wj_2000
04.04.08, 22:49
Mówienie, że dziecko urodzone w październiku jest dyskryminowane w
stosunku do innego, urodzonego, dajmy na to w czerwcu tego samego
roku przez dotychczasową zasadę ukończenia pełnych 3 lat przed dniem
rozpoczęcia roku "przedszkolnego" przypomina mi dowcip o dwóch
wariatach w pociagu. Pyta jeden:
- Który wagon jest najniebezpieczniejszy w razie wykolejenia?
- Ostatni.
- To czemu go nie odczepią?
Właśnie! Przecież teraz matka dziecka urodzonego 1 go stycznia 2006
roku powie: Co za nonsens! Sąsiadki dziecko jest tylko o dwa dni
starsze (urodzone 30 grudnia 2005) i je przyjmują, a mojego nie.
Skoro szkoły, czy przedszkola "ruszają" raz do roku, to nie da się
uniknąć tego, że przyjmować będą dzieci rodzone w kolejnych 365
dniach, a więc, w skrajnym wypadku, różniące się wiekiem o PRAWIE
cały rok.
Wybór tego przedziału jest sprawą umowną. Coś trzeba wybrać.
Przyjęcie, że są to dzieci w przedziale wieku 36 - 48 miesięcy
obowiązywało dotychczas. Średni wiek to 3,5 roku
Walka rodziców nie ma nic wspólnego z "dyskryminacją", a jedynie z
żądaniem rodziców obniżenia wieku do przedziału 32-44 miesiące,
czyli średnio 38 miesięcy, czyli 3lata i 2 miesiące.
Teraz do boju przystąpią rodzice dzieci urodzonych w styczniu, czy
lutym! Jednym nie będzie się podobać, że nagle ich spore dzieci (3
lata i 8 miesięcy) znajda sie w grupie z gó..arzami zaledwie w
wieku 2 lata i 8 miesięcy, którym wychowawczynie będą musiały
poświęcać gros uwagi.
Nie było żadnej racjonalności w tym ustępstwie władz oświatowych. To
tylko magia pozorów. Wspólny rok urodzenia, to niczym nie jest
racjonalniejszy wyróżnik niż dotychczasowy, który można sformułować
jako urodzenie sie w tym samym roku SZKOLNYM, czyli między 1
września a 31 sierpnia roku następnego.
W Stanach Zjednoczonych wiele rozstrzygnięć zależy, na przykład ot
tego w którym roku PODATKOWYM (między 1 kwietnia danego roku, a 31
marca roku następnego) rzecz się wydarzyła.