Dodaj do ulubionych

Debata o grodzeniu osiedli

IP: *.aster.pl 30.10.06, 23:51
Grodzenie osiedli jest zjawiskiem pozytywnym. Świadczy o tym, że mieszkańcom
zależy na swojej okolicy. Też bym tak chciał, bo mieszkam na osiedlu
(nieogrodzonym), na którym prawie nikomu nie zależy - syf, brud i
smieciołazy...
Toteż ciężko zrozumieć dlaczego ktokolwiek krytykuje ogrodzone osiedla. Może
z zazdrości, że nie mieszka na ładnym bezpiecznym osiedlu tylko na takim
jakie jest jego odwrotnością ?
Jeszcze jest możliwe, że krytykanci są w Polce od niedawna i nie znają
tutejszej kultury - braku szacunku dla własności i konieczności chronienia
swojego dobytku samemu sobie pomimo płaconych np. na policję podatków. Tyle
tylko, że po co się wypowiadać gdy się nie zna i nie rozumie ?
Obserwuj wątek
    • Gość: płyń z wisłą! Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.06, 00:06
      Pełna zgoda. Ludzie chcą żyć w lepszych warunkach i chcą sobie te warunki stworzyć.
      A kasa z podatków nie idzie na to, co mieszkańcy by sobie życzyli, tylko na pałace władzy, na limuzyny albo na rozdawnictwo różnym 'potrzebującym'.
      Potrzeba poczucia bezpieczeństwa jest olewana przez władze (a jaki wrzask jeszcze by gazety podniosły jakby np. z placu zabaw na luksusowym nieogrodzonym osiedlu ochrona wyprosiła paru pijaczków, zaraz bojownicy o równość i tolerancję by się spienili), a potrzeba estetyki i czystości - jeszcze bardziej.
      • Gość: wsw Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.chello.pl 31.10.06, 00:11
        Mam to szczescie, ze mieszkam na nieogrodzonym osiedlu, ktore jest zadbane,
        czyste i przyjazne.
        Niestety w okolicy zaczynaja sie budowac nowe bloki za kratami, a w nich zapewne
        zamieszka chamstwo, ktore w trosce o wlasne ogrodzone trawniki, bedzie
        przychodzilo sr.. swoimi psami do naszych piaskownic.

        Chcesz żyć za ogrodzeniem? To zza niego nie wychodź.
        • onan_barbazynca Re: Debata o grodzeniu osiedli 31.10.06, 08:47
          Gość portalu: wsw napisał(a):

          > Chcesz żyć za ogrodzeniem? To zza niego nie wychodź.

          Dobre:D
          • Gość: olak Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.chello.pl 31.10.06, 09:20
            Też tak uważam, skoro tam mieszka z pieskiem to niech spaceruje po swoim
            trawniku, a skoro ma małe dziecko niech siedzi w swojej piaskownicy(jeżeli ją
            ma bo nie zawsze są na tych nowych osiedlach).

            Ja mieszkam na nieogrodzonym osiedlu i jest super, wkurzają mnie tylko
            pozajmowane miejsca parkingowe przez ludzi z osiedla ogrodzonego, którym
            zabrakło na garaż. A my nie mamy gdzie stawiać. No i oczywiście sr... psy pod
            moim oknem (mieszkam na parterze).
            • Gość: Lucusia Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: 212.244.186.* 31.10.06, 10:45
              Ale ci zza płotu nie widzą własnych psich kup u siebie, więc maja czysto, a "tamci menele" to mają brudno. Taki typ szuka ogrodzonych murem osiedli, im metrowy płotek nie wystarczy. Podnosi im samoocenę, że oni są lepsi, bo oni moga po wszystkim łazic, a po "ich" nikt. Mnie szkoda takich kupujących z definicji mieszkanie za płotem, bo to ludzie o dość niskim poziomie i wysokich aspiracjach, czyli mieszanka niestrawna zarówno dla posiadacza tych cech, jak i jego otoczenia.
              • plaszcz Mentalność nowobogackich elit ___>___>___ >___>___ 31.10.06, 12:46
                Mam lepszy pomysł od odgradzania się od tych gorszych (od chołoty)... może od razu ich zniszczyć i nie trzeba będzie się od nich odgradzać :)
                • Gość: Emeryt [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 12:57
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: tedgd Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 13:43
                Zmienisz zdanie po pierwszym włamaniu.
            • Gość: elczy Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 12:32
              Gość portalu: olak napisał(a):

              > Też tak uważam, skoro tam mieszka z pieskiem to niech spaceruje po swoim
              > trawniku, a skoro ma małe dziecko niech siedzi w swojej piaskownicy(jeżeli ją
              > ma bo nie zawsze są na tych nowych osiedlach).

              Trafione w sednno. Jakim trawniczku? Jakiej piaskownicy? Deweloperzy nie myślą
              w ogóle - nowe działki zabudowują co do metra kw. Nie ma szans na trawnik czy
              drzewka. Jakby mogli, to by na działkach dróg nie tyczyli. Ostatnio
              przechodziłem koło nowobudowanego osiedla i złapałem się za głowę - od płotu do
              linii zabudowy jest ok 3-4 m, z czego 1,5 przypada na skarpę a ok 1,5 m na
              lichy chodniczek. Tam nawet się nie da przejść z wózkiem dla bliźniąt.

              Ciekawe jakby wyglądał Wrocław, w którym mieszkam gdyby za jego zabudowę 150
              lat temu odpowiadali warszawscy deweloperzy - ulice z chodnikami szerokości 8
              m, żadnego drzewa, ani jednego parku, a o zielonych wyspach zapomnijmy.

              > Ja mieszkam na nieogrodzonym osiedlu i jest super, wkurzają mnie tylko
              > pozajmowane miejsca parkingowe przez ludzi z osiedla ogrodzonego, którym
              > zabrakło na garaż. A my nie mamy gdzie stawiać. No i oczywiście sr... psy pod
              > moim oknem (mieszkam na parterze).

              Ale to jest polska mentalność. To przykre.
            • Gość: enzov Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 12:38
              odwal sie od psów znajdz sobie inny temat sieroto
            • Gość: Kaska Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.ar.wroc.pl 02.11.06, 14:04
              Popieram -mieszkam na duzym (2,5 tys mieszkań) spółdzielczym osiedlu we
              wrocławiu sąsiadującym z osiedlem domków jednorodzinych i blokiem wspólnoty.
              Część z naszych sąsiadów (z domków i bloku) permanentnie podrzuca nam śmieci -
              w kilku przypadakch udowodnionych to nawet straż miejska wlepiła mandaty i
              oczywiście wyprowadzają psy na nasze tereny zielone ; czasami do piaskownic
              które zgodnie z obowiązującym prawem musimy ogrodzić. Walka ze złymi sąsiadami
              to walka z cieniem - potrafią beszczelnie przynieść stary tapczan pod nasz
              śmietnik i smiać się w oczy . Jak nie bedzie innego wyjścia to trzeba będzie
              się ogrodzić jak zrobiła to wspólnota (konsekwencje bycia właścicielem)na ulicy
              dworcowej.
        • Gość: Sabra Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.aster.pl 31.10.06, 09:34
          Zgadzam się z Tobą w 100%!
        • Gość: PP Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 10:06
          > a w nich zapewne zamieszka chamstwo

          Tak, od razu zrównać wszystkich, wyzwać... Wszyscy to chamy tylko JAAAA,
          chodząca doskonałość i wzór cnut wszelkich.
          Opanuj sie człowieku, ten rodzaj argumentacji świadczy o tym że ty jesteś takim
          sfrustrowanym ch...
          Jakoś nie wierzę w to twoje czyste osiedle, pewnie niektórych rzeczy nie
          widzisz bo się przyzwyczaiłeś. Zerknij tylko gdzie twoi palący sąsiedzi
          wyrzucają pety przez okno.
          Co do srających psów w piaskownicy, to gdzie to wypatrzyłaś?? Na swoim osiedlu??
          A w ogóle to co za pomysł z tymi psami?? To czy ktoś sprząta po swoim psie, czy
          nie, nie zależy od tego czy mieszka na osiedlu ogrodzonym czy nie ogrodzonym.
          Z tym ogrodzeniem to możesz argument aby z niego nie wychodzić powiedzieć też
          tysiącą właścicieli domków jednorodzinnych... A i oni też wychodza ze swoimi
          psami poza swój teren.
          Dla mnie z twijego postu wynika jedno... zazdrość i tyle.
          Abstrahując całkowicie od odsetka chamów z ogrodzonych czy nie ogrodzonych.
          • Gość: Lucusia Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: 212.244.186.* 31.10.06, 10:51
            Drogi PP, z obserwacji znajomych to że się nie sprząta po psie zależy jednak gdzie się mieszka, bo na "swoim" ci ogrodzeni sprzątają, na "niczyim", bo bez płotu, już nie. I takie dwa tory postępowania "tu i tam" często można obserwować, nie tylko w Warszawie, choć tam najwięcej ogrodzonych osiedli. Może to dlatego, że tam społecznośc jest najbardziej podobna do tej z Sao Paulo - bardzo bogaci, albo za takich chcący uchodzić i biedota.
            • Gość: PP Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 11:22
              Zrozum kobieto, mój pies wychodzi za ogrodzenie robi co ma zrobić i ja po nim
              sprzątam!!
              Natomias spacerując z nim włażę w kupy innych psów i nie ma w nich wizytówki że
              pies był z osoedla ogrodzonego czy nie.

              I przestańcie porównywać Warszawę do Sao Paulo to dwa różne światy i dwa różne
              społeczeństwa. Chyba że bierzecie pod uwagę religię to fakt tu i tam katolicy.
              Ktoś dawał tu przykład Norwegii, też kompletnie nie trafiny to są protestanci
              od lat mający w głowie poszanowanie czyjejeś własności i praw.
              W Polsce jeszcze dużo czasu upłynie, jeżeli w ogóle coś się w naszym katolickim
              kraju zmieni na lepsze. Bo gęby pełne frazesów a wokół...

              Co do biedoty w W-wie, jakoś tą biedotę na piwo i winko stać.
              Jak chcesz zobaczyć prawdziwą biedę to jedź, żeby nie było za daleko, do Egiptu
              do Kairu. Tylko nie z biurem podróży, wybierz się sama i obejrzyj sobie
              dzielnice slamsów czu Miast Umarłych. Wtedy zmienisz pojęcie biedy, zobaczysz
              ją prawdziwą i na wyciągnięcie ręki. W Polsce pies pijaków ma lepiej niż
              niejedno dziecko wychowane w slamsach Kairu.
          • Gość: wsw Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.chello.pl 31.10.06, 12:07
            > wzór CNUT wszelkich.
            > Opanuj sie człowieku, ten rodzaj argumentacji świadczy o tym że ty jesteś takim
            > sfrustrowanym ch...

            piszac o chamstwie, to wlasnie mialem na mysli
            • bultek Re: Debata o grodzeniu osiedli 31.10.06, 14:03
              Nie człowieku.
              Koleś wytknął Ci, że nie masz żadnych argumentów tylko od razu wszystkich z
              nowych osiedli nazywasz chamami.
              I temu nie możesz zaprzeczyć.
              Teraz pozostaje pytanie czy chamami określasz wszystkich, to twój styl , lans
              nie wiem co jeszcze.

              > piszac o chamstwie, to wlasnie mialem na mysli
              Na koniec zrównujesz każdego do siebie.

              A moim skromnym zdanie używając inwektyw w pierwszej wypowiedzi skreślasz
              siebie jako człowieka z którym można dyskutować.
              Kogoś zdenerwowałeś i ci odpisał.
              Ciekawy jestem czy jesteś taki odważny w realu czy tylko anonimowo w internecie.
              Proponuje idź na jedno z grodzonych osiedli i powiedz w oczy pierwszemu
              napotkanemu facetowi, że w zwiazku z miejscem zamieszkania uważasz go za chama.
              Jak dostaniesz w twarz to wcale się nie zdziwię.
              Pewnie ty nie lubisz być wyzywany od chamów więc nie rób tego w stosunku do
              innych.

              I jeszcze jedno... zazdrość to naprawde zaślepiające uczucie.
              • Gość: Basia 172 Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.chello.pl 31.10.06, 23:30
                Mając do wyboru mieszkanie na strzeżonym osiedlu albo w niestrzeżonym za tę samą cenę za metr kwadratowy oczywiście wybiorę strzeżone osiedle. Na ogrodzony osiedlu panuje większa wspólnota i poczucie ze to jest nasze, więc się o to bardziej dba. Poza tym nie wydaję kasy na system alarmowy, kraty w oknach, rolety antywłamaniowe i dodatkowe zamki do drzwi.
        • Gość: suseu Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.acn.waw.pl 01.11.06, 09:49
          proponuję urządzić akcję zbierania kup i przerzucania ich za ogrodzenie ;)
      • Gość: edwarddyp Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.miks.uj.edu.pl 31.10.06, 10:50
        Hej mieszkam w podkrakowskiej wsi

        W latach 90 miejsce zaczeło bardziej tracić charakter wsi a zmieniac się w teren
        podmiejski. Kraków się rozwija. Zniknęły krowy i gęsi, domki zmieniły się w
        wille. Już nikt nie gospodarzy, wszyscy pracują w mieście. Ceny gruntów wzrosły
        itd. Wszystko normalnie. tak powinno byc.

        Trzy lata temu wszedł deweloper. Na obrzeżach wsi wybudowano dwa nowe osiedla.
        Dobudowano dwie ulice i postawiono ogrodzenia i patrole security wzdłuż siatki +
        szlaban + strażnika na bramie. Właściwie trudno tam wejść jeśli się nie poda się
        jakiejś wymówki.

        W krajobrazie zaczynającej się jury, za potokiem , w miejscu gdzie za wsią
        zaczynają się pola po prostu powstały koszary bądź coś na kształt więzienia.

        Dodam tylko , że to ogrodzenie sprawia że nowi mieszkańcy nie mogą się ze
        starymi zitegrować. So przez to postrzegani jako odmieńcy, ludzie którzy się
        wywyższają i chcą odseparowac od wieśniaków. Przypuszczam że sami tez nie moga
        za bardzo zaprzyjąxnić się z nami i wziąć udziału w życiu wsi. W końcu obserują
        nas zza strzezonej go wysokiego płotu.

        To jest całkowity absurd. Po prostu nie moge zrozumieć jak można tak chciać
        mieszkać.

        Wieś jest jak każda inna. Jeśli się jest mniejscowym to właśnciwie z każdym
        mozna pogadać, można otwarty samochód zostawić, narzedzia na ogrodzie. Psa
        puścić po ulicy bo wszystkich zna, pożyczyć coś od kogoś. Można oczywiście i
        żula spotkać pod sklepem, na skąpergo proboszcza ponarzekać czy w końcu dostać
        po gębie na dyskotece. Ale to jest normale zycie osiedla, którego nowi
        mieszkańcy nigdy nie doświadczą. A szkoda bo jako ludzie z miasta z pieniedzmi i
        wykształceniem mogliby dużo wnieśc. Zasymilowąc się. Jest dom kultury, drużyna
        piłkarska, klub miłośników lokalnych tradycji itd.

        Niestety. Nowi mieszkańcy wsiadają za ogrodzeneim w samochów i rano jadą do
        pracy. Po południu wracają za bramę i tam na malutkim śmiesznym placyku zabaw i
        trawniczku wychodzą z psami i bawią się z dziećmi. Po drugiej stronie ogrodzenia
        gangi chłopaków ze starej wsi ścigają się na rowerach po łąkach albo chodza na
        ryby nad rzekę. Po lesie z psem możnaby godzinami chodzić. Ale oni wolą siedzić
        za bramą. A może po prostu nie mogą stamtąd wyjść bo po prostu sami się uwięzili
        i uwierzyli, ze tam może lepiej ?
        • kuzynka.edyta Re: Debata o grodzeniu osiedli 31.10.06, 11:08
          interesujaca wypowiedz.
          pozdrawiam
          edyta
        • Gość: Lucusia Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: 212.244.186.* 31.10.06, 11:09
          Pozdowienia z innej podkrakowskiej wsi. Ja nie mieszkam za płotem, jestem urodzonym mieszczuchem i pracuję w Krakowie, ale zintegrowac sie rzeczywiście w "normalnym" domu nie jest trudno. Zawsze mogę znależć kogoś do pomocy, też mogę zostawic to i owo w ogrodzie - nie zginie, dzieci jeżdżą na rowerach po spokojnych bocznych uliczkach, a jak zostawią rower to może go największy menel ze wsi przyprowadzić, bo "takie różne tu jeżdżą i jeszcze kto ukradnie". Tylko ja nie udaję "pani", pogadam o wszystkim w sklepie, pod kościołem, czy koło szkoły (czyżby ci mieszkańcy ogrodzonego getta rozmawiali tyko o teriach Goedla, czy współczesnej sztuce?). Dzieci mam zdrowe, nieagresywne, mówią wszystkim "dzień dobry" - jak wszystkie inne dzieci z sąsiedztwa, uczą sie świetnie, w szkole na 100% nie ma alkoholu i narkotyków (bo za mała szkoła i wszystkich mozna zobaczyć co robią), jak syn zostawił komórke w szkole, to jakiś chłopczyk mu odniósł do domu. ale ja mam dośc jasno sprecyzowaną samoocenę i nie muszę sobiej jej płotem poprawiać.
        • Gość: elczy Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 12:37
          Gość portalu: edwarddyp napisał(a):

          > Hej mieszkam w podkrakowskiej wsi
          >
          > W latach 90 miejsce zaczeło bardziej tracić charakter wsi a zmieniac się w
          tere
          > n
          > podmiejski. Kraków się rozwija. Zniknęły krowy i gęsi, domki zmieniły się w
          > wille. Już nikt nie gospodarzy, wszyscy pracują w mieście. Ceny gruntów
          wzrosły
          > itd. Wszystko normalnie. tak powinno byc.
          >
          > Trzy lata temu wszedł deweloper..... <ciach>

          Bardzo mądra i wyważona wypowiedź. Pozdrawiam
        • jag66 Re: Debata o grodzeniu osiedli 31.10.06, 13:45
          sedno prawdy o grodzeniu osiedli. pozdrawiam autora
        • Gość: Warszawianka Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 22:18
          Gość portalu: edwarddyp napisał(a):

          > Hej mieszkam w podkrakowskiej wsi
          >
          > W latach 90 miejsce zaczeło bardziej tracić charakter wsi a zmieniac się w
          teren....


          Świetny opis sytuacji i trafne podsumowanie;

          Powiedziałabym, że ci "z za płotu" myśląc, że coś zyskują, de fakto sami się z
          czegoś ważnego okradają.
    • elpooho Debata o grodzeniu osiedli 31.10.06, 03:45
      "- Przecież tam, gdzie teraz powstaje Eko Park, prawie nikt wcześniej nie
      chodził." A czy nie były tam przypadkiem ogrodzone tereny SGGW na które można
      było wejść tylko przez dziurę w płocie? Tak było na pewno od południa, od strony
      akademików i ogródków działkowych. Pamiętam, bo w podstawówce sam przez te
      dziury przechodziłem :)
      • kolargolo zabudowanie pol mokotowskich 31.10.06, 09:43
        zabudowanie pol mokotowskich przez marine to zbrodnia na Warszawie. Zamiast
        pozwolic zabudowac tereny wojskowej agencji nieruchomosci, pkp to oni
        zabudowali jedyny duzy park w miescie. juz teraz W-wa ma bardzo malo terenow
        zielonych, ktore zwiekszaja atrakcyjnosc tego miasta. ale naszemu milosciwie
        panujacemu komisarzowi to zwisa bo on jest z Gorzowa.
        • wiksadyba1 Re: zabudowanie pol mokotowskich 31.10.06, 10:19
          To Marina zabudowała Pole Mokotowskie:))?????

          P.M. tak poza tym stoi sobie jak stało:) Terenu do spacerów jest aż nadto:)
          Póki co, głównym jego problemem, nie jest grożące mu zabudowanie, ale mnóstwo
          słabo utrzymanych części+ tereny MPO i przyległe do Skry - wylęgarnia mętów i
          nielegalnych pubów-mordowni.

          Warszawa jest jednym z bardziej zielonych miast w Europie (jeśli chodzi o
          powierzchnię terenów zielonych na mieszkańca). Za mało natomiast wśród tej
          zieleni parków z prawdziwego zdarzenia. Jest też powojenna W-wa jednym z
          najbardziej "dziurawych" ubranistycznie milionowych miast Europy.
          Jeżeli miasto nie będzie w stanie starannie utrzymać i zagospodarować każdego
          zielonego fragmentu (w co nie wierzę), trzeba się będzie pogodzić z tym, że
          niektóre pójdą pod zabudowę; byleby tylko na wysokim poziomie architektury i
          otwartą dla wszystkich- lepsze to niż chaszcze pełne śmieci i fekaliów,
          ogrodzone jakimś do połowy rozkradzionym płotem, o którym juz najstarsi
          mieszkańcy nie pamietają, co i kiedy miał grodzić:)))
        • 3guziec odwalsie od Marcinkiewicza ty warsiawiaku z dziada 31.10.06, 10:48
          właśnie z dziada.
          • Gość: edi Re: odwalsie od Marcinkiewicza ty warsiawiaku z d IP: *.chello.pl 31.10.06, 12:11
            zapomniales o partyjnym zakrzyku gaulajtera Kaczora: "spieprzaj dziadu!"
          • Gość: mixxer Re: odwalsie od Marcinkiewicza... IP: *.natpool1.outside.ucf.edu 31.10.06, 21:09
            Slusznie, slusznie... juz lepiej zostawic tego
            biedaka Marionetkiewicza (zwanego tez "premier
            na cztery lata") w spokoju. On uwielbia
            "szum medialny" wokol siebie!
    • Gość: cycek syrenki Moze kiedys te ogrodzenia beda demontowane IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 31.10.06, 05:52
      Zawsze sie znajdzie argument za i przeciw. Osobiscie wole osiedle bez krat.
      Takie osiedla istnieja i sa zadbane i czyste ale tam ludzie sie znaja i wilkiem
      na siebie nie patrza i nie czekaja az za nich ktos zrobi porzadek z jakims
      malolatem bez recepty na wlasne zycie, ktory postanowil demolke uskuteczniac. W
      moim odczuciu na osiedlach grodzonych mieszkaja ludzie, ktorzy wola boja sie
      angazowac w cokolwiek i blady strach na nich pada jak mieliby komus uwage
      zwrocic albo o cos poprosic. Boja sie zwrocic uwage nawet dzieciakowi ktory cos
      zle robi, dlatego maja tam ochroniarzy przez ktorych probuja wszelkie nawet
      najdrobniejsze sprawy zalatwiac. Na tego typu osiedlach jest cos co
      nazywaja "wspolnota" ale wspolnoty to oni tam zazwyczaj nie tworza i nie beda
      wiedzieli co to slowo oznacza. Napewno sa wyjatki od reguly. Duzo zalezy od
      wielkosci osiedla. Przy mniejszych grodzonych ze smakiem osiedlach to jeszcze
      nie jest takie zle no ale to getto Marina to juz jest knot i paranoja do
      kwadratu. Ten Kurylowicz to niezly picer i cwaniaczek. Co on na miasto zwala
      jak Dom Development reklamowal tego gniota wlasnie jako grodzone i to dlugo
      zanim cokolwiek tam powstalo. To ogrodzenie mialo byc dodatkowym magnesem dla
      tych wystraszonych. Developerzy coraz bardziej te kraty reklamuja bo dzieki
      temu moga o wiele wiecej krzyczec sobie za metr, a kosztuje ich to grosze bo
      wielokrotnie sa to ochydne i tandetne ogrodzenia z najtanszego materialu. To
      jest dla developera super okazja wydojenia klienta, dlatego beda nadal to
      promowali.
      • Gość: "ogrodzony" Re: Moze kiedys te ogrodzenia beda demontowane IP: *.merinet.pl 31.10.06, 07:14
        Wszystkich doktorom i profesorom proponuję zlikwidować drzwi do mieszkań. Jak
        można przejawiać taki brak zaufania do spoleczeństwa? Na naszym osiedlu /malym/
        przed zaangażowaniem ochrony mielismy po kilka prób wlamań w tygodniu. Teraz
        jest spokojnie, czysto i bezpiecznie. Nikt nie ma prawa decydować czy chcę
        ogrodzić wlasny teren - wspólnotę.
        • milet_z_sedesu *****Mieszkanie w Getcie***** 31.10.06, 08:16
          Szczytem Twoich aspiracji jest mieszkanie getcie? Rozumiem tez ze Twoja noga
          nie postanie na terenach niezagrodzonych?
          • fikus28 Re: *****Mieszkanie w Getcie***** 31.10.06, 08:42
            Mieszkałam na Starym Żoliborzu na osiedlu bez krat i niestety muszę stwierdzić
            że mimo iż na tym osiedlu mieszkali praktycznie sami starsi ludzie lub ludzie
            na wysokim poziomie którzy dbali o teren i zieleń nie było można spokojnie
            wyjść z domu. Na klatkach bowiem zaczęli mieszkać bezdomni, były napady na
            starsze panie, kiedy posadziliśmy krzewy i ozdobne drzewka tej samej nocy
            zostały ukradzione, drewniane zabawki na placu zabaw były albo dewastowane albo
            rozkradane, były włamania. I skończyło się to wszystko tym że nie dość że
            osiedle jest zamknięte dzień i noc to w klatkach są domofony. I to nie jest
            wina mieszkańców tylko poprostu ostateczność. Teraz mieszkam na Tarchominie na
            grodzonym osiedlu i jestem z tego bardzo zadowolona. Każdy ma wolny wybór więc
            niech z niego korzysta.
            • Gość: Mati Re: *****Mieszkanie w Getcie***** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 09:37
              To jest jedna strona medalu. Druga jest taka, że osiedla grodzone wychowują
              społeczeństwo bezradne i słabe. Wątpię, żeby ktoś wychowany w bezpiecznym
              getcie umiał kiedykolwiek zareagować widząc np. jak kogoś biją czy okradają. W
              końcu przecież to nie jego teren.
              • mulla_komar Re: *****Mieszkanie w Getcie***** 31.10.06, 09:57
                'Druga jest taka, że osiedla grodzone wychowują
                > społeczeństwo bezradne i słabe.'
                Mozesz podac przyklady, ktore udowodnia twoja teze?
              • Gość: bultek Re: *****Mieszkanie w Getcie***** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 10:39
                A ja mieszkam w osiedlu ogrodzonym obok kościoła i parku.
                Pewnego pięknego dnia rano, będąć na spacerze z psem w parku ( od razu zaznaczę
                że po nim sprzątam za pomocą torebek foliowych, ale wdeptuje w kupy innych psów
                i nie wiem czy psy są z ogrodzonych osiedli czy nie) zobaczyłem czterech panów
                mocno podchmielonych z których jeden oddawał mocz bez krępacji na ogrodzenie
                kościoła przy chodniku.
                Zwróciłem uwagę, że może jednak powinien pójść gdzieś dalej. Reakcja była taka
                że musiałem szarpać się z czterema pijakimi i trzymać swojego psa. Prawda jest
                taka że gdyby mi nerwy póściły to oni mieliby problem bo byli w takim stanie.
                Ogólnie machali łapkami, próbowali wytrącić mi telefon komórkowy...
                Po całym zajściu od jednej pani dowiedziałem się że to tacy miejscowi pijacy od
                lat tak robią... Ale od tamtego czasu w parku ich nie widuję, za to gdzie
                indziej tak.
                I teraz co?? Jakoś twoje argumemt poszły w las.
                Ogrodzone osiedle nie ma nic do reagowania gdy kogoś okradają czy biją, oraz do
                tego jak wychowasz swoje dzieci. Czy ty sam zareagujesz na zło i czy twoje
                dziecko zareaguje.
                A i jeszcze jedno od ilu lat powstają osiedla ogrodzone???
                Proszę o wyniki badań z ktorych wynika że płot powoduje że społeczeństwo za nim
                wychowane jest bezradne i słabe. Oj biedni ludzie wychowani za płotami domków
                jednorodzinnych.

                • fikus28 Re: *****Mieszkanie w Getcie***** 31.10.06, 10:50
                  Zgadazm się z tobą w zupełności. Czy to źle że chcę aby moje dzieci mogły w
                  spokoju bezpiecznie się bawić, zostawić zabawki na podwórku bez starchu że ktoś
                  je ukradnie? Czy to źle że ja nie muszę się o nie bać kiedy wchodzą do
                  piaskownicy, że znajdą tam strzykawkę, zbitą butelkę po piwie lub tanim winie
                  albo ludzkie lub zwierzęce ekstermenty? I nie znaczy to że będą słabe lub
                  aspołeczne. Ja jestem wzrostu siedzącego psa i mikrej postury, ale zawsze
                  reaguję jeśli komuś dzieje się krzywda i tego będę uczyła mnoje dzieci.
                  • Gość: w Re: *****Mieszkanie w Getcie***** IP: *.chello.pl 31.10.06, 12:13
                    Ogrodzenia z pewnoscia nikt nie przekracza. Płot jest tak wysoki, ze nikt go nie
                    przeskoczy
                • Gość: Lucusia Re: *****Mieszkanie w Getcie***** IP: 212.244.186.* 31.10.06, 10:59
                  Nie ma, przynajmniej w Polsce, ogólnie znanych i solidnych badań o grodzonych osiedlach, ale są badania socjologiczne dotyczące tworzenia grup, awansu społecznego najniższych warstw, struktury społecznej, statusu. Osiedla grodzone to nie nowe zjawisko, to symptom określonej sytuacji społecznej i dobrze poznanych mechanizmów. Poczytać można.
                  • mulla_komar Ok, przyklady 31.10.06, 11:17
                    Przyklady prosze ze grodzone osiedla tworza slabe spolecznosci. Bez wykretnych
                    odpowiedzi, ok?
        • filostrados Re: Moze kiedys te ogrodzenia beda demontowane 31.10.06, 08:58
          jak bylem w Norwegii widziałem nieogrodzone domy bez płotów furtek i zasieków.
          obok nich garaze z otwartymi na oścież drzwiami i super limuzynami z kluczykami
          dyndającymi w stacyjkach. Wyglądało to pięknie i napawało optymizmem. Tam
          nikomu do Głowy nie przyjdzie, żeby wziąć cudzą własność. Tu z niezrozumieniem
          będzie traktowany każdy kto myśli inaczej. Ile pokoleń jeszcze musi minąć zanim
          zrozumiemy istotę tego czym jest Wspólnota.
          • Gość: wsw Re: Moze kiedys te ogrodzenia beda demontowane IP: *.chello.pl 31.10.06, 09:17
            > Ile pokoleń jeszcze musi minąć zanim
            > zrozumiemy istotę tego czym jest Wspólnota.

            Jeszcze ze 2 rozbiory i moze do nas to trafi.
            • Gość: Józef Wspólnote to mieliście w komuniźmie i socjaliźmie IP: 80.51.186.* 31.10.06, 09:57
              Wspólnote to mieliście w komuniźmie i socjaliźmie.

              To, o czym chciałeś powiedzieć - to wspólne poszanowanie prawa własności.
              • Gość: powiedz_to_koniowi ale to są protestanci! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 10:26
                więc żeby osiągnąć taki poziom jak w Norwegii
                musielibyśmy się zbiorowo nawrócić - i to sercem, nie legitymacją kościelną
                i to ze 200 lat temu :(
          • Gość: mixxer Re:Moze kiedys te ogrodzenia beda demontowane: oby IP: *.natpool7.outside.ucf.edu 01.11.06, 15:39
            A czy aby Norwegowie to "prawdziwi i genetyczni
            rzymsko-katolicy"?
    • Gość: Zag Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: 194.205.246.* 31.10.06, 08:01
      Z tego co pamietam, to zmianu po 1989 roku mialy przywrocic prawa ludzi do ich
      wlasnosci. Ale widze, ze troche od tego momentu uplynelo, pojawilo sie nowe
      pokolenie, ktore chce znowu przywracac nam komunizm - odbierac ludziom prawo do
      stanowienia o ich prywatnej wlasnosci.

      Moze skoro Wyb(i)orcza tak popiera te dazenia, to naczelni redaktorzy niech
      otworza swoje posiadlosci, niech pozdejmuja stalowe ogrodzenia, systemy
      monitoringu i niech zaprosza cale spoleczenstwo do swoich prywatnych basenow i
      kortow.

      A moze obecnie piszacy do Wyb(i)orczej maja za zle, ze ceny mieszkan w
      Warszawie poszybowaly mocno w gore i... Moze deprecjonowanie wartosci mieszkan
      na osiedlach grodzonych, na ktore niestety sie nie zalapali z racji zasobnosci
      portfela lub nieudolnosci w negocjacjach z deweloperem, maja stanowic sposob na
      poprawe samopoczucia psychicznego?
      • Gość: mm Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.acn.waw.pl 31.10.06, 09:30
        A może wyprowadź się na wieś i tam ogradzaj się murem i fosą...
        W mieście nie ma płotów i już.
        Nie powinno się na to pozwalać.
        Jeżeli chce się mieć strzeżone mieszkanie, to zatrudnia się recepcjonistę...,
        sadza się go na parterze, a on steruje przepływem gości i to wszystko.
        Nie tylko w Polsce funkcjonuje prawo własności, w Niemczech, Włoszech, Anglii
        działa od dawna. Nowy Jork to też miasto składające się z prywatnych posesji, a
        płotów (uwierz...) nie ma...
        Właściciele srających stworzeń chodzą z torebkami i po nich sprzątają, psy są
        nauczone by nie szczekać na spacerach.

        Może należałoby ogrodzić całą Warszawę i postawić rogatki???
        Wszyscy przyjezdni niech płacą myto.
        Tego chcesz?
        • mulla_komar Nie ma plotow? 31.10.06, 10:04
          W Wyborczej przecyztales? Wszedzie sa ploty. Sam mieszkalem w Berlinie
          (Kreuzberg), teraz mieszkam w Anglii, wlasnie na ogrodzonym, strzezonym z
          recepcjonista. Nie pitol czlowieku, albo sprawdz zanim cos palniesz. Koles
          napisal o prawie wlasnosci i albo sie zgadzasz ze czlowiek moze chronic swoja
          wlasnosc najlepiej jak potrafi albo nie. Nie wysylaj go na wies bo to tylko zle
          o tobie swiadczy i nie wnosi nic do dyskusji. Masz i w miescie cale ulice
          poodgradzanych domow szegerowych i muszisz je omijac bo nie przejdziesz na skroty.
          • Gość: mm Re: Nie ma plotow? IP: *.acn.waw.pl 31.10.06, 11:51
            Nie prawda, może na jakichś przedmieściach i jakieś płoty są, ale w mieście, w
            centralnych dzielnicach nie.
            To, że Ty gdzieś mieszkasz o niczym nie świadczy, a sposób twojej wypowiedzi
            jedynie o braku wrodzonej kultury.
            Kreuzberg to specyficzna dzielnica Berlina i może jakieś "osiedle" w którym
            mieszkaleś było wydzielone z powodu konieczności pilnowania jego mieszkańców.
            Często ćpunów i przestępców. To dzielnica imigrantów i biedaków, więc...
            • mulla_komar Re: Nie ma plotow? 31.10.06, 12:55
              > To, że Ty gdzieś mieszkasz o niczym nie świadczy,

              Napisales ze w Anglii i Belrinie (i NY ale tam nigdy nie bylem wiec sie nie
              wypowiadam) nie ma ogrodzen, ja Ci napisalem ze sa bo sam mieszkalem i mieszkam
              w ogrodzonych miejscach. Ty odpowiadasz ze to o nimczym nie swiadczy. Ale jednak
              dalej piszesz > Kreuzberg to specyficzna dzielnica Berlina i może jakieś
              "osiedle" w którym
              > mieszkaleś było wydzielone z powodu konieczności pilnowania jego mieszkańców.
              > Często ćpunów i przestępców.

              To sie zdecyduj czy nadal twierdzisz ze nie ma ogrodzen? bo sam wlasnie
              potwierdziles ze sa. A kreuzberg to tylko jeden przyklad.

              > Nie prawda, może na jakichś przedmieściach i jakieś płoty są, ale w mieście, w
              > centralnych dzielnicach nie.

              No to sobie popatrz na plany miasta, albo obejrzyj sobie na google earth ja nie
              wierzysz - zobaczysz ogrodki za domami. Podaj mi przyklady grodzonych osiedli na
              starymmiescie czy innej centralnej dzielnicy warszawy.
        • Gość: visenna Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.aster.pl 01.11.06, 07:53
          to ciekawe, co mowisz, ze w UK nie ma płotów... moze to iracja - tam są mury -
          całe ulice w murach... Wysokimi, trzymetrowymi murami z cegły otacza się zamożne
          domu w Londynie. Ulica wyglada jak labirynt...

          Prawo wlasnosci polega na tym, ze wlasciciel ma ekskluzywne prawo do uzywania
          rzeczy. Ekskluzywne to znaczy wyłączne - i on decyduje, czy zezwoli komus z
          rzeczy korzystac.

          Przestrzen publiczna - tak, PUBLICZNA - to znaczy publiczna, nie prywatna. Nie
          mam zamiaru urzadzac publicznego parku czy placu zabaw na terenie, ktorego
          jestem wlascicielka.

          Pewnie, ze w szwajcarii czy w Norwegii mozna zostawic otwarty dom na osciez i
          nikt nic nie ukradnie, nikt nie wejdzie. Bo oni umieja uszanowac prawo
          wlasnosci, nie trzeba mówic duzymi literami - nie właź tu, to moja nieruchomość.
          U nas, niestety trzeba.
          Dobrze ktos napisal wyzej - niech przeciwnicy swobodnego wykonywania prawa
          wlasnosci,w tym grodzenia posesji , niechze oni wyrzuca drzwi od swoich
          mieszkan. I niech wierza, ze ich wlasne mieszkanie moga nawiedzic zwolennicy
          przestrzeni publicznej.

          Eko park czy inne mariny - one chyba nie zostały zbudowane na przesrzeni
          publicznej, tylko na prywatnych gruntach?
      • Gość: wsw Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.chello.pl 31.10.06, 12:17
        > Z tego co pamietam, to zmianu po 1989 roku mialy przywrocic prawa ludzi do ich
        > wlasnosci. Ale widze, ze troche od tego momentu uplynelo, pojawilo sie nowe
        > pokolenie, ktore chce znowu przywracac nam komunizm - odbierac ludziom prawo do
        > stanowienia o ich prywatnej wlasnosci.

        Przykładem miast, gdzie komunizm rozwinął się najbardziej są Berlin, Londyn, czy
        Paryż.
        Ale te miasta to inna liga. Podrzedne osrodki półmiejskie.
        Nie to, co rozwiniete metropolie jak Warszawa, Kraków, czy Włoszczowa.
    • Gość: gaza Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.06, 08:02
      Nie wiem skąd u ciebie teza że niegrodzone odsiedle oznavcza syf.
      Ja mieszkam na zwykłym blokowuisku które przeszło remont generalny 3 lata temu.
      od tamtej poryy nic złego sie nie stało. Nikt szyb nie wybija, scian nie marze
      a samochodów nie okrada.
      Ludzie normalnie i sp0kojnie zyja i w przeciwieństwie do tych zamknietych
      osiedli jest u nas duzo zieleni i mnóstwó terenu do zabawy dla dzieciaków.
      I nie mieszkamn na kabatach, tylko na Bródnie.

      To jak jest na danym osiedlu nie zalezy od płotu tylko od mieszkańsów osiedla
      • Gość: df Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.06, 08:06
        I taj jak ktgoś juz tu wsponiał jedenemu sie chce i ma porząde bez płotu a
        drugiemu sie nie chce i woli miec płot zamiast sie troszke postarać.
        Jest mnóstwo niegrodzonych i bezpiecznych osiedli.
        Jak się chce to można.

        Poza tym wydaje mi sie że taniej wyszłoby zatrudnic dodatkowych dwóch
        ochroniazy niż budować i utrzymywać duże ogrodzenie
    • grogreg Zgadzam sie z kolega. 31.10.06, 08:22
      Grodzenie osiedli jest zjawiskiem jak najbardziej pozytywnym.
      Nie zycze siebie w mojej smieciarskiej dzielnicy nowobogackich dupkow w
      lakierkach wypchanych sloma.
    • tom_aszek Gdzie jest Park Jana Pawła II? 31.10.06, 08:22
      "...na osiedlach przy parku Jana Pawła II."
      Gdzie to jest?
      • text Re: Gdzie jest Park Jana Pawła II? 31.10.06, 08:43

        generalnie to temat rzeka

        do każdego z Nas należy decyzja czy chce (lub chciałby) mieszkać na grodzonym

        przytoczony argument że na nie grodzonych jest syf i etc.
        nie ma zastosowania ogólnego, jak pisał ktoś z Bródna,
        mieszka na nie grodzonym w bloku ostatnio po remomncie i na osiedlu i w bloku
        jest czysto, ja mieszkam na mokotowie, też w bloku który ostatnio ocieplili i
        wyremontowali i jakoś nie ma wandalizmu, śmieci

        Odkąd ludzie wiedzą za wszystko płacą, administracja zaczeła się interesować,
        inwestować w podległe jej budynki, dozorcy wypełniają swoje zadania wzorowo,
        jest czytso, nie ma wandalizmu, wszyscy zaczeli dostosowywać się do
        zmieniającego się na plus otoczenia własnego M

        Poza tym, nie trzeba płotu, na Kabatach jest osiedle gdzie niby są zamykane
        bramy, ale zawsze są otwarte i każdy może wejść na teren i nie ma problemu, może
        posiedzieć na ławeczce, przy fontannie. Ochrona jest, robią obchody i jest spokój

        płot to nie jest rozwiązanie, no ale jak ktoś koniecznie musi mieć kraty pod
        oknem to już jego wybór
      • Gość: bbb Re: Gdzie jest Park Jana Pawła II? IP: *.sgh.waw.pl 31.10.06, 08:58
        Na Ursynowie, pomiedzy stacja Metra Ursynow a Stoklosy.
      • yeellow Dawne Lazienki ;-) 31.10.06, 09:59
    • Gość: shedows Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.06, 08:33
      zdziwiony dla mnie po prostu jesteś głupiec, te twoje wypociny to raczej nadają
      się do psychiatry. Strzeżone osiedla raczej świadczą o głupocie tych co
      niezawsze legalnie zdobyli pieniądze i teraz boją sie o siebie.Ja mieszkam w
      Poznaniu na normalnym ładnym nieogrodzonym ośiedlu.Dodam jeszcze że podobno w
      Berlinie są 2 strzeżone osiedla i jakoś ci wypasieni niemcy dają sobie radę.W
      Polsce to pogarda bogatszych wywołuje odwet biedniejszych
      • mulla_komar Wykazujesz niski pozion zaufania spolecznego 31.10.06, 10:13
        Zaloze sie ze gdybys mial pieniadze sam zamiszkalbys na strzezonym, a tak tylko
        obrazasz ludzi z zawisci.
    • ajach Debata o grodzeniu osiedli 31.10.06, 08:36
      A gdzie miałaby być granica powierzchni grodzonej? Przecież ludzie grodzą swój
      prywatny teren - zarówno 500 m2 jak i 25000m2. Na jednej ogrodzonej działce stoi
      jeden dom , na innej 10 domów , ale obie mają jedną wspólną cechę - cały teren
      łącznie z chodnikami i ulicami jest wlasnością mieszkańców - wykupili całość.
      Jeżeli ktoś chce, aby nie było ogrodzeń prywatnych osiedli, to również chce, aby
      ogrodzenia posesji z jednym budynkiem jednorodzinnym zostały usunięte. Absurd?
    • Gość: tolek Wypisz, wymaluj - bananowa republika !!!!!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.06, 08:44
      Dzięki za podanie przykładu Brazylii.
      • wiksadyba1 Re: przykład Brazylii jest do d...:) 31.10.06, 10:10
        Ten, kto zna sytuacje w miastach np. właśnie brazylijskich, wie, że nie ma co
        do tego porównywać jakiegokolwiek miejsca w Polsce. Jak można zestawiać np. Rio
        (nie znam dokładnie statystyk z Sao, ale słyszałem, że od kilku lat jest tam
        jeszcze bardziej niebezpiecznie niż w RJ) z 6 tysiącami (6000) zabójstw rocznie
        w 10 mln. aglomeracji z Warszawą i jej ok. 90 zabójstwami (w większości w
        wyniku awantur rodzinnych i "kumpelskich" wśród alkoholików, ew. porachunków
        przestępczych) w rejonie działania Kom. Stoł. Policji (W-wa razem z
        przyległościami, ok 2, 5 miliona). Kontrast jeśli idzie o liczbę brutalnych
        napadów jest podobny.

        Warszawa nie jest nawet, wbrew mitom, najniebezpieczniejszym miastem Polski:),a
        Polska, wbrew mitom, nie jest szczególnie niebezpiecznym państwem na tle
        (bezpiecznej w skali świata) Europy:).

        Oczywiście, jest sporo chamstwa, agresji, buractwa, wandalizmu, drobnej
        przestępczości, ale ogólnie rzecz biorąc jest - wbrew temu co myślą sami Polacy-
        w naszych miastach bardziej bezpiecznie od wielu innych, w których nie ma
        grodzenia na taką skalę:)
        Przykład Sao Paolo jest od czapy, kompletnie. Tam grodzenie osiedli (na ogół są
        to nb. pojedyncze, wysokie bloki, naszpikowane ochroną) ma swoje uzasadnienie w
        rekordowej na świecie przestępczości.
        Nie lubię psychologiczno-socjologicznego żargonu, ale akurat tutaj, ogólnie
        rzecz biorąc, mają rację, że to niskie "zaufanie społeczne", jest JEDNYM z
        powodów popularności tychże osiedli. W Polsce, nie w Brazylii. Tam
        poziom "zaufania społecznego" i optymizmu jest wyższy, mimo, że "obiektywnie"
        jest 10 razy więcej powodów, żeby bać się. Dobrze byłoby, gdyby paru zdolnych
        ludzi od (nielicznej grupy:) socjologów z prawdziwego zdarzenia poczynajac po
        np. pisarzy, reżyserów-dokumentalistów (byle głębszych niż Michalel Moore)
        głębiej zainteresowało się tym, jak to się stało, że Polacy należą do
        najbardziej zastraszonych i katasroficznie myślących społeczeństw Europy?

        JEDNYM z powodów, bo są i bardziej obiektywne, bardzo prozaiczne. Po pierwsze,
        urbanistyka. W Warszawie jest mnóstwo wolnej przestrzeni do zabudowy, więc
        takie osiedla są łatwe do realizacji. Nie bardzo wyobrażam sobie "strzeżone
        osiedle" np. we "właściwym" Paryżu, gęsto zabudowanym w dużej części jeszcze do
        końca XIX wieku (ale już np. w bardziej peryferyjnych miejscach, np. w Auteil w
        16 dzielnicy są fragmenty zamkniętych mini-ulic). Boom mieszkaniówki poza
        centrum też "dje dodatkowy pretekst" do grodzenia osiedli, które przecież, z
        uwagi na położenie, i tak oferują znajdujące sie na ich terenie usługi w
        zasadzie wyłącznie dla mieszkańców.
        Do tego nieudolność miasta, jeśli chodzi o eksmisję marginesu społecznego,
        głównie z powojennego kwaterunku, mieszkajacego, często "za darmo" ,w starszym
        budownictwie. Czasem jedna w całym budynku rodzinka, na ogół może nie bardzo
        groźnych (jeżeli ktoś nie panikuje), ale za to często bardzo wk.wiajacych
        zachowaniem :) mętów potrafi dać się we znaki (polecam wątek o lokatorach z
        Różanej na forum mokotowskim. Różnice w cenach między osiedlami strzeżonymi a
        budownictwem przedwojennym, czy nawet blokami z PRL nie są przy tym duże.
    • ben_shaprut Ja wolę miszkać bez ogrodzenia - w ten sposób 31.10.06, 08:52
      unikam "szoku kulturowego", ale w pełni rozumię ludzi, którzy chcą spać bez
      pijanego ścierwa (nasze podatki) wyjącego pod oknem...
    • Gość: lolek Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 08:53
      I tutaj sie mylisz.
      Budowanie gett jest tylko i wyłącznie przjawem dziczenia ludzi zaieskzujących
      wielkie miasta, a takze te troszczeczke mniejsze.
      Moje osiedle jest idealnym przykłądem ze bez murów i ochrony można mieszkać
      dobrze, wystarczy porozumienie iędzy ludźmi...
      Wyobraż sobie jak by wygladało gdyby wszystkei nowo budowane osiela mieszkalne
      były grodzone, getto na geccie...


      Pozdrawiam
    • Gość: ikis Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: 193.27.6.* 31.10.06, 08:53
      Jest pewna prawidłowość. Potrzebę grodzenia czują ludzie którzy sprowadzili się
      do Warszawy z innych miejscowości. Ogrodzone osiedla wydaja im się bardziej
      ekskluzywne :-) No i boja się miasta bo go nie znają... Co komuś da ogrodzenie
      ławki na przydomowym skwerze? Nic. I nikt na tej ławce też nie usiądzie, bo
      przez cały dzień jest ogrodzona a mieszkancy bloku i tak większość czasu
      spędzają w pracy... Syf w bloku? Robią go sami mieszkańcy i ich dzieci. Jeśli
      mieszkają ludzie kulturalni to nie upstrzą scian niezależnie od tego, czy przed
      blokiem płot stoi czy nie. Z reguły w nowych domach mieszkają ludzie, którym
      kultury nie brakuje i nie muszą sie obawiać że sami sobie usyfią otoczenie...
      Brakuje im tylko pomyślunku aby tą oczywistość skojarzyć ;-) No i przy zakupie
      lokum na wyobraźnię działa jednak "ekskluzywnośc" zwiazana z grodzeniem ;-)
      • Gość: graf Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.chello.pl 31.10.06, 09:06
        Po pierwsze sama idea osiedla nie będącego elementem miasta jest niewłaściwa.
        Jeśli to jest Warszawa to powinno być częścią Warszawy, a nie jakąś oddzieloną
        strefą do spania.
        Po drugie, jeśli na osiedle nie można wejść, to znaczy że nie można również
        wyjść kiedy i jak ci się to podoba. Nie można się przejść do lasu za osiedlem (o
        parku nie wspominam, bo ich nie zaplanowano, ale las mógł się ostać) Nie, musisz
        wsiąść w samochód i przejechać pod okiem ochrony przez bramę.
        Cieszę się że ta moda na grodzenie jest charakterystyczna wyłącznie dla
        Warszawy. Mam nadzieję że reszta miast pozostanie miastami.
        Dobrym przykładem jest owo osiedle przy JPII, w starym kamienicznym stylu -
        budynki od ulicy, teren prywatny od środka, nikt nie grodzi ulic, nie zamyka
        całych kompleksów budynków.
        Zresztą co to za przyjemność mieszkać w bloku??? Nawet nowocześni developerzy i
        umiarkowanie drogie projekty nie zapewnią takiego komfortu i jakości wykonania
        jak porządna przedwojenna kamienica - choć z oczywistych względów tych w
        Warszawie jest jak na lekarstwo.
        • Gość: Gda Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.crowley.pl 31.10.06, 09:20
          W Gdyni zaczynają już się też ogradzać - i to bloki z lat 60 w centrum miasta w spokojnej dzielnicy. Nieprzyjemne wrażenie, szczególnie, że teren przy bloku niewielki i płot prawie na ścianie stoi.
        • Gość: uhahany Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.209-242-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 31.10.06, 10:40
          A nawet jak juz znajdziesz te komfortowa i super-wykonana, to wez sobie
          zaparkuj wieczorem pod ta twoja ”super-kamienica” w centrum miasta.
          I niech to bedzie np. jakis drogi model samochodu. No, powodzenia.
          (Nie przywiazuj sie za bardzo do tych czterech kolek).



    • Gość: bartek Debata o grodzeniu osiedli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.06, 08:56
      straszne, straszne, straszne. Ludzie są równi a grodzone osiedla dzielą
      społeczeństwo płotem. Na tych co są w środku (lepszych) i tych na zewnątrz (tych
      gorszych). A potem ludzie się dziwią, że jest agresja, włamania itp.

      Grodzone osiedle to symboliczny mur dzielący społeczeństwo...
    • Gość: jaś Debata o grodzeniu osiedli IP: *.ols.vectranet.pl 31.10.06, 08:58
      Ogrodziś,zamurować,okratować niech nie wychodzą poza ogrodzenie.Mogą tam pracować,uczuć się i robić co chcą,samochody niech stoją na ogrodzonych i zkratowanych parkingach przecież oni nigdzie nie jadą,chyba nie korzystają z ogólnie dostępnych dóbr, przecież nie wypada.
      Przecież nie wypada aby "Oni"(obcy)chodzili chodnikami dla wszystkich, ich dzieci bawiły się na ogólnych placach zabaw,parkowali samochody wszędzie ... itd.

      • mulla_komar Re: Debata o grodzeniu osiedli 31.10.06, 10:22
        A dlaczego? Znaczy jesli zamykasz sie w domu tzn. nie masz prawa z niego
        wychodzic? Troche wywrotowa ta twoja logika. Rozumiem ze chcesz to rowniez
        zastosowac do ogrodzonych domkow jednorodzinnych?
    • Gość: pk Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 09:02
      >Może
      > z zazdrości, że nie mieszka na ładnym bezpiecznym osiedlu tylko na takim
      > jakie jest jego odwrotnością ?

      nie każdy ma wielka ochote zyc w spoleczenstwie o najnizszym kapitale
      spolecznym w europie. strzezone osiedle to nie tylko objaw tej choroby ale tez
      przyczyna jej poglebiania sie. choc rozumiem tych zastraszonych biednych
      ludzikow, ktorzy wybieraja tegp rodzaju zamkniecie, sam nigddy bym nie chcial.
      problem w tym ze oni ograniczaja moja przestrzen, wolnosc poruszania sie i
      wyboru. czasem te ogrodzenia powstaja w zupelnie absurdalnych miejscach. gdy
      juz kazde osiedle w warszawie bedzie ogrodzone kratami ze straznikiem na
      wejsciu pytajacym sie po co i dokad, pomysl jak bedzie wygldala przestrzen
      miejska dla ciebie jako przechodnia i czy bys chcial w takim miescie mieszkac.
      dla mnie to jest cholernie nieestetyczne (wyglada wrecz przygnebiajaco). za
      krata, na przestrzeni wspolnej (w tym wypadku niczyjej), i tak moze cie napasc
      syn sasiada-dresik, w rodzaju tych z gimnazjum w Gdańsku, z pobliskiego
      zakratowanego bloku - ogrodzenie i zmulony ochroniarz na bramce w "twoim"
      osiedlu nie uratuja cie
    • a75 Re: ktoś podał przykład z psami i to się zgadza... 31.10.06, 09:09
      mieszkam na nowym osiedlu, ogrodzonym i wkrótce strzeżonym (byłem przeciw, ale
      jak to w demokracji, zostałem przegłosowany). I na własne uszy słyszałem na
      zebraniu mieszkańców, jak doradzano, żeby z pieskami to raczej za ogrodzenie
      wychodzić, bo po co mają nam brudzić. Na moje zapytanie, dlaczego nasze (choć
      ja akurat nie mam, ale się poczuwam do wspólnoty) psy mają sr..ć komuś i czy to
      po prostu jest w porządku, zauważyłem najpierw co prawda lekkie zażenowanie,
      ale potem to spłynęło. Po prostu tak będzie lepiej i już. Bo to nie my będziemy
      sprzątać. Żenada. I choć może nie jest to dobry argument za tym, aby nie
      grodzić osiedli w ogóle. Jak się zastanowić, to jednak pewne pozytywy można
      znaleźć. Ale zgadzałoby się generalnie co do mentalności ludzi za tymi płotami
      mieszkającymi. Piszę to z przykrością, mając świadomość, że sam będę za płotem
      mieszkał.
      • Gość: + Re: ktoś podał przykład z psami i to się zgadza.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 09:13
        no i ta historia jest kwintesencja filozofii grodzenia. dzieki, pozdrawiam
    • piwosz8 złodzieje i bogaci krętacze boją sie biednych 31.10.06, 09:13
    • Gość: mm Re: Debata o grodzeniu osiedli IP: *.acn.waw.pl 31.10.06, 09:19
      Właściwie wszystkie tereny w Warszawie są czyjąś własnością. Więc może
      pogrodzić wszystkie?? i Zwolennicy grodzenia będą się przemykać wąskimi
      chodniczkami między murami, płotami itp.
      Grodzenie terenów w mieście to pomyłka. Jak ktoś chce, to może sobie zafundować
      recepcjonistę w swoim bloku i to wszystko.
      Jak chce się mieszkać w mieście, to nie można się od niego odgradzać.
      Tu nie ma miedzy...
      Zarządcy miasta powinni zakazać grodzenia i zmusić do usunięcia wszystkich już
      istniejących płotów.
    • owrank zachod sie nie grodzi bo nie stac ich na ochrone 31.10.06, 09:28
      ciekawe, ze nikt nie mowi, ze tak naprawde wszystko sie rozbija o pieniadze. Na
      zachodzie Europy nie grodzi sie z trzech podstawowych przyczyn:
      1. ochrona jest bardzo droga bo chroniarz musi zarabiac pensje minimalna ktora
      np. we Francji wynosi ponad 1000 EUR + bardzo drogie dodatki za nocki czy
      weekendy. To powoduje, ze ochrona osiedla czy bloku bylaby bardzo kosztowna, a
      po co to robic, gdy:
      2. ... Policja jest skuteczniejsza, szybsza i powazniej traktuje wandalizm.
      Jest to drugi powod, ze szkoda placic za drogą ochrone skoro po to jest Policja
      państwowa. Niestety u nas musi dojść do tragedii *jak w gimnazjum), żeby ślepi
      rządzący dostrzegli, że zło trzeba tłumić w zarodku.
      3. W Polsce buduje się dużo osiedli na wielkich działkach, które względnie
      łatwo mozna odgrodzić czy odseparować. Natomiast w zachodnich miastach, gdzie
      budowa jest tużo bardziej gęsta buduje się więcej plomb czy pojedynczych
      bloków. A żeby chronić pojedynczy budyenek koszt ochrony byłby jeszcze wyższy
      i wyższy.
      Bo prawda jest taka, że oni najchętniej też by sie ogrodzili.

      Pozdrawiam
    • nauma Re: Debata o grodzeniu osiedli 31.10.06, 09:31
      "Osoby nastawione pozytywnie do grodzenia osiedli deklarują niższy stopień
      zaufania społecznego wobec innych ludzi". I to jest klucz, zwłaszcza w
      kontekście tego, jak niskie owo zaufanie mają Polacy na tle innych obywateli UE.
      Ja sam mieszkałem w Warszawie od urodzenia (Wierzbno), od paru lat mieszkam w
      podwarszawskim Brwinowie (też w bloku) i jeśli nie kupię za parę lat domku, to
      będę myślał o grodzonym osiedlu. (Odpada więc argument podniesiony przez kogoś
      wcześniej, że to "napływowi" chcą się grodzić). Moje zaufanie społeczne wobec
      innych ludzi oddziałujących na moją przestrzeń mieszkaniową i chęć odpoczynku
      po pracy już dawno osiągnęło wartość zerową, dzięki codziennym rykom pod oknami
      (także i w nocy), pijanym mętom, śmieceniu, przychodzeniu całej okolicy na plac
      zabaw mojej spółdzielni, którego to placu koszt ponoszę wspólnie z sąsiadami,
      pawiom na klatce schodowej, podrzucaniu śmieci przez mieszkańców okolicznych
      domków itp. itd. Jak to społeczeństwo się zmieni i będzie mieć nie tylko
      szacunek do prywatności i prywatnej własności, ale przede wszystkim do innych
      ludzi - wtedy pewnie zmienię zdanie. Ale póki co, jeśli nie można nawet
      posiłkując się środkami prawnymi, pokonać "polactwa" (zwracając samemu uwagę
      można najwyżej oberwać), pozostaje mi tylko się od niego odgrodzić w domu,
      gdzie po dniu spędzonym w pracy oraz lataniu wokół małego dziecka chcę móc spać
      bez zatyczek w uszach i z uchylonymi oknami bez ryzyka, że rano wychodząc do
      pracy wdepnę w rzygowiny, psią kupę albo stertę śmieci.
    • Gość: obserwator Powinni wprowadzić ustawe o odgrodzeniu osiedli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 09:34
      To co sie wyrabia w Warszawie to cyrk. Miasto to nie wiocha ze kazdy ma swoj
      plot a za nim ogrodek. I co jeszcze golebie bedzie hodowal, swinie wypasal?
      Dla mnie powinni WPROWADZIC USTAWE O ZAKAZIE GRODZENIA OSIEDLI oraz NAKAZAC
      ODGRODZENIE OSIEDLI NA KOSZT MIESZKANCOW.
      Jak ktos sie czuje niebezpiecznie niech sobie zalozy domofon albo na parterze
      budynku posadzi lokaja lub ochroniarza. Wtedy bedzie czul sie komfortowo.
      Ciekaw jestem jak bedzie za 20 lat w tych super osiedlach kiedy dzieci
      piaskownicy dorosna i zaczna byc blokersami na swoich osiedlach? Czy te wysokie
      ploty, kamery i ochroniarze-emeryci cos pomoga? Z pewnoscia NIE!

      • mulla_komar Warszawa to wlasnie wiocha 31.10.06, 10:38
        Dlatego polaczki szczuja sie na siebie o byle co. Natomiast podam ci przyklad -
        Londyn, wiekszosc domow ma tutaj ogrodzony ogrod. To tak na temat
        miasto-wiocha-ogrod za domem. A co to grodzonych osidli - wara wam od prywatnej
        wlasnosci. Trzeba bylo oprotestowac sprzedaz w prywatne rece jesli byla to
        wlasnosc publiczna.
      • oblesnik Re: Powinni wprowadzić ustawe o odgrodzeniu osied 31.10.06, 13:43
        Najlepiej te wszystkie osiedla znacjonalizowac a wywlaszczonych wlascicieli
        mieszkan wyslac do obozow pracy na Zulawach. Prawda, bolszewiku?
    • troll7777 porobili sobie getta - i co tu dodac?! 31.10.06, 09:35
      haha haha! a potem... ??? czego beda sie bac? gazu? haha haha! perfidne - ale
      prawdziwe...
    • Gość: Jan Osiedla-blokowiska to spuścizna chorych urbanistów IP: 80.51.186.* 31.10.06, 09:54
      Patrząc na historię urbanistyki nigdzie w świecie ludzie sami z siebie nie
      budowali osiedli z mieszkaniami w blokach.
      To chory wymysł urbanistów-wizjonerów, oderwany od ludzkiej skali i potrzeb.

      Dawne osiedla-wioski były zawsze grodzone na zewnątrz.

      Nowoczesne też sie takimi stają - i to jest ZDROWE!

      Przestrzeniami publicznymi były ulice, rynki, place i parki.

      Mówienie o gettach jest nadużyciem.
      Równie dobrze można nazwać gettem czynszową kamienicę.

      Stare blokowiska - zwłaszcze te, gdzie bloki mają powyżej 3 kondygnacji -
      powinno się wyburzyć. Żadna rewitalizacja tu nie pomoże.

      Nowe wysokościowe apartamentowce mają rację bytu tylko w zatłoczonych centrach
      miast.

      UWAGA PRAKTYCZNA:

      Niedawno odwiedzałem znajomych na strzeżonym osiedlu - podjechałem do szlabanu,
      skontatkowałem się przez domofon z ochroną - wpuścili mnie i wskazali miejsce
      parkingowe.

      Tydzień później odwiedzałem innych znajomych na starym, nieogrodzonym osiedlu.
      Wokół bloków syf straszny!
      Na zaparkowanie auta ZERO SZANS! Postawiłem na końcu dojazdowej uliczki.
      Po powrocie auto było bez kołpaków, atakowane były też lusterka.

      I dobrze wiem, że ci, którzy psioczą na grodzone osiedla - gdyby tylko było ich
      na stać - od razu uciekli by mieszkać w takich właśnie osiedlach!!!

      Zawiść i hipokryzja "łobywateli" jest ŻENUJĄCA!!!
      • Gość: Nandinka Re: Osiedla-blokowiska to spuścizna chorych urban IP: *.aster.pl 31.10.06, 10:23
        Zdecydowanie popieram:)
      • Gość: Lecho popieram !!! IP: *.crowley.pl 01.11.06, 15:37
        Jak mieszkalem w centrum skradziono mi dwa samochody. Od 7 lat mieszkam w
        "gettcie" i nie musze nawet zamykac samochodu. Trawnik czsciutki, klatka
        schodowa sprzatana codziennie, itd ... Przeciwnicy grodzenia - zobaczcie wioske
        ulicowke w zachodniej Polsce. Cala wies jest ogrodzona przez ogrodzenia
        poszczegolnych posesji z wjazdem i wyjazdem na koncach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka