Gość: Niech
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.08.03, 00:19
Nie tylko nazwa was zdziwi. Na ulicy Bobrowieckiej (odchodzi od Chelmskiej, a
od niej odchodzi tez Czerska, a wiec...) sa osiedla nalezace do ambasad
krajow zaprzyjaznionych. Jest tez bulgarskie - na jakies 300 osob, musieli
tam mieszkac specjalisci od uzywania zatrutych parasoli. Jest tam knajpka -
prowadzona przez Bulgarow, wiekszosc klienteli stanowia Bulgarzy - ale wstep
jest wolny (ale trzeba zawalczyc z ochroniarzem przy bramie). Ta knajpa to
powrot do socu. Ale po bulgarsku. Kelner mowi po polsku, ale kiedy chce. Na
kazde pytanie odsyla do karty. Generalnie zrobi wszystko zebyscie sobie stad
poszli. To samo robi wystroj i muzyka. Bulgarski pop i rock lat 70-tych. Ale
zatrzymaja was typy tam eksponowane. 20-letnie Bulgarki w swoim przystanku do
Hollywood i bulgarscy mucho w swoim przystanku do holenderskiej stoczni. Co
sie tam je? Nic. Karta jest pelna dan ale radze skupic sie na trunkach.
Mastika (ouzo), rakija (gronowa), wodka tyrgowiszte - 3 zeta za 50 gram. Piwo
(niestety puszkowe) Zagorka - calkiem niezly pils. Jesli juz musicie zakaszac
wezcie salatke szopska - swietny swiezy ser (3). Wezcie bryndze panierowana
(6). Oczywiscie szarpalismy tez zupy (przesada - z czterech byla jedna - z
soczewicy - cienkusz, ale duzy - 3). Ja jadlem pikantne kielbaski a do nich
sos lutenica - pikantne nie byly, sos tez. Inne glowne dania tez nie
zachecaly. Ale przebicie sie przez cale spore menu kosztuje 300 zl i jesli
ktos ma zoladek ze stali moze cos poleci. Wina - bulgarskie, w cenie 20 lub
35 za butelke. Deser - baklawa za 3. A wiec uczta dla portfela.
PS. Moja rada - chcecie upic cudzoziemca w klimacie soc - tylko tam. Chcecie
sprobowac dobrej bulgarskiej kuchni - zapraszam do Varny na Mazowieckiej.