adamlukas
29.07.06, 21:19
Zatem, wypiłem 4 piwo i siedząc samotnie przed monitorem odważę się
opowiedzieć o sobie wprost. Jestem w Warszawie od roku, nie mam znajomych, z
którymi w piątkowy wieczór mógłbym spędzić chwilę. Nie pochodzę z tąd; nie mam
do kogo pójść, do domu rodzinnego nie widzę sensu jeździć. Dziś wybrałem się z
aparatem w głąb miasta i niczym japoński turysta zakochałem się w jego
architekturze; szedłem sobie powoli nie przyspieszając kroku i pstrykałem to
tu to tam. Byłem pod sejmem, pod którym odbywała się jakaś lewacka pikieta,
dalej traktem królewskim, do centrum; nie przyspieszałem kroku. Polubiłem, to
odpowiednie słowo; polubiłem Warszawę..
przepraszam jeśli komukolwiek piątkową pogodę ducha zakłóciłem..
trzymajcie się, może moi przyśli kompani..