Gość: mike IP: 194.181.0.* 04.05.09, 09:48 Ten gościu bezczelny jest... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: kmm Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 10:00 Jak widać z punktu widzenia magistratu najlepiej, żeby Warszawa składała się z samych Marin Mokotów. W swojej gestii miasto pozostawiłoby 4-5 ulic (najchętniej wypchniętych pod inny zarząd) i w ten sposób umyłoby ręce od całej fury problemów związanych z utrzymaniem dróg. Ulice to bowiem same kłopoty i koszty - trzeba zapłacić odszkodowanie za grunt, wybrukować, odśnieżać zimą...i w dodatku wysłuchiwać narzekań od kierowców, że krzywe i dziurawe. Najlepiej się więc ulic pozbyć, a przynajmniej unikać budowania nowych.... Działalność dzisiejszego ZMID-u itp instytucji na tle Komisji Brukowej sprzed 250 lat wigląda wyjątkowo blado. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ew Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.wip.pl 04.05.09, 11:49 Masz racje ale weź pod uwage że są ważniejsze ulice do zbudowania niz praywatna ulica prowadządza do prywatnego zaqmkniętego osiedla Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 12:52 Otóż nie ma dla miasta nic ważniejszego, niż działanie zgodne z prawem. Miasto ma ustawowy obowiązek wybudowania ulicy. Ta ulica jest w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego, który został uchwalony przez... Radę Miasta. Jeśli ktoś tu nagina prawo, to jest to Wiceprezydent, który mówi: owszem, mamy taki obowiązek, ale nie jest napisane jaki mamy termin. Tłumaczę na język polski: "owszem mamy obowiązek wybudować mieszkańcom naszego miasta z ich podatków dojazd do ich domów, postaramy się jednak przeciągnąć to w nieskończoność, żeby prywatna firma zrealizowała nasz ustawowy obowiązek za nas, na gruncie za który zapłaciła i jeszcze obciążmy ją podatkiem od tej transakcji". I kto tu jest nie w porządku? Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 14:52 Nie słyszałem o przepisie mówiącym o tym, że władze muszą wybudować drogę dojazdową do Twojej posesji, w dodatku w dogodnym dla Ciebie terminie. Skoro nie ma określonego terminu wybudowania tej drogi przez miasto, to może to zrobić nawet w 2100 roku. I gdzie tu naginanie prawa? Niejedna inwestycja w mieście czeka na realizację od wojny. Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 15:48 To, że o takim przepisie nie słyszałeś, nie oznacza, że on nie istnieje. Miasto ma obowiązek zagwarantowania dojazdu do każdej działki inwestycyjnej. Wynika to m. in. z MPZP uchwalonego przez Radę tegoż miasta. Poczytaj sobie i wtedy coś pisz: Droga konieczna oraz MPZP W tym drugim przypadku polecam zwłaszcza akapit nr 4. Mam nadzieję, że więcej wiadomości znajdziesz sobie sam lub przestaniesz się chwalić niewiedzą i używać jej w charakterze argumentu. Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 15:53 Jeszcze jedno: moja rodzina od lat próbuje odzyskać nieruchomość zawłaszczoną dekretem Bieruta. Dwukrotnie wyrok na naszą korzyść wydawał NSA i dwukrotnie miasto zlekceważyło wyrok korzystając z faktu, że brak w przepisach sankcji. Jest tylko napisane, że miasto "musi zwrócić". To analogiczna sytuacja, którą władze Warszawy wykorzystują do nierealizowania swoich ustawowych obowiązków. Z logiki przepisu wynika, że miasto musi zagwarantować dojazd do posesji w momencie uchwalenia MPZP. Co z tego, skoro miasto przez lata lekceważyło nawet fakt, że większość powierzchni Warszawy nie była pokryta planami. To JEST naginanie i lekceważenie prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . No przeciez JW ma tutaj rację:jest plan budowy dro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 20:32 gi, chcą zrobić prezent i poczekać z pieniędzmi. tanie cwaniactwo gminy. Chociaż Wojciechowski skądinąd jest jaki jest. Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 16:46 A co ma wspólnego służebność drogi z opisaną sytuacją? Czy miasto ma jakąś działkę, która odcina mieszkańców od drogi publicznej i nie chce udostępnić tej działki w celu wytyczenia drogi? W drugim tekście też nie widzę ani słowa o obowiązku zbudowania przez miasto drogi do posesji, a tym bardziej zbudowania jej w określonym terminie. Jeżeli więc takie przepisy istnieją, to proszę je przytoczyć - konkretny paragraf z konkretnego aktu prawnego. Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 19:08 Po pierwsze, działka, na której ma być zlokalizowana droga, należy w części do miasta. To jednak ma znaczenie całkowicie drugorzędne. Istotny jest art. 145 Kodeksu Administracyjnego, który reguluje kwestię konieczności wytyczenia drogi. Najważniejsze przepisy dotyczące projektowania i realizacji inwestycji zawarte są również w o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. I tak: Art. 3, pkt 1 mówi, że ustalenie sposobu zagospodarowania terenu (w tym drogi, której dotyczy dyskusja) należy do zadań własnych gminy. Art. 4 pkt 1 precyzuje, że wszelkie tego typu ustalenia muszą się znaleźć w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego. Art. 20 pkt. 1 dodaje, że MPZP uchwala Rada Gminy rozstrzygając jednocześnie o sposobie realizacji, zapisanych w planie, inwestycji z zakresu infrastruktury technicznej, które należą do zadań własnych gminy, oraz zasadach ich finansowania, zgodnie z przepisami o finansach publicznych (ten artykuł jest najważniejszy, ponieważ to on właśnie nakłada na gminę obowiązek zbudowania drogi i jej sfinansowania; ponadto można z niego wywieść, że terminy nie mogą odbiegać w sposób istotny od terminu uchwalenia planu). Art. 36 pkt 4 powinien rozwiać wszelkie wątpliwości co do zasadności pokrycia przez gminę kosztów budowy drogi. Reguluje on, że właściciel działki, która zyskuje na wartości w wyniku uchwalenia MPZP płaci przy jej sprzedaży gminie specjalną opłatę (tzw. opłata adiascencka). Ta opłata właśnie jest przewidziana na pokrycie potencjalnych kosztów budowy infrastruktury (w tym dróg). Ten artykuł wskazuje jednoznacznie, że działanie władz miasta jest niezgodne z prawem. To typowe zachowanie złodzieja (być może właściwszy byłby tu termin "wyłudzenie"), który usiłuje pobrać od właściciela działki opłaty na budowę drogi, ale samej drogi nie zamierza budować, lub przynajmniej próbuje odsunąć jej budowę w czasie. Budowa drogi nie jest tymczasem żadną "dobrą wolą" ze strony gminy, ale wiąże się nierozerwalnie z kwestią opłaty adiascenckiej. Mam nadzieję, dungeon master, że rozwiałem już wszystkie Twoje wątpliwości odnośnie obowiązku budowy drogi dojazdowej do posesji lub działki budowlanej przez gminę. Przykro mi, że zabierasz głos nie mając pojęcia o czym piszesz, a potem jeszcze domagasz się, żeby Cię publicznie dokształcać. Mam nadzieję, że w przyszłości spróbujesz jednak sam zapoznać się z przepisami zanim zajmiesz stanowisko i podejmiesz dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 21:09 > Po pierwsze, działka, na której ma być zlokalizowana droga, należy w części do > miasta. Czy miasto uniemożliwia budowę drogi przez tę działkę? Jeżeli nie, to przepisy o służebności drogi nie mają tu nic do rzeczy. > Istotny jest art. 145 > Kodeksu Administracyjnego, który reguluje kwestię konieczności wytyczenia drogi Art. 145 KPA mówi o przypadkach, w których może zostać wznowione postępowanie administracyjne. Jaja sobie robisz? > Art. 3, pkt 1 ... Tu jest napisane, że gmina musi doprowadzić drogę do Twojej posesji w terminie, który Tobie odpowiada? > Art. 4 pkt 1... A może tu? > Art. 20 pkt. 1... Czy też tutaj? Napisz konkretnie, wytłuść te zdanie, które o tym mówi. > Art. 36 pkt 4... Gdzie jest napisane, że opłata adiacencka (nie "adiascencka") ma zostać przeznaczona na budowę drogi dojazdowej do posesji? I to w terminie ustalonym przez właściciela? I co to ma wspólnego ze sprawą, o której piszemy? JWC zapłacił jakąś opłatę adiacencką? > Budowa drogi nie jest tymczasem żadną "dobrą wolą" ze > strony gminy, ale wiąże się nierozerwalnie z kwestią opłaty adiascenckiej. Poproszę o podstawę prawną, bo coś tam sobie napisać to każdy może. > Mam nadzieję, dungeon master, że rozwiałem już wszystkie Twoje wątpliwości Żadnych wątpliwości nie rozwiałeś, bo żadnych nie miałem. Oczywiście miasto nie ma obowiązku doprowadzić drogi do Twojej posesji, a wpisanie drogi do MPZP nie obliguje miasta do zbudowania tej drogi w określonym terminie. Podałeś kilka przypadkowych przepisów, które nie mają nic wspólnego z moim pytaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 05.05.09, 01:18 dungeon.master napisał: > > > Istotny jest art. 145 > > Kodeksu Administracyjnego, który reguluje kwestię konieczności wytyczenia > drogi > > Art. 145 KPA mówi o przypadkach, w których może zostać wznowione postępowanie > administracyjne. Jaja sobie robisz? Właściwie tą odpowiedzią dowiodłeś, że nawet nie potrafisz czytać, a co dopiero rozumieć. Ja o KA, Ty o KPA. Tak można w nieskończoność. > > > Art. 3, pkt 1 ... > Tu jest napisane, że gmina musi doprowadzić drogę do Twojej posesji w terminie, > który Tobie odpowiada? > > > Art. 4 pkt 1... > A może tu? > > > Art. 20 pkt. 1... > Czy też tutaj? Napisz konkretnie, wytłuść te zdanie, które o tym mówi. Jesteś śmieszny. Przytoczyłem Ci konkretne przepisy i opisałem, czego po kolei dotyczą. Jeśli logiczne rozumowanie jest dla Ciebie zbyt trudne, a znalezienie konkretnej ustawy, czy kodeksu sprawia tak wielkie trudności, proponuję, żebyś po prostu przestał się męczyć i zajął czymś prostszym, niż dyskusja o kwestiach, których nie rozumiesz. Uchwalenie MPZP skutkuje obowiązkiem wybudowania niezbędnej infrastruktury, który spoczywa na gminie. To wynika z przytoczonych przeze mnie przepisów: "Ustalenie przeznaczenia terenu, rozmieszczenie inwestycji celu publicznego oraz określenie sposobów zagospodarowania i warunków zabudowy terenu następuje w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego." i "Plan miejscowy uchwala rada gminy, po stwierdzeniu jego zgodności z ustaleniami studium, rozstrzygając jednocześnie o sposobie rozpatrzenia uwag do projektu planu oraz sposobie realizacji, zapisanych w planie, inwestycji z zakresu infrastruktury technicznej, które należą do zadań własnych gminy, oraz zasadach ich finansowania, zgodnie z przepisami o finansach publicznych. > > > Art. 36 pkt 4... > Gdzie jest napisane, że opłata adiacencka (nie "adiascencka") ma zostać > przeznaczona na budowę drogi dojazdowej do posesji? I to w terminie ustalonym > przez właściciela? I co to ma wspólnego ze sprawą, o której piszemy? JWC > zapłacił jakąś opłatę adiacencką? Co do kwestii terminu, napisałem powyżej, że jest on ściśle powiązany z uchwalaniem MPZP, co wynika z orzecznictwa NSA. Co do powiązania opłaty adiacenckiej z budową infrastruktury działki budowlanej, wynika to rzeczywiście z innej ustawy - mianowicie z Ustawy o gospodarce nieruchomościami, której artykuł 146 mówi wprost: "Ustalenie i wysokość opłaty adiacenckiej zależą od wzrostu wartości nieruchomości spowodowanego budową urządzeń infrastruktury technicznej." Po raz kolejny jest mi niezmiernie przykro, że z własnej niewiedzy czynisz argument w dyskusji. > > > Budowa drogi nie jest tymczasem żadną "dobrą wolą" ze > > strony gminy, ale wiąże się nierozerwalnie z kwestią opłaty adiacenckiej > . > > Poproszę o podstawę prawną, bo coś tam sobie napisać to każdy może. Podstawę prawną masz powyżej. > > > Mam nadzieję, dungeon master, że rozwiałem już wszystkie Twoje wątpliwośc > i > > Żadnych wątpliwości nie rozwiałeś, bo żadnych nie miałem. Tak, Twoją kompletną bezrefleksyjność i wiążący się z nią brak wątpliwości daje się dość łatwo zauważyć. > Oczywiście miasto nie > ma obowiązku doprowadzić drogi do Twojej posesji, a wpisanie drogi do MPZP nie > obliguje miasta do zbudowania tej drogi w określonym terminie. Podałeś kilka > przypadkowych przepisów, które nie mają nic wspólnego z moim pytaniem. Oczywiście miasto ma obowiązek doprowadzenia drogi publicznej do każdej samodzielnej działki, którą samo w prawie miejscowym ustanowiło działką budowlaną. Do tego właśnie obliguje miasto MPZP oraz cytowane przeze mnie ustawy. Dotychczas cytuję Ci kolejne ustawy na poparcie swoich słów, podczs gdy Ty nie tylko wykazujesz się zupełną niewiedzą, ale nie zadajesz sobie nawet trudu logicznego myślenia i zrozumienia cytowanych tekstów. Jedyna wątpliwość dotyczy terminu budowy drogi. Z orzecznictwa NSA wynika, że musi to być termin, który nie będzie utrudniał podmiotom prowadzenia działalności gospodarczej (czyli termin zgodny z interesem społeczno-gospodarczym, co jest w ustawie napisane wprost). Ponieważ jednak orzecznictwo nie jest w Polsce jednolite, a nasze prawo nie ma charakteru precedensowego, więc napisałem delikatnie o przeciąganiu i odwlekaniu terminu. Wobec faktu powstania na tym terenie osiedla, które jest już zasiedlane przez mieszkańców, oczywistym staje się, że odmowa budowy drogi przez gminę (co należy do jej zadań własnych) jest sprzeczna z interesem społecznym. To tyle. Więcej nie zamierzam tłumaczyć Ci oczywistych faktów. Jeśli nie znasz prawa, jest to Twój problem i nie ma powodu, żebym poświęcał czas edukując Cię w tej kwestii. Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 05.05.09, 04:42 Na wstępie chciałem Cię poinformować, że te ciągłe wtręty dotyczące mojej osoby nic nie mówią o mnie, za to dużo mówią o Tobie. I nie jest to nic pozytywnego. > Właściwie tą odpowiedzią dowiodłeś, że nawet nie potrafisz czytać, a co dopiero > rozumieć. Ja o KA, Ty o KPA. Tak można w nieskończoność. LOL. A co to jest KA? > "Ustalenie przeznaczenia terenu, rozmieszczenie inwestycji celu publicznego oraz > określenie sposobów zagospodarowania i warunków zabudowy terenu następuje w > miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego." Czyli twierdzisz, że z tego zdania wynika logicznie wniosek, że "uchwalenie MPZP skutkuje obowiązkiem wybudowania niezbędnej infrastruktury, który spoczywa na gminie". No, ciekawe... > "Plan miejscowy uchwala rada gminy, po stwierdzeniu jego zgodności z ustaleniami > studium, rozstrzygając jednocześnie o sposobie rozpatrzenia uwag do projektu > planu oraz sposobie realizacji, zapisanych w planie, inwestycji z zakresu > infrastruktury technicznej, które należą do zadań własnych gminy, oraz zasadach > ich finansowania, zgodnie z przepisami o finansach publicznych. Rozumiem, że wytłuściłeś najważniejszy według Ciebie fragment. Mówi on, że gmina w planie zagospodarowania musi jednocześnie rozstrzygnąć w jaki sposób zostaną zrealizowane inwestycje, które należą do jej zadań własnych. Obejrzałem trochę takich planów i zwykle gminy wpisują w tym miejscu, że inwestycja będzie zrealizowana z jej budżetu, kredytu, dotacji Unii, ale czasami pojawia się informacja, że ta-i-ta droga będzie realizowana przez prywatnych właścicieli albo w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. I w żadnym z planów, które widziałem, nie było mowy o jakichkolwiek terminach. > "Ustalenie i wysokość opłaty adiacenckiej zależą od wzrostu wartości > nieruchomości spowodowanego budową urządzeń infrastruktury technicznej." Sam więc widzisz, że to wysokość opłaty adiacenckiej zależy od budowy infrastruktury, a nie budowa infrastruktury zależy od wniesionej opłaty adiacenckiej. Przytaczasz przepisy, które mówią dokładnie odwrotne rzeczy niż Ty. > Jedyna wątpliwość dotyczy terminu budowy drogi. A jednak pojawiła się jakaś wątpliwość? To dobrze, bo właśnie o ten termin chodzi. > Ponieważ jednak > orzecznictwo nie jest w Polsce jednolite, a nasze prawo nie ma charakteru > precedensowego, więc napisałem delikatnie o przeciąganiu i odwlekaniu terminu. Rozumiem, że w ten zagmatwany sposób przyznajesz mi jednak rację, że nie ma w Polsce przepisów które nakazałyby miastu zbudowanie tej drogi w ciągu najbliższych 20 lat. No, nie ma. > Wobec faktu powstania na tym terenie osiedla, które jest już zasiedlane przez > mieszkańców, oczywistym staje się, że odmowa budowy drogi przez gminę (co należy > do jej zadań własnych) jest sprzeczna z interesem społecznym. W interesie społecznym nie jest budowanie z publicznych pieniędzy (de facto) prywatnej drogi. > Więcej nie zamierzam tłumaczyć Ci oczywistych faktów. Szczerze mówiąc, spodziewałem się szybkiej kapitulacji z Twojej strony. Na razie. Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 05.05.09, 08:51 dungeon.master napisał: > Na wstępie chciałem Cię poinformować, że te ciągłe wtręty dotyczące mojej osoby > nic nie mówią o mnie, za to dużo mówią o Tobie. I nie jest to nic pozytywnego. > Na wstępie chciałem Cię poinformować, że moje stwierdzenia nie dotyczą Twojej osoby, a jedynie Twoich wypowiedzi. Tą wypowiedzią dowiodłeś, że jesteś nie tylko kompletnym laikiem, ale również kompletnym idiotą. Twoja metoda dyskusji polega na tym, że kwestionujesz każdy przepis, ponieważ go nie znasz. Przykład? "Nie słyszałem o przepisie mówiącym o tym, że władze muszą wybudować drogę dojazdową do Twojej posesji" To z Twojej pierwszej wypowiedzi, od której zaczęła się dyskusja. Myślę, że przypomnienie jej początku ułatwi ocenę wypowiedzi z ostatniej. > > > "Ustalenie przeznaczenia terenu, rozmieszczenie inwestycji celu publiczne > go oraz > > określenie sposobów zagospodarowania i warunków zabudowy terenu następuje > w > > miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego." > > Czyli twierdzisz, że z tego zdania wynika logicznie wniosek, że "uchwalenie MPZ > P > skutkuje obowiązkiem wybudowania niezbędnej infrastruktury, który spoczywa na > gminie". No, ciekawe... Nie, tak nigdzie nie twierdzę. Twierdzę, że z tego zdania wynika logicznie, że gmina na etapie planistycznym określa, gdzie będą przebiegały drogi. Dyskutuję w ten sposób z Twoim argumentem, że gmina "musi wybudować dojazd do Twojej działki w dogodnym dla Ciebie terminie". To gmina ustala terminy tworząc MPZP. Nadal masz problem ze zrozumieniem prostych treści oraz przypisujesz mi zdania, których nie napisałem. I nie jest to "wtręt dotyczący Twojej osoby", a stwierdzenie faktu. I świadczy źle o Tobie. > > > "Plan miejscowy uchwala rada gminy, po stwierdzeniu jego zgodności z usta > leniami > > studium, rozstrzygając jednocześnie o sposobie rozpatrzenia uwag do proje > ktu > > planu oraz sposobie realizacji, zapisanych w planie, inwestycji z zakr > esu > > infrastruktury technicznej, które należą do zadań własnych gminy, ora > z > zasadach > > ich finansowania, zgodnie z przepisami o finansach publicznych. > > Rozumiem, że wytłuściłeś najważniejszy według Ciebie fragment. Mówi on, że gmin > a > w planie zagospodarowania musi jednocześnie rozstrzygnąć w jaki sposób zostaną > zrealizowane inwestycje, które należą do jej zadań własnych. Obejrzałem trochę > takich planów i zwykle gminy wpisują w tym miejscu, że inwestycja będzie > zrealizowana z jej budżetu, kredytu, dotacji Unii, ale czasami pojawia się > informacja, że ta-i-ta droga będzie realizowana przez prywatnych właścicieli > albo w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. I w żadnym z planów, które > widziałem, nie było mowy o jakichkolwiek terminach. I kto tu posługuje się niekonkretnymi argumentami? Ja podałem Ci konkretne przepisy, oczekuję więc przytoczenia konkretnych przykładów zamiast "oglądałem wiele planów". Skoro wymagasz od innych, zacznij od siebie. > > > "Ustalenie i wysokość opłaty adiacenckiej zależą od wzrostu wartości > > nieruchomości spowodowanego budową urządzeń infrastruktury technicznej." > > Sam więc widzisz, że to wysokość opłaty adiacenckiej zależy od budowy > infrastruktury, a nie budowa infrastruktury zależy od wniesionej opłaty > adiacenckiej. Przytaczasz przepisy, które mówią dokładnie odwrotne rzeczy niż T > y. > To jest odpowiedź na Twoje pytanie o przepis, z którego wynika związek pomiędzy opłatą adiacencką i obowiązkiem budowy infrastruktury przez gminę. Rozumiem, że nadal ten związek kwestionujesz. No cóż, widzę, że bliskie są Ci słowa, że "nikt nam nie wmówi, że białe jest białe". > > Jedyna wątpliwość dotyczy terminu budowy drogi. > > A jednak pojawiła się jakaś wątpliwość? To dobrze, bo właśnie o ten termin chod > zi. Gdybyś czytał uważnie, zauważyłbyś, że od początku piszę o "przeciąganiu terminu". Nie piszę o jego przekroczeniu, nie wiem więc skąd Twoje zdziwienie. > > > Ponieważ jednak > > orzecznictwo nie jest w Polsce jednolite, a nasze prawo nie ma charakteru > > precedensowego, więc napisałem delikatnie o przeciąganiu i odwlekaniu ter > minu. > > Rozumiem, że w ten zagmatwany sposób przyznajesz mi jednak rację, że nie ma w > Polsce przepisów które nakazałyby miastu zbudowanie tej drogi w ciągu > najbliższych 20 lat. No, nie ma. > I znów źle rozumiesz. Znajdź mi miejsce, w którym napisałem, że taki przepis istnieje. Nie znajdziesz. Napisałem, że w Polsce orzecznictwo nie jest jednolite, co nie zmienia faktu, że w ostatnich latach idzie w tym właśnie kierunku. Ponadto NSA jest najwyższą instancją do rozstrzygania sporów administracyjnych. Przytoczyłem też przepis ustawy mówiący o interesie społecznym. Rozumiem, że dla Ciebie sprawa mimo to nadal nie jest jasna, bo nie ma konkretnego zdania w ustawie. No cóż, tak też można. Tyle tylko, że w wielu polskich ustawach nie istnieje dokładny termin, a mimo to sądy orzekają na podstawie elementarnej logiki. Znasz przepis mówiący w jakim terminie musi być wydany wyrok w sprawie sądowej? Nie ma takiego, a mimo to w Strasburgu ludzie wygrywają spore pieniądze. Bo istnieje coś takiego, jak logika przepisów i wynikanie jednej rzeczy z drugiej. Ale dla Ciebie to zbyt trudne... > > Wobec faktu powstania na tym terenie osiedla, które jest już zasiedlane p > rzez > > mieszkańców, oczywistym staje się, że odmowa budowy drogi przez gminę (co > należy > > do jej zadań własnych) jest sprzeczna z interesem społecznym. > > W interesie społecznym nie jest budowanie z publicznych pieniędzy (de facto) > prywatnej drogi. Prywatnej drogi? To ciekawe. Ten argument jest najlepszy z możliwych. Gdybyś zamiast czytania "wielu planów" przeczytał ten konkretny, wiedziałbyś, że ta droga ma status drogi publicznej. Gdybyś bardziej skupił się na zrozumieniu ustaw, które cytuję, zamiast na drążeniu dziury w całym, wiedziałbyś również, że taki status nadaje tej drodze uchwalony przez Radę Warszawy MPZP. > > > Więcej nie zamierzam tłumaczyć Ci oczywistych faktów. > > Szczerze mówiąc, spodziewałem się szybkiej kapitulacji z Twojej strony. Na razi > e. Jeśli odmowa tłumaczenia oczywistości po raz piąty jest dla Ciebie kapitulacją, to znów pokazujesz swój niski poziom intelektualny. I znów nie jest to "wtręt", a stwierdzenie faktu. Ponieważ na Twoje wyraźne życzenie rozszerzyłem Twoją wiedzę dotyczącą planowania i gospodarki gruntami, więc teraz przyjąłeś metodę przekręcania moich słów. Niestety. Też nie skutkuje. Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 05.05.09, 14:22 > Na wstępie chciałem Cię poinformować, że moje stwierdzenia nie dotyczą Twojej > osoby, a jedynie Twoich wypowiedzi. No tak. Oczywiście. Od razu potwierdzasz swoje słowa pisząc: > Tą wypowiedzią dowiodłeś, że jesteś nie > tylko kompletnym laikiem, ale również kompletnym idiotą. Ha, ha. Wzbijasz się na wyżyny "sztuki konwersacji". No cóż, sam sobie jestem winny, że zacząłem z Tobą dyskusję. W końcu w sygnaturce uczciwie przed sobą ostrzegałeś. > "Nie słyszałem o przepisie mówiącym o tym, że władze muszą wybudować drogę > dojazdową do Twojej posesji" Nie wiem czemu sie czepiasz tego zdania. Nie znam takiego przepisu, bo takiego nie ma. Inaczej sądy byłyby zawalone pozwami prywatnych właścicieli o wybudowanie drogi dojazdowej do ich posesji. > Nie, tak nigdzie nie twierdzę. Twierdzę, że z tego zdania wynika logicznie, że > gmina na etapie planistycznym określa, gdzie będą przebiegały drogi. Dyskutuję w > ten sposób z Twoim argumentem, że gmina "musi wybudować dojazd do Twojej działki > w dogodnym dla Ciebie terminie". Kpisz? To jest mój argument? Przecież ja twierdze, że jest dokładnie odwrotnie. Gmina nie ma takiego obowiązku. > To gmina ustala terminy tworząc MPZP. Kłamstwo. W MPZP nie ma żadnych terminów. W szczególności nie ma ich też w planie, o którym własnie dyskutujemy. > I kto tu posługuje się niekonkretnymi argumentami? Ja podałem Ci konkretne > przepisy, Podałeś konkretne przepisy, które mówią wiele różnych rzeczy, ale nie to, że gmina musi zbudować drogę do każdej prywatnej posesji. A gdy droga jest już wpisana do MPZP, to żaden z podanych przez Ciebie przepisów nie określa terminu zbudowania tej drogi. Podałeś przepis, że gmina w MPZP określa gdzie będą przebiegały drogi. No tak - określa. Podałeś przepis, że w MPZP gmina musi umieścić informację o sposobie realizacji inwestycji. No tak - musi. Podałeś przepis określający wysokość opłaty adiacenckiej. I co? Czy z któregokolwiek z tych przepisów wynika, że miasto juz teraz musi zbudować tę ulicę Coopera? > To jest odpowiedź na Twoje pytanie o przepis, z którego wynika związek pomiędzy > opłatą adiacencką i obowiązkiem budowy infrastruktury przez gminę. Aha. Czyli to, że zależność przyczynowo skutkowa między budową infrastruktury a opłatą adiacencką jest dokładnie odwrotna niż Ty twierdzisz, nie ma żadnego znaczenia? Ty ukradłeś, Ciebie okradli - nieważne. Ważne, że byłes zamieszany w kradzież. > Znajdź mi miejsce, w którym napisałem, że taki przepis > istnieje. Napisałeś, że miasto nagina prawo nie budując juz teraz tej drogi, więc zapytałem Cię o to prawo. Ostatecznie chyba jednak zgadzamy się, że takiego prawa nie ma. > Przytoczyłem też przepis ustawy mówiący o interesie społecznym. To jeszcze trzeba było napisać, że obowiązek budowy tej drogi w tej chwili wynika z przepisu o "demokratycznym państwie prawnym". Dlaczego w interesie społecznym jest wybudowanie przez miasto tej właśnie ulicy, a nie innej, np. jakiejś przelotówki? Na czym polega ten interes społeczny, skoro deweloper chce zbudować tę ulicę za własne pieniądze? > Rozumiem, że dla Ciebie sprawa mimo to nadal nie jest jasna, bo nie > ma konkretnego zdania w ustawie. No cóż, tak też można. Niezła interpretacja prawa. "Wprawdzie nignie nie zostało zapisane, że miasto ma zbudować tę drogę w określonym terminie, ale ma ją zbudować i już!" > Znasz przepis mówiący w jakim terminie musi być wydany wyrok w sprawie sądowej? No pewnie, że znam. Art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka mówi o rozsądnym terminie rozpatrzenia sprawy. Na podstawie tego przepisu Strasburg wydaje wyroki. Spróbuj znaleźć analogiczny przepis o drogach dojazdowych do prywatnych posesji. > Prywatnej drogi? To ciekawe. Ten argument jest najlepszy z możliwych. Przeczytaj jeszcze raz zdanie, które komentujesz i zwróć uwagę na wtrącenie w nawiasie. > to znów pokazujesz swój niski poziom intelektualny. :-))) Trafiłem na prawdziwego "geniusza" erystyki. Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 06.05.09, 00:59 dungeon.master napisał: > > > "Nie słyszałem o przepisie mówiącym o tym, że władze muszą wybudować d > rogę > > dojazdową do Twojej posesji" > > Nie wiem czemu sie czepiasz tego zdania. Nie znam takiego przepisu, bo takiego > nie ma. Inaczej sądy byłyby zawalone pozwami prywatnych właścicieli o > wybudowanie drogi dojazdowej do ich posesji. I być może są. Budowa dróg publicznych jest zadaniem własnym gminy. Przytaczałem przepisy, które to mówią, więc nie będę tego robił powtórnie. > > > To gmina ustala terminy tworząc MPZP. > > Kłamstwo. W MPZP nie ma żadnych terminów. W szczególności nie ma ich też w > planie, o którym własnie dyskutujemy. Oczywiście, że nie ma terminu w MPZP. Ale bez niego w ogóle nie ma mowy o budowie drogi publicznej do działki budowlanej. Tworząc MPZP gmina bierze na siebie ten obowiązek, ponieważ taka budowa należy do zadań własnych gminy. Kwestionowanie tego przez Ciebie jest kwestionowaniem faktów. Ponadto gmina wydała pozwolenie na budowę, a w takim wypadku również do jej obowiązków należy budowa drogi dojazdowej i pozostałej infrastruktury. Poza znajomością przepisów (której tez Ci brakuje) trzeba jeszcze myśleć. Z tym najwyraźniej nie jest u Ciebie najlepiej. > > Podałeś konkretne przepisy, które mówią wiele różnych rzeczy, ale nie to, że > gmina musi zbudować drogę do każdej prywatnej posesji. A gdy droga jest > już wpisana do MPZP, to żaden z podanych przez Ciebie przepisów nie określa > terminu zbudowania tej drogi. > > Podałeś przepis, że gmina w MPZP określa gdzie będą przebiegały drogi. No tak - > określa. Podałeś przepis, że w MPZP gmina musi umieścić informację o sposobie > realizacji inwestycji. No tak - musi. Podałeś przepis określający wysokość > opłaty adiacenckiej. I co? Czy z któregokolwiek z tych przepisów wynika, że > miasto juz teraz musi zbudować tę ulicę Coopera? Oczekujesz, że w ustawie będzie wpisana data wybudowania ulicy Coopera na Bemowie? Do tego prowadzi Twoje rozumowanie. Jesteś śmieszny. > > > To jest odpowiedź na Twoje pytanie o przepis, z którego wynika związek po > między > > opłatą adiacencką i obowiązkiem budowy infrastruktury przez gminę. > > Aha. Czyli to, że zależność przyczynowo skutkowa między budową infrastruktury a > opłatą adiacencką jest dokładnie odwrotna niż Ty twierdzisz, nie ma żadnego > znaczenia? Ty ukradłeś, Ciebie okradli - nieważne. Ważne, że byłes zamieszany w > kradzież. I znów kłamiesz i przeinaczasz. Zadałeś pytanie: z jakiego przepisu wynika, że opłata adiacencka ma być przeznaczona na budowę drogi. Podałem Ci przepis. Więc jaka odwrotna zależność? Miasto buduje drogę i pobiera kasę za jej wybudowanie w postaci opłaty adiacenckiej. To jest zależność. Odwrotnie byłoby, gdyby miasto pobierało opłatę, a nie budowało drogi. I tak właśnie próbuje zrobić Warszawa. > > > Znajdź mi miejsce, w którym napisałem, że taki przepis > > istnieje. > > Napisałeś, że miasto nagina prawo nie budując juz teraz tej drogi, więc > zapytałem Cię o to prawo. Ostatecznie chyba jednak zgadzamy się, że takiego > prawa nie ma. Nie, nie zgadzamy się. Ten przepis również został przeze mnie przytoczony. Gmina ma obowiązek wybudować ulicę zgodnie z interesem społeczno-gospodarczym. Ponieważ mieszkają tam ludzie, ten interes jest ewidentny. Ponadto tak wynika z orzecznictwa NSA, który uznawał wiele razy, że skoro gmina uchwala MPZP i pobiera od zainteresowanych rentę planistyczną, musi się spodziewać wynikających z tego konsekwencji w postaci obowiązku wybudowania dróg. To elementarna logika, której najwyraźniej Ci brakuje. > > > Przytoczyłem też przepis ustawy mówiący o interesie społecznym. > > To jeszcze trzeba było napisać, że obowiązek budowy tej drogi w tej chwili > wynika z przepisu o "demokratycznym państwie prawnym". Dlaczego w interesie > społecznym jest wybudowanie przez miasto tej właśnie ulicy, a nie innej, np. > jakiejś przelotówki? Na czym polega ten interes społeczny, skoro deweloper chce > zbudować tę ulicę za własne pieniądze? Ależ ja nigdzie nie twierdziłem, że nie należy budować przelotówki. Jeśli gmina umieściła ją w MPZP, ma obowiązek ją budować. Tyle, że to w żadnym razie nie jest argumentem przeciwko budowie ul. Coopera. Dyskutować można za to, skąd gmina wzięła 500 milionów na budowę stadionu Legii, skoro nie ma na budowę dróg. Chyba zgodzisz się, że interes społeczny preferuje drogę dojazdową do już zasiedlonych mieszkań bardziej, niż budowę miejsca spotkać troglodytów z kastetami? > > > Rozumiem, że dla Ciebie sprawa mimo to nadal nie jest jasna, bo nie > > ma konkretnego zdania w ustawie. No cóż, tak też można. > > Niezła interpretacja prawa. "Wprawdzie nignie nie zostało zapisane, że miasto m > a > zbudować tę drogę w określonym terminie, ale ma ją zbudować i już!" Tego nie napisałem. Napisałem, że termin nie jest podany wprost, ale wynika logicznie i pośrednio z innych przepisów. Niestety dla Ciebie, moje zdanie w pełni podziela orzecznictwo NSA. > > > Znasz przepis mówiący w jakim terminie musi być wydany wyrok w sprawie są > dowej? > > No pewnie, że znam. Art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka mówi o > rozsądnym terminie rozpatrzenia sprawy. Na podstawie tego przepisu Strasburg > wydaje wyroki. Spróbuj znaleźć analogiczny przepis o drogach dojazdowych do > prywatnych posesji. Oczywiście, że takiego przepisu nie ma w Konwencji Praw Człowieka. podałem ten przykład celowo. "W rozsądnym terminie", to też nie jest konkretne określenie i bardzo długo ludzie Twojego pokroju usiłowali na tej podstawie unikać przestrzegania tego przepisu. Podobnie jest z naszą sprawą. Nigdzie nie jest napisane, że gmina ma 30, 60, czy 150 dni na budowę drogi. Z różnych przepisów i ich logicznej zależności łatwo jednak wywieść wniosek, że budowa drogi musi być skoordynowana terminowo z budową mieszkań i ich zasiedleniem. Nietrafiony jest Twój argument o braku takiej pozycji w budżecie, ponieważ budżet uchwala gmina i to ona kontroluje każdy etap realizacji inwestycji. Poczynając od działań planistycznych, poprzez wydanie pozwolenia na budowę, po realizację budowy infrastruktury i pobranie za to opłaty adiacenckiej. > > > Prywatnej drogi? To ciekawe. Ten argument jest najlepszy z możliwych. > > Przeczytaj jeszcze raz zdanie, które komentujesz i zwróć uwagę na wtrącenie w > nawiasie. W nawiasie, czy nie, sugerujesz, że ta droga jest prywatna. A jest to droga publiczna. Skoro jesteś tak przywiązany do konkretnych przepisów i na każdym kroku wymagasz ich przytaczania, warto byłoby, żebyś sam się ich trzymał w dyskusji. > > > to znów pokazujesz swój niski poziom intelektualny. > > :-))) Trafiłem na prawdziwego "geniusza" erystyki. Geniusza nie. Po prostu Twoje figury retoryczne i próby sprowadzenia dyskusji na poziom najniższy z możliwych nie robią na mnie wrażenia. Pomny tego, co mam napisane w podpisie, dyskutuję z Tobą, jakbyś miał wiedzę i jakiekolwiek racjonalne argumenty. Robię tak, mimo że nie spełniasz żadnego z tych założeń. W ten sposób nie pozwalam Ci się sprowadzić na Twój poziom. I dlatego rozumiem Twoją frustrację spowodowaną bezsilnością. Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 06.05.09, 04:11 > I być może są. I na pewno nie są. > Budowa dróg publicznych jest zadaniem własnym gminy. Zadania własne gminy dzielą się na obowiązkowe i fakultatywne. Aby zadanie własne stało się obowiązkowe, musi to zostać określone w drodze ustawy. Na razie żadna z ustaw nie nałożyła na gminy obowiązku budowy dróg do prywatnych posesji, a tym bardziej budowy dróg na prywatnym terenie. > Tworząc MPZP gmina bierze na > siebie ten obowiązek, ponieważ taka budowa należy do zadań własnych gminy. Po pierwsze, zadania własne gminy, to nie zawsze jej obowiązek. Po drugie, mówimy o terminie budowy tej drogi. Przez prawo nieokreślonym terminie. > Ponadto gmina wydała pozwolenie na budowę, a w takim wypadku również do jej > obowiązków należy budowa drogi dojazdowej i pozostałej infrastruktury. Pozwolenie na budowę zobowiązuje gminę do zapewnienia infrastruktury? :-) Dawaj podstawę prawną. > Oczekujesz, że w ustawie będzie wpisana data wybudowania ulicy Coopera na > Bemowie? Nie. A skąd taki wniosek? > Do tego prowadzi Twoje rozumowanie. Nie prowadzi. > Odwrotnie byłoby, gdyby miasto > pobierało opłatę, a nie budowało drogi. I tak właśnie próbuje zrobić Warszawa. Co próbuje zrobić? Warszawa próbuje pobrać od dewelopera tego osiedla opłatę adiacencką za niewybudowaną drogę? Zwariowałeś? > Gmina > ma obowiązek wybudować ulicę zgodnie z interesem społeczno-gospodarczym. > Ponieważ mieszkają tam ludzie, ten interes jest ewidentny. No to nie ma problemu. JWC bez trudu wygra tę "ewidentną" sprawę w sądzie. Skoro w interesie społecznym jest wydanie publicznych pieniędzy tam, gdzie chce je wydać prywatna firma... W sumie jednak podoba mi się Twoje rozumienie prawa. Ja na przykład uważam, że w interesie społecznym jest przedłużenie metra na Tarchomin. Przyznasz, że sprawa jest ewidentna. Jutro założę sprawę w sądzie przeciwko miastu. > Ponadto tak wynika z orzecznictwa NSA Dawaj wyroki, a nie ciągle bla bla bla. > Ależ ja nigdzie nie twierdziłem, że nie należy budować przelotówki. Jeśli gmina > umieściła ją w MPZP, ma obowiązek ją budować. Tyle, że to w żadnym razie nie > jest argumentem przeciwko budowie ul. Coopera. Jak nie jest argumentem? To budżet miasta jest nieskończony? > Chyba zgodzisz się, że interes społeczny preferuje drogę dojazdową do już > zasiedlonych mieszkań bardziej, niż budowę miejsca spotkać troglodytów z kastet > ami? Zaskarż decyzję o budowie stadionu do sądu. Z prawnego punktu widzenia sprawa jest "ewidentna". Na pewno wygrasz. He, he. > Tego nie napisałem. Napisałem, że termin nie jest podany wprost, ale wynika > logicznie i pośrednio z innych przepisów. Niestety dla Ciebie, moje zdanie w > pełni podziela orzecznictwo NSA. :-))) Dawaj wyroki. > Nigdzie nie jest > napisane, że gmina ma 30, 60, czy 150 dni na budowę drogi. A gdzie jest choćby napisane, że musi to zrobić w rozsądnym terminie? > Z różnych przepisów i > ich logicznej zależności łatwo jednak wywieść wniosek, że budowa drogi musi być > skoordynowana terminowo z budową mieszkań i ich zasiedleniem. No i w kółko Macieju. "Z różnych przepisów..." Podaj wreszcie przepisy, że to gmina ma zbudować drogę przed oddaniem osiedla. Tylko, proszę, już nie pisz o "interesie społecznym", bo ja będą ciągnął sprawę metra na Tarchomin. > Po prostu Twoje figury retoryczne i próby sprowadzenia dyskusji na > poziom najniższy z możliwych nie robią na mnie wrażenia. Nie chcę oceniać poziomu mojej dyskusji, ale nie zgodzę się, że jest najniższy z możliwych. Jeszcze niższy poziom prezentują dyskutanci, którzy niemal w każdym akapicie umieszczają przynajmniej jedno zdanie oceniające negatywnie swojego rozmówcę. To jest poziom rozmów w przedszkolu (typu: "gupi jesteś" itd.). Również całkowite zarzucanie w dyskusji skompromitowanych argumentów, bez słowa wyjaśnienia (droga konieczna, "Kodeks Administracyjny") nie świadczy o wysokiej jakości dyskutanta. Tak więc, wciąż staram się nie zostać sprowadzony do tego najniższego poziomu. Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 06.05.09, 19:59 dungeon.master napisał: > > I być może są. > > I na pewno nie są. Rozumiem, że to Twój sposób na dyskusję. Zacytować wyrwane z kontekstu pół zdania, które jest bez znaczenia i przekomarzać się "są - nie są". To i tak bez znaczenia, czym są zawalone sądy, ale zastosuję Twój argument: udowodnij, że nie są. > > > Budowa dróg publicznych jest zadaniem własnym gminy. > > Zadania własne gminy dzielą się na obowiązkowe i fakultatywne. Aby zadanie > własne stało się obowiązkowe, musi to zostać określone w drodze ustawy. Czekam na przepis stanowiący podstawę tego absurdalnego twierdzenia. > Na razie > żadna z ustaw nie nałożyła na gminy obowiązku budowy dróg do prywatnych posesji > , > a tym bardziej budowy dróg na prywatnym terenie. Owszem nałożyła. Cytowałem dwa przepisy, które to regulują kilka postów wcześniej. > > > Tworząc MPZP gmina bierze na > > siebie ten obowiązek, ponieważ taka budowa należy do zadań własnych gminy > . > > Po pierwsze, zadania własne gminy, to nie zawsze jej obowiązek. Po drugie, > mówimy o terminie budowy tej drogi. Przez prawo nieokreślonym terminie. Określonym, co również wcześniej dowiodłem. Niestety cytowane przeze mnie przepisy z braku innych argumentów nazwałeś "przypadkowymi". > > > Ponadto gmina wydała pozwolenie na budowę, a w takim wypadku również do j > ej > > obowiązków należy budowa drogi dojazdowej i pozostałej infrastruktury. > > Pozwolenie na budowę zobowiązuje gminę do zapewnienia infrastruktury? :-) Dawaj > podstawę prawną. Podałem, ale najwyraźniej albo wiele pozostawia do życzenia Twoja umiejętność czytania, albo rozumienia tekstu. > > > Oczekujesz, że w ustawie będzie wpisana data wybudowania ulicy Coopera na > > Bemowie? > > Nie. A skąd taki wniosek? Z tego, co piszesz w swoich postach. > > > Do tego prowadzi Twoje rozumowanie. > > Nie prowadzi. Znów ta sama retoryka. Prowadzi. > > > Odwrotnie byłoby, gdyby miasto > > pobierało opłatę, a nie budowało drogi. I tak właśnie próbuje zrobić Wars > zawa. > > Co próbuje zrobić? Warszawa próbuje pobrać od dewelopera tego osiedla opłatę > adiacencką za niewybudowaną drogę? Zwariowałeś? Nie nie zwariowałem. Warszawa próbuje odwlec w czasie budowę drogi do istniejącego i zasiedlanego osiedla, mimo że należy to do jej zadań własnych. Jest to próba zmuszenia developera do wykonania zadań gminy. A opłatę adiacencką gmina i tak pobierze, bo przepisy tak stanowią. > > > Gmina > > ma obowiązek wybudować ulicę zgodnie z interesem społeczno-gospodarczym. > > Ponieważ mieszkają tam ludzie, ten interes jest ewidentny. > > No to nie ma problemu. JWC bez trudu wygra tę "ewidentną" sprawę w sądzie. Skor > o > w interesie społecznym jest wydanie publicznych pieniędzy tam, gdzie chce je > wydać prywatna firma... Skoro prywatna firma chce wydać, te pieniądze, to skąd dyskusja o braku terminu wybudowania drogi w ustawie? Zaplątałeś się we własnych kłamstwach :) > > W sumie jednak podoba mi się Twoje rozumienie prawa. Ja na przykład uważam, że > w > interesie społecznym jest przedłużenie metra na Tarchomin. Przyznasz, że sprawa > jest ewidentna. Jutro założę sprawę w sądzie przeciwko miastu. Oczywiście, że przyznam. Jak tylko wskażesz mi przepis mówiący, że metro na Tarchomin należy do zadań własnych gminy oraz MPZP lub chociaż studium uwarunkowań, w którym to metro jest ujęte. > > > Ponadto tak wynika z orzecznictwa NSA > > Dawaj wyroki, a nie ciągle bla bla bla. Może jeszcze nazwiska sędziów, świadków i biegłych? Zresztą nawet gdybym wygrzebał wyroki, stwierdzisz, że niczego nie dowodzą i są przypadkowe. Trzeba było nie planować przelotówki. > > > Chyba zgodzisz się, że interes społeczny preferuje drogę dojazdową do już > > zasiedlonych mieszkań bardziej, niż budowę miejsca spotkać troglodytów z > kastet > > ami? > > Zaskarż decyzję o budowie stadionu do sądu. Z prawnego punktu widzenia sprawa > jest "ewidentna". Na pewno wygrasz. He, he. Kolejny argument z przedszkola. Mnie nie przeszkadza budowa stadionu, dopóki miasto realizuje swoje pozostałe zadania. > > > Tego nie napisałem. Napisałem, że termin nie jest podany wprost, ale wyni > ka > > logicznie i pośrednio z innych przepisów. Niestety dla Ciebie, moje zdani > e w > > pełni podziela orzecznictwo NSA. > > :-))) Dawaj wyroki. Wyroki czego? Przepisów i ich logicznych zależności? > > > Nigdzie nie jest > > napisane, że gmina ma 30, 60, czy 150 dni na budowę drogi. > > A gdzie jest choćby napisane, że musi to zrobić w rozsądnym terminie? I znów szwankuje u Ciebie logika. Jeśli przepis mówi, że do zadań gminy należy budowa infrastruktury działem budowlanych, to dla każdego myślącego człowieka jest oczywiste, że obowiązek ten staje się wymagalny w najbliższym możliwym terminie po wybudowaniu tam obiektów mieszkalnych, biurowych, przemysłowych, sportowych lub innych. Zwłaszcza, że gmina dysponuje narzędziem odsunięcia tego momentu w czasie w postaci wydania lub nie pozwolenia na budowę. Skoro już je wydała, ma absolutny obowiązek budowy infrastruktury. Poza martwą literą prawa istnieje również jego duch, czyli rozumienie poszczególnych przepisów. To, że pewnych oczywistych rzeczy nie rozumiesz, nie zmienia faktu, że tak jest. > > > Z różnych przepisów i > > ich logicznej zależności łatwo jednak wywieść wniosek, że budowa drogi mu > si być > > skoordynowana terminowo z budową mieszkań i ich zasiedleniem. > > No i w kółko Macieju. "Z różnych przepisów..." Podaj wreszcie przepisy, że to > gmina ma zbudować drogę przed oddaniem osiedla. Tylko, proszę, już nie pisz o > "interesie społecznym", bo ja będą ciągnął sprawę metra na Tarchomin. > Podałem Ci już te przepisy. W swoim zacietrzewieniu najwyraźniej przeoczyłeś ten fakt. Nie będę pisał po raz kolejny tego samego, zwłaszcza, że podałem Ci nie tylko ustawy, ale nawet konkretne artykuły, które uznałeś za "przypadkowe". I właśnie to dowodzi u Ciebie braku umiejętności logicznego myślenia. > > Po prostu Twoje figury retoryczne i próby sprowadzenia dyskusji na > > poziom najniższy z możliwych nie robią na mnie wrażenia. > > Nie chcę oceniać poziomu mojej dyskusji, ale nie zgodzę się, że jest najniższy > z > możliwych. Jeszcze niższy poziom prezentują dyskutanci, którzy niemal w każdym > akapicie umieszczają przynajmniej jedno zdanie oceniające negatywnie swojego > rozmówcę. To jest poziom rozmów w przedszkolu (typu: "gupi jesteś" itd.). > > Również całkowite zarzucanie w dyskusji skompromitowanych argumentów, bez słowa > wyjaśnienia (droga konieczna, "Kodeks Administracyjny") nie świadczy o wysokiej > jakości dyskutanta. Tak więc, wciąż staram się nie zostać sprowadzony do tego > najniższego poziomu. Wybacz, ale nie zamierzam Ci wyjaśniać terminu droga konieczna. Jego nieznajomość świadczy o Twojej kompletnej ignorancji w temacie, to nie dziwi w kontekście używanych przez Ciebie argumentów. Jeśli chodzi o "Kodeks Administracyjny", jest to oczywista pomyłka, za którą już przeprosiłem i czynię to powtórnie. Chodziło oczywiście o Kodeks Cywilny i jego art. 145. Co do pozostałych kwestii, radziłbym Ci zwrócić uwagę, na liczbę używanych przez Ciebie figur retorycznych polegających na zacytowaniu z długiego akapitu zaledwie równoważnika zdania ("być może są") i niezwykle treściwej ripoście ("nie są"). Ponadto domagasz się na każdy Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 06.05.09, 22:34 > Rozumiem, że to Twój sposób na dyskusję. Zacytować wyrwane z kontekstu pół > zdania, które jest bez znaczenia i przekomarzać się "są - nie są". Co do długości cytowań, chodzi tylko o to, aby wiadomo było do czego się odnoszę. Inaczej te posty robią się niemiłosiernie długie i trudne do czytania. Jeżeli nie pamiętasz o czym pisałeś w poprzednim poście, zawsze możesz sprawdzić. No, ale dobrze, będę trochę więcej cytował. > To i tak bez > znaczenia, czym są zawalone sądy, ale zastosuję Twój argument: udowodnij, że nie > są. "Udowodnij, że nie ma na świecie krasnoludków". Nie da się. Jeżeli twierdzisz, że sprawy o wybudowanie przez gminę dróg do prywatnych posesji są w sądach (a tym bardziej, że sądy są zawalone takimi sprawami), to Ty powinieneś dać przykłady takich spraw. Nie powinieneś mieć z tym problemów, bo zainteresowanie mediów takimi sprawami powinno być duże, a pomyślne dla prywatnych właścicieli wyroki sądów (nakazujące gminie wybudowanie danej drogi) głośno komentowane. > > Zadania własne gminy dzielą się na obowiązkowe i fakultatywne. Aby zadanie > > własne stało się obowiązkowe, musi to zostać określone w drodze ustawy. > > Czekam na przepis stanowiący podstawę tego absurdalnego twierdzenia. Radzę Ci uważać z przymiotnikami, bo łatwo możesz się skompromitować. Art. 7, ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym: "Ustawy określają, które zadania własne gminy mają charakter obowiązkowy." > > Na razie > > żadna z ustaw nie nałożyła na gminy obowiązku budowy dróg do prywatnych posesji, > > a tym bardziej budowy dróg na prywatnym terenie. > Owszem nałożyła. Cytowałem dwa przepisy, które to regulują kilka postów wcześniej. No to jeszcze raz. Może tym razem się ustosunkujesz do tego. Cytowałeś przepisy, które mówią, że ustalanie przebiegu dróg gminnych należy do gminy (no tak, należy), że planowane drogi powinny być opisane w planach zagospodarowania (zgadza się, powinny), że gmina w MPZG powinna określić sposób realizacji inwestycji (tak, powinna). W żadnym z tych przepisów nie ma nawet słowa o tym, że gmina musi wybudować drogę do prywatnej posesji i to w terminie dogodnym dla właściciela posesji. > > Przez prawo nieokreślonym terminie. > Określonym, co również wcześniej dowiodłem. Jakoś przegapiłem ten dowód. > Niestety cytowane przeze mnie > przepisy z braku innych argumentów nazwałeś "przypadkowymi". No to odbij piłeczkę i udowdnij mi, że w podanych przez Ciebie przepisach jest mowa o termnach zbudowania przez gminę drogi. > > Pozwolenie na budowę zobowiązuje gminę do zapewnienia infrastruktury? :-) > > Dawaj podstawę prawną. > > Podałem, ale najwyraźniej albo wiele pozostawia do życzenia Twoja umiejętność > czytania, albo rozumienia tekstu. Wolisz napisać takie długie zdanie (zresztą kłamliwe, bo nie podałeś dotychczas żadnego przepisu z prawa budowlanego), zamiast podać "art... ustawy...". Oczywiście... > > > Do tego prowadzi Twoje rozumowanie. > > > > Nie prowadzi. > > Znów ta sama retoryka. Prowadzi. Nie. Aby wymusić na gminie Warszawa zbudowanie za własne pieniądze ulicy Coopera, nie trzeba by wpisywać do ustawy przepisu, że gmina Warszawa musi zbudować ulicę Coopera. Wystarczyłoby wpisać przepis, że w ustalonym terminie gmina musi zbudować drogę dojazdową do każdej prywatnej posesji. Zadowolony? Tylko dlaczego muszę pisać takie oczywistości? > A opłatę adiacencką > gmina i tak pobierze, bo przepisy tak stanowią. Zapewniam Cie, że nie pobierze. Art. 148, ust. 4 ustawy o gospodarce nieruchomościami: "Na poczet opłaty adiacenckiej zalicza się wartość świadczeń wniesionych przez właściciela lub użytkownika wieczystego nieruchomości, w gotówce lub w naturze, na rzecz budowy poszczególnych urządzeń infrastruktury technicznej." > Jak tylko wskażesz mi przepis mówiący, że metro na > Tarchomin należy do zadań własnych gminy Od początku opowiadasz o zadaniach własnych gminy, a jeszcze nie wziąłeś do ręki odpowiedniej ustawy? Art. 7, ust. 1, pkt 4 ustawy o samorządzie gminnym. Nie wiem jednak czemu zmieniasz temat. Pisałeś przecież, że istnienie interesu społecznego jest podstawą do wymuszenia na gminie budowy danej inwestycji. > Skoro prywatna firma chce wydać, te pieniądze, to skąd dyskusja o braku terminu > wybudowania drogi w ustawie? Nie rozumiem związku logicznego między pierwszą częścią powyższego zdania a drugą. Odpowiadam na drugą część: dyskusja jest stąd, że mamy różne zdania na temat istnienia takiego terminu. > Może jeszcze nazwiska sędziów, świadków i biegłych? Zresztą nawet gdybym > wygrzebał wyroki, stwierdzisz, że niczego nie dowodzą i są przypadkowe. No nieee! Pisałeś przecież, że stoi za Tobą NSA i niezliczone wyroki potwierdzają Twoje słowa. A teraz mi mówisz, że nie dogrzebałeś się do nawet jednego takiego wyroku? No tak w końcu jest? > Mnie nie przeszkadza budowa stadionu, dopóki > miasto realizuje swoje pozostałe zadania. Aha... Myślałem, że według Ciebie, miasto nie realizuje tych pozostałych zadań i temu dałeś wyraz w swoim pierwszym poście. > > > Niestety dla Ciebie, moje zdanie w > > > pełni podziela orzecznictwo NSA. > > > > :-))) Dawaj wyroki. > > Wyroki czego? Przepisów i ich logicznych zależności? Przedstaw to orzecznictwo NSA. > I znów szwankuje u Ciebie logika. Jeśli przepis mówi, że do zadań gminy należy > budowa infrastruktury działem budowlanych, to dla każdego myślącego człowieka > jest oczywiste, że obowiązek ten staje się wymagalny w najbliższym możliwym > terminie po wybudowaniu tam obiektów mieszkalnych, biurowych, przemysłowych, > sportowych lub innych. Do zadań własnych gminy należy "budowa infrastruktury działek budowlanych"? Ha, ha, ha. Jaki sens ma nasza dyskusja, jeżeli na poczekaniu wymyślasz sobie jakieś przepisy? Ja mówię o prawie, a Ty o swoich prywatnych wyobrażeniach o prawie. Tak to się nigdy nie dogadamy. "Dla każdego myślącego człowieka..." to nie jest argument. Widzę, że uwielbiasz słowo logika. Świetnie. Logika, to nauka ścisła. Proszę więc o logiczny dowód na to, że z faktu, że budowa dróg gminnych należy do jej zadań własnych wynika, że: a) jest to obowiązek gminy b) "obowiązek ten staje się wymagalny w najbliższym możliwym terminie po wybudowaniu tam obiektów mieszkalnych, biurowych, przemysłowych, sportowych lub innych." Jasno, logicznie proszę przeprowadzić dowód. > Podałem Ci już te przepisy. W swoim zacietrzewieniu najwyraźniej przeoczyłeś ten > fakt. Nie będę pisał po raz kolejny tego samego [i dalej zdanie o mnie] Oczywiście... > Wybacz, ale nie zamierzam Ci wyjaśniać terminu droga konieczna. [ i dalej zdanie o mnie] Oczywiście... > Jeśli chodzi o "Kodeks > Administracyjny", jest to oczywista pomyłka, za którą już przeprosiłem Kiedy przeprosiłeś? Byłbyś łaskaw wskazać odpowiedni fragment? > Chodziło oczywiście o Kodeks Cywilny i jego art. 145. No tak... Służebność drogowa... Dziwę się, że JWC nie powołuje się na ten przepis. Wygrałby w cuglach w sądzie :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 07.05.09, 15:44 dungeon.master napisał: > "Udowodnij, że nie ma na świecie krasnoludków". Nie da się. Jeżeli twierdzisz, > że sprawy o wybudowanie przez gminę dróg do prywatnych posesji są w sądach (a > tym bardziej, że sądy są zawalone takimi sprawami), to Ty powinieneś dać > przykłady takich spraw. Nie powinieneś mieć z tym problemów, bo zainteresowanie > mediów takimi sprawami powinno być duże, a pomyślne dla prywatnych właścicieli > wyroki sądów (nakazujące gminie wybudowanie danej drogi) głośno komentowane. W żadnym miejscu nie twierdzę, że są. Napisałem "być może są" oraz "zresztą to i tak bez znaczenia". Znów przekręcasz. Liczba spraw o budowę przez gminę drogi nie interesuje mnie, a ludzi mogą ich nie wnosić do sądów z różnych powodów. Na przykład: - słabej znajomości prawa, - wypełniania przez gminy swoich obowiązków, - strachu przed wszechwładzą gminy, - wielu innych. To i tak bez znaczenia. Wiele bitych żon nie zgłasza tego na policję, co nie oznacza, że bicie jest zgodne z prawem. > > > Na razie > > > żadna z ustaw nie nałożyła na gminy obowiązku budowy dróg do prywat > nych posesji, > > > a tym bardziej budowy dróg na prywatnym terenie. > > Owszem nałożyła. Cytowałem dwa przepisy, które to regulują kilka postów w > cześniej. > > No to jeszcze raz. Może tym razem się ustosunkujesz do tego. Cytowałeś przepisy > , > które mówią, że ustalanie przebiegu dróg gminnych należy do gminy (no tak, > należy), że planowane drogi powinny być opisane w planach zagospodarowania > (zgadza się, powinny), że gmina w MPZG powinna określić sposób realizacji > inwestycji (tak, powinna). W żadnym z tych przepisów nie ma nawet słowa o tym, > że gmina musi wybudować drogę do prywatnej posesji i to w terminie > dogodnym dla właściciela posesji. Skoro w przepisach jest wyraźnie napisane, że działka budowlana musi mieć dostęp do drogi publicznej oraz że budowa tej drogi stanowiącej ów dostęp jest zadaniem gminy, a także biorąc pod uwagę fakt, że właściciel działki dokonuje na rzecz gminy opłaty za budowę tej drogi, trudno jest się domyśleć, do kogo należy obowiązek budowy. Może do dyrekcji Teatru Wielkiego? Chyba znów zawodzi Cię logika. > > Niestety cytowane przeze mnie > > przepisy z braku innych argumentów nazwałeś "przypadkowymi". > > No to odbij piłeczkę i udowdnij mi, że w podanych przez Ciebie przepisach > jest mowa o termnach zbudowania przez gminę drogi. Nie będę powtarzał tego samego po raz setny. Skoro przepisy nakazują zapewnienie dostępu do drogi publicznej z działki budowlanej, a staje się ona budowlaną w wyniku wydania przez gminę pozwolenia na budowę oraz w związku z przepisem stanowiącym, że zapewnienie tego dostępu należy do zadań własnych gminy, jest oczywiste, kiedy następuje ten termin. Znów mam dla Ciebie zagadkę: może w pierwszy czwartek grudnia w roku następującym po roku wydania pozwolenia na budowę? Otóż nie. Gmina zezwalając na budowę i przyjmując jej odbiór potwierdza, że spełnione zostały zawarte w ustawie warunki. Warunki, których spełnienie należy do jej obowiązków. Ehh... Znów logika... > > > > Pozwolenie na budowę zobowiązuje gminę do zapewnienia infrastruktur > y? :-) > > > Dawaj podstawę prawną. Pozwolenie na budowę stwierdza, że infrastruktura wymagana ustawowo, jest zapewniona. To odnośnie terminu. Bo co do faktu, że budowa tej infrastruktury należy do zadań gminy, sam się już zgodziłeś. > > A opłatę adiacencką > > gmina i tak pobierze, bo przepisy tak stanowią. > > Zapewniam Cie, że nie pobierze. Art. 148, ust. 4 ustawy o gospodarce > nieruchomościami: > > "Na poczet opłaty adiacenckiej zalicza się wartość świadczeń wniesionych przez > właściciela lub użytkownika wieczystego nieruchomości, w gotówce lub w naturze, > na rzecz budowy poszczególnych urządzeń infrastruktury technicznej." Czyli pobierze, tylko w innej formie. Nie bądź śmieszny. > > > Jak tylko wskażesz mi przepis mówiący, że metro na > > Tarchomin należy do zadań własnych gminy > > Od początku opowiadasz o zadaniach własnych gminy, a jeszcze nie wziąłeś do ręk > i > odpowiedniej ustawy? > Art. 7, ust. 1, pkt 4 ustawy o samorządzie gminnym. Rozumiem, że sugerujesz, jakoby na Tarchominie nie funkcjonował transport publiczny? > > Może jeszcze nazwiska sędziów, świadków i biegłych? Zresztą nawet gdybym > > wygrzebał wyroki, stwierdzisz, że niczego nie dowodzą i są przypadkowe. > > No nieee! Pisałeś przecież, że stoi za Tobą NSA i niezliczone wyroki > potwierdzają Twoje słowa. A teraz mi mówisz, że nie dogrzebałeś się do nawet > jednego takiego wyroku? No tak w końcu jest? To jest tak, że dogrzebałem się do pliku ustaw i przepisów, ale Ty i tak przeczysz faktom. Wybacz, ale wobec powyższego szkoda mojego czasu na grzebanie jeszcze w orzecznictwie NSA. > > Mnie nie przeszkadza budowa stadionu, dopóki > > miasto realizuje swoje pozostałe zadania. > > Aha... Myślałem, że według Ciebie, miasto nie realizuje tych pozostałych > zadań i temu dałeś wyraz w swoim pierwszym poście. Zgadza się. Nie realizuje, czego żywym dowodem jest odmowa budowy ul. Coopera. Wydawało mi się, że łatwo zrozumieć ironię zawartą zarówno w zdaniu "chyba sam przyznasz, że budowa drogi dojazdowej jest ważniejsza, niż miejsca spotkań troglodytów", jak i w zdaniu, które zacytowałeś. Skoro nie zrozumiałeś, śpieszę Cię poinformować: to była ironia, a oba zdania miały pokazać, jak miasto zaspokaja potrzeby mieszkańców (do czego jest powołane). > Do zadań własnych gminy należy "budowa infrastruktury działek budowlanych"? Ha, > ha, ha. Jaki sens ma nasza dyskusja, jeżeli na poczekaniu wymyślasz sobie jakie > ś > przepisy? Ja mówię o prawie, a Ty o swoich prywatnych wyobrażeniach o prawie. > Tak to się nigdy nie dogadamy. Problem polega na tym, że to ja cytuję i wskazuję Ci przepisy, które potwierdzają moje słowa. Ty ograniczasz się do stwierdzeń w rodzaju "ja mówię o prawie". Tymczasem nawet zacytowany przez Ciebie artykuł ustawy o samorządzie gminnym potwierdza to, co napisałem. Przestań mnie rozśmieszać. > "Dla każdego myślącego człowieka..." to nie jest argument. Widzę, że uwielbiasz > słowo logika. Świetnie. Logika, to nauka ścisła. Proszę więc o logiczny dowód n > a > to, że z faktu, że budowa dróg gminnych należy do jej zadań własnych wynika, że > : > a) jest to obowiązek gminy > b) "obowiązek ten staje się wymagalny w najbliższym możliwym terminie po > wybudowaniu tam obiektów mieszkalnych, biurowych, przemysłowych, sportowych lub > innych." > > Jasno, logicznie proszę przeprowadzić dowód. Ad a: Definicja Słownika Języka Polskiego pod redakcją W. Kopalińskiego, wyd. PWN 1. «będący przedmiotem czyjegoś wyłącznego posiadania» 2. «taki, w którym ktoś, o kim mowa, sam brał (bierze) udział, którym się posługuje, którego jest sprawcą itp.» 3. «związany z tym, o kim mowa, więzami pokrewieństwa, przyjaźni, środowiskiem społecznym itp.» 4. «właściwy tylko temu, o kim mowa» Polecam zwłaszcza pkt 1 i 4. Ad b: dowód przeprowadziłem powyżej ( trzeci akapit mojego postu). Teraz czekam na przyznanie się, że nie jesteś człowiekiem myślącym. To tyle z mojej strony w praktyce zawodowej miałem nieraz do czynienia z kwestiami dostępności drogi publicznej. Różne były tłumaczenia gminy nie chcącej wybudować w najbliższym możliwym terminie drogi (najczęściej brak środków). Jednak tak absurdalnych tłumaczeń i interpretacji przepisów, jakie stosujesz Ty, nie słyszałem nigdy. Kładę to na karb Twoje słabej znaj Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 07.05.09, 17:53 > Liczba spraw o budowę przez gminę drogi > nie interesuje mnie, a ludzi mogą ich nie wnosić do sądów z różnych powodów. Na > przykład: > - słabej znajomości prawa, > - wypełniania przez gminy swoich obowiązków, > - strachu przed wszechwładzą gminy, > - wielu innych. No, ale żeby nikt nie wnosił takich spraw do sądu? Przecież aż huczałoby w gazetach, gdyby sąd nakazał Warszawie zbudowanie ulicy prowadzącej do posesji X. Myślisz, że taki moloch jak JWC nie ma sztabu prawników? Myślisz, że JWC boi się podać miasto do sądu, ale nie boi straszyć wycofaniem dotacji do klubu? Dziwne... > To i tak bez znaczenia. Wiele bitych żon nie zgłasza tego na policję, co nie > oznacza, że bicie jest zgodne z prawem. Ale niektóre jednak zgłaszają. A z drogami gminnymi kompletnie nikt? > Skoro w przepisach jest wyraźnie napisane, że działka budowlana musi mieć > dostęp do drogi publicznej oraz że budowa tej drogi stanowiącej ów dostęp jest > zadaniem gminy ??? Budowa drogi łączącej działkę budowlaną z drogą publiczną jest zadaniem gminy?! Już mnie nudzi dyskutowanie z Twoimi wyobrażeniami o prawie. Dawaj przepis, który to właśnie stwierdza. > a także biorąc pod uwagę fakt, że właściciel działki dokonuje na > rzecz gminy opłaty za budowę tej drogi, trudno jest się domyśleć, do kogo należy > obowiązek budowy. Już pisałem, że argument typu "nietrudno się domyślić", to nie jest argument. Właśnie trudno się domyślić. Napisz logicznie jak z faktu, że gmina ma prawo pobrać opłatę od wzrostu wartości nieruchomości wynika, że gmina ma obowiązek zbudować drogę do posesji. Jasno i logicznie proszę. > Skoro przepisy nakazują zapewnienie > dostępu do drogi publicznej z działki budowlanej Na Boga, ale nie gminie to nakazują, tylko właścicielowi gruntu, który odcina działkę budowlaną od drogi publicznej. I nie na koszt tego właściciela, tylko na koszt właściciela działki odciętej. > oraz w związku z przepisem > stanowiącym, że zapewnienie tego dostępu należy do zadań własnych gminy Podaj ten przepis. > jest oczywiste, kiedy następuje ten termin. Taaak. To jest argument. "Jest oczywiste". > Gmina zezwalając na budowę i przyjmując jej odbiór potwierdza, > że spełnione zostały zawarte w ustawie warunki. Ale o te warunki zapisane w ustawie ma zadbać właściciel działki. > Warunki, których spełnienie należy do jej obowiązków. No to dawaj, cholera, te przepisy. Po co się tak rozpisujesz, jeżeli wystarczyłoby przekopiować kilka zdań z ustawy, które (podobno) mówią to samo. > > > > Pozwolenie na budowę zobowiązuje gminę do zapewnienia infrast > ruktur > > y? :-) > > > > Dawaj podstawę prawną. > > Pozwolenie na budowę stwierdza, że infrastruktura wymagana ustawowo, jest > zapewniona. To odnośnie terminu. Bo co do faktu, że budowa tej infrastruktury > należy do zadań gminy, sam się już zgodziłeś. To nie jest podstawa prawna. To są zdania, które sam napisałeś. > > "Na poczet opłaty adiacenckiej zalicza się wartość świadczeń wniesionych przez > > właściciela lub użytkownika wieczystego nieruchomości, w gotówce lub w naturze, > > na rzecz budowy poszczególnych urządzeń infrastruktury technicznej." > > Czyli pobierze, tylko w innej formie. Nie bądź śmieszny. W jakiej "innej formie". Zrozumiałeś ten przepis? Jeżeli JWC zbuduje tę ulicę, to koszty jej budowy zostaną zaliczone do ewentualnej opłaty adiacenckiej, co oznacza, że żadnej opłaty nie będzie. > > Art. 7, ust. 1, pkt 4 ustawy o samorządzie gminnym. > Rozumiem, że sugerujesz, jakoby na Tarchominie nie funkcjonował transport publiczny? Źle rozumiesz. Dlaczego mnie to nie dziwi? Zapytałeś o przepis mówiący o tym, że budowa metra należy do zadań własnych gminy. Podałem Ci ten przepis. > To jest tak, że dogrzebałem się do pliku ustaw i przepisów, ale Ty i tak > przeczysz faktom. Wybacz, ale wobec powyższego szkoda mojego czasu na grzebanie > jeszcze w orzecznictwie NSA. No, ale napisałeś, że orzecznictwo NSA potwierdza Twoje słowa. To skąd to wiesz? Czyżbyś skłamał? > Problem polega na tym, że to ja cytuję i wskazuję Ci przepisy, które > potwierdzają moje słowa. Właśnie nie wskazujesz przepisów. Kilka podałeś parę postów temu (dokładnie opisałem co te przepisy mówią - nie odniosłeś się do tego), a teraz tylko opisujesz swoje wyobrażenia na temat prawa. Zacznij cytować przepisy - będziemy mogli porozmawiać. > Ad a: > Definicja Słownika Języka Polskiego pod redakcją W. Kopalińskiego, wyd. PWN > 1. «będący przedmiotem czyjegoś wyłącznego posiadania» > 2. «taki, w którym ktoś, o kim mowa, sam brał (bierze) udział, którym się > posługuje, którego jest sprawcą itp.» > 3. «związany z tym, o kim mowa, więzami pokrewieństwa, przyjaźni, środowiskiem > społecznym itp.» > 4. «właściwy tylko temu, o kim mowa» > > Polecam zwłaszcza pkt 1 i 4. Nie powiedziałbym, że jest to jasny i logiczny dowód. Nawet nie napisałeś czego są to definicje. Znalazłem sobie, że chodzi o wyraz "własny". Pozwolę sobie wybrać czwartą definicję, bo pierwsza nie odnosi się raczej do "zadań". Z definicji wynika, że zadania własne gmin są właściwe tylko gminom (a nie powiatom czy komukolwiek innemu). Miałeś jednak udowodnić, że realizacja zadań własnych jest obowiązkiem gminy, a nie że są właściwe tylko jej. Gdzie ten dowód? Gdy bierzesz udział w wyborach, to oddany głos też jest właściwy tylko Tobie - to jest Twój własny głos. Nikt nie może oddać go zamiast Ciebie. Ale przecież nie oznacza to, że oddanie przez Ciebie tego głosu jest obowiązkowe. Możesz zawsze nie iść na wybory. Gdzie odpowiedź na Art. 7, ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym? "Ustawy określają, które zadania własne gminy mają charakter obowiązkowy." > Ad b: dowód przeprowadziłem powyżej ( trzeci akapit mojego postu). W takim razie moja odpowiedź jest pod trzecim akapitem Twojego postu. > To tyle z mojej strony w praktyce zawodowej miałem nieraz do czynienia z > kwestiami dostępności drogi publicznej. Różne były tłumaczenia gminy nie chcącej > wybudować w najbliższym możliwym terminie drogi (najczęściej brak środków). JWC powinien pozwalniać swoich prawników i zatrudnić Ciebie na ich miejsce. Wystąpiłbyś z pozwem przeciwko miastu o wybudowanie ulicy Coopera na podstawie przepisu o służebności drogi. Sądom też należy się trochę rozrywki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
fagusp Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 18:00 Ależ dojazd do działek już jest. Dziadowski bo dziadowski ale jest. Więc w czym problem? JWC co najwyżej opuści klientom 100 zeta z metra na poczet niedogodności w dojeździe. Odpowiedz Link Zgłoś
polld74 Na zamkniętych osiedlach miasto nie buduje 04.05.09, 21:11 Na szczęście póki co ustawa zabrania. A może miasto wyremontuje mi łazienkę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roger JW nie wybudowal jeszcze drog zjazdowych z os.Gor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 15:49 JW nie wybudowal jeszcze drog zjazdowych z os.Gorczewska 200, gdzie jest 1500 mieszkan i wszyscy sie tlocza jednym zjazdem. Strach pomyslec co by bylo w czasie jakiegos kataklizmu. Nie wiem co prawda czy to wina JW czy miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kaczo i Boso Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.natpool12.outside.ucf.edu 04.05.09, 18:18 "Masz racje ale weź pod uwage że są ważniejsze ulice do zbudowania niz praywatna ulica prowadządza do prywatnego zaqmkniętego osiedla." Dokladnie tak!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 19:11 Uważasz, że jest coś ważniejszego, niż przestrzeganie przez gminę prawa, które sama ustanowiła? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olos przestań marudzić to Polska IP: 217.76.121.* 04.05.09, 20:41 i wy nie jesteście jedyni w takiej sytuacji. A jak Ci się coś nie podoba to wyemigruj albo zacznij mądrzej głosować w wyborach i rozliczać polityków. Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: przestań marudzić to Polska 05.05.09, 01:20 Ja nie marudzę, tylko cytuję przepisy polskiego prawa, które miasto łamie. Sam mieszkam gdzie indziej, na osiedlu z wielkiej płyty, więc problem nie dotyczy mnie osobiście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Viking Re: przestań marudzić to Polska IP: 80.239.24.* 05.05.09, 08:31 Ja tak zrobilem. Glosowalem na PiS a jak wygrala PO to wyjechalem za granice :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: 194.181.0.* 04.05.09, 10:07 Tu chyba istotne jest co jest zapisane w umowie. Chyba, ze deweloper tego nie przewidział i teraz probuje naciągnąć miasto....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wdr grunt pod ulicę jest warty mniej niż pod budynki IP: *.de.ibm.com 04.05.09, 12:18 wartość m2 gruntu pod budowę ulicy jest przecież niższa niż m2 pod budownictwo mieszkaniowe. miasto ma rację, 50% upustu to minimum! Odpowiedz Link Zgłoś
krytykk Re: grunt pod ulicę jest warty mniej niż pod budy 04.05.09, 15:42 Najtańszym rozwiązaniem byłoby wybudowanie na tym gruncie kościoła - grunty pod obiekty s(ak)ralne są sprzedawane za 2% ich rynkowej wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
az100 Re: grunt pod ulicę jest warty mniej niż pod budy 04.05.09, 16:39 Gość portalu: wdr napisał(a): > wartość m2 gruntu pod budowę ulicy jest przecież niższa niż m2 pod budownictwo > mieszkaniowe. miasto ma rację, 50% upustu to minimum! I bardzo się mylisz. Wyobraź sobie taka sytuację: masz działkę np. na Służewcu (po dziadku). Miasto uchwala tam Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego i na twojej działce urbanista zaprojektował ulicę a na działkach sąsiadów możliwość zabudowy mieszkaniowej (możesz protestować ale Rada Miasta raczej twój protest odrzuci bo droga gdzieś musi być). Oni sprzedają swoje działki po 1000zł za m2 deweloperom lub osobom, które chcą wybudować sobie domki na tych działkach a ty dostajesz od miasta 500zł za m2 (jeżeli miasto raczy ci zapłacić). Na tej swojej działce nie będziesz mógł nawet postawić grilla. Sprawiedliwie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eldos Re: grunt pod ulicę jest warty mniej niż pod budy IP: 217.76.121.* 04.05.09, 20:43 tak bo jednostka nie może blokować dobra wspólnego ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qść Przepraszam, ale AZS Politechnika wisi mi smętnym IP: *.centertel.pl 04.05.09, 11:08 kalafiorem. Podobnie owa "ulica". Znam kilka bardziej newralgicznych punktów w mieście, które czkaja na zmiłowanie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MARC Bardzo sprytne IP: *.acn.waw.pl 04.05.09, 12:57 Najpierw budujemy bloki w szczerym polu, a potem kazemy miastu odkupic kawalek ziemi po cenach rynkowych, bo nie zarobilismy wystarczajaco na sprzedazy mieszkan. Moim zdaniem do czasu wybudowania tej drogi nie powinien nikt tam kupiowac mieszkan, a droge wybuduje sie w odpowiednim momencia, jak beda pieniadze. W tej chwili w okolicy jest znacznie wiecej potrzeb drogowych, niz jakas prywatna droga do zamknietego osiedla. Jest jeszcze jedna mozliwosc, aby miasto wykupilo droge, ale zastrzeglo, ze osiedle nie moze zostac ogrodzone. W ten sposob ta zbedna droga bedzie dostepna dla mieszkancow owego osiedla, a za to jego teren nie stanie sie gettem i bedzie dostepny dla innych osob. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mieszkaniec Re: Bardzo sprytne IP: 193.201.167.* 04.05.09, 13:45 Po pierwsze: ta droga nie będzie wewnętrzną drogą zamkniętego osiedla. Osiedle jest zamknięte ale jest podzielone, tak że na ulicy Coopera nie ma i nie będzie żadnego szlabanu ani bramy. Po drugie: przy tej ulicy budowane jest również inne osiedle, a dodatkowo znajdują się jeszcze domy jednorodzinne. Po trzecie: ulica Coopera nie leży tylko na gruntach JWC ale również na gruntach miasta. Po czwarte: JWC chce wybudować drogę również na gruntach należących do miasta, a za budowę nie chce ani grosza. Chce tylko aby miasto odkupiło grunty JWC na których bedzie nowowybudowana groga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MARC Re: Bardzo sprytne IP: *.acn.waw.pl 04.05.09, 18:43 Gość portalu: mieszkaniec napisał(a): > Po pierwsze: ta droga nie będzie wewnętrzną drogą zamkniętego > osiedla. Osiedle jest zamknięte ale jest podzielone, tak że na ulicy > Coopera nie ma i nie będzie żadnego szlabanu ani bramy. Poza mieszkancami tego osiedla, i kolejnych budowanych domow, praktycznie nikomu ta droga nei ejst teraz potrzebna. Moze trzeba by wymusic na deweloperach aby zapewniali infrastrukture, skoro juz buduja w szczerym polu, a nie zrzucali to na miasto. > Po drugie: przy tej ulicy budowane jest również inne osiedle, a > dodatkowo znajdują się jeszcze domy jednorodzinne. To niech kolejny deweloper tez sie dolozy. Pewnie w materialach reklamowych pisal o 'doskonalym dojezdzie' to niech teraz go zapewni. Ile jest domow jednorodzinnych? Bo chyba mowimy tylko o jednym, bo pozostale maja dostep od Batalionow Chlopskich. > Po trzecie: ulica Coopera nie leży tylko na gruntach JWC ale również > na gruntach miasta. I miasto w odpowiednim dla siebie terminie droge wybuduje. > Po czwarte: JWC chce wybudować drogę również na gruntach należących > do miasta, a za budowę nie chce ani grosza. Chce tylko aby miasto > odkupiło grunty JWC na których bedzie nowowybudowana groga. A po jakiej cenie? Pewnie takiej, ze jeszcze na tej budowie zarobia. Moim zdaniem o ile miasto powinno zapewniac onfrastrukture, to nic sie nie stanie deweloperwoi jesli sam o nia zadba. Albo jesli chce aby miasto teren odkupilo i wybudowalo tam za publiczne pieniadze droge dostepna dla wszystkich, to niech teren osiedla tez bedzie dla wszystkich dostepny. Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Bardzo sprytne 04.05.09, 19:21 Gość portalu: MARC napisał(a): > Gość portalu: mieszkaniec napisał(a): > > > Po pierwsze: ta droga nie będzie wewnętrzną drogą zamkniętego > > osiedla. Osiedle jest zamknięte ale jest podzielone, tak że na ulicy > > Coopera nie ma i nie będzie żadnego szlabanu ani bramy. > > Poza mieszkancami tego osiedla, i kolejnych budowanych domow, praktycznie nikom > u ta droga nei ejst teraz potrzebna. Moze trzeba by wymusic na deweloperach aby > zapewniali infrastrukture, skoro juz buduja w szczerym polu, a nie zrzucali to > na miasto. > To nie developerzy zrzucają ten obowiązek na miasto, tylko ustawa. Ponadto miasto dostaje na tę budowę pieniądze z opłat adiascenckich, które płacą developerzy. Chcesz, żeby developer zapłacił miastu za budowę drogi, sam ją potem wybudował na swój koszt, a następnie przekazał na własność miastu? > > Po drugie: przy tej ulicy budowane jest również inne osiedle, a > > dodatkowo znajdują się jeszcze domy jednorodzinne. > > To niech kolejny deweloper tez sie dolozy. Pewnie w materialach reklamowych pis > al o 'doskonalym dojezdzie' to niech teraz go zapewni. > Ile jest domow jednorodzinnych? Bo chyba mowimy tylko o jednym, bo pozostale ma > ja dostep od Batalionow Chlopskich. > Ten drugi developer też zapłacił opłatę adiascencką. Czyli już się dołożył. > > Po trzecie: ulica Coopera nie leży tylko na gruntach JWC ale również > > na gruntach miasta. > > I miasto w odpowiednim dla siebie terminie droge wybuduje. Miasto sporządziło Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego i pobrało opłaty na budowę drogi. Czyżby więc odpowiedni czas jeszcze nie nadszedł? > > > Po czwarte: JWC chce wybudować drogę również na gruntach należących > > do miasta, a za budowę nie chce ani grosza. Chce tylko aby miasto > > odkupiło grunty JWC na których bedzie nowowybudowana groga. > > A po jakiej cenie? Pewnie takiej, ze jeszcze na tej budowie zarobia. Po cenie rynkowej, czyli zgodnej z ustawą. Miasto żądając obniżenia ceny łamie prawo. > > Moim zdaniem o ile miasto powinno zapewniac onfrastrukture, to nic sie nie stan > ie deweloperwoi jesli sam o nia zadba. > Albo jesli chce aby miasto teren odkupilo i wybudowalo tam za publiczne pieniad > ze droge dostepna dla wszystkich, to niech teren osiedla tez bedzie dla wszystk > ich dostepny. Spróbujmy odwrócić sytuację. Miasto buduje most Północny. W tym celu wywłaszczani są prywatni właściciele działek położonych w miejscu, gdzie będzie przebiegał most. Miasto płaci im kwoty zgodne z wyceną. Nie ma najmniejszego powodu do obniżenia tych opłat. Ani tam, ani tu. Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai68 Priorytety, mr. pereiro. 04.05.09, 22:21 W całym tym wielokrotnym truciu o MPZP i obowiązku gminy skrupulatnie unikasz pewnego faktu: gmina ma obowiązek sfinasować infrastrukturę, ale, jak sam zauważyłeś zgodnie z przepisami o finansach publicznych. Oznacza to że finasowanie danej inwestycji musi być wcześniej ujęte w budżecie gminy. Jeśli nie jest - inwestycji nie ma. Ponadto panie pereiro, MPZP to nie WZZT, nie ma "termiu ważności". Niektóre inwestycje czekają na realizację po kilkadziesiąt lat. Przepisy ustawy o planowaniu przestrzennym nie narzucają żadnych terminów na ich realizację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chłop Małorolny Re: Priorytety, mr. pereiro. IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.09, 22:56 dorsai68 napisał: > W całym tym wielokrotnym truciu o MPZP i obowiązku gminy skrupulatnie unikasz p > ewnego faktu: gmina ma obowiązek sfinasować infrastrukturę, ale, jak sam zauważ > yłeś zgodnie z przepisami o finansach publicznych. Oznacza to że finasow > anie danej inwestycji musi być wcześniej ujęte w budżecie gminy. Jeśli nie jest > - inwestycji nie ma. > Ponadto panie pereiro, MPZP to nie WZZT, nie ma "termiu ważności". Niektóre inw > estycje czekają na realizację po kilkadziesiąt lat. Przepisy ustawy o planowani > u przestrzennym nie narzucają żadnych terminów na ich realizację. Dokładnie. I tutaj urzędasy, które miałyby interes podatnika na top liście swoich priorytetów mogłyby użyć kilku zmyślnych argumentów w negocjacjach z takim np. Polnordem. Wystarczyło może zagrać np. takim tekstem; "tak, mamy w planach inwestycyjnych szkołę w Miasteczku Wilanów, ale przy takiej cenie jaką proponujecie za grunt to jej realizacja przesunie się o np. min. 3 lata, ponieważ cena działku pochłonie 50% środków przeznaczonych na inwestycję. Alternatywa jest taka; albo schodzicie z ceną gruntu o połowę - do 450 zł/m2 - albo o szkole możemy zapomnieć na kilka lat. Mamy inne ważne inwestycje, i choć ta szkoła jest też bardzo ważna to nie możemy realizować tego zadania kosztem innych". Przy cenie 450 zł/m2 Polnord i tak miałby więcej niż 2 krotną przebitkę przy odsprzedaży. Ktoś powie, że mógłby się nie zgodzić. Może tak, może nie. Jeśli storpedowałby transakcję ze względu na cenę musiałby tłumaczyć się mieszkańcom Miasteczka i innym deweloperom tam budującym dlaczego to zrobił. Miasto miałoby też otwartą drogę do PR na swoją korzyść - "zrobiliśmy co mogliśmy, szkoła mogła powstać szybko, ale niestety nie mamy tyle kasy na ten cel inwestycyjny sprostać nadmiernie wygórowanym żądaniom dewelopera - musimy szanować grosz publiczny". Być może to co napisałem brzmi naiwnie ale uwierzcie mi, że tam gdzie nie wydaje się własnych pieniędzy - tylko czyjeś, a pieniądze podatnika dla wielu ludzi to cały czas pieniądze niczyje - negocjacje nie są zwykle prowadzone należycie. Wiem co mówię, bo mam takie doświadczenia z własnych prywatnych biznesów - kiedy ktoś mi mówił, że za mnie wynegocjował w jakiejś transakcji optymalną/super cenę to zdarzało mnie się niejednokrotnie (już osobiście) kontynuować te negocjacje i "urwać" kolejne 20-25%. I jakoś dało się. Kto mnie przekona, żę Ratusz zrobił wszystko aby wydać mniej? Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Priorytety, mr. pereiro. 05.05.09, 01:30 Otóż mylisz się, Dorsay. Zgodnie z przepisami o finansach publicznych oznacza przede wszystkim, że musi się odbyć przetarg na określonych zasadach. Jest rzeczą oczywistą, że inwestycja musi być wpisana do budżetu gminy. Ja tego faktu nie pomijam, jak byłeś łaskaw napisać, tylko uznałem za oczywiste, że dla każdego jest jasnym fakt, że budżet gminy (podobnie, jak plan miejscowy) uchwala Rada Gminy. Tłumaczenie przez gminę, że nie ma inwestycji, bo nie jest wpisana do budżetu jest nie tylko śmieszne, ale wręcz żałosne. oznacza bowiem, że gmina uchwala dwa sprzeczne ze sobą przepisy prawa lokalnego. Co do terminów, napisałem powyżej, że wprawdzie nie są one wprost wyartykułowane w ustawie o planowaniu, jednak wynikają z orzecznictwa NSA. W ustawie jest zaś napisane, że budowa infrastruktury musi być zgodna z interesem społeczno-gospodarczym. Czy brak drogi do zamieszkałego osiedla jest z tym interesem zgodny? Moim zdaniem nie. Miasto ewidentnie próbuje swój obowiązek przerzucić na barki developera. Wynika to m.in. z wypowiedzi cytowanego Wiceprezydenta. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Priorytety, mr. pereiro. 05.05.09, 11:20 dorsai68 napisał: > W całym tym wielokrotnym truciu o MPZP i obowiązku > gminy skrupulatnie unikasz pewnego faktu: gmina ma > obowiązek sfinasować infrastrukturę, ale, jak sam > zauważyłeś zgodnie z przepisami o finansach publicznych. > Oznacza to że finasowanie danej inwestycji musi być > wcześniej ujęte w budżecie gminy. Jeśli nie jest > - inwestycji nie ma. Idąc tym tokiem rozumowania gmina może zrezygnować z dowolnych wydatków - wystarczy ich nie ujmować w budżecie. Z ogólnych przepisów prawa wynika, że cena musi odpowiadać rynkowej, a termin odpowiadać momentowi pojawienia się potrzeby danej drogi. Oba parametry dają pewną swobodę interpretacji (raj dla prawników), ale sformułowania typu "oczekujemy obniżki od cen rynkowych, albo odłożymy wykup ad calendas grecas" nie mają szans przed sądem. Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai68 Re: Priorytety, mr. pereiro. 05.05.09, 12:27 and_nowak napisał: > Idąc tym tokiem rozumowania gmina może zrezygnować z dowolnych wydatków - > wystarczy ich nie ujmować w budżecie. I właśnie tak się dzieje. Zobacz ile inwestyji "spadło" z tegorocznego budżetu. Są w planach i strategiach, ale ich budżetowanie zostało przesunięte na "przyszłość". Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Priorytety, mr. pereiro. 06.05.09, 01:02 Być może nie były to inwestycje, które gmina ma obowiązek realizować już teraz. A być może wypadły z budżetu niezgodnie z prawem. Tak, czy tak, nie może to być powodem nie realizowania tej konkretnej inwestycji, do której gmina jest zobowiązana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor Re: Bardzo sprytne IP: *.chello.pl 04.05.09, 22:30 nie opłata adiascencka a adiacencka mądralo. pewnie sam kupiłeś mieszkanie na tym polu a teraz byś chciał zeby ci miasto zapewnilo dojazd. trzeba bylo pomyslec zanim kupiles. a moze pracujesz w jw? Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Bardzo sprytne 05.05.09, 01:31 Skoro Cię nie stać na argumenty merytoryczne, nie odzywaj się w ogóle. Mieszkam od wielu lat na Stegnach i nigdy nie pracowałem w JWC. Odnieś się do przepisów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chłop Małorolny Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 13:43 Oczywiście, że najistotniejsza jest tu cena za m2. Przecież deweloperzy, którzy kupują grunty opierają się przy transakcjach na parametrze PUM. Określa on np. ile m2 mieszkań czy biur można wcisnąć z danej działki (chodzi o powierzchnie użytkowe). Cena działki zależy więc bardzo od tego czy można na niej budować 30 piętrowy biurowiec czy parterowe "chatki". Używanie przez dewelopera hasła "cena rynkowa" w kontekście sprzedaży gruntu pod ulicę jest maksymalnym nadużyciem. 50% rabatu dla Ratusza przy takiej transakcji to absolutne minimum. Dziwię się, że Ratusz wydał tyle kasy na grunt pod szkołę w Miasteczku Wilanów. Moim zdaniem to skandal. Odpowiedz Link Zgłoś
az100 Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 16:45 Gość portalu: Chłop Małorolny napisał(a): > Oczywiście, że najistotniejsza jest tu cena za m2. Używanie przez dewelopera hasła "cen > a > rynkowa" w kontekście sprzedaży gruntu pod ulicę jest maksymalnym nadużyciem. > 50% rabatu dla Ratusza przy takiej transakcji to absolutne minimum. Ustawy NAKAZUJĄ wykupienie gruntów zajmowanych pod drogi publiczne po cenach rynkowych w danej lokalizacji. Tak jak nie znoszę JWC tak w tym wypadku zachowuje się w stosunku do miasta nad wyraz uczciwie. Miasto natomiast lekceważy sobie swoje obowiązki w sposób skandaliczny. Niestety tak było zawsze i takie zachowanie jest niezależne od opcji politycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 17:43 Czy byłbyś tak samo hojny, jeżeli chodzi o rabat dla ratusza, gdyby to była Twoja własna ziemia, na której plan zagospodarowania przewidywałby drogę? Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 19:23 Kryterium PUM-u jest dla developera absolutnie pomocnicze i określa, czy inwestycja będzie opłacalna. To nie ma nic wspólnego z wyceną działki, którą robi się w oparciu o operat szacunkowy (czyli porównując ceny transakcji w okolicy w ostatnim okresie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blad odkupOwać a nie odkupYwać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 13:45 odkupOwać a nie odkupYwać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smurf a niech, kurde, sami buduja IP: *.chello.pl 04.05.09, 14:20 to i tak złodzieje i partacze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.rev.snt.net.pl 04.05.09, 15:03 Rzeczywiscie są bardziej potrzebne inwestycje. Np niezbędny wszystkim mieszkańcom stadion Legii. Odpowiedz Link Zgłoś
wkkr Tam będzie przebiegać II linia metra 04.05.09, 15:03 do czasu jej wybudowania o drodze JW może zapomniec. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 123456 Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.anonymouse.org 04.05.09, 15:07 To oczywiste, że miasto nie zapłaci za tą drogę! Wojciechowski nie jest przecież przyjacielem Tuska! W Warszawie tylko Krauze może liczyć na przyjaźń ratusza (wykupienie gruntów od Polnordu ) gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,85951,6528964,Polnord_sprzedal_miastu_Warszawa_dzialke_w_Wilanowie.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kixx Dopoki PO rzadzi w Warszawie Wojciechowski IP: *.acn.waw.pl 04.05.09, 15:15 bedzie jedna z najmniej tolerowanych w warszawskich urzedach osob. Kto tego nie zauwazyl do tej pory musi byc slepy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chłop Małorolny Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 16:54 Ratusz za działkę pod szkołę w Miasteczku Wilanów zapłacił Polnordowi ponad 41 milionów złotych! Powierzchnia działki to 45 tys. m2 czyli cena za metr jest ok. 900 zł. To w zasadzie (w obecnej sytuacji na rynku nieruchomości) rewelacyjna cena. Rewelacja dla sprzedającego. Jak można się na to godzić? Przecież wybudowanie szkoły jest w interesie Polnordu i wszystkich deweloperów budujących na tym terenie. Czy mogliby sprzedawać ludziom mieszkania informując ich, że szkoły nigdy nie będzie? W idealnym świecie taka działka miastu powinna być wręcz przekazana za free (czy za symboliczną złotówkę). Chciałbym nadmienić, że Krauze (czyli wtedy Polnord) przekazał Kościołowi ziemię pod Świątynię Opatrzności właśnie za free. To jest tym większy SKANDAL, że Polnord dokonał takiej selekcji GESTU OBDAROWYWANIA. Odpowiedz Link Zgłoś
az100 Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 17:10 Gość portalu: Chłop Małorolny napisał(a): > Ratusz za działkę pod szkołę w Miasteczku Wilanów zapłacił Polnordowi ponad 41 > milionów złotych! Powierzchnia działki to 45 tys. m2 czyli cena za metr jest ok > . > 900 zł. To w zasadzie (w obecnej sytuacji na rynku nieruchomości) rewelacyjna > cena. Rewelacja dla sprzedającego. Raczej realna. > Jak można się na to godzić? > Przecież wybudowanie szkoły jest w interesie Polnordu i wszystkich deweloperów > budujących na tym terenie. Jest to ustawowy obowiązek gminy. > Czy mogliby sprzedawać ludziom mieszkania informując ich, że szkoły nigdy nie > będzie? Jasne, że tak. Setki przykładów w Warszawie i tysiące w całej Polsce. > W idealnym świecie taka działka miastu powinna być wręcz przekazana za free (cz > y > za symboliczną złotówkę). Taki idealny świat nazywał się komunizm. > Chciałbym nadmienić, że Krauze (czyli wtedy Polnord) przekazał Kościołowi ziemi > ę > pod Świątynię Opatrzności właśnie za free. Życzę ci abyś miał tyle kasy co Krauze i mam nadzieję, że wtedy będziesz przekazywał miastu ziemię pod drogi publiczne, szkoły i urzędy skarbowe za free a Kościołowi policzysz nie po 900 ale po 9.000zł/m2 - twoja własność, twoje prawo!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chłop Małorolny Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 17:08 az100 napisał: > Gość portalu: Chłop Małorolny napisał(a): > > > Oczywiście, że najistotniejsza jest tu cena za m2. Używanie przez dewelo > pera > hasła "cen > > a > > rynkowa" w kontekście sprzedaży gruntu pod ulicę jest maksymalnym nadużyc > iem. > > 50% rabatu dla Ratusza przy takiej transakcji to absolutne minimum. > > Ustawy NAKAZUJĄ wykupienie gruntów zajmowanych pod drogi publiczne po cenach > rynkowych w danej lokalizacji. Tak jak nie znoszę JWC tak w tym wypadku > zachowuje się w stosunku do miasta nad wyraz uczciwie. Miasto natomiast > lekceważy sobie swoje obowiązki w sposób skandaliczny. Niestety tak było zawsze > i takie zachowanie jest niezależne od opcji politycznej. Tak, zgadza się. To w takim razie przytocz mi przykłady cen rynkowych za grunty kupowane pod ulicę? Deweloperzy cwaniakują i uważają, że cena rynkowa pod ulicę ma się równać cenie gruntu za jaką kupowali go pod inwestycje mieszkaniowe (np, pod 10 piętrowe bloki). A gdyby sami mieli kupować grunt pod inwestycję drogową to złamanego grosza za to by nie dali. Nie można też porównywać tej sytuacji z np. są kupowaniem od rolników grunty pod autostrady. Tutaj cena rynkowa jest absolutnie dobrym odniesieniem. A jak się ktoś tak bardzo czepia ceny rynkowej to proszę bardzo; może ją deweloper wystawić na przetargu. Ciekawe kto kupi grunt pod ulicę? Odpowiedz Link Zgłoś
az100 Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 17:26 Gość portalu: Chłop Małorolny napisał(a): > To w takim razie przytocz mi przykłady cen rynkowych za grunty kupowane pod uli > cę? Już to robiłem wyżej: Gość portalu: wdr napisał(a): > wartość m2 gruntu pod budowę ulicy jest przecież niższa niż m2 pod budownictwo > mieszkaniowe. miasto ma rację, 50% upustu to minimum! I bardzo się mylisz. Wyobraź sobie taka sytuację: masz działkę np. na Służewcu (po dziadku). Miasto uchwala tam Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego i na twojej działce urbanista zaprojektował ulicę a na działkach sąsiadów możliwość zabudowy mieszkaniowej (możesz protestować ale Rada Miasta raczej twój protest odrzuci bo droga gdzieś musi być). Oni sprzedają swoje działki po 1000zł za m2 deweloperom lub osobom, które chcą wybudować sobie domki na tych działkach a ty dostajesz od miasta 500zł za m2 (jeżeli miasto raczy ci zapłacić). Na tej swojej działce nie będziesz mógł nawet postawić grilla. Sprawiedliwie? > Deweloperzy cwaniakują i uważają, że cena rynkowa pod ulicę ma się równać cenie > gruntu za jaką kupowali go pod inwestycje mieszkaniowe (np, pod 10 piętrowe > bloki). A gdyby sami mieli kupować grunt pod inwestycję drogową to złamanego > grosza za to by nie dali. Masz całkowicie błędną ocenę sytuacji. Ustawy rozróżniają drogi wewnętrzne i drogi publiczne. Drogi wewnętrzne pozostają własnością developera lub wspólnoty mieszkaniowej. Koszty ich budowy są wliczane do ceny mieszkania podobnie jak miejsc parkingowych, chodników czy oświetlenia terenu. Za takie drogi developerzy płacą taka samą cenę jak za grunty pod blokami. Jeżeli fragment prywatnej działki, którą kupuje developer jest przeznaczony w planie miejscowym pod drogę publiczną to ma ona taką samą cenę jak reszta działki. Problemem jest takie skonstruowanie prawa, że w momencie uchwalenia planu miejscowego nie następuje (a powinno) wydzielenie nieruchomości na cele publiczne (czyli takie, które mają znaczenie dla całej gminy a nie tylko dla jednego czy kilku właścicieli. Uważam, że takie działki powinny z mocy ustawy przechodzić na własność gminy i w ciągu 6 miesięcy być obowiązkowo wykupywane od właścicieli. Drogi publiczne nie mogą być własnością prywatną bo nie byłyby publiczne. > Nie można też porównywać tej sytuacji z np. są kupowaniem od rolników grunty po > d > autostrady. Tutaj cena rynkowa jest absolutnie dobrym odniesieniem. > A jak się ktoś tak bardzo czepia ceny rynkowej to proszę bardzo; może ją > deweloper wystawić na przetargu. Ciekawe kto kupi grunt pod ulicę? > Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 19:29 Gość portalu: Chłop Małorolny napisał(a): > Nie można też porównywać tej sytuacji z np. są kupowaniem od rolników grunty po > d > autostrady. Tutaj cena rynkowa jest absolutnie dobrym odniesieniem. A dlaczego nie można? Ustawa nie rozróżnia dwóch rodzajów właścicieli - rolnika i p. Wojciechowskiego. > A jak się ktoś tak bardzo czepia ceny rynkowej to proszę bardzo; może ją > deweloper wystawić na przetargu. Ciekawe kto kupi grunt pod ulicę? > Nikt, ponieważ nie mozna wystawić tej działki na przetargu, skoro jest ona w planie miejscowym przewidziana pod ulicę. Odpowiedz Link Zgłoś
abrahadabra Było nie uchwalać takiego MPZP. Teraz płaćta... 04.05.09, 17:38 No niestety urzędas ma przelać kasę a nie fikać i pajacować. Jest zapis w MPZP, że to droga publiczna? Jest. Należy sie odszkodowanie? Należy. To w czym urzędas ma problem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bemowczyk Re: Było nie uchwalać takiego MPZP. Teraz płaćta. IP: 194.156.48.* 05.05.09, 09:06 nie fika, tylko oszczedza moje pieniadze. Takich ulic do wykupienia jest duzo, urzednik moze wybrac ktore i w jakiej kolejnosci bardziej sie oplaca - i finansowo i infrastrukturalnie. A jak J.W. obiecalo droge mieszkancom - to niech buduje, tak jak setki innych deweloperow wybudowalo nie patrzac na te finansowe sztuszki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bemowczyk Re: Było nie uchwalać takiego MPZP. Teraz płaćta. IP: 194.156.48.* 05.05.09, 12:03 nie fika, tylko oszczedza moje pieniadze. Takich ulic do wykupienia jest duzo, urzednik moze wybrac ktore i w jakiej kolejnosci bardziej sie oplaca - i finansowo i infrastrukturalnie. A jak J.W. obiecalo droge mieszkancom - to niech buduje, tak jak setki innych deweloperow wybudowalo nie patrzac na te finansowe sztuszki. Odpowiedz Link Zgłoś
warzaw_bike_killerz Wywłaszczyć ich, jak komis przy Marsa! 04.05.09, 17:40 Miasto wie jak taniej nabywac dzialki pod budowe drog. Wywalszczyc JW, a nie negocjowac cene i zrobic tanim kosztem droge z kostki bauma. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Wywłaszczyć ich, jak komis przy Marsa! 04.05.09, 17:45 To byłoby akurat doskonałe rozwiązanie dl JW. Przy wywłaszczeniu dostałoby odszkodowanie w wysokości wartości rynkowej działki. Odpowiedz Link Zgłoś
abrahadabra dz. wydzielona pod drogę jest automatycznie gminy 04.05.09, 17:47 jeśli deweloper wydzieli na swój koszt działkę drogową (droga publiczna) to z mocy prawa staje się ona własnością, w tym przypadku, gminy. I gmina ma wypłacić odszkodowanie a nie się chandryczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chłop Małorolny Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 17:51 az100 napisał: > Problemem jest takie skonstruowanie prawa, że w momencie uchwalenia planu > miejscowego nie następuje (a powinno) wydzielenie nieruchomości na cele > publiczne (czyli takie, które mają znaczenie dla całej gminy a nie tylko dla > jednego czy kilku właścicieli. Uważam, że takie działki powinny z mocy ustawy > przechodzić na własność gminy i w ciągu 6 miesięcy być obowiązkowo wykupywane o > d > właścicieli. Dotykasz sedna sprawy. Problemem jest ja zwykle (często) brak planu zagospodarowania. Ale zostawmy sprawę JWC, która nie jest tak oczywista i po ten przypadek podciągasz swoją argumentację. Bolące dla Ratusza i nas podatników jest płacenie 900 zł/m2 gruntu pod szkołę w Miasteczku Wilanów. Gdyby istniało jakieś prawo (i były uchwalane precyzyjne plany zagospodarowania) to w momencie zakupu gruntu pod Miasteczko Wilanów ratusz powinien być zobligowany do wykupu fragmentu gruntu pod tę szkołę (skoro byłaby w planie + oczywiście pod drogi). Jak pamiętasz (a widzę, że jesteś zorientowany(a) to Krauze kupował ziemię od SGGW po około 200 zł/m2 (skoryguj mnie jeśli się mylę). Potem odsprzedawał dalej grunty (drożej ale to normalne) innym deweloperom. Część zostawił sobie (czyli Polnordowi). Gdyby było odpowiednie prawo lub(i) rozgarnięci/uczciwi/troszczący się o podatników (to jest oczywiście fantasmagoria) urzędnicy to kiosk lat temu miasto zapłaciłoby za ten grunt nie 900 zł/m2 a np. właśnie te 200zł/m2. Oczywiście, że właściciel gruntu (Krauze-Polnord) może robić co chcę ze swoją własnością. Może dawać za darmo działkę Kościołowi i łupić budżet miasta za działkę pod szkołę, której powstanie jest przecież w jego interesie (Polnordu i innych deweloperów). Natomiast takie różnicowanie: Kościół jest dobry i damy mu za free działeczkę a na budowie szkoły możemy nieźle przyciąć rodzi po prostu pytania, a w moim wypadku wręcz zniesmaczenie co do potencjalnych intencji. Twoja argumentacja dot. sprzedaży gruntu pod drogi i pod deweloperom (aby ten co sprzedaje pod drogi nie był pokrzywdzony bo sąsiad akurat sprzedał pod mieszkaniówkę pod tak stanowił plan) nie do końca (lub wcale) tłumaczy sprawę Polnordu-sprzedaży działki pod szkołę. Sądzę, że sporo winy leży po stronie Ratusza. Jego urzędnicy nie wykorzystali (może po prostu nie chcieli) atutów negocjacyjnych. Zabrnąłem w sprawę Polnordu bo tutaj jak na dłoni widać różnicowanie w traktowaniu deweloperów. Dla Ratusza JWC jest "be" a Polnord ok i i tej firmie warto zapłacić tyle ile chce, albo negocjacje zakończyć przy symbolicznym upuście 5-10%. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kaczo i Boso Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.natpool12.outside.ucf.edu 04.05.09, 18:26 "Natomiast takie różnicowanie: Kościół jest dobry i damy mu za free działeczkę a na budowie szkoły możemy nieźle przyciąć rodzi po prostu pytania, a w moim wypadku wręcz zniesmaczenie co do potencjalnych intencji." Coz... Od dawna powszechnie wiadomo, ze Polska jest krajem gdzie koscioly (te rzymsko-katolickie oczywiscie!) sa duzo, duzo wazniejsze nizli jakiekolwiek szkoly!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja [...] IP: *.chello.pl 04.05.09, 22:46 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
bemowiak2008 Straszna sprawa...JWC grozi...na polu kapusty wsro 04.05.09, 18:48 d kapuscianych glabow urzednicy i zarzad JWC czuja sie jak u siebie ... na wsi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.chello.pl 04.05.09, 21:08 Zastanawia mnie ta nieustanna walka z Wojciechowskim. Ani mi brat, ani swat, ale chyba ci un nie z "naszych". Odpowiedz Link Zgłoś
drugianzelm kpina, szantaż 04.05.09, 21:24 ktoś kupił ziemie - wybudował domy, mieszkania, tych którzy kupili i mieszkają, ma w dupie - miasto ma z pieniędzy p o d a t n i k u w zapłacić za drogę na jego terenie (aby było śmieszniej ma ten teren odkupić) - kpina i chamstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: kpina, szantaż 05.05.09, 01:33 Kpiną jest pisanie o czymś, o czym nie ma się pojęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
szabepio Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 04.05.09, 21:47 te osiedla tej firmy to niski standard, to się sypie pęka itd. Standard drogi w betonowych płytach to odpowiedni standard do tych domów. Jak budują osiedle to niech zbudują drogę, a nie łapsko po\ kasę podatników! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chłop Małorolny Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.09, 22:01 pereiro napisał: > Spróbujmy odwrócić sytuację. Miasto buduje most Północny. W tym celu > wywłaszczani są prywatni właściciele działek położonych w miejscu, gdzie będzie > przebiegał most. Miasto płaci im kwoty zgodne z wyceną. Nie ma najmniejszego > powodu do obniżenia tych opłat. Ani tam, ani tu. > > Widzisz, to oczywiście bardzo proste ( tu, w tej dyskusji też) powoływać się na suche przepisy i inne regulacje, które usprawiedliwiają to, że jakiś urzędnik podjął decyzję skutkującą przelaniem na konto prywatnego inestora wielu milionów złotych. Hipotetyczny argument z Mostem Północnym jest z gruntu chybiony w kontekście sprawy JWC czy też podobnego dot. Polnordu (szkoła w Miasteczku Wilanów). W sytuacji nowych inwestycji publicznych (jak chociażby Most Północny) miasto skupuje działki od właścicieli, którzy chcą uzyskać możliwie najlepsze ceny. Stąd też odwoływanie się do cen rynkowych jest jak najbardziej na miejscu. W przypadku deweloperów sytuacja jest jednak trochę inna. Ziemia została przez niech zakupiona na zasadach rynkowych w celu zrealizowania biznesu deweloperskiego - czyli budowy i późniejszego upłynnienia mieszkań lub(i) biur. Grunty przeznaczone w miejscowym planie zagospodarowania (jeśli takowy był oczywiście) pod drogi publiczne czy np. szkoły od samego początku nie są przez dewelopera traktowane jako grunt na którym będą zarabiać. Jeśli taki plan istnieje i jest rzeczywiście szczegółowy to deweloper zwykle nie chce kupować gruntu pod przeznaczonego pod ulice. To nie zawsze jest oczywiście możliwe bo właściciel stawia często warunek: "albo kupujesz całą moją działkę albo nie ma interesu". Załóżmy w związku z tym, że jednak kupił całość - z gruntem przeznaczonym pod drogi również. W cywilizowanym systemie prawnym powinien zadziałać w takim momencie jakiś mechanizm, który od razu włącza w transakcję odpowiedni urząd administracji publicznej (samorząd czy zarządzającego drogami), który otrzymuje natychmiast prawo pierwokupu, a de facto "jedynokupu" bo kto miałby budować tam drogę ;-) Taki mechanizm chroniłby podatnika przed spekulacyjnym koszeniem kasy - NASZEJ KASY, NA KTÓRĄ WSZYSCY SIĘ SKŁADAMY - TO NASZE PODATKI. Z drugiej strony deweloper nic nie traciłby na całej transakcji odsprzedaży - za tyle ile kupił od jakiegoś właściciel, za tyle odsprzedawałby miastu. To co chcę Tobie uzmysłowić jest jak na dłonie widoczne w sprawie szkoły w Miasteczku Wilanów. Bo Polnord kupił tam ziemię za ok. 200 zł/m2 a sprzedał niedawno Ratuszowi za 900 zł/m2 Ok, ktoś napisał, że to jego własność i ma prawo rozdawać grunty Kościołowi za free a sprzedawać miastu za grube miliony. Ok., to wszystko prawda, ale w momencie jak wchodzą pieniądze publiczne to wymagam od decydentów aby rozporządzali nimi bardzo sensownie. Czy dołożyli wszelkich starań aby negocjacje zakończyły się na niższym niż 900 zł/m2 poziomie? Nie wiem. Mam jednak przeczucie, że niestety nie. Zaznaczam raz jeszcze nie rozważam tutaj zakupu gruntu od pierwotnego właściciela (niezależnie od tego czy pod szkołę, drogę czy deweloperkę), tylko od pośrednika (którym w tym wypadku stał się Polnord) i nie widzę powodu dla którego tenże Polnord powinien aż tyle zarobić (przebitka z 200 zł na 900zł/m2) na działce przeznaczonej od początku przeznaczonej pod szkołę. To, że wszystko odbywa się w majestacie prawa nie oznacza, że urzędnicy są zwolnieni z negocjacji. W takich sytuacjach gdzie walka idzie o szkołę mają sporo argumentów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.chello.pl 04.05.09, 22:41 Wiadomo, bolszewikom wolno wszystko a o Wojciechowskim media piszą bzdury, bo im wolno. Ile prawdy jest w tej "informacji" tych sk... przy których "1984" Orwella to mały pikuś - o to mi chodzi, przygłupy. Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... 05.05.09, 01:37 W sporej części się z Tobą zgadzam, tylko że: - dyskusja dotyczy jedynie drogi na Bemowie, a nie miasteczka Wilanów, - przepisy mamy, jakie mamy i nie sądzę, żeby developerzy byli z nich zachwyceni. Złe przepisy nie są usprawiedliwieniem dla ich łamania. Zwłaszcza, że w tym wypadku miasto łamie również uchwalone przez siebie prawo lokalne. Odpowiedz Link Zgłoś
4v "Docelowo na osiedlu zamieszka ok. 600 rodzin." 04.05.09, 22:33 zamieszka 100 rodzin i 500 płacht. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lipowy dziadek Deweloper grozi ratuszowi: płaćcie albo... IP: *.toya.net.pl 05.05.09, 01:49 Tak JW buduje w Łodzi. Od 10 straszy tym obrzydliwym, niebieskim płotem, a budowa nawet nie ruszyła: img503.imageshack.us/img503/9581/lipowa59.jpg Odpowiedz Link Zgłoś