Dodaj do ulubionych

Dworzec Towarowy, potem Główny

31.01.08, 22:42
W roku chyba 1983 (może rok później) odjeżdżałem z Głównego do
Zakopanego. Nawiasem mówiąc razem ze soim samochodem. Była to
tzw. "autokuszetka". Super pomysł, szczególnie że z benzyną było
krucho.
Obserwuj wątek
    • tom_aszek Podoba mi się pomysł utajniania bocznic :) 01.02.08, 08:53
      "Bocznice kolejowe były pilnie strzeżone, a ich usytuowanie utajniano na
      publikowanych planach miasta"
      Jak można utajniać coś, co zajmuje parę hektarów i jest widoczne gołym okiem
      nawet z dużej odległości? :) Od razu przypominają się np. powojenne plany miast
      z zaznaczoną ulicą Dworcową lub Kolejową prowadzącą donikąd i pętlami
      autobusowymi czy tramwajowymi w szczerym polu.
      • kester Re: Podoba mi się pomysł utajniania bocznic :) 01.02.08, 10:24
        "Bocznice kolejowe były pilnie strzeżone, a ich usytuowanie
        utajniano na publikowanych planach miasta"

        Już przed wojną tak robiono. Wystarczy popatrzeć na fotoplan 1935 na
        stronie Rysia...
        • andrzej_b2 Re: Podoba mi się pomysł utajniania bocznic :) 01.02.08, 21:11
          >Swoje największe chwile węzeł przy Towarowej przeżywał zaraz po zakończeniu drugiej wojny światowej. >Tu na wysokości wylotu Srebrnej i pl. Zawiszy powstał Dworzec Główny. W 1946 r. zgodnie z planami W. >Ballogha zbudowano prowizoryczny...

          W styczniu 1945, zniszczona infrastruktura kolejowa uniemożliwiała dotarcie do Śródmieścia pociągom z powracającymi mieszkańcami miasta, wiozącym transporty opału, materiały do dobudowy i tp. Wtedy podjęto decyzję o uruchomieniu dawnej stacji towarowej na Woli, jako dworca czołowego, który na wiele lat przejął funkcję zniszczonego Dworca Głównego. Postawiono tu prowizoryczne baraki dworcowe, a pociągi zatrzymywały się przy dawnych rampach wyładunkowych. Jedynym solidnym budynkiem był ów pawilon zaprojektowany przez W. Ballogha. 1 lipca 1945 rano ks. prał. dr St. Mystkowski, proboszcz parafii św. Jakuba, b. prof. seminarium duchownego, poświęcił budynek, a już o godz. 11:00 pierwszy pociąg pilotażowy wyruszył do Skierniewic.
          Tyle, na podstawie J. Kasprzyckiego.
          • ryszard.maczewski Dworzec 02.02.08, 18:41
            andrzej_b2 napisał:

            > >W 1946 r. zgodnie z planami W. Ballogha zbudowano
            > >prowizoryczny...
            >

            > Jedynym solidnym budynkiem był ów pawilon zaprojektowany przez
            > W. Ballogha. 1 lipca 1945 rano ks. prał. dr St. Mystkowski,
            > proboszcz parafii św. Jakuba, b. prof. seminarium duchownego,
            > poświęcił budynek,[...]
            > Tyle, na podstawie J. Kasprzyckiego.

            No to w końcu kiedy powstał ten budynek? W 45-tym czy 46-tym ?

            Ciekawe kiedy został rozebrany budynek, który stał prawie w tym samym miejscu i
            całkiem nieźle przetrwał wojnę. Z porównania ortofoto '45 i 2005 wynika, że
            obecnie istniejący gmach stanął tuż obok starego budynku - ktoś coś wie więcej
            na ten temat ?
            • kester Re: Dworzec 03.02.08, 13:06
              Uroczyste otwarcie "nowego gmachu kolejowego dworca tymczasowego
              przy ul. Towarowej" nastąpiło w lipcu 1946 roku.
              Oto zdjęcie z tej uroczystości:
              www.warszawa1939.pl/forum/wyborcza/dworzec_1946.jpg
          • andrzej_b2 Ks. Mystkowski 03.02.08, 10:45
            andrzej_b2 napisał:
            >ks. prał. dr St. Mystkowski, proboszcz parafii św. Jakuba, b. prof. >seminarium
            duchownego, poświęcił budynek,...

            Ks. infułat dr Stanisław Mystkowski był później wieloletnim kierownikiem
            Polskiej Misji Katolickiej w Paryżu. Był celebransem mszy św. „ku pokrzepieniu
            serc”, transmitowanych z Paryża przez RWE w czasie nocy komunistycznej.
            Pozdrawiam
            • andrzej_b2 W służbie miastu 03.02.08, 19:19
              Ks. Mystkowski poświęcił prowizoryczny Dworzec Główny, na który zaadaptowano
              stare magazyny przy ul. Towarowej oraz jeden peron i dwa tory. Stąd już 2 lipca
              1945 r. odprawiono 21 składów, wśród których pociągi repatriacyjne do Gdańska i
              Olsztyna.
              ***************************************************************************
              foto3.m.onet.pl/_m/1e2f9176f9a8b3630e929eced1ada97b,21,19,0.jpg
              Dworzec w tej postaci oddano do użytku 12 lipca 1946 r., na dziesięć dni przed
              zaplanowanym terminem, tj. 22 lipca – dzięki zobowiązaniu załóg budowlanych.
              Pozdrawiam
              • ryszard.maczewski Re: W służbie miastu 04.02.08, 10:30
                andrzej_b2 napisał:


                > foto3.m.onet.pl/_m/1e2f9176f9a8b3630e929eced1ada97b,21,19,0.jpg
                > Dworzec w tej postaci oddano do użytku 12 lipca 1946 r., na dziesięć dni przed
                > zaplanowanym terminem, tj. 22 lipca – dzięki zobowiązaniu załóg budowlanych.

                Wielkie dzięki za ten planik - widać na nim wyraźnie, że początkowo dworzec składał się z przedwojennego budynku przy samej Towarowej połączonego z nową halą.

                Czy ktoś wie, kiedy został rozebrany ten przedwojenny budynek przy Towarowej?
    • felicjan15 Dworzec Towarowy, potem Główny 01.02.08, 23:30
      Przedwojenne zdjęcia lotnicze mają wymazany cały ten obszar.
      Dopiero zdjęcia zrobione przez Rosjan w 1945 roku pokazuję ten
      teren jak tez ogrom zniszczeń Warszawy. Zdjęcia te zresztą służyły
      do obliczenia strat wojennych miasta.
    • felicjan15 Dworzec Towarowy, potem Główny 01.02.08, 23:34
      Zdjęcie dworca z początku lat 90. Wyglądał jeszcze całkiem nieźle.
      W tym podcieniu jeszcze w latach 60 stały budki - pobierano opłatę
      peronową.
      A bar i restauracja w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych
      cieszyły się powodzeniem. Zawsze było piwo z beczki, a nawet
      wódeczka spod lady (nie wolno jej było sprzedawać na dworcach).
      • andrzej_b2 Funkcja specjalna 02.02.08, 12:12
        Temat Dworca Głównego jest rozległy i można byłoby o nim w nieskończoność.
        Chciałem zwrócić uwagę, że przy opisie dworca w różnych opracowaniach nie
        znalazłem żadnej informacji o torze specjalnym dla „bardzo ważnych towarzyszy”
        (VIP-ów w latach 50-70-tych u nas jeszcze nie było). Jak pamiętam był on
        ostatnim od strony płd., za torami dla przyjmowania pociągów dalekobieżnych, a
        licząc od Grójeckiej pierwszym. Był zadaszony i oddzielony od pozostałych
        peronów kuloodpornym parkanem i jakby nieczynny. Tylko flagi, które czasem go
        dekorowały świadczyły o przyjeździe lub odjeździe jakiejś ważnej delegacji.
        Długo transport kolejowy był najlepszym i najpewniejszym środkiem komunikacji.
        Breżniew, Ulbricht, Żiwkow tylko tą drogą i wagonami specjalnymi przybywali do
        Polski, właśnie na Dworzec Główny.
        Tow. Wiesław nie lubił podróży w ogóle i przesadnego luksusu, ale usłużne mu
        otoczenie, a może dyrektywa z Moskwy, przekonały o potrzebie podróżowania
        salonką. Wagon wykonany przez PAFAWAG miał dwa salony, trzy sypialnie dwuosobowe
        z umywalkami, łazienkę, kuchnię i niezależne ogrzewanie. Wnętrze było wykończone
        drewnem i materiałami o wysokiej jakości. Korytarz i fragment salonu pokazuje skan:
        www.parowozy.pl/skansen/wagony/07_WN2.jpg
        To z Dworca Głównego taki wagon wyjeżdżał w siermiężną Polskę.
        Pozdrawiam
        • andrzej_b2 Niedziela na Głównym 02.02.08, 21:01
          egeppert.superhost.pl/mp3/117.mp3
    • andrzej_b2 „Wesoły pociąg” 04.02.08, 09:15
      wj_2000 napisał:

      > W roku chyba 1983 (może rok później) odjeżdżałem z Głównego do
      > Zakopanego. Nawiasem mówiąc razem ze soim samochodem. Była to
      > tzw. "autokuszetka". Super pomysł,...

      Każdy ma własne wspomnienia z podróży kolejami, ale dla mnie mieszczucha wyjazd raz w roku z Warszawy stawał się zawsze przeżyciem. Przez wiele lat Dworzec Główny był stacją początkową dla pociągów na kierunku do Karpacza, Kudowy, Szczawnicy i in. popularnych wczasowisk, do których zwykłem wyjeżdżać. Łatwość uzyskania wczasów w ramach FWP sprawiała, że zdobycie miejsca siedzącego w wagonie przesłaniało mi całą radość wypoczynku. Na domiar złego, tak jak dziś, turnusy rozpoczynały się pierwszego lub piętnastego dnia miesiąca. Długo nie znane było pojęcie „rezerwacji”, bowiem popyt na miejsca siedzące przewyższał podaż. W tej sytuacji pociągi na trasy 400-500 km wyjeżdżały przepełnione do granic możliwości już na starcie. Pasażerowie ze swymi bagażami zajmowali miejsca w korytarzach, przejściach, a nawet w toaletach. Wszystkich podróżnych sytuacja ta irytowała, lecz nikogo nie dziwiła. Ale byli oczywiście i szczęśliwcy, którym udawało się zdobyć miejsca siedzące. Najprostszym ale i bardzo niebezpiecznym sposobem było rzecz jasna wskakiwanie do podstawianego pociągu, w czym celowali wysportowani mężczyźni. Innym sposobem było w przeddzień wyjazdu wyszukanie kolejarza, umówienie się z nim co do wysokość kwoty „rezerwacji”, i różnych szczegółów technicznych. Chętnie to robili, z widomych powodów. Stawałem się więc klientem takiego jegomościa jeden raz w roku.
      Owi podstawieni pasażerowie w mundurach mieli prawo zajmować miejsca w wagonach już na stacji postojowej w Szczęśliwicach. Tam składów pilnowali Sokiści i wszystkich niemundurowym, którym udało się sforsować kordony karali mandatami i usuwani, choć zdarzały się wyjątki. Gdy o określonej porze pociąg mój wtaczał się na peron największym problemem było rozpoznanie „swojego kolejarza”, bowiem głów wychylonych z okien wagonów bywało sporo. Teraz już wystarczyło podać temu upatrzonemu przez okno bagaż, zapamiętać w którym jest przedziale, i gdy dziki tłum wdarł się do środka, spokojnie go odszukać, a na koniec dyskretnie wsunąć do kieszeni stosowny banknot.
      Teraz już można było takim „wesołym pociągiem” podjąć podróż, obserwując spod przymkniętych powiek różne pouczające sceny na korytarzu.
      Pozdrawiam
      • andrzej_b2 Re: „Wesoły pociąg” 05.02.08, 17:58
        Dworzec Główny służył miastu jeszcze w latach 90-tych jako zapasowy do odprawiania i przyjmowania pociągów kolonijnych. Wtedy to kilka razy w roku hala główna i dwa perony ożywały dziecięcym gwarem. A pamiętacie swoje wyjazdy kolonijne?
        *************************************************************************
        W lecie, gdy czas kanikuły spędzałem w rozgrzanej słońcem Warszawie, a jedynym zajęciem było wałęsanie po podwórkach i ulicach, zaś atrakcją urwanie się z ferajną na „bausztele” w poszukiwaniu niewypałów, na Olszynkę Grochowską, lub na „łąki” (d. lotnisko na Gocławiu), albo po prostu nad Wisłę łowić kiełbie lub jazgarze, to wyjazd na kolonie był dla mnie przeniesieniem w jakąś baśniową krainę, na który czekałem odliczając dni i godziny. I wreszcie już dziś: nerwowe spoglądanie na zegarek, ostrzeżenia matki, dworzec, świst lokomotywy i już odjazd. Trochę smutno, bo to i nowi koledzy, wychowawcy, wszyscy obcy, a dom coraz dalej, dalej...
        Jakże inne były powroty. Cały wagon rozkrzyczany, rozśpiewany, a najgłośniejsze jak zawsze dziewczyny. Piosenki harcerskie, obozowe i niezapomniane kuplety kolonijne w stylu „Pani kierowniczka, śliczna jak różyczka, tylko to ją szpeci, że krzyczy na dzieci...”. Wspominanie wesołych zdarzeń. Ale czas płynie szybko, i już: Koluszki, Skierniewice, Ursus, a za chwilę Warszawa Główna. Koniec. Pryska czar. Już tylko wymiana adresów, łzy pożegnań i przyrzeczenia, że za rok spotkamy się znów razem.
        Pozdrawiam :-)
      • wj_2000 Re: „Wesoły pociąg” 05.02.08, 23:03
        andrzej_b2 napisał:
        > Każdy ma własne wspomnienia z podróży kolejami, ale dla mnie
        Wspominając autokuszetkę chciałem tylko skorygować stwierdzenie, że
        ostatni pociąg dalekobieżny odjechał z Warszawy Głównej w roku 78.

        CO do wspomnień to sprowokowany przytoczę jedno. Zacząłem studia w
        Warszawie w 1957, a rodzina mieszkała w Sosnowcu. Jeździłem więc
        wiele razy w roku w te i we wte, korzystając z Głównwego. W 58 pod
        koniec września udało mi się wcisnąć w Sosnowcu do już zatłoczonego
        pociągu. Stałem przy drzwiach, zupełnie unieruchomiony. W
        Częstochowie na peronie tłumek chetnych. Nikt nie wysiada, ale drzwi
        z zewnątrz otwarto i odprowadzający znajomi wtłoczyli jedną uroczą
        osóbkę prosto w moje ramiona! Potem, już w Warszawie, wiele razy
        powtarzaliśmy ten stan wtłoczenia w siebie.
        Miały dawne niedogodności swoje dobre strony!

        --
        • andrzej_b2 Re: „Wesoły pociąg” 06.02.08, 08:56
          wj_2000 napisał:

          > ostatni pociąg dalekobieżny odjechał z Warszawy Głównej w roku 78.

          Mylisz się. Jako rezerwowy, Dworzec służył Warszawie jeszcze wiele lat dłużej.
          Stąd np. odbierałem córkę po powrocie z zimowiska, która wtedy miała 12-13 lat,
          a było to w 1993-1994.
          Pewien fakt z tym związany zapamiętałem dokładnie. Była połowa lutego, niedziela
          rano. Po gęstych opadach śniegu (jeszcze były takie zimy)al. Jerozolimskie
          nieuprzątnięte i wtedy na Rondzie Centrum wpadliśmy w poślizg.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka