Gość: a.kowalska
IP: *.stacje.agora.pl
20.10.03, 10:26
Skomentujcie dzisiejszy artykuł w Dużym Formacie
Jesteście z nami?
Zupełne Honolulu
Palma w centrum Warszawy.
Na rondzie przed dawnym gmachem Komitetu Centralnego PZPR.
Surrealizm.
Poezja.
Palma polska.
Kilometr od Sejmu
Palma nam odbiła.
Fantazja polska.
Pochwała nieprzydatności.
Niekonieczność.
Jej dni są policzone.
Władze miasta nie chcą palmy.
Już wiadomo, że palma – z zaległym czynszem – po roku od swych narodzin, 13
grudnia zostanie wyrwana i wywieziona ciężarówką na śmietnik.
Dlatego zakładamy KOP - KOMITET OBRONY PALMY!
Jerzy M., taksówkarz, z obrzydzniem: - I dobrze, bo ona tylko ośmiesza miasto.
Nastoletnia córka do matki, obok Empiku: - Ale obciach ta palma, Boże, jaka
wiocha!
Urzędniczka magistratu: - Ona się nie podoba i podobać nie będzie, sami
państwo chyba rozumieją.
Anda Rottenberg, kurator i historyk sztuki: - Palma pojawiła się na Rondzie
De Gaulle’a w zimny grudniowy dzień, zamiast choinki. Na rondzie zrobiło się
inaczej niż zwykle. Powstały więc pytania: co to znaczy i czemu ma służyć.
Palma, podobnie jak inne - nieliczne - dzieła sztuki publicznej, nie ma
specjalnego celu. Nie reklamuje samochodów, banków, biustonoszy... Nie
reklamuje niczego. Jest znakiem relaksującego odświeżenia.
Może przywoła zaciekawienie historią miasta - wszak wyznacza początek Alei
Jerozolimskich, niegdysiejszą granicę obszaru zasiedlenia przez żydowskie
gminy.
Może przywiedzie na myśl źródłosłów obecnej nazwy ulicy („Nowe Jeruzalem”)?
Bezinteresowny prezent artystki Joanny Rajkowskiej pt. „Pozdrowienia z Alej
Jerozolimskich” dla zabieganych, zmęczonych warszawiaków.
Krystyna Janda, aktorka (następnego dnia po zainstalowaniu palmy,
sfotografowała ją, a zdjęcie opublikowała w internecie): - Jest zachwycająco
absurdalna i śliczna. W jakimś sensie jest poezją w tym miejscu. Jako
warszawianka chciałabym artystce za nią podziękować.
Nastolatka z Milanówka, rozdająca ulotki blisko palmy: - Ja nawet wolę tu
rozdawać, niż gdzie indziej. Jakbym była w jakimś ważnym centrum dzięki tej
palmie. Palma is beauty!
Zbigniew W., taksówkarz: - Takie pieniądze w to wwalić! Tragedia. Przecież co
pomyślą cudzoziemcy? Że my jesteśmy jakimiś wariatami. W latach 70 ustawili
na tym rondzie myszki w klatce. I to był pożyteczny pomysł. Myszki wdychały
wyziewy z samochodów, żeby potem zbadać im wątroby. Na ile są zatrute.
Chodziło o to, że milicja drogowa skarżyła się na zanieczyszczenia w
powietrzu. I myszki potwierdziły okropne zanieczyszczenie. A co potwierdza
taka palma? No sam niech pan powie co? Nic!
Starszy pan z aktówką: - To symbol głupoty tych, którzy tę palmę postawili.
Ściąć ją! Po trzykroć ściąć!
Tomek Sikora, fotograf, sąsiad palmy: - Ludzie, błagam zostawcie mi ten
symbol nadziei na światło i ciepło!
Dorota Monkiewicz, kurator Muzeum Narodowego w Warszawie: - Z całego serca
głosuję za palmą - niech Warszawa wyróżni się niesteoretypowym myśleniem i
wyobraźnią, oprócz tych wszystkich negatywnych cech, które naszemu miastu
zostały już wcześniej przez niewarszawiaków przypisane.
Andrzej Samson, psychoterapeuta: - Dla ludzi, którzy reagują na nią
agresywnie, palma jest kłopotem. Zagadką. Budzi zaniepokojenie: po co ona tu
jest? Dla mnie to zabawny akcent w tym nadętym miejscu przy KC i ponurym
gmachu PAP. Śmieszny wykrzyknik w środku miasta. Bronię jej zdecydowanie.
Bogusław Kaczyński: - Warszawa - wyłączywszy Trakt Królewski i wszystkie
pamiątki po Stanisławie Auguście - jest najbrzydszą stolicą Europy, a może i
najbrzydszą stolicą świata. Palma dodaje jej blasku. Kiedy ją zobaczyłem
pierwszy raz, omal nie wjechałem w nią samochodem z wrażenia. Teraz staram
się bywać często w jej okolicy i marzę o Nicei albo Monte Carlo.
Mateusz Sikora, rzeźbiarz, mieszka blisko palmy: - Uważam że palma na Rondzie
de Gaulle'a pasuje tam jak pięść do oka, czyli tak jak większość budynków w
tym mieście. Jest tak innym w tym miejscu okazem, że tworzy niesamowitą
pozytywną harmonię z tymi wszystkimi niepasującymi obiektami. Skoro mamy
Pałac Kultury to miejmy i palmę.
Joanna Mytkowska, kurator z Fundacji Galerii Foksal:
W Warszawie to, czego nie można zmodernizować po prostu się zasłania.
Reprezentacyjne gmachy, a najczęściej są to inwestycje koreańskie lub
tureckie, zasłaniają posocjalistyczne rudery. Jednocześnie tożsamość miasta-
ofiary próbuje się budować wokół martyrologicznych pomników, odrestaurowanych
budowli historycznych i wyjętych z lamusa symboli zachodniej kultury w
rodzaju kwadrygi na Teatrze Wielkim. Warszawie brak charakteru,
samoakceptacji i dystansu do siebie. Palma przywraca przywraca Warszawie
Wschód, odnosi się do historycznego, wielowiekowego zapatrzenia w Orient, ale
i obecnego otwarcia na emigrację zza wschodniej granicy, do bazarów i
nomadycznej tymczasowości, na której ufundowana jest egzystencja dużej części
świeżo przybyłych mieszkańców miasta.
Krystyna Kofta, pisarka: - Tu palma mi wyrośnie (pisarka pokazuje gdzie),
jeśli władze Warszawy ją pozostawią.
Bogna Świątkowska, Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana: - Lubię, przechodząc w
okolicach palmy patrzeć na twarze dzieci. Dorośli jakby się przyzwyczaili - o
stoi sobie palma i już, nawet głowy nie odwrócą. A dzieci to co innego.
Obdarzają palmę uwagą, przyglądają się jej z jakimś rozmarzeniem,
nienasyceniem. To nic, że matka, ojciec ciągną za rękę. Oczy dzieci
mówią „Ale fajna palma!”. Jakoś nie zauważyłam tego efektu w okolicach wielu
innych eksponowanych obiektów w Warszawie.
Lubię na nią patrzeć, bo ona mnie dyscyplinuje, bo myślę sobie wtedy: „Ej,
nie spinaj się tak, wyluzuj, życie ci przeleci miedzy palcami jak taka
poważna będziesz, nabierz dystansu”.
Palma jest jak radio. Jak się komuś nie podoba, to zawsze przecież może sobie
ją wyłączyć, popatrzeć na asfalt, na tory tramwajowe, na fasady domów, wcale
nie musi sobie tej palmy włączać.
Pisarz, który nie chce się wypowiedzieć oficjalnie: - Ona nie pasuje do tego
miejsca, wygląda sztucznie. Wiem, że miała być odreagowaniem w kontekście
Komitetu Centralnego, ale to jest naciągane. Ona jest kiczem. To są takie
postmodernistyczne pomysły, że można wszystko połączyć ze wszystkim,
genitalia z krzyżem i tym podobnie. Otóż nie, nie można sobie pozwalać na
wszystko. Relatywizm moralny nic dobrego nie przyniesie. A palma jest takim
symbolem pozwolenia sobie na wszystko.
Krzysztof Sidorek, artysta z grupy Twożywo: - Postawiona na rondzie,
wciągnęła do gry całe otoczenie i - chcąc nie chcąc - nas wszystkich. Jest
publiczna, a nie zamknięta w więzieniu galerii, wolna, dostępna jak sztuka
ulicy. Równie potrzebna jak sztuka ulicy i równie niedoceniona. Ale taka to
właściwość działania ulicznego, że nie jest zdefiniowane w kategoriach
sztuki. Pozwala ocenić się każdemu, nie tylko wybranym specjalistom. I w tym
leży jej moc.
Ks. Prof. Michał Czajkowski: - Szarzyznę rozświetla! W końcu to Aleje
Jerozolimskie i chociaż jedną palmę mieć powinny.
Grzegorz P., taksówkarz około 30: - Mnie denerwuje ten wiecheć. Mój ojciec
fajnie powiedział, że to symbol zwycięstwa Żydów w Warszawie. Bo sobie Aleje
Jerozolimskie wysadzają palmami, he, he...
Piotr Rypson, krytyk sztuki: - Warszawa to jednak niegościnne miasto. Nowym
zarządcom stolicy palma nie w smak. Może to nie dość chrześcijański symbol w
porównaniu z arcykatolicką choinką? Ale przecież palma jest symbolem
chrześcijan starszym od naszych choinek o 1500 lat z okładem. Niedziela
Palmowa upamiętniająca wjazd Jezusa do Jerozolimy nawet laikom coś tam mówi.
Joanna Mytkowska (ponownie): - Umieszczona przy Alejach Jerozolimskich,
przypomina Jerozolimę - to piękne i jakże ważne dla Polski miasto, w którym
wielu ludzi ciągle zna choć kilka słów po polsku.
Pani Aniela, rencistka handlująca kwiatami nieopodal palmy: - Jak się nazywa
ten kraj ciepły, bo zapomniała