Dodaj do ulubionych

bilans inwazji

IP: 213.199.192.* 23.10.03, 13:24
Już w piątek, na tydzień przed meczem Wisły z Legią, podczas sparingu tej
ostatniej drużyny z Iraklisem Saloniki, spiker stadionowy Legii - Wojciech
Hadaj - ogłosił zgromadzonym na Łazienkowskiej kibicom znany fakt iż prezes
Wisły Płock Krzysztof Dmoszyński jest sympatykiem "wojskowych". W związku z
tym umożliwił on wstęp na sobotnie "Derby Mazowsza" dowolnej ilości
Legionistów, większej niż przepisowe 5% (a nie 10%, jak mylnie podawały
media). Jeszcze wcześniej było wiadomo, że co najmniej 1000 biletów
przeznaczonych dla przyjezdnych będzie dostępnych do kupienia w Warszawie,
ale po komunikacie spikera oraz ogłoszeniu informacji o strzeżonym parkingu
na terenie stadionu w Płocku było wiadomo że z Warszawy kibiców przyjedzie
znacznie więcej. W pierwszym tygodniu schodziły te bilety dość wolno,
natomiast w drugim, już po wspomnianym meczu Legii z Iraklisem, momentalnie
zostały wykupione a płocki klub na życzenie prezesa wysłał ich dodatkową
pulę. Całkiem sporo osób uznało jednak, że pojedzie na ten mecz bez biletu –
w końcu niby mówili, że będą one do kupienia na miejscu ale i tak chodziło o
coś innego: całkiem wysokie prawdopodobieństwo, że uda się wejść za darmo.
Kibice warszawskiego klubu są znani ze swego "skąpstwa" i sami się z tym nie
kryją, już po poprzednich wyjazdach do Łodzi czy Krakowa chwalili się na całą
Polskę że jak zwykle dużo osób na stadion weszła za darmo czyli "z bramą".
Można więc było oczekiwać, że lwia część wycieczki przyjedzie do Płocka bez
ważnego biletu.

Wyjazd kolumny był przewidziany na godzinę 14, dlaczego tak wcześnie? Można
się tylko domyślać. Podczas licznych postojów warszawscy kibice zatrzymywali
się siejąc popłoch w przydrożnych barach i stacjach benzynowych. Nie były w
stanie temu zapobiec kilkuosobowe patrole służb mundurowych - policja nie
uznała bowiem za stosowne zabezpieczyć trasy przejazdu licząc chyba na to że
kibice spokojnie sami dojadą na stadion. Gdy kordon samochodów wjeżdżał do
Płocka ani organizator meczu (klub), ani służby policyjne nie zapewniły
objazdu. Stojąc w korkach pasażerowie części aut co chwila wybiegali i po
prostu bili ludzi stojacych na przystankach, albo przechadzających się na
znajdujących się przy trasie przejazdu osiedlach. Nie oszczędzane były nawet
kobiety, dzieci i ludzie którzy w żaden sposób nie wyglądali na kibiców.
Jeśli ktoś znalazł i przeczytał w jakimś kibicowskim zinie albo internecie
tzw. "kodeks chuligana" to w sobotę mógł się przekonać że jest on fikcją -
przynajmniej dla kibiców Legii Warszawa. Dodając do tego starcia z
agresywnymi grupkami tubylców w Płocku, do których zawsze dochodziło przed
poprzednimi spotkaniami Wisły z Legią, można powiedzieć że przed meczem
panował w Płocku istny armagedon.

Rodziny z dziećmi które jeśli nawet chciały, mimo spodziewanego przez nich
najazdu kibicowskiej hordy, obejrzeć mecz cofały się i wracały do domów
przerażone tym co zobaczyły. Mimo renomy rywala frekwencja Płocczan była
zaskakująco słaba. Pseudokibice z Warszawy odstraszyli od stadionu
Łukasiewicza bardzo wielu kibiców z Płocka. Ponieważ na stadion prowadziło
wąskie przejście, było do przewidzenia że dojdzie do wtargnięcia osób bez
biletów. Organizator spotkania nie miał nic przeciwko. Płoccy kibice którzy
siedzieli na najlepszym pod względem widoczności sektorze C zostali przez
spikera wyproszeni z tego miejsca, bo przyjezdni - przypomnijmy: bez biletów -
musieliby się tłoczyć na przyznanych im sektorach i nie daj boże oglądać
mecz na łuku stadionu. Przez chwilę kibice Wisły protestowali przeciwko temu,
lecz widok wkraczających służb mundurowych ze strzelbami gładkolufowymi
ostudził ich zapały. Tak więc kibice z tzw. "młyna" musieli obok siebie mieć
kordon policjantów a na sektor buforowy wlało się morze legionistów. Jakby
tego mało, w spikerce pojawił się... wymieniony już na początku tego tekstu
Wojciech Hadaj. Swoim piskliwym głosem namawiał "najlepszych w Polsce
kibiców" do "ignorowania wulgarnych zaczepek niekulturalnych miejscowych".
Jednak to właśnie dopiero wtedy te wyzwiska zaczęły być słyszalne (wcześniej
kibice siedzieli cicho, jakby oszczędzając swoje głosy na mecz) a były
skierowane właśnie do spikera którego sprowadzono z Warszawy. Trudno
oczekiwać by kibice siedzieli spokojnie gdy ktoś sprawia, że na swoim
stadionie czują się jak goście - była to oczywiście jawna prowokacja: tylko
czemu miała służyć?

Wojciech Hadaj zszedł z fonii bardzo szybko. Został bowiem poproszony o
wpłynięcie na kibiców przyjezdnych aby zdjęli swoje flagi z tablic
reklamowych i co prawda zrobił to, ale jednocześnie zapewnił że jeśli tego
owi kibice nie uczynią, to "nic się nie stanie". Sponsorzy zapłacili za
obecność swoich banerów przez 90 minut spotkania aby zobaczyło je jak
najwięcej ludzi na żywo i w retransmisjach, a tutaj sytuacja była taka, że
praktycznie organizator zawodów zachęca przez mikrofon do zasłonienia ich
płótnami w barwach Legii. Dlatego też chcąc czy nie chcąc prezes Dmoszyński
musiał wycofać ze spikerki swojego faworyta ponieważ groziło to sankcjami
finansowymi (które i tak mogą się pojawić, gdyż naruszono warunki umów
sponsorskich) i wrócił tam płocki spiker, Jacek Koszewski. Wróćmy jeszcze na
chwilę do "Petki" czyli sektora znajdującego się najbliżej kibiców gości,
tego na który wkroczyła policja aby rozdzielić zwaśnionych kibiców. Podczas
meczu początkowo między sektorami zajmowanymi przez wrogie grupy latały tylko
przekleństwa i wyzwiska, ale gdy wynik zmienił się na niekorzystny dla
warszawskiego klubu, w powietrzu nagle znalazły się też kamienie, środki
pirotechniczne, kije od flag przywiezione przez kibiców gości oraz krzesełka -
wyrywane przez nich już na miejscu. Jak to - "Wielka Legia" przegrywa i to w
Płocku? Świadomość tego bardzo zirytowała przyjezdnych. W międzyczasie - w
tajemniczy sposób - zniknęła zawartość budki z fast foodami spod sektora
przyjezdnych, a sprzedawczyni uciekała z niej w popłochu.

Po zakończeniu spotkania miało miejsce jeszcze jedno zdarzenie. Udając się do
samochodów zaparkowanych na parkingu legioniści postanowili odwiedzić budynek
klubowy i trochę w nim pobuszować. Zrobili to oczywiście przy biernej
postawie ochrony, szybko wbiegli na górę wybijając szyby i szukając rzeczy
które ewentualnie można by stamtąd wynieść. Rodziny zawodników, działacze
oraz pracownicy klubu i niektórzy dziennikarze w panice uciekali, zbiegając
na dół po schodach i szukając schronienia. Nie uniknęli jednak kilku razów od
bandytów w zielonych szalikach. Wiadomo, że w każdej grupie kibiców znajdzie
się mniej lub więcej takich którzy nie jadą po to aby oglądać mecz. Są to
tzw. chuligani którzy dążą do starcia z miejscowymi oraz pospolici bandyci
którzy są silni tylko w grupie, najlepiej w przewadze kilku na jednego no i
przeciwnik nie może być zbyt mocny. Ta właśnie ta druga grupa po burdach na
mieście, skorzystała potem z darmowego wejścia na stadion, a po końcowym
gwizdku zdemolowała płocki klub. Jak liczna była? A czy to ma znaczenie?
Mogły by te osoby w ogóle nie wejść na obiekt albo nie dojechać do Płocka,
wystarczyło odrobinę chęci organizatora ale tej jak wszystkim wiadomo
zabrakło.

Wszyscy jednak emocjonują się wynikiem sportowym. Rezultat 2:1 uzyskany z jak
dotąd nie pokonaną Legią zamknął jak widać usta płockim dziennikarzom którzy
milczą jeśli chodzi o kwestię zachowania kibiców gości. Wiadomo, że takiego
tematu nie poruszą dziennikarze ogólnokrajowi - w końcu tajemnicą poliszynela
jest to że większość z nich to kibice Legii. Jedynie na oficjalnej stronie
klubu internauci z Płocka zadawali "niewygodne" pytania - ale odpowiedzi były
zdawkowe a większość postów była bardzo szybko kasowana jeśli tylko był jakiś
powód: na przykład wulgaryzmy. W poniedziałek wieczorem prezes przeprosił
jedynie za to, że kibice z Płocka nie m
Obserwuj wątek
    • mike_ Re: bilans inwazji 23.10.03, 14:46
      W sumie miałem nie odnosić się do tego tekstu, bo jest przekopiowany z pewnej
      strony www, ale nie mogę się powstrzymać:
      1. Ten kto to napisał jest człowiekiem uposledzonym umysłowo. Na sczęście jest
      to tylko jednostka i wiem, że kibice Wisły P. dość szybko się odcieli od tak
      debilnego tekstu.
      2. A jak już sobie mamy pogadać o tym co się naprawdę działo to mogę jedynie
      zdradzić że ja osobiście po drodze złupiłem dwie wsie a moi współtowarzysze
      chuligani spalili parę chałup oraz zgwałcili wszystkie staruszki (sorry Tuzin,
      ale stojąc pod murem muszę Cię wydać), aaaa no i jeszcze jedno: goniąc żony
      zawodników po całym Płocku rozwaliłem sobie kolano i ledwo chodzę:(
      • zakompleksiony Re: bilans inwazji 23.10.03, 14:56
        Kibic legii odpowiada: "jesteś nienormalny, a kibice legii są najlepsi w polsce
        i nieprawdą jest, że coś zniszczyliśmy, bo to wszystko oni, a tak w ogóle to
        była prowokacja, bo nas wszyscy nienawidzą".




        Jesteś żałosny. Nawet przeprosić nie potrafisz.
        • mike_ Re: bilans inwazji 24.10.03, 08:48
          OK., masz rację, przyznaję się do błędu.
          Jako kibic Legii znany ze swego skąpstwa i chwalący się przed całą Polską ile
          to razy udało mi się wejść z „bramą” chciałbym w tym miejscu przeprosić kibiców
          Wisły, że przyjechało nas aż tyle. Jak również za to że zajęliśmy tyle miejsca
          na stadionie jak przecież mogliśmy pomieścić się na jednym małym sektorze.
          Przepraszam również za to, że zechciałem obejrzeć mecz. Ta chęć spowodowała to
          że nie czekając aż 2500 tysiąca kibiców przejdzie przez jedną małą bramkę po
          tym jak brama nie wytrzymała naporu postanowiłem przez nią wejść.
          Niestety - autor miał rację - wyjazd był umówiony wcześniej, aby łupić
          przydrożne bary i wszczynać burdy na napotkanych stacjach benzynowych.
          Zastanawiam się tylko co za dranie w niebieskich transporterach skierowały cały
          konwój naokoło Płocka (co spowodowało podroż dłuższą o 45 minut) skoro wszem i
          wobec wiadomo, że „organizator meczu (klub), ani służby policyjne nie zapewniły
          objazdu”. Trafiliśmy w ten sposób na Polskie święto przebierańców.
          Przykro mi również, że nie zastosowałem się do „kodeksu chuligana” (wszak umiem
          go wyrecytować bez zająknięcia obudzony o 2 w nocy). Zastanawiam się tylko,
          kiedy to było. Może wtedy, gdy samochód należący do kibiców z Warszawy został
          zniszczony? Możliwe, przecież nie od dziś wiadomo, że lubimy napadać na
          wszystko, co się rusza a wtedy nic tylko istny armagedon (tak samo jak były tym
          razem w Płocku).
          Ehhhh, dalej mi się nie chce pisać. Przepraszamy za Hadaja proszącego o
          kulturalny doping, za qpienie 2000 biletów, za przyjazd, za niezmieszczenie się
          na wale za bramką przeznaczonym dla 300 osób, za rozboje po drodze, za
          odrzucanie kamieni goscinnym „kibicom” z Płocka, za to, że płoccy kibice mieli
          małe możliwości rzucania w przejeżdżające samochody bo większość samochodów
          puszczono objazdem i mnóstwo innych rzeczy o których mi się nie chce pisać bo i
          tak autor tekstu nie zrozumie.
          A wszystkim niedowiarkom polecam wybranie się kiedyś na mecz. Wątpię, abyś miał
          kiedykolwiek poza telewizją styczność z prawdziwym meczem. A więc
          zakompleksiony - przejdź się z raz a późniek praw kazania i karz ludziom
          przepraszać.
          I proszę o niekasowanie tego wątku pod byle pretekstem (np. użycia w tym wątku
          wulgaryzmów). Chłopcze z Płocka proponuję dołączyć się do niektórych małolatów
          i mięchem rzucać na tym właśnie forum – tutaj nikt Ci nic nie skasuje.
          • gienia.gienia Re: bilans inwazji 24.10.03, 09:24
            mike_ napisał:

            > OK., masz rację, przyznaję się do błędu.
            > Jako kibic Legii znany ze swego skąpstwa i chwalący się przed całą Polską ile
            > to razy udało mi się wejść z „bramą” chciałbym w tym miejscu przepr
            > osić kibiców
            > Wisły, że przyjechało nas aż tyle. Jak również za to że zajęliśmy tyle
            miejsca
            > na stadionie jak przecież mogliśmy pomieścić się na jednym małym sektorze.
            > Przepraszam również za to, że zechciałem obejrzeć mecz. Ta chęć spowodowała
            to
            > że nie czekając aż 2500 tysiąca kibiców przejdzie przez jedną małą bramkę po
            > tym jak brama nie wytrzymała naporu postanowiłem przez nią wejść.
            > Niestety - autor miał rację - wyjazd był umówiony wcześniej, aby łupić
            > przydrożne bary i wszczynać burdy na napotkanych stacjach benzynowych.
            > Zastanawiam się tylko co za dranie w niebieskich transporterach skierowały
            cały
            >
            > konwój naokoło Płocka (co spowodowało podroż dłuższą o 45 minut) skoro wszem
            i
            > wobec wiadomo, że „organizator meczu (klub), ani służby policyjne nie zap
            > ewniły
            > objazdu”. Trafiliśmy w ten sposób na Polskie święto przebierańców.
            > Przykro mi również, że nie zastosowałem się do „kodeksu chuligana”
            > (wszak umiem
            > go wyrecytować bez zająknięcia obudzony o 2 w nocy). Zastanawiam się tylko,
            > kiedy to było. Może wtedy, gdy samochód należący do kibiców z Warszawy został
            > zniszczony? Możliwe, przecież nie od dziś wiadomo, że lubimy napadać na
            > wszystko, co się rusza a wtedy nic tylko istny armagedon (tak samo jak były
            tym
            >
            > razem w Płocku).
            > Ehhhh, dalej mi się nie chce pisać. Przepraszamy za Hadaja proszącego o
            > kulturalny doping, za qpienie 2000 biletów, za przyjazd, za niezmieszczenie
            się
            >
            > na wale za bramką przeznaczonym dla 300 osób, za rozboje po drodze, za
            > odrzucanie kamieni goscinnym „kibicom” z Płocka, za to, że płoccy k
            > ibice mieli
            > małe możliwości rzucania w przejeżdżające samochody bo większość samochodów
            > puszczono objazdem i mnóstwo innych rzeczy o których mi się nie chce pisać bo
            i
            >
            > tak autor tekstu nie zrozumie.
            > A wszystkim niedowiarkom polecam wybranie się kiedyś na mecz. Wątpię, abyś
            miał
            >
            > kiedykolwiek poza telewizją styczność z prawdziwym meczem. A więc
            > zakompleksiony - przejdź się z raz a późniek praw kazania i karz ludziom
            > przepraszać.
            > I proszę o niekasowanie tego wątku pod byle pretekstem (np. użycia w tym
            wątku
            > wulgaryzmów). Chłopcze z Płocka proponuję dołączyć się do niektórych
            małolatów
            > i mięchem rzucać na tym właśnie forum – tutaj nikt Ci nic nie skasuje.

            Wyjątki potwierdzają regułę. Prawdopodobnie jesteś takim wyjątkiem. Ale reguła
            brzmi: Kibice Legii to bydło i bezrozumny motłoch !
    • Gość: Tuzin no coz wies to wies... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.03, 12:33
      Czekamy az wy nas najedziecie na wiosne!
      • Gość: Samarytanin Dwie rady dla biednego pacholęcia Tuzina ! IP: *.chello.pl 25.10.03, 13:54
        Gość portalu: Tuzin napisał(a):

        > Czekamy az wy nas najedziecie na wiosne!

        Nie ruszaj tak często skórą ! Nie marszcz freda bez opamiętania !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka