Dodaj do ulubionych

Przygoda Żony na Płochocińskiej

02.09.03, 19:30
Dziś wieczorem moja Małżonka wracając samochodem (Cinquecento) do domu miała
taką przygodę: z przeciwka nadjeżdżał Polonez Truck z ładunkiem szyb na
stojaku. Musiał jechać duuuużo za szybko. Na zakręcie przy Kobiałce (miejsce,
gdzie stoi już kilka krzyży symbolizujących śmiertelne wypadki) siła
odśrodkowa wyrzuciła ze stojaka niezabezpieczoną taflę szklaną (zapewne co
najmniej 1,5 m na 1,5 m na jezdnię dosłownie prosto pod koła CC mojej Żony.
Podniosła się chmura odłamków szklaych, w którą żona wjechała, bo cóż innego
mogła zrobić. Dobrze, że starczyło jej opanowania, by nie hamować na szklanej
stłuczce. Sutek: cały przód samochodu podrapany, chłodnica przebita, szyba
porysowana też do wymiany. Opony wydają się całe, ale i tak trzeba je będzie
dokładnie sprawdzić na podnośniku. Gość z Poloneza nawet się nie obejrzał,
tylko pojechał dalej. Cóż, ten typ tak widać ma...
A i tak cieszę się, że nie nastąpiło to trzy tygodnie temu, gdy były upały,
bo wtedy Żona jechałaby z otwartym oknem i napewno by się pokaleczyła, oby
nie straciła oka.
Swoją dorgą - czy policja drogowa sprawdza i każe za niezabezpieczony
odpowiednio niebezpueczny ładunek? Bo szkło okazuje się ładunkiem bardzo
niebezpiecznym!
Obserwuj wątek
    • Gość: :-) Re: Przygoda Żony na Płochocińskiej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.03, 19:40
      OJEJ!!!
    • omar1 Re: Przygoda Żony na Płochocińskiej 02.09.03, 19:42
      Coz,nie sądze ,aby to kogokolwiek z policjantów interesowało.Ja przyzwyczajony
      jestem juz do takich obrazków.Żona miała wielkie szczęscie ,ze tak sie to
      skonczyło.
      Parę dni temu wracając z Niemiec był swiadkiem jak cięzarowy Star jadący z
      pustymi (na szczescie beczkami) musiał gwałtownie hamowac bo jakis pijany
      motocyklista wyjechał mu z podporządkowanej.
      Beczki przeleciały mu nad kabina bo oczywiscie nie miał ich
      przykotwionych,wszystkie spadły obok przystanku na którym stali ludzie.
      W tym kraju takie rzeczy to normalka.
      Pozdr.
      • chaladia Re: Przygoda Żony na Płochocińskiej 02.09.03, 19:52
        Strach pomyśleć, gdzie my żyjemy...
        Inna sprawa, to fakt że Płochocińska jest wyjątkowym miejscem. W ciągu
        ostatniego roku, czyli dobrze po remoncie ulicy, mieliśmy sławną samobójczą
        szarżę samochodem "pod prąd" po niewidocznym zakręcie, Almerę wpadającą na
        chodnik z grupką pieszych... mniej spektakularnych przypadków nieumyślnego (?!)
        ludobójstwa nie wymienię z braku czasu, miejsca i ochoty do wspominania takich
        okropności.
    • Gość: Ali ben Chryn Re: Przygody Żon Porąbanego Muslima... IP: *.Red-81-34-19.pooles.rima-tde.net 02.09.03, 20:38
      chaladia napisał:

      > Dziś wieczorem moja Małżonka wracając samochodem (Cinquecento) do domu miała
      > taką przygodę: z przeciwka nadjeżdżał Polonez Truck z ładunkiem szyb na
      > stojaku. Musiał jechać duuuużo za szybko. Na zakręcie przy Kobiałce (miejsce,
      > gdzie stoi już kilka krzyży symbolizujących śmiertelne wypadki) siła
      > odśrodkowa wyrzuciła ze stojaka niezabezpieczoną taflę szklaną (zapewne co
      > najmniej 1,5 m na 1,5 m na jezdnię dosłownie prosto pod koła CC mojej Żony.
      > Podniosła się chmura odłamków szklaych, w którą żona wjechała, bo cóż innego
      > mogła zrobić. Dobrze, że starczyło jej opanowania, by nie hamować na szklanej
      > stłuczce. Sutek: cały przód samochodu podrapany, chłodnica przebita, szyba
      > porysowana też do wymiany. Opony wydają się całe, ale i tak trzeba je będzie
      > dokładnie sprawdzić na podnośniku. Gość z Poloneza nawet się nie obejrzał,
      > tylko pojechał dalej. Cóż, ten typ tak widać ma...
      > A i tak cieszę się, że nie nastąpiło to trzy tygodnie temu, gdy były upały,
      > bo wtedy Żona jechałaby z otwartym oknem i napewno by się pokaleczyła, oby
      > nie straciła oka.
      > Swoją dorgą - czy policja drogowa sprawdza i każe za niezabezpieczony
      > odpowiednio niebezpueczny ładunek? Bo szkło okazuje się ładunkiem bardzo
      > niebezpiecznym!
      >
      Ty jakiś taki porąbany muzułman, że żony puszczasz luźno?!
      • Gość: obserwator Re: Przygody Żon Porąbanego Muslima... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.03, 20:47
        Gość portalu: Ali ben Chryn napisał(a):

        > Ty jakiś taki porąbany muzułman, że żony puszczasz luźno?!

        Marhawa. Chaladia to nie porąbany muzułman tylko Polak, budowlaniec, który
        wiele lat pracował w krajach Middle East (głownie w Iraku) i ma wielki
        sentyment może nie do arabów, ale na pewno do tamtej kultury.
        • chaladia Szukran Dżezilan... 02.09.03, 21:00
          Gość portalu: obserwator napisał(a):

          > Marhawa. Chaladia to nie porąbany muzułman tylko Polak, budowlaniec, który
          > wiele lat pracował w krajach Middle East (głownie w Iraku) i ma wielki
          > sentyment może nie do arabów, ale na pewno do tamtej kultury.

          Szukran Dżezilan, Sadiki. Najwięcej czasu to ja przepracowałem nie w Iraku, ale
          w Sudanie, poza tym wszystko się zgadza. Różnica pomiędzy mną a Alim jest
          jeszcze taka, że nie musiałbym specjalnie zmieniać nazwiska w nick, żeby było
          arabskie, i to nie byle jakie. Nie nie będę jednak wycierał rodu Wielkiego
          Muftiego Mekki na tym Forum, gdzie tacy jak Ali pisują, więc pozostanę
          Chaładzią Bolandi...
      • omar1 Re: Przygody Żon Porąbanego Muslima... 02.09.03, 20:52
        Gość portalu: Ali ben Chryn napisał(a):

        > chaladia napisał:
        >
        > > Dziś wieczorem moja Małżonka wracając samochodem (Cinquecento) do domu mia
        > ła
        > > taką przygodę: z przeciwka nadjeżdżał Polonez Truck z ładunkiem szyb na
        > > stojaku. Musiał jechać duuuużo za szybko. Na zakręcie przy Kobiałce (miejs
        > ce,
        > > gdzie stoi już kilka krzyży symbolizujących śmiertelne wypadki) siła
        > > odśrodkowa wyrzuciła ze stojaka niezabezpieczoną taflę szklaną (zapewne co
        >
        > > najmniej 1,5 m na 1,5 m na jezdnię dosłownie prosto pod koła CC mojej Żony
        > .
        > > Podniosła się chmura odłamków szklaych, w którą żona wjechała, bo cóż inne
        > go
        > > mogła zrobić. Dobrze, że starczyło jej opanowania, by nie hamować na szkla
        > nej
        > > stłuczce. Sutek: cały przód samochodu podrapany, chłodnica przebita, szyba
        >
        > > porysowana też do wymiany. Opony wydają się całe, ale i tak trzeba je będz
        > ie
        > > dokładnie sprawdzić na podnośniku. Gość z Poloneza nawet się nie obejrzał,
        >
        > > tylko pojechał dalej. Cóż, ten typ tak widać ma...
        > > A i tak cieszę się, że nie nastąpiło to trzy tygodnie temu, gdy były upały
        > ,
        > > bo wtedy Żona jechałaby z otwartym oknem i napewno by się pokaleczyła, oby
        >
        > > nie straciła oka.
        > > Swoją dorgą - czy policja drogowa sprawdza i każe za niezabezpieczony
        > > odpowiednio niebezpueczny ładunek? Bo szkło okazuje się ładunkiem bardzo
        > > niebezpiecznym!
        > >
        > Ty jakiś taki porąbany muzułman, że żony puszczasz luźno?!

        A Ty jestes palan ,który wszystkich obraża.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka