Dodaj do ulubionych

Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 04:11
Kto nie jest zachodnim turysta ten przegral zycie.
Obserwuj wątek
    • Gość: tur Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: 80.48.123.* 14.08.07, 05:26
      "Kurpiewski uważa też, że w przypadku opóźnień pociągów i zmian peronów obcojęzyczni podróżni mogą obserwować zachowanie Polaków i podążać za tłumem."
      Dobre!!! To zdanie świadczy o poziomie PKP! Rozgonić i dać szansę młodym. Teraz pokutuje zasada, że i tak będą jeździć. Żenada i wstyd!
      • Gość: Krab Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.sejm.gov.pl 14.08.07, 09:09
        Mało kawy nie wylałem jak to przeczytałem.. Niedawno wracałem z
        Budapesztu do Wawy, bajzel dworcowy zupełnie jak u nas, całkiem
        swojsko, ale przynajmniej informacja rzetalna i klarowna, pociąg
        spóźnił się o 45 min. ale informacja była po angielsku i na
        bierząco, na końcu wyświetliła sie info o zmianie peronu i wszystko
        jasne..jak by było tak jak na Centralnym to już widzę siebie
        jak "śledzę zachowanie" tłumu Madziarów... stałbym dalej na starym
        peronie i zastanawiał się co się dzieje...
        • katmoso Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki 14.08.07, 12:24
          a jak na dworcu Keleti ładnie w kasach mówią po angielsku... z
          cudnym brytyjskim akcentem.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Nasza chata z kraja 16.08.07, 10:03
            Nasza chata z kraja, konsumujemy dotacje od Unii Europejskiej, ale nie dbamy o
            gości z zagranicy.
            • Gość: podroznik co panstwowe to syf, co za gamonie +++++++++++ IP: *.1.251.72.1dial.com 16.08.07, 17:20
              jedyne co ci z kolei panstw. sa w stanie zrobic to zastrajkowac
        • tbernard Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki 16.08.07, 08:21
          Mówisz o pociągu z Budapesztu do Warszawy czyli międzynarodowym.
          W artykule mowa o pociągach z Warszawy do innego miasta w Polsce, czyli
          krajowych. Pewien jesteś, że na Węgrzech wszystkie lokalne pociągi są
          zapowiadane po angielsku?
          • Gość: niełelkam Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.chello.pl 17.08.07, 21:10
            Czy ten artykuł to aby nie przesada?
            Ktoś próbował dogadać się we Francji po angielsku?niemiecku?(hehe)może każdy
            wójt w gminie i chłop na wsi ma mówić po angielsku?uważam, że cały bajer w
            poznawaniu innego kraju to radzenie sobie z jego językiem i kulturą, jak się
            gdzieś jedzie należy się przygotować, w Niemczech taksiarze nie mówią po
            angielsku ni w ząb, nawet w Berlinie, i nie sądzę, żeby Niemcy czuli się z tego
            powodu winni, mniej kompleksów współobywatele, chyba nie przyjeżdżają do nas
            sami debile i wiedzą jak zorganizowany jest dworzec?w Brukseli dworzec centralny
            jest równie 'przejrzysty' i wszyscy sobie jakoś radzą.
        • Gość: tomek Byłem rok temu na Węgrzech pociągiem IP: 199.67.203.* 16.08.07, 12:53
          w Nagykanizsza, czy jak tam ta dziura się zwie, w każdym razie jest tam stacja przesiadkowa Wiedeń - Budapeszt - Zagrzeb, zatrzymują się tam wszystkie EC.

          Żadnej informacji CO przyjeżdza na peron, dlaczego, dokąd, kiedy, dlaczego nie przyjechało. Zero.

          Przez megafony tylko jakis niezrozumiały bełkot po węgiersku. Panie w okienkach nie mówią po angielsku. Dukają po niemiecku, ale i tak sie nie dogadasz.

          Pozdrawiam,
          Tomek
          • Gość: ja Re: Byłem rok temu na Węgrzech pociągiem IP: 57.66.53.* 16.08.07, 13:37
            Potwierdzam. W Budapeszczie wiadomo latem full turystow....a na
            dworcach kroluje tylko wegierski. Takie podejscie w stylu: "Sam
            przyjechales to sie tera sam orientuj".:P
            • Gość: :-)))))))))))))))) bo to nie byly Węgry tylko Wegorzewo, hehehehe IP: *.1.251.72.1dial.com 16.08.07, 17:22
              :-)
      • Gość: kiki Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.ericsson.net 16.08.07, 11:49
        Podazac za tlumem jak owaca typowo polskie zachowanie. W kazdym
        miejscu najwazniejsze to TWA. Robic to co reszta nie wychylac sie
        itd... Polak potrafi i jak widac nic wiedziec nie musi zawsze moze
        podazac za tlumem w grupie razniej i cieplej i...
      • graviola Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki 16.08.07, 17:57
        nie po po prostu rece opadaja co to za kraj w ogole jest?!
      • Gość: fantasta Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.proxy.aol.com 16.08.07, 23:37
        Ja za ten balagan winie PiS. Czy rzeczywiscie tak trudno jest
        zreorganizowac cos co komuchy, post-komuchy i midzynarodowa mafia
        przez 60 lat dysorganizowaly? Przeciez PiS, (otoczona przyjaciolmi),
        jest juz przy wladzy caly rok z ogonkiem. Czas aby bylo widac efekty
        ich wysilkow.

        PS
        Przypominaja mi sie slowa pewnej piosenki:
        "Maszynka do pisania to idealna bron
        I kazdy chlop morowy, wyciaga do niej dlon...
        Na tej maszynce gram jak artysta
        Literki sypia sie jak grad
        Bo na minute stukam czterysta..."


        W imie poprawnosci politycznej pozwolilem sobie
        na zmodyfikowanie orginalnej wersji tej znanej popularnej piosenki.


    • Gość: Koala Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.sa.bigpond.net.au 14.08.07, 06:54
      Hi, hi, hi stolica kraju!!! Jak to dobrze, ze chociaz od wielu lat zyjemy na
      obczyznie nauczylismy dzieci jezyka polskiego. Moj syn juz to docenil,
      odwiedzajac Polske kilka razy, a jak go "na rekach noszono", kiedy w kolejkach
      pomagal (jezykowo) innym turystom. Co nie zmienia postaci rzeczy, ze mu wstyd
      bylo za ten ciagly brak wyobrazni i stosunek do turystow....(nie krzyczcie, ze
      nie wszedzie itd, bo to jest przeciez o W-wie) Pozdrawiam , cieplo, koala
      • Gość: Miś Prawdziwy turysta zatrudnia przewodnika IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 16.08.07, 13:11
        Gość portalu: Koala napisał(a):
        > Moj syn juz to docenil, odwiedzajac Polske kilka razy, a jak go "na
        > rekach noszono", kiedy w kolejkach pomagal (jezykowo) innym turystom.

        Prawdziwy zachodni turysta zatrudnia przewodnika. Jadąc do Płd. Afryki wynajmuje
        się tam samochód z kierowcą znającym teren i ludzi.

        Moja koleżanka Irlandka chce zwiedzić Polskę. Prosiła mnie abym pojechał z nią
        ale mi jej daty wyjazdu nie pasowały. Więc pojedzie z koleżanką, której syn ma
        żonę Polkę.
        • Gość: marduk Re: Prawdziwy turysta zatrudnia przewodnika IP: *.171.152.252.crowley.pl 12.09.07, 12:33
          > Prawdziwy zachodni turysta zatrudnia przewodnika.

          Znaczy się: nie zależy nam na tym, żeby odwiedzali nas np. studenci, mniej
          zamożni obywatele, wschodni turyści... zależy nam tylko na kasie bogatych
          Europejczyków znudzonych już południowymi plażami, chcących zaznać odrobiny
          adrenaliny, tak?

          Żeby nie było... w takiej Kopenhadze na przykład, na dworcu głównym, po
          angielsku zapowiadane są tylko 'większe' kursy oraz te w kierunku lotniska w
          Kastrup. Ale... w każdej kasie bez problemu da się dogadać po angielsku. Każdy
          konduktor w pociągu mówi po angielsku. Personel kierujący pociągiem nie musi po
          angielsku się komunikować, o czym razu pewnego się przekonałem. A zmiany peronów
          z powodu opóźnienia się po prostu nie zdarzają - pociąg zawsze przyjeżdża na
          'swój' peron.
          • introligator_snu Re: Prawdziwy turysta zatrudnia przewodnika 13.09.07, 09:24
            Znaczy sie, ze Polska to dziki kraj i jak w Afryce trzeba najlepiej wypozyczyc
            samochod i przewodnika (najlepiej uzbrojonego).
    • Gość: ja Podążaj za tłumem ... ha, ha :) IP: *.chello.pl 14.08.07, 07:49
      Świetne hasło reklamowe. Widocznie PKP zachęca do zwiedzania Polski w bardziej
      zorganizowanych grupach :)

      Fakt to tłum zawsze ma racje, z tymże niestety zawsze sterowany jest "odgórnie"
      • Gość: Krab Re: Podążaj za tłumem ... ha, ha :) IP: *.sejm.gov.pl 14.08.07, 09:17
        Dokładnie, powinni to na całym dworcu porozklejac po angielsku, "In
        case you don't now which platform your train departures just follow
        the crowd", albo krócej, "Don't be fool, follow Polish tłum" hehe,
        przy okazji niech się języków uczą nygusy :)))
        • kaczynonsens Podążaj za tłumem... jak za stadem baranow! 16.08.07, 09:05
          [...] w przypadku opóznien pociagów i zmian peronów obcojezyczni
          podrózni moga obserwowac zachowanie Polaków i podazac za tlumem[...]


          Hahaha, ciekawa polityka... Podążaj za tłumem... Ot i slogam
          reklamowy PKP z ukrytym przeslaniem ;) Czyli innymi slowy nalezy
          podazac za... stadem baranow! A jak bedzie kilka stad? A poza tym
          jaka pewnosc, ze te barany ida w dobra strone? ;)
    • Gość: freeman Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: 193.24.24.* 14.08.07, 08:35
      Tego gnojka z PKP powinno się obić na gołą d.. na środku
      Centralnego.
      Oto polska właśnie.
      • robert.zimnicki Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki 14.08.07, 10:52
        Gość portalu: freeman napisał(a):

        > Tego gnojka z PKP powinno się obić na gołą d.. na środku
        > Centralnego.
        > Oto polska właśnie.


        ciiicho, ten gnojet, to rodzina jakas z herr szefem pkp
    • Gość: foregin turist Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.07, 08:36
      Jeszcze tylko PKP nam wywiesi tabliczki "foloł de krołd" i już wszystko będzie
      jasne. Grunt to pomysł na zarządzanie. Pogratulować.
    • Gość: vtec_z A jak już znajdziesz właściwy peron... IP: *.crowley.pl 14.08.07, 09:58
      ... o właściwej porze to jeszcze nie koniec bieganiny po Centralnym.
      Uprzejmy komunikat po polsku i angielsku poinformuje Cię, że pociag
      wjeżdża i wagony zatrzymują się w sektorach A, B, C...
      Co z tego skoro pociąg zatrzymuje się _zawsze_ wcześniej o mniej
      więcej dwa wagony? Pognasz do przodu a potem będziesz leciał z
      powrotem po peronie (jeśli masz odporne nerwy) albo będziesz
      przeciskał się wewnątrz ciasnym korytarzem.

      We wish you a pleasant journay - Polish Railways ;)
      • Gość: lelum polelum Re: A jak już znajdziesz właściwy peron... IP: *.aster.pl 16.08.07, 06:55
        nie ma sektorów a, b i c. Może dlatego biegałes po peronie. Są
        sektory 1,2,3 i 4 i nie spotkałem się by wagony zatrzymały się w
        innym sektorze niż w wyznaczonym.
        Sam artykuł tendencyjny i nastawiony na krytykę i wyśmiewanie. W
        taki sposób można opisać w Polsce wszystkie firmy, z gazetą na czele.
        • Gość: Paweł Re: A jak już znajdziesz właściwy peron... IP: 80.48.71.* 16.08.07, 08:09
          Jakoś tej tendencyjności nie widzę.

          Jeśliby napisali, że w wagonach pociągów innych niż Intercity często jest po prostu straszny syf, a większość dworców śmierdzi i klei się od brudu to też by to było tendencyjne?

          PKP to bardzo bardzo chora firma, firma dla której nawet namiastka wolnego rynku to koszmar. To widać, słychać i czuć...
        • vtec_z Re: A jak już znajdziesz właściwy peron... 16.08.07, 09:37
          Masz rację - są oznaczenia cyfrowe. Pomyliłem z Berlinem gdzie
          wagony zatrzymują się dokładnie w oznaczonych sektorach oznaczonych
          literami. Czyżby stąd ta cała różnica?
          I ja nie biegam, bo wiem jak to działa. Patrzę tylko jak biegają
          inni...
        • przypadek Re: A jak już znajdziesz właściwy peron... 16.08.07, 09:46
          Niestety to norma na Centralnym, że maszynista jedzie dwa wagony do przodu
          nieświadom istnienia sektorów - kilka razy zdarzyło mi się jeździć InterCity do
          Wrocławia i zawsze trzeba dochodzić.
      • Gość: Ma-ryja Re: A jak już znajdziesz właściwy peron... IP: *.dip.t-dialin.net 16.08.07, 11:02
        Znam biegle j. polski (oprócz tego jeszcze inne), ale jak mam w Wawie wsiadac do
        pociagu w Polske, a nie daj Boze do tego do Berlina (jezdzi tylko trzy razy
        dziennie), to ogarnia mnie panika, na jaki peron mnie z ciezkim bagazem
        przegonia, informujac, ze pociag stoi, gotowy do odjazdu. Czasem zazdroszcze
        obcokrajowcom, ze nic nie rozumieja, bo sie przynajmniej nie denerwuja,
        wychodzac z zalozenia, ze tak jak u nich w kraju moga polegac na solidnosci kolei.
        A kupowanie biletow na centralnym, to juz naprawde koszmar. Dlatego w miare
        mozliwosci unikam jak moge tego "serwisu". Jak juz PKP musi posiadane zasoby
        ludzkie gdzies zatrudnic, to przynajmniej wedlug pewnych kryteriow, np. wyglad
        (fryzura, niesprochniale zeby, przynajmniej standardowa bluzka zamiast
        pstrokatego chalatu), chec do pracy, podstawowe umiejetnosci obslugi programu
        sprzedazy biletów, minimalne tempo pracy, uprzejmosc i kilka innych minimalnych
        cech kultury osobistej)oraz wola uczenia sie!!!. Ja mam ciagle wrazenie, ze
        "fizycznego posadzili do komputera" (przepraszam ciezko fizycznie pracujacych) i
        zaczyna rzadzic. Ohyda!!!
        • Gość: niełelkam Re: A jak już znajdziesz właściwy peron... IP: *.chello.pl 17.08.07, 21:20
          Ludzie niby tacy z was podróżnicy a nie zdarzyło się wam opóźnienie pociągu i
          burdel w innym kraju?jasne, że pięknie byłoby kupować tak jak w Niemczech
          bileciki w automacie, mieć za to promocyjna rezerwację etc, ale gdzie indziej
          też jest bałagan, a np. kierowca autobusu z między lotniskiem pod Brukselą a
          Brukselą za nic nie bąknął niczego po angielsku, czy ja muszę zgodnie z panującą
          w artykule zasadą znać francuski?a w Niemczech nie raz zdarzyło mi sie bieganie
          po peronach była nawet Stau na dworcu czyli korek bo pociągi się tak spóźniały,
          że czekały na wolny peron, owszem nalezy zreformować bajzel w PKP, ale
          przestańmy wreszcie padać na kolana przed cudzoziemcami, warto im ułatwiać
          zwiedzanie bo to jest w naszym interesie, ale trudno żebyśmy wszyscy przeszli na
          angielski bo - turyści....
    • Gość: Łysy Nie ma takiego miasta Londyn... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.07, 10:32
      ... jest Lądek, Lądek Zdrój :|
      • tom_aszek A żebyś wiedział! :) 14.08.07, 15:33
        Przeczytaj:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=67267110
    • robert.zimnicki a tu jest odpowiedz, dlaczego tak jest 14.08.07, 10:56
      za dobrych (dla niektorych, dla mnie nie) czasow kwasniewskiego, w prasie bylo
      multum takich ogloszen:

      -znajomosc angielskiego, piec lat doswiadczenia, wiek do 25 lat.....

      jak sie potem okazywalo wakat byl dawno nieaktualny. po latach okazalo sie, ze
      na stanowisku tym procuje osoba z rodziny ims pana/i szefa firmy

      i tak oto dojechalismy do czasow, gdy na pracy trzeba sie znac, wiec pkp, lot i
      inne tego typu byznesy bronia czlonkow swojej rodziny, zamiast dostosowac sie do
      klientow...

      mozna pisac, mozna osmieszac, a pkp i tak zostanie oporna na wiedze i wszelkie
      przemiany..
      • Gość: Grzesiek Re: a tu jest odpowiedz, dlaczego tak jest IP: 194.75.37.* 16.08.07, 09:38
        a obecna wladza utrwala i poglebia ten stan rzeczy zatrzymujac
        kompletnie prywatyzacje polskich molochow.
    • zeroq Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki 14.08.07, 11:00
      To prawda, że w Polsce sytuacja nie wygląda najlepiej. Powiem wam że byłem
      ostatnio Strasbourgu i też nie bardzo można się było dogadać po angielsku.
      Francuzi są tak zakochani w swoim języku, że u nich tylko po francusku.
      • d_arek_d Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki 16.08.07, 07:57
        zeroq napisał:

        > Francuzi są tak zakochani w swoim języku, że u nich tylko po
        francusku.

        A Francuzki, czy Francuzki też tylko po francusku?? Bo mnie akurat
        ta płeć bardziej fascynuje. Tak z ciekawości pytam. Może kiedyś
        przyda się wiedzieć...
        • Gość: Francuz Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.ny325.east.verizon.net 17.08.07, 03:21
          Czepisz sie:

          so.pwn.pl/lista.php?co=francuz
      • Gość: Miś W Tokio jest lepiej, w Pekinie się poprawia IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 16.08.07, 13:24
        zeroq napisał:
        > To prawda, że w Polsce sytuacja nie wygląda najlepiej. Powiem wam
        > że byłem ostatnio Strasbourgu i też nie bardzo można się było
        > dogadać po angielsku.

        Byłem kiedyś w Tokio i dziękowałem Bogu, że u nich w metrze i na kolei pracują
        inni ludzie niż na Centralnym. Obok japońskich "krzaczków" są napisy po
        angielsku i nie miałem większych problemów. Gdy raz po przejściu chyba pół
        kilometra po głównej stacji metra zatrzymałem się rozglądając gdzie ja jestem,
        to jakaś Japonka zapytała mnie "Are you lost?" i zaprowadziła mnie do miejsca,
        którego szukałem.

        W Pekinie też sytuacja się poprawia i jest coraz więcej napisów w czasem
        zabawnym angielskim. Może w Warszawie trzeba zrobić olimpiadę?
    • Gość: turysta Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.sggw.waw.pl 14.08.07, 11:21
      bez przesady, jesli ktos troche pojezdzil po swiecie lub chociaz po europie, to wie, ze w wielu miejscach odwiedzanych przez wielu wiecej turystow niz np. Warszawa, nadal nie ma informacji po angielsku ani na rozkladach ani na peronach. ostatnio mialem okazje jezdzic koleja hiszpanska (zwykly pociag regionalny) odjezdzajac z dworca w barcelonie. otoz tam po angielsku zapowiadane sa tylko pociagi na lotnisko i ewentualnie jakies takie klasy IC, a na krotkich trasach trzeba sobie radzic, bo Pan/Pani w kasie nie znaja ni w zab angielskiego. i wcale oznaczenia nie sa tam lepsze od tych na centralnym, bo nawet nie znalazlem informacji jako takiej. na szczescie na trasach regionalnych znaja sie zwykli ludzie przebywajacy na dworcu, wiec mozna sie tym ratowac (mnie wszystko wyjasnil ochroniarz katalonsko-angielskim dialektem "ad hoc")
      • Gość: z Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 10:45
        jest to smutne ale rzeczywiście nie jesteśmy żadnym
        wyjątkiem ,frnacuzi ,hiszpanie (w turystycznych miastach)również nie
        umieją porozumieć się po angielsku -na pytanie 'do you speak
        english' odp- 'you spanish?' ja nie spanish ale na szczęście za
        pomocą kalendarza,kartki, długopisu i gestów zawsze można się
        dogadać:). jasne ,że równać powinniśmy do lepszych..
      • Gość: łomatko Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.08.07, 10:52
        I to jest właśnie najgorsze myślenie. Skoro gdzieśtam tak jest, to u nas też może.
        Czemu zamiast czerpania ze słabych wzorców nie popatrzymy na te lepsze, albo
        sami damy takowy - lepszy przykład?
    • Gość: czytelnik do dyrekcji pkp IP: *.chello.pl 14.08.07, 11:27
      "Kurpiewski uważa też, że w przypadku opóźnień pociągów i zmian peronów
      obcojęzyczni podróżni mogą obserwować zachowanie Polaków i podążać za tłumem."

      Chciałem tylko zapytać szanowną dyrekcję PKP, czy ten pan jeszcze pracuje na
      koszt podatników?
    • Gość: qbear Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.bph.pl 14.08.07, 11:59
      W obronie PKP mogę powiedzieć, że naprawdę są zapowiedzi pociągów po angielsku.
      Sam kiedyś słyszałem, jak zapowiadali po polsku, że pociąg odjedzie z peronu
      drugiego, a zaraz potem po angielsku, że z czwartego.
    • Gość: Makosz Oczywiście, że jesteśmy najgorsi na świecie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 12:05
      Zgadzam się, że PKP powinno natychmiast poprawić obsługę turystów.
      Natomiast taki brak informacji nie odstaje od normy greckiej, czy hiszpańskiej.
      Dworzec Wschodni w Warszawie to oaza czystości w porównaniu do dworca w Salonikach.
      Podobnie jest z informacją w obcym języku, Hiszpanie nie wiedzą co to obcy język...
      Nie wspominając Niemiaszków, którzy mając masę przyjezdnych z sąsiedniej Polski
      nie raczą dawać na dworcach polskich zapowiedzi, a u nas są niemieckie...
      • Gość: zwierzak Re: Oczywiście, że jesteśmy najgorsi na świecie.. IP: *.agora.pl 14.08.07, 12:16
        Tak tylko ze w Niemczech nawet hinduska lat 70 sprzedająca ciastka
        na dworcu zna język angielski :P
        W Berlinie nie ma problemu, w Sztokholmie, Pradze, Rzymie, Madrycie
        a nawet mniejszych miastach niemieckich czy skadnynawskich dogadalem
        sie i otrzymalem informacje w jezyku angielskim...
        Bywa tak, że sam muszę udzielać informacji na Centralnym bo często
        kupuje bilety i obcokrajowcy podchodzą i zrezygnowani pytają : DO
        YOU SPEAK ENGLISH? Na tak się ciesza że aż głupio...
        Poza tym informacja PKP mówi, że w kassach miedzynarodowych można
        płacić w Euro...oczywiście dopiero wtedy kiedy wymieni się je na
        złotówki :P
        • Gość: WOjtek S. Re: Oczywiście, że jesteśmy najgorsi na świecie.. IP: *.sds.uw.edu.pl 14.08.07, 12:34
          Kupowaliśmy kiedyś z kolegą w kasą PKPPIC bilety i obok w kasie
          japończyk/koreańczyk kupował do Brodnicy. Ale były jaja. Pani w
          kasie prawie nic nie rozumiała po angielsku i już miała odmówić
          wydania biletu, że nie ma do Brodnicy w ogóle pociągu (oczywiście
          kasa nie udziala informacji o połączeniu, a tylko sprzedaje bilety).

          Na szczęście polscy sepcjaliśmy od kolei (my) uzbrojeni w cegłe
          wytłumaczyliśmy i Pani kasjerce i Panu z Japonii/Korei, jak
          najlepiej dojechac do Brodnicy. Miał chłopak szczęście, bo pewnie by
          dobę na stacji spędził zanim by się dogadał.
          • Gość: m Re: Oczywiście, że jesteśmy najgorsi na świecie.. IP: *.crowley.pl 16.08.07, 11:07
            miałem kiedyś podobną scenkę, gość nie wiem jakiej narodowości, ale stał w
            kolejce pewnie ze 15 minut i wskórał tyle co ten Azjata... ale wtedy okazało
            się, że przynajmniej jedno słowo po polsku zna - k***a ;]
        • Gość: Makosz Re: Oczywiście, że jesteśmy najgorsi na świecie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 15:20
          > W Berlinie nie ma problemu, w Sztokholmie, Pradze, Rzymie, Madrycie
          > a nawet mniejszych miastach niemieckich czy skadnynawskich dogadalem
          > sie i otrzymalem informacje w jezyku angielskim...

          Zgadzam się co do Berlina, czy Sztokholmu, ale już Rzym, Madryt to miasta, w
          których mało kto mówi po angielsku. Normą jest, że w hotelach obsługa mówi tylko
          po hiszpańsku. Włosi też poliglotami nie są...
        • chomskybornagain1 Re: Oczywiście, że jesteśmy najgorsi na świecie.. 16.08.07, 07:47
          a co w tym dziwnego ze hinduska zna angielski, przciez to jezyk urzedowy w
          indiach, nie wspominajac ze 70-letnia czyli wychowana za za rzadow brytyjskich.
        • Gość: mar Re: Oczywiście, że jesteśmy najgorsi na świecie.. IP: 82.139.157.* 16.08.07, 09:30
          > Tak tylko ze w Niemczech nawet hinduska lat 70 sprzedająca ciastka
          > na dworcu zna język angielski :P

          W Hinduslandii mówią po angielsku
          • Gość: leming Re: Oczywiście, że jesteśmy najgorsi na świecie.. IP: *.aster.pl 17.08.07, 00:52
            > W Hinduslandii mówią po angielsku

            Niektorzy. I to raczej slabo. Ale na dworcach zwykle idzie sie
            dogadac.
      • Gość: kaczoland atakuje Re: nie "najgorsi" ale jedni z gorszych... IP: *.dhcp.embarqhsd.net 16.08.07, 08:25
        P.S. A czy Saloniki to stolica Grecji?
      • Gość: wplywowy Re: Oczywiście, że jesteśmy najgorsi na świecie.. IP: 212.32.64.* 16.08.07, 12:08
        Hiszpanie czy Francuzi nie mowia po angielsku poniewaz wielu anglikow (awlaszcza
        do Hiszpanii i starszych) przyjechalo do ich krajow podbilo ceny nieruchomosci
        do abstrakcyjnej wysokosci ze lokalnych na nie nie stac (zwlaszcza nad morzem) a
        teraz oni wszyscy zeruja na ich sluzbie zdrowia. Sa tak bezczelni ze np po
        latach pobytu w Hiszpanii nie umieja nawet jednego zdania po hiszpansku i
        traktuja miejscowych jak obywateli nizszej kategorii, pomimo tego ze przybyli do
        ich kraju bo jest taki piekny. Natomiast francuzi i anglicy nigdy sie za bardzo
        nie kochali...

        My nie jestesmy (jeszcze) ani na poziomie hiszpanow ani, tym bardziej na
        poziomie francuzow. Tu nie chodzi o to aby wszystko u nas bylo po angielsku tu
        chodzi o podstawowe ulatwienie i unowoczesnienie oznaczen na dworcu - i nie
        tylko po angielsku ale i po polsku. Ostatniojadac do Lublina (zawsze nerwy ktory
        to peron - bo aby wrocic z bagazem na Hale Glowna jest ciezko a informacja z
        ktorego peronu tez jest nie podana az do kilku minut przed odjazdem..Jak sie
        pytam "przemilej pani w okienkach w podziemiach, tam gdzie sa bilety
        sprzedawane, po odstaniu w kolejce, to ona nawet na 5 minut przed odjazdem
        pociagu nie jest mi w stanie powiedziec z ktorego peronu odjazd, kierujac na
        Hale Glowna...przeciskam sie wiec przez dzikie tlumy ogromnie dlugimi
        korytarzami abu wbiec - schody ruchome nie dzialaja- z bagazem na Hale Glowna i
        dowiedziec sie ze odjezdza - bingo!- z peronu 1
        • Gość: Miś Brak zaktualizowanej informacji na Centralnym IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 16.08.07, 13:37
          Gość portalu: wplywowy napisał(a):
          > Tu nie chodzi o to aby wszystko u nas bylo po angielsku tu
          > chodzi o podstawowe ulatwienie i unowoczesnienie oznaczen na dworcu
          > - i nie tylko po angielsku ale i po polsku.

          To prawda! Nie mam problemów z polskim. Ale czekając na spóźniający się pociąg
          na Centralnym patrzyłem z niepokojem na cyfry informujące, że godzina odjazdu
          pociągu była 40 min temu. Nie mogłem zrozumieć zniekształconego bełkotu z
          głośników. Na szczęście oczekujący obok mnie człowiek powiedział abym się nie
          przejmował nieaktualną informacją. Ale ja mówię po polsku.
    • katmoso Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki 14.08.07, 12:34
      wysiądą na dworcu, za tłumem znajdą odpowiedni przystanek
      komunikacji miejskiej i pojadą na starówkę. na rynku Starego Miasta
      mieści sie Muzeum Historyczne miasta stołecznego Warszawy. w
      ostatnią niedzielę odwiedzili je turyści z różnych krajów - Niemiec,
      Hiszpanii, Holandii i pewnie innych. juz na wstępie otrzymują
      informację, że ostatnie wejście na 45 minut przed "closeting time".
      podpisy pod elementami ekspozycji owszem są po angielsku, natomiast
      liczne "panie muzealne" z porozkładaną Tiną i 101 Krzyżówek (czasem
      nawet na blacie pod ktorym znajdują się wystawiane dokumenty z
      epoki) majace wskazać ludziom tzw. kierunek zwiedzania rzucają po
      angielsku "dzis łej i ternarand". żałosne. a gdy nieszczęsny
      cudzoziemiec chce o coś zapytać, bardzo nieprzyjemnie brzmią uwagi
      jednej pani do drugiej.
      a przecież tyle młodych świetnie wykształconych ludzi znajacych
      języki... - tak wyjechali, wiem.
      • Gość: kiki Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 23:05
        Tylko, że te panie nie mogą udzielić żadnej informacji poza tym "dis
        łej". Pracowałam w muzeum jako osoba pilnująca wystaw i nie wolno
        nam było pod karą wyrzucenia z pracy opowiadać o ekspozycji.
        Tylko "w lewo, w prawo, prosto, toaleta w podziemiu".
    • oblesnik Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki 14.08.07, 12:50
      Tu jest Polska i tu sie mowi po polsku.
    • Gość: ktos Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.fastres.net 14.08.07, 12:56
      nie dramatyzujmy. w madrycie dla przykladu jest prawie identycznie.
      z dokladnoscia do smrodu dworcow.
      • Gość: Dave Na ktorym dworcu Ci smierdzialo? IP: 217.149.249.* 16.08.07, 09:34
        BO jakos ani na Atocha ani na Avnd. de America nie zauważyłem żeby
        smierdzialo... Co prawda angielskiego nie sprawdzalem, bo na
        szczescie po kastylijsku sie umiem dogadac....
      • Gość: Lidia Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.hsd1.mi.comcast.net 17.08.07, 05:37
        Na zadnym dworcu w Hiszpanii nie zdarzylo mi sie widziec takiego syfu jaki jest na polskich dworcach, wiec nie wiem o czym mowisz.
    • Gość: Pynio Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.acn.waw.pl 14.08.07, 13:00
      Dajcie spokój z tym angielskim. Wiadomo, że nikt w informacjach
      nie spika. Sezonowy temat, tak jak korki na wylotówkach, zima
      zaskoczyła drogowców, woda jest mokra, chłop w szpitalu umarł, a
      Kaczyński to kurdupel.
      Ciao
      • Gość: titta Re: Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.botany.gu.se 16.08.07, 10:17
        I co? Nalezy sie zgodzic, ze tak po prostu jest i koniec i nic sie z
        tym nie da zrobic?
        Czyli syf i bylejakosc, bo poprawa wymaga wysilku? Do jaskini sie
        radze przeprowadzic.
    • toja3003 w tym kontekście scenka jaką przeżyłem w Gdyni. St 14.08.07, 15:27
      w tym kontekście scenka jaką przeżyłem w Gdyni. Staję sobie do kasy
      na dworcu podmiejskim PKP a kolejka się nie rusza. Kasjerka prawie
      płacze, getykuluje coś próbuje jakiejś kobicie wytłumaczyć.

      Doleciał mnie język angielski więc instyktownie podchodzę do przodu
      i okazuje się, że w całej grupie ludzi nikt nie wie o co
      chodzi. „Can I help you?” pytam. “O yes, please, I have already my
      ticket to Hel” – pokazuje mi – “but where I can find the right
      train?” Uśmiecham się i mówię “You are not on the main central
      station of Gdynia but only in the area for local city-trains, you
      must just go in this direction about 100 m and there can you find
      the timetable with all trains and an information center is there
      with somebody who should speak English to I presume”. Kobita poszła
      i sprawa załatwiona.

      Kasjerka cała happy i nie wymagam od niej żeby znała ten angielski,
      bo pewnie urodziła się w głębokim PRL-u ale przecież tam w tej kasie
      mogłaby mieć kartkę w obcym języku typu „masz problem to idź do
      informacji 100 w lewo”. I tyle. Dla nas to są oczywiste sprawy ale
      sam wiem nie raz jak się gdzieś za granicą błąkałem żeby zrozumieć
      dla nich zupełnie oczywiste systemy np. w Anglii nie zawsze wiesz, z
      którego peronu odjedzie pociąg i dopiero jak wjeżdża to oni chwilę
      wcześniej mówią.
      • Gość: kaspera Re: w tym kontekście scenka jaką przeżyłem w Gdyn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.07, 09:59
        JA miałem podobną sytuację w Sopocie na Dworcu SKM. Większość obcokrajowców wchodzi na peron i chce kupować bilety SKM w kioskach, co jest zupełnie naturalne, tymczasem kasy znajdują się ok. 50 metrów od stacji za małym targowiskiem. Badź mądry i szukaj sobie tej kasy...
        To tylko pojeby z PKP mogły wpaść na tak świetny pomysł, aby nie podpisywać umów na sprzedaz biletów z kioskarzami.
    • Gość: godc nie przeszadzajcie juz na psy schodzicie redakcjo IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 14.08.07, 17:01
      kolejny zalosny artykul gazety czepiajacy sie tego czegho nie powini, sproboj drogi redaktorze znalezc poomoc w londynie na ktoryms z dworcow w jezyku innym niz angielskiego. albo w paryzu sprobuj po angielsku sie dogadac na informacji, nie ma sie co czepiac jesli ktos przyjezdza do jakiegos kraju jest gosciem, i powinnien przyjavc panujace zasady, oraz nauczys sie kilku zwrotow ulatwiajcych kupowanie biletu czy czego tam jescze innego. wiec dajcie spokoj pkp w tej kwesti nie jest zle.
      • olbergiusz Kto przesadza, ten przesadza - a Ty idź przesadzać 14.08.07, 18:10
        ... kwiatki na grządkach.

        Absurdalne pretensje co do tekstu, phi. Żałosne jest to, że jedyna strategia
        działania poirytowanego obywatela, jaka może w naszym kraju przynieść szybki
        skutek - choćby małą satysfakcję - to obśmiewanie niewzruszonych reliktów
        ograniczonego myślenia.

        O ile synek PKP, jakim jest Intercity, zdaje się, że począł jarzyć istnienie
        marketingu, o tyle reszta (co się tyczy tak jakości obsługi IC - całościowo, jak
        i samej PKP) domaga się krytyki, słusznej krytyki!

        Pytanie zasadnicze (zwłaszcza po lekturze komentarzy w stylu: "co się czepiacie,
        na Zachodzie wcale nie jest różowo w tej kwestii") brzmi: równać w górę, czy w
        dół? Chcę pierwszorzędnej obsługi, chcę komunikatywnych kasjerek, chcę czystych
        i racjonalnie zorganizowanych dworców. I nie jestem w tym względzie altruistą.
        Bo chcę tego najpierw dla siebie - tu w Polsce, dla klienta PKP, jakim jestem i
        obywatela tego kraju! A wtedy będę spokojny o turystów.
      • przypadek Re: nie przeszadzajcie juz na psy schodzicie reda 16.08.07, 09:54
        > nie ma sie co czepiac jesli ktos przyjezdza do jakiegos kraju jest gosciem, i
        > powinnien przyjavc panujace zasady, oraz nauczys sie kilku zwrotow ulatwiajcych
        > kupowanie biletu czy czego tam jescze innego.

        A ta teoria zawsze mnie śmieszy. Niestety nie da sie nauczyc "kilku zwrotow
        ulatwiajacych nauke jezyka czy czegos tam innego" - nie ma takich drog na
        skroty, bo poza tym, ze sie zapyta "Could you show me the way to.." trzeba
        jeszcze zrozumiec odpowiedz. A na to trzeba 1-3 lata nauki języka.

        Chyba ze powiesz mi, drogi godc, w ilu krajach udalo ci sie ten system
        "rozmowkowy" zastosowac.. bo moim zdaniem nie masz pojecia o czym piszesz.
        • Gość: Miś Można używać kartki i ołówka IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 16.08.07, 13:46
          przypadek napisał:
          > Niestety nie da sie nauczyc "kilku zwrotow ulatwiajacych nauke jezyka
          > czy czegos tam innego" - nie ma takich drog na skroty, bo poza tym,
          > ze sie zapyta "Could you show me the way to.." trzeba
          > jeszcze zrozumiec odpowiedz. A na to trzeba 1-3 lata nauki języka.

          Poznałem ten problem w Austrii. Ale znalazłem metodę. Pisałem pytanie na kartce
          i prosiłem aby napisać odpowiedź, bo nie znam niemieckiego. Wtedy mogłem
          nieznane słowo znaleźć w słowniku. A nazwę ulicy czy miasta miałem w efekcie
          napisane czarno na białym.
        • Gość: gosc Re: nie przeszadzajcie juz na psy schodzicie reda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 13:52
          Przypadek ma rację, Ty nie.
          :) - nie ma czegoś takiego jak "zwroty ułatwiające naukę języka". W
          moim przypadku system rozmówkowy sprawdził się w Niemczech,
          Włoszech, we Francji i kilku innych krajach. Rozmówki zawsze mam ze
          sobą ale praktycznie po nie nie sięgam. Wystarczy, że solidnie
          przygotuję się do wyjazdu. To mi się opłaca. Dzięki temu nie błądzę
          i nie stoję z rozdziawioną gębą, czego doświadczyli, jak rozumiem,
          niektórzy tu piszący.
          Jeśli chodzi o turystów zagranicznych a i naszych też to PKP dba
          wyjątkowo. We Francji na dworcach leżą na stojaczkach rozkładziki na
          konkretną trasę - malutkie, leciutkie, elegancko wydane i za darmo.
          Jak do Polski przyjedzie jakiś obcokrajowiec do kogoś, np. do
          Otwocka to mu wciskają (za pieniądze oczywiście) książeczkę z
          połączeniami do kilkudziesięciu innych miejscowości.
          W dawnym Berlinie Zachodnim - dworzec ZooGarten, widziałem jak pan z
          informacji dworcowej zobaczył na peronie starsze małżeństwo (pani z
          laseczką, pan na wózku inwalidzkim) natychmiast wybiegł aby im
          pomóc.
          Po przyjeździe do Hamburga na dworcu stałem przed planem miasta.
          Podszedł do mnie starszy pan - wyglądał na emeryta ale miał jakiś
          służbowy uniform i zapytał grzecznie czy może mi w czymś pomóc.
          Pomocy nie potrzebowałem ale mile zaskoczony byłem.
          Za to w Polsce! inna kultura, znacznie wyższa. Dwa przykłady:
          1 - pociąg Kraków-Berlin; na Śląsku wsiada starsza pani z ogromną
          walizką; idzie konduktor, ona go prosi po niemiecku aby jej tę
          walizkę na półkę położył, on nie kuma ani w ząb o co chodzi, ona mu
          na migi pokazuje - bysior tak ze 190 wzrostu i ze 100 kilo wagi o
          mało zawału nie dostał- taki był zaskoczony, nie pomógł i uciekł;
          2 - rok 2000, nocny pociąg Berlin-Kraków, wagon Wars;
          chamowaty "dyrektor wagonu", po przekroczeniu granicy bierze
          szpagat, drut i zamyka przy ich pomocy drzwi do sąsiednich wagonów,
          idzie spac oczywiście; po odjeździe z jakiejś stacji słychac łomot w
          wagonie, idę zobaczyc co się dzieje i widzę, że z sąsiedniego wagonu
          pasażerowie chcą przejśc do naszego, pokazują bilety, że tu mają
          miejsce, idę do kanciapy "dyrektora" i długo się do niego dobijam -
          na powitanie wiącha pod moim adresem i informacja, że mnie wysadzi
          na następnej stacji, kiedy powiedziałem o co chodzi wcale się nie
          przejął, zamknął kanciapę i poszedł spac; odgiąłem druty, przeciąłem
          sznur i pasażerowie weszli do wagonu - byli to turyści z Ameryki
          Południowej. Na moją skargę dyrekcja, czytaj królestwo, Warsu nie
          odpowiedziała. Pozdrawiam
    • Gość: hrhrhr ani w Hiszpanii, ani Portugalii, ani Niemczech ani IP: *.aster.pl 14.08.07, 17:35
      w Austrii ani we Francji nie spotkałem się z angielskimi rozkładami jazdy ani
      informacjami po angielsku.

      może znajomość angielskiego jest bardziej powszechna ale informacji po angielsku
      nie ma.

      na dworcu centralny pociągi międzynarodowe zapowiadane są po polsku, angielsku,
      niemiecku i rosyjsku, nigdzie nie spotkałem się z taką praktyką.

      chyba oczekiwanie, że w miejsce, do którego się udajemy, ktoś będzie mówił
      naszym rodzimym językiem lub po angielsku jest troche zbyt roszczeniowa.

      • Gość: Wojtek S. Orgnaizacja dworców IP: *.sds.uw.edu.pl 14.08.07, 17:43
        Kwestia jest taka, że jak coś jest dobrze zorganizowane, to nawet
        zagraniczny turysta się w tym odnajdzie. Na przykład w Holandii nie
        miałem z niczym nigdy problemu - nawet na Schiphol (lotnisko
        Asterdamie - 5 w Europie) z łatwością trafiłem na taras widokowy,
        podobnie było w większości miejsc w Niemczech, np. Monachium,
        Berlin.
        Jak jest źle zorganizowane, to nawet krajan nie trafi do
        celu - niestety to drugie jest w Warszawie. W dodatku do dworca nie
        można się dostać po powierzchni ziemi, tylko obskurnymi podziemiami -
        to jeszcze bardziej nieobytych gubi, bo kretami nie są, tylko
        ludźmi.
      • Gość: Grzesiek wszedzie tam kupisz bilet nie znajac miejscowego IP: 194.75.37.* 16.08.07, 09:39
        jezyka. a na centralnym - nie.
      • Gość: konishiko Re: ani w Hiszpanii, ani Portugalii, ani Niemczec IP: *.w.pppool.de 16.08.07, 10:24
        Kwestia nie tylko w znajomosci jezyka, ale w ogolnym bajzlu. Jak ktos juz
        zauwazyl, jesli wszytko jest dobrze zorganizowane, a informacja wizualna
        sensowna (po piktogramach w Niemczech trafisz wszedzie), nawet bez znajomosci
        jezyka mozna sie zorientowac co i jak.

        Poza tym ten brak angielskiego w Niemczech to nieprawda. W Berlinie, ale i we
        wszystkich wiekszych miastach intercity zapowiadaja rowniez po angielsku, poza
        tym na kazdym, najbardziej zadupiastym dworcu sa teraz automaty biletowe z
        informacja i rozkladem w pieciu jezykach bodajze. Aha, i wszystkie informacje
        pisane rowniez sa po angielsku w miejscowosciach na oko o wiekszej ilosci
        mieszkancow niz 50.000 :) Z paniami w informacji rzeczywiscie bywa roznie.

        W zasadzie w Polsce wystarczyly by takie automaty bileotwe, o ile beda dobrze
        oznakowane.
      • Gość: titta Re: ani w Hiszpanii, ani Portugalii, ani Niemczec IP: *.botany.gu.se 16.08.07, 10:26
        Ani we Francji, ani w Hiszpani, Niemczech (podobni Austri, Wloszech,
        ze o krajach skandynawskich nie wspomne) nie mialam zadnych
        problemow z otrzymaniem podstawowej informacji na glownych dworcach
        w jezyku angielskim. Tu nie chodzi o rozklad jazdy. Tu chodzi o to,
        ze dworzec i zasady na nim panujace sa niejasne, oznakowanie
        nieczytelne, a w informacji NIKT nie jest w stanie udzielic nawet
        podstawowej informacji obcokrajowca. (ktorych troche sie przez ten
        dworzec przewija).
      • robert.zimnicki Re: ani w Hiszpanii, ani Portugalii, ani Niemczec 16.08.07, 12:02
        Gość portalu: hrhrhr napisał(a):

        > w Austrii ani we Francji nie spotkałem się z angielskimi rozkładami jazdy ani
        > informacjami po angielsku.

        ale w austrii zapewne spotkales sie z duuzymi, czytelnymi wyswietlaczami,
        spostrzegles dosyc duuze i wyrazne piktogramy wskazujace, gdzie jest wyjscie



        >
        > może znajomość angielskiego jest bardziej powszechna ale informacji po angielsk
        > u
        > nie ma.
        >
        > na dworcu centralny pociągi międzynarodowe zapowiadane są po polsku, angielsku,
        > niemiecku i rosyjsku, nigdzie nie spotkałem się z taką praktyką.


        tu chodzi o pociagi nie-miedzynarodowe...

        >
        > chyba oczekiwanie, że w miejsce, do którego się udajemy, ktoś będzie mówił
        > naszym rodzimym językiem lub po angielsku jest troche zbyt roszczeniowa.
        >

        roszczeniowosc anglikow, to CIe nie zdumiewa? kazdy musi uczyc sie ich jezyka,
        ale!!!! skoro w ogloszeniach o prace obowiazkiem jest wladanie jezykiem
        angielskim, to dlaczego sie zatrudnia osoby bez jego znajomosci? tak, wiem -
        zatrudnia sie rodzine.

        drugie pytanie! dlaczego obcokrajowcy akurat w naszym kraju maja miec problemy?
        moze nielubisz ludzi wladajacych obcymi jezykami, ale szanuj ich jako ludzi, oni
        tez potrzebuja podrozowac. a nauczenie sie paru zdan po angielsku, to nie jest
        problem. sam po 5 latach nauczylem sie jak wytlumaczyc komus, gdy pyta o
        droge... wiec jednak malo jest rzeczy niemozliwych.


        nie bron kolego pkp, bo nie mieszkamy na syberii, tylko w centrum europy, a z
        tego co wiem, to chcemy, zeby nasza gospodarka sie rozwijala, tyle, ze nie kazdy
        byznesmem wozi sie z tlumaczem..... tak wiec, otworzmy sie wreszcie na innych.
        bo ta cala "afera" jest identyczna jak podejscie polakow do niepelnosprawnych,
        czy innych orientacji... grunt, zeby szefofi pkp bylo dobrze, a podrozni?.....
        tu sobie sam odpowiedz..
    • Gość: wojtek Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.aster.pl 14.08.07, 23:06
      Witam oczywiście klęska - ale jakie sa tego przyczyny. Zarobki w PKP - znam
      jedną ze spółkę. PKP jako grupa kapitałowa mają debilny układ ponadzakładowy
      wynagrodzeń. Preferuje się w nim klasę robotnicza z długoletnim stażem, a młody
      wykształcony (np studia turystyka, transport) z językiem na starcie dostanie
      1000 zł netto, co w Warszawie jest poniżej granicy ubóstwa.
      A więcej nie można bo jakże to on robotnik - nastawniczy, elektromonter,
      związkowiec ma mieć mniej niż taki młokos z angielskim zarabiać? Tak jest i
      będzie dopóty dopóki na kolei będzie rządzić ponad 20 związków zawodowych. To
      jest efekt + obsada swoich na średnich i wyższych stołkach
    • Gość: suresh Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki IP: *.aster.pl 15.08.07, 07:19
      in warsaw D.W. Centralny there is lots of problems for tourists....such as no
      information in english language ...so they have to suffer for this ...some times
      tourists are not able to catch their trains and then they are facing much
      problems so i think there conditions should be changed
    • alina66 Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki 15.08.07, 08:57

      w Poznaniu w kasie międzynarodowej, w której mam nieszczęście
      kupować co dwa tygodnie bilet, siedzą panie żywcem z Misia.
      Zakup biletu (prostego bardzo) trwa i trwa i trwa....
      Faktury ręcznie wypisują, godzinami sprawdzają coś w jakichś
      zeszycikach, na wydruku (tym dla mnie) z terminala "kartowego"
      wpisują nie wiadomo po co jakieś numerki.
      Awanturę zrobiłam tylko kilka razy, potem zorientowałam się, że pani
      poddana działaniu stresu spowalnia się jeszcze bardziej..
      Poza tym w ramach przebudowy poznańskiego węzla kolejowego bardzo
      często zmieniane są perony, i tak:
      na rozkładzie jazdy jest np. peron 3
      na tablicy świetlnej w holu np. 6 (dokładnie po drugiej stronie
      dworca), a pani cichutko szemrząc zapowiada, że peron np. 2.
    • Gość: yelonek Prywatyzacja i liberalizacja IP: 193.108.78.* 15.08.07, 13:16
      Kto mysli inaczej jest glupi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka