fa-fik
12.06.07, 20:01
Jadąc dziś ul. Krzyckiego natknalem się na korek (zator drogowy). Okazało się
że przyczyną jest zepsuty samochód na prawym pasie. Za kierownicą siedziała
młoda dziewczyna z telefonem komorkowym w ręku. Dobrze że włączyła światła
awaryjne.
Szlag mnie trafił że panienka siedzi sobie za kierownicą i nic nie robi, a
samochód tamuje przejazd. Nie chciałem wyjeżdzać "z mordą" dlatego spytałem
dlaczego nie zepchnęla tego samochodu na bok. Okazało sie ze próbowala ale
nie ma tyle siły żeby wepchnąć go na krawężnik. Fiesta nie jest jakimś
ogromnym samochodem, dlatego postanowiłem jej pomóc. Gdy samochód znalazł się
już na chodniku powiedział że stoi tu już z 10 minut i jak do tej pory nikt
nie zaoferował jej pomocy. Jedyne co zdołała zrobić to zadzwoniła po pomoc.
Zastanawiam sie jak to jest że tylu kierowcom było ciężko się zatrzymać i
pomóc tej dziewczynie. Przy okazji odblokować ulicę.
Czy pomagacie innym w podobnych sytuacjach?