chaladia
02.09.03, 19:30
Dziś wieczorem moja Małżonka wracając samochodem (Cinquecento) do domu miała
taką przygodę: z przeciwka nadjeżdżał Polonez Truck z ładunkiem szyb na
stojaku. Musiał jechać duuuużo za szybko. Na zakręcie przy Kobiałce (miejsce,
gdzie stoi już kilka krzyży symbolizujących śmiertelne wypadki) siła
odśrodkowa wyrzuciła ze stojaka niezabezpieczoną taflę szklaną (zapewne co
najmniej 1,5 m na 1,5 m na jezdnię dosłownie prosto pod koła CC mojej Żony.
Podniosła się chmura odłamków szklaych, w którą żona wjechała, bo cóż innego
mogła zrobić. Dobrze, że starczyło jej opanowania, by nie hamować na szklanej
stłuczce. Sutek: cały przód samochodu podrapany, chłodnica przebita, szyba
porysowana też do wymiany. Opony wydają się całe, ale i tak trzeba je będzie
dokładnie sprawdzić na podnośniku. Gość z Poloneza nawet się nie obejrzał,
tylko pojechał dalej. Cóż, ten typ tak widać ma...
A i tak cieszę się, że nie nastąpiło to trzy tygodnie temu, gdy były upały,
bo wtedy Żona jechałaby z otwartym oknem i napewno by się pokaleczyła, oby
nie straciła oka.
Swoją dorgą - czy policja drogowa sprawdza i każe za niezabezpieczony
odpowiednio niebezpueczny ładunek? Bo szkło okazuje się ładunkiem bardzo
niebezpiecznym!