alfred999
02.06.06, 00:49
Jak już kilka osób wcześniej trafnie zauważyło, jest sposób na rozwiązanie
kwestii tej żałosnej partyzantki na naszym osiedlu. Szkoda tylko, że nikt do
tej pory nie podjął skutecznie wątku oznakowania naszej wspólnej drogi.
Rada jest dosyć prosta a mianowicie należy pilnie zorganizować spotkanie
wspólnoty (może nawet bez kompletnego zarządu - wystarczy nam pan Zalewski).
Na tym spotkaniu należy zacząć od spisania pisemnego wotum obrazującego nasz
brak zaufania do Zarządu i firmy administrującej. Następnym krokiem powinno
być spisanie uchwały, w której Wspólnota (jako współwłaściciel tej działki)
dobrowolnie zgodzi się na zmianę jej statusu na drogę wewnętrzną z zakazem
parkowania poza wyznaczonym obszarem (jeśli taki sobie zaplanujemy).
Pozostali współwłaściciele tj. pan Zalewski oraz deweloperzy sąsiedniej
budowy już na takie rozwiązanie się zgodzili (podobno Zarząd dostał ich
pisemną zgodę). Po takim rozwiązaniu na tej drodze można będzie stosować
środki prewencyjne oraz administracyjne przewidziane kodeksem drogowym za
pomocą odpowiedniej instytucji jaką niewątpliwie jest policja. Osobiście mogę
zgłosić się na ochotnika, który z pełną konsekwencją będzie ich wzywał i
otwierał im bramę. ...i tak aż do skutku. Jeżeli zastanawiacie się nad
przegłosowaniem większości krzykaczy, którym niwątpliwie takie sankcje będą
nie w smak to pragnę tylko przypomnieć, że mamy bardzo ważnego sojusznika.
Jest nim pan Zalewski, który jest w Zarządzie i ma porażającą większość
udziałów konieczną do przegłosowania nawet najbardziej kontrowersyjnych
uchwał. Ponadto jest zaje.... poirytowany ślamazarnością reszty Zarządu i
administratorów, ich wyraźnym ignoranctwem i aroganctwem wskazującym raczej
na matactwa niż rzetelne wykonywanie swoich obowiązków w dobrym interesie
Wspólnoty. Aha, o mały włos bym zapomniał - panu Z., jako człowiekowi
interesu, bardziej nawet niż nam zależy na powyższym rozwiązaniu tej palącej
kwestii. Wytłumaczenie jest proste - uruchomienie kapitału zamrożonego w
garażach (co nastąpi napewno szybciej niż przy obecnym stopniu) oraz zmiana
wyglądu osiedla z obecnej ostoi anarchii na uporządkowaną sypilenkę
(łatwiejsze przyciągnięcie kupców na resztę nie sprzedanych lokali). Zatem
LUDZIE zanim dojdzie do tragedii z powodu zablokowanej drogi przejazdowej lub
bijatyk pod oknami o pierwszeństwo przejazdu (może już wkrótce, zważywszy
postępującą ostatnio budowę sąsiedniego osiedla) ruszcie się !!! Jeśli nie
specjalne spotkanie to wykorzystajcie to najbliższe 13.06. w garażu. Przy w/w
problemie kwestia rozdziałów kosztów za prąd to 2gi plan i jako takie może
być poruszone. Przestańce kłapać dziobami i zacznijcie coś robić bo inaczej
chołota i chaos zaczną dyktować nam swoje warunki a nie zdrowy rozsądek,
prawo oraz ekonomia. Pozdrawiam - Wpieniony