Dodaj do ulubionych

Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo...

IP: 194.181.0.* 04.05.09, 09:48
Ten gościu bezczelny jest...
Obserwuj wątek
    • Gość: kmm Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 10:00
      Jak widać z punktu widzenia magistratu najlepiej, żeby Warszawa składała się z
      samych Marin Mokotów. W swojej gestii miasto pozostawiłoby 4-5 ulic
      (najchętniej wypchniętych pod inny zarząd) i w ten sposób umyłoby ręce od
      całej fury problemów związanych z utrzymaniem dróg. Ulice to bowiem same
      kłopoty i koszty - trzeba zapłacić odszkodowanie za grunt, wybrukować,
      odśnieżać zimą...i w dodatku wysłuchiwać narzekań od kierowców, że krzywe i
      dziurawe. Najlepiej się więc ulic pozbyć, a przynajmniej unikać budowania
      nowych.... Działalność dzisiejszego ZMID-u itp instytucji na tle Komisji
      Brukowej sprzed 250 lat wigląda wyjątkowo blado.
      • Gość: ew Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.wip.pl 04.05.09, 11:49
        Masz racje ale weź pod uwage że są ważniejsze ulice do zbudowania
        niz praywatna ulica prowadządza do prywatnego zaqmkniętego osiedla
        • pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 12:52
          Otóż nie ma dla miasta nic ważniejszego, niż działanie zgodne z prawem. Miasto
          ma ustawowy obowiązek wybudowania ulicy. Ta ulica jest w Miejscowym Planie
          Zagospodarowania Przestrzennego, który został uchwalony przez... Radę Miasta.
          Jeśli ktoś tu nagina prawo, to jest to Wiceprezydent, który mówi: owszem, mamy
          taki obowiązek, ale nie jest napisane jaki mamy termin. Tłumaczę na język
          polski: "owszem mamy obowiązek wybudować mieszkańcom naszego miasta z ich
          podatków dojazd do ich domów, postaramy się jednak przeciągnąć to w
          nieskończoność, żeby prywatna firma zrealizowała nasz ustawowy obowiązek za nas,
          na gruncie za który zapłaciła i jeszcze obciążmy ją podatkiem od tej
          transakcji". I kto tu jest nie w porządku?
          • dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 14:52
            Nie słyszałem o przepisie mówiącym o tym, że władze muszą wybudować drogę
            dojazdową do Twojej posesji, w dodatku w dogodnym dla Ciebie terminie. Skoro nie
            ma określonego terminu wybudowania tej drogi przez miasto, to może to zrobić
            nawet w 2100 roku. I gdzie tu naginanie prawa? Niejedna inwestycja w mieście
            czeka na realizację od wojny.
            • pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 15:48
              To, że o takim przepisie nie słyszałeś, nie oznacza, że on nie istnieje. Miasto
              ma obowiązek zagwarantowania dojazdu do każdej działki inwestycyjnej. Wynika to
              m. in. z MPZP uchwalonego przez Radę tegoż miasta. Poczytaj sobie i wtedy coś pisz:

              Droga konieczna

              oraz

              MPZP

              W tym drugim przypadku polecam zwłaszcza akapit nr 4. Mam nadzieję, że więcej
              wiadomości znajdziesz sobie sam lub przestaniesz się chwalić niewiedzą i używać
              jej w charakterze argumentu.
              • pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 15:53
                Jeszcze jedno: moja rodzina od lat próbuje odzyskać nieruchomość zawłaszczoną
                dekretem Bieruta. Dwukrotnie wyrok na naszą korzyść wydawał NSA i dwukrotnie
                miasto zlekceważyło wyrok korzystając z faktu, że brak w przepisach sankcji.
                Jest tylko napisane, że miasto "musi zwrócić". To analogiczna sytuacja, którą
                władze Warszawy wykorzystują do nierealizowania swoich ustawowych obowiązków. Z
                logiki przepisu wynika, że miasto musi zagwarantować dojazd do posesji w
                momencie uchwalenia MPZP. Co z tego, skoro miasto przez lata lekceważyło nawet
                fakt, że większość powierzchni Warszawy nie była pokryta planami. To JEST
                naginanie i lekceważenie prawa.
                • Gość: . No przeciez JW ma tutaj rację:jest plan budowy dro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 20:32
                  gi, chcą zrobić prezent i poczekać z pieniędzmi. tanie cwaniactwo gminy. Chociaż
                  Wojciechowski skądinąd jest jaki jest.
              • dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 16:46
                A co ma wspólnego służebność drogi z opisaną sytuacją? Czy miasto ma jakąś
                działkę, która odcina mieszkańców od drogi publicznej i nie chce udostępnić tej
                działki w celu wytyczenia drogi?

                W drugim tekście też nie widzę ani słowa o obowiązku zbudowania przez miasto
                drogi do posesji, a tym bardziej zbudowania jej w określonym terminie.

                Jeżeli więc takie przepisy istnieją, to proszę je przytoczyć - konkretny
                paragraf z konkretnego aktu prawnego.
                • pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 19:08
                  Po pierwsze, działka, na której ma być zlokalizowana droga, należy w części do
                  miasta. To jednak ma znaczenie całkowicie drugorzędne. Istotny jest art. 145
                  Kodeksu Administracyjnego, który reguluje kwestię konieczności wytyczenia drogi.
                  Najważniejsze przepisy dotyczące projektowania i realizacji inwestycji zawarte
                  są również w o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. I tak:

                  Art. 3, pkt 1 mówi, że ustalenie sposobu zagospodarowania terenu (w tym drogi,
                  której dotyczy dyskusja) należy do zadań własnych gminy.

                  Art. 4 pkt 1 precyzuje, że wszelkie tego typu ustalenia muszą się znaleźć w
                  Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego.

                  Art. 20 pkt. 1 dodaje, że MPZP uchwala Rada Gminy rozstrzygając jednocześnie o
                  sposobie realizacji, zapisanych w planie, inwestycji z zakresu infrastruktury
                  technicznej, które należą do zadań własnych gminy, oraz zasadach ich
                  finansowania, zgodnie z przepisami o finansach publicznych (ten artykuł jest
                  najważniejszy, ponieważ to on właśnie nakłada na gminę obowiązek zbudowania
                  drogi i jej sfinansowania; ponadto można z niego wywieść, że terminy nie mogą
                  odbiegać w sposób istotny od terminu uchwalenia planu).

                  Art. 36 pkt 4 powinien rozwiać wszelkie wątpliwości co do zasadności pokrycia
                  przez gminę kosztów budowy drogi. Reguluje on, że właściciel działki, która
                  zyskuje na wartości w wyniku uchwalenia MPZP płaci przy jej sprzedaży gminie
                  specjalną opłatę (tzw. opłata adiascencka). Ta opłata właśnie jest przewidziana
                  na pokrycie potencjalnych kosztów budowy infrastruktury (w tym dróg). Ten
                  artykuł wskazuje jednoznacznie, że działanie władz miasta jest niezgodne z
                  prawem. To typowe zachowanie złodzieja (być może właściwszy byłby tu termin
                  "wyłudzenie"), który usiłuje pobrać od właściciela działki opłaty na budowę
                  drogi, ale samej drogi nie zamierza budować, lub przynajmniej próbuje odsunąć
                  jej budowę w czasie. Budowa drogi nie jest tymczasem żadną "dobrą wolą" ze
                  strony gminy, ale wiąże się nierozerwalnie z kwestią opłaty adiascenckiej.

                  Mam nadzieję, dungeon master, że rozwiałem już wszystkie Twoje wątpliwości
                  odnośnie obowiązku budowy drogi dojazdowej do posesji lub działki budowlanej
                  przez gminę. Przykro mi, że zabierasz głos nie mając pojęcia o czym piszesz, a
                  potem jeszcze domagasz się, żeby Cię publicznie dokształcać. Mam nadzieję, że w
                  przyszłości spróbujesz jednak sam zapoznać się z przepisami zanim zajmiesz
                  stanowisko i podejmiesz dyskusję.
                  • dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 21:09
                    > Po pierwsze, działka, na której ma być zlokalizowana droga, należy w części do
                    > miasta.

                    Czy miasto uniemożliwia budowę drogi przez tę działkę? Jeżeli nie, to przepisy o
                    służebności drogi nie mają tu nic do rzeczy.

                    > Istotny jest art. 145
                    > Kodeksu Administracyjnego, który reguluje kwestię konieczności wytyczenia drogi

                    Art. 145 KPA mówi o przypadkach, w których może zostać wznowione postępowanie
                    administracyjne. Jaja sobie robisz?

                    > Art. 3, pkt 1 ...
                    Tu jest napisane, że gmina musi doprowadzić drogę do Twojej posesji w terminie,
                    który Tobie odpowiada?

                    > Art. 4 pkt 1...
                    A może tu?

                    > Art. 20 pkt. 1...
                    Czy też tutaj? Napisz konkretnie, wytłuść te zdanie, które o tym mówi.

                    > Art. 36 pkt 4...
                    Gdzie jest napisane, że opłata adiacencka (nie "adiascencka") ma zostać
                    przeznaczona na budowę drogi dojazdowej do posesji? I to w terminie ustalonym
                    przez właściciela? I co to ma wspólnego ze sprawą, o której piszemy? JWC
                    zapłacił jakąś opłatę adiacencką?

                    > Budowa drogi nie jest tymczasem żadną "dobrą wolą" ze
                    > strony gminy, ale wiąże się nierozerwalnie z kwestią opłaty adiascenckiej.

                    Poproszę o podstawę prawną, bo coś tam sobie napisać to każdy może.

                    > Mam nadzieję, dungeon master, że rozwiałem już wszystkie Twoje wątpliwości

                    Żadnych wątpliwości nie rozwiałeś, bo żadnych nie miałem. Oczywiście miasto nie
                    ma obowiązku doprowadzić drogi do Twojej posesji, a wpisanie drogi do MPZP nie
                    obliguje miasta do zbudowania tej drogi w określonym terminie. Podałeś kilka
                    przypadkowych przepisów, które nie mają nic wspólnego z moim pytaniem.
                    • pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 05.05.09, 01:18
                      dungeon.master napisał:


                      >
                      > > Istotny jest art. 145
                      > > Kodeksu Administracyjnego, który reguluje kwestię konieczności wytyczenia
                      > drogi
                      >
                      > Art. 145 KPA mówi o przypadkach, w których może zostać wznowione postępowanie
                      > administracyjne. Jaja sobie robisz?

                      Właściwie tą odpowiedzią dowiodłeś, że nawet nie potrafisz czytać, a co dopiero
                      rozumieć. Ja o KA, Ty o KPA. Tak można w nieskończoność.

                      >
                      > > Art. 3, pkt 1 ...
                      > Tu jest napisane, że gmina musi doprowadzić drogę do Twojej posesji w terminie,
                      > który Tobie odpowiada?
                      >
                      > > Art. 4 pkt 1...
                      > A może tu?
                      >
                      > > Art. 20 pkt. 1...
                      > Czy też tutaj? Napisz konkretnie, wytłuść te zdanie, które o tym mówi.

                      Jesteś śmieszny. Przytoczyłem Ci konkretne przepisy i opisałem, czego po kolei
                      dotyczą. Jeśli logiczne rozumowanie jest dla Ciebie zbyt trudne, a znalezienie
                      konkretnej ustawy, czy kodeksu sprawia tak wielkie trudności, proponuję, żebyś
                      po prostu przestał się męczyć i zajął czymś prostszym, niż dyskusja o kwestiach,
                      których nie rozumiesz.

                      Uchwalenie MPZP skutkuje obowiązkiem wybudowania niezbędnej infrastruktury,
                      który spoczywa na gminie. To wynika z przytoczonych przeze mnie przepisów:

                      "Ustalenie przeznaczenia terenu, rozmieszczenie inwestycji celu publicznego oraz
                      określenie sposobów zagospodarowania i warunków zabudowy terenu następuje w
                      miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego."

                      i

                      "Plan miejscowy uchwala rada gminy, po stwierdzeniu jego zgodności z ustaleniami
                      studium, rozstrzygając jednocześnie o sposobie rozpatrzenia uwag do projektu
                      planu oraz sposobie realizacji, zapisanych w planie, inwestycji z zakresu
                      infrastruktury technicznej, które należą do zadań własnych gminy
                      , oraz zasadach
                      ich finansowania, zgodnie z przepisami o finansach publicznych.

                      >
                      > > Art. 36 pkt 4...
                      > Gdzie jest napisane, że opłata adiacencka (nie "adiascencka") ma zostać
                      > przeznaczona na budowę drogi dojazdowej do posesji? I to w terminie ustalonym
                      > przez właściciela? I co to ma wspólnego ze sprawą, o której piszemy? JWC
                      > zapłacił jakąś opłatę adiacencką?

                      Co do kwestii terminu, napisałem powyżej, że jest on ściśle powiązany z
                      uchwalaniem MPZP, co wynika z orzecznictwa NSA. Co do powiązania opłaty
                      adiacenckiej z budową infrastruktury działki budowlanej, wynika to rzeczywiście
                      z innej ustawy - mianowicie z Ustawy o gospodarce nieruchomościami, której
                      artykuł 146 mówi wprost:

                      "Ustalenie i wysokość opłaty adiacenckiej zależą od wzrostu wartości
                      nieruchomości spowodowanego budową urządzeń infrastruktury technicznej."

                      Po raz kolejny jest mi niezmiernie przykro, że z własnej niewiedzy czynisz
                      argument w dyskusji.

                      >
                      > > Budowa drogi nie jest tymczasem żadną "dobrą wolą" ze
                      > > strony gminy, ale wiąże się nierozerwalnie z kwestią opłaty adiacenckiej
                      > .
                      >
                      > Poproszę o podstawę prawną, bo coś tam sobie napisać to każdy może.

                      Podstawę prawną masz powyżej.

                      >
                      > > Mam nadzieję, dungeon master, że rozwiałem już wszystkie Twoje wątpliwośc
                      > i
                      >
                      > Żadnych wątpliwości nie rozwiałeś, bo żadnych nie miałem.

                      Tak, Twoją kompletną bezrefleksyjność i wiążący się z nią brak wątpliwości daje
                      się dość łatwo zauważyć.

                      > Oczywiście miasto nie
                      > ma obowiązku doprowadzić drogi do Twojej posesji, a wpisanie drogi do MPZP nie
                      > obliguje miasta do zbudowania tej drogi w określonym terminie. Podałeś kilka
                      > przypadkowych przepisów, które nie mają nic wspólnego z moim pytaniem.

                      Oczywiście miasto ma obowiązek doprowadzenia drogi publicznej do każdej
                      samodzielnej działki, którą samo w prawie miejscowym ustanowiło działką
                      budowlaną. Do tego właśnie obliguje miasto MPZP oraz cytowane przeze mnie
                      ustawy. Dotychczas cytuję Ci kolejne ustawy na poparcie swoich słów, podczs gdy
                      Ty nie tylko wykazujesz się zupełną niewiedzą, ale nie zadajesz sobie nawet
                      trudu logicznego myślenia i zrozumienia cytowanych tekstów.

                      Jedyna wątpliwość dotyczy terminu budowy drogi. Z orzecznictwa NSA wynika, że
                      musi to być termin, który nie będzie utrudniał podmiotom prowadzenia
                      działalności gospodarczej (czyli termin zgodny z interesem
                      społeczno-gospodarczym, co jest w ustawie napisane wprost). Ponieważ jednak
                      orzecznictwo nie jest w Polsce jednolite, a nasze prawo nie ma charakteru
                      precedensowego, więc napisałem delikatnie o przeciąganiu i odwlekaniu terminu.

                      Wobec faktu powstania na tym terenie osiedla, które jest już zasiedlane przez
                      mieszkańców, oczywistym staje się, że odmowa budowy drogi przez gminę (co należy
                      do jej zadań własnych) jest sprzeczna z interesem społecznym.

                      To tyle. Więcej nie zamierzam tłumaczyć Ci oczywistych faktów. Jeśli nie znasz
                      prawa, jest to Twój problem i nie ma powodu, żebym poświęcał czas edukując Cię w
                      tej kwestii.
                      • dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 05.05.09, 04:42
                        Na wstępie chciałem Cię poinformować, że te ciągłe wtręty dotyczące mojej osoby
                        nic nie mówią o mnie, za to dużo mówią o Tobie. I nie jest to nic pozytywnego.

                        > Właściwie tą odpowiedzią dowiodłeś, że nawet nie potrafisz czytać, a co dopiero
                        > rozumieć. Ja o KA, Ty o KPA. Tak można w nieskończoność.

                        LOL. A co to jest KA?

                        > "Ustalenie przeznaczenia terenu, rozmieszczenie inwestycji celu publicznego oraz
                        > określenie sposobów zagospodarowania i warunków zabudowy terenu następuje w
                        > miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego."

                        Czyli twierdzisz, że z tego zdania wynika logicznie wniosek, że "uchwalenie MPZP
                        skutkuje obowiązkiem wybudowania niezbędnej infrastruktury, który spoczywa na
                        gminie". No, ciekawe...

                        > "Plan miejscowy uchwala rada gminy, po stwierdzeniu jego zgodności z ustaleniami
                        > studium, rozstrzygając jednocześnie o sposobie rozpatrzenia uwag do projektu
                        > planu oraz sposobie realizacji, zapisanych w planie, inwestycji z zakresu
                        > infrastruktury technicznej, które należą do zadań własnych gminy
                        , oraz
                        zasadach
                        > ich finansowania, zgodnie z przepisami o finansach publicznych.

                        Rozumiem, że wytłuściłeś najważniejszy według Ciebie fragment. Mówi on, że gmina
                        w planie zagospodarowania musi jednocześnie rozstrzygnąć w jaki sposób zostaną
                        zrealizowane inwestycje, które należą do jej zadań własnych. Obejrzałem trochę
                        takich planów i zwykle gminy wpisują w tym miejscu, że inwestycja będzie
                        zrealizowana z jej budżetu, kredytu, dotacji Unii, ale czasami pojawia się
                        informacja, że ta-i-ta droga będzie realizowana przez prywatnych właścicieli
                        albo w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. I w żadnym z planów, które
                        widziałem, nie było mowy o jakichkolwiek terminach.

                        > "Ustalenie i wysokość opłaty adiacenckiej zależą od wzrostu wartości
                        > nieruchomości spowodowanego budową urządzeń infrastruktury technicznej."

                        Sam więc widzisz, że to wysokość opłaty adiacenckiej zależy od budowy
                        infrastruktury, a nie budowa infrastruktury zależy od wniesionej opłaty
                        adiacenckiej. Przytaczasz przepisy, które mówią dokładnie odwrotne rzeczy niż Ty.

                        > Jedyna wątpliwość dotyczy terminu budowy drogi.

                        A jednak pojawiła się jakaś wątpliwość? To dobrze, bo właśnie o ten termin chodzi.

                        > Ponieważ jednak
                        > orzecznictwo nie jest w Polsce jednolite, a nasze prawo nie ma charakteru
                        > precedensowego, więc napisałem delikatnie o przeciąganiu i odwlekaniu terminu.

                        Rozumiem, że w ten zagmatwany sposób przyznajesz mi jednak rację, że nie ma w
                        Polsce przepisów które nakazałyby miastu zbudowanie tej drogi w ciągu
                        najbliższych 20 lat. No, nie ma.

                        > Wobec faktu powstania na tym terenie osiedla, które jest już zasiedlane przez
                        > mieszkańców, oczywistym staje się, że odmowa budowy drogi przez gminę (co należy
                        > do jej zadań własnych) jest sprzeczna z interesem społecznym.

                        W interesie społecznym nie jest budowanie z publicznych pieniędzy (de facto)
                        prywatnej drogi.

                        > Więcej nie zamierzam tłumaczyć Ci oczywistych faktów.

                        Szczerze mówiąc, spodziewałem się szybkiej kapitulacji z Twojej strony. Na razie.
                        • pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 05.05.09, 08:51
                          dungeon.master napisał:

                          > Na wstępie chciałem Cię poinformować, że te ciągłe wtręty dotyczące mojej osoby
                          > nic nie mówią o mnie, za to dużo mówią o Tobie. I nie jest to nic pozytywnego.
                          >

                          Na wstępie chciałem Cię poinformować, że moje stwierdzenia nie dotyczą Twojej
                          osoby, a jedynie Twoich wypowiedzi. Tą wypowiedzią dowiodłeś, że jesteś nie
                          tylko kompletnym laikiem, ale również kompletnym idiotą. Twoja metoda dyskusji
                          polega na tym, że kwestionujesz każdy przepis, ponieważ go nie znasz. Przykład?

                          "Nie słyszałem o przepisie mówiącym o tym, że władze muszą wybudować drogę
                          dojazdową do Twojej posesji"


                          To z Twojej pierwszej wypowiedzi, od której zaczęła się dyskusja. Myślę, że
                          przypomnienie jej początku ułatwi ocenę wypowiedzi z ostatniej.
                          >
                          > > "Ustalenie przeznaczenia terenu, rozmieszczenie inwestycji celu publiczne
                          > go oraz
                          > > określenie sposobów zagospodarowania i warunków zabudowy terenu następuje
                          > w
                          > > miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego."
                          >
                          > Czyli twierdzisz, że z tego zdania wynika logicznie wniosek, że "uchwalenie MPZ
                          > P
                          > skutkuje obowiązkiem wybudowania niezbędnej infrastruktury, który spoczywa na
                          > gminie". No, ciekawe...

                          Nie, tak nigdzie nie twierdzę. Twierdzę, że z tego zdania wynika logicznie, że
                          gmina na etapie planistycznym określa, gdzie będą przebiegały drogi. Dyskutuję w
                          ten sposób z Twoim argumentem, że gmina "musi wybudować dojazd do Twojej działki
                          w dogodnym dla Ciebie terminie". To gmina ustala terminy tworząc MPZP. Nadal
                          masz problem ze zrozumieniem prostych treści oraz przypisujesz mi zdania,
                          których nie napisałem. I nie jest to "wtręt dotyczący Twojej osoby", a
                          stwierdzenie faktu. I świadczy źle o Tobie.

                          >
                          > > "Plan miejscowy uchwala rada gminy, po stwierdzeniu jego zgodności z usta
                          > leniami
                          > > studium, rozstrzygając jednocześnie o sposobie rozpatrzenia uwag do proje
                          > ktu
                          > > planu oraz sposobie realizacji, zapisanych w planie, inwestycji z zakr
                          > esu
                          > > infrastruktury technicznej, które należą do zadań własnych gminy
                          , ora
                          > z
                          > zasadach
                          > > ich finansowania, zgodnie z przepisami o finansach publicznych.
                          >
                          > Rozumiem, że wytłuściłeś najważniejszy według Ciebie fragment. Mówi on, że gmin
                          > a
                          > w planie zagospodarowania musi jednocześnie rozstrzygnąć w jaki sposób zostaną
                          > zrealizowane inwestycje, które należą do jej zadań własnych. Obejrzałem trochę
                          > takich planów i zwykle gminy wpisują w tym miejscu, że inwestycja będzie
                          > zrealizowana z jej budżetu, kredytu, dotacji Unii, ale czasami pojawia się
                          > informacja, że ta-i-ta droga będzie realizowana przez prywatnych właścicieli
                          > albo w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. I w żadnym z planów, które
                          > widziałem, nie było mowy o jakichkolwiek terminach.

                          I kto tu posługuje się niekonkretnymi argumentami? Ja podałem Ci konkretne
                          przepisy, oczekuję więc przytoczenia konkretnych przykładów zamiast "oglądałem
                          wiele planów". Skoro wymagasz od innych, zacznij od siebie.

                          >
                          > > "Ustalenie i wysokość opłaty adiacenckiej zależą od wzrostu wartości
                          > > nieruchomości spowodowanego budową urządzeń infrastruktury technicznej."
                          >
                          > Sam więc widzisz, że to wysokość opłaty adiacenckiej zależy od budowy
                          > infrastruktury, a nie budowa infrastruktury zależy od wniesionej opłaty
                          > adiacenckiej. Przytaczasz przepisy, które mówią dokładnie odwrotne rzeczy niż T
                          > y.
                          >

                          To jest odpowiedź na Twoje pytanie o przepis, z którego wynika związek pomiędzy
                          opłatą adiacencką i obowiązkiem budowy infrastruktury przez gminę. Rozumiem, że
                          nadal ten związek kwestionujesz. No cóż, widzę, że bliskie są Ci słowa, że "nikt
                          nam nie wmówi, że białe jest białe".

                          > > Jedyna wątpliwość dotyczy terminu budowy drogi.
                          >
                          > A jednak pojawiła się jakaś wątpliwość? To dobrze, bo właśnie o ten termin chod
                          > zi.

                          Gdybyś czytał uważnie, zauważyłbyś, że od początku piszę o "przeciąganiu
                          terminu". Nie piszę o jego przekroczeniu, nie wiem więc skąd Twoje zdziwienie.

                          >
                          > > Ponieważ jednak
                          > > orzecznictwo nie jest w Polsce jednolite, a nasze prawo nie ma charakteru
                          > > precedensowego, więc napisałem delikatnie o przeciąganiu i odwlekaniu ter
                          > minu.
                          >
                          > Rozumiem, że w ten zagmatwany sposób przyznajesz mi jednak rację, że nie ma w
                          > Polsce przepisów które nakazałyby miastu zbudowanie tej drogi w ciągu
                          > najbliższych 20 lat. No, nie ma.
                          >

                          I znów źle rozumiesz. Znajdź mi miejsce, w którym napisałem, że taki przepis
                          istnieje. Nie znajdziesz. Napisałem, że w Polsce orzecznictwo nie jest
                          jednolite, co nie zmienia faktu, że w ostatnich latach idzie w tym właśnie
                          kierunku. Ponadto NSA jest najwyższą instancją do rozstrzygania sporów
                          administracyjnych. Przytoczyłem też przepis ustawy mówiący o interesie
                          społecznym. Rozumiem, że dla Ciebie sprawa mimo to nadal nie jest jasna, bo nie
                          ma konkretnego zdania w ustawie. No cóż, tak też można. Tyle tylko, że w wielu
                          polskich ustawach nie istnieje dokładny termin, a mimo to sądy orzekają na
                          podstawie elementarnej logiki.

                          Znasz przepis mówiący w jakim terminie musi być wydany wyrok w sprawie sądowej?
                          Nie ma takiego, a mimo to w Strasburgu ludzie wygrywają spore pieniądze. Bo
                          istnieje coś takiego, jak logika przepisów i wynikanie jednej rzeczy z drugiej.
                          Ale dla Ciebie to zbyt trudne...

                          > > Wobec faktu powstania na tym terenie osiedla, które jest już zasiedlane p
                          > rzez
                          > > mieszkańców, oczywistym staje się, że odmowa budowy drogi przez gminę (co
                          > należy
                          > > do jej zadań własnych) jest sprzeczna z interesem społecznym.
                          >
                          > W interesie społecznym nie jest budowanie z publicznych pieniędzy (de facto)
                          > prywatnej drogi.

                          Prywatnej drogi? To ciekawe. Ten argument jest najlepszy z możliwych. Gdybyś
                          zamiast czytania "wielu planów" przeczytał ten konkretny, wiedziałbyś, że ta
                          droga ma status drogi publicznej. Gdybyś bardziej skupił się na zrozumieniu
                          ustaw, które cytuję, zamiast na drążeniu dziury w całym, wiedziałbyś również, że
                          taki status nadaje tej drodze uchwalony przez Radę Warszawy MPZP.

                          >
                          > > Więcej nie zamierzam tłumaczyć Ci oczywistych faktów.
                          >
                          > Szczerze mówiąc, spodziewałem się szybkiej kapitulacji z Twojej strony. Na razi
                          > e.

                          Jeśli odmowa tłumaczenia oczywistości po raz piąty jest dla Ciebie kapitulacją,
                          to znów pokazujesz swój niski poziom intelektualny. I znów nie jest to "wtręt",
                          a stwierdzenie faktu. Ponieważ na Twoje wyraźne życzenie rozszerzyłem Twoją
                          wiedzę dotyczącą planowania i gospodarki gruntami, więc teraz przyjąłeś metodę
                          przekręcania moich słów. Niestety. Też nie skutkuje.
                          • dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 05.05.09, 14:22
                            > Na wstępie chciałem Cię poinformować, że moje stwierdzenia nie dotyczą Twojej
                            > osoby, a jedynie Twoich wypowiedzi.

                            No tak. Oczywiście. Od razu potwierdzasz swoje słowa pisząc:

                            > Tą wypowiedzią dowiodłeś, że jesteś nie
                            > tylko kompletnym laikiem, ale również kompletnym idiotą.

                            Ha, ha. Wzbijasz się na wyżyny "sztuki konwersacji". No cóż, sam sobie jestem
                            winny, że zacząłem z Tobą dyskusję. W końcu w sygnaturce uczciwie przed sobą
                            ostrzegałeś.

                            > "Nie słyszałem o przepisie mówiącym o tym, że władze muszą wybudować drogę
                            > dojazdową do Twojej posesji"


                            Nie wiem czemu sie czepiasz tego zdania. Nie znam takiego przepisu, bo takiego
                            nie ma. Inaczej sądy byłyby zawalone pozwami prywatnych właścicieli o
                            wybudowanie drogi dojazdowej do ich posesji.

                            > Nie, tak nigdzie nie twierdzę. Twierdzę, że z tego zdania wynika logicznie, że
                            > gmina na etapie planistycznym określa, gdzie będą przebiegały drogi. Dyskutuję w
                            > ten sposób z Twoim argumentem, że gmina "musi wybudować dojazd do Twojej działki
                            > w dogodnym dla Ciebie terminie".

                            Kpisz? To jest mój argument? Przecież ja twierdze, że jest dokładnie odwrotnie.
                            Gmina nie ma takiego obowiązku.

                            > To gmina ustala terminy tworząc MPZP.

                            Kłamstwo. W MPZP nie ma żadnych terminów. W szczególności nie ma ich też w
                            planie, o którym własnie dyskutujemy.

                            > I kto tu posługuje się niekonkretnymi argumentami? Ja podałem Ci konkretne
                            > przepisy,

                            Podałeś konkretne przepisy, które mówią wiele różnych rzeczy, ale nie to, że
                            gmina musi zbudować drogę do każdej prywatnej posesji. A gdy droga jest
                            już wpisana do MPZP, to żaden z podanych przez Ciebie przepisów nie określa
                            terminu zbudowania tej drogi.

                            Podałeś przepis, że gmina w MPZP określa gdzie będą przebiegały drogi. No tak -
                            określa. Podałeś przepis, że w MPZP gmina musi umieścić informację o sposobie
                            realizacji inwestycji. No tak - musi. Podałeś przepis określający wysokość
                            opłaty adiacenckiej. I co? Czy z któregokolwiek z tych przepisów wynika, że
                            miasto juz teraz musi zbudować tę ulicę Coopera?

                            > To jest odpowiedź na Twoje pytanie o przepis, z którego wynika związek pomiędzy
                            > opłatą adiacencką i obowiązkiem budowy infrastruktury przez gminę.

                            Aha. Czyli to, że zależność przyczynowo skutkowa między budową infrastruktury a
                            opłatą adiacencką jest dokładnie odwrotna niż Ty twierdzisz, nie ma żadnego
                            znaczenia? Ty ukradłeś, Ciebie okradli - nieważne. Ważne, że byłes zamieszany w
                            kradzież.

                            > Znajdź mi miejsce, w którym napisałem, że taki przepis
                            > istnieje.

                            Napisałeś, że miasto nagina prawo nie budując juz teraz tej drogi, więc
                            zapytałem Cię o to prawo. Ostatecznie chyba jednak zgadzamy się, że takiego
                            prawa nie ma.

                            > Przytoczyłem też przepis ustawy mówiący o interesie społecznym.

                            To jeszcze trzeba było napisać, że obowiązek budowy tej drogi w tej chwili
                            wynika z przepisu o "demokratycznym państwie prawnym". Dlaczego w interesie
                            społecznym jest wybudowanie przez miasto tej właśnie ulicy, a nie innej, np.
                            jakiejś przelotówki? Na czym polega ten interes społeczny, skoro deweloper chce
                            zbudować tę ulicę za własne pieniądze?

                            > Rozumiem, że dla Ciebie sprawa mimo to nadal nie jest jasna, bo nie
                            > ma konkretnego zdania w ustawie. No cóż, tak też można.

                            Niezła interpretacja prawa. "Wprawdzie nignie nie zostało zapisane, że miasto ma
                            zbudować tę drogę w określonym terminie, ale ma ją zbudować i już!"

                            > Znasz przepis mówiący w jakim terminie musi być wydany wyrok w sprawie sądowej?

                            No pewnie, że znam. Art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka mówi o
                            rozsądnym terminie rozpatrzenia sprawy. Na podstawie tego przepisu Strasburg
                            wydaje wyroki. Spróbuj znaleźć analogiczny przepis o drogach dojazdowych do
                            prywatnych posesji.

                            > Prywatnej drogi? To ciekawe. Ten argument jest najlepszy z możliwych.

                            Przeczytaj jeszcze raz zdanie, które komentujesz i zwróć uwagę na wtrącenie w
                            nawiasie.

                            > to znów pokazujesz swój niski poziom intelektualny.

                            :-))) Trafiłem na prawdziwego "geniusza" erystyki.
                            • pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 06.05.09, 00:59
                              dungeon.master napisał:

                              >
                              > > "Nie słyszałem o przepisie mówiącym o tym, że władze muszą wybudować d
                              > rogę
                              > > dojazdową do Twojej posesji"

                              >
                              > Nie wiem czemu sie czepiasz tego zdania. Nie znam takiego przepisu, bo takiego
                              > nie ma. Inaczej sądy byłyby zawalone pozwami prywatnych właścicieli o
                              > wybudowanie drogi dojazdowej do ich posesji.

                              I być może są. Budowa dróg publicznych jest zadaniem własnym gminy. Przytaczałem
                              przepisy, które to mówią, więc nie będę tego robił powtórnie.

                              >
                              > > To gmina ustala terminy tworząc MPZP.
                              >
                              > Kłamstwo. W MPZP nie ma żadnych terminów. W szczególności nie ma ich też w
                              > planie, o którym własnie dyskutujemy.

                              Oczywiście, że nie ma terminu w MPZP. Ale bez niego w ogóle nie ma mowy o
                              budowie drogi publicznej do działki budowlanej. Tworząc MPZP gmina bierze na
                              siebie ten obowiązek, ponieważ taka budowa należy do zadań własnych gminy.
                              Kwestionowanie tego przez Ciebie jest kwestionowaniem faktów.

                              Ponadto gmina wydała pozwolenie na budowę, a w takim wypadku również do jej
                              obowiązków należy budowa drogi dojazdowej i pozostałej infrastruktury. Poza
                              znajomością przepisów (której tez Ci brakuje) trzeba jeszcze myśleć. Z tym
                              najwyraźniej nie jest u Ciebie najlepiej.

                              >
                              > Podałeś konkretne przepisy, które mówią wiele różnych rzeczy, ale nie to, że
                              > gmina musi zbudować drogę do każdej prywatnej posesji. A gdy droga jest
                              > już wpisana do MPZP, to żaden z podanych przez Ciebie przepisów nie określa
                              > terminu zbudowania tej drogi.
                              >
                              > Podałeś przepis, że gmina w MPZP określa gdzie będą przebiegały drogi. No tak -
                              > określa. Podałeś przepis, że w MPZP gmina musi umieścić informację o sposobie
                              > realizacji inwestycji. No tak - musi. Podałeś przepis określający wysokość
                              > opłaty adiacenckiej. I co? Czy z któregokolwiek z tych przepisów wynika, że
                              > miasto juz teraz musi zbudować tę ulicę Coopera?

                              Oczekujesz, że w ustawie będzie wpisana data wybudowania ulicy Coopera na
                              Bemowie? Do tego prowadzi Twoje rozumowanie. Jesteś śmieszny.

                              >
                              > > To jest odpowiedź na Twoje pytanie o przepis, z którego wynika związek po
                              > między
                              > > opłatą adiacencką i obowiązkiem budowy infrastruktury przez gminę.
                              >
                              > Aha. Czyli to, że zależność przyczynowo skutkowa między budową infrastruktury a
                              > opłatą adiacencką jest dokładnie odwrotna niż Ty twierdzisz, nie ma żadnego
                              > znaczenia? Ty ukradłeś, Ciebie okradli - nieważne. Ważne, że byłes zamieszany w
                              > kradzież.

                              I znów kłamiesz i przeinaczasz. Zadałeś pytanie: z jakiego przepisu wynika, że
                              opłata adiacencka ma być przeznaczona na budowę drogi. Podałem Ci przepis. Więc
                              jaka odwrotna zależność? Miasto buduje drogę i pobiera kasę za jej wybudowanie w
                              postaci opłaty adiacenckiej. To jest zależność. Odwrotnie byłoby, gdyby miasto
                              pobierało opłatę, a nie budowało drogi. I tak właśnie próbuje zrobić Warszawa.

                              >
                              > > Znajdź mi miejsce, w którym napisałem, że taki przepis
                              > > istnieje.
                              >
                              > Napisałeś, że miasto nagina prawo nie budując juz teraz tej drogi, więc
                              > zapytałem Cię o to prawo. Ostatecznie chyba jednak zgadzamy się, że takiego
                              > prawa nie ma.

                              Nie, nie zgadzamy się. Ten przepis również został przeze mnie przytoczony. Gmina
                              ma obowiązek wybudować ulicę zgodnie z interesem społeczno-gospodarczym.
                              Ponieważ mieszkają tam ludzie, ten interes jest ewidentny. Ponadto tak wynika z
                              orzecznictwa NSA, który uznawał wiele razy, że skoro gmina uchwala MPZP i
                              pobiera od zainteresowanych rentę planistyczną, musi się spodziewać wynikających
                              z tego konsekwencji w postaci obowiązku wybudowania dróg. To elementarna logika,
                              której najwyraźniej Ci brakuje.

                              >
                              > > Przytoczyłem też przepis ustawy mówiący o interesie społecznym.
                              >
                              > To jeszcze trzeba było napisać, że obowiązek budowy tej drogi w tej chwili
                              > wynika z przepisu o "demokratycznym państwie prawnym". Dlaczego w interesie
                              > społecznym jest wybudowanie przez miasto tej właśnie ulicy, a nie innej, np.
                              > jakiejś przelotówki? Na czym polega ten interes społeczny, skoro deweloper chce
                              > zbudować tę ulicę za własne pieniądze?

                              Ależ ja nigdzie nie twierdziłem, że nie należy budować przelotówki. Jeśli gmina
                              umieściła ją w MPZP, ma obowiązek ją budować. Tyle, że to w żadnym razie nie
                              jest argumentem przeciwko budowie ul. Coopera. Dyskutować można za to, skąd
                              gmina wzięła 500 milionów na budowę stadionu Legii, skoro nie ma na budowę dróg.
                              Chyba zgodzisz się, że interes społeczny preferuje drogę dojazdową do już
                              zasiedlonych mieszkań bardziej, niż budowę miejsca spotkać troglodytów z kastetami?

                              >
                              > > Rozumiem, że dla Ciebie sprawa mimo to nadal nie jest jasna, bo nie
                              > > ma konkretnego zdania w ustawie. No cóż, tak też można.
                              >
                              > Niezła interpretacja prawa. "Wprawdzie nignie nie zostało zapisane, że miasto m
                              > a
                              > zbudować tę drogę w określonym terminie, ale ma ją zbudować i już!"

                              Tego nie napisałem. Napisałem, że termin nie jest podany wprost, ale wynika
                              logicznie i pośrednio z innych przepisów. Niestety dla Ciebie, moje zdanie w
                              pełni podziela orzecznictwo NSA.

                              >
                              > > Znasz przepis mówiący w jakim terminie musi być wydany wyrok w sprawie są
                              > dowej?
                              >
                              > No pewnie, że znam. Art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka mówi o
                              > rozsądnym terminie rozpatrzenia sprawy. Na podstawie tego przepisu Strasburg
                              > wydaje wyroki. Spróbuj znaleźć analogiczny przepis o drogach dojazdowych do
                              > prywatnych posesji.

                              Oczywiście, że takiego przepisu nie ma w Konwencji Praw Człowieka. podałem ten
                              przykład celowo. "W rozsądnym terminie", to też nie jest konkretne określenie i
                              bardzo długo ludzie Twojego pokroju usiłowali na tej podstawie unikać
                              przestrzegania tego przepisu. Podobnie jest z naszą sprawą. Nigdzie nie jest
                              napisane, że gmina ma 30, 60, czy 150 dni na budowę drogi. Z różnych przepisów i
                              ich logicznej zależności łatwo jednak wywieść wniosek, że budowa drogi musi być
                              skoordynowana terminowo z budową mieszkań i ich zasiedleniem. Nietrafiony jest
                              Twój argument o braku takiej pozycji w budżecie, ponieważ budżet uchwala gmina i
                              to ona kontroluje każdy etap realizacji inwestycji. Poczynając od działań
                              planistycznych, poprzez wydanie pozwolenia na budowę, po realizację budowy
                              infrastruktury i pobranie za to opłaty adiacenckiej.
                              >
                              > > Prywatnej drogi? To ciekawe. Ten argument jest najlepszy z możliwych.
                              >
                              > Przeczytaj jeszcze raz zdanie, które komentujesz i zwróć uwagę na wtrącenie w
                              > nawiasie.

                              W nawiasie, czy nie, sugerujesz, że ta droga jest prywatna. A jest to droga
                              publiczna. Skoro jesteś tak przywiązany do konkretnych przepisów i na każdym
                              kroku wymagasz ich przytaczania, warto byłoby, żebyś sam się ich trzymał w dyskusji.

                              >
                              > > to znów pokazujesz swój niski poziom intelektualny.
                              >
                              > :-))) Trafiłem na prawdziwego "geniusza" erystyki.

                              Geniusza nie. Po prostu Twoje figury retoryczne i próby sprowadzenia dyskusji na
                              poziom najniższy z możliwych nie robią na mnie wrażenia. Pomny tego, co mam
                              napisane w podpisie, dyskutuję z Tobą, jakbyś miał wiedzę i jakiekolwiek
                              racjonalne argumenty. Robię tak, mimo że nie spełniasz żadnego z tych założeń. W
                              ten sposób nie pozwalam Ci się sprowadzić na Twój poziom. I dlatego rozumiem
                              Twoją frustrację spowodowaną bezsilnością.
                              • dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 06.05.09, 04:11
                                > I być może są.

                                I na pewno nie są.

                                > Budowa dróg publicznych jest zadaniem własnym gminy.

                                Zadania własne gminy dzielą się na obowiązkowe i fakultatywne. Aby zadanie
                                własne stało się obowiązkowe, musi to zostać określone w drodze ustawy. Na razie
                                żadna z ustaw nie nałożyła na gminy obowiązku budowy dróg do prywatnych posesji,
                                a tym bardziej budowy dróg na prywatnym terenie.

                                > Tworząc MPZP gmina bierze na
                                > siebie ten obowiązek, ponieważ taka budowa należy do zadań własnych gminy.

                                Po pierwsze, zadania własne gminy, to nie zawsze jej obowiązek. Po drugie,
                                mówimy o terminie budowy tej drogi. Przez prawo nieokreślonym terminie.

                                > Ponadto gmina wydała pozwolenie na budowę, a w takim wypadku również do jej
                                > obowiązków należy budowa drogi dojazdowej i pozostałej infrastruktury.

                                Pozwolenie na budowę zobowiązuje gminę do zapewnienia infrastruktury? :-) Dawaj
                                podstawę prawną.

                                > Oczekujesz, że w ustawie będzie wpisana data wybudowania ulicy Coopera na
                                > Bemowie?

                                Nie. A skąd taki wniosek?

                                > Do tego prowadzi Twoje rozumowanie.

                                Nie prowadzi.

                                > Odwrotnie byłoby, gdyby miasto
                                > pobierało opłatę, a nie budowało drogi. I tak właśnie próbuje zrobić Warszawa.

                                Co próbuje zrobić? Warszawa próbuje pobrać od dewelopera tego osiedla opłatę
                                adiacencką za niewybudowaną drogę? Zwariowałeś?

                                > Gmina
                                > ma obowiązek wybudować ulicę zgodnie z interesem społeczno-gospodarczym.
                                > Ponieważ mieszkają tam ludzie, ten interes jest ewidentny.

                                No to nie ma problemu. JWC bez trudu wygra tę "ewidentną" sprawę w sądzie. Skoro
                                w interesie społecznym jest wydanie publicznych pieniędzy tam, gdzie chce je
                                wydać prywatna firma...

                                W sumie jednak podoba mi się Twoje rozumienie prawa. Ja na przykład uważam, że w
                                interesie społecznym jest przedłużenie metra na Tarchomin. Przyznasz, że sprawa
                                jest ewidentna. Jutro założę sprawę w sądzie przeciwko miastu.

                                > Ponadto tak wynika z orzecznictwa NSA

                                Dawaj wyroki, a nie ciągle bla bla bla.

                                > Ależ ja nigdzie nie twierdziłem, że nie należy budować przelotówki. Jeśli gmina
                                > umieściła ją w MPZP, ma obowiązek ją budować. Tyle, że to w żadnym razie nie
                                > jest argumentem przeciwko budowie ul. Coopera.

                                Jak nie jest argumentem? To budżet miasta jest nieskończony?

                                > Chyba zgodzisz się, że interes społeczny preferuje drogę dojazdową do już
                                > zasiedlonych mieszkań bardziej, niż budowę miejsca spotkać troglodytów z kastet
                                > ami?

                                Zaskarż decyzję o budowie stadionu do sądu. Z prawnego punktu widzenia sprawa
                                jest "ewidentna". Na pewno wygrasz. He, he.

                                > Tego nie napisałem. Napisałem, że termin nie jest podany wprost, ale wynika
                                > logicznie i pośrednio z innych przepisów. Niestety dla Ciebie, moje zdanie w
                                > pełni podziela orzecznictwo NSA.

                                :-))) Dawaj wyroki.

                                > Nigdzie nie jest
                                > napisane, że gmina ma 30, 60, czy 150 dni na budowę drogi.

                                A gdzie jest choćby napisane, że musi to zrobić w rozsądnym terminie?

                                > Z różnych przepisów i
                                > ich logicznej zależności łatwo jednak wywieść wniosek, że budowa drogi musi być
                                > skoordynowana terminowo z budową mieszkań i ich zasiedleniem.

                                No i w kółko Macieju. "Z różnych przepisów..." Podaj wreszcie przepisy, że to
                                gmina ma zbudować drogę przed oddaniem osiedla. Tylko, proszę, już nie pisz o
                                "interesie społecznym", bo ja będą ciągnął sprawę metra na Tarchomin.

                                > Po prostu Twoje figury retoryczne i próby sprowadzenia dyskusji na
                                > poziom najniższy z możliwych nie robią na mnie wrażenia.

                                Nie chcę oceniać poziomu mojej dyskusji, ale nie zgodzę się, że jest najniższy z
                                możliwych. Jeszcze niższy poziom prezentują dyskutanci, którzy niemal w każdym
                                akapicie umieszczają przynajmniej jedno zdanie oceniające negatywnie swojego
                                rozmówcę. To jest poziom rozmów w przedszkolu (typu: "gupi jesteś" itd.).

                                Również całkowite zarzucanie w dyskusji skompromitowanych argumentów, bez słowa
                                wyjaśnienia (droga konieczna, "Kodeks Administracyjny") nie świadczy o wysokiej
                                jakości dyskutanta. Tak więc, wciąż staram się nie zostać sprowadzony do tego
                                najniższego poziomu.
                                • pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 06.05.09, 19:59
                                  dungeon.master napisał:

                                  > > I być może są.
                                  >
                                  > I na pewno nie są.

                                  Rozumiem, że to Twój sposób na dyskusję. Zacytować wyrwane z kontekstu pół
                                  zdania, które jest bez znaczenia i przekomarzać się "są - nie są". To i tak bez
                                  znaczenia, czym są zawalone sądy, ale zastosuję Twój argument: udowodnij, że nie
                                  są.

                                  >
                                  > > Budowa dróg publicznych jest zadaniem własnym gminy.
                                  >
                                  > Zadania własne gminy dzielą się na obowiązkowe i fakultatywne. Aby zadanie
                                  > własne stało się obowiązkowe, musi to zostać określone w drodze ustawy.

                                  Czekam na przepis stanowiący podstawę tego absurdalnego twierdzenia.

                                  > Na razie
                                  > żadna z ustaw nie nałożyła na gminy obowiązku budowy dróg do prywatnych posesji
                                  > ,
                                  > a tym bardziej budowy dróg na prywatnym terenie.

                                  Owszem nałożyła. Cytowałem dwa przepisy, które to regulują kilka postów wcześniej.

                                  >
                                  > > Tworząc MPZP gmina bierze na
                                  > > siebie ten obowiązek, ponieważ taka budowa należy do zadań własnych gminy
                                  > .
                                  >
                                  > Po pierwsze, zadania własne gminy, to nie zawsze jej obowiązek. Po drugie,
                                  > mówimy o terminie budowy tej drogi. Przez prawo nieokreślonym terminie.

                                  Określonym, co również wcześniej dowiodłem. Niestety cytowane przeze mnie
                                  przepisy z braku innych argumentów nazwałeś "przypadkowymi".

                                  >
                                  > > Ponadto gmina wydała pozwolenie na budowę, a w takim wypadku również do j
                                  > ej
                                  > > obowiązków należy budowa drogi dojazdowej i pozostałej infrastruktury.
                                  >
                                  > Pozwolenie na budowę zobowiązuje gminę do zapewnienia infrastruktury? :-) Dawaj
                                  > podstawę prawną.

                                  Podałem, ale najwyraźniej albo wiele pozostawia do życzenia Twoja umiejętność
                                  czytania, albo rozumienia tekstu.

                                  >
                                  > > Oczekujesz, że w ustawie będzie wpisana data wybudowania ulicy Coopera na
                                  > > Bemowie?
                                  >
                                  > Nie. A skąd taki wniosek?

                                  Z tego, co piszesz w swoich postach.

                                  >
                                  > > Do tego prowadzi Twoje rozumowanie.
                                  >
                                  > Nie prowadzi.

                                  Znów ta sama retoryka. Prowadzi.

                                  >
                                  > > Odwrotnie byłoby, gdyby miasto
                                  > > pobierało opłatę, a nie budowało drogi. I tak właśnie próbuje zrobić Wars
                                  > zawa.
                                  >
                                  > Co próbuje zrobić? Warszawa próbuje pobrać od dewelopera tego osiedla opłatę
                                  > adiacencką za niewybudowaną drogę? Zwariowałeś?

                                  Nie nie zwariowałem. Warszawa próbuje odwlec w czasie budowę drogi do
                                  istniejącego i zasiedlanego osiedla, mimo że należy to do jej zadań własnych.
                                  Jest to próba zmuszenia developera do wykonania zadań gminy. A opłatę adiacencką
                                  gmina i tak pobierze, bo przepisy tak stanowią.

                                  >
                                  > > Gmina
                                  > > ma obowiązek wybudować ulicę zgodnie z interesem społeczno-gospodarczym.
                                  > > Ponieważ mieszkają tam ludzie, ten interes jest ewidentny.
                                  >
                                  > No to nie ma problemu. JWC bez trudu wygra tę "ewidentną" sprawę w sądzie. Skor
                                  > o
                                  > w interesie społecznym jest wydanie publicznych pieniędzy tam, gdzie chce je
                                  > wydać prywatna firma...

                                  Skoro prywatna firma chce wydać, te pieniądze, to skąd dyskusja o braku terminu
                                  wybudowania drogi w ustawie? Zaplątałeś się we własnych kłamstwach :)

                                  >
                                  > W sumie jednak podoba mi się Twoje rozumienie prawa. Ja na przykład uważam, że
                                  > w
                                  > interesie społecznym jest przedłużenie metra na Tarchomin. Przyznasz, że sprawa
                                  > jest ewidentna. Jutro założę sprawę w sądzie przeciwko miastu.

                                  Oczywiście, że przyznam. Jak tylko wskażesz mi przepis mówiący, że metro na
                                  Tarchomin należy do zadań własnych gminy oraz MPZP lub chociaż studium
                                  uwarunkowań, w którym to metro jest ujęte.

                                  >
                                  > > Ponadto tak wynika z orzecznictwa NSA
                                  >
                                  > Dawaj wyroki, a nie ciągle bla bla bla.

                                  Może jeszcze nazwiska sędziów, świadków i biegłych? Zresztą nawet gdybym
                                  wygrzebał wyroki, stwierdzisz, że niczego nie dowodzą i są przypadkowe. Trzeba
                                  było nie planować przelotówki.

                                  >
                                  > > Chyba zgodzisz się, że interes społeczny preferuje drogę dojazdową do już
                                  > > zasiedlonych mieszkań bardziej, niż budowę miejsca spotkać troglodytów z
                                  > kastet
                                  > > ami?
                                  >
                                  > Zaskarż decyzję o budowie stadionu do sądu. Z prawnego punktu widzenia sprawa
                                  > jest "ewidentna". Na pewno wygrasz. He, he.

                                  Kolejny argument z przedszkola. Mnie nie przeszkadza budowa stadionu, dopóki
                                  miasto realizuje swoje pozostałe zadania.

                                  >
                                  > > Tego nie napisałem. Napisałem, że termin nie jest podany wprost, ale wyni
                                  > ka
                                  > > logicznie i pośrednio z innych przepisów. Niestety dla Ciebie, moje zdani
                                  > e w
                                  > > pełni podziela orzecznictwo NSA.
                                  >
                                  > :-))) Dawaj wyroki.

                                  Wyroki czego? Przepisów i ich logicznych zależności?

                                  >
                                  > > Nigdzie nie jest
                                  > > napisane, że gmina ma 30, 60, czy 150 dni na budowę drogi.
                                  >
                                  > A gdzie jest choćby napisane, że musi to zrobić w rozsądnym terminie?

                                  I znów szwankuje u Ciebie logika. Jeśli przepis mówi, że do zadań gminy należy
                                  budowa infrastruktury działem budowlanych, to dla każdego myślącego człowieka
                                  jest oczywiste, że obowiązek ten staje się wymagalny w najbliższym możliwym
                                  terminie po wybudowaniu tam obiektów mieszkalnych, biurowych, przemysłowych,
                                  sportowych lub innych. Zwłaszcza, że gmina dysponuje narzędziem odsunięcia tego
                                  momentu w czasie w postaci wydania lub nie pozwolenia na budowę. Skoro już je
                                  wydała, ma absolutny obowiązek budowy infrastruktury. Poza martwą literą prawa
                                  istnieje również jego duch, czyli rozumienie poszczególnych przepisów. To, że
                                  pewnych oczywistych rzeczy nie rozumiesz, nie zmienia faktu, że tak jest.

                                  >
                                  > > Z różnych przepisów i
                                  > > ich logicznej zależności łatwo jednak wywieść wniosek, że budowa drogi mu
                                  > si być
                                  > > skoordynowana terminowo z budową mieszkań i ich zasiedleniem.
                                  >
                                  > No i w kółko Macieju. "Z różnych przepisów..." Podaj wreszcie przepisy, że to
                                  > gmina ma zbudować drogę przed oddaniem osiedla. Tylko, proszę, już nie pisz o
                                  > "interesie społecznym", bo ja będą ciągnął sprawę metra na Tarchomin.
                                  >

                                  Podałem Ci już te przepisy. W swoim zacietrzewieniu najwyraźniej przeoczyłeś ten
                                  fakt. Nie będę pisał po raz kolejny tego samego, zwłaszcza, że podałem Ci nie
                                  tylko ustawy, ale nawet konkretne artykuły, które uznałeś za "przypadkowe". I
                                  właśnie to dowodzi u Ciebie braku umiejętności logicznego myślenia.

                                  > > Po prostu Twoje figury retoryczne i próby sprowadzenia dyskusji na
                                  > > poziom najniższy z możliwych nie robią na mnie wrażenia.
                                  >
                                  > Nie chcę oceniać poziomu mojej dyskusji, ale nie zgodzę się, że jest najniższy
                                  > z
                                  > możliwych. Jeszcze niższy poziom prezentują dyskutanci, którzy niemal w każdym
                                  > akapicie umieszczają przynajmniej jedno zdanie oceniające negatywnie swojego
                                  > rozmówcę. To jest poziom rozmów w przedszkolu (typu: "gupi jesteś" itd.).
                                  >
                                  > Również całkowite zarzucanie w dyskusji skompromitowanych argumentów, bez słowa
                                  > wyjaśnienia (droga konieczna, "Kodeks Administracyjny") nie świadczy o wysokiej
                                  > jakości dyskutanta. Tak więc, wciąż staram się nie zostać sprowadzony do tego
                                  > najniższego poziomu.

                                  Wybacz, ale nie zamierzam Ci wyjaśniać terminu droga konieczna. Jego
                                  nieznajomość świadczy o Twojej kompletnej ignorancji w temacie, to nie dziwi w
                                  kontekście używanych przez Ciebie argumentów. Jeśli chodzi o "Kodeks
                                  Administracyjny", jest to oczywista pomyłka, za którą już przeprosiłem i czynię
                                  to powtórnie. Chodziło oczywiście o Kodeks Cywilny i jego art. 145. Co do
                                  pozostałych kwestii, radziłbym Ci zwrócić uwagę, na liczbę używanych przez
                                  Ciebie figur retorycznych polegających na zacytowaniu z długiego akapitu
                                  zaledwie równoważnika zdania ("być może są") i niezwykle treściwej ripoście
                                  ("nie są"). Ponadto domagasz się na każdy
                                  • dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 06.05.09, 22:34
                                    > Rozumiem, że to Twój sposób na dyskusję. Zacytować wyrwane z kontekstu pół
                                    > zdania, które jest bez znaczenia i przekomarzać się "są - nie są".

                                    Co do długości cytowań, chodzi tylko o to, aby wiadomo było do czego się
                                    odnoszę. Inaczej te posty robią się niemiłosiernie długie i trudne do czytania.
                                    Jeżeli nie pamiętasz o czym pisałeś w poprzednim poście, zawsze możesz
                                    sprawdzić. No, ale dobrze, będę trochę więcej cytował.

                                    > To i tak bez
                                    > znaczenia, czym są zawalone sądy, ale zastosuję Twój argument: udowodnij, że nie
                                    > są.

                                    "Udowodnij, że nie ma na świecie krasnoludków". Nie da się. Jeżeli twierdzisz,
                                    że sprawy o wybudowanie przez gminę dróg do prywatnych posesji są w sądach (a
                                    tym bardziej, że sądy są zawalone takimi sprawami), to Ty powinieneś dać
                                    przykłady takich spraw. Nie powinieneś mieć z tym problemów, bo zainteresowanie
                                    mediów takimi sprawami powinno być duże, a pomyślne dla prywatnych właścicieli
                                    wyroki sądów (nakazujące gminie wybudowanie danej drogi) głośno komentowane.

                                    > > Zadania własne gminy dzielą się na obowiązkowe i fakultatywne. Aby zadanie
                                    > > własne stało się obowiązkowe, musi to zostać określone w drodze ustawy.
                                    >
                                    > Czekam na przepis stanowiący podstawę tego absurdalnego twierdzenia.

                                    Radzę Ci uważać z przymiotnikami, bo łatwo możesz się skompromitować.

                                    Art. 7, ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym:
                                    "Ustawy określają, które zadania własne gminy mają charakter obowiązkowy."

                                    > > Na razie
                                    > > żadna z ustaw nie nałożyła na gminy obowiązku budowy dróg do prywatnych posesji,
                                    > > a tym bardziej budowy dróg na prywatnym terenie.
                                    > Owszem nałożyła. Cytowałem dwa przepisy, które to regulują kilka postów wcześniej.

                                    No to jeszcze raz. Może tym razem się ustosunkujesz do tego. Cytowałeś przepisy,
                                    które mówią, że ustalanie przebiegu dróg gminnych należy do gminy (no tak,
                                    należy), że planowane drogi powinny być opisane w planach zagospodarowania
                                    (zgadza się, powinny), że gmina w MPZG powinna określić sposób realizacji
                                    inwestycji (tak, powinna). W żadnym z tych przepisów nie ma nawet słowa o tym,
                                    że gmina musi wybudować drogę do prywatnej posesji i to w terminie
                                    dogodnym dla właściciela posesji.

                                    > > Przez prawo nieokreślonym terminie.
                                    > Określonym, co również wcześniej dowiodłem.

                                    Jakoś przegapiłem ten dowód.

                                    > Niestety cytowane przeze mnie
                                    > przepisy z braku innych argumentów nazwałeś "przypadkowymi".

                                    No to odbij piłeczkę i udowdnij mi, że w podanych przez Ciebie przepisach
                                    jest mowa o termnach zbudowania przez gminę drogi.

                                    > > Pozwolenie na budowę zobowiązuje gminę do zapewnienia infrastruktury? :-)
                                    > > Dawaj podstawę prawną.
                                    >
                                    > Podałem, ale najwyraźniej albo wiele pozostawia do życzenia Twoja umiejętność
                                    > czytania, albo rozumienia tekstu.

                                    Wolisz napisać takie długie zdanie (zresztą kłamliwe, bo nie podałeś dotychczas
                                    żadnego przepisu z prawa budowlanego), zamiast podać "art... ustawy...".
                                    Oczywiście...

                                    > > > Do tego prowadzi Twoje rozumowanie.
                                    > >
                                    > > Nie prowadzi.
                                    >
                                    > Znów ta sama retoryka. Prowadzi.

                                    Nie. Aby wymusić na gminie Warszawa zbudowanie za własne pieniądze ulicy
                                    Coopera, nie trzeba by wpisywać do ustawy przepisu, że gmina Warszawa musi
                                    zbudować ulicę Coopera. Wystarczyłoby wpisać przepis, że w ustalonym terminie
                                    gmina musi zbudować drogę dojazdową do każdej prywatnej posesji. Zadowolony?
                                    Tylko dlaczego muszę pisać takie oczywistości?

                                    > A opłatę adiacencką
                                    > gmina i tak pobierze, bo przepisy tak stanowią.

                                    Zapewniam Cie, że nie pobierze. Art. 148, ust. 4 ustawy o gospodarce
                                    nieruchomościami:

                                    "Na poczet opłaty adiacenckiej zalicza się wartość świadczeń wniesionych przez
                                    właściciela lub użytkownika wieczystego nieruchomości, w gotówce lub w naturze,
                                    na rzecz budowy poszczególnych urządzeń infrastruktury technicznej."

                                    > Jak tylko wskażesz mi przepis mówiący, że metro na
                                    > Tarchomin należy do zadań własnych gminy

                                    Od początku opowiadasz o zadaniach własnych gminy, a jeszcze nie wziąłeś do ręki
                                    odpowiedniej ustawy?
                                    Art. 7, ust. 1, pkt 4 ustawy o samorządzie gminnym.

                                    Nie wiem jednak czemu zmieniasz temat. Pisałeś przecież, że istnienie interesu
                                    społecznego jest podstawą do wymuszenia na gminie budowy danej inwestycji.

                                    > Skoro prywatna firma chce wydać, te pieniądze, to skąd dyskusja o braku terminu
                                    > wybudowania drogi w ustawie?

                                    Nie rozumiem związku logicznego między pierwszą częścią powyższego zdania a
                                    drugą. Odpowiadam na drugą część: dyskusja jest stąd, że mamy różne zdania na
                                    temat istnienia takiego terminu.

                                    > Może jeszcze nazwiska sędziów, świadków i biegłych? Zresztą nawet gdybym
                                    > wygrzebał wyroki, stwierdzisz, że niczego nie dowodzą i są przypadkowe.

                                    No nieee! Pisałeś przecież, że stoi za Tobą NSA i niezliczone wyroki
                                    potwierdzają Twoje słowa. A teraz mi mówisz, że nie dogrzebałeś się do nawet
                                    jednego takiego wyroku? No tak w końcu jest?

                                    > Mnie nie przeszkadza budowa stadionu, dopóki
                                    > miasto realizuje swoje pozostałe zadania.

                                    Aha... Myślałem, że według Ciebie, miasto nie realizuje tych pozostałych
                                    zadań i temu dałeś wyraz w swoim pierwszym poście.

                                    > > > Niestety dla Ciebie, moje zdanie w
                                    > > > pełni podziela orzecznictwo NSA.
                                    > >
                                    > > :-))) Dawaj wyroki.
                                    >
                                    > Wyroki czego? Przepisów i ich logicznych zależności?

                                    Przedstaw to orzecznictwo NSA.

                                    > I znów szwankuje u Ciebie logika. Jeśli przepis mówi, że do zadań gminy należy
                                    > budowa infrastruktury działem budowlanych, to dla każdego myślącego człowieka
                                    > jest oczywiste, że obowiązek ten staje się wymagalny w najbliższym możliwym
                                    > terminie po wybudowaniu tam obiektów mieszkalnych, biurowych, przemysłowych,
                                    > sportowych lub innych.

                                    Do zadań własnych gminy należy "budowa infrastruktury działek budowlanych"? Ha,
                                    ha, ha. Jaki sens ma nasza dyskusja, jeżeli na poczekaniu wymyślasz sobie jakieś
                                    przepisy? Ja mówię o prawie, a Ty o swoich prywatnych wyobrażeniach o prawie.
                                    Tak to się nigdy nie dogadamy.

                                    "Dla każdego myślącego człowieka..." to nie jest argument. Widzę, że uwielbiasz
                                    słowo logika. Świetnie. Logika, to nauka ścisła. Proszę więc o logiczny dowód na
                                    to, że z faktu, że budowa dróg gminnych należy do jej zadań własnych wynika, że:
                                    a) jest to obowiązek gminy
                                    b) "obowiązek ten staje się wymagalny w najbliższym możliwym terminie po
                                    wybudowaniu tam obiektów mieszkalnych, biurowych, przemysłowych, sportowych lub
                                    innych."

                                    Jasno, logicznie proszę przeprowadzić dowód.

                                    > Podałem Ci już te przepisy. W swoim zacietrzewieniu najwyraźniej przeoczyłeś ten
                                    > fakt. Nie będę pisał po raz kolejny tego samego
                                    [i dalej zdanie o mnie]

                                    Oczywiście...

                                    > Wybacz, ale nie zamierzam Ci wyjaśniać terminu droga konieczna. [ i dalej
                                    zdanie o mnie]

                                    Oczywiście...

                                    > Jeśli chodzi o "Kodeks
                                    > Administracyjny", jest to oczywista pomyłka, za którą już przeprosiłem

                                    Kiedy przeprosiłeś? Byłbyś łaskaw wskazać odpowiedni fragment?

                                    > Chodziło oczywiście o Kodeks Cywilny i jego art. 145.

                                    No tak... Służebność drogowa... Dziwę się, że JWC nie powołuje się na ten
                                    przepis. Wygrałby w cuglach w sądzie :-)))
                                    • pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 07.05.09, 15:44
                                      dungeon.master napisał:

                                      > "Udowodnij, że nie ma na świecie krasnoludków". Nie da się. Jeżeli twierdzisz,
                                      > że sprawy o wybudowanie przez gminę dróg do prywatnych posesji są w sądach (a
                                      > tym bardziej, że sądy są zawalone takimi sprawami), to Ty powinieneś dać
                                      > przykłady takich spraw. Nie powinieneś mieć z tym problemów, bo zainteresowanie
                                      > mediów takimi sprawami powinno być duże, a pomyślne dla prywatnych właścicieli
                                      > wyroki sądów (nakazujące gminie wybudowanie danej drogi) głośno komentowane.

                                      W żadnym miejscu nie twierdzę, że są. Napisałem "być może są" oraz "zresztą to i
                                      tak bez znaczenia". Znów przekręcasz. Liczba spraw o budowę przez gminę drogi
                                      nie interesuje mnie, a ludzi mogą ich nie wnosić do sądów z różnych powodów. Na
                                      przykład:
                                      - słabej znajomości prawa,
                                      - wypełniania przez gminy swoich obowiązków,
                                      - strachu przed wszechwładzą gminy,
                                      - wielu innych.
                                      To i tak bez znaczenia. Wiele bitych żon nie zgłasza tego na policję, co nie
                                      oznacza, że bicie jest zgodne z prawem.

                                      > > > Na razie
                                      > > > żadna z ustaw nie nałożyła na gminy obowiązku budowy dróg do prywat
                                      > nych posesji,
                                      > > > a tym bardziej budowy dróg na prywatnym terenie.
                                      > > Owszem nałożyła. Cytowałem dwa przepisy, które to regulują kilka postów w
                                      > cześniej.
                                      >
                                      > No to jeszcze raz. Może tym razem się ustosunkujesz do tego. Cytowałeś przepisy
                                      > ,
                                      > które mówią, że ustalanie przebiegu dróg gminnych należy do gminy (no tak,
                                      > należy), że planowane drogi powinny być opisane w planach zagospodarowania
                                      > (zgadza się, powinny), że gmina w MPZG powinna określić sposób realizacji
                                      > inwestycji (tak, powinna). W żadnym z tych przepisów nie ma nawet słowa o tym,
                                      > że gmina musi wybudować drogę do prywatnej posesji i to w terminie
                                      > dogodnym dla właściciela posesji.

                                      Skoro w przepisach jest wyraźnie napisane, że działka budowlana musi mieć
                                      dostęp do drogi publicznej oraz że budowa tej drogi stanowiącej ów dostęp jest
                                      zadaniem gminy, a także biorąc pod uwagę fakt, że właściciel działki dokonuje na
                                      rzecz gminy opłaty za budowę tej drogi, trudno jest się domyśleć, do kogo należy
                                      obowiązek budowy. Może do dyrekcji Teatru Wielkiego? Chyba znów zawodzi Cię logika.

                                      > > Niestety cytowane przeze mnie
                                      > > przepisy z braku innych argumentów nazwałeś "przypadkowymi".
                                      >
                                      > No to odbij piłeczkę i udowdnij mi, że w podanych przez Ciebie przepisach
                                      > jest mowa o termnach zbudowania przez gminę drogi.

                                      Nie będę powtarzał tego samego po raz setny. Skoro przepisy nakazują zapewnienie
                                      dostępu do drogi publicznej z działki budowlanej, a staje się ona budowlaną w
                                      wyniku wydania przez gminę pozwolenia na budowę oraz w związku z przepisem
                                      stanowiącym, że zapewnienie tego dostępu należy do zadań własnych gminy, jest
                                      oczywiste, kiedy następuje ten termin. Znów mam dla Ciebie zagadkę: może w
                                      pierwszy czwartek grudnia w roku następującym po roku wydania pozwolenia na
                                      budowę? Otóż nie. Gmina zezwalając na budowę i przyjmując jej odbiór potwierdza,
                                      że spełnione zostały zawarte w ustawie warunki. Warunki, których spełnienie
                                      należy do jej obowiązków. Ehh... Znów logika...

                                      >
                                      > > > Pozwolenie na budowę zobowiązuje gminę do zapewnienia infrastruktur
                                      > y? :-)
                                      > > > Dawaj podstawę prawną.

                                      Pozwolenie na budowę stwierdza, że infrastruktura wymagana ustawowo, jest
                                      zapewniona. To odnośnie terminu. Bo co do faktu, że budowa tej infrastruktury
                                      należy do zadań gminy, sam się już zgodziłeś.

                                      > > A opłatę adiacencką
                                      > > gmina i tak pobierze, bo przepisy tak stanowią.
                                      >
                                      > Zapewniam Cie, że nie pobierze. Art. 148, ust. 4 ustawy o gospodarce
                                      > nieruchomościami:
                                      >
                                      > "Na poczet opłaty adiacenckiej zalicza się wartość świadczeń wniesionych przez
                                      > właściciela lub użytkownika wieczystego nieruchomości, w gotówce lub w naturze,
                                      > na rzecz budowy poszczególnych urządzeń infrastruktury technicznej."

                                      Czyli pobierze, tylko w innej formie. Nie bądź śmieszny.

                                      >
                                      > > Jak tylko wskażesz mi przepis mówiący, że metro na
                                      > > Tarchomin należy do zadań własnych gminy
                                      >
                                      > Od początku opowiadasz o zadaniach własnych gminy, a jeszcze nie wziąłeś do ręk
                                      > i
                                      > odpowiedniej ustawy?
                                      > Art. 7, ust. 1, pkt 4 ustawy o samorządzie gminnym.

                                      Rozumiem, że sugerujesz, jakoby na Tarchominie nie funkcjonował transport publiczny?

                                      > > Może jeszcze nazwiska sędziów, świadków i biegłych? Zresztą nawet gdybym
                                      > > wygrzebał wyroki, stwierdzisz, że niczego nie dowodzą i są przypadkowe.
                                      >
                                      > No nieee! Pisałeś przecież, że stoi za Tobą NSA i niezliczone wyroki
                                      > potwierdzają Twoje słowa. A teraz mi mówisz, że nie dogrzebałeś się do nawet
                                      > jednego takiego wyroku? No tak w końcu jest?

                                      To jest tak, że dogrzebałem się do pliku ustaw i przepisów, ale Ty i tak
                                      przeczysz faktom. Wybacz, ale wobec powyższego szkoda mojego czasu na grzebanie
                                      jeszcze w orzecznictwie NSA.

                                      > > Mnie nie przeszkadza budowa stadionu, dopóki
                                      > > miasto realizuje swoje pozostałe zadania.
                                      >
                                      > Aha... Myślałem, że według Ciebie, miasto nie realizuje tych pozostałych
                                      > zadań i temu dałeś wyraz w swoim pierwszym poście.

                                      Zgadza się. Nie realizuje, czego żywym dowodem jest odmowa budowy ul. Coopera.
                                      Wydawało mi się, że łatwo zrozumieć ironię zawartą zarówno w zdaniu "chyba sam
                                      przyznasz, że budowa drogi dojazdowej jest ważniejsza, niż miejsca spotkań
                                      troglodytów", jak i w zdaniu, które zacytowałeś. Skoro nie zrozumiałeś, śpieszę
                                      Cię poinformować: to była ironia, a oba zdania miały pokazać, jak miasto
                                      zaspokaja potrzeby mieszkańców (do czego jest powołane).

                                      > Do zadań własnych gminy należy "budowa infrastruktury działek budowlanych"? Ha,
                                      > ha, ha. Jaki sens ma nasza dyskusja, jeżeli na poczekaniu wymyślasz sobie jakie
                                      > ś
                                      > przepisy? Ja mówię o prawie, a Ty o swoich prywatnych wyobrażeniach o prawie.
                                      > Tak to się nigdy nie dogadamy.

                                      Problem polega na tym, że to ja cytuję i wskazuję Ci przepisy, które
                                      potwierdzają moje słowa. Ty ograniczasz się do stwierdzeń w rodzaju "ja mówię o
                                      prawie". Tymczasem nawet zacytowany przez Ciebie artykuł ustawy o samorządzie
                                      gminnym potwierdza to, co napisałem. Przestań mnie rozśmieszać.

                                      > "Dla każdego myślącego człowieka..." to nie jest argument. Widzę, że uwielbiasz
                                      > słowo logika. Świetnie. Logika, to nauka ścisła. Proszę więc o logiczny dowód n
                                      > a
                                      > to, że z faktu, że budowa dróg gminnych należy do jej zadań własnych wynika, że
                                      > :
                                      > a) jest to obowiązek gminy
                                      > b) "obowiązek ten staje się wymagalny w najbliższym możliwym terminie po
                                      > wybudowaniu tam obiektów mieszkalnych, biurowych, przemysłowych, sportowych lub
                                      > innych."
                                      >
                                      > Jasno, logicznie proszę przeprowadzić dowód.

                                      Ad a:
                                      Definicja Słownika Języka Polskiego pod redakcją W. Kopalińskiego, wyd. PWN
                                      1. «będący przedmiotem czyjegoś wyłącznego posiadania»
                                      2. «taki, w którym ktoś, o kim mowa, sam brał (bierze) udział, którym się
                                      posługuje, którego jest sprawcą itp.»
                                      3. «związany z tym, o kim mowa, więzami pokrewieństwa, przyjaźni, środowiskiem
                                      społecznym itp.»
                                      4. «właściwy tylko temu, o kim mowa»


                                      Polecam zwłaszcza pkt 1 i 4.

                                      Ad b: dowód przeprowadziłem powyżej ( trzeci akapit mojego postu). Teraz czekam
                                      na przyznanie się, że nie jesteś człowiekiem myślącym.

                                      To tyle z mojej strony w praktyce zawodowej miałem nieraz do czynienia z
                                      kwestiami dostępności drogi publicznej. Różne były tłumaczenia gminy nie chcącej
                                      wybudować w najbliższym możliwym terminie drogi (najczęściej brak środków).
                                      Jednak tak absurdalnych tłumaczeń i interpretacji przepisów, jakie stosujesz Ty,
                                      nie słyszałem nigdy. Kładę to na karb Twoje słabej znaj
                                      • dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 07.05.09, 17:53
                                        > Liczba spraw o budowę przez gminę drogi
                                        > nie interesuje mnie, a ludzi mogą ich nie wnosić do sądów z różnych powodów. Na
                                        > przykład:
                                        > - słabej znajomości prawa,
                                        > - wypełniania przez gminy swoich obowiązków,
                                        > - strachu przed wszechwładzą gminy,
                                        > - wielu innych.

                                        No, ale żeby nikt nie wnosił takich spraw do sądu? Przecież aż huczałoby
                                        w gazetach, gdyby sąd nakazał Warszawie zbudowanie ulicy prowadzącej do posesji
                                        X. Myślisz, że taki moloch jak JWC nie ma sztabu prawników? Myślisz, że JWC boi
                                        się podać miasto do sądu, ale nie boi straszyć wycofaniem dotacji do klubu?
                                        Dziwne...

                                        > To i tak bez znaczenia. Wiele bitych żon nie zgłasza tego na policję, co nie
                                        > oznacza, że bicie jest zgodne z prawem.

                                        Ale niektóre jednak zgłaszają. A z drogami gminnymi kompletnie nikt?

                                        > Skoro w przepisach jest wyraźnie napisane, że działka budowlana musi mieć
                                        > dostęp do drogi publicznej oraz że budowa tej drogi stanowiącej ów dostęp jest
                                        > zadaniem gminy

                                        ??? Budowa drogi łączącej działkę budowlaną z drogą publiczną jest zadaniem
                                        gminy?! Już mnie nudzi dyskutowanie z Twoimi wyobrażeniami o prawie. Dawaj
                                        przepis, który to właśnie stwierdza.

                                        > a także biorąc pod uwagę fakt, że właściciel działki dokonuje na
                                        > rzecz gminy opłaty za budowę tej drogi, trudno jest się domyśleć, do kogo należy
                                        > obowiązek budowy.

                                        Już pisałem, że argument typu "nietrudno się domyślić", to nie jest argument.
                                        Właśnie trudno się domyślić. Napisz logicznie jak z faktu, że gmina ma
                                        prawo pobrać opłatę od wzrostu wartości nieruchomości wynika, że gmina ma
                                        obowiązek zbudować drogę do posesji. Jasno i logicznie proszę.

                                        > Skoro przepisy nakazują zapewnienie
                                        > dostępu do drogi publicznej z działki budowlanej

                                        Na Boga, ale nie gminie to nakazują, tylko właścicielowi gruntu, który odcina
                                        działkę budowlaną od drogi publicznej. I nie na koszt tego właściciela, tylko na
                                        koszt właściciela działki odciętej.

                                        > oraz w związku z przepisem
                                        > stanowiącym, że zapewnienie tego dostępu należy do zadań własnych gminy

                                        Podaj ten przepis.

                                        > jest oczywiste, kiedy następuje ten termin.

                                        Taaak. To jest argument. "Jest oczywiste".

                                        > Gmina zezwalając na budowę i przyjmując jej odbiór potwierdza,
                                        > że spełnione zostały zawarte w ustawie warunki.

                                        Ale o te warunki zapisane w ustawie ma zadbać właściciel działki.

                                        > Warunki, których spełnienie należy do jej obowiązków.

                                        No to dawaj, cholera, te przepisy. Po co się tak rozpisujesz, jeżeli
                                        wystarczyłoby przekopiować kilka zdań z ustawy, które (podobno) mówią to samo.

                                        > > > > Pozwolenie na budowę zobowiązuje gminę do zapewnienia infrast
                                        > ruktur
                                        > > y? :-)
                                        > > > > Dawaj podstawę prawną.
                                        >
                                        > Pozwolenie na budowę stwierdza, że infrastruktura wymagana ustawowo, jest
                                        > zapewniona. To odnośnie terminu. Bo co do faktu, że budowa tej infrastruktury
                                        > należy do zadań gminy, sam się już zgodziłeś.

                                        To nie jest podstawa prawna. To są zdania, które sam napisałeś.

                                        > > "Na poczet opłaty adiacenckiej zalicza się wartość świadczeń wniesionych przez
                                        > > właściciela lub użytkownika wieczystego nieruchomości, w gotówce lub w naturze,
                                        > > na rzecz budowy poszczególnych urządzeń infrastruktury technicznej."
                                        >
                                        > Czyli pobierze, tylko w innej formie. Nie bądź śmieszny.

                                        W jakiej "innej formie". Zrozumiałeś ten przepis? Jeżeli JWC zbuduje tę ulicę,
                                        to koszty jej budowy zostaną zaliczone do ewentualnej opłaty adiacenckiej, co
                                        oznacza, że żadnej opłaty nie będzie.

                                        > > Art. 7, ust. 1, pkt 4 ustawy o samorządzie gminnym.
                                        > Rozumiem, że sugerujesz, jakoby na Tarchominie nie funkcjonował transport
                                        publiczny?

                                        Źle rozumiesz. Dlaczego mnie to nie dziwi? Zapytałeś o przepis mówiący o tym, że
                                        budowa metra należy do zadań własnych gminy. Podałem Ci ten przepis.

                                        > To jest tak, że dogrzebałem się do pliku ustaw i przepisów, ale Ty i tak
                                        > przeczysz faktom. Wybacz, ale wobec powyższego szkoda mojego czasu na grzebanie
                                        > jeszcze w orzecznictwie NSA.

                                        No, ale napisałeś, że orzecznictwo NSA potwierdza Twoje słowa. To skąd to wiesz?
                                        Czyżbyś skłamał?

                                        > Problem polega na tym, że to ja cytuję i wskazuję Ci przepisy, które
                                        > potwierdzają moje słowa.

                                        Właśnie nie wskazujesz przepisów. Kilka podałeś parę postów temu (dokładnie
                                        opisałem co te przepisy mówią - nie odniosłeś się do tego), a teraz tylko
                                        opisujesz swoje wyobrażenia na temat prawa. Zacznij cytować przepisy - będziemy
                                        mogli porozmawiać.

                                        > Ad a:
                                        > Definicja Słownika Języka Polskiego pod redakcją W. Kopalińskiego, wyd. PWN
                                        > 1. «będący przedmiotem czyjegoś wyłącznego posiadania»
                                        > 2. «taki, w którym ktoś, o kim mowa, sam brał (bierze) udział, którym się
                                        > posługuje, którego jest sprawcą itp.»
                                        > 3. «związany z tym, o kim mowa, więzami pokrewieństwa, przyjaźni, środowiskiem
                                        > społecznym itp.»
                                        > 4. «właściwy tylko temu, o kim mowa»

                                        >
                                        > Polecam zwłaszcza pkt 1 i 4.

                                        Nie powiedziałbym, że jest to jasny i logiczny dowód. Nawet nie napisałeś czego
                                        są to definicje. Znalazłem sobie, że chodzi o wyraz "własny".

                                        Pozwolę sobie wybrać czwartą definicję, bo pierwsza nie odnosi się raczej do
                                        "zadań". Z definicji wynika, że zadania własne gmin są właściwe tylko gminom (a
                                        nie powiatom czy komukolwiek innemu). Miałeś jednak udowodnić, że realizacja
                                        zadań własnych jest obowiązkiem gminy, a nie że są właściwe tylko jej.
                                        Gdzie ten dowód?

                                        Gdy bierzesz udział w wyborach, to oddany głos też jest właściwy tylko Tobie -
                                        to jest Twój własny głos. Nikt nie może oddać go zamiast Ciebie. Ale
                                        przecież nie oznacza to, że oddanie przez Ciebie tego głosu jest obowiązkowe.
                                        Możesz zawsze nie iść na wybory.

                                        Gdzie odpowiedź na Art. 7, ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym?
                                        "Ustawy określają, które zadania własne gminy mają charakter obowiązkowy."

                                        > Ad b: dowód przeprowadziłem powyżej ( trzeci akapit mojego postu).

                                        W takim razie moja odpowiedź jest pod trzecim akapitem Twojego postu.

                                        > To tyle z mojej strony w praktyce zawodowej miałem nieraz do czynienia z
                                        > kwestiami dostępności drogi publicznej. Różne były tłumaczenia gminy nie chcącej
                                        > wybudować w najbliższym możliwym terminie drogi (najczęściej brak środków).

                                        JWC powinien pozwalniać swoich prawników i zatrudnić Ciebie na ich miejsce.
                                        Wystąpiłbyś z pozwem przeciwko miastu o wybudowanie ulicy Coopera na podstawie
                                        przepisu o służebności drogi. Sądom też należy się trochę rozrywki :-)
              • fagusp Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 18:00
                Ależ dojazd do działek już jest. Dziadowski bo dziadowski ale jest. Więc w czym
                problem? JWC co najwyżej opuści klientom 100 zeta z metra na poczet
                niedogodności w dojeździe.
          • polld74 Na zamkniętych osiedlach miasto nie buduje 04.05.09, 21:11
            Na szczęście póki co ustawa zabrania. A może miasto wyremontuje mi łazienkę?
        • Gość: roger JW nie wybudowal jeszcze drog zjazdowych z os.Gor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 15:49
          JW nie wybudowal jeszcze drog zjazdowych z os.Gorczewska 200, gdzie jest 1500
          mieszkan i wszyscy sie tlocza jednym zjazdem. Strach pomyslec co by bylo w
          czasie jakiegos kataklizmu.
          Nie wiem co prawda czy to wina JW czy miasta.
        • Gość: Kaczo i Boso Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.natpool12.outside.ucf.edu 04.05.09, 18:18
          "Masz racje ale weź pod uwage że są ważniejsze ulice do zbudowania
          niz praywatna ulica prowadządza do prywatnego zaqmkniętego osiedla."

          Dokladnie tak!!!
          • pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 19:11
            Uważasz, że jest coś ważniejszego, niż przestrzeganie przez gminę prawa, które
            sama ustanowiła?
            • Gość: olos przestań marudzić to Polska IP: 217.76.121.* 04.05.09, 20:41
              i wy nie jesteście jedyni w takiej sytuacji.
              A jak Ci się coś nie podoba to wyemigruj albo zacznij mądrzej
              głosować w wyborach i rozliczać polityków.
              • pereiro Re: przestań marudzić to Polska 05.05.09, 01:20
                Ja nie marudzę, tylko cytuję przepisy polskiego prawa, które miasto łamie. Sam
                mieszkam gdzie indziej, na osiedlu z wielkiej płyty, więc problem nie dotyczy
                mnie osobiście.
              • Gość: Viking Re: przestań marudzić to Polska IP: 80.239.24.* 05.05.09, 08:31
                Ja tak zrobilem. Glosowalem na PiS a jak wygrala PO to wyjechalem za
                granice :)
    • Gość: gość Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: 194.181.0.* 04.05.09, 10:07
      Tu chyba istotne jest co jest zapisane w umowie.
      Chyba, ze deweloper tego nie przewidział i teraz probuje naciągnąć
      miasto.......
      • Gość: wdr grunt pod ulicę jest warty mniej niż pod budynki IP: *.de.ibm.com 04.05.09, 12:18
        wartość m2 gruntu pod budowę ulicy jest przecież niższa niż m2 pod budownictwo
        mieszkaniowe. miasto ma rację, 50% upustu to minimum!
        • krytykk Re: grunt pod ulicę jest warty mniej niż pod budy 04.05.09, 15:42
          Najtańszym rozwiązaniem byłoby wybudowanie na tym gruncie kościoła - grunty pod obiekty s(ak)ralne są sprzedawane za 2% ich rynkowej wartości.
        • az100 Re: grunt pod ulicę jest warty mniej niż pod budy 04.05.09, 16:39
          Gość portalu: wdr napisał(a):

          > wartość m2 gruntu pod budowę ulicy jest przecież niższa niż m2 pod budownictwo
          > mieszkaniowe. miasto ma rację, 50% upustu to minimum!

          I bardzo się mylisz. Wyobraź sobie taka sytuację: masz działkę np. na Służewcu
          (po dziadku). Miasto uchwala tam Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego
          i na twojej działce urbanista zaprojektował ulicę a na działkach sąsiadów
          możliwość zabudowy mieszkaniowej (możesz protestować ale Rada Miasta raczej twój
          protest odrzuci bo droga gdzieś musi być). Oni sprzedają swoje działki po 1000zł
          za m2 deweloperom lub osobom, które chcą wybudować sobie domki na tych działkach
          a ty dostajesz od miasta 500zł za m2 (jeżeli miasto raczy ci zapłacić). Na tej
          swojej działce nie będziesz mógł nawet postawić grilla. Sprawiedliwie?
          • Gość: eldos Re: grunt pod ulicę jest warty mniej niż pod budy IP: 217.76.121.* 04.05.09, 20:43
            tak bo jednostka nie może blokować dobra wspólnego !
    • Gość: qść Przepraszam, ale AZS Politechnika wisi mi smętnym IP: *.centertel.pl 04.05.09, 11:08
      kalafiorem. Podobnie owa "ulica". Znam kilka bardziej newralgicznych
      punktów w mieście, które czkaja na zmiłowanie...
    • Gość: MARC Bardzo sprytne IP: *.acn.waw.pl 04.05.09, 12:57
      Najpierw budujemy bloki w szczerym polu, a potem kazemy miastu odkupic kawalek ziemi po cenach rynkowych, bo nie zarobilismy wystarczajaco na sprzedazy mieszkan. Moim zdaniem do czasu wybudowania tej drogi nie powinien nikt tam kupiowac mieszkan, a droge wybuduje sie w odpowiednim momencia, jak beda pieniadze. W tej chwili w okolicy jest znacznie wiecej potrzeb drogowych, niz jakas prywatna droga do zamknietego osiedla.
      Jest jeszcze jedna mozliwosc, aby miasto wykupilo droge, ale zastrzeglo, ze osiedle nie moze zostac ogrodzone. W ten sposob ta zbedna droga bedzie dostepna dla mieszkancow owego osiedla, a za to jego teren nie stanie sie gettem i bedzie dostepny dla innych osob.
      • Gość: mieszkaniec Re: Bardzo sprytne IP: 193.201.167.* 04.05.09, 13:45
        Po pierwsze: ta droga nie będzie wewnętrzną drogą zamkniętego
        osiedla. Osiedle jest zamknięte ale jest podzielone, tak że na ulicy
        Coopera nie ma i nie będzie żadnego szlabanu ani bramy.

        Po drugie: przy tej ulicy budowane jest również inne osiedle, a
        dodatkowo znajdują się jeszcze domy jednorodzinne.

        Po trzecie: ulica Coopera nie leży tylko na gruntach JWC ale również
        na gruntach miasta.

        Po czwarte: JWC chce wybudować drogę również na gruntach należących
        do miasta, a za budowę nie chce ani grosza. Chce tylko aby miasto
        odkupiło grunty JWC na których bedzie nowowybudowana groga.
        • Gość: MARC Re: Bardzo sprytne IP: *.acn.waw.pl 04.05.09, 18:43
          Gość portalu: mieszkaniec napisał(a):

          > Po pierwsze: ta droga nie będzie wewnętrzną drogą zamkniętego
          > osiedla. Osiedle jest zamknięte ale jest podzielone, tak że na ulicy
          > Coopera nie ma i nie będzie żadnego szlabanu ani bramy.

          Poza mieszkancami tego osiedla, i kolejnych budowanych domow, praktycznie nikomu ta droga nei ejst teraz potrzebna. Moze trzeba by wymusic na deweloperach aby zapewniali infrastrukture, skoro juz buduja w szczerym polu, a nie zrzucali to na miasto.

          > Po drugie: przy tej ulicy budowane jest również inne osiedle, a
          > dodatkowo znajdują się jeszcze domy jednorodzinne.

          To niech kolejny deweloper tez sie dolozy. Pewnie w materialach reklamowych pisal o 'doskonalym dojezdzie' to niech teraz go zapewni.
          Ile jest domow jednorodzinnych? Bo chyba mowimy tylko o jednym, bo pozostale maja dostep od Batalionow Chlopskich.

          > Po trzecie: ulica Coopera nie leży tylko na gruntach JWC ale również
          > na gruntach miasta.

          I miasto w odpowiednim dla siebie terminie droge wybuduje.

          > Po czwarte: JWC chce wybudować drogę również na gruntach należących
          > do miasta, a za budowę nie chce ani grosza. Chce tylko aby miasto
          > odkupiło grunty JWC na których bedzie nowowybudowana groga.

          A po jakiej cenie? Pewnie takiej, ze jeszcze na tej budowie zarobia.

          Moim zdaniem o ile miasto powinno zapewniac onfrastrukture, to nic sie nie stanie deweloperwoi jesli sam o nia zadba.
          Albo jesli chce aby miasto teren odkupilo i wybudowalo tam za publiczne pieniadze droge dostepna dla wszystkich, to niech teren osiedla tez bedzie dla wszystkich dostepny.
          • pereiro Re: Bardzo sprytne 04.05.09, 19:21
            Gość portalu: MARC napisał(a):

            > Gość portalu: mieszkaniec napisał(a):
            >
            > > Po pierwsze: ta droga nie będzie wewnętrzną drogą zamkniętego
            > > osiedla. Osiedle jest zamknięte ale jest podzielone, tak że na ulicy
            > > Coopera nie ma i nie będzie żadnego szlabanu ani bramy.
            >
            > Poza mieszkancami tego osiedla, i kolejnych budowanych domow, praktycznie nikom
            > u ta droga nei ejst teraz potrzebna. Moze trzeba by wymusic na deweloperach aby
            > zapewniali infrastrukture, skoro juz buduja w szczerym polu, a nie zrzucali to
            > na miasto.
            >

            To nie developerzy zrzucają ten obowiązek na miasto, tylko ustawa. Ponadto
            miasto dostaje na tę budowę pieniądze z opłat adiascenckich, które płacą
            developerzy. Chcesz, żeby developer zapłacił miastu za budowę drogi, sam ją
            potem wybudował na swój koszt, a następnie przekazał na własność miastu?

            > > Po drugie: przy tej ulicy budowane jest również inne osiedle, a
            > > dodatkowo znajdują się jeszcze domy jednorodzinne.
            >
            > To niech kolejny deweloper tez sie dolozy. Pewnie w materialach reklamowych pis
            > al o 'doskonalym dojezdzie' to niech teraz go zapewni.
            > Ile jest domow jednorodzinnych? Bo chyba mowimy tylko o jednym, bo pozostale ma
            > ja dostep od Batalionow Chlopskich.
            >

            Ten drugi developer też zapłacił opłatę adiascencką. Czyli już się dołożył.

            > > Po trzecie: ulica Coopera nie leży tylko na gruntach JWC ale również
            > > na gruntach miasta.
            >
            > I miasto w odpowiednim dla siebie terminie droge wybuduje.

            Miasto sporządziło Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego i pobrało
            opłaty na budowę drogi. Czyżby więc odpowiedni czas jeszcze nie nadszedł?

            >
            > > Po czwarte: JWC chce wybudować drogę również na gruntach należących
            > > do miasta, a za budowę nie chce ani grosza. Chce tylko aby miasto
            > > odkupiło grunty JWC na których bedzie nowowybudowana groga.
            >
            > A po jakiej cenie? Pewnie takiej, ze jeszcze na tej budowie zarobia.

            Po cenie rynkowej, czyli zgodnej z ustawą. Miasto żądając obniżenia ceny łamie
            prawo.

            >
            > Moim zdaniem o ile miasto powinno zapewniac onfrastrukture, to nic sie nie stan
            > ie deweloperwoi jesli sam o nia zadba.
            > Albo jesli chce aby miasto teren odkupilo i wybudowalo tam za publiczne pieniad
            > ze droge dostepna dla wszystkich, to niech teren osiedla tez bedzie dla wszystk
            > ich dostepny.

            Spróbujmy odwrócić sytuację. Miasto buduje most Północny. W tym celu
            wywłaszczani są prywatni właściciele działek położonych w miejscu, gdzie będzie
            przebiegał most. Miasto płaci im kwoty zgodne z wyceną. Nie ma najmniejszego
            powodu do obniżenia tych opłat. Ani tam, ani tu.
            • dorsai68 Priorytety, mr. pereiro. 04.05.09, 22:21
              W całym tym wielokrotnym truciu o MPZP i obowiązku gminy skrupulatnie unikasz pewnego faktu: gmina ma obowiązek sfinasować infrastrukturę, ale, jak sam zauważyłeś zgodnie z przepisami o finansach publicznych. Oznacza to że finasowanie danej inwestycji musi być wcześniej ujęte w budżecie gminy. Jeśli nie jest - inwestycji nie ma.
              Ponadto panie pereiro, MPZP to nie WZZT, nie ma "termiu ważności". Niektóre inwestycje czekają na realizację po kilkadziesiąt lat. Przepisy ustawy o planowaniu przestrzennym nie narzucają żadnych terminów na ich realizację.
              • Gość: Chłop Małorolny Re: Priorytety, mr. pereiro. IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.09, 22:56
                dorsai68 napisał:

                > W całym tym wielokrotnym truciu o MPZP i obowiązku gminy skrupulatnie unikasz p
                > ewnego faktu: gmina ma obowiązek sfinasować infrastrukturę, ale, jak sam zauważ
                > yłeś zgodnie z przepisami o finansach publicznych. Oznacza to że finasow
                > anie danej inwestycji musi być wcześniej ujęte w budżecie gminy. Jeśli nie jest
                > - inwestycji nie ma.
                > Ponadto panie pereiro, MPZP to nie WZZT, nie ma "termiu ważności". Niektóre inw
                > estycje czekają na realizację po kilkadziesiąt lat. Przepisy ustawy o planowani
                > u przestrzennym nie narzucają żadnych terminów na ich realizację.

                Dokładnie.
                I tutaj urzędasy, które miałyby interes podatnika na top liście swoich
                priorytetów mogłyby użyć kilku zmyślnych argumentów w negocjacjach z takim np.
                Polnordem.
                Wystarczyło może zagrać np. takim tekstem; "tak, mamy w planach inwestycyjnych
                szkołę w Miasteczku Wilanów, ale przy takiej cenie jaką proponujecie za grunt to
                jej realizacja przesunie się o np. min. 3 lata, ponieważ cena działku pochłonie
                50% środków przeznaczonych na inwestycję. Alternatywa jest taka; albo schodzicie
                z ceną gruntu o połowę - do 450 zł/m2 - albo o szkole możemy zapomnieć na kilka
                lat. Mamy inne ważne inwestycje, i choć ta szkoła jest też bardzo ważna to nie
                możemy realizować tego zadania kosztem innych".
                Przy cenie 450 zł/m2 Polnord i tak miałby więcej niż 2 krotną przebitkę przy
                odsprzedaży.
                Ktoś powie, że mógłby się nie zgodzić. Może tak, może nie. Jeśli storpedowałby
                transakcję ze względu na cenę musiałby tłumaczyć się mieszkańcom Miasteczka i
                innym deweloperom tam budującym dlaczego to zrobił. Miasto miałoby też otwartą
                drogę do PR na swoją korzyść - "zrobiliśmy co mogliśmy, szkoła mogła powstać
                szybko, ale niestety nie mamy tyle kasy na ten cel inwestycyjny sprostać
                nadmiernie wygórowanym żądaniom dewelopera - musimy szanować grosz publiczny".
                Być może to co napisałem brzmi naiwnie ale uwierzcie mi, że tam gdzie nie wydaje
                się własnych pieniędzy - tylko czyjeś, a pieniądze podatnika dla wielu ludzi to
                cały czas pieniądze niczyje - negocjacje nie są zwykle prowadzone należycie.
                Wiem co mówię, bo mam takie doświadczenia z własnych prywatnych biznesów - kiedy
                ktoś mi mówił, że za mnie wynegocjował w jakiejś transakcji optymalną/super cenę
                to zdarzało mnie się niejednokrotnie (już osobiście) kontynuować te negocjacje i
                "urwać" kolejne 20-25%. I jakoś dało się.
                Kto mnie przekona, żę Ratusz zrobił wszystko aby wydać mniej?
                • pereiro Re: Priorytety, mr. pereiro. 05.05.09, 01:30
                  Otóż mylisz się, Dorsay. Zgodnie z przepisami o finansach publicznych oznacza
                  przede wszystkim, że musi się odbyć przetarg na określonych zasadach. Jest
                  rzeczą oczywistą, że inwestycja musi być wpisana do budżetu gminy. Ja tego faktu
                  nie pomijam, jak byłeś łaskaw napisać, tylko uznałem za oczywiste, że dla
                  każdego jest jasnym fakt, że budżet gminy (podobnie, jak plan miejscowy) uchwala
                  Rada Gminy. Tłumaczenie przez gminę, że nie ma inwestycji, bo nie jest wpisana
                  do budżetu jest nie tylko śmieszne, ale wręcz żałosne. oznacza bowiem, że gmina
                  uchwala dwa sprzeczne ze sobą przepisy prawa lokalnego.

                  Co do terminów, napisałem powyżej, że wprawdzie nie są one wprost wyartykułowane
                  w ustawie o planowaniu, jednak wynikają z orzecznictwa NSA. W ustawie jest zaś
                  napisane, że budowa infrastruktury musi być zgodna z interesem
                  społeczno-gospodarczym. Czy brak drogi do zamieszkałego osiedla jest z tym
                  interesem zgodny? Moim zdaniem nie.

                  Miasto ewidentnie próbuje swój obowiązek przerzucić na barki developera. Wynika
                  to m.in. z wypowiedzi cytowanego Wiceprezydenta.
              • and_nowak Re: Priorytety, mr. pereiro. 05.05.09, 11:20
                dorsai68 napisał:

                > W całym tym wielokrotnym truciu o MPZP i obowiązku
                > gminy skrupulatnie unikasz pewnego faktu: gmina ma
                > obowiązek sfinasować infrastrukturę, ale, jak sam
                > zauważyłeś zgodnie z przepisami o finansach publicznych.
                > Oznacza to że finasowanie danej inwestycji musi być
                > wcześniej ujęte w budżecie gminy. Jeśli nie jest
                > - inwestycji nie ma.

                Idąc tym tokiem rozumowania gmina może zrezygnować z dowolnych wydatków -
                wystarczy ich nie ujmować w budżecie.

                Z ogólnych przepisów prawa wynika, że cena musi odpowiadać rynkowej, a termin
                odpowiadać momentowi pojawienia się potrzeby danej drogi. Oba parametry dają
                pewną swobodę interpretacji (raj dla prawników), ale sformułowania typu
                "oczekujemy obniżki od cen rynkowych, albo odłożymy wykup ad calendas grecas"
                nie mają szans przed sądem.
                • dorsai68 Re: Priorytety, mr. pereiro. 05.05.09, 12:27
                  and_nowak napisał:

                  > Idąc tym tokiem rozumowania gmina może zrezygnować z dowolnych wydatków -
                  > wystarczy ich nie ujmować w budżecie.

                  I właśnie tak się dzieje. Zobacz ile inwestyji "spadło" z tegorocznego budżetu. Są w planach i strategiach, ale ich budżetowanie zostało przesunięte na "przyszłość".
                  • pereiro Re: Priorytety, mr. pereiro. 06.05.09, 01:02
                    Być może nie były to inwestycje, które gmina ma obowiązek realizować już teraz.
                    A być może wypadły z budżetu niezgodnie z prawem. Tak, czy tak, nie może to być
                    powodem nie realizowania tej konkretnej inwestycji, do której gmina jest
                    zobowiązana.
            • Gość: autor Re: Bardzo sprytne IP: *.chello.pl 04.05.09, 22:30
              nie opłata adiascencka a adiacencka mądralo. pewnie sam kupiłeś
              mieszkanie na tym polu a teraz byś chciał zeby ci miasto zapewnilo
              dojazd. trzeba bylo pomyslec zanim kupiles. a moze pracujesz w jw?
              • pereiro Re: Bardzo sprytne 05.05.09, 01:31
                Skoro Cię nie stać na argumenty merytoryczne, nie odzywaj się w ogóle. Mieszkam
                od wielu lat na Stegnach i nigdy nie pracowałem w JWC. Odnieś się do przepisów.
    • Gość: Chłop Małorolny Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 13:43
      Oczywiście, że najistotniejsza jest tu cena za m2. Przecież deweloperzy, którzy
      kupują grunty opierają się przy transakcjach na parametrze PUM. Określa on np.
      ile m2 mieszkań czy biur można wcisnąć z danej działki (chodzi o powierzchnie
      użytkowe). Cena działki zależy więc bardzo od tego czy można na niej budować 30
      piętrowy biurowiec czy parterowe "chatki". Używanie przez dewelopera hasła "cena
      rynkowa" w kontekście sprzedaży gruntu pod ulicę jest maksymalnym nadużyciem.
      50% rabatu dla Ratusza przy takiej transakcji to absolutne minimum.
      Dziwię się, że Ratusz wydał tyle kasy na grunt pod szkołę w Miasteczku Wilanów.
      Moim zdaniem to skandal.
      • az100 Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 16:45
        Gość portalu: Chłop Małorolny napisał(a):

        > Oczywiście, że najistotniejsza jest tu cena za m2. Używanie przez dewelopera
        hasła "cen
        > a
        > rynkowa" w kontekście sprzedaży gruntu pod ulicę jest maksymalnym nadużyciem.
        > 50% rabatu dla Ratusza przy takiej transakcji to absolutne minimum.

        Ustawy NAKAZUJĄ wykupienie gruntów zajmowanych pod drogi publiczne po cenach
        rynkowych w danej lokalizacji. Tak jak nie znoszę JWC tak w tym wypadku
        zachowuje się w stosunku do miasta nad wyraz uczciwie. Miasto natomiast
        lekceważy sobie swoje obowiązki w sposób skandaliczny. Niestety tak było zawsze
        i takie zachowanie jest niezależne od opcji politycznej.
      • sanciasancia Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 17:43
        Czy byłbyś tak samo hojny, jeżeli chodzi o rabat dla ratusza, gdyby
        to była Twoja własna ziemia, na której plan zagospodarowania
        przewidywałby drogę?
      • pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 19:23
        Kryterium PUM-u jest dla developera absolutnie pomocnicze i określa, czy
        inwestycja będzie opłacalna. To nie ma nic wspólnego z wyceną działki, którą
        robi się w oparciu o operat szacunkowy (czyli porównując ceny transakcji w
        okolicy w ostatnim okresie).
    • Gość: blad odkupOwać a nie odkupYwać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 13:45
      odkupOwać a nie odkupYwać
    • Gość: smurf a niech, kurde, sami buduja IP: *.chello.pl 04.05.09, 14:20
      to i tak złodzieje i partacze!
    • Gość: gość Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.rev.snt.net.pl 04.05.09, 15:03
      Rzeczywiscie są bardziej potrzebne inwestycje. Np niezbędny
      wszystkim mieszkańcom stadion Legii.
    • wkkr Tam będzie przebiegać II linia metra 04.05.09, 15:03
      do czasu jej wybudowania o drodze JW może zapomniec.
      :)
    • Gość: 123456 Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.anonymouse.org 04.05.09, 15:07
      To oczywiste, że miasto nie zapłaci za tą drogę! Wojciechowski nie jest przecież
      przyjacielem Tuska! W Warszawie tylko Krauze może liczyć na przyjaźń ratusza
      (wykupienie gruntów od Polnordu )
      gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,85951,6528964,Polnord_sprzedal_miastu_Warszawa_dzialke_w_Wilanowie.html
    • Gość: kixx Dopoki PO rzadzi w Warszawie Wojciechowski IP: *.acn.waw.pl 04.05.09, 15:15
      bedzie jedna z najmniej tolerowanych w warszawskich urzedach osob.
      Kto tego nie zauwazyl do tej pory musi byc slepy
    • Gość: Chłop Małorolny Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 16:54
      Ratusz za działkę pod szkołę w Miasteczku Wilanów zapłacił Polnordowi ponad 41
      milionów złotych! Powierzchnia działki to 45 tys. m2 czyli cena za metr jest ok.
      900 zł. To w zasadzie (w obecnej sytuacji na rynku nieruchomości) rewelacyjna
      cena. Rewelacja dla sprzedającego.
      Jak można się na to godzić?
      Przecież wybudowanie szkoły jest w interesie Polnordu i wszystkich deweloperów
      budujących na tym terenie.
      Czy mogliby sprzedawać ludziom mieszkania informując ich, że szkoły nigdy nie
      będzie?
      W idealnym świecie taka działka miastu powinna być wręcz przekazana za free (czy
      za symboliczną złotówkę).
      Chciałbym nadmienić, że Krauze (czyli wtedy Polnord) przekazał Kościołowi ziemię
      pod Świątynię Opatrzności właśnie za free.
      To jest tym większy SKANDAL, że Polnord dokonał takiej selekcji GESTU OBDAROWYWANIA.

      • az100 Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 17:10
        Gość portalu: Chłop Małorolny napisał(a):

        > Ratusz za działkę pod szkołę w Miasteczku Wilanów zapłacił Polnordowi ponad 41
        > milionów złotych! Powierzchnia działki to 45 tys. m2 czyli cena za metr jest ok
        > .
        > 900 zł. To w zasadzie (w obecnej sytuacji na rynku nieruchomości) rewelacyjna
        > cena. Rewelacja dla sprzedającego.

        Raczej realna.


        > Jak można się na to godzić?
        > Przecież wybudowanie szkoły jest w interesie Polnordu i wszystkich deweloperów
        > budujących na tym terenie.

        Jest to ustawowy obowiązek gminy.


        > Czy mogliby sprzedawać ludziom mieszkania informując ich, że szkoły nigdy nie
        > będzie?

        Jasne, że tak. Setki przykładów w Warszawie i tysiące w całej Polsce.

        > W idealnym świecie taka działka miastu powinna być wręcz przekazana za free (cz
        > y
        > za symboliczną złotówkę).

        Taki idealny świat nazywał się komunizm.

        > Chciałbym nadmienić, że Krauze (czyli wtedy Polnord) przekazał Kościołowi ziemi
        > ę
        > pod Świątynię Opatrzności właśnie za free.

        Życzę ci abyś miał tyle kasy co Krauze i mam nadzieję, że wtedy będziesz
        przekazywał miastu ziemię pod drogi publiczne, szkoły i urzędy skarbowe za free
        a Kościołowi policzysz nie po 900 ale po 9.000zł/m2 - twoja własność, twoje prawo!!!
    • Gość: Chłop Małorolny Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 17:08
      az100 napisał:

      > Gość portalu: Chłop Małorolny napisał(a):
      >
      > > Oczywiście, że najistotniejsza jest tu cena za m2. Używanie przez dewelo
      > pera
      > hasła "cen
      > > a
      > > rynkowa" w kontekście sprzedaży gruntu pod ulicę jest maksymalnym nadużyc
      > iem.
      > > 50% rabatu dla Ratusza przy takiej transakcji to absolutne minimum.
      >
      > Ustawy NAKAZUJĄ wykupienie gruntów zajmowanych pod drogi publiczne po cenach
      > rynkowych w danej lokalizacji. Tak jak nie znoszę JWC tak w tym wypadku
      > zachowuje się w stosunku do miasta nad wyraz uczciwie. Miasto natomiast
      > lekceważy sobie swoje obowiązki w sposób skandaliczny. Niestety tak było zawsze
      > i takie zachowanie jest niezależne od opcji politycznej.

      Tak, zgadza się.
      To w takim razie przytocz mi przykłady cen rynkowych za grunty kupowane pod ulicę?
      Deweloperzy cwaniakują i uważają, że cena rynkowa pod ulicę ma się równać cenie
      gruntu za jaką kupowali go pod inwestycje mieszkaniowe (np, pod 10 piętrowe
      bloki). A gdyby sami mieli kupować grunt pod inwestycję drogową to złamanego
      grosza za to by nie dali.
      Nie można też porównywać tej sytuacji z np. są kupowaniem od rolników grunty pod
      autostrady. Tutaj cena rynkowa jest absolutnie dobrym odniesieniem.
      A jak się ktoś tak bardzo czepia ceny rynkowej to proszę bardzo; może ją
      deweloper wystawić na przetargu. Ciekawe kto kupi grunt pod ulicę?
      • az100 Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 17:26
        Gość portalu: Chłop Małorolny napisał(a):


        > To w takim razie przytocz mi przykłady cen rynkowych za grunty kupowane pod uli
        > cę?

        Już to robiłem wyżej:

        Gość portalu: wdr napisał(a):

        > wartość m2 gruntu pod budowę ulicy jest przecież niższa niż m2 pod budownictwo
        > mieszkaniowe. miasto ma rację, 50% upustu to minimum!

        I bardzo się mylisz. Wyobraź sobie taka sytuację: masz działkę np. na Służewcu
        (po dziadku). Miasto uchwala tam Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego
        i na twojej działce urbanista zaprojektował ulicę a na działkach sąsiadów
        możliwość zabudowy mieszkaniowej (możesz protestować ale Rada Miasta raczej twój
        protest odrzuci bo droga gdzieś musi być). Oni sprzedają swoje działki po 1000zł
        za m2 deweloperom lub osobom, które chcą wybudować sobie domki na tych działkach
        a ty dostajesz od miasta 500zł za m2 (jeżeli miasto raczy ci zapłacić). Na tej
        swojej działce nie będziesz mógł nawet postawić grilla. Sprawiedliwie?


        > Deweloperzy cwaniakują i uważają, że cena rynkowa pod ulicę ma się równać cenie
        > gruntu za jaką kupowali go pod inwestycje mieszkaniowe (np, pod 10 piętrowe
        > bloki). A gdyby sami mieli kupować grunt pod inwestycję drogową to złamanego
        > grosza za to by nie dali.

        Masz całkowicie błędną ocenę sytuacji. Ustawy rozróżniają drogi wewnętrzne i
        drogi publiczne. Drogi wewnętrzne pozostają własnością developera lub wspólnoty
        mieszkaniowej. Koszty ich budowy są wliczane do ceny mieszkania podobnie jak
        miejsc parkingowych, chodników czy oświetlenia terenu. Za takie drogi
        developerzy płacą taka samą cenę jak za grunty pod blokami. Jeżeli fragment
        prywatnej działki, którą kupuje developer jest przeznaczony w planie miejscowym
        pod drogę publiczną to ma ona taką samą cenę jak reszta działki.
        Problemem jest takie skonstruowanie prawa, że w momencie uchwalenia planu
        miejscowego nie następuje (a powinno) wydzielenie nieruchomości na cele
        publiczne (czyli takie, które mają znaczenie dla całej gminy a nie tylko dla
        jednego czy kilku właścicieli. Uważam, że takie działki powinny z mocy ustawy
        przechodzić na własność gminy i w ciągu 6 miesięcy być obowiązkowo wykupywane od
        właścicieli.
        Drogi publiczne nie mogą być własnością prywatną bo nie byłyby publiczne.



        > Nie można też porównywać tej sytuacji z np. są kupowaniem od rolników grunty po
        > d
        > autostrady. Tutaj cena rynkowa jest absolutnie dobrym odniesieniem.
        > A jak się ktoś tak bardzo czepia ceny rynkowej to proszę bardzo; może ją
        > deweloper wystawić na przetargu. Ciekawe kto kupi grunt pod ulicę?
        >
      • pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 19:29
        Gość portalu: Chłop Małorolny napisał(a):

        > Nie można też porównywać tej sytuacji z np. są kupowaniem od rolników grunty po
        > d
        > autostrady. Tutaj cena rynkowa jest absolutnie dobrym odniesieniem.

        A dlaczego nie można? Ustawa nie rozróżnia dwóch rodzajów właścicieli - rolnika
        i p. Wojciechowskiego.

        > A jak się ktoś tak bardzo czepia ceny rynkowej to proszę bardzo; może ją
        > deweloper wystawić na przetargu. Ciekawe kto kupi grunt pod ulicę?
        >

        Nikt, ponieważ nie mozna wystawić tej działki na przetargu, skoro jest ona w
        planie miejscowym przewidziana pod ulicę.
    • abrahadabra Było nie uchwalać takiego MPZP. Teraz płaćta... 04.05.09, 17:38
      No niestety urzędas ma przelać kasę a nie fikać i pajacować.
      Jest zapis w MPZP, że to droga publiczna? Jest.
      Należy sie odszkodowanie? Należy. To w czym urzędas ma problem?
      • Gość: bemowczyk Re: Było nie uchwalać takiego MPZP. Teraz płaćta. IP: 194.156.48.* 05.05.09, 09:06
        nie fika, tylko oszczedza moje pieniadze. Takich ulic do wykupienia jest duzo,
        urzednik moze wybrac ktore i w jakiej kolejnosci bardziej sie oplaca - i
        finansowo i infrastrukturalnie.
        A jak J.W. obiecalo droge mieszkancom - to niech buduje, tak jak setki innych
        deweloperow wybudowalo nie patrzac na te finansowe sztuszki.
      • Gość: bemowczyk Re: Było nie uchwalać takiego MPZP. Teraz płaćta. IP: 194.156.48.* 05.05.09, 12:03
        nie fika, tylko oszczedza moje pieniadze. Takich ulic do wykupienia jest duzo,
        urzednik moze wybrac ktore i w jakiej kolejnosci bardziej sie oplaca - i
        finansowo i infrastrukturalnie.
        A jak J.W. obiecalo droge mieszkancom - to niech buduje, tak jak setki innych
        deweloperow wybudowalo nie patrzac na te finansowe sztuszki.
    • warzaw_bike_killerz Wywłaszczyć ich, jak komis przy Marsa! 04.05.09, 17:40
      Miasto wie jak taniej nabywac dzialki pod budowe drog. Wywalszczyc JW, a nie
      negocjowac cene i zrobic tanim kosztem droge z kostki bauma.
      • sanciasancia Re: Wywłaszczyć ich, jak komis przy Marsa! 04.05.09, 17:45
        To byłoby akurat doskonałe rozwiązanie dl JW. Przy wywłaszczeniu
        dostałoby odszkodowanie w wysokości wartości rynkowej działki.
    • abrahadabra dz. wydzielona pod drogę jest automatycznie gminy 04.05.09, 17:47
      jeśli deweloper wydzieli na swój koszt działkę drogową (droga publiczna) to z
      mocy prawa staje się ona własnością, w tym przypadku, gminy.

      I gmina ma wypłacić odszkodowanie a nie się chandryczyć.
    • Gość: Chłop Małorolny Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 17:51
      az100 napisał:
      > Problemem jest takie skonstruowanie prawa, że w momencie uchwalenia planu
      > miejscowego nie następuje (a powinno) wydzielenie nieruchomości na cele
      > publiczne (czyli takie, które mają znaczenie dla całej gminy a nie tylko dla
      > jednego czy kilku właścicieli. Uważam, że takie działki powinny z mocy ustawy
      > przechodzić na własność gminy i w ciągu 6 miesięcy być obowiązkowo wykupywane o
      > d
      > właścicieli.

      Dotykasz sedna sprawy.
      Problemem jest ja zwykle (często) brak planu zagospodarowania.
      Ale zostawmy sprawę JWC, która nie jest tak oczywista i po ten przypadek
      podciągasz swoją argumentację.
      Bolące dla Ratusza i nas podatników jest płacenie 900 zł/m2 gruntu pod szkołę w
      Miasteczku Wilanów.
      Gdyby istniało jakieś prawo (i były uchwalane precyzyjne plany zagospodarowania)
      to w momencie zakupu gruntu pod Miasteczko Wilanów ratusz powinien być
      zobligowany do wykupu fragmentu gruntu pod tę szkołę (skoro byłaby w planie +
      oczywiście pod drogi). Jak pamiętasz (a widzę, że jesteś zorientowany(a) to
      Krauze kupował ziemię od SGGW po około 200 zł/m2 (skoryguj mnie jeśli się mylę).
      Potem odsprzedawał dalej grunty (drożej ale to normalne) innym deweloperom.
      Część zostawił sobie (czyli Polnordowi). Gdyby było odpowiednie prawo lub(i)
      rozgarnięci/uczciwi/troszczący się o podatników (to jest oczywiście
      fantasmagoria) urzędnicy to kiosk lat temu miasto zapłaciłoby za ten grunt nie
      900 zł/m2 a np. właśnie te 200zł/m2.
      Oczywiście, że właściciel gruntu (Krauze-Polnord) może robić co chcę ze swoją
      własnością. Może dawać za darmo działkę Kościołowi i łupić budżet miasta za
      działkę pod szkołę, której powstanie jest przecież w jego interesie (Polnordu i
      innych deweloperów). Natomiast takie różnicowanie: Kościół jest dobry i damy mu
      za free działeczkę a na budowie szkoły możemy nieźle przyciąć rodzi po prostu
      pytania, a w moim wypadku wręcz zniesmaczenie co do potencjalnych intencji.
      Twoja argumentacja dot. sprzedaży gruntu pod drogi i pod deweloperom (aby ten co
      sprzedaje pod drogi nie był pokrzywdzony bo sąsiad akurat sprzedał pod
      mieszkaniówkę pod tak stanowił plan) nie do końca (lub wcale) tłumaczy sprawę
      Polnordu-sprzedaży działki pod szkołę.
      Sądzę, że sporo winy leży po stronie Ratusza. Jego urzędnicy nie wykorzystali
      (może po prostu nie chcieli) atutów negocjacyjnych.
      Zabrnąłem w sprawę Polnordu bo tutaj jak na dłoni widać różnicowanie w
      traktowaniu deweloperów. Dla Ratusza JWC jest "be" a Polnord ok i i tej firmie
      warto zapłacić tyle ile chce, albo negocjacje zakończyć przy symbolicznym
      upuście 5-10%.

      • Gość: Kaczo i Boso Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.natpool12.outside.ucf.edu 04.05.09, 18:26
        "Natomiast takie różnicowanie: Kościół jest dobry i damy mu
        za free działeczkę a na budowie szkoły możemy nieźle przyciąć rodzi
        po prostu pytania, a w moim wypadku wręcz zniesmaczenie co do
        potencjalnych intencji."

        Coz... Od dawna powszechnie wiadomo, ze Polska jest krajem gdzie
        koscioly (te rzymsko-katolickie oczywiscie!) sa duzo, duzo
        wazniejsze nizli jakiekolwiek szkoly!!!
        • Gość: ja [...] IP: *.chello.pl 04.05.09, 22:46
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • bemowiak2008 Straszna sprawa...JWC grozi...na polu kapusty wsro 04.05.09, 18:48
      d kapuscianych glabow urzednicy i zarzad JWC czuja sie jak u
      siebie ... na wsi...

    • Gość: ja Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.chello.pl 04.05.09, 21:08
      Zastanawia mnie ta nieustanna walka z Wojciechowskim. Ani mi brat, ani swat,
      ale chyba ci un nie z "naszych".
    • drugianzelm kpina, szantaż 04.05.09, 21:24
      ktoś kupił ziemie - wybudował domy, mieszkania, tych którzy kupili i
      mieszkają, ma w dupie - miasto ma z pieniędzy p o d a t n i k u w zapłacić
      za drogę na jego terenie (aby było śmieszniej ma ten teren odkupić) - kpina i
      chamstwo.
      • pereiro Re: kpina, szantaż 05.05.09, 01:33
        Kpiną jest pisanie o czymś, o czym nie ma się pojęcia.
    • szabepio Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 21:47
      te osiedla tej firmy to niski standard, to się sypie pęka itd.
      Standard drogi w betonowych płytach to odpowiedni standard do tych
      domów. Jak budują osiedle to niech zbudują drogę, a nie łapsko po\
      kasę podatników!
    • Gość: Chłop Małorolny Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.09, 22:01
      pereiro napisał:

      > Spróbujmy odwrócić sytuację. Miasto buduje most Północny. W tym celu
      > wywłaszczani są prywatni właściciele działek położonych w miejscu, gdzie będzie
      > przebiegał most. Miasto płaci im kwoty zgodne z wyceną. Nie ma najmniejszego
      > powodu do obniżenia tych opłat. Ani tam, ani tu.
      >
      >
      Widzisz, to oczywiście bardzo proste ( tu, w tej dyskusji też) powoływać się na
      suche przepisy i inne regulacje, które usprawiedliwiają to, że jakiś urzędnik
      podjął decyzję skutkującą przelaniem na konto prywatnego inestora wielu milionów
      złotych.
      Hipotetyczny argument z Mostem Północnym jest z gruntu chybiony w kontekście
      sprawy JWC czy też podobnego dot. Polnordu (szkoła w Miasteczku Wilanów).
      W sytuacji nowych inwestycji publicznych (jak chociażby Most Północny) miasto
      skupuje działki od właścicieli, którzy chcą uzyskać możliwie najlepsze ceny.
      Stąd też odwoływanie się do cen rynkowych jest jak najbardziej na miejscu.
      W przypadku deweloperów sytuacja jest jednak trochę inna. Ziemia została przez
      niech zakupiona na zasadach rynkowych w celu zrealizowania biznesu
      deweloperskiego - czyli budowy i późniejszego upłynnienia mieszkań lub(i) biur.
      Grunty przeznaczone w miejscowym planie zagospodarowania (jeśli takowy był
      oczywiście) pod drogi publiczne czy np. szkoły od samego początku nie są przez
      dewelopera
      traktowane jako grunt na którym będą zarabiać. Jeśli taki plan istnieje i jest
      rzeczywiście szczegółowy to deweloper zwykle nie chce kupować gruntu pod
      przeznaczonego pod ulice. To nie zawsze jest oczywiście możliwe bo właściciel
      stawia często warunek: "albo kupujesz całą moją działkę albo nie ma interesu".
      Załóżmy w związku z tym, że jednak kupił całość - z gruntem przeznaczonym pod
      drogi również. W cywilizowanym systemie prawnym powinien zadziałać w takim
      momencie jakiś mechanizm, który od razu włącza w transakcję odpowiedni urząd
      administracji publicznej (samorząd czy zarządzającego drogami), który otrzymuje
      natychmiast prawo pierwokupu, a de facto "jedynokupu" bo kto miałby budować tam
      drogę ;-)
      Taki mechanizm chroniłby podatnika przed spekulacyjnym koszeniem kasy - NASZEJ
      KASY, NA KTÓRĄ WSZYSCY SIĘ SKŁADAMY - TO NASZE PODATKI.
      Z drugiej strony deweloper nic nie traciłby na całej transakcji odsprzedaży - za
      tyle ile kupił od jakiegoś właściciel, za tyle odsprzedawałby miastu.
      To co chcę Tobie uzmysłowić jest jak na dłonie widoczne w sprawie szkoły w
      Miasteczku Wilanów. Bo Polnord kupił tam ziemię za ok. 200 zł/m2 a sprzedał
      niedawno Ratuszowi za 900 zł/m2
      Ok, ktoś napisał, że to jego własność i ma prawo rozdawać grunty Kościołowi za
      free a sprzedawać miastu za grube miliony.
      Ok., to wszystko prawda, ale w momencie jak wchodzą pieniądze publiczne to
      wymagam od decydentów aby rozporządzali nimi bardzo sensownie.
      Czy dołożyli wszelkich starań aby negocjacje zakończyły się na niższym niż 900
      zł/m2 poziomie? Nie wiem. Mam jednak przeczucie, że niestety nie. Zaznaczam raz
      jeszcze nie rozważam tutaj zakupu gruntu od pierwotnego właściciela (niezależnie
      od tego czy pod szkołę, drogę czy deweloperkę), tylko od pośrednika (którym w
      tym wypadku stał się Polnord) i nie widzę powodu dla którego tenże Polnord
      powinien aż tyle zarobić (przebitka z 200 zł na 900zł/m2) na działce
      przeznaczonej od początku przeznaczonej pod szkołę. To, że wszystko odbywa się w
      majestacie prawa nie oznacza, że urzędnicy są zwolnieni z negocjacji. W takich
      sytuacjach gdzie walka idzie o szkołę mają sporo argumentów.
      • Gość: ja Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.chello.pl 04.05.09, 22:41
        Wiadomo, bolszewikom wolno wszystko a o Wojciechowskim media piszą bzdury, bo im
        wolno. Ile prawdy jest w tej "informacji" tych sk... przy których "1984" Orwella
        to mały pikuś - o to mi chodzi, przygłupy.
      • pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 05.05.09, 01:37
        W sporej części się z Tobą zgadzam, tylko że:
        - dyskusja dotyczy jedynie drogi na Bemowie, a nie miasteczka Wilanów,
        - przepisy mamy, jakie mamy i nie sądzę, żeby developerzy byli z nich zachwyceni.
        Złe przepisy nie są usprawiedliwieniem dla ich łamania. Zwłaszcza, że w tym
        wypadku miasto łamie również uchwalone przez siebie prawo lokalne.
    • 4v "Docelowo na osiedlu zamieszka ok. 600 rodzin." 04.05.09, 22:33
      zamieszka 100 rodzin i 500 płacht.
      • az.anonim to ci się udało :) 04.05.09, 22:54
    • Gość: Lipowy dziadek Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.toya.net.pl 05.05.09, 01:49
      Tak JW buduje w Łodzi. Od 10 straszy tym obrzydliwym, niebieskim płotem, a budowa nawet nie ruszyła: img503.imageshack.us/img503/9581/lipowa59.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka