Dodaj do ulubionych

Wymuszone pustostany

17.12.06, 20:08
Warszawa traci miliony złotych, bo wspólnoty mieszkaniowe blokują dostęp do
miejskich lokali użytkowych w podwórkach. Zamykają bramy zniechęcając najemców
i klientów

Kilkunastometrowy lokal na Starówce, przy ul. Jezuickiej 1/3, od ponad trzech
lat stoi pusty. Miejsce świetne, obok Pałacu Ślubów. Tyle że dzielnica nie
może wynająć pomieszczenia i na nim zarabiać. Wszystko dlatego, że wspólnota
mieszkaniowa zagrodziła podwórko bramą. A razem z nim wejście do lokalu, który
nie ma drzwi od frontu. Lokatorzy tłumaczą, że w ten sposób chcą bronić się
przed brudem i złodziejami.

Domofon do pralni

Identyczna sytuacja jest przy Krakowskim Przedmieściu 63/65. Miasto ma tu do
wynajęcia atrakcyjny, 60-metrowy lokal. Ostatnia umowa wygasła w lipcu 2003
roku i od tamtej pory nie udało się w przetargach znaleźć nowego najemcy.
Wejścia do pomieszczenia broni brama.

- Podwórko traktujemy jako część domu. Gdybyśmy otworzyli je dla wszystkich,
prawdopodobnie zostałoby zniszczone - tłumaczy Piotr Polk, jeden z lokatorów.

Podobnie jest na Mokotowie. - Mamy lokal użytkowy o powierzchni 90 mkw. przy
ul. Puławskiej 1, w podwórku -mówi zastępca dyrektora ZGN Stanisław Samuraj. -
Przez wiele lat była tam pralnia. Teraz wspólnota mieszkaniowa założyła bramę
z domofonem i najemca z lokalu zrezygnował, bo klienci nie mogli się dostać.

-Grodzimy i montujemy bramy, bo mieszkańcy chcą czuć się bezpiecznie -
tłumaczy Zbigniew Skura, właściciel firmy Wspólnota, która administruje
budynkiem przy Puławskiej. - Ale dostępu do lokalu nie utrudniamy. Przecież
jest domofon, można dzwonić.

Jak pozbyć się najemcy

Bramy do podwórek, z których jest wejście do lokali użytkowych, to nie jedyny
problem miasta ze wspólnotami mieszkaniowymi.

-Zarządy domów często nie zgadzają się na rodzaj działalności, jaką najemca
chce prowadzić w naszym pomieszczeniu - mówi dyrektor wolskiego ZGN Marek
Lipiński.

Tak było np. przy ul. Ożarowskiej. Po konkursie władze dzielnicy wynajęły
lokal na sklep spożywczy. Nowy najemca wystąpił o pozwolenie na sprzedaż
alkoholu, ale wspólnota mieszkaniowa na to nie pozwoliła.

-Teraz najemca chce się wycofać i żąda od nas zwrotu wadium -opowiada dyrektor
Marek Lipiński. - Mieliśmy kilka takich przypadków. Wiele lokali na Woli do
dziś świeci pustkami.

Podobne kłopoty były na Pradze-Północ. Przy ul. 11-Listopada nowy najemca
lokalu chciał otworzyć pizzerię. Po kilku miesiącach walki ze wspólnotą
zrezygnował. -Mieszkańcy nie pozwolili na działalność gastronomiczną w
pomieszczeniu miasta - wyjaśnia zastępca dyrektora ZGN Danuta Rochalska.

W Śródmieściu wspólnota znalazła inny sposób na pozbycie się najemcy. Przy
Marszałkowskiej 66 lokal stoi pusty od prawie dwóch lat. W 2005 r. opuściła go
restauracja Teksas. Później były trzy konkursy. Za każdym razem kończyło się
tak samo. Inwestor wchodził i po jakimś czasie odchodził. Powód: trudne
relacje ze wspólnotą, która między innymi nie chciała dać zgody na drugie
wejście do piwnicy.

Zdarza się nawet, że wspólnota nie pozwala na remont lokalu użytkowego. Albo
stawia warunki: zgoda w zamian za wynajęcie pomieszczenia wspólnocie.

Straty miasta

Ile pieniędzy traci miasto z powodu sprzeciwów wspólnot i grodzenia podwórek?
Nawet wyrywkowe dane wskazują, że miliony złotych. Tylko dzielnica Śródmieście
nie zarobiła co najmniej 603 tysięcy złotych. Każdego miesiąca jej przychody
zmniejszają się o kolejne 17 tysięcy złotych. Mokotów na jednym lokalu traci
ok. 10 tysięcy złotych rocznie, a wolski urząd został pozwany przez najemcę,
który żąda zwrotu ponad 100 tysięcy złotych. Takie koszty poniósł
przedsiębiorca na remont lokalu. W tym przebicie wejścia, by po zamknięciu
bramy przez wspólnotę zapewnić klientom swobodny dostęp.

ZGN próbują ratować kasę i pozbyć się pustostanów, zmieniając ich kwalifikację
na lokale mieszkalne: komunalne, socjalne albo pomieszczenia tymczasowe. Jeśli
jest taka możliwość.

Gdy lokal znajduje się od frontu i na dodatek na parterze, zmiana jego
przeznaczenia jest prawie bez szans. Nie zgadza się na to inspektor budowlany.
Jeśli jedynym problemem są drzwi od podwórka, to na przebicie wejścia do
lokalu użytkowego od frontu często nie zgadza się konserwator zabytków. Tak
było na przykład na Krakowskim Przedmieściu 63/65.

W Warszawie budynków wspólnotowych, czyli takich, w których część lokali
mieszkańcy wykupili od miasta, jest nawet kilka tysięcy. Najwięcej, ponad
tysiąc w Śródmieściu, nieco mniej na Woli (580) i na Pradze-Północ (240). W
ponad połowie z nich znajdują się lokale użytkowe.
/rzeczpospolita/
Obserwuj wątek
    • sibeliuss Szukają pustostanów 17.12.06, 21:17
      Władze miasta chcą ustalić dokładną liczbę komunalnych pustostanów. Mają im w
      tym pomóc stołeczni energetycy

      W minionej kadencji samorządu Biuro Polityki Lokalowej twierdziło, że problemu
      pustych mieszkań w stolicy nie ma.

      - Mieszkania w budynkach komunalnych są zasiedlane na bieżąco, po remontach
      -słyszeliśmy niezmiennie w ratuszu.

      Tymczasem organizacje pozarządowe obliczały, że niezamieszkałych lokali jest w
      Warszawie nawet siedem tysięcy. Tylko w swojej dzielnicy niezależny radny
      Pragi-Północ Jacek Wachowicz znalazł ich przedwyborami kilkaset.

      - Pomogli mi w tym prażanie, którzy sami wskazywali w blokach pustostany po
      sąsiedzku -mówi samorządowiec.

      Pomogą energetycy

      Nowa ekipa w ratuszu ma pomysł naszukanie wolnych pomieszczeń winny sposób.

      - Zużycie prądu jest praktyczną metodą sprawdzania, czy lokal jest zamieszkały.
      Jeśli mieszkanie nie jest podłączone do prądu, to możnadomniemywać, że stoi
      niewykorzystane - wyjaśnia prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. -Analizując
      rachunki, będziemy mogli stworzyć listę komunalnych pustostanów. Wkrótce spotkam
      się w tej sprawie z przedstawicielami STOEN.

      -Pomysł użycia naszej firmy jako "kontrolera" jest ciekawy, ale na pewno
      będziemy musieli go skonsultować z prawnikami - ostrożnie komentują w STOEN.
      -Czekamy na oficjalne zaproszenie do rozmów z miastem.

      Proponowana przez prezydent metoda jest już tymczasem wykorzystywana w dzielnicach.

      - Czasami współpracujemy ze STOEN - przyznaje szef wolskiego Zarządu Budynków
      Komunalnych Marek Lipiński. -Jeśli przez pół roku licznik w mieszkaniu ani
      drgnie, to sprawdzamy, czy jest ono zasiedlone.

      Lokale dla wybranych

      Za politykę mieszkaniową miasta będzie odpowiedzialny wiceprezydent Andrzej
      Jakubiak. To on ma się zająć stworzeniem listy pustostanów. - Znalezione
      pomieszczenia będą przekazywane osobomoczekującym na mieszkania z miejskiej
      puli. Jako socjalne lub komunalne w zależności od standardu i lokalizacji -
      wyjaśnia rzecznik prasowy ratusza Tomasz Andryszczyk.

      Urzędnicy w dzielnicach wątpią jednak, czy w stolicy są rzeczywiście pustostany.

      - Na Woli remontujemy wprawdzie ok. 300 takich mieszkań rocznie, ale one wracają
      do nas po śmierci najemcy. Są puste nie dłużej niż dwa, cztery miesiące
      -przyznaje Lipiński z Woli.

      Dodaje, że prawdziwe pustostany są w budynkach, których zasiedlać nie można, bo
      grożą katastrofą budowlaną.

      Według urzędników istotnie na Woli, w Śródmieściu, na obu Pragach jest po
      kilkaset takich lokali w walących się ruderach.

      -Ale na Pradze-Północ znaleźliśmy niezłe mieszkania, które po kilka lat stały
      puste w zasiedlonych budynkach - ripostuje radny Wachowicz. - Niektóre w ogóle
      nie figurowały w dzielnicowym rejestrze. Były wśród nich nawet ładne,
      kilkudziesięciometrowe, które jakby czekały na wybranego lokatora. Kilka z nich
      udało się już przekazać osobom z kolejki.

      - Dlatego musimy wreszcie wiedzieć, jakim zasobem mieszkań komunalnych miasto
      dysponuje -twardo mówi Gronkiewicz-Waltz.

      Artyści wezmą wszystko

      Jednak wiele pustostanów, prawdopodobnie także tych znalezionych w przyszłości,
      jest w bardzo złym stanie technicznym.

      -U nas ponad 60 proc. niewykorzystanych pomieszczeń nie spełnia współczesnych
      wymogów -twierdzi szefowa wydziału polityki lokalowej na Pradze-Północ Bogumiła
      Sosińska. - Większość nie ma toalety, zdarzają się takie, które mają wodę na
      wspólnym korytarzu.

      Takich ludzie z miejskiej kolejki nie chcą przejmować. Stoją puste.

      - A uchwała Rady Warszawy zabrania przekazywania ich na inne cele, np. artystom
      na pracownie -mówi Sosińska.

      Takie możliwości są tylko w przypadku lokali użytkowych. We wrześniu władze
      Pragi-Północ przekazały artystom ulicę Brzeską. Puste pomieszczenia na parterze
      zostałyzasiedlone przez malarzy i rzeźbiarzy. Płacą preferencyjną stawkę
      czynszową -3zł za mkw.

      - To jeden z najlepszych sposobów zagospodarowania pustostanów i tych, w których
      nikt nie chce mieszkać, i tych, które nie nadają się na sklepy czy biura - mówi
      Jerzy Lassota, szef Artbarbakanu, fundacji propagującej polską sztukę
      współczesną. -Artyści ożywią ulicę, zaktywizują lokalną społeczność. No i
      przyniosą miastu dochód.
      /rzeczpospolita/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka