Dodaj do ulubionych

Na rowerze

IP: *.astercity.net 30.12.02, 14:18
Jesli rozmawiamy tu o komunikacji to moze porozmawiajmy o komunikacji
rowerowej.
Kto z Was dojezdza do pracy na rowerze?
A kto na zakupy?
Kto odwozi rowerem dziecko do przedszkola?
Czy znacie inne mozliwosci wykozystywanai roweru w miescie?

a tak w ogole to ile kilometrow rocznie przejezdzacie na rowerku? Ja tylko
10 000 km a nie jestem ani kurierem rowerowym ani jakims zawodowcem.
Obserwuj wątek
    • Gość: bicyclist Re: Na rowerze IP: *.tnt33.chi15.da.uu.net 31.12.02, 01:43
      Gość portalu: MAD MAX napisał(a):

      > Jesli rozmawiamy tu o komunikacji to moze porozmawiajmy o komunikacji
      > rowerowej.
      > Kto z Was dojezdza do pracy na rowerze?
      > A kto na zakupy?
      > Kto odwozi rowerem dziecko do przedszkola?
      > Czy znacie inne mozliwosci wykozystywanai roweru w miescie?
      >
      > a tak w ogole to ile kilometrow rocznie przejezdzacie na rowerku? Ja tylko
      > 10 000 km a nie jestem ani kurierem rowerowym ani jakims zawodowcem.
      Do pracy na rowerze nie jezdze bo musialbym wozic garnitur na wieszaku a nie
      bardzo mam jak. Na male zakupy jezdze rowerem co najmniej raz w tygodniu. Tyle
      ile mi sie zmiesci na plecach i nie zlamie kregoslupa. W planie mam zalozenie
      koszyka z tylu. Dziecka nie odwoze bo nie posiadam. Na rowerze jezdze do
      przyjaciol w promieniu nie wiekszym niz 10km. Z roweru korzystam przy
      bezdzeszczowej, bezsniegowej i niezbyt zimnej pogodzie. Praktycznie jezdze
      wiec caly rok. Na dluzsze wycieczki zwykle jezdze sam bo albo ludzie nie maja
      czasu albo placza ze jade szybko i daleko. 40km w dwie godziny to dla nich
      zdecydowanie za duzo. Czasami jezdze na wycieczke rowerowa metrem. Wsiadam w
      pociag i jade do centrum a potem wracam inna droga do domu lub odwrotnie.
      W planie mam kupno roweru na resorach zeby sie nie obijac po dziurach w
      jezdni. Do oswietlenia uzywam generatora ale mam tez lampki na baterie ktorych
      czasem uzywam. Baterie laduje w domu. W nocy zakladam tez kamizelke
      odblaskowa. Duzym problemem jest zostawianie roweru w miejscach publicznych.
      Pomimo ze jest zapiety lancuchem to jednak nie zostawiam go na dluzej.
      Jezeli przejezdzasz tylko 10.000km w roku to przejezdzasz wiecej niz ja
      samochodem. Po za samochodem i rowerem uzywam tez komunikaji miejskiej i
      wlasnych nog. Jezeli ktos mi mowi ze dwie, trzy ulice podjedzie autobusem czy
      tramwajem to prawde mowiac nie miesci mi sie to w glowie. Ja robie to tylko
      wtedy kiedy pada deszcz, snieg lub sie bardzo spiesze i akurat jedzie autobus
      czy tramwaj. W planie mam wykorzystanie wrotek ale to musi jeszcze poczekac.
      Jak kupie sobie dom z garazem to bede tez jezdzil skuterem-na razie nie
      mialabym go gdzie trzymac. idealny rower to skladak ktory po zlozeniu miesci
      sie do bagaznika samochodu.
      Pzdr
      • Gość: Wojtas Re: Na rowerze IP: 2.1.* / *.pnu.com 31.12.02, 13:52
        Gość portalu: bicyclist napisał(a):

        > Idealny rower to skladak ktory po zlozeniu miesci
        > sie do bagaznika samochodu.
        > Pzdr

        Czyli Wigry!!! Bo Jubilaty były za duże po złożeniu.
        • Gość: MAD MAX Re: Na rowerze IP: *.astercity.net 31.12.02, 15:28
          Gość portalu: Wojtas napisał(a):


          > > Idealny rower to skladak ktory po zlozeniu miesci
          > > sie do bagaznika samochodu.

          > Czyli Wigry!!! Bo Jubilaty były za duże po złożeniu.

          Nie! Obecnie sa skaldane rowery ktore zmiescilyby sie nawet do bagaznika CC.
        • Gość: bicyclist Re: Na rowerze IP: *.tnt33.chi15.da.uu.net 31.12.02, 20:42
          Gość portalu: Wojtas napisał(a):

          > Gość portalu: bicyclist napisał(a):
          >
          > > Idealny rower to skladak ktory po zlozeniu miesci
          > > sie do bagaznika samochodu.
          > > Pzdr
          >
          > Czyli Wigry!!! Bo Jubilaty były za duże po złożeniu.

          Jesli juz to Pelikan ale rura pod siodelkiem chyba by nie wytrzymala i mialbym
          kolana zbyt blisko kierownicy. Wigry niestety zabiera caly bagaznik, o
          Jubilacie niestety juz nie wspomne. Jubi miescil sie do malucha po wyjeciu
          przedniego siedzenia no ale to nie to. Moj idealny rower ma jeszcze to do
          siebie ze miesci sie do walizeczki na kolkach z ktora sprzedaje go producent.
          Niestety koszt jest wysoki - ok. 2000 USD. Ma tez dwa hamulce "cantilever" i
          18 biegow. Do tego jeszcze bede musial dolozyc pradnice i swiatla oraz jakis
          skladany koszyk lub koszyki po bokach bagaznika.
    • Gość: Wojtas Re: Na rowerze IP: 2.1.* / *.pnu.com 31.12.02, 13:49
      Do obecnej pracy nie jeżdżę na rowerze. Nie miałbym jak umyć i przebrać się w
      pracy. Wcześniej zaś pedałowałem około 8000 km rocznie. W zasadzie tylko po
      ulicach Warszawy - jazda po wertepach mnie nie bierze. Notowałem sobie zużycie
      części rowerowych i wyszło mi, ze np. linka od przerzutek urywa się średnio po
      2200 - 2300 km, hamulec potrzebuje regulacji co około 1000 km, widelec
      wytrzymuje jakieś 12000 km - takie w Warszawie mamy dziury.
      • Gość: MAD MAX Re: Na rowerze IP: *.astercity.net 31.12.02, 15:37
        Gość portalu: Wojtas napisał(a):

        > Do obecnej pracy nie jeżdżę na rowerze.

        A ja tak. Mam 10 km i pokonuje ja w 30 min niezaleznie od pogody i korkow.

        > Nie miałbym jak umyć i przebrać się w
        > pracy.

        Prysznica ja nie biore w pracy ale z przebraniem nie ma problemu ( w koncu od
        biedy mozna przebrac sie w toalecie).

        > Wcześniej zaś pedałowałem około 8000 km rocznie. W zasadzie tylko po
        > ulicach Warszawy - jazda po wertepach mnie nie bierze.

        Jesli miales szosowke lu rower miejski to sie nie dziwie.

        > Notowałem sobie zużycie
        > części rowerowych i wyszło mi, ze np. linka od przerzutek urywa się średnio
        po
        > 2200 - 2300 km,

        Moje wytrzymuja od 5 000 km dla linki przedniej do 10 000 km dla linki tylnej.
        Koszt nowej linki to okolo 5 zl

        > hamulec potrzebuje regulacji co około 1000 km,

        Ja reguluje znacznie zadziej a klocki hamulcowe wymieniam co 5 000 km( koszt 12
        zl)

        > widelec
        > wytrzymuje jakieś 12000 km - takie w Warszawie mamy dziury.

        Na moim powietrznym ROCK-SHOKU przejechalem okolo 20 000 km i jeszcze go nie
        serwisowalem. Uzupelniam tylko cisnienie w goleniach: koszt 0 zl

        Czy jest jakis tanszy sposob na komunikacje miejska?
        • gacus2 Re: Na rowerze 31.12.02, 16:05
          Ano ja akurat jeżdżę do pracy rowerem. Moja trasa:
          Rondo ONZ- Jana Pawła II (chodnikiem)- Rondo Babka- Słonimskiego- Most Gdański-
          Pożarowa (między torami)- bydynek PKP.
          Trasa 10,5 km pokonuje w 25 minut. Przebieram sie z ciuchów rowerowych w
          mundur, biorąc nie tyle prysznic co porządne obmycie w umywalce. Zajmuje mi to
          mniej czasu niż opcja: 506 (20 min)+ 15 minut spaceru (1,5km) Szkoda ze nie da
          sie jeździć w zimie...
          pzdr
          • Gość: MAD MAX Re: Na rowerze IP: *.astercity.net 31.12.02, 16:36
            gacus2 napisał:

            > Trasa 10,5 km pokonuje w 25 minut.

            Niezly wynik!

            Zajmuje mi to
            > mniej czasu niż opcja: 506 (20 min)+ 15 minut spaceru (1,5km)

            Ja nigdy nie sprawdzalem ile czasu bym "swoj" odcinek pokonywal komunikacja
            miejska ale na pewno w granicy 1 godziny. Dojezdzam z Goclawia do Galerii
            Mokotow.

            > Szkoda ze nie da
            > sie jeździć w zimie...

            Da sie, da sie. Ja, inie tylko ja, jestesmy tego doskonalym przykladem.
            > pzdr
            >
            • pawciod Re: Na rowerze 31.12.02, 17:40
              GACUŚ. To tylko kwestia samozaparcia:-)
              • Gość: Robert Zabojca IP: *.astercity.net 31.12.02, 18:30
                pawciod napisał:

                Linia 111
                Brygada 7
                Wóz 3509
                Zakład R-5
                Mój faworyt

                A potencjalny zabojca warszawskich rowerzystow to
                Linia 158
                Wóz 3013
                Zakład Ostrobramska


                • pawciod Re: Zabojca 31.12.02, 18:46
                  Niekoniecznie 158 i niekoniecznie 3013. Musisz uważać na wszystkie busy z
                  Ostrobramskiej.
          • iwo_ Re: Na rowerze 01.01.03, 01:59
            gacus2 napisał:

            > Ano ja akurat jeżdżę do pracy rowerem. Moja trasa:
            > Rondo ONZ- Jana Pawła II (chodnikiem)- Rondo Babka- Słonimskiego- Most
            Gdański-
            >
            > Pożarowa (między torami)- bydynek PKP.
            > Trasa 10,5 km pokonuje w 25 minut. Przebieram sie z ciuchów rowerowych w
            > mundur, biorąc nie tyle prysznic co porządne obmycie w umywalce. Zajmuje mi
            to
            >
            > mniej czasu niż opcja: 506 (20 min)+ 15 minut spaceru (1,5km) Szkoda ze nie
            da
            > sie jeździć w zimie...

            Gacuś!!! Ale mnie rozbawiłeś!!! Nie wyobrażam sobie Ciebie na rowerze pędzącym
            przez Warszawę - i to jeszcze w kondomie rowerowym! :DDDDDDDDDDDD
        • Gość: Wojtas Re: Na rowerze IP: 2.1.* / *.pnu.com 02.01.03, 13:08
          Gość portalu: MAD MAX napisał(a):

          > Gość portalu: Wojtas napisał(a):
          >
          > > Do obecnej pracy nie jeżdżę na rowerze.
          >
          > A ja tak. Mam 10 km i pokonuje ja w 30 min niezaleznie od pogody i korkow.

          Ja miałbym w linii prostej ok. 22 km, a po ulicach i przez Wisłę to jakieś 30 km
          >
          > > Nie miałbym jak umyć i przebrać się w
          > > pracy.
          >
          > Prysznica ja nie biore w pracy ale z przebraniem nie ma problemu ( w koncu od
          > biedy mozna przebrac sie w toalecie).

          Cóż perspektywa mojego zapachu dla współpracowników nie byłaby zbytnio
          przyjemna.
          >
          > > Wcześniej zaś pedałowałem około 8000 km rocznie. W zasadzie tylko po
          > > ulicach Warszawy - jazda po wertepach mnie nie bierze.
          >
          > Jesli miales szosowke lu rower miejski to sie nie dziwie.

          Lubię tylko po szosach lub ulicach jeździć.
          >
          > > Notowałem sobie zużycie
          > > części rowerowych i wyszło mi, ze np. linka od przerzutek urywa się średni
          > o
          > po
          > > 2200 - 2300 km,
          >
          > Moje wytrzymuja od 5 000 km dla linki przedniej do 10 000 km dla linki
          tylnej.
          > Koszt nowej linki to okolo 5 zl

          Jeśli jeździsz po ulicach to o wiele częściej używasz przerzutek - do
          rozpędzenia się do ok. 40 km/h
          >
          > > hamulec potrzebuje regulacji co około 1000 km,
          >
          > Ja reguluje znacznie zadziej a klocki hamulcowe wymieniam co 5 000 km( koszt
          12
          >
          > zl)
          >
          > > widelec
          > > wytrzymuje jakieś 12000 km - takie w Warszawie mamy dziury.
          >
          > Na moim powietrznym ROCK-SHOKU przejechalem okolo 20 000 km i jeszcze go nie
          > serwisowalem. Uzupelniam tylko cisnienie w goleniach: koszt 0 zl
          >
          > Czy jest jakis tanszy sposob na komunikacje miejska?

          Nie ma na pewno, tylko u nas musi nastać moda na rower.
    • Gość: bicyclist Re: Na rowerze IP: *.tnt29.chi15.da.uu.net 02.01.03, 02:49
      Bywam czasem tam gdzie rowery zaklada sie na stojak pod przednia szyba
      autobusu i nawet w szczycie mozna jechac z rowerem. Jednoczesnie
      mozna "powiesic" dwa rowery. Przewoz roweru nic nie kosztuje.
      • Gość: MAD MAX Re: Na rowerze przez LosAngeles? IP: *.astercity.net 02.01.03, 08:19
        Gość portalu: bicyclist napisał(a):

        > Bywam czasem tam gdzie rowery zaklada sie na stojak pod przednia szyba
        > autobusu i nawet w szczycie mozna jechac z rowerem. Jednoczesnie
        > mozna "powiesic" dwa rowery. Przewoz roweru nic nie kosztuje.

        Cy miales ma mysli LosAngeles?
        • gacus2 pogromca busów- Bus buster 02.01.03, 13:20
          Nie wiem, może nie ma sie czym chwalić, ale pisali niegdyś w Stołku o
          rowerzyscie który za to, ze mało go nie zabito przy Okopowej zbił w Solarisie
          linii 408 lusterko. Może nie am sie czym chwalic ale to bylem ja- a wtedy
          skończyłbym rychło swój zywot - Neoplan po prostu mnie popchnął (chyba zebym
          szybciej jechał) badź co bądź z prędkoscia 15 km/h ale cudem nie wpadłem pod
          podwozie. Oczywiście sie wywróciłem- szybko podniosłem sie i wyciagnąłem
          łańcuch do przypinania i fru w lustro. Potem sie pobiliśmy tzn prawie
          pobilismy, bo nas rozdzielili po czym ja w szoku zwiałem.
          Miałem jeszcze kilka lekcji wychowawczych względem kierowców- zabójców żadna z
          nich jednak nie skończyła sie aktem wandalizmu (jak uwazam teraz)Zespokojniałem
          widocznie i sie postarzalem...
          Co do moich podróży do pracy to lubie jeździć w lycrowych czarnych spodenkach
          (made in Italy) i kasku (tez italiańskim). Kiedy jeszcze nie jeździłem do pracy
          lubiłem trase Centrum- Sobieskiego- Wilanowska- Sasanki- AL Krak- Grójecka
          czyli 30 km. Jeździłem na tyle regularnie, że zacząłem być rozpoznawalny- ja z
          moim żółtym rowerem...
          Teraz dużo jezdze na tej trasie ale tylko wiosna- jesień.
          Do pawciad: zimą jeżdżę by bus albo by PKP- niestety nie mam tyle samozaparcia
          co kurierzy...
          Do iwa: dlaczego nie wyobrażasz sobie mnie w takim ubranku (a i co to jest
          kondomik rowerowy) tzn kondomik wiem ale rowerowy????
          Tyle.
          • Gość: MAD MAX Re: pogromca busów- Bus buster IP: *.astercity.net 02.01.03, 14:56
            gacus2 napisał:

            > Oczywiście sie wywróciłem- szybko podniosłem sie i wyciagnąłem
            > łańcuch do przypinania i fru w lustro.

            Nerwowo postapiles ale popieram.

            > Miałem jeszcze kilka lekcji wychowawczych względem kierowców- zabójców żadna
            z nich jednak nie skończyła sie aktem wandalizmu (jak uwazam teraz)

            A czy probowales wchodzic na droge prawna?

            A tak przy okazji szkod. Ja jednemu gosciowi wybilem reka boczna szybe w CC. A
            bylo to tak: jechalem ulica i nagle bardzo blisko(okolo 10 cm) gosc mnie
            wyprzedzil i zatrzymal sie kilkanasccie metrow dalej przed swiatlami.
            Podjechalem do niego i zwocilem mu uwage ze tym manewrem mogl mnie zabic.
            Odpowiedzial: przeciez na rowerze zima sie nie jedzi, Pacanie! I zaczal zamykac
            okno. Zbulwersowany uderzylem w okno i ... rozbilem w drobny mak. Zaczalem
            zwiewac a gosc za mna. Na szczescie dla mnie, a moze rowniez i dla niego, jego
            poscig zakonczyl sie bardzo szybko na pierwszych slupkach antysamochodowych.

          • iwo_ Re: pogromca busów- Bus buster 02.01.03, 21:24
            gacus2 napisał:

            > Nie wiem, może nie ma sie czym chwalić, ale pisali niegdyś w Stołku o
            > rowerzyscie który za to, ze mało go nie zabito przy Okopowej zbił w Solarisie
            > linii 408 lusterko. Może nie am sie czym chwalic ale to bylem ja- a wtedy

            Co ma Okopowa wspólnego z 408? Po tejże ulicy nie kursuje żadna linia
            autobusowa...

            > skończyłbym rychło swój zywot - Neoplan po prostu mnie popchnął (chyba zebym
            > szybciej jechał) badź co bądź z prędkoscia 15 km/h ale cudem nie wpadłem pod
            > podwozie. Oczywiście sie wywróciłem- szybko podniosłem sie i wyciagnąłem
            > łańcuch do przypinania i fru w lustro. Potem sie pobiliśmy tzn prawie
            > pobilismy, bo nas rozdzielili po czym ja w szoku zwiałem.

            Widzę Jarek, że się coraz to bardziej sławny robisz!!! Najpierw te bohaterskie
            upozorowanie śmierci pod pojazdem komunikacji miejskiej - w obronie milionów,
            miliardów rowerzystów, a teraz jeszcze ten post wydrukowany w GS. Robisz
            karierę, stary, a nic mi nie wspominałeś !

            > Miałem jeszcze kilka lekcji wychowawczych względem kierowców- zabójców żadna
            z
            > nich jednak nie skończyła sie aktem wandalizmu (jak uwazam teraz)
            Zespokojniałem

            Największe "akty wandalizmu" dokonane przeze mnie to kilkukrotne trzymanie się
            tylnich części wozów kursujących na liniach 132, 190, 512 oraz 517 i zalepianie
            otworów w kasownikach w pojazdach KM. O innych sprawach nie warto
            wspominać................

            Wyrażam "skruchę" i proszę łaskawie o rozgrzeszenie.
            • gacus2 Re: pogromca busów- Bus buster 06.01.03, 09:31
              iwo_ napisał:

              > Co ma Okopowa wspólnego z 408? Po tejże ulicy nie kursuje żadna linia
              > autobusowa...
              tfu tfu to była Kasprzaka. Skad ta Okopowa????ni mom pojeciua :-)*
              >
              > Widzę Jarek, że się coraz to bardziej sławny robisz!!! Najpierw te
              bohaterskie
              > upozorowanie śmierci pod pojazdem komunikacji miejskiej - w obronie milionów,
              > miliardów rowerzystów, a teraz jeszcze ten post wydrukowany w GS. Robisz
              > karierę, stary, a nic mi nie wspominałeś !
              To była z ironią? Akurat był post o rowerzystach to napisałem...

              >
              > Największe "akty wandalizmu" dokonane przeze mnie to kilkukrotne trzymanie
              się
              > tylnich części wozów kursujących na liniach 132, 190, 512 oraz 517 i
              zalepianie
              >
              > otworów w kasownikach w pojazdach KM. O innych sprawach nie warto
              > wspominać................
              >
              > Wyrażam "skruchę" i proszę łaskawie o rozgrzeszenie.
              JA TEŻ...
          • iwo_ Re: pogromca busów- Bus buster 02.01.03, 21:31
            gacus2 napisał:

            > Do iwa: dlaczego nie wyobrażasz sobie mnie w takim ubranku

            To specjalny kodomik, który zakłada się przed planowaną jazdą na rowerze.
            Gacek, zrozum, ja nie tylko nie wyobrażałem sobie Ciebie w "stroju" rowerowym,
            ale również Ciebie samego na dwóch kółkach! :-)

            > (a i co to jest
            > kondomik rowerowy) tzn kondomik wiem ale rowerowy????

            Mam Ci wymyślać instrukcję obsługi - chyba tego nie chcesz? Za to możesz
            opatentować swój/mój wynalazek. Będziesz pewnie z niego trzepał dużą kasiorę!
        • Gość: bicyclist Re: Na rowerze przez LosAngeles? IP: *.tnt33.chi15.da.uu.net 02.01.03, 15:43
          Gość portalu: MAD MAX napisał(a):

          > Gość portalu: bicyclist napisał(a):
          >
          > > Bywam czasem tam gdzie rowery zaklada sie na stojak pod przednia szyba
          > > autobusu i nawet w szczycie mozna jechac z rowerem. Jednoczesnie
          > > mozna "powiesic" dwa rowery. Przewoz roweru nic nie kosztuje.
          >
          > Cy miales ma mysli LosAngeles?
          Nie, to miasto na 70% powierzchni zawiera wylacznie ulice. To wytwor GM,
          Forda, i Chryslera. Ma wprawdzie tramwaj, ale do Europy dlugo nie dociagnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka