Gość: Voyteck
IP: 194.139.172.*
01.08.01, 09:53
Oglądałem walkę o utrzymanie wału przeciwpowodziowego w Tarchominie w TV na
kilku programach i przez paręnaście minut na własne oczy. Widziałem strażaków i
inne służby. Ciężko pracowali. Nie widziałem seminarzystów, czyli najbardziej
zainteresowanych. Czy to przypadek, że akurat na nich nie wpadłem, czy
kilkudziesięciu zdrowych, młodych chłopaków, z założenia mających służyć
bliźniemu (chyba nie tylko modlitwą?) nie kiwnęło palcem w obronie swojego
seminarium i sąsiadów?
Obserwując podobne akcje w nadbrzeżnych wsiach, gdzie pracuje każdy kto może i
ile może, widzi się zupełnie inne podejście.
Mam nadzieję, że się mylę.