Dodaj do ulubionych

W ścisku studiują prawo

IP: *.aster.pl 09.10.08, 22:07
nie od dzis i nie tylko na tym wydziale. na anglistyce studia wieczorowe tez
sa tylko z nazwy
Obserwuj wątek
    • sld_sld Tak jest od wielu lat wiec dziwie sie ze mlodzi st 10.10.08, 09:55
      udenci "dziwia" sie ze jest tak zle.

      To ze wieczorowi od dziennych roznia sie tylko tym ze Ci pierwsi
      placa - tak jest od lat

      To ze cwiczenia to raczej zenada - bylo tak od lat

      potem Ci biedni studenci koncza prawo i dziwia sie ze nie zdali na
      aplikacje.

      Niestety wydzialow prawa w PL jest wiele, biora ilu sie da
      studentow, poziom jest slaby, mlodzi ludzie widza sie od
      najmlodszych lat jako panow/panie mecenas.

      tylko UW trzepie kase a studenci nic z tego nie maja
      • Gość: anako Re: Tak jest od wielu lat wiec dziwie sie ze mlod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.08, 18:28
        Oczywiście że tak jest na UW, nie tylko na prawie. Kto liczy na to, że zajęcia
        studiów wieczorowych odbywać się będą po południu, ten się przeliczy. Chociaż
        przeglądając plany na moim wydziale mam wrażenie, że studenci wieczorowi mają
        bardziej sensownie ułożony harmonogram, mniej okienek itp., zaczynają zajęcia o
        różnych porach, ale przynajmniej nie siedzą od rana do wieczora (ja studiuję
        dziennie). No i trzeba przyznać, że przynajmniej warunki lokalowe prawo ma,
        dorobili się na wieczorowych i zaocznych; u mnie grupy są małe bo w salach
        zwyczajnie nie mieści się więcej niż 15-20 studentów (a nie jest rzadkością że
        przez cały semestr siedzi się na podłodze/parapecie). I to wszystko na kampusie
        głównym UW.
    • Gość: studentka Masówka na prawie IP: *.chello.pl 10.10.08, 10:18
      Rowniez studiuje na prawie wieczorowym i uwazam ze 7 000 zl za rok to przesadza. Zamiast te pieniedze przeznaczyc na lepsze warunki studiowania to sa przeznaczane dla wykladowcow...np. wczoraj widzialam jednego "cwiczeniowca" wysiadajacego z nowego jaguara...
        • Gość: Zibi Re: Masówka na prawie IP: *.uscs.susx.ac.uk 10.10.08, 16:55
          magdalaena1977 napisała:

          > > np. wczoraj widzialam jednego "cwiczeniowca" wysiadajace go z nowego jagu
          > ara...
          > podejrzewam, że dorobił się raczej jako adwokat / radca / doradca podatkowy.
          >
          > Ewentualnie mamusia mu kupiła ;)

          Gdybyś studiowała to dłużej, to byś wiedziała, że profesorowie tego wydziału to jedni z najlepiej opłacanych prawników w tym kraju, więc nie dziw się, że mają dobre samochody. Zapewniam Cię, że pracujac w kancelariach zarabiają kilka razy więcej niż na wydziale. Natomiast zgadzam się, że za taką kupę forsy od studentów wieczorowych można by rozwiązać problem przeludnienia na ćwiczeniach...
        • Gość: studentka :D Re: Masówka na prawie IP: *.chello.pl 10.10.08, 17:12
          wczoraj widzialam jednego "cwiczeniowca" wysiadajace go z nowego jagu
          > ara...
          > podejrzewam, że dorobił się raczej jako adwokat / radca / doradca
          podatkowy.
          >
          > Ewentualnie mamusia mu kupiła ;)

          O ile kojarze jedynie pewien polityk i znany prawnik przyjezdza na
          kampus jaguarem.Kłania się niewiedza pierwszoroczniaków co do osób
          ze sceny politycznej.Nie można zakładać że pieniądze z czesnego idą
          na wykładowców, bo w ten sposób można by było i kościół do tego
          zaliczyć.. bo czy datki naprawde idą na szczytne cele?
          Odnośnie przeludnionych grup to 60 osób w grupie to nie jest ilość
          uniemożliwiająca zdobywanie wiedzy.A do bycia odpytywanym służą
          dyżury u ćwiczeniowców.
      • Gość: klakier Re: Masówka na prawie IP: 193.0.104.* 10.10.08, 17:14
        To jakieś nieporozumienie... przecież Twoje pieniądze nie trafiają do kieszeni
        profesora... Weź pod uwagę, że większość z tych ludzi ma własną praktykę i to
        tam zarabiają pieniądze... uczą studentów bo przynosi im to radość/prestiż lub
        cokolwiek, ale na bank nie pieniądze...
      • Gość: Student WPiA UW Re: Masówka na prawie IP: *.adsl.inetia.pl 11.10.08, 23:11
        Akurat ten Pan od Jaguara to najlepszy specjalista w Polsce od prawniczych baz
        danych. Jego firma robiła bazy dla PKO, BPH i Orlenu więc na Jaguara może sobie
        pozwolić. Poza tym koleżanka chyba średnio zna się na samochodach bo ten Jaguar
        nie jest nowy tylko nie zniszczony. A skoro studiujesz na WPiA to masz
        porównanie naszych warunków z tymi które są na Karowej. Ja widzę ogromną różnice.
    • Gość: student Wpia W ścisku studiują prawo IP: *.chello.pl 10.10.08, 10:21
      studiuje na 3 roku. musze powiedziec ze bardzo zaskoczyl mnie ten artykul.
      wydaje mi sie, ze studenci pierwszego roku, ktorzy wypowiadali sie w/w artykule
      nie potrafia sie jescze odnalezc w realiach studenckich. masowka? moze i racja
      ale na drugim roku z 1200studentow zostanie moze 700 osob i z kazdym rokiem ta
      liczba spada. zostaja tylko najlepsi. nie mozna obrzucac miesem uczelni, ktora
      gwarantuje najlepsza kadre oraz pozwala uzyskac najbardziej wartosciowy dyplom w
      polsce. to nie jest uczelnia, na ktorej jezeli sie zaplaci to sie zdaje. tu
      trzeba wykazac sie wiedza. dodatkowo tylko wspomne ze dzisiejsza mlodziez
      potrafi tylko wymagac ale nie jest zdolna sama cos z siebie dac. przykro ze w
      tak zenujacy sposob probuje sie obnizyc autorytet naszego wydzialu
      • Gość: fff Re: W ścisku studiują prawo IP: *.chello.pl 10.10.08, 10:25
        dziki temu ze nasi cwiczeniowcy oraz wykladowcy w wiekszosci sa aktywnymi
        prawnikami a zajecia na uczelni prowadza ze wzgledu na swoj autorytet maja
        pieniadze na samochody takie jak jaguar jak to jeden z przedmowcow powiedizal.
        moi drodzy radze przejsc sie po wydzialach na uw. i jezeli znajdziecie
        porzadniej wykonczone budynki i lepiej wyposazone to pozwole sie zlinczowac.
        proponuje odwiedzic instytut filozofi czy socjologi zanim zaczniecie narzekac.
        • mojboze Re: W ścisku studiują prawo 10.10.08, 13:34
          Instytut Socjologii może nie ma tak wspaniałego wyposażenia, ale grupy są do 20
          osób, wieczorowi mają zajęcia wieczorem, a na dyżurach jest spora sznasa
          porozmawiania z wykładowcą. Przynajmniej tak było kilka lat temu. WDINP i WPiA
          to najbardziej antystudenckie wydziały na UW.

          A koleżanka, która pisze jaki to wspaniały wydział zapomina, że jeśli ktoś płaci
          7 tys. to ma prawo wymagać odpowiednich usług, m.in. rzetelnego przekazywania
          wiedzy.
        • Gość: Ania Re: W ścisku studiują prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.08, 14:16
          Tak, z tym, że w Instytucie Socjologii na Karowej od 3 roku studia
          są właściwie indywidualne, a na 1 i 2 roku grupy 16 osobowe. Nie
          wiem jak jest teraz, ale jeszcze 2 lata temu każdy mógł wybierać z
          ogromnej liczby różnych zajęć, które odbywały się w godzinach 8-20.
          Dodam, że na matematycznych zajęciach, na które ja chodziłam liczba
          uczestników wahała się od 4 do 9 w zależności od konkretnego
          przedmiotu.
      • Gość: Zła Karma I Ty będziesz kiedyś prawnikiem? IP: *.chello.pl 10.10.08, 10:42
        Przyjmowanie ludzi na studia wieczorowe i organizowanie zajęć ranną
        porą to jawne oszustwo - to nie są studia wieczorowe!!! Proponuję
        też rozważyć, że student jest takim samym klientem, jak np. osoba,
        która kupuje parę majtek i jeśli dostanie zamiast gaci stanik, to ma
        prawo się domagać naprawienia błędu. UW, jak wiele innych
        państwowych uczelni po prostu zbija kasę na naiwnych i mało, że
        oferuje żenujące warunki studiowania, to jeszcze człowiek nie ma
        prawa niczego wymagać, bo stara skostniała kadra robi łaskę, że w
        ogóle dotrze na zajęcia. W dziekanacie też żenada - wredne biurwy,
        które potrafią zgubić indeks studenta i jeszcze drzeć paszcze, że są
        takie zapracowane. Powodzenia też życzę w próbach umówienia się na
        spotkanie z dziekanem, godziny jego urzędowania nijak się bowiem
        mają do obecności rzeczonego, ale przecież sam sobie panem, kto mu
        co zrobi? Proponuję się też poskarżyć na kogoś z "ciała" i potem
        patrzeć, jak się oddala perspektywa ukończenia uczelni, bo mściwa to
        i zawzięta kadra. Wychodzą kompleksy, zawiść i niezadowolenie z
        zarobków, ale stołków nie popuszczą, a i chętnych na ich miejsca
        specjalnie nie ma.
        • Gość: student wpia uw Re: I Ty będziesz kiedyś prawnikiem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.08, 18:34
          czy ty aby na pewno studiujesz na wpia uw? bo nie wydaje mi się.
          po pierwsze, w przypadku prawa nie ma czegoś takiego jak studia wieczorowe są stacjonarne 9(studenci nie płacą za naukę) i niestacjonarne (studenci płacą za naukę) po drugie ćwiczenia prowadzi zazwyczaj młoda kadra [mgr, dr], a profesorowie głównie "są od wykładów", warto wspomnieć, że wielu ćwiczeniowców chętnie angażuje się w prowadzone zajęcia przynosząc na nie dużo ciekawych materiałów, dużury zawsze się odbywają
          trzeba było się uczyć i dostać na stacjonarne [dzienne] a nie teraz narzekać...
        • Gość: studentka WPIA UW Re: I Ty będziesz kiedyś prawnikiem? IP: *.chello.pl 11.10.08, 23:21
          Chciałam gwoli ścisłości przypomnieć, że zjawisko takie jak
          studia "wieczorowe" na naszym wydziale nie istnieje, sa za to
          studia "niestacjonarne", co moim zdaniem powinno sprostować
          kontrowersje związane z rzekomo nieodpowiednimi godzinami zajęć dla
          studentów tegoż trybu. Radzilabym wszelkim kandydatom na prawo na
          WPIA UW zainteresować się nieco rozkładem i trybem zajęć na
          pierwszym roku a unikną rozczarowań, niepotrzebnych nikomu pretensji
          i przede wszytskim zrozumieją, że rowne traktowanie studentow
          stacjonarnych i niestacjonarnych jest dla nich jednym, wielkim
          plusem.
      • Gość: Asia Re: W ścisku studiują prawo IP: *.wpia.uw.edu.pl 10.10.08, 11:37
        jakie 700 osób???? Ja jestem na IV roku WPiA UW i nadal MASÓWKA!!! Z tego co
        wiem to nadal jest ponad 900 osob na moim roku . Grupy po 35 osób :-( . Jak
        ludzie odpadaja to wydzial wcale nie zapewnia lepszych warunkow
        studiowania,ale... zmniejsza ilosc grup.

        Autorytet to wydzial sam sobie obniza fundujac nam czesto skandaliczne warunki
        nauki, np.:
        - zbyt liczne grupy
        -część cwiczeniowcow spozniajaca sie na zajecia lub robiaca z cwiczen wyklad
        - problemy z działaniem USOSa (systemu komputerowego) i giełdy
        -śmiesznie mala biblioteka wydzialowa- ponizej 50 miejsc do nauki i ze 30
        komputerow w bibliotece dla 5000 osob to kpina.
        -zle dzialajaca klimatyzacja w salach starej biblioteki UW
        -niemile panie w dziekanacie
        -oglaszanie godzin dziekanskich w ostatnim momencie
        -bieganie po calym kampusie,bo zajecia sa w 6 budynkach..
        TRZEBA O TYM MOWIC BO INACZEJ NIGDY SIE TO NIE ZMIENI. Jak przez rok czy dwa
        wydzial nie skompletuje tych 800 osob na studia wieczorowe to ucierpi finansowo
        i moze zacznie sie starac.

        ""dodatkowo tylko wspomne ze dzisiejsza mlodziez
        > potrafi tylko wymagac ale nie jest zdolna sama cos z siebie dac."" - odezwal
        sie niemlody - czlowieku zdecyduj sie... student czy pouczajacy wszystkich
        belfer.. n. Poza tym takie uogolnienia sa krzywdzace i nieprawdziwe.
        • gdabski Re: W ścisku studiują prawo 10.10.08, 17:05
          -śmiesznie mala biblioteka wydzialowa- ponizej 50 miejsc do nauki i ze 30
          komputerow w bibliotece dla 5000 osob to kpina.

          Spora część wydziałów to nie ma nawet jedno komputera dostępnego dla studentów w
          bibliotece.

          /Gdabski
    • Gość: Ktośtam W ścisku studiują prawo IP: *.wpia.uw.edu.pl 10.10.08, 10:26
      Gratuluję odwagi przyszłym prawnikom. ("Imiona zostały zmienione").
      Gratuluje też bardzo sensownej metody rozwiązywania problemu przepełnionych sal
      - nikt ze studentów nie mógł pofatygować się do dziekana i powiedzieć, co mu
      leży na sercu? Lepiej pójść do prasy, zwłaszcza jak się pracuje w tej samej
      redakcji.
    • Gość: gk Masówka na prawie IP: 80.195.116.* 10.10.08, 11:23
      A jak jest na Politechnice Bialostockiej na Architekturze? 20 osób
      na dziennych, 120 na wieczorowych, reszta yc może zaocznie.. I musze
      dodać, ze kiedyś proporcje byly odwrotne, tylko wydział postanowił
      sobie zarobić... Poza tym - wieczorowi rownież zajęcia mają z
      dziennymi. Oczywiście, lepiej wczesniej, ale pracujący faktycznie
      moga miec spory problem....
    • iberales W ścisku studiują prawo 10.10.08, 12:03
      Zupełny bezsens.
      Zupełnie nie rozumiem jak można być tak bezczelnym, żeby na pierwszym roku,
      zamiast najpierw poznać zasady rządzące wydziałem, lecieć na skargę do prasy.

      Nie wierzę, że gdyby 'Adam' zapytał kogokolwiek ze starszych kolegów, otrzymałby
      inną odpowiedź niż 'pisz podanie do dziekana! Natychmiast!'.
      O giełdzie to się raczej żarty opowiada, a dziekanat podania te faktycznie
      rozpatruje.

      No właśnie - podania. Posiadamy dwie osobne informacje:
      1. na wydziale jest jakieś 5000 studentów
      2. dziekan jest bezczelny, bo nie chce się ze mną zobaczyć, a ja mam takie ważne
      sprawy!
      a nie jesteśmy w stanie wyciągnąć z nich wniosku.
      Naprawdę to takie trudne do zrozumienia, że przy takich masach trzeba wprowadzić
      system inny niż osobistych rozmów?
      Przecież wszyscy mają 'takie ważne sprawy'. dziwne, że się stara ich zniechęcić?
      Pisz podanie!

      Co do studiów stacjonarnych i niestacjonarnych - na litość boską! To przecież
      zaleta!
      Nie jesteś w gettcie z tymi 'gorszymi', nie jesteś przez ćwiczeniowców
      traktowany jak dziecko upośledzone, zajęcia są prowadzone na takim samym
      poziomie, bez względu na tryb studiów!
      Na wielu kierunkach płacisz za zajęcia na niższym poziomie niż te bezpłatne! To
      jest moim zdaniem prawdziwy skandal!
      Biorąc zaś pod uwagę jaki profil ludzi idzie, z braku lepszego pomysłu, na prawo
      (to pierwszy wybór każdego barana z 'dobrego domu' którym tatusia zapłaci za
      czesne), podział na dziennych i wieczorowych byłby, dla ambitniejszych
      wieczorowych, koszmarem.

      Co jest w tym rozwiązaniu złego?
      Bo chciałbyś mieć zajęcia wieczorem?
      Ja też, a jestem 'dzienny'. To co? Nie mogę?
      Od drugiego roku sam sobie już będziesz plan układać i korzystać z giełdy.
      Co masz zrobić teraz?
      Pisz podanie!



      Może nie jestem obiektywny.
      Może ja po prostu (mam już sporo bliżej niż dalej do końca) pokochałem Wielkiego
      Brata.
      Może nauczyłem się przez te kilka lat jak radzić sobie z systemem.
      Ale mi te zarzuty zdają się wydumane.
      • mojboze Re: W ścisku studiują prawo 10.10.08, 13:50
        iberales napisał:

        > Zupełny bezsens.
        > Zupełnie nie rozumiem jak można być tak bezczelnym, żeby na pierwszym roku,
        > zamiast najpierw poznać zasady rządzące wydziałem, lecieć na skargę do prasy.

        Jak można być tak bezczelnym, by zgarniając 7 tys pln nie zapewnić tego, za co
        się płaci?

        Wykazujesz typowe dla wielu dziennych myślenie, że wieczorowi, to ci, którzy są
        mniej zdolni. To pomyłka. Wieczorowi to przede wszystkim ci, którzy pracują.
        Jest jakiś odsetek półmózgów, którym rodzice płacą za studia, ale niewiele
        większy niż tych samych półmózgów, którym rodzice płacili za korepetycje,
        zajęcia czy dali komu trzeba w łapę...

        I dlatego studia wieczorowe powinny odbywać się wieczorem. A czy ci studenci są
        gorsi czy lepsi, to i tak weryfikuje rynek pracy...
        • Gość: kat Re: W ścisku studiują prawo IP: 193.0.104.* 10.10.08, 17:28
          Gadasz głupoty!! Ja studiuję dziennie i prauje... to nie ma nic do rzeczy!! Nie
          wierzę, żeby ktokolwiek był tak naiwny by nie próbować się dostać na dzienne
          studia i iść od razu na wieczorowe "bo ja pracuję". Właśnie dlatego, że mamy
          zajęcia wszyscy razem, to nie ma żadnej różnicy czy studiujesz dziennie czy
          wieczorowo...

          A takie gadanie, że wieczorowi nie studuiją dziennie, bo są tacy bardzo ambitni
          i jednocześnie pracują i studiują, to BZDURA...

          Jak to czytam, to zaczynam się przekonywać, że faktycznie te studia powinny być
          oddzielne dla wieczorowych i dziennych... a może wieczorowe zlikwidować....
          jestem za
        • iberales Re: W ścisku studiują prawo 12.10.08, 16:39
          1. Bardzo mądrze - jeśli uważasz, że nie dostajesz tego za co płacisz, to pozwij
          wydział. Z przyjemnością poczytam o wyniku.

          2. Studia wieczorowe nie istnieją już od jakiegoś czasu. Aktualnie są
          stacjonarne i niestacjonarne.

          3. Nie twierdzę, ze studenci studiów niestacjonarnych są mniej zdolni, z
          definicji. Twierdzę, że wśród nich jest znacznie więcej imbecyli.

          4. Nie znam NIKOGO, kto nie poszedłby na studia stacjonarne, bo musi pracować.
          Głównie dlatego, że prawo na UW zostało skonstruowane w tak fajny sposób, że
          plan można sobie ułożyć samemu (od drugiego roku oczywiście), aby móc pogodzić
          studia z pracą czy praktykami.
          Znam natomiast BARDZO DUŻO ludzi, którzy poszli na studia niestacjonarne, bo nie
          dostali się na stacjonarne.

          5. Dlatego studia 'wieczorowe' nie powinny odbywać się wieczorem, bo byłaby to
          niczym nieuzasadniona forma dyskryminacji studentów 'dziennych', którzy być może
          również chcieliby pracować/praktykować.
        • iberales Re: W ścisku studiują prawo 12.10.08, 16:44

          > Jak można być tak bezczelnym, by zgarniając 7 tys pln nie zapewnić tego, za co się płaci?

          >
          > Wykazujesz typowe dla wielu dziennych myślenie, że wieczorowi, to ci, którzy są
          > mniej zdolni. To pomyłka. Wieczorowi to przede wszystkim ci, którzy pracują.
          > Jest jakiś odsetek półmózgów, którym rodzice płacą za studia, ale niewiele
          > większy niż tych samych półmózgów, którym rodzice płacili za korepetycje,
          > zajęcia czy dali komu trzeba w łapę...
          >
          > I dlatego studia wieczorowe powinny odbywać się wieczorem. A czy ci studenci są
          > gorsi czy lepsi, to i tak weryfikuje rynek pracy...



          1. Bardzo mądrze - jeśli uważasz, że nie dostajesz tego za co płacisz, to pozwij wydział. Z przyjemnością poczytam o wyniku.

          2. Studia 'dzienne' i 'wieczorowe' nie istnieją już od jakiegoś czasu. Aktualnie są 'stacjonarne' i 'niestacjonarne'.

          3. Nie twierdzę, ze studenci studiów niestacjonarnych są mniej zdolni, z definicji. Twierdzę, że wśród nich jest znacznie więcej imbecyli.

          4. Nie znam NIKOGO, kto nie poszedłby na studia stacjonarne, bo musi pracować. Głównie dlatego, że prawo na UW zostało skonstruowane w tak fajny sposób, że plan można sobie ułożyć samemu (od drugiego roku oczywiście), aby móc pogodzić studia z pracą czy praktykami.
          Znam natomiast BARDZO DUŻO ludzi, którzy poszli na studia niestacjonarne, bo nie dostali się na stacjonarne.

          5. Dlatego studia 'wieczorowe' nie powinny odbywać się wieczorem, bo byłaby to niczym nieuzasadniona forma dyskryminacji studentów 'dziennych', którzy być może również chcieliby pracować/praktykować.

          6. Niech sobie rynek weryfikuje do woli. Pozwól, że na razie ja sobie poweryfikuję sam. Zaczynając może od tego, że typu, który od razu leci do prasy, zamiast spróbować samemu swój problem rozwiązać szanować nie będę.
      • magdalaena1977 Re: Masówka na prawie 10.10.08, 15:04
        Gość portalu: pew napisał(a):

        > 25 to grupa marzeń?! To żart jakiś grupa marzeń to 8 osób.
        Zgadzam się. Tak jak grupa do nauki języka obcego. Jeśli to mają być ćwiczenia ,
        a nie wykład, to każdy powinien mieć szanse wziąc w dyskusji itp.
        Chodziłam na takie zajęcia i małe grupu wspominam jak najlepiej (przy dobrym
        wykładowcy)
    • katmoso Re: W ścisku studiują prawo 10.10.08, 12:46
      ale podobnie jest na innych wydziałach UW. studia wieczorowe to
      fikcja. takie są tylko z nazwy. zajęcia są w ciągu dnia. wykłady
      wspólne z dziennymi.
      na szczęscie wielkimi krokami zmierza niż demograficzny i wszystko
      wyrówna. każdemu studentowi, ktory zechce zapłacić za swoje studia
      będą sie w dziekanacie w pas kłaniać. z czasem dziennym też, bo za
      nimi idzie kasa z ministerstwa.
      panie dziekanatowe zostaną zredukowane do liczby niezbędnej i do
      osób bardziej wykwalifikowanych.
      wprawdzie potrwa to wszystko jeszcze kilka lat, ale w końcu sie
      zmieni.
      a państwu co płacą po 7000 za studia wieczorowe na prawie radzę
      zrezygnować i pojechaćstudiować w Anglii. za niewiele większe
      pieniądze skończą naprawdę dobry wydział, zdobędą odpowiednia
      praktykę i za parę lat nie będą narzekać na brak sensownych ofert
      pracy. a jak do nauki sie przyłożą to stypendium dostaną solidne, a
      nie te grosze co je UW rzuca z łaski.
    • Gość: Studentka prawa Re: W ścisku studiują prawo IP: *.chello.pl 10.10.08, 12:56
      Studiuję na trzecim roku i powiem jakie są moje spostrzeżenia:
      - po pierwsze: zajęcia z wieczorowymi. Doskonale wiem, że wśród wieczorowych są
      bardzo ambitni ludzie, którym autentycznie zależy na tych studiach. Ale jak
      przychodzę na zajęcia (oczywiście w grupie 45 osobowej) i słyszę różne ciekawe
      rzeczy, np. że autorem prawa XII tablic był Hammurabi, albo że Max Weber był
      znanym średniowiecznym lekarzem (I rok), tudzież prawo cywilne jest działem
      prawa Unii Europejskiej (II rok) to nóż mi się w kieszeni otwiera. Nie po to
      harowałam całe LO żeby się dostać na te "elitarne" studia, żeby teraz słuchać
      takich rzeczy głoszone przez studentów, którzy co prawda nie zdali matury
      (amnestia Gierycha), ale mieli 7 tysięcy.
      - po drugie: dziekanat. To jest po prostu porażka. Sytuacja sprzed kilku dni -
      stoję w kolejce. W sumie było nas 3 osoby. Godzina 17.59, pani rozwija roletę,
      gasi światło "zapraszam jutro". Czy my jesteśmy jakimiś petentami, a osoby,
      które mają za zadanie nam pomagać i mają za to płacone pieniądze, są jakimiś
      urzędasami? Poza tym, jedno okienko na jeden cały rok - 1200 osób - to chyba
      troszkę za mało. Albo sytuacja z 30. września - ostatni dzień składania
      indeksów, a dziekanat trzeciego roku... skrócił sobie czas pracy. Szkoda słów.
      - USOS. Cudowny system, przeznaczony do obsługi maksymalnie 400 osób naraz. Ilu
      nas jest? Hmmm... 5000! Czy tak bogaty Wydział nie stać na lepsze serwery?
      - egzaminy. Cudowna sprawa. I tyczy się to zarówno ustnych jak i pisemnych. Na
      pierwszym roku na jednym z egzaminów napisałam dokładnie to samo co mój kolega.
      Ja dostałam 5, on 3. Dlaczego? Bo sprawdzały nam pracę inne osoby, które mają
      inne wymagania. To samo na ustnym. Każdy wie, że za to za co u jednego
      egzaminatora można dostać 5 u innego ledwo starczy na 3. A w zapisach wygrywają
      ci, którym uda się zalogować na ten nieszczęsny USOS.
      - sam budynek wydziału jest jak na tę liczbę osób śmiesznie mały. Wystarczy
      spojrzeć na Wydział Zarządzania. Mają o 1/3 studentów mniej, a budynek z 5 razy
      większy. Dlatego z jednych zajęć muszę biegać na drugie z Powiśla na kampus, w
      10 minut (kiedy toaleta? kiedy kanapka?). Albo zajęcia na Karowej - super. Grupa
      30 osób na 15 metrach kwadratowych - wymarzone warunki.
      - nie ma różnicy między wykładami a ćwiczeniami. A potem wykładowcy się dziwią
      że aula w Auditorium Maximum świeci pustkami.
      - mój ćwiczeniowiec z prawa cywilnego w zeszłym roku przerobił część ogólną i
      "ogólne wiadomości o prawie rzeczowym". Całą część rzeczową do egzaminu musiałam
      przerobić sobie sama, z podręcznika. Czy to jest normalne?
      Ja to jeszcze jakoś znoszę, całe życie chodziłam do publicznych szkół i pewne
      rzeczy mnie nie zaskakują. Ale ludziom, którzy ciężko pracują, żeby zapłacić te
      7 tysięcy nie zazdroszczę. Co oni otrzymują za te pieniądze? Kilka godzin zajęć
      w tygodniu w pakiecie z brakiem zrozumienia, niesympatyczną, pełną pretensji
      obsługą w dziekanacie i warunki lokalowe niesprzyjające nauce. I oczywiście
      trzeba jeszcze zainwestować w rozliczne książki i w szybkie stałe łącze, żeby
      móc się zapisać na egzaminy. No ale w końcu to najlepszy dyplom prawniczy w
      Polsce. Tylko czasami zastanawiam się dlaczego.
      • Gość: Katarzyna Re: W ścisku studiują prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.08, 23:02
        A ja studiuję na drugim i czasem sobie myślę, że niektórzy powinni
        chyba mieć zajęcia indywidualne - wtedy dopiero byliby
        zadowoleni...Zawsze znajdzie się coś, na co mozna narzekac, ale
        wtedy student prawa, który chce uchodzic za intelektualistę powinien
        próbować cos zmienić, a nie obsmarowywać uczelnię na forum
        internetowym, oczywiście anonimowo.
        > - egzaminy. Cudowna sprawa. I tyczy się to zarówno ustnych jak i
        pisemnych. Na
        > pierwszym roku na jednym z egzaminów napisałam dokładnie to samo
        co mój kolega.
        > Ja dostałam 5, on 3. Dlaczego? Bo sprawdzały nam pracę inne osoby,
        które mają
        > inne wymagania. To samo na ustnym. Każdy wie, że za to za co u
        jednego
        > egzaminatora można dostać 5 u innego ledwo starczy na 3. A w
        zapisach wygrywają
        > ci, którym uda się zalogować na ten nieszczęsny USOS.
        A czy gdziekolwiek i kiedykolwiek było inaczej? Z maturą było tak
        samo, z każdym innym egzaminem też. A swoja drogą, skoro napisałaś
        to samo, co kolega, to chyba nie było to do końca uczciwe???
        > Ja to jeszcze jakoś znoszę, całe życie chodziłam do publicznych
        szkół i pewne
        > rzeczy mnie nie zaskakują. Ale ludziom, którzy ciężko pracują,
        żeby zapłacić te
        > 7 tysięcy nie zazdroszczę. Co oni otrzymują za te pieniądze? Kilka
        godzin zajęć
        > w tygodniu w pakiecie z brakiem zrozumienia, niesympatyczną, pełną
        pretensji
        > obsługą w dziekanacie i warunki lokalowe niesprzyjające nauce. I
        oczywiście
        > trzeba jeszcze zainwestować w rozliczne książki i w szybkie stałe
        łącze, żeby
        > móc się zapisać na egzaminy. No ale w końcu to najlepszy dyplom
        prawniczy w
        > Polsce. Tylko czasami zastanawiam się dlaczego.
        Litości. Kobieto, naprawdę, Ty się zastanów, czy naprawdę chcesz tu
        dalej studiować. Skoro nic Ci się nie podoba... Jest jeszcze kilka
        innych uczelni w Polsce
    • Gość: Emilka W ścisku studiują prawo IP: *.elartnet.pl 10.10.08, 12:56
      Byłam pracującym studentem wieczorowym ładnych parę lat temu na WPiA UW. Jednym
      z ponad 800 na roku - roku eksperymentalnego,ponieważ od pierwszych chwil
      wiadomo było, że będzie ciasno i ciężko. Rozumiem, że władze uczelni uznały
      eksperyment za udany i stan rzeczy sprzed około 15 lat trwa nadal...

      Oczywiście przy naborze zapewniano nas, że program studiów da się pogodzić z pracą.

      Wybór grup - był bardzo duży. Te w najciekawszych godzinach i najdogodniejszych
      miejscach były jednak bardzo liczne, a osobisty kontakt z wykładowcą ZEROWY. Te
      mniej liczne miały zajęcia przed południem, albo w wynajmowanych salach w jakiś
      dziwnych miejscach dość oddalonych od Uniwerku. Udział w takich zajęciach
      praktycznie wykluczał możliwość dotarcia na kolejne zajęcia (albo dotarcia na
      nie po wcześniejszych)

      Ze względu na pełnoetatową pracę nie miałam szans na udział w wykładach z
      ekonomii, które zaczynały się ok. 15.00 (oczywiście, były to wykłady
      nieobowiązkowe - tylko jak niby nie chodząc na zajęcia zdać później egzamin
      układany pod specyficzny, autorski wykład profesora?)

      Niestety, miałam pecha i ćwiczenia z logiki w mojej bardzo licznej grupie były
      parodią ćwiczeń.Suchy monolog wygłaszany z prędkością karabinu maszynowego. Po
      ćwiczeniach do wykładowcy ustawiała się 20-osobowa kolejka ludzi z pytaniami, a
      wykładowca zwykle śpieszył się dalej. Egzamin z logiki też był parodią - naście
      krótkich pytań prawie testowych, współpraca na sali ludzi, którzy wcześniej
      opracowali sobie strategię porozumiewania się znakami i gestami, profesor Pe.,
      który podchodził do wybranych osób i coś tam wskazywał w teście...Oblałam.

      Oczywiście - powiecie, że mogłam rzucić pracę i żyć powietrzem. No mogłam. Albo
      znaleźć pracę w weekendy albo wieczorami. Tylko czemu władze uczelni nazwały te
      studia wieczorowymi dla osób pracujących?

      Skończyłam studia zaoczne na prywatnej uczelni. Trzy weekendy w miesiącu od
      8.00 d0 18.00. Fakt - różni dziwni ludzie tam uczęszczali. Ale wykładowcami
      niejednokrotnie były osoby o znanych nazwiskach: warszawscy sędziowie, praktycy,
      autorzy znanych komentarzy i podręczników akademickich. Śmiem też
      przypuszczać, że pod względem liczby przedmiotów dostępnych dla WSZYSTKICH
      studentów prawa, infrastruktury, zaplecza socjalnego, dostępności wykładowców, a
      nawet...wyposażenia biblioteki uczelnia ta górowała nad WPiA UW.

      Po zmianach w zasadach naboru do korporacji prawniczych postanowiłam zostać
      radcą prawnym. Dostałam się na aplikację radcowską bez problemu. UW omijam
      szerokim łukiem.

      Mam wrażenie, że gdyby nieco więcej studentów zaufało mojej uczelni, w ciągu
      parunastu lat z powodzeniem zakasowałaby prawo na UW.
        • maryko.m Re: W ścisku studiują prawo 10.10.08, 15:34
          Nie Burku, nie Koźmiński. Łazarski. Ale że nie ma uczelni idealnych i do tej mojej też miałam parę istotnych zastrzeżeń, nie będę tutaj uprawiać za darmo reklamy - szkoła jest bogata, więc niech się sama reklamuje :)
          • Gość: Rasowy Piesek Re: W ścisku studiują prawo IP: *.chello.pl 10.10.08, 16:19
            Łazarski to, nie wiem czy Ci wiadomo, najlepszy dyrektor w historii
            Państwowego Studium Stenotypii i Języków Obcych na ul. Ogrodowej
            (budynek koło Sądów), dzięki jego metodom nauczania, absolwentki (bo
            głównie mury szkoły opuszczały sekretarki i asystentki) były wyżej
            cenionymi i pożądanymi pracownikami od tych z tytułem magistra.
            Łazarski, z tego co mi wiadomo, zdążył jeszcze założyć prywatne
            studium i ową uczelnię, ale już od paru lat nie ma go z nami, miał
            facet charakter i zdolności organizacyjno-przywódcze. Więc szkoła ma
            świetnego patrona (i założyciela), choć ceny są dość wysokie nawet
            jak na uczelnię prywatną przystało, ale za to wyposażenie, zaplecze
            dydaktyczne - po prostu bajka! Wiem, bo znajoma ukończyła tam
            ekonomię czy coś w tym guście. Narzekała głównie na dziwny system
            nauki, co tydzień sobota i niedziela, tylko raz w miesiącu wolny
            weekend, ale może coś się zmieniło. Towarzystwo było wtedy (5 lat
            temu) bardzo zróżnicowane, panowie w dresach i złotych łańcuchach
            też się pojawiali. No ale dostęp do materiałów, biblioteka, wolny
            czas wykładowców - bez zastrzeżeń. Natomiast w dziekanacie jakby
            czas się zatrzymał - wredne babska.
    • Gość: Bonifacy A może problem rozwiązałoby... IP: *.chello.pl 10.10.08, 13:53
      ...zlikwidowanie wydziałów-kosmitów. Skoro już UW się tak
      komercjalizuje, a brak mu lokali, to może zlikwiduje taką np.
      bohemistykę, kierunek z wiedzą o d...ie Maryni, po której mamy
      kolejną wesołą czeredę bezrobotnych absolwentów. Jest kilka
      takich "abstrakcyjnych" i nieżyciowych kierunków- przechowalni
      niezdecydowanych absolwentów liceów, którzy studiują na koszt
      państwa i podatników coś, co nie przynosi wymiernych korzyści
      społeczeństwu poza nabzdyczonymi magistrami z bezwartościowymi
      dyplomami, które mogą sobie oprawić, położyć na półkę i podziwiać z
      pewnego dystansu i pod opowiednim kątem, ale pracy im to nie
      zapewni. Zresztą dla takich to nie ma odpowiedniego zajęcia,
      przecież nie pójdą do jakże przyziemnej pracy w biurze albo markecie.
      • katmoso Re: A może problem rozwiązałoby... 12.10.08, 14:32
        panie Bonifacy, te 1000 absolwentow prawa wypuszczanych corocznie
        przez sam UW musi kogoś obsługiwać. dlatego istnieją jeszcze inne
        wydziały. akurat uniwersytet jest także powołany do uprawiania
        nauki, a dydaktyka ma na celu także powiekszanie grona naukowców.
        bohemista zostanie choćby tłumaczem przysięgłym i będzie przekładał
        prawniczy bełkot z jednego języka na drugi. bardzo potrzebne,
        zwłąszcza że ostatnio polskie kontakty z zagranica sie gwałtownie
        rozwijają, a prawnicy nie zawsze mają talent do języków.
        z moich obserwacji wynika, że studiując prawo po pieciu latach nie
        ma się zbyt wielu mozliwości. aplikacja to kolejne kilka lat nauki i
        robienia za pół darmo. można zacząć pracować w firmie, ale pewnie
        absolwent prawa nie zniży się do bycia podwładnym absolwenta
        bohemistyki, czy kulturoznawstwa, który odnalazł sie w biznesie.
        studia to nie szkoła. nie są obowiązkowe. mają na celu rozwijanie
        wiedzy i umiejętności, tak by potem mozna było je zastosować w
        każdej pracy. i zapewniam cię, ze nie zawsze jest ona tylko w
        markecie czy innym "przyziemnym" biurze.
        z pozdrowieniami
    • Gość: student 3 roku Dlaczego się tak dzieje? IP: *.aster.pl 10.10.08, 14:52
      Nikt się nie zastanawia dlaczego mamy do czynienia z takim stanem rzeczy?

      Obecnie o przyjęciu na studia dzienne decyduje nowa matura. Nie ma egzaminów wstępnych. Najlepsi maturzyści zostają przyjęci na studia dzienne.

      Na wieczorowe są przyjmowani wszyscy. Nie ma jakiegoś limitu miejsc. Dlatego co roku na wydziale jest 800-1.200 studentów wieczorowych. Na ok 400-450 dziennych.

      Nie ma limitu miejsc na studia "wieczorowe" (niestacjonarne), gdyż po 1'sze - $ dla wydziału/uniwersytetu po 2'gie zawsze jeśli dziecko adwokata, sędziego, radcy, prokuratora nie dostanie się na "dzienne" ze swoją maturą to można swoją pociechę w ten sposób bezpiecznie "przepchnąć". Z drogą do zawodu/aplikacji jak potem jest to chyba już nie muszę pisać, każdy się mw. orientuje jak to wygląda.

      Nie mam jakiejś "spiskowej teorii dziejów", nie twierdzę, iż jeśli ktoś gorzej napisze maturę to jest mniej bystry od tego komu "pójdzie" ona lepiej. Lecz utrzymywanie tak rozrośniętych i prowadzonych razem z "dziennymi" studiów "wieczorowych", jest b. wygodnym i prostym sposobem kartelizacji zawodu (czy zawodów), którego wszelkie próby otwarcia zawsze "legną w gruzach".

      Co do samego artykułu, to nie sprawia on wrażenia szczególnie bezstronnego i trafiającego w sedno. Moim zdaniem to taka typowa publicystyka, jakby pisana przez automat wg. szablonu. Teza + wypowiedzi bohaterów artykułu + niejasne podsumowanie. Czytając art. doszedłem do wniosku, iż bohater po prostu przystępując do rekrutacji nie doczytał gdzie się zapisuje i jak są zorganizowane "studia wieczorowe" na wpia uw - i tu już nie może mieć pretensji do nikogo poza samym sobą.
      • gdabski Re: Dlaczego się tak dzieje? 10.10.08, 17:13
        > Na wieczorowe są przyjmowani wszyscy. Nie ma jakiegoś limitu miejsc. Dlatego co
        > roku na wydziale jest 800-1.200 studentów wieczorowych. Na ok 400-450 dziennych.

        To nie ma żadnego związku z nową maturą, jak na początku sugerujesz.

        /Gdabski
    • magdalaena1977 Re: W ścisku studiują prawo 10.10.08, 15:14
      Ja też nie rozumiem zdziwienia nowych studentów.
      Taka sytuacja na prawie jest od lat. Ja skończyłam ten wydział (stacjonarnie) 7
      lat temu i było nawet gorzej, bo na początku nie było jeszcze budynku na Lipowej
      nie mówiąc o Collegium Iuridicum IIII
      I za moich czasów łączenie na zajęciach studentów płatnych i bezpłatych (bo na
      tym polegała różnica) było odbierane pozytywnie jako brak getta dla tych, którzy
      nie zdali egzaminu dość dobrze.
      Jako studentka dzienna miałam sporo zajęć po południu, a gdybym pracowała (jak
      część osób na wyższych latach) mogłam to sobie spokojnie załatwić na dobre.
      Wróciłam teraz na zaoczne studia podyplomowe i faktycznie jestem zaskoczona
      dopieszczeniem terenu kampusu - te alejki, pojazdy, rabatki ... z podświetleniem
      WPiA na czele. Tylko szkoda, że np. wnętrza AudiMaxa w tym toalety w ogóle nie
      zmieniły się od czasów moich studiów.


      W tym wątku wypowiadało się kilka osób studiujących płatnie , które wskazywały,
      że wcale nie są mniej zdolne, tylko zależy im na zajęciach wieczorowych. Mam do
      Was pytanie - dlaczego nie zdaliście normalnie egzaminu, a potem nie
      przenieśliście sobie zajęć na popołudnie ?
    • Gość: LITOŚCI W ścisku studiują prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.08, 15:47
      Do roboty pierwszy roku a nie wyborczej się skarżyć :)) Wielu moich znajomych od pierwszego roku dzieli czas pomiędzy naukę i pracę, zdają w pierwszych terminach zarabiają dobre pieniądze. Zamiast się skarżyć trzeba się wziąć do roboty, napisać podanie do dziekana czy umówić się z ćwiczeniowcem. Jak chce się studiować na UW to trzeba płacić albo dobrze zdać maturę. I tak zostają najlepsi, na aplikację zdają najlepsi. Mam to w d***e ile jest osób na roku, niech każdy się martwi o siebie...
      • Gość: hm Re: W ścisku studiują prawo IP: *.aster.pl 10.10.08, 16:36
        A mi nie jest wszystko jedno (mimo, że nie płacę), jeśli na ćwiczeniach w grupie
        jest 40 osób, a na seminarium 30.
        Zarzuty dotyczące dziekanatu, biegania po Powiślu, też są oczywiście prawdziwe.
        To, że tak było zawsze nie znaczy, że powinno tak być nadal.
        Nie mogę się doczekać momentu kiedy płatni studenci zaczną wybierać prywatne
        uczelnie i wtedy może nasz wydział się obudzi. Tym co nie wierzą, że tak może
        się stać polecam sprawdzić co się stało z ilością chętnych na studia wieczorowe
        na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW. Czasem sam prestiż nie wystarcza.
    • Gość: Green W ścisku studiują prawo IP: *.acn.waw.pl 10.10.08, 17:07
      Jestem studentką 2 roku studiów wieczorowych i osobiście uważam że bardzo dobrym pomysłem było połączenie na zajęciach studentów dziennych i wieczorowych. Grupa 60 osób w tym artykule to lekka przesada być może jest tak dlatego że jest na 1 roku zbyt duża ilość studentów a część z nich to studenci 2 roku którzy nie zaliczyli ćw. bądź powtarzają rok. Ten problem się rozwiąże ponieważ i tak część z was nie utrzyma się na studiach. UW wygląda bardzo ładnie sale wykładowe itp są w najlepszych standardach dlatego płacimy 7 tys. plus to najlepszy uniwersytet w Polsce. Każdy z kandydatów wiedział ile się płaci i jak wyglądają studia wieczorowe dlatego komentarze pierwszaków są niedorzeczne. Jeżeli jakiekolwiek problemy stanowi plan zajęć bądź inne niedogodności Pani prodziekan na pewno pomoże, tylko trzeba wykazać inicjatywę a nie narzekać.
    • Gość: klakier W ścisku studiują prawo IP: 193.0.104.* 10.10.08, 17:16
      Ten artykuł jest absurdalny!!! Wieczorowi z dziennymi - źle... dużo grup
      zajęciowych - źle, bo ktoś może mieć zajęcia od rana.... ćwiczenia z
      przedmiotów, z których wcześniej ćwiczeń nie było - źle bo za duże grupy...

      Uderza mnie, że jakoś jak ja byłam na pierwszym roku, to nikt się nie rzucał
      :"Płacę to wymagam"... a ten artykuł jest właśnie w tym tonie.. Jak się komuś
      nie podoba na UW, to zawsze może iść np. do Koźmińskiego - płaci się tyle samo,
      ćwiczeń nie ma w ogóle, no i poziom studiów bez porównania...

      Wydaje mi się, że studenci wieczorowi powinni się cieszyć, że pomimo tego, że
      nie dostali się na dzienne studia mogą studiować na tej uczelni! Gdyby nie było
      tych studiów musieliby iść na niepubliczną uczelnie...

      Giełda może nie jest idealna, ale znacznie usprawnia pracę wydziału. Daje
      możliwość samym studentom na zmianę grup. Jak się nie uda przez giełdę zawsze
      można podaniem się przenieść. Jak ktoś pracuje, to bierze świstek od pracodawcy,
      że tak jest i pisze podanie o zmianę grupy... proste, tylko pomyśleć chwilę
      trzeba....

      A to, że wieczorowi mają zajęcia z dziennymi, to w mojej opinii akurat jest atut
      tych studiów. Kilka lat temu na wydziale był podział na grupy wieczorowych i
      dziennych. Tylko, że wieczorowi dostawali gorszych wykładowców... nie mieli
      części ćwiczeń... itp.

      Czy faktycznie jest tak źle? Zdaje mi się, że ktoś grubo przesadził.... Ja lubię
      ten wydział i te studia..
    • Gość: wieczorowa IIrok Masówka na prawie.... IP: *.chello.pl 10.10.08, 17:25
      Pozostaje tylko dodać że nowe roczniki, od tego poczynając bedą
      chciały mieć wszystko "podane na tacy", a najlepiej żeby wszystko
      było takie jak w liceum. Artykuł mnie rozbawił, a najbardziej
      problem koleżanki z odpytywaniem i 60 osobową grupą. Jak ktoś chce,
      aby go sprawdzano z jego wiedzy, zgłasza się na pytania ćwiczeniowca
      ew przychodzi na dyżury. Widocznie jednak obecny rocznik jest
      niezaradny i leniwy. Studia to czas aby odciąć pępowinę i przestać
      użalać się nad sobą. Ktoś poniżej w komentarzach założył że czesne
      idą na wykładowców i że nawet widział jednego jeżdżącego jaguarem.
      Informuję sieroty z zerową wiedzą polityczną, że to auto znanego
      prawnika i jednocześnie polityka którego można bardzo często
      zobaczyć w telewizji.... Artykułem nie należy się przejmować, raczej
      trzeba się przyjżeć wychowaniu obecnej młodzieży i prasą która
      schodzi na psy!!!!
    • Gość: effeli W ścisku studiują prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.08, 17:43
      studia to przedewszystkim praca wlasna i samodzielna nauka.
      wiekszosc wypowiadajacych sie tu ludzi zbyt kurczowo trzyma sie
      wspomnien z czasow licealnych, gdzie pan/ pani nauczyciel/- lka
      podyktowal/-a notatke, podali strony do nauczenia itp. ludzie
      dorosnijcie!!!! jesli sie wam nasz wydzial nie podoba to sie
      przeniescie, a nie takie brednie wypisujecie na lamach prasy. to
      najbardziej prestizowy wydzial w Polsce, znakomita kadra
      pedagogiczna i czego chciec wiecej. a to ze czasem ktorys z
      cwiczeniowcow grymasi, to trudno sie mowi. w wiekszosci to znani
      ludzie, wiec slawa i prestiz wybacza wszystko. a to ze zajecia
      studenci wieczorowi maja rowniez rano, to tylko plus( gdyz nie kazdy
      chce uczyc sie wieczorem). zreszta nie wiem w czym problem bo jesli
      sie udokumentuje ze jest sie zatrudnionym to bez problemy zmieniaja
      grupy.
    • Gość: dzienna4 rok W ścisku studiują prawo IP: *.mobile.playmobile.pl 10.10.08, 17:46
      artykul jest chory. studiuje prawo na UW.
      Po pierwsze, ludzie ktorzy wybierali ten kierunek i ta uczelnie to licze (tak
      powinien zrobic rozsadny czlowiek)ze wpierw dowiedzieli sie jak wyglada nauka na
      takiej uczelni i jak zajecia. Bo moze kierowali sie tylko jej prestizem i mieli
      jakies chore wyobrazenia i to jest skutek ich rozgoryczenia.
      7tys zl za rok to nie jest taka ogromna kwota i jest na rowni z czesnymi z
      innych szkol z wydzialu prawa,a dodatkowo tutaj konczac UW ma sie pewniejsza
      prace niz po innej uczelni a dodatkowo wieksze szanse dostac sie na aplikacje.
      Po drugie,plan mozna sobie dowolnie ulozyc. I to jest zaleta ogromna. Dlatego
      jesli dla kogos zlozenia podania jest wielkim problemem to czyjs indywiudalny
      problem.
      Po trzecie, jak zauwazyla to prodziekan ds. studentow WPIA UW duza zaleta jest
      to ze studiuja dzienni i wieczorowi razem bo dzieki temu nikt nie ma nalepki
      "wieczorowy" a jak powszechnie wiadomo nie bylaby to pozytywna nalepka.
      Wprawdzie czasem moze byc to uciazliwe wlasnie dla studentow dziennych,kiedy w
      grupie na 30 osob okazuje sie ze 2/3 to studenci wieczorowi ktorzy czesto nie
      grzesza wiedza. Poziom zajec wtedy znacznie spada. I ten kto narzeka ze nie
      bedzie mial mozliwosci sie wykazac i zdobyc wiedze, niech wpierw lepiej ja ma.
      • Gość: wio. Re: W ścisku studiują prawo IP: *.aster.pl 10.10.08, 18:11
        ja kończę inny kierunek na uw, dokładnie na wydziale
        orientalistycznym. grupy są małe - czasami jesteśmy w trójkę z
        profesorem, a na seminarium jesteśmy w czwórkę. jest nas niewielu,
        ale też taka jest specyfika studiów. warunki lokalowe mamy najgorsze
        na uniwersytecie i wiedza o tym wszyscy. toalety - nawet nie moge
        się tam obrócić.
        studiowali ze mną studenci prawa i za każdym razem mówili, że
        gorszych warunków nigdzie nie widzieli niż na oriencie. za
        przeproszeniem - siedzimy na książkach, któe są wszędzie. a pudłach,
        na korytarzach, ławkach, podłogach, itd. między zajęciami mamy
        przerwy 3 godzinne, gdyż nie ma gdzie robić zajęć, któych mamy
        bardzo dużo w tygodniu - studenci prawa narzekali na naszą ilość
        ćwiczeń i na małe grupy, bo mówili, że na prawie to aż tyle się
        uczyć nie trzeba.
        • Gość: woci Re: W ścisku studiują prawo IP: *.aster.pl 10.10.08, 18:14
          i ja nie narzekam. zawsze to świetne studia.
          a nowy budynek - przydałby się, ale obecnie patrzy się na to, aby
          uniwersytet kształcił kadry. nie patrzymy, że to jednostka naukowa i
          przyznam, że orient to od pierwszego roku taka wspólna placówka
          badawcza. znamy się i razem pracujemy - naukowo. i nie z myślą, iż
          jestem tu, aby mieć pracę.
    • Gość: Właściwy żałosne WPiA UW IP: *.acn.waw.pl 10.10.08, 18:27
      Jest za dużo wieczorowych! Przez co trudno dostać się dziennym do wartościowego ćwiczeniowca i o odpowiedniej godzinie. Dzienni, jeśli im godziny zajęć nie odpowiadają nie mają prawa podnosić faktu, że pracują, bo przecież student dzienny nie pracuje... Dziekan, który wcześniej wsławił się niechęcią do studentów jako prodziekan, objął to stanowisko, gdyż był wygodny kilku dzieciakom, którzy załatwili sobie w ten sposób różne partykularne interesy, a przynajmniej miejsca na doktoratach ;-) Człowiek, który zajmuje się systemem usos, ręcznie wpisuje studentów z samorządu na najbardziej oblegane grupy ćwiczeniowe i egzaminy. Jeśli prawo ma wyglądać tak jak zasady studiowania na wpia uw, to wygląda to bardzo brązowo.
      • Gość: Karolina Re: żałosne WPiA UW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.08, 19:56
        Prawdę prawisz, zupełną prawdę. WPiA UW to jedne wielkie g... Tragedia,
        wykładowcy i ćwiczeniowcy się wiecznie mylą-mało jest osób dobrze
        przygotowanych, niektórzy na wykłady przychodzą z czerwonymi noskami, a katedra
        usuwa im się dziwnie spod stóp. Jestem na studiach dziennych-chciałam się
        zapisać na jakieś zajęcia specjalizacyjne, ale np. szybszy był student
        wieczorowy, który już po pierwszym roku ma warunek! I co z tego, że w połowie
        zajęć z nich zrezygnuje, co z tego, że jemu się to do niczego nie przyda, bo go
        to nie interesuje? Masakra, są ludzie, którzy po każdej sesji mają egzamin
        komisyjny. I nie mówcie mi, że wieczorowi są równie zdolni, co dzienni-to są w
        większości ludzie, którzy dadzą się pokroić za znaczek Lacoste, ludzie, którzy
        potrafią rozmawiać tylko o tym ile tatuś z mamusią mają pieniędzy. W takich 30
        osobowych grupach, często na stacjonarnych jest może 5-10 osób-wystarczy, że
        ćwiczeniowiec odpytując po kolei trafi na dziesiątego nieprzygotowanego
        (opowiadającego w dodatku straszne bzdury)niestacjonarnego, a całej grupie się
        dostaje za to, że jesteśmy idiotami. Nigdy nie miałam korepetycji, dodatkowych
        zajęć, często nie miałam nawet książek-korzystałam z bibliotek, ale uczyłam się
        dobrze i się dostałam na studia moich marzeń. Ale potem okazało się, że to
        koszmar! I wszędzie słychać zawsze, że "płacę to wymagam":/
    • Gość: nana artykuł oczywiście soczyście przesadzony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.08, 19:41
      po co to całe oburzenie? studenci studiów wieczorowych raz chcą być
      traktowani jak dzieni innym razem jak wieczorowi. jak komus z maturą
      nie poszło, bądz tez nie zdawał odpowiednich przedmiotów to płaci 7
      tys. zł i studiuje normalnie. Nie ma problemu, zeby sie zorientowac
      przed rekrutacją jak wyglądają studia dzienne czy wieczorowe, dziwię
      się, ze ososby przedstawione w artykule nie sprawdziły tego
      wcześniej. I nie rozumiem czemu wieczorowi mieliby mieć innych
      profesorów czy przedmioty niż studenci studiów dziennych, jeśli chcą
      mieć papier na koniec studiów i tytuł magistra to jakby nie patrzeć
      powinni zdawać te same przedmioty co studenci studiów stacjonarnych-
      dziennych. I nie rozumiem wydźwięku artykułu, czy to znaczy, ze jak
      ktoś płaci to wymaga?! tak jest owszem, w restauracji, ale
      uniwersytety od zawsze rządziły się własnym prawem. Również studiuje
      prawo na UW, mam tylko jedna grupe 40-osobowa, reszta po 25-28 osób.
      Dobre i ciekawe cwiczenia urozmaicone dyskusjami da się również
      przeprowadzić w dużej grupie, wszystko zależy od prowadzącego
      ćwiczenia, jak komuś cwiczeniowiec nie odpowiada, ma możliwość się
      przeniesc dzięki giełdzie, która wbrew temu co napisano w artykule-
      działa. A jesli komus poranne godziny nie pasują to cwiczenia
      praktycznie z każdego przedmiotu odbywają się od poniedziałku do
      piątku od 8.00 do 20.00. Jest sporo studentów pracujacych i jesli o
      prace chodzi, można zaryzykowac stwierdzenie, ze własnie na tym
      wydziale najskuteczniej da sie pogodzic prace z nauką, a już
      szczególnie na pierwszym roku. Każdemu jednak nie da rady dogodzić,
      zawsze znajdzie się ktoś niezadowolny, ale tu nikt siłą nie trzyma,
      można sobie znaleźć inną uczelnie.
      • Gość: Faurel Po prostu IP: *.chello.pl 10.10.08, 21:55
        Studiuję stacjonarnie na III roku WPiA UW, czyli "dziennie" jak Wy to
        określacie i chciałbym poruszyć inny aspekt problemu. WIDAĆ w największym
        stopniu różnice między stacjonarnymi, a niestacjonarnymi studentami. Wynika ona
        z faktu, że aby dostać się na stacjonarne prawo należało uzyskać (w moim
        roczniku) ok.82-85 % z WOS-u, Historii, Jęz Obcego (wtedy minimum 5 egzaminów,
        ewentualnie być laureatem. którejś z humanistycznych olimpiad. Dość elitarne
        kryteria, które sprawiały, że na stacjonarne prawo dostało się grupa kujonów
        bądź pasjonatów, czy ludzi zwyczajnie błyskotliwych. Samym elitaryzmem nawet
        najlepsza placówka w Polsce nie wyżyje. Tak więc
        przyjęto masę jełopów, dowolnych matołów na warunkach 7 tys. za semestr i
        dopiero na III roku zaczęło jakoś to wyglądać- gdy poza nielicznymi wyjątkami
        Ich odsiano.
        Tzw. "wieczorowi" nie przejmujcie się, owe różnice, których w opinii Pani
        Prodziekan (przemiła kobieta, swoją drogą) nie widać, po prostu istnieją.
        Wystarczy, że otworzycie pyski pobrzmiewające "ku...mi" i słychać kto zacz.
        • Gość: stu Re: Po prostu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.08, 00:35
          nie wiem z czego wynika ten cynizm i niechęc do wieczorowych, na dzienne w
          wiekszosci podostawali sie niezbyt inteligentni którzy do perfekcji opanowali
          umiejętność wkuwania i rozwiązywania testów, nie zgadzam sie z podziałem na
          mądrych dziennych i wieczorowych - "jełopów", czasem bardzo można było się
          zdziwić słuchając "geniusza z dziennych"
        • Gość: szkoda gadac... Re: Po prostu IP: *.klc.vectranet.pl 11.10.08, 17:29
          Nie mam pojęcia jak zamierzasz skończyć prawo na jakiejkolwiek
          uczelni z takim podejściem. Ktoś dawno temu musiał popełnić błąd w
          wychowaniu i nie wpoił Ci podstawowych wartości. Zanim kogoś nie
          poznasz nie wystawiaj oceny- jeżeli myślisz o zawodzie prawnika
          takie sytuacje sa niedopuszczalne. Szanuj innych a sam/a ten
          szacunek otrzymasz. Zawsze sądziłam, że na takich kierunkach
          studiuje inny typ ludzi i z pewnoscia nie sa to ludzie Twojego
          pokroju...Ważniejsze są inne aspekty, powierzchowność nie jest
          dobrym doradcą podobnie jak generalizowanie jakiegos zjawiska... Nie
          wiem czy zamierzasz byc adwokatem, ale jezeli tak to wolałabym nie
          korzystac z Twoich usług... poprostu od takich ludzi uchowaj nas ...
          Twoje słowa są krzywdzące. Uwazasz, że studenci studiów
          stacjonarnych w 100% posługują się poprawną polszczyzną? jestes w
          błędzie. Takim samym błedem jest nazywanie studentów studiów
          niestacjonarnych jełopami!! To jest własnie przykład na wysoki
          poziom studentów studiów dziennych. Najłatwiej jest wytykac czyjes
          wady nie dostrzegając swoich.
          Nie zauwazyłam, żeby studenci studiów dziennych byli jakoś
          nadzwyczajnie błyskotliwi w porównaniu z innymi studentami..i uwierz
          mi, że inteligencja nie odgrywa tu zasadniczej roli- tutaj przede
          wszystkim weryfikujemy wiedze. Obrażanie kogokolwiek jest bez
          sensu. Na studiach w systemie dziennym również trafiają sie ludzie,
          którzy dostali sie tam przez przypadek lub poprostu nie nadaja się
          do tego zawodu. Nie pomyslał pan/pani, ze najlepszym egzaminem
          będzie życie? Dopiero w praniu wyjdzie kto rzeczywiście jest zdolny,
          a kto nie. Nie jest prawdą, że odpadaja tylko ludzie studiujący
          zaocznie bądz wieczorowo! czas najlepiej zweryfikuje wiedze kazdego
          z nas. Trzeba jedynie wziąć pod uwage, że niektórzy już dorośli
          ludzie mają rodziny. Świetne wyniki w nauce nie wystarczą, bo z
          czegość trzeba tą rodzine utrzymać, a dziecko nie może się
          wychowywac bez matki! Co z osobami z innych miast, które przyjechały
          do Warszawy w nadzieji na zdobycie tytułu magistra na najlepszej
          uczelni w Polsce? Nie kazdy z nich ma bogatego tatsuia, który
          zapłaci za studia. Dyplom kosztuje, a studiowanie w trybie dziennym
          odpada! z czegoś trzeba zyc, płacić rachunki i opłacić uczelnie. Co
          z ludzmi, którym poprostu "nie poszła" matura, a całe liceum tyrali
          nad ksiązkami do późnych godzin i mają taka samą wiedze i tyle samo
          zapału co osoby które się dostały bez problemu? co z osobami, które
          chcą pogłebić swoje kwalifikacje i mają już tytuł magistra??????????
          Oni wszyscy sa jełopami? Zastanów sie nad sobą i nad tymi śmiesznymi
          opiniami:/
          Studiuje prawo na uczelni niepublicznej, która widnieje bardzo
          wysoko w rankingach. Na tej uczelni wykładaja
          profesorowie ,wazne "osobistości" także warszawskich uczelni,
          również Twojej. Nie znalazłam sie tam dlatego, że jestem
          niedorozwinięta, czy skrzywiona bo takie zwroty padają w powyższych
          wypowiedziach, ale dlatego, że jest to jedyna uczelnia w moim
          miescie, na której jest ten kierunek. Nie pojade do Warszawy na
          studia, bo mnie poprostu na to nie stać - na studia dzienne
          również. A swoje wywody na temat poziomu studentów różnych systemów
          zachowajmy na koniec studiów- do momentu ich ukończenia z tytułem
          magistra i dostaniem się na aplikację- wtedy okaze sie kto był
          sumienny, pracowity i poradził sobie w realiach tego małego świata
          prawniczego. Całą reszte w przyszłości ocenią kontrahenci! Człowiek
          jest tylko człowiekiem i kazdemu może się ta przysłowiowa "noga
          podwinąć". Gorsi studenci i tak odpadną w drodze eliminacji...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka