Dodaj do ulubionych

koszty utrzymania w Warszawie

14.02.09, 18:50
witam!
za m-c przeprowadzam się do stolicy (z zamiarem pozostania tam na nadchodzące
lata mojego młodego jeszcze życia :) - stąd moje pytanie: jakie wg was są
koszty utrzymania w Wawie? zamierzam wynająć mieszkanie 1-pokojowe (już
zaorientowałem się,że średni standard mieszkania mieści się w granicach
1400-1600 zł). mam większe wątpliwości co do czynszu,opłat za prąd,wodę itp.
no i nie orientuję się ile wyniosłoby mnie wyżywienie/m-c (a przyznam,że nie
należę do osób gustujących w sklepach typu 'biedronka',heh).
myślicie,że z pensją 3400 netto przeżyję w stolicy?
Obserwuj wątek
    • corgan1 Re: koszty utrzymania w Warszawie 14.02.09, 19:03
      > średni standard mieszkania mieści się w granicach 1400-1600 zł

      Z czynszem i licznikami czy bez opłat licznikowych i czynszu? Myślę że jeśli to
      sam wynajem to jesteś w stanie wynająć coś tańszego. Spróbuj też wynająć coś z
      kimś na spółkę - 2 osobom wynajmującym 2-3 pokojowe mieszkanie wyjdzie to per
      saldo taniej.

      Po co masz płacić więcej jak możesz mniej?

      > no i nie orientuję się ile wyniosłoby mnie wyżywienie/m-c

      Tyle samo ile u Ciebie w rodzinnym mieście. Pojedź sobie do Tesko, Kerfura albo
      Oszą i zorientujesz się jakie są ceny. Podpowiem że tutaj bywa czasem taniej niż
      na szeroko rozumianej prowincji (czyt. poza Warszawą). Kilo udek z kurczaka -
      6-9 zł. Udziec z indyka bez kości - 11 zł/kg. Pomarańcze 4-7 zł/kg. Kilo schabu
      bez kości w Kerfurze kosztuje 16 zł. W prywatnym sklepie na Rembertowie - 15zł,
      u mnie w sklepach w na Służewiu - od 16 do 22 zł. Usmażony kotlet gotowy do
      wsadzenia do mikrofalówki kosztuje w tym samym Landzie na Służewiu jakieś 35-40
      zł/kg. Zależy gdzie i co kupujesz i jakie masz preferencje żywieniowe - ceny
      mają znaczną rozpiętość.

      btw - ja wolę schabowy surowy po 16zł, którego sam zrobię. Wychodzi taniej i nie
      dlatego żeby mnie nie było stać. Lubię ostatnio gotować.
      • Gość: kixx Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.acn.waw.pl 14.02.09, 22:08
        gotujesz kotlety schabowe?
        i co ,smakuja innym ?
        • Gość: corgan Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.chello.pl 15.02.09, 03:16
          > gotujesz kotlety schabowe?

          No raczej smażę >;)

          > i co ,smakuja innym?

          Niestety tak >:) niestety bo czasem chcą więcej :)
    • sammler Re: koszty utrzymania w Warszawie 14.02.09, 22:14
      panaceum1984 napisał:

      [...]
      > myślicie,że z pensją 3400 netto przeżyję w stolicy?

      No wiesz, bez przesady. Przecież 5 tys. PLN brutto to o 20% więcej niż wynosi
      średnie wynagrodzenie w Warszawie... Trudno więc za tyle tu NIE przeżyć...

      S.
    • Gość: Ania Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 14.02.09, 22:21
      Przeżyjesz, tylko nie pisz "Wawie".
      • panaceum1984 Re: koszty utrzymania w Warszawie 14.02.09, 22:26
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > Przeżyjesz, tylko nie pisz "Wawie".

        hehe. dziękuję za pocieszającą odpowiedź...jak również za strofującą frazę ;-)
        dlaczego mam nie pisać "Wawie". tak mówi większość moich znajomych,którzy tam
        mieszkają. rozumiem,że w pewien sposób uraziło Cię to,"Aniu",tak? hehe.
        • Gość: Ania Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 14.02.09, 22:52
          Tak zawsze piszą ludzie z innych miast, albo przyjezdni. To miasto
          ma swoją nazwę, więc nie ma potrzeby zniekształcania jej. Tworzenie
          nazewniczych dziwolągów jest infantylne i niestety coraz bardziej
          powszechne. Jeśli już mnie pytasz, to faktycznie nie lubię jak ktoś
          tak nazywa Warszawę. Wszelkie Wawy i Wawki są żenujące.
          • panaceum1984 Re: koszty utrzymania w Warszawie 15.02.09, 16:20
            ok,droga Aniu. postaram się nie używać słów typu "Wawa",ale tylko po to,żebyś
            nie musiała się irytować :)
            ale nie zgodzę się z Tobą co do faktu,który przytoczyłaś,że takie neologiczne
            nazwy pochodzą od przyjezdnych,bo znam rdzennego Warszawiaka,który zawsze mówi
            "Wawa" albo "w Wawce". ale może nie czepiajmy się już takich bzdurnych
            szczegółów,bo ten post ma zupełnie inny temat i w tym momencie zjeżdżamy z jego
            toru.
            pozdrowienia dla Ani! :)
            • Gość: Ania Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 15.02.09, 20:36
              Jestem prawie pewna, że żaden warszawiak nie mówi "Wawka"
              ani "Wawa". Po tym zawsze poznaję ludzi z zewnątrz. Są to nie tyle
              konstrukcje neologiczne ile zdrobnienia, skróty podyktowane
              tendencją do uproszczeń. Dziękuję za pozdrowienia i za to, że
              wziąłeś pod uwagę moją irytację, która faktycznie wtedy się pojawia.
              • Gość: rozbawiony Z przeproszeniem Pani - jest Pani idiotką. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.09, 09:12
                • Gość: Ania Re: Z przeproszeniem Pani - jest Pani idiotką. IP: *.aster.pl 18.02.09, 20:12
                  Mam takie zdanie na temat przerabiania nazwy miasta i twoje poparcie
                  jest mi obojętne. Jeśli nie zrozumiałeś problemu, to po co się
                  wypowiadasz? O twojej prostackiej wypowiedzi mogę napisać tylko
                  tyle - jaki autor, taka odpowiedź, więc nie mam się nad czym
                  zatrzymywać.
                  • Gość: kudlaty Re: Z przeproszeniem Pani - jest Pani idiotką. IP: 81.255.90.* 19.02.09, 11:55
                    z calym szacunkiem, czesto mi sie zdaza mowic i pisac wawa, uwazam
                    ze absolutnie to nie umniejsza Wawie. (uprzedzajac, jestem
                    warszawiakiem - rodzina "zalogowala" sie na Powazkach w 1814r.)
                    wiec prosze nie stwierdzac, ze ZADEN warszawiak nie uzywa takich
                    skrotow.
                    • Gość: P.S.J własnie! IP: *.sferia.net 19.02.09, 13:09
                      Ale może pani Ania na bryczkę też mówi wyłącznie "automobil", a kto zdrabnia
                      chociażby do "auta", to niezawodny znak, że nie ma prawa jazdy :P
                      • Gość: Ania Re: własnie! IP: *.aster.pl 19.02.09, 20:33
                        Nie używam archaizmów, chyba że wymaga tego kontekst. Twój przykład -
                        delikatnie mówiąc - nie jest najlepszy, ponieważ mówimy o języku
                        współczesnym i o innym rodzaju uproszczeń. Poza tym sprowadzasz
                        sytuację do wątku humorystycznego. Tak odległe skojarzenia niestety
                        nie są argumentem. Ponadto ja pisałam o zwyczajach językowych, a ty
                        piszesz o posiadaniu uprawnień. "Gdzie Rzym, a gdzie Krym"? Warto
                        pamiętać, że "auto" to nie jest zdrobnienie. Ogólnie to fajnie, że
                        masz dobry humor.
                      • kkolasinska Re: własnie! 21.09.09, 16:15
                        Kobieta po prostu pyta ,a Wy jej wyjezdzacie znowu z tym ze tak a
                        nie inaczej powinna pisac o stolicy.Dajcie spokój,kogo chcecie
                        tutaj uczyc ?
                    • Gość: Ania Re: Z przeproszeniem Pani - jest Pani idiotką. IP: *.aster.pl 19.02.09, 20:24
                      Co to jest "Wawa"?--Proszę czytać dokładniej. Napisałam, że "jestem
                      prawie pewna, że żaden warszawiak", a nie "żaden warszawiak" - to
                      różnica. Skoro, jak piszesz nim jesteś, na dodatek z korzeniami, to
                      chyba masz świadomość, jak brzmi nazwa miasta. Zresztą nazwa
                      historyczna. Swoje nazwisko też modyfikujesz? Może bądź w takim
                      razie konsekwentny. Nazwa "Warszawa" ma swoją etymologię i
                      uzasadnienie historyczne. Mówienie i pisanie "Wawa" to obciach. Nie
                      przykładaj się do małpowania głupich zwyczajów, bo nie zawsze to, co
                      się upowszechnia jest słuszne.
                      • Gość: kudlaty b.t. IP: 81.255.90.* 20.02.09, 13:53
                        > Proszę czytać dokładniej. Napisałam, >że "jestem
                        > prawie pewna, że żaden warszawiak", a nie "żaden warszawiak" - to
                        > różnica"

                        oczywiscie, ze jest roznica w tych stwierdzeniach. mozna to odczytac
                        jako "chcialabym stwierdzic z calym przekonaniem, ale ze do konca
                        nie wierze w co mowie splyce temat i powiem ze jestem prawie pewna"


                        >"Swoje nazwisko też modyfikujesz?"

                        oczywiscie, w korespondencji nieformalnej zarowno warszawa jak i ja
                        wystepujemy pod roznymi przezwiskami, nikami i innymi. w
                        korespondencji oficjalnej przedstawiamy sie z imienia i nazwiska.

                        >Mówienie i pisanie "Wawa" to obciach. Nie
                        > przykładaj się do małpowania głupich zwyczajów, bo nie zawsze to,
                        >co
                        > się upowszechnia jest słuszne.

                        dla mnie natomiast mowienie "obciach" to obciach.
                        nie chwalac sie zaczelem jako pierwszy mowic wawa- wiec nikogo nie
                        malpuje, i uwierz mi, ze jestem dumny ze moj wesoly i sympatyczny
                        skrotowiec sie przyjal.



                        oczywiscie wszystko to, to taki zarcik na koniec tygodnia. aniu nie
                        zacietrzewiaj sie, swiat i tak jest pelen zlosci i nienawisci

                        z partyjnym pozdrowieniem
                        kudlaty

                        • Gość: Ania Re: b.t. IP: *.aster.pl 20.02.09, 20:11
                          Zupełnie przeinaczasz moją intencję. Na dodatek manipulujesz.
                          Wcześniej dałam do zrozumienia, że nie jestem pewna w 100%,
                          natomiast twoje słowo "żaden" tę pewność wnosi. Nie sugeruj, że "do
                          końca nie wierzę w co mówię" bo to jest właśnie manipulacja i
                          pisanie nieprawdy. Jeśli spłycaniem tematu nazywasz oparcie się na
                          rzetelności cytatów, to chyba nie ma o czym rozmawiać. Chyba
                          poniosły cię wodze fantazji.
                        • arek103 Krak, Wrocek, Pozek, Wawa, Czewa... 12.09.09, 19:02
                          Krak, Wrocek, Pozek, Wawa, Czewa - tych zabawnych skrotow uzywaja i przyjezdni i
                          nieprzyjezdni. Ania nie ma poczucia humoru...
                          • Gość: Ania Re: Krak, Wrocek, Pozek, Wawa, Czewa... IP: *.aster.pl 12.09.09, 19:30
                            Mnie inne rzeczy śmieszą. Niechlujstwo językowe nie. W istocie nie
                            ma w tym nic śmiesznego.

                            Bardziej mnie śmieszy np.to:

                            "Kiedy będzie słońce i pogoda,
                            pójdziemy zrobić śmietnik z ogroda."


                            Właśnie taki śmietnik mnie nie bawi.
                            • Gość: kixx Re: Krak, Wrocek, Pozek, Wawa, Czewa... IP: *.acn.waw.pl 12.09.09, 19:34
                              ale zabawne...
                              poniewaz w stosunku do Ani i innych (...) forumowych czasem bywam
                              chamski to tym razem oszczedze komentarza
                            • arek103 Re: Krak, Wrocek, Pozek, Wawa, Czewa... 12.09.09, 19:45
                              Gość portalu: Ania napisał(a):

                              > Mnie inne rzeczy śmieszą. Niechlujstwo językowe nie. W istocie nie
                              > ma w tym nic śmiesznego.

                              Mylisz pojecia, to nie jest niechlujstwo jezykowe.
                              • Gość: Ania Re: Krak, Wrocek, Pozek, Wawa, Czewa... IP: *.aster.pl 12.09.09, 21:27
                                Twoim zdaniem nie jest, moim jest.
                                Ucinanie wyrazów w połowie i inne przeróbki służące głównie wygodzie
                                piszącego nawet kiepsko się czyta. Poza tym infantylizują język i
                                sam komunikat.
                                Te miasta mają swoje nazwy - historyczne, więc po co je deformować?
                                Zamiast Kraków - Krak. Bardzo to fajne, super ...

                                Nie szkodzi Ar, że nie uważasz takich wypowiedzi za niechlujne,
                                ostatecznie na for można pisać jak się chce. Niektórzy nawet klną.
                                • Gość: choj [...] IP: *.skynet.net.pl 12.09.09, 22:28
                                  Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • Gość: Gość Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.acn.waw.pl 11.09.09, 20:13
                Urodziłam się w Warszawie, jak i moi rodzice, mieszkam tu ok. 30 lat i bardzo
                chęsto mówię Wawa. Bez przesady...
                • Gość: Ania Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 11.09.09, 20:48
                  To niestety, w tym przypadku, nie masz się czym chwalić.

                  Od pewnego czasu masowo pojawia się dziwaczne nazewnictwo niektórych
                  miast. I tak zamiast Warszawy mamy różne Wawy i Wawki, zamiast
                  Krakowa Kraka, Wrocław stał się Wrockiem, a Poznań to Poz.

                  Lenistwo (w dążeniu do skrótu) i głupia moda nie jest żadnym
                  uzasadnieniem traktowania poważnie pomysłów na miarę znudzonego 14-
                  latka.
                  • jan-w Re: koszty utrzymania w Warszawie 11.09.09, 23:39
                    Zaraz też się dowiesz że jesteś jak Święta Inkwizycja, ponieważ śmiesz
                    krytykować niechlujstwo językowe ;-)
                    Przepraszam. Uzus.
                    • warzaw_bike_killerz Re: koszty utrzymania w Warszawie 12.09.09, 00:18
                      A Torun to Toronto.

                      Nie uzus a zdrobnienie. Swiadczy o pelnej milosci do spersonifikowanej formy
                      miasta w opozycji do biurokratycznego urzedowego i oschlego "Warszawa".

                      Moja Wawka :>

                      Na szczescie zdrobienia nie wpisuje sie do dowodow, bo jakby zle wygladala Ania
                      zamiast Anny.

                      Nie kradnijcie nam zdrobnien naszej malej ojczyzny, sztywne smutasy! Nobody
                      expects the Spanish Inquisition!
                      • Gość: Ania Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 12.09.09, 01:43
                        Zdrobnienie wyrazu Warszawa to jest Warszawka, które obecnie ma
                        charakter pejoratywny. Nie Wawa czy nawet Wawka.
                        Zdrobnienia imion są rzeczą powszechną i naturalną, więc w tym
                        przypadku nie mogą być argumentem.
                        Jeśli jesteś zwolennikiem takich form w nazwach do tego nie
                        przeznaczonych, to daj dobry przykład i zacznij od siebie - posługuj
                        się zdrobnieniem własnego nazwiska.
                        Nie stosuje się zdrobnień małej Ojczyzny, tak samo jak dużej.
                        Używasz zdrobnienia słowa Polska?
                        Akurat smutek lub wesołość ma tu najmniej do rzeczy. I napisałabym,
                        że ma z tym tyle wspólnego co Poz z Poznaniem.
                        • warzaw_bike_killerz Re: koszty utrzymania w Warszawie 12.09.09, 11:15
                          Zdrobinie od imiona Anna to Anula, które obecnie ma charakter pejoratywny.

                          Znam wielu, których nazwiska zostały zdrobnione i w zasadzie zamiast po imieniu
                          mówi się do nich przyjaźnie ze zdrobinionej formie nazwiska.

                          Nie używam zdrobnienia Polska, bo nie mam tak wielkiego emocjonalnego stosunku
                          do tego wyrazu, tym bardziej, ze dzieki niektorym normom prawnym obowiazujacym w
                          tym kraju, bardziej nasuwa mi sie Polpotlandia, anizeli kraj przyjazny swoim
                          obywatelom. W Wawce jeszcze da sie zyc, do czasu, kiedy urzedofa uprze sie by
                          podniesc o 1000% podatek od garazy podziemych. Wtedy tez juz to nie bedzie
                          kochanka o ktorej mowie Wawka, tylko stare babsko, szukajace dojnych klientow.

                          Live and let live. Co nie zmienia faktu, ze mnie tez czasami wkurza naduzywanie
                          zdrobnien, szczegolnie jak wstane lewa noga. Jak wstaje prawa, sam zdrobniam.
                          • Gość: Ania Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 12.09.09, 11:53
                            Jeśli chodzi o pierwsze zdanie to nie masz racji. Natomiast od
                            ogromnej ilości nazwisk nawet nie da się utworzyć zdrobnień, bo
                            zresztą nie ma takiej potrzeby. To o czym wspominasz jest
                            najczęściej czymś na kształt przezwiska, mniej lub bardziej
                            akceptowanym przez zainteresowanego. I z pewnością nie będziesz się
                            nim posługiwał publicznie, poza wąskim gronem swoich znajomych. Mam
                            nadzieję, że nie będziesz też tak się przedstawiał. A szkoda, bo
                            mogłoby być śmiesznie.
                            Nie dziwię się, że nie używasz zdrobnienia słowa Polska, bo takiego
                            nie ma.
                            Może przysuń łóżko do prawej ściany. To powinno rozwiązać Twój
                            problem ze wstawaniem prawą nogą, a co rzekomo za tym idzie,
                            nadużywaniem zdrobnień.
                    • Gość: Ania Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 12.09.09, 01:20
                      Ani to uzus, ani to język. Raczej jakiś bełkot.

                      Niechlujstwo językowe ma to do siebie, że chciałoby być
                      usprawiedliwione pod pozorem elastyczności.
                  • Gość: szczurwa Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 22.09.09, 18:06
                    ...a Los Angeles stało się LA..!
                    • Gość: Ania Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 22.09.09, 19:28
                      Właśnie, jeszcze u nas zostanie tylko Wa...
              • Gość: Warszawiak Ania bredzi a propos W-wy IP: *.skynet.net.pl 12.09.09, 18:06
                Aniu ile masz lat i jak długo korzystasz z netu?
                Pewnie jesteś seniorką od paru lat korzystającą z internetu, ponieważ piszesz
                takie farmazony, że nawet mój żołądek nie może ich znieść.
                Autor wątku nie POWIEDZIAŁ Wawa, ale NAPISAŁ: Wawa.
                Internauci- Warszawiacy głównie posługują się tym skrótem, tak samo, jak
                Wrocławianie piszą Wrocek, czy Krakusi - Krak.
                Nikt z nich nie MÓWI zaś w realu w ten sposób, tylko pisze w INTERNECIE,
                używając tych skrótów.
                Ty czepisz się, jakbyś była starą, zrzędliwą panną posiadającą według siebie
                jedynie wartościową rzeczy- miejsce urodzenia.
                KROPKA!
                • Gość: Ania Re: Ania bredzi a propos W-wy IP: *.aster.pl 12.09.09, 18:45
                  Mam 10 lat, a korzystam z internetu od dwóch miesięcy. Może nie jest
                  to długo, ale wystarcza, żeby zorientować się kto ma coś sensownego
                  do napisania, a kto pisze zwyczajne głupoty. Niestety, jesteś w
                  drugiej grupie.
                  Nie tylko internauci warszawiacy posługują się tym skrótem, bo także
                  internauci z innych miast piszą "Wawa".
                  Podobnie nie jest prawdą, że nikt z nich nie mówi w realu w ten
                  sposób, bo słowo "Wawka" słyszę też na ulicach.
                  Co ma wspólnego miejsce urodzenia do dyskusji o formach wyrazowych?
                  A taki jest przedmiot tej "rozmowy". To raczej ty akcentujesz
                  miejsce urodzenia, podpisując się "Warszawiak".

                  Najlepsze z twojej wypowiedzi jest: "Autor wątku nie POWIEDZIAŁ
                  Wawa, ale NAPISAŁ: Wawa." W takim razie ja też ci nie będę mówić, że
                  piszesz głupoty, tylko ci to napiszę.
                  • Gość: Warszawiak droga Aniu emerytko z rodowodem "warszawiańskim" IP: *.skynet.net.pl 12.09.09, 19:01
                    Dalej rzęzisz, jak babochłop po 10 rozwodach.
                    Gratuluję Ci miejsca zamieszkania, cyt:
                    Gość portalu: Ania napisał(a):
                    > Podobnie nie jest prawdą, że nikt z nich nie mówi w realu w ten
                    > sposób, bo słowo "Wawka" słyszę też na ulicach.
                    Ja nie spotykam się z takim określeniem w realu(nie pomyli tylko, na miłość
                    boską, reala z realem).
                    • Gość: Ania Re: droga Aniu emerytko z rodowodem "warszawiańsk IP: *.aster.pl 12.09.09, 19:13
                      Z tobą nie ma o czym dyskutować.

                      Jeśli ja jestem po 10, to ty piszesz brednie jak półchłopa po 9.

                      Naprawdę nie dyskutuję długo z ułomnością intelektualną. Żegnam.
                  • Gość: poi gwoli scislosci IP: *.aster.pl 14.09.09, 20:28
                    Gość portalu: Ania napisał(a):

                    > Co ma wspólnego miejsce urodzenia do dyskusji o formach wyrazowych?
                    > A taki jest przedmiot tej "rozmowy".

                    tematem tej rozmowy powinny byc 'koszty utrzymania w Warszawie'. do pogadania o
                    formach wyrazowych sa inne fora, o czym powinien poinformowac cie opiekun tego
                    forum.
                    • Gość: Ania Re: gwoli scislosci IP: *.aster.pl 14.09.09, 20:40
                      Nie ja jedna na tym forum odbiegam od tematu.

                      Po drugie, jeśli opiekun tego forum mnie o tym nie informuje, to nie
                      wchodź w jego rolę. Choć podobno niektórzy mają do tego skłonność.
              • Gość: szczurwa Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 22.09.09, 18:04
                Piszesz bzdury, mówiłem "wawa", kiedy jeszcze cię na świecie nie
                było..;-)
                • Gość: Ania Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 22.09.09, 19:30
                  Nigdy nie słyszałam, żeby ktoś kiedyś w Warszawie mówił "wawa".
          • Gość: poi Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 13.09.09, 11:30
            Gość portalu: Ania napisał(a):

            > Tak zawsze piszą ludzie z innych miast, albo przyjezdni. To miasto
            > ma swoją nazwę, więc nie ma potrzeby zniekształcania jej. Tworzenie
            > nazewniczych dziwolągów jest infantylne i niestety coraz bardziej
            > powszechne. Jeśli już mnie pytasz, to faktycznie nie lubię jak ktoś
            > tak nazywa Warszawę. Wszelkie Wawy i Wawki są żenujące.

            ja zwyklem komunikowac dziecku przy mijaniu znaku 'wa..wa', gdy przybywamy, ze
            wjezdzamy do wiochy. oczywiscie jestem przyjezdny :)
            • Gość: Ania Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 13.09.09, 11:41
              Możliwe, bo jak pisałam wcześniej to jest infantylne "słownictwo",
              czyli dobre dla dzieci.
              Skoro wjeżdżasz do wiochy to raczej widzisz ten znak przy
              wyjeżdżaniu.
              • Gość: poi Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 14.09.09, 08:18
                nadwrazliwa jestes i tyle. to taki przerysowany patriotyzm lokalny. byloby
                lepiej, gdybys swoje przeczulenie na punkcie miasta przelala na inne sfery.
                przynajmniej moglby to byc z pozytkiem dla miasta.

                nie widze zwiazku widzenia nazwy z tym co napisalem.
                • Gość: Ania Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 14.09.09, 19:32
                  Jak każdy lokalny patriota.

                  Dziękuję za myśl o mojej ewentualnej przydatności dla miasta. Nie
                  jest to dla mnie myśl nowa. W zeszłym roku zrobiłam krok w tym
                  kierunku (bezinteresownie). We wrześniu lub październiku zrobię go
                  ponownie.

                  Nie widzę tylko związku między (jak to nazywasz) "przeczuleniem na
                  punkcie miasta" a dyskusją nad przekręcaniem jego nazwy. Nazwa to
                  nie miasto, a w każdym razie jego "najmniejszy ułamek". To są
                  dyskusje o dwóch różnych sprawach. Co innego rozmawiać o mieście, a
                  co innego rozmawiać o nazwie.
                  • Gość: poi Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 14.09.09, 20:30
                    odpowiedz z grubsza pasuje
                    forum.gazeta.pl/forum/w,51,91359527,100257988,gwoli_scislosci.html
                    • Gość: Ania Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.aster.pl 14.09.09, 20:42
                      Patrz wyżej.

                      Nie pomyliłam się.
        • Gość: nielubięobcych lepiej bierz swoich ziomków i siedź u siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.09, 23:24
          bo twoja wioska wymrze w ten sposób...a jak chcech godnie żyć to co
          tydzień jajca i rabankę przywoź i może literek samogonku od
          starego...
          • panaceum1984 Re: lepiej bierz swoich ziomków i siedź u siebie 15.02.09, 16:24
            moja wioska liczy ok. 500 tys. mieszkańców. a co do reszty Twojej wypowiedzi nie
            umiem się odnieść,bo wydaje mi się,że reprezentujemy trochę inny poziom
            mentalnego rozwoju,hehe.

            z wyrazami szacunku dla "nielubięobcych"!
            -panaceum1984 z półmilionowej wioski
            • antybandzior Re: lepiej bierz swoich ziomków i siedź u siebie 15.02.09, 21:47
              cha to jednak zadziwiające, w jakim celu zjawiasz się w tym mieście?
              przy całym szacunku dosyć prymitywnej wypowiedzi poprzednika o
              wioskach, to nie rozumiem ludzi którzy tak ciągną do
              tej "zasyfiałej" stolicy? skoro mieskzasz w 0,5 mln metropolii to
              chyba spokojnie możesz tam robić karierę i pracować na rzecz rozwoju
              swojego ukochanego miasta :) ale tam poza tym przybywaj, wynajmujący
              będą mieli kasę :)
              • Gość: poi Re: lepiej bierz swoich ziomków i siedź u siebie IP: *.aster.pl 14.09.09, 08:13
                warszawy czasem nie da sie ominac. wlasnie na specyfike pracy. poza tym nie
                wszyscy wynajmuja.
    • Gość: ritzy Panaceumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 13:02
      ciesze sie bardzo, ze taki zaradny, z wysokimi kwalifikacjami mlody
      czlowiek stanie sie obywatelem naszego miasta. Mimo mlodego wieku
      masz juz dobra pensje, oraz wykazujesz zapobiegliwosc i umiejetnosc
      myslenia o przyszlosci. Jestes tez nie byle kim, w Biedronkach nie
      kupujesz. Takich ludzi nam potrzeba!

      Prosilbym, abys poinformowal nas, z chwila gdy dostaniesz podwyzke,
      o jej wysokosci. Albo jakas wieksza premie, czy nagrode. No i daj
      nam znac, w jakim sklepie bedziesz sie zaopatrywal. Bedziemy z
      zapartym tchem sledzic Twe losy w "Wawie".

      Mam jeszcze jedna prosbe. Nie wiem czy jestes kawalerem, ale
      chcialbym bardzo siostre wydac za kogos na poziomie. Wydaje mi sie,
      ze jestes wymarzonym wprost kandydatem na meza. Dlatego jako
      pierwszy zglaszam Ci kandydature Krysi.
      • panaceum1984 Re: Panaceumie 15.02.09, 16:28
        ritzy,dzięki za lekko ironiczny ale miły wpis :)
        jasne,że jestem "wymarzonym wprost kandydatem na męża". ja - taki uczony i z
        perspektywami.. hehehehe.
        a kiedy mnie poznasz z Krysią??
        • ritzy Krysia jednak jest troche wymagajaca 15.02.09, 20:14
          O GOSPODYNIEJ

          Proszono jednej wielkimi prośbami,
          Nie powiem o co, zgadnijcie to sami.
          A iż stateczna była białogłowa,
          Nie wdawałaż się z gościem w długie słowa,
          Ale mu z mężem do łaźniej kazała,
          Aby mu swoję myśl rozumieć dała.
          Wnijdą do łaźniej, a gospodarz miły
          Chodzi by w raju, nie zakrywszy żyły.
          A słusznie, bo miał bindasz tak dostały,
          Żeby był nie wlazł w żadne famurały.
          Gość poglądając dobrze żyw, a ono
          Barzo nierówno pany podzielono.
          Nie mył się długo i jechał tym chutniej:
          Nie każdy weźmie po Bewarku lutniej.

          -----------------------------

          Domyslam sie, ze wsrod swych licznych zalet, rowniez i na tym polu
          jestes w czołówce. Jednakze potwierdź. Nie chcialbym Krysi w maliny
          wypuszczac.
        • alfajet-777 Re: Panaceumie 22.02.10, 23:40
          A ja się nie wypowiem ;DD

    • arek103 Przezyjesz i powinienes odlozyc co najmniej 500 zl 01.03.09, 00:09
      panaceum1984 napisał:

      > witam!
      > za m-c przeprowadzam się do stolicy (z zamiarem pozostania tam na nadchodzące
      > lata mojego młodego jeszcze życia :) - stąd moje pytanie: jakie wg was są
      > koszty utrzymania w Wawie? zamierzam wynająć mieszkanie 1-pokojowe (już
      > zaorientowałem się,że średni standard mieszkania mieści się w granicach
      > 1400-1600 zł). mam większe wątpliwości co do czynszu,opłat za prąd,wodę itp.
      > no i nie orientuję się ile wyniosłoby mnie wyżywienie/m-c (a przyznam,że nie
      > należę do osób gustujących w sklepach typu 'biedronka',heh).
      > myślicie,że z pensją 3400 netto przeżyję w stolicy?

      Przezyjesz i powinienes odlozyc co najmniej 500 zl miesiecznie.
      • hania_86 Re: Przezyjesz i powinienes odlozyc co najmniej 5 02.03.09, 15:04
        Życie wieczorno nocne może sprawić że nie odłoży za wiele ;)
    • andrzej28aaa Re: koszty utrzymania w Warszawie 22.09.09, 11:06
      U mnie koszty utrzymania są następujące:

      - 2 x żwirek drewniany 10 litrów: 60 zł
      - 1 opakowanie karmy suchej: ok. 60 zł
      - 30 opakowań karmy mokrej, po ok. 3,5 zł każde: 105 zł

      razem: 225 zł

      Zasadniczo te koszty w Warszawie powinny być podobne jak w innych miejscowościach.

      Koszty utrzymania psa mogą być inne. Pozdrawiam.
    • Gość: jp2jpg Re: koszty utrzymania w Warszawie IP: *.zax.pl 22.02.10, 04:23
      żenada. człowiek wchodzi i chce się dowiedzieć o kosztach w warszawie, a tu 99%
      wpisów o tym czy się mówi wawa, warszawa czy kur.wa kawa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka