Dodaj do ulubionych

Bazar na Grochowie

12.08.09, 17:55

Zdjęcie pokazuje pl. Szembeka w 1944 r.:

https://foto3.m.onet.pl/_m/bbca50bfcb275a396ff08f63eaa998b3,21,19,0.jpg

(ściągnięte zostało z oryginału:
audiovis.nac.gov.pl/obraz/116583/5b9d74811ebc52a30ddd7a2617758030/ )


Przedstawia fragment placu, jako trójkątnego skweru, na którym odbywa się handel – pierwowzór dzisiejszego Bazaru Szembeka. Zdjęcie wykonano z wieży kościoła Najczystszego Serca MP, w jeden z dni handlowych (wtorek albo piątek), zapewne na początku roku 1944 – zimą lub wczesną wiosną. Świadczy o tym śnieg pokrywający ulice i dachy.
Na pierwszym planie widać ul. Chłopickiego a dalej Zamieniecką, od lewej ul. Kordeckiego, nieco w głębi Grochowską. Na tle domu Grochowska 131 przejeżdża tramwaj, vis a vis domu nr 133 stoi słup ogłoszeniowy, dalej po prawej kiosk.
Na miejscu dzisiejszego bazaru pusty plac z drogą „na przełaj”.

Pozdrawiam :-)
Obserwuj wątek
    • praga1939 i Plac Szembeka.. 12.08.09, 21:29
      A moglibyśmy od p. Andrzeja dowiedzieć się czegoś o przedwojennych kamienicach
      przy Placu i ulicy Zamienieckiej(po lewej jej stronie, patrząc z kościelnej wieży)?
      • andrzej_b2 Re: i Plac Szembeka.. 13.08.09, 14:13
        praga1939 napisał:

        > A moglibyśmy od p. Andrzeja dowiedzieć się czegoś o przedwojennych kamienicach
        > przy Placu i ulicy Zamienieckiej(po lewej jej stronie, patrząc z kościelnej wie
        > ży)?

        Nie mam odwagi robić konkurencji zawodowym kronikarzom. Na temat ul. Grochowskiej i Zamienieckiej można sporo poczytać u Kasprzyckiego w III tomie Korzeni Miasta i u Zielińskiego w IV tomie Atlasu oraz w jego felietonach drukowanych w lutym-marcu br w gazecie Dziennik.

        Wszyscy ci autorzy nie wspominają jednak o historycznej roli oglądanego na zdjęciu styku Grochowskiej z Zamieniecką. W budynku Grochowska 131, w początkowej fazie walk we wrześniu 1939 r., mieściło się dowództwo obrony Grochowa. Na przeciwległym narożniku (przy Zamienieckiej), podczas czas Bitwy Grochowskiej 1931 r., w na poły rozebranym małym dworku z ogródkiem, kwaterował Chłopicki. Nie było tu ani Starego Wiarusa, jak chciał Wyspiański, ani Marii z Warszawianki, ani klawikordu na którym grała, bowiem zostałby porąbany na ogień przez zziębniętych żołnierzy. Wspomina o tym S. Barzykowski w Historii Powstania Listopadowego (1884) – świadek tamtych wydarzeń.

        Pozdrawiam :-)
        • andrzej_b2 Re: i Plac Szembeka.. 13.08.09, 14:20
          Sorry:
          "... Bitwy Grochowskiej 1831 r."
          • andrzej_b2 Zacny Doktór 13.08.09, 16:12
            Na rogu pl. Szembeka i Grochowskiej 128 stoi widoczna na zdjęciu kamienica,
            której można dostrzec tylko dach i kawałek fasady zachodniej. Ale nie będzie to
            opowieść o domu, bo na ten temat sporo już napisano.
            Tu, na pierwszym piętrze, miał swoje mieszkanie i gabinet dr med. Hipolit Lipko.
            Przez kilka dziesięcioleci jego charakterystyczną sylwetkę znał cały Grochów.
            Dojeżdżał z Falenicy, gdzie mieszkał we własnej willi „Jadziula” (Folwarczna 4).
            Codziennie przybywał koleją elektryczną do stacji „Olszynka Grochowska” i dalej
            całą ulicę Chłopickiego przemierzał spacerem.
            Zacny Doktór, mój lekarz rodzinny! Był Tatarem z pochodzenia o szerokiej,
            płaskiej twarzy i azjatyckich rysach, człowiekiem potężnej postury, o powolnych
            ruchach, donośnym głosie i o jasnych pogodnym spojrzeniu. Jako słabe i wątłe
            dziecko byłem jego częstym pacjentem. Nieraz odwiedzał mnie w domu, zapisywał
            różne mikstury, opodeldoki i kuracje klimatyczne. Był lekarzem ubezpieczalni
            społecznej. Miał chyba podpisaną jakąś umowę, gdyż wszystkich swych pacjentów
            przyjmował we własnym trzypokojowym mieszkaniu, z czego salon... był
            przeznaczony na poczekalnię dla pacjentów. Zawsze uśmiechnięty, życzliwy i
            współczujący. Trudno więc było nie odpłacać mu taką samą miarą.

            Pozdrawiam :-)
            • andrzej_b2 Re: Zacny Doktór 13.08.09, 17:27
              Moja Sąsiadka i Przyjaciółka Domu, Pani Władysława Krupińska, nestorka społeczności grochowskiej (niestety już nieżyjąca), tak wspominała pewien epizod okupacyjny, w którym rolę główną odegrał doktor Lipko:

              Była chyba wiosna 1943 r., dzień handlowy, wtorek lub piątek. Poszłyśmy z sąsiadką, Stefą Wendekier na bazar, który wtedy mieścił się przed kościołem na pl. Szembeka, aby dokonać jakichś zakupów. Nagle wśród kupujących gruchnęła wiadomość: „Pędzą Żydów z Falenicy!”. Wybiegłyśmy wraz z ludźmi na Grochowską, by zobaczyć, czy nie prowadzą jakichś znajomych? Konwojowani przez Niemców ludzie szli umęczeni, niosąc różne bagaże i tobołki. Nagle, ku swemu zdumieniu zauważyłam wśród tłumu wysoką postać dr Lipki. Szedł zrezygnowany, nawet zdawał się nie patrzeć na boki. Korzystając z chwilowej nieuwagi Niemców podeszłam dyskretnie do niego, ze słowami „Panie doktorze, jestem pana pacjentką, niech się pan ratuje, oni was pędzą do Oświęcimia. Tu jest przecież pana mieszkanie, proszę dać mi walizkę i wmieszać się w tłum. Ja będę pana oczekiwać na klatce schodowej domu Grochowska 128”. Spojrzał na mnie nieufnie, ale ja nalegałam. W pewnej chwili jakby zbudził się z koszmarnego snu, szybko i bez słowa oddał mi swój bagaż. Widziałam, jeszcze przez chwilę jego wysoką sylwetkę w pędzonym tłumie i nagle, gdzieś w okolicy Serockiej, już mi znikł z oczu. Stałam jeszcze, patrzyłam na ciągnącą się bezładną masę ludzką. Teraz Stefa obudziła mnie z letargu. Obie pobiegłyśmy na schody domu Grochowska 128 i z bijącym sercem wyczekiwałyśmy spotkania. Chwile wydawały się wiekiem. Drzwi klatki schodowej nagle otworzyły się i stanął w nich zdyszany Doktór. Był uratowany!
              Minęło kilka lat. Spotkaliśmy się już po wojnie, ja w roli jego pacjentki. Wtedy przypomniałam mu tę okupacyjną historię. Poznał mnie, a podziękowaniom nie było końca.


              Pozdrawiam :-)
    • panna_weronika I podobne zdjęcie.. 13.08.09, 17:16
      https://nasza-okolica.org/images/stories/szembeka/37-244-5.jpg
      Wykonane z tej samej wieży, tyle że w drugą stronę - dobrze widać szkołę przy ul. Boremlowskiej 6/12
      • panna_weronika Nie zmieściło się:) 13.08.09, 18:01
        W całej okazałości tu:
        www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/121676/fcbea91b744bbee6e09e607d254f768b/
        • andrzej_b2 Re: I podobne zdjęcie 13.08.09, 20:52
          Teraz widać o wiele szerzej, choć w zmniejszeniu. W lewym dolnym rogu zdjęcia
          można dostrzec niewykończony dach zakrystii kościoła, zaś w prawym dolnym,
          fragment sadu owocowego ks. Jana Sztuki (koniec posesji Chłopickiego 2). Latem,
          gdy owoce już dojrzewały, ogród stawał się obiektem zainteresowania pewnych
          kręgów miejscowych podrostków. Przepędzaniem ich zajmowała się matka księdza,
          mieszkająca razem na plebanii.
          Patrząc na północ widać ul. Osowską, a za nią posesje przy Chłopickiego 4, 6 i
          8. Dalej, od ul. Chłopickiego odchodzą ul. Szaserów i Boremlowska. Między nimi
          wznoszą się dworki Kolonii Posłów i Senatorów, które w 1923 r. zaprojektował
          inż. Witold Matuszewski, mąż p. Marii Matuszewskiej mojej nauczycielki licealnej.
          Panoramę od góry zamyka masyw budynku szkolnego przy ul. Boremlowskiej 6/12,
          postawiony w 1938 r. Od września 1944, co najmniej przez rok pełnił funkcję
          szpitala polowego. Był obsługiwany przez personel ewakuowanego szpitala
          Przemienienia Pańskiego. Oprócz opieką nad rannymi i chorymi prowadzono tu także
          szkolenia lekarzy.

          Pozdrawiam :-)
          • andrzej_b2 Re: I podobne zdjęcie 14.08.09, 19:03
            Zdjęcie przedstawia wczesny ranek czerwca lub lipca roku 1944 (drzewa w pełnej szacie). Wszystko może wskazywać, że to okres poprzedzający wybuch Powstania Warszawskiego. Atmosfera na ulicach dość senna. Na całym obszarze widać tylko dwóch przechodniów. Od strony przejazdu kolejowego na Olszynce Grochowskiej jadą cztery pojazdy – jeden duży, trzy mniejsze. Są to prawdopodobnie platformy, wiozące węgiel z rampy kolejowej.
            Wyraźnie widać, że obiektyw fotografa jest nastawiony na szkolę. Za linią szkoły widać jeszcze ostatnie budynki Grochowa, a za nimi łuk toru kolejowego, służący do przejazdu pociągów na stację postojową. Na ostatnim planie (już tylko w powiększeniu) można dostrzec domki „dudziarzy”*.

            Pozdrawiam :-)
            _______________
            * „dudziarze” – cieszący się złą opinią mieszkańcy ul. Dudziarskiej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka