Dodaj do ulubionych

Latający dywan.

09.02.03, 06:05
Gdzie w Warszawie można kupić albo ukraść latający dywan?
Szukałem na Wolumenie-nie znalazlem, na Moczydle tyż
nie ma? Co za czasy? Nawet lampy Alladyna nikt
ostatnio nie widział.
Obserwuj wątek
    • puma_ Re: Latający dywan. 09.02.03, 15:02
      A gdzie można nabyć siedmiomilowe buty, czapkę niewidkę i kurę znoszosą
      złote jajka?
    • abc2001 Re: Latający dywan. 09.02.03, 15:04
      a samonakrywający się stoliczek, albo kije samobije was nie interesują?
      • aankaa Re: Latający dywan. 09.02.03, 15:57
        a mi się marzy bułka-odrostka
    • chaladia A co na to ubiegłoroczny laureat Kisiela...? 09.02.03, 17:22
      Kalif Bagdadu, Harun al Raszyd, oby Allach miał go w opiece i błogosławił jego
      potomstwu, sposobił się jak każdego wieczoru do swego ulubionego zajęcia. Zdjął
      jedwabne, złotem tkane szaty, nałożył starą, połataną i wyświechtaną chlamidę,
      przykleił sobie sztuczną, siwą brodę, naciągnął skołtunioną perukę, założył
      ciemne okulary i podpierając się kosturem, chyłkiem wymknął się z pałacu,
      żegnany jękiem zawodu, dochodzącym z haremu.

      Tu trzeba wyjaśnić, jakie było ulubione zajęcie Haruna - otóż w przebraniu
      sędziwego, ubogiego wędrowca zakradał się pod domostwa swoich poddanych i
      podsłuchiwał, o czym oni rozmawiają. Robił tak, ponieważ nie było jeszcze wtedy
      UOP-u, tylko SB, a do bezpieki kalif nie miał zaufania. No więc słuchał Harun
      al Raszyd - oby imię jego nie zostało nigdy zapomniane - o czym też szepczą
      paląc wieczorne nargile jego poddani, aby potem móc czynić dobrze. Ukarać
      urzędnika, który kogoś pokrzywdził, wydać za mąż bez posagu siódmą córkę
      ubogiego poganiacza osłów, wspomóc głodnego jadłem. Słowem - czynić poddanym
      życie znośniejszym. Każdy mógł liczyć na to, że to akurat on zostanie
      podsłuchany i akurat jego trafi Harunowa dobroczynność. I o to wszyscy modlili
      się do Allacha i do Mahometa, proroka jego.

      Tego wieczoru Harun al Raszyd trafił pod dom tkacza dywanów latających.
      Przyłożył ucho do ściany, natężył słuch i usłyszał gorzkie narzekania starego
      tkacza, jego czterech żon, jego dziewięciu synów, jego osiemnastu synowych i
      jego czterdziestu czterech wnuków. Zaiste - biadał Muhammad Ali, powykręcanymi
      od wieloletniego tkania palcami wyrywając sobie resztki brody - przyjdzie nam
      wszystkim chyba umrzeć z głodu. Wstajemy o świcie, tkamy do zachodu słońca i
      nie mamy w chacie nawet garści kus-kusu ani szczypty soli, ani listka herbaty.
      Zaprawdę, umrzemy wszyscy i nie będzie kto miał nad naszymi grobami odmówić
      modlitwy do Allacha, jeno nas przyrzucą naszymi dywanami. Albowiem odkąd
      otworzył u nas w Bagdadzie superkram ten złodziej i oszust Habib el Mabib,
      podający się za Fenicjanina, ale którego ja podejrzewam o nieczyste, semickie
      pochodzenie, nie sprzedaliśmy ani jednego dywanu. Klienci kręcą nosami, że
      nasze produkty, a to za nisko latają, a to znów za wolno, że nie mają poduszek
      i do tego powietrznych, hamulce im za słabe, w uszy wieje, osnowa się pruje. A
      ten drań, który też wydaje mi się być nasłańcem oddelegowanym dla wykończenia
      naszej manufaktury dywanowej, sprzedaje po cenach dumpingowych jeden kobierzec
      za drugim, wszystko sprowadzane z Damaszku. Ach, śmierć nam w oczy zagląda i
      nie wiem już, czy nie lepiej jest modlić się o jak najszybszy zgon, abyśmy
      mogli znaleźć pocieszenie wśród odalisek w raju.

      Wzruszył się Harun al Raszyd niedolą starego tkacza, wezwał go skoro świt do
      pałacu i obdarował złotem, aby mógł pojeść wraz z rodziną kus-kusu, a nawet
      kebabu z jagnięcia.

      Zauważmy, że mądry kalif wsparł tkacza i jego rodzinę, ofiarował mu datek,
      pozwalający przeżyć, ale ani do głowy mu nie przyszło, żeby odkupić od starego
      niesprzedawalne dywany albo dotować ich dalszą produkcję.

      Niestety, stary Muhammad Ali nie umiał trzymać języka za zębami i opowiedział
      innym, również trapionym brakiem popytu na ich dywany bagdadzkim tkaczom o
      geście kalifa. Wszyscy inni też chcieli dostawać złoto ze szkatuły władcy, ale
      nie zamierzali czekać, aż ten zakradnie się pod ich okno. Udali się więc po
      radę do starego marabuta, który żył na odludziu zamurowany w kamiennej
      pustelni. Derwisz wysłuchał ich i po modlitwie i dłuższym namyśle znalazł
      rozwiązanie.

      Tkacze zorganizowali się w związek zawodowy i ogłosili strajk, głodówkę i
      blokadę pałacu kalifa stertami dywanów. Niewdzięczny Muhammad Ali przykuł się
      nawet do pałacowej bramy razem z całą rodziną. Zrozpaczony kalif, w którego
      sercu mieszkała dobroć, więc nie chciał wysyłać przeciwko zbuntowanym tkaczom
      swych siepaczy, po naradzie z wezyrem ogłosił co następuje: Habib el Mabib
      zostaje ścięty za swoje knowania, granice będą odtąd zamknięte dla dywanów z
      Damaszku, a do każdej sztuki rodzimych dywanów z Bagdadu dopłacać się będzie
      tyle, aby tkacze mogli żyć godnie i suto. Tak się też i stało. Produkcja
      ruszyła pełną parą, dywanów było coraz więcej, zalegały ogromne składy i mimo
      że były coraz gorsze, coraz bardziej niechlujne, a wkrótce przestały latać, to
      ich tkacze mieli się coraz lepiej.

      I taka jest przyczyna, dla której nie ma już latających dywanów, są tylko
      zwykłe szmaciaki.

      Zadanie domowe: zsumuj wszystkie dotacje i subwencje dla górnictwa od 1989 r.,
      dodaj kredyty wzięte przez kopalnie i ich zadłużenie wobec ZUS i skarbu
      państwa. Sumę podziel przez liczbę górników. To, co ci wyjdzie, to kwota, którą
      dostałby każdy górnik, gdyby państwo, jak Harun al Raszyd, dotowało ludzi, a
      nie ich aktualne zajęcie.


      • chaladia Wyjasnienie 09.02.03, 17:24
        Przypowieść tę napisał Maciej Radwan Rybiński jeszcze w uniegłym Millenium.
        Jak widać, nadal pozostaje aktualne.
        Przy okazji, wyjaśnia Tygryskowi, dlaczebo nie ma już dziś latających dywanów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka