Dodaj do ulubionych

Bylem w Maharaji

14.05.03, 16:56
Nie za bardzo wiem jak odmienic nazwe Maharaja. Bo przeciez mowi sie
Maharadza, a wiec w Maharadzy. Mniejsza o wiekszosc. Postanowilem zjesc cos
na ostro i padlo na knajpe hinduska. Juz od dawna chcialem pojsc do Taj Mahal
na Brzozowej. W niedziele konczaca dlugi majowy lykend o godzinie 21 obsluga
tego miejsca stwierdzila ze jest zmeczona i nas nie obsluzy. Nie bede ich juz
wiecej fatygowal. Tak wiec udalismy sie na Szeroki Dunaj do Maharaji. Nie
jest to knajpa hinduska lecz tajska. A wiec bylo drozej i mniej pikantnie.
Poniewaz byl wieczor zrezygnowalismy z przystawek i zamowilismy dania glowne.
Dla mnie ostre: kurczak w sosie warzywnym z kawaleczkami bardzo ostrej
papryki - to lubie i rzeczywiscie choc typowo bylo bardzo smacznie. Ryba w
zielonym curry - znakomity sos, ryba wyfiletowana, wiec i ja moglem
sprobowac - extra. Kaczka z orzechami keszju (pozwalam sobie spolszczyc).
Ciekawa potrawa - cienkie, kruche swietnie doprawione plasterki piersi bez
skory. kalmary na slodko - poprawne, typowa dalekowschodnia potrawa w
slodkiej polewie - rutyna. Do tego makaron ryzowy w sosie sojowym - smaczny,
i ryz z warzywami - poprawny. Potrawy doradzil nam kelner i byl to trafny
wybor. Kazde danie bylo inaczej przyprawione, zreszta bardzo dobrze. Sam
kelner bardzo mily, lubil doradzic, czesto wracaldo stolika zeby
sprawdzic "czy wszystko jest OK". Lubil slowo fajnie - fajne bylo mieso, sos,
drink Maharaja - ale faktycznie wiekszosc rzeczy byla fajna. Knajpka to dwa
male pomieszczenia w Barbakanie. Male stoliki, na szczescie kelner jak sie
zorientowal ze zamowimy cos wiecej niz wode przesadzil nas natychmiast do
jedynego wiekszego. Ceny: to nie jest najtansze miejsce w W-wie, za
dwudaniowy obiad z napitkiem trzeba bedzie zaplacic 70-80 zl. Ale warto. Ta
sam firma ma knajpe hinduska na Marszalkowskiej 34/50. Na pewno pojde.
PS. Oczywiscie toaleta, szatnia bezplatne, fajki sprzedaja po cenach
kioskowych.
Obserwuj wątek
    • basia Re: Bylem w Maharaji 14.05.03, 19:19
      Jak wyglądają orzechy kejszu?
      • Gość: niech Re: Bylem w Maharaji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.03, 20:41
        Jesli napisalem kejszu to zbladzilem - keszju. To sa male orzeszki wielkosci
        ziemnych, w smaku podobne do nerkowcow. Nie sa twarde - choc nie wiem czy nie
        wplywa na to fakt podgrzania razem z sosem. Nigdy nie przygotowywalem - jadalem
        tylko w restauracjach. W potrawie najczesciej sa pokrojone, ale nie za drobno.
        Pasuja do mies.
        • basia Re: Bylem w Maharaji 14.05.03, 22:30
          nie,to ja popełniłam literówkę - keszju :)
          a nerkowce bardzo lubię i kaczkę lubię.Muszę zapamiętać.Może gdzieś trafię na
          podobne menu.
          • tradycja1 Re: Bylem w Maharaji 14.05.03, 23:22
            Uwielbiam tajska kuchnie.
            Juz wiem gdzie pojde przy nastepnej wizycie w Warszawie.
            A to specjalnie dla Basi:)
            www.maharaja.com.pl/
            • basia Re: Bylem w Maharaji 15.05.03, 11:12
              dziękuję:)przejrzę menu i zabłysnę nazwami dań ,jeżeli kiedyś usiądę przy stole
              Maharaji.
              • Gość: niech Re: Bylem w Maharaji IP: *.MAN.atcom.net.pl 15.05.03, 11:37
                O, jak milo, teraz wiecie wiecej ode mnie. Bo przynajmniej znacie ceny. A
                orzeszki sa Ceshew.
                • basia Re: Bylem w Maharaji 15.05.03, 12:13
                  Gość portalu: niech napisał(a):

                  Czy one (te orzeszki) nie są raczej wielkości laskowych ,no może trochę
                  mniejsze?.Takie na surowo też są dosyć miękkie .
                  • Gość: niech Re: Bylem w Maharaji IP: *.MAN.atcom.net.pl 15.05.03, 12:20
                    W sosie sa pokrojone, wiec tylko domyslalem sie wielkosci. A czy miekkosc jest
                    naturalna czy tez sa miekkie z powodu wilgoci i temperatury sosu - tez nie
                    wiem. Wyslij maila do Maharaji - powinni odpisac.
                    • basia Re: Bylem w Maharaji 15.05.03, 14:53
                      Listu pisać nie będę.Jaką one wielkość i miękkość mają na surowo,to tylko moja
                      ciekawość,która w tym wypadku może pozostać retoryczna .Liczy się ,że było
                      smaczne.
                      A surowe poszukam w jakimś sklepie.
                      • Gość: kixx Re: Nie Bylem w Maharaji IP: *.acn.waw.pl 15.05.03, 22:21
                        Ale kiedys kupowałem te orzeszki i nazywały sie(wtedy)cashew-faktycznie były
                        miekkie i można było w nich wyczuć lekką słodycz
                        • Gość: ircia Re: Bylam w Maharaji IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 19:06
                          Też byłam i to już trzy razy, bo mi się spodobało jedzonko (nie wystrój). Ale
                          bardziej polecam latem, bo można siedzieć na zewnątrz. A w środku zapachy się
                          unoszą ;-) i przyczepiają się do ubranka.
                          Ale jedzonko naprawdę dobre.
                          • kob2 Re: Bylam w Maharaji 21.06.03, 23:43
                            Dlaczego, chłopcy i dziewczęta, uważacie orzechy cashew i orzechy nerkowca za
                            coś różnego od siebie?
                            Poza tym, tak na moje oko, to one są ze 2 razy większe od ziemnych, no i
                            oczywiście wygięte w nereczkę.
                            I samo sie rozumi, że dużo droższe
                            pzdrw
                            Kob
                            • basia Re: Bylam w Maharaji 22.06.03, 00:00
                              Orzechy cashew i nerkowce ,to te same orzechy? hmm...dzięki za podpowiedź.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka