Dodaj do ulubionych

A propos fałszywych bomb

IP: *.ipartners.pl 14.02.01, 17:54
Mieszkam przy Opinogórskiej 7. Dokładnie na 12 godzin przed akcją na Dworcu Centralnym (o 22.30 12 lutego) to samo wydarzyło się w moim bloku, popularnie zwanym Pekinem. Dzieci, psy, staruszki i chorzy musieli opuścić budynek. Akcja trwała 1,5 godziny. Znaleziono czekoladki. Nie wybuchły. Mam pytanie: czy każdy mieszkaniec stolicy musi zadzwonić na policję z informacją, że podłożył bombę? Jest jakiś obowiązek ustawowy? Ja też muszę?
Obserwuj wątek
    • Gość: luka Re: A propos fałszywych bomb IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.01, 12:00
      Ile telefonicznych alarmów okazało się prawdziwych? Ile znaleziono bomb w szkołach, szpitalach i dworcach? Nie znaleziono. Jeżeli w słuchawce usłyszę głos nastolatka, informującego mnie, że pod moim krzesłem jest bomba, to po prostu zignoruję rozmówcę. Tak powinni postępować odpowiedzialni dorośli, a nie zachowywać się jak grupa przekupek.
      • Gość: Asia Re: A propos fałszywych bomb IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 19.02.01, 10:22
        Nie zgadzam sie z lukiem. To nie sa odpowiedzialni dorośli. Tak naprawdę zawsze trzeba reagować, ponieważ nie wiemy do końca, kiedy alarm jest fałszywy, a kiedy nie. A jeżeli ktoś specjalnie osłabi naszą czujność, a potem podłoży bombę?? Uważam, ze zawsze nalezy sprawdzić, żeby uniknąć konsekwencji. Możliwe, że to tylko głupie zabawy, ale nikt nie ma takiej pewności dopóki nie sprawdzi.
        • Gość: luka Re: A propos fałszywych bomb IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.01, 08:59
          Gość portalu: Asia napisał(a):

          &#62 Tak naprawdę zawsze trzeba reagować, ponieważ nie wiemy do końca, kiedy alarm
          &#62 jest fałszywy, a kiedy nie. A jeżeli ktoś specjalnie osłabi naszą czujność, a
          &#62 potem podłoży bombę?
          &#62 Uważam, ze zawsze nalezy sprawdzić, żeby uniknąć konsekwencji. Możliwe, że to
          &#62 tylko głupie zabawy, ale nikt nie ma takiej pewności dopóki nie sprawdzi.

          Typowe kobiece podejście. Reagowanie na fałszywe alarmy powoduje rzeczywiste (a
          nie wyimaginowane - znalazł ktos kiedyś bombę w szpitalu?) zagrożenie ludzi,
          kosztuje ciężkie pieniądze i zabiera czas ratownikom, którzy być może są
          potrzebni gdzieś indziej, a przede wszystkim - uleganie dowcipnisiom zachęca
          kolejnych kawalarzy do wydzwaniania. Gdyby wszyscy zgodnie ignorowali tego typu
          telefony, chętnych do psikusów szybko by zabrakło.
          Prawdziwy terrorysta da znać w ten sposób, że nikt nie będzie miał wątpliwości co
          do zagrożenia.
      • Gość: rob Re: A propos fałszywych bomb IP: 195.117.99.* 05.03.01, 17:52
        Ścigać i surowo karać
    • Gość: Emhyr Re: A propos fałszywych bomb IP: *.gazeta.pl 23.02.01, 14:01
      Uwazam, ze to straszna glupota. Jakis idiota dzwoni, a potem za ciezkie pieniadze (w dodatku sa to nasze pieniadze) specjalne sluzby szukaja domniemanej bomby.
      Moim zdanie wszystkich zartownisiow powinno sie obciazac kosztami takich akcji, i publicznie podawac do wiadomosci, o jaki sumy chodzi. Moze by sie kretynom odechcialo...
      • Gość: juliusz Re: A propos fałszywych bomb IP: *.proxy.aol.com 02.04.01, 22:59
        Gość portalu: Emhyr napisał(a):

        &#62 Uwazam, ze to straszna glupota. Jakis idiota dzwoni, a potem za ciezkie pieniad
        &#62 ze (w dodatku sa to nasze pieniadze) specjalne sluzby szukaja domniemanej bomby
        &#62 .
        &#62 Moim zdanie wszystkich zartownisiow powinno sie obciazac kosztami takich akcji,
        &#62 i publicznie podawac do wiadomosci, o jaki sumy chodzi. Moze by sie kretynom o
        &#62 dechcialo...
        a moze to dzwonia specialne sluzby w wiadomym celu?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka