qubacz
18.01.03, 12:40
www.se.pl/iso/dzisiaj/Regiony/WwaNews/Wwanews_1.shtml
Tajny GROM w metrze
Jednostka specjalna ćwiczy pod ziemią w środku nocy
Sprawa nocnych ćwiczeń wyszła na jaw, bo komandosi złapali czwórkę nastoletnich grafficiarzy. Rodzice chłopców poskarżyli się na brutalne działanie policji. Funkcjonariusze stwierdzili, że z tym zatrzymaniem nie mają nic wspólnego.
Ten dzień 16-letni Marcin Wiśniewski i jego trzej koledzy zapamiętają długo. 8 stycznia około godziny 23.30 zostali złapani przez uzbrojonych i zamaskowanych mężczyzn w okolicach metra Wilanowska.
Komandosi łapią
Jaka jest wersja policyjna wydarzeń z 8 stycznia? - Chłopcom postawiono zarzut niszczenia mienia - mówi Krzysztof Hajdas z biura prasowego komendanta stołecznego policji. - Jak zeznał strażnik metra, malowali graffiti na ścianie. Gdy go zobaczyli, zaczęli uciekać.
Chłopcy nie przyznają się, ale i tak sprawa trafi do sądu rodzinnego i ds. nieletnich.
- Potraktowano ich jak zwykłych przestępców. Brutalnie obezwładniono, zabrano im sznurówki, paski, mój syn dostał kopniaka w żebra - żali się nam ojciec Marcina.
Chłopcy zostali skuci i przewiezieni na komisariat na stacji metra Centrum. Kazano im czekać na przyjazd rodziców. Ale ojciec Marcina nie broni syna. - Nie powinien być o tej porze na dworze, tym bardziej pod wpływem alkoholu - mówi nam pan Adam Wiśniewski. - Nie rozumiem jednak, dlaczego mój syn i jego koledzy zostali potraktowani jak zwykli przestępcy.
Pan Wiśniewski i reszta rodziców zdecydowali się na złożenie skarg na działanie policji.
Tu jednak zaczyna się najciekawsze, bo policja od całej sprawy... umywa ręce. - My nie mieliśmy z tym nic wspólnego - odpowiadają nam policjanci.
- Skoro nie policjanci, to kto zatrzymał i skuł grafficiarzy? - zapytaliśmy.
- Nie mieliśmy pojęcia, że na tym terenie odbywają się ćwiczenia. Wszystkie skargi zostaną odesłane do właściwej jednostki - brzmiała odpowiedź. Ale potem policja nabrała wody w usta i za nic nie chciała powiedzieć, jakie to "właściwe jednostki" ćwiczyły w środku nocy w okolicach metra Wilanowska.
Tajemne ćwiczenia
Dopiero po 3 dniach udało nam się dowiedzieć, przez kogo zostali zatrzymani grafficiarze. Okazało się, że wpadli w ręce żołnierzy GROM.
Co komandosi robili tego dnia w okolicach stacji metra Wilanowska? - Takie ćwiczenia są czasem prowadzone, ale nikt postronny nie może o tym wiedzieć. O tych też nikt by się nie dowiedział, gdyby nie ta grupka chuliganów. Nic więcej o ćwiczeniach GROM nie mogę powiedzieć, gdyż są one objęte tajemnicą - powiedział nam Eugeniusz Mleczak, rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej.
Mówi gen. Sławomir Petelicki, twórca GROM:
Postąpili właściwie
- Metro należy do obiektów narażonych na ataki terrorystyczne, a jednostki takie jak GROM trenują w miejscach zagrożonych, żeby je dobrze poznać. Jeżeli w trakcie takiego treningu żołnierze zobaczyli osoby uciekające przed policją lub strażą miejską i zatrzymali je, to postąpili prawidłowo. Nie dziwię się, że większość obywateli nie bierze udziału w zatrzymaniach bandytów bądź złodziei, bo ludzie nie są do tego przygotowani i mogą się bać. Natomiast dla żołnierzy GROM to pestka.
------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------------
Ciesz sie tatusiu ze w ramach obrony koniecznej twojemu pijanemu pupilkowi gromocy gardla nie poderzneli. A i ojczulka z brak opieki nad bachorem do paki wsadzic.