Gość: mietek
IP: *.acn.waw.pl
23.03.09, 00:18
Krystyna Lubelska: Uczciwie panu powiem, że odkładałam pójście do kina na
„Popiełuszkę”. Myślałam, znów obejrzę jakiś pompatyczny polski obraz z
kiepskim aktorstwem, źle nagranym dźwiękiem, pretensjonalny, czułostkowy.
Myliłam się. W tym filmie wszystko świetnie zagrało. Moim zdaniem jednak nie
spotkał się on z tak dobrym przyjęciem, na jakie zasługuje.
Rafał Wieczyński: To jeśli chodzi o krytykę. Co do widzów, to wyraźnie widać,
że fala zainteresowania wzrasta. Ale na początku wiele osób powątpiewało w
nasz projekt.
Na przykład nie udało się przekonać do naszego przedsięwzięcia władz stolicy.
Pukaliśmy do drzwi Ratusza. Niestety, mimo wielokrotnych apeli, nie wsparła
nas ani finansowo, ani promocyjnie pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Jakiś urzędnik próbował nam wyjaśnić, że niesłusznie uparliśmy się na
Warszawę, skoro ksiądz Jerzy bardziej kojarzy mu się z Włocławkiem.
W końcu usłyszeliśmy od innej pani od marketingu, że ks. Popiełuszko nie
pasuje do hasła promocyjnego „Zakochaj się w Warszawie”.