Gość: Przeuczciwa
IP: 212.76.37.*
10.03.09, 19:38
Witam,
Wczoraj na jednej ze stacji metra - doświadczyłam kontroli biletów,
a właściwie mojej karty miejskiej. Nie była to pierwsza kontrola,
już kilka razy sprawdzano mi kartę, a że jestem przeuczciwa i zawsze
mam ważną kartę czy bilet, byłam spokojna, jak stojąc z koleżanka
widziałam kontrolerów na peronie. W pewnym momencie podchodzi o nas
kontroler, sprawdza moją kartę - ważna do 5 maja 2009, bilet
koleżanki - ok, i mówi, że moja karta jest nie ważna, bo nie mam
wpisanego numeru dowodu osobistego... Klęska.. Za niewiedzę sie
płaci.. 107,80 zł. Faktycznie na karcie jest miejsce na wpisanie
numeru dowodu, tylko dlaczego poprzedni kontrolerzy nie zwracali mi
na to uwagi? Niedouczeni? Czy ten wyjątkowo nadgorliwy? Nie ma
opcji pouczenia- jak przy wykroczeniach drogowych? Kasa pal sześć,
ale biorąc pod uwagę fakt, że przez moje 35- letnie życie nigdy nie
jechałam bez ważnego biletu.. wydaje się ten mandat być
niesprawiedliwy? Żal serce ściska...No coż! Pozdrawiam i ostrzegam..
Wpiszcie numer dowodu..