Gość: Tomasz Daniecki
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.11.06, 12:26
Szanowny Panie Macieju,
Do Kucharzy chodzę niemal codziennie na lunch, mam dwa kroki z Metropolitana. Ale znam takich, którzy do Kucharzy wędrują przez cały park Saski.
Pana recenzję należałoby uzupełnić o informację o tym, że w godzinach obiadowych podają tam lunch firmowy w cenie 30 PLN, która dla posiadaczy karty stałego klienta rozdawanej pracownikom okolicznych biur zredukowana jest dodatkowo o 1/3. Dania tak samo pyszne jak te z karty, ten sam teatr wokół - stolik obsługuje w dużym tempie 5-6 osób.
Z przeczytanym tekstem zgodziłbym się co do joty, wszak restauracja jest rzeczywiście nowym, nie spotykanym dotąd zjawiskiem na kulinarnej mapie Warszawy. Ocenę jakości serwowanych tam dań również uznałbym za swoją.
Do ostatniej środy.
Noc ze środy na czwartek spędziłem w toalecie. Podobnie jak trzech innych moich kolegów z biura. Lunch U Kucharzy był jedynym posiłkiem, który wspólnie we czterech zjedliśmy, objawy zatrucia również były wspólne, nie mamy więc wątpliwości, gdzie się zaczęła ta przykra okoliczność.
Jeden z nas podszedł w czwartek coś zjeść w ciągu dania, mijając witrynę tej restauracji zauważył w środku prawie puste sale - rzecz od tygodni w okolicy godziny 13.00 tam nie spotykana. Pewnie inni stali goście spędzili noc podobnie jak my.
Swój komentarz podpisujuję nazwiskiem a nie nickiem, do Kucharzy długo nie pójdę. Zastanawiam się też nad powiadomieniem Sanepidu, o ile to nie będzie się wiązało z czasochłonnym pisaniem jakichś protokołów.
Pozdrawiam,
Tomasz Daniecki