestycja jak SKM powinna zacząć się od modernizacji starych stacji i
      budowy nowych, urządzenia przy nich parkingów "Parkuj i jedź", a także
      zapewnienia zaplecza w postaci lokomotywowni, hali domycia i napraw wagonów -
      wymienia Halina Sekita, prezes Kolei Mazowieckich.

      W nieoficjalnych rozmowach specjaliści mówią: - Rządząca Warszawą ekipa PiS
      celowo zdecydowała się na wariant minimalny. Tylko w ten sposób można było
      uruchomić kolejkę przed wyborami. A teraz nie wiedzą, co z tym niewypałem
      zrobić.

      Według Piotra Rydzyńskiego z grupy doradców kolejowych TOR, spółki Szybka Kolej
      Miejska i Koleje Mazowieckie powinny uzupełniać swoje oferty, a nie ze sobą
      konkurować. Obaj przewoźnicy są w końcu dotowani z pieniędzy podatników: SKM z
      budżetu miasta, a Koleje Mazowieckie - z budżetu województwa.

      - Na świecie nie ma konkurujących ze sobą kolei aglomeracyjnych. Zamiast tego
      istnieją uzupełniające się systemy transportowe ze wspólnymi punktami
      przesiadkowymi. Pasażer wysiada np. z pociągu podmiejskiego i na tym samym
      dworcu przesiada się w metro - wyjaśnia Rydzyński.

      Według jednej z koncepcji, SKM powinna kursować co kilka minut między Warszawą
      Wschodnią a Zachodnią (pociągi podmiejskie dowoziłyby pasażerów tylko do tych
      dworców).

      Inne rozwiązanie to jazda po tzw. ringu (stacje Warszawa Gdańska, Koło, Wola,
      Zachodnia, Ochota, Śródmieście, Wschodnia i Zoo). W tym celu trzeba jednak
      dobudować brakujący fragment między Wolą a linią średnicową przy Zachodniej.

      .......
      • kapitan.kirk Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' - cd. 06.02.06, 13:51
        Pod zamiarami konsolidacji obu spółek i racjonalizacji przewozów wypada podpisać
        się obiema rękami. Większość ww. analiz jest zresztą według mnie dość trafna, z
        małymi wyjątkami, jn.

        > - Na świecie nie ma konkurujących ze sobą kolei aglomeracyjnych.

        Są, i to wcale niemało - co oczywiście nie znaczy, że powinniśmy dążyć do takiej
        sytuacji, bo wszak Warszawa to nie Tokyo, gdzie jest dość miejsca dla 27
        prywatnych kolejowych przewoźników lokalnych.

        > Według jednej z koncepcji, SKM powinna kursować co kilka minut między Warszawą
        > Wschodnią a Zachodnią (pociągi podmiejskie dowoziłyby pasażerów tylko do tych
        > dworców).

        Koncepcja ta (tzw. "wahadło"), dość silnie lansowana swego czasu własnie przez
        marsz. Kowalskiego, nie ma oczywiście większego sensu i tak też jest określana
        przez większość ludzi kompetentnych. W tym momencie bowiem wszystkim
        dojeżdżającym do pracy do centrum z okolicznych miejscowości zafundowanoby
        obligatoryjnie przesiadkę, zaś osoba, która pragnęłaby się dostać np. z Ursusa
        na Pragę Południe musiałaby się po drodze nawet dwa razy przesiadać. Po co to?
        Ot, trudne pytanie, bo logiczego uzasadnienia nie ma - chyba, żeby dodatkowo
        zniechęcić ludzi do korzystania z kolei.

        > Inne rozwiązanie to jazda po tzw. ringu (stacje Warszawa Gdańska, Koło, Wola,
        > Zachodnia, Ochota, Śródmieście, Wschodnia i Zoo). W tym celu trzeba jednak
        > dobudować brakujący fragment między Wolą a linią średnicową przy Zachodniej.

        W tym celu trzeba przede wszystkim wybudować połączenie obu linii średnicowych,
        na odcinku pomiędzy stacjami Powiśle i Wschodnia. W tej chwili bowiem, jadąc w
        kierunku wschodnim, na północ - tj. ku owemu "ringowi" - można by skręcać
        jedynie z linii dalekobieżnej, czyli tej prowadzącej przez Warszawę Centralną, a
        z pominięciem stacji/przystanków Ochota, Śródmieście, Powiśle i Stadion. Takie
        połączenie jest zresztą przewidziane w ramach I. etapu modernizacji linii
        Warszawa-Radom ( www.erdf.pl/konsultacje.radom/zalozenia.asp ); wielką
        niewiadomą są natomiast terminy, jak zwykle zapewne odległe... Co do połączenia
        między Wolą a Dworcem Zachodnim, to byłoby to obecnie zadaniem niesłychanie
        kłopotliwym - poprowadzenie toru łączącego w jednym poziomie wymagałoby bowiem
        m.in. zlikwidowania wszystkich torów postojowych na północ od Dworca
        Zachodniego, wyburzenia kilku bloków mieszkalnych, a przy tym spowodowałoby, że
        ruch aglomeracyjny po "ringu" krzyżowałby się w jednym poziomie z szybkim ruchem
        dalekobieżnym po linii średnicowej. Można by oczywiście wykombinować puszczenie
        toru po wiadukcie, zafundowalibyśmy sobie jednak wówczas jakiś dziwaczny
        trójpoziomowy węzeł ze stromymi spadkami i przystankiem umieszczonym na ostrym
        łuku wysokiej estakady :-/ Skórka chyba wyprawki niewarta.

        > Problem tkwi w ograniczonej przepustowości tunelu średnicowego, w którym nie
        > ma miejsca na dwóch często kursujących w godzinach szczytu przewoźników.

        Problem tkwi głównie w kretyńskiej organizacji ruchu KM, w myśl której pociągi
        kursują "na zakładkę" - te dojeżdżające od strony zachodniej i południowej
        kończą na Dworcu Wschodnim, a te ze wschodu - na Zachodnim, przez co prawie
        połowa przebiegów po linii średnicowej polega na wożeniu powietrza. A wystarczy
        przecież by pociągi kursowały przelotowo (np. Grodzisk-Otwock czy
        Błonie-Mińsk/Sochaczew-Siedlce itp.), by zlikwidować puste przebiegi i zwiększyć
        w ten sposób przepustowość tunelu o ponad 50%. W czym problem, że dotąd tego nie
        zrobiono? Oto kolejna zagadka...

        Pzdr
        • nauma Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' - cd. 06.02.06, 15:23
          Kirku, piszesz:
          "Problem tkwi głównie w kretyńskiej organizacji ruchu KM, w myśl której pociągi
          kursują "na zakładkę" - te dojeżdżające od strony zachodniej i południowej
          kończą na Dworcu Wschodnim, a te ze wschodu - na Zachodnim, przez co prawie
          połowa przebiegów po linii średnicowej polega na wożeniu powietrza. A wystarczy
          przecież by pociągi kursowały przelotowo (np. Grodzisk-Otwock czy
          Błonie-Mińsk/Sochaczew-Siedlce itp.), by zlikwidować puste przebiegi i
          zwiększyć w ten sposób przepustowość tunelu o ponad 50%. W czym problem, że
          dotąd tego nie zrobiono? Oto kolejna zagadka..."
          Akurat połączenia przelotowe istniały od dawna, zaś podczas ostatniej zmiany
          rozkładu zwiększono ich ilość. A wiesz, z jakim efektem? Takim, że co najmniej
          50% przelotówek łapie codziennie od 15 do 60 minut spóźnienia...
          • kapitan.kirk Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' - cd. 06.02.06, 15:47
            Przede wszystkim wg mnie możliwie wszystkie kursy powinny być przelotowe - z
            wyjątkiem jedynie tych najdalszych regionalnych, np. w relacjach ze Skarżyskiem,
            Ciechanowem, Terespolem czy (kto wie?) Płockiem. Zgadzam sie oczywiście, że przy
            obecnym stanie technicznym taboru i infrastruktury spóźnienia są praktycznie
            nieuniknione. Dlatego też oczywiście nie postuluję, by aż o 70-80% zwiekszyć
            liczbę pociągów (bo i zresztą jak?). Dzięki zastosowaniu kursów przelotowych
            można by natomiast zrezygnować z obligatoiryjnego obecnie w godzinach szczytu
            taktu pięciominutowego, i pozostawić dziesięciominutowe "okienka" w celu
            "ratowania" spóźnialskich kursów - i tak byłoby oszczędniej...
            Pzdr
            • kopaka1 Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' - cd. 07.02.06, 12:41
              kapitan.kirk napisał:

              > Przede wszystkim wg mnie możliwie wszystkie kursy powinny być przelotowe - z
              > wyjątkiem jedynie tych najdalszych regionalnych, np. w relacjach ze
              Skarżyskiem
              > ,
              > Ciechanowem, Terespolem czy (kto wie?) Płockiem. Zgadzam sie oczywiście, że
              prz
              > y
              > obecnym stanie technicznym taboru i infrastruktury spóźnienia są praktycznie
              > nieuniknione. Dlatego też oczywiście nie postuluję, by aż o 70-80% zwiekszyć
              > liczbę pociągów (bo i zresztą jak?). Dzięki zastosowaniu kursów przelotowych
              > można by natomiast zrezygnować z obligatoiryjnego obecnie w godzinach szczytu
              > taktu pięciominutowego, i pozostawić dziesięciominutowe "okienka" w celu
              > "ratowania" spóźnialskich kursów - i tak byłoby oszczędniej...
              > Pzdr
              > Pasażer warszawski chce przyjść na Śródmieście i w ciągu kilku minut
              odjechać, nie zastanawiając się nad rozkładem. Okienka dziesięciominutowe i
              dłuższe skutecznie odstraszają warszawiaków od korzystania z kolei. Najgorsze
              są pociągi służbowe Kolei Mazowieckich. Pasażer czeka na peronie i widzi
              pomykajace pociągi do których nie można wsiąść. Warszawiacy mogliby korzystać
              zarówno z pociągów KMu i SKmki. Dlaczego Warszawa płaci Kolejom Mazowieckim za
              honorowanie kart miejskich a KM lub Mazowsze nie chcą zapłacić ZTMowi za
              honorowanie biletów KMu w SKMce?
        • przewoz_pw Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' - cd. 06.02.06, 20:44
          Pod tekstem mógłbym podpisać się rękami i noagami, gdyby nie szczegół...


          > Problem tkwi głównie w kretyńskiej organizacji ruchu KM, w myśl której pociągi
          > kursują "na zakładkę" - te dojeżdżające od strony zachodniej i południowej
          > kończą na Dworcu Wschodnim, a te ze wschodu - na Zachodnim, przez co prawie
          > połowa przebiegów po linii średnicowej polega na wożeniu powietrza.

          W tym rozkładzie właśnie zafundowano nam masę przelotówek. wszystkie pociągi do
          Mińska/Siedlec pomiędzy 5:50 a 8:40 oraz 15:40 a 18:40 (godziny szczytu) jadą
          nie z zachodniej, lecz z conajmniej grodziska... Na efekty czekać nie trzeba
          było. Wystarczy jedna padaczka (jak dziś, alebo podczas wcześniejszych mrozów) a
          nie jeden, a już dwa kierunki lecą na łeb na szyję... Nie daj Boże jeszcze SKMka
          padnie przed Falenicą to jeszcze Łowiczowi się obrywa (aczkolwiek w tych
          relacjach przelotowych kursów jest znacznie mniej)... Ciekawie nie jest. Zawsze,
          co jakiś czas (wg. mnie conajmniej co godzinę dla tras takich jak Otwock, Mińsk,
          Sochaczew, a co pół godziny dla Grodziska) powinien jechać pociąg nieprzelotowy
          - zawsze istniałaby szansa dojazdu w przypadku padaczki. Podliczysz takie
          pociągi i już masz cisano, a jak wciśniesz resztę przelotowych, to już kupa.
          • metron1 Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' - cd. 06.02.06, 21:42
            Dzięki wydłużeniu trasy i łączeniu kursów w przeciągu tylko jednego tygodnia dwa
            razy przyjechalem do domu spózniony 1,5 h raz 40 Opóznień 15-20 minutowych to
            nawet już nie liczę
            • mag_727 Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' - cd. 06.02.06, 22:00
              No tak, ale opóźnienia nie są dlatego, że duży jest ruch przelotowy tylko
              dlatego że składy są awaryjne oraz że wymiana na poszczególnych stacjach jest
              długa za sprawą zbyt małej ilości kursów.
              Jeżeli byłaby odpowiednia ilość taboru to np. gdy się zepsuje pociąg relacji
              Łowicz Gł. - Otwock np. w Sochaczewie to od razu z Warszawy Zach. mógłby
              wyjechać pociąg do Otwocka. Poza tym ruch przelotowy sprawia, że mniej jest
              potrzebnych składów w obiegu.
              • metron1 Re: O SKM w 'Rzeczpospolitej' - cd. 07.02.06, 20:12
                mag_727 napisał:

                > No tak, ale opóźnienia nie są dlatego, że duży jest ruch przelotowy tylko
                > dlatego że składy są awaryjne oraz że wymiana na poszczególnych stacjach jest
                > długa za sprawą zbyt małej ilości kursów.
                > Jeżeli byłaby odpowiednia ilość taboru to np. gdy się zepsuje pociąg relacji
                > Łowicz Gł. - Otwock np. w Sochaczewie to od razu z Warszawy Zach. mógłby
                > wyjechać pociąg do Otwocka. Poza tym ruch przelotowy sprawia, że mniej jest
                > potrzebnych składów w obiegu.



                Nie sądzisz chyba że codziennie opóznia się z powodu awarii pociąg który jedzie
                chyba aż z Łukowa do Skierniewic Praktycznie na palcach jednej ręki mozna
                policzyć przypadki kiedy przyjechał planowo Codzienne opóznienia to od 20 minut
                wzwyż
                Gdyby KM miały rezerwę na takie przypadki to nie byłoby problemu ale najlepiej
                jest nie robić nic i skazywać pasażera na czekanie na mrozie albo odwołać taki
                pociąg co mi się ostatnio przytrafiło Na Śódmiesciu czekałem na pociąg półtorej
                godziny

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka