Dodaj do ulubionych

Łazienkowskie koszary

17.10.07, 20:46
„Obok łazienek, a właściwie na ich terenie, stanęły od strony wschodniej
zabudowania koszar huzarów, ułanów i kirasjerów. Miały one niejako strzec
dwóch zjednoczonych rezydencji króla i naczelnego wodza. Głównym ich
architektem był płk. Minter”.
Tyle M. Kwiatkowski. Wielka Księga Łazienek (2000) s. 145.

Dość enigmatycznie brzmi informacja o budowniczych koszar. Przecież były one
budowane w różnych latach, rozbudowywane, przy ich budowie maczał palce chyba
też Lüders? Spróbujmy uzupełnić informację Pana Profesora.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Łazienkowskie koszary 17.10.07, 22:31
      Może na początek cytat z "Ilustrowanego Przewodnika po Warszawie wraz
      z treściwym opisem okolic miasta" z 1893 roku:
      "Ulica Czerniakowska stanowi ostatnią arteryą miasta i kończy się
      u rogatek tejże nazwy, za któremi rozpoczyna się wieś Czerniaków.
      Prawą stronę ulicy zajmują obszerne zabudowania KOSZAR JAZDY,
      konsystującej w Warszawie, magazyny, stajnie i t. p. Koszary te noszą
      nazwy: najprzód "Koszar kirasyerskich", chociaż kirasyerzy wcale tam
      nie stoją, ale do ostatnich czasów stał pułk huzarów grodzieńskich
      gwardyi; dalej rozkładają się szeroko KOSZARY UŁAŃSKIE."
      Przewodnik nie wymienia położonych jeszcze bardziej na południe
      koszar huzarskich, chociaż są one zaznaczone na planach Warszawy
      zarówno wcześniejszych, jak i późniejszych (np. z lat 1867, 1869,
      1879, 1890, 1915). Może zaliczono je do koszar ułańskich, skoro
      ułańskie się "szeroko rozkładały"?
      • ryszard.maczewski Re: Łazienkowskie koszary 18.10.07, 07:50
        horpyna4 napisała:

        > Przewodnik nie wymienia położonych jeszcze bardziej na południe
        > koszar huzarskich, chociaż są one zaznaczone na planach Warszawy
        > zarówno wcześniejszych, jak i późniejszych (np. z lat 1867, 1869,
        > 1879, 1890, 1915). Może zaliczono je do koszar ułańskich, skoro
        > ułańskie się "szeroko rozkładały"?

        Bardzo ładnie, z podziałem koszar na kirasjerskie, ułańskie i husarskie, koszary
        pokazuje na planikach Świątkowski w 1852:
        www.varsaviana.pl/czytelnia.php?numer=00033 planiki nr: 101, 102, 103 i 98.
        • andrzej_b2 Re: Łazienkowskie koszary 18.10.07, 17:38
          Przyjęło się uważać, że największym skupiskiem wojsk carskich była Cytadela, ale
          wydaje mi się, że Łazienki Królewskie i najbliższy ich rejon liczebnością wcale
          jej nie ustępowały. Jeśli nie co do głów, to przynajmniej, co do obiektów i
          urzędów wojskowych tam ulokowanych.
          Koszary:
          1) Huzarskie (Czerniakowska 25)
          2) Kirasjerskie (Czerniakowska 39)
          3) Ułańskie (Czerniakowska 31)
          Kancelarie:
          1) Grodzieńskiego Pułku Huzarów (Łazienki 25),
          2) Lejbgwardyjskiego Pułku Ułanów (Łazienki 31),
          3) 4-tei Baterii Lejgwardyjskiego Pułku Artylerii Konnej (Koszary Ułańskie
          Łazienki);
          4) 2-go Pułku Pochodnego Telegrafu (Czerniakowska 39)
          Sztaby:
          1. 4-tej Brygady Artylerii Gwardyjskiej (Koszary Kirasjerskie, Czerniakowska 37-39),
          2. 3-ej Baterii Lejbgwardii Ułańskiej (Łazienki)

          Jest to stan na koniec lat 70-tych XIX w. (wg Kalendarza J. Ungra na r. 1877)
          Później zmieniały się adresy, ale dyslokacja obiektów pozostawała bez większych
          zmian aż do 1915 r.
          Pozdrawiam
          • andrzej_b2 Re: Łazienkowskie koszary 19.10.07, 07:57
            Ale to jeszcze nie wszystko. Do obiektów wojskowych można zaliczyć Koszary
            Kanonistów dziś Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa i Dom dla Inwalidów, późn. zwany
            Domem Narutowicza.
            Pozdrawiam
            • horpyna4 Re: Łazienkowskie koszary 19.10.07, 11:46
              Sporo obiektów wojskowych było też kiedyś w pobliżu skrzyżowania ulic
              Dzikiej i Gęsiej. Wspomniany przeze mnie przewodnik (zachowuję, jak
              poprzednio, oryginalną pisownię łącznie z wielkimi literami) podaje,
              że na Gęsiej "pod Nr. 24 mieszczą się KOSZARY ARTYLERYI, pod Nr. 26
              SKŁADY I MAGAZYNY ARTYLERYJSKIE, pod Nr. 28 PIEKARNIA WOJENNA, a
              nadto pod Nr. 42 składy i magazyny wojskowe... ". Dalej: "Gmach
              stojący przy zbiegu ulicy Gęsiej i Dzikiej (od Dzikiej Nr. 19,
              hipoteczny 2317) stanowi obecnie WIĘZIENIE WOJSKOWE, dawniej były tu
              koszary, zwane pospolicie koszarami artyleryi albo koszarami
              Wołyńskiemi."
              Gmach dawnych Koszar Wołyńskich widać jeszcze na planie Warszawy z
              1939 roku, była pod nim pętla tramwajowa. Wydaje mi się, że obecnie
              w tym miejscu jest skwer W. Brandta.
              • ryszard.maczewski Koszary przy Dzikiej/Gęsiej 19.10.07, 12:03
                horpyna4 napisała:

                > Sporo obiektów wojskowych było też kiedyś w pobliżu skrzyżowania
                > Gmach dawnych Koszar Wołyńskich widać jeszcze na planie Warszawy z
                > 1939 roku, była pod nim pętla tramwajowa. Wydaje mi się, że obecnie
                > w tym miejscu jest skwer W. Brandta.

                Gmach koszar artylerii / wołyńskich stał jeszcze długo po wojnie - aż do połowy
                lat 60-tych: www.warszawa1939.pl/index.php?r1=zamenhofa_19&r3=0

                Artykuł im poświęcony zamieściliśmy w 8-my numerze Stolicy.
                • andrzej_b2 Dzielnica „czerwonych latarni" 19.10.07, 13:13
                  Wokół kompleksu koszar łazienkowskich powstała dzielnica „czerwonych latarni”.
                  To właśnie przy Czerniakowskiej, Górnej, Rozbrat, Ludnej mieszkały wszystkie te
                  Czarne Mańki, Rude Felki, Grube Zośki. Dawały chwile zapomnienie sołdatom
                  zagubionym tu na zachodniej rubieży Cesarstwa. A i wiele córeczek i ich
                  przykładnych mamuś też gubiło serca w miedzach czerniakowskich, czy sieleckich.
                  Potem, gdy wszystko wychodziło na jaw, ułan znikał, zostawiając krzyczącą
                  pamiątkę. Tylko obdarowane wiedziały komu ją zawdzięczają, ale do końca życia
                  kryły tę tajemnicę, śniąc o kolorowym ułanie z lat młodości. Tylko sąsiedzi i
                  rodzina zadawali sobie pytanie: do kogo to dziecko jest podobne, bo do ojca
                  chyba nie?
                  Więc kto wie, kto wie, może właśnie, w którym z nas płynie kropla gwardyjskiej krwi?
                  Warto o tym wszystkim pomyśleć, będąc na niedzielnym spacerze w Łazienkach.

                  Sorry, miało przecież być o architektach...
                  To wszystko przez tę jesienną szarugę.
                  Pozdrawiam :-)

                  • ryszard.maczewski Re: Dzielnica „czerwonych latarni" 19.10.07, 13:57
                    andrzej_b2 napisał:

                    > Sorry, miało przecież być o architektach...

                    A skończyło się na intymnych tematach damsko-męskich :-)
                    • andrzej_b2 Preferencje oficerów 19.10.07, 15:30
                      ryszard.maczewski napisał:

                      > A skończyło się na intymnych tematach damsko-męskich

                      Czy „skończyło się”, to wszystko zależy od nas. Temat koszarowy jest jak rzeka i
                      można go konsumować ze wszystkich stron bez obawy przejedzenia. Kontynuujmy więc
                      wątek w ten smutny jesienny dzień...

                      Oficerowie carscy gustowali w szansonistkach, aktorkach i divach operetkowych.
                      Na przełomie wieku o względy Wisnowskiej, Czakówny, Messalki, Kaweckiej ubiegali
                      się starzy i młodzi różnych rang, brzęczący złotem i wysokimi orderami.
                      Obsypywali swe ulubienice bukietami kwiatów i cennymi podarkami. Sam
                      generałgubernator Skałon raczył nawet podarować kiedyś Messalce drogie lando,
                      którym później jeździł prezydent Wojciechowski.
                      Na spotkaniach i libacjach drogie trunki lały się strumieniami, toasty spełniano
                      z damskich pantofelków, szyjki butelek odcinano jednym uderzeniem szabli, a
                      szczególnie łaknący mogli gasić pragnienie szampanem pitym wprost z kranu (sam
                      widziałem we Lwowie taki lokal i takie urządzenie, zaznaczam – tylko widziałem).
                      W Polsce niepodległej koszary łazienkowskie wiązały się nierozerwalnie z 1
                      Pułkiem Szwoleżerów im. J. Piłsudskiego i z osobą jego dowódcy płk. B. Wieniawy
                      Długoszowskiego (późn. gen. dywizji).
                      pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_Wieniawa-D%C5%82ugoszowski
                      Choć dowodził pułkiem dość krótko, bo około dwóch lat, to on stał się
                      uosobieniem polskiego kawalerzysty – on, człowiek renesansu, dr med., art.
                      malarz, poeta, dyplomata, bibosz i birbant, a przede wszystkim żołnierz bez
                      skazy i wierny druh Marszałka.
                      Pozdrawiam :-)
                      • horpyna4 Re: Preferencje oficerów 19.10.07, 18:55
                        No, ale akurat Wisnowska nie wyszła na tym najlepiej...
                        • andrzej_b2 Wisnowska i kornet Barteniew 19.10.07, 20:07

                          horpyna4 napisała:

                          > No, ale akurat Wisnowska nie wyszła na tym najlepiej..

                          Racja.
                          1 lipca 1890 r Warszawę obiegła wiadomość o śmierci Marii Wisnowskiej, aktorki
                          teatru Rozmaitości. Zginęła od strzału z pistoletu w mieszkaniu przy ul.
                          Nowogrodzkiej 14. Zbrodni dokonał Aleksander Barteniew, kornet pułku huzarskiego
                          lejbgwardii, stacjonującego w Łazienkach
                          pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Husar_Grodno_Guard_Regiment.jpg
                          Maria nie była piękna, ale miała ładne oczy i usta, była krągłą, niedużą
                          blondynką. Szpeciła ją tylko trochę zbyt mocno zarysowana szczęka. Jednak urok
                          osobisty i seksapil były jej orężem w walce na scenie z rywalkami i kluczem do
                          męskich serc.
                          foto0.m.onet.pl/_m/5cb4114932152d865f925ea0063cc874,21,19,0.jpg
                          Motywy śmierci były pogmatwane, sprawa sądowa zakończyła się wyrokiem skazującym
                          Barteniewa na 8 lat katorgi. Wolą cara, poprzedzoną wysoką protekcją, wyrok
                          zmieniono na służbę żołnierską na Kaukazie. Kolejna amnestia spowodowała, powrót
                          Barteniewa do Rosji europejskiej i osiedlenie się w swym majątku.
                          Matka wystawiła córce na Powązkach pomnik nagrobny dłuta nie byle kogo, bo B.
                          Syrewicza (al. katak. filar 37 naprz. al. między kw. 14 i 16), a koszty jego
                          budowy podobno pokrył Pułk Huzarów Lejbgwardii.
                          foto0.m.onet.pl/_m/938751d244e532fce8d305bff7d63dfc,21,19,0.jpg
                          W latach 20-tych XX w. często widywano przy pomniku Wisnowskiej nędznie ubranego
                          mężczyznę. Gdy zmarł znaleziono przy nim dokumenty na nazwisko Aleksander
                          Barteniew, uchodźca z Rosji po Rewolucji 1917 r.
                          Pozdrawiam
                          • horpyna4 Re: Wisnowska i kornet Barteniew 20.10.07, 11:26
                            Tych uchodźców było sporo. Jedni się asymilowali, inni nie umieli się
                            znaleźć w nowej rzeczywistości i zżerała ich chandra. Pewien mój
                            znajomy (mocno starszy oczywiście) wspomina do dziś scenkę z lat
                            przedwojennych, jaka utkwiła mu w pamięci.
                            Siedziało sobie dwóch takich w restauracji, pili dość mocno,
                            właściwie zapijali nudę. Wreszcie jeden z nich zaproponował
                            drugiemu, żeby może tak postrzelać do luster. Ten drugi rozejrzał
                            się, machnął ręką i oznajmił z głębokim smutkiem: - Ostaw, nie
                            pojmut...
                            • andrzej_b2 Re: Wisnowska i kornet Barteniew 20.10.07, 16:01
                              Tak to dobra ilustracja, uwidaczniająca mentalność ludzi z azjatyckiego kręgu
                              kulturowego. Obsady warszawskich garnizonów rekrutowały się prawie wyłącznie z
                              mieszkańców dalekich wschodnich guberni. Już sam kontakt tych ludzi w Warszawie
                              z zachodnią cywilizacją zaskakiwał przybyszów, sprzyjał procesowi cywilizacji,
                              wyzwalał bardziej gładkie zachowania, przynajmniej powierzchownie.
                              Nikt dotąd nie ocenił roli naszych dziewczyn w procesie cywilizacyjnym tych
                              czasem półdzikich natur 30 tys. rosyjskiego garnizonu, od zwykłych kontaktów po
                              zawieranie małżeństw mieszanych – na pocz. XX w. zjawisko coraz rzadsze. Dowódcy
                              jednostek wojskowych często składali oficjalne raporty swym przełożonym o
                              polonizowaniu się podkomendnych. Nie wiem, czy są jakieś dane, ale do Warszawy
                              po 1917 r., chyba głównie przybyli ci Rosjanie, gdyż czuli z miastem jakieś
                              związki a byli między nimi też i ludzie b. przyzwoici.
                              Pozdrawiam
                              • horpyna4 Re: Wisnowska i kornet Barteniew 20.10.07, 16:54
                                Z tego, co mi wiadomo, władze carskie zabraniały rosyjskim oficerom
                                małżeństw z Polkami, a w każdym razie robiono trudności. Natomiast
                                przychylnie patrzono na małżeństwa Polaka z Rosjanką. Uważano
                                (częściowo może i słusznie), że kobieta ma większy wpływ na wyznanie
                                i poczucie narodowościowe potomstwa, był to więc w zamierzeniu jeden
                                ze sposobów na wynarodowienie. Ale rzeczywistość bywała czasem inna.
                                W mojej rodzinie był pułkownik carski, Polak. Ożenił się z Rosjanką,
                                która całkowicie się spolszczyła, przeszła zresztą na katolicyzm.
                                Jedno jej tylko przeszkadzało w polskich domach - paskudna herbata.
                                No, ale jak ktoś był przyzwyczajony do celebrowania rytuału
                                parzenia, a samowar stał w salonie na honorowym miejscu...
                                • andrzej_b2 Małżeństwa mieszane 20.10.07, 18:49
                                  Może i przepisy zabraniały wojskowym zawierania małżeństw z Polkami, tego nie
                                  wiem, ale działała tez zasada niepisana w odwrotnym kierunku. Jak podaje
                                  Tuszyńska A.: „Rosjanie w Warszawie”, ss. 77-78 „...Małżeństwo z Rosjaninem
                                  uważane było za zdradę – religijną i patriotyczną. A wspominając swoje kuzynki,
                                  które poślubiły rosyjskich oficerów doda...nikt z rodziny nie wiedział i nie
                                  chciał wiedzieć [o tym]. Cała rodzina zerwała z nimi stosunki”. W dalszym ciągu
                                  autorka przytacza krótką statystykę, z której wynika, że pomiędzy 1902 a 1911 r.
                                  zawarto w Warszawie 1936 małżeństw prawosławnych mężczyzn z katoliczkami i tylko
                                  109 małżeństw katolików z prawosławnymi. Łatwo przeliczyć, że średnio/rok w
                                  Warszawie było w tym czasie było zawartych 227 małżeństw mieszanych. Jaki w tym
                                  był udział wojskowych, dane milczą. Ile takich ślubów było zawieranych poza
                                  Warszawą też nie wiadomo. Ale jak widać, małżeństwa mieszane nie stanowiły
                                  sporadycznych wypadów.

                                  Tak na marginesie, wśród ww. statystyki znalazł się także mój przodek z bocznej
                                  linii, który ożenił się z Rosjanką. Na znak protestu cała rodzina skazała go na
                                  izolację familijną, gdyż wiązało się to z obowiązkiem wychowania dzieci w wierze
                                  prawosławnej. Później z tej linii wywodził się prof. dr. XX, min. zdrowia z
                                  czasów PRL-u.
                                  Pozdrawiam
                                  • andrzej_b2 Sztandary i patroni 23.10.07, 09:54
                                    Nie wszyscy zapewne wiedzą, że po klęsce wrześniowej sztandar 1 Pułku
                                    Szwoleżerów został ukryty w ziemi na terenie kościoła parafialnego w Zakrzówku
                                    pod Kraśnikiem. Wydobyty w 1959 r. został przekazany Muzeum WP w Warszawie
                                    Z 1 Pułkiem Szwoleżerów w koszarach przy ul. 29 listopada dzielił sąsiedztwo 2
                                    Dywizjon Artylerii Konnej im. gen. Józefa Sowińskiego. Podobno statuetka patrona
                                    dywizjonu przetrwała wojnę na terenie koszar a potem została przeniesiona do
                                    koszar kantonistów i tam do tej pory przebywa.
                                    Pozdrawiam :-)
                                    • ryszard.maczewski Re: Sztandary i patroni 23.10.07, 15:29
                                      andrzej_b2 napisał:

                                      > [...] a potem została przeniesiona do koszar kantonistów i tam do tej
                                      > pory przebywa.

                                      Kto to jest "kantonista" i które to koszary?
                                      • andrzej_b2 Re: Sztandary i patroni 23.10.07, 16:15
                                        ryszard.maczewski napisał:

                                        > Kto to jest "kantonista" i które to koszary?


                                        Kantonista to żołnierz „na leżach”, tj. przebywający na krótkim odpoczynku po
                                        trudach wojennych, lub oczekujący na nowy przydział mobilizacyjny po
                                        zdziesiątkowaniu oddziału albo będący w innych nadzwyczajnych sytuacjach.
                                        www.muz-low.com.pl/Pozdrawiam

                                        • andrzej_b2 Re: Sztandary i patroni 23.10.07, 16:19
                                          Link skleił się, więc powtarzam jeszcze raz:
                                          www.muz-low.com.pl/
                                      • sqh Re: Sztandary i patroni 25.10.07, 22:45
                                        ryszard.maczewski napisał:

                                        > Kto to jest "kantonista"

                                        Gdybyś mi kiedyś nie sprzedał III tomu "Encyklopedii Wojskowej" pod
                                        red. Ottona Laskowskiego, to byś się mógł dowiedzieć z niego
                                        właśnie, że kantonista - to w carskiej Rosji wychowanek szkoły
                                        wojskowej dla małoletnich, będących synami wojskowych i z racji
                                        swego pochodzenia, przeznaczonych również do służby wojskowej.
                                        Szkoły takie istniały formalnie w latach 1805-1866 - czyżby jedna z
                                        nich działała w Warszawie?

                                        Ja obstawiam tę właśnie definicję, bo choć faktycznie kantonowaniem
                                        nazywano niegdyś również - podaję za tym samym tomem "EW" -
                                        rozkwaterowywanie oddziałów po zamieszkanych miejscowościach (w
                                        odróżnieniu od biwakowania), to w każdym razie, nie w koszarach. W
                                        tym znaczeniu, "koszary kantonistów" byłyby oksymoronem.
                                  • michel9 Re: Małżeństwa mieszane 24.10.07, 00:22
                                    Pewien rosyjski baron, wysokiej rangi oficer carski( z pochodzenia Niemiec,matka
                                    Polka-Mostowska)zakochawszy się w polskiej szlachciance wystąpił z armii i
                                    zakupił majątek w Królestwie, aby być zapisanym do ksiąg szlachty polskiej. Celu
                                    dopiął-owocem tego małżeństwa była moja prababka. Jak widać z małżeństwami
                                    rosyjsko-polskimi bywało różnie. Reszta jego rodziny służyła wiernie Rosji,
                                    ojciec był generałem zasłużonym w represjonowaniu Polaków, brat ambasadorem.
                                    • andrzej_b2 Obiekty towarzyszące 24.10.07, 11:38
                                      „...Armia carska miała tendencję do „zagospodarowywania” sąsiedztwa obiektami
                                      pośrednio tylko związanymi z orężem. Stąd w okolicach Łazienek charakterystyczne
                                      kwaszarnie kapusty (wcięte w skarpę obok Zamku Ujazdowskiego), pralnie wojskowe
                                      i piekarnie, szkoła weterynarzy, ujeżdżalnie. W jednej z nich na Myśliwieckiej
                                      [6-przyp.mój] mieści się dziś gmach radia...” (Tuszyńska A. Rosjanie w Warszawie
                                      – 1992, s. 72)
                                      www.polskieradio.pl/trojka/357/
                                      Pozdrawiam
                                      • andrzej_b2 Re: Obiekty towarzyszące 24.10.07, 11:41
                                        Myśliwiecka 6, to dziś oczywiście adres "Batorego".
                                      • ryszard.maczewski Myśliwiecka 25.10.07, 08:16
                                        andrzej_b2 napisał:

                                        > W jednej z nich na Myśliwieckiej[6-przyp.mój] mieści się dziś
                                        > gmach radia...” (Tuszyńska A. Rosjanie w Warszawie
                                        > – 1992, s. 72)
                                        www.polskieradio.pl/trojka/357/

                                        Skoro po otwarciu podanego przez Ciebie linku po oczach bije adres "Myśliwiecka
                                        3/5/7", to dlaczego w tekst pani Tuszyńskiej wstawiasz adres "Myśliwiecka 6" ?
                                        • andrzej_b2 Pamiątka po szwoleżerach 25.10.07, 18:36
                                          Na domu koszarowym przy ul. Szwolezerów 7 wisi taka oto pamiątka po 1 Pułku
                                          Szwoleżerów:
                                          foto0.m.onet.pl/_m/3f91d6e18ffc3c959d91803183db0038,21,19,0.jpgPozdrawiam
                                          • kester Re: Pamiątka po szwoleżerach 25.10.07, 23:54
                                            Identyczna tablica jest wmurowana w "dom bez kantów" od strony
                                            Krakowskiego Przedmieścia. Przy niej tabliczka informująca, że jest
                                            to tablica symbol pochodząca z nieznanego domu ...
                                            Może ta tablica na Krakowskim pochodzi z innego rozebranego na
                                            Szwoleżerów budynku koszarowego?
                                            • andrzej_b2 Patroni raz jeszcze 27.10.07, 17:17
                                              Szukałem potwierdzenia, czy zasłyszana informacja, że w koszarach łazienkowskich
                                              stacjonował 2 Dywizjon Artylerii Konnej jest prawdziwa? Dowodem tego miałoby być
                                              popiersie Sowińskiego eksponowane w Muzeum Łowiectwa (koszary kantonistów).
                                              Obecnie stanu faktycznego potwierdzić nie można, bowiem trwa generalny remont
                                              obiektu.
                                              Literatura przedmiotu (Zarzycki P.: 2 Dywizjon Artylerii Konnej – 1999)
                                              jednoznacznie nie potwierdza stacjonowania. Jednak tenże sam autor w książce 1
                                              Dywizjon Artylerii Konnej (2000) pisze, że 1 dak dopiero w 1923 r. ostatecznie
                                              został przeniesiony na ul. 29 Listopada – widać, że jest jakaś luka? Dalej
                                              podaje, że w 1926 r. MSWojsk. nadało 1 dak „honorowe szefostwo gen. Józefa
                                              Bema”. Rok później cały kompleks wojskowy przy ul. 29 Listopada urzędowo
                                              otrzymał nazwę „Koszar im. Gen. J. Bema”, a przed nimi ustawiono popiersie
                                              patrona, dłuta B. Święcickiego.
                                              J. Zieliński w Atlasie Dawnej Architektury...T. 3 uściśla, pisząc: „Po wojnie
                                              pomnik ustawiono przy zachodnim ryzalicie budynku [tj. mniejszego pawilonu
                                              północnego]” (s. 46).
                                              Jakie było moje zdziwienie, gdy przypadkowo natknąłem się na pomnik
                                              w...Łazienkach. Chyba to ten sam, o którym piszą obydwaj autorzy. Świadczy o
                                              choćby tym patyna i krótki podpis BEM. Jest on usytuowany w pobliżu WC, przy
                                              alejce, która łukiem odchodzi od Muz. Łowiectwa, w kierunku stawu. Ciśnie się w
                                              tym momencie szereg pytań: Kiedy zmieniono lokalizację i dlaczego wybrano dla
                                              Bohatera Dwóch Narodów tak mało eksponowane miejsce? Dlaczego zatem w sposób
                                              szczególny uhonorowano Sowińskiego, zapewniając mu dach nad głową (jeśli to
                                              prawda)?
                                              Kto wcześniej był w Muzeum Łowiectwa i widział tam popiersie Sowińskiego?
                                              Pozdrawiam :-(
                      • maskwaparis Re: Preferencje oficerów 27.10.07, 21:30
                        Ja tam bym sie mie zastanawiala dlugo, gdyby mi sie jakis Rosjanin spodobal, a
                        jeszcze oficer? Polki, niestety, maja w tej chwili malo do czynienia z ta
                        nacja. Szkoda, bo w porownaniu do polskich "kawalerow", to po prostu dzien do
                        nocy. Zupelnie inne pojecie na temat kobiety, nie spotyka sie czegos takiego,
                        ze ja pracuje, jesli moj maz ma prace, i mnostwo innych roznic, moim zdaniem,
                        na korzysc kobiet. Ech....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka