Gość: echo
IP: 194.205.246.*
22.05.07, 15:03
Jak ktoś chce się poczuć jak w PRL to zapraszam do restauracji Szanghaj
(jesli jeszcze istnieje) obok pl Konstytucji.
W środku niewielu ludzi, do wyboru indyk w 20 rodzajach który pewnie w każdym
wariancie smakuje tak samo. Mięso twardawe, ryż ugotowany przez polaka czyli
źle, do tego sos ze słoika. Obsługa pamiętająca PRL i mowiąca z
charakterystycznym akcentem.
Jestem ciekaw z czego oni się tam utrzymują bo jak napisałem gości niewielu.
Może z tego co zarobi bar mleczny z dołu albo z dotacji dla niego.
Czy nie szkoda miejskiej kasy na taki skansen?