emes-nju
07.10.09, 11:10
Jechalem sobie mostem trasy W-Z. Po lewej mialem tram-buspas - oczywiscie pusty.
W pewnej chwili ze swistem wyprzedzila mnie srebrna furgonetka z rejestracja zaczynajaca sie na HP, a zaraz za nia Civic. W chwile potem ujrzalem w lusterku jak z korka wysuwa sie radiowoz drogowki z mrugajacym niebieskim sygnalem (ale bez syreny). No, wreszcie ktos dostanie becki, pomyslalem.
Ale chyba sie pomylilem... Na odcinku ok. 800 m (przejechalem go w jakies 5 min. - nawet najszybsza kontrola drogowa jest dluzsza) nie zauwazylem interweniujacego radiowozu.
No i teraz drecza mnie pytania:
Czy panowie z drogowki "zadolowali" zatrzymany samochod (Honde - w prawdopodobienstwo zatrzymania pedzacych koleguf nawet przez moment nie wierzylem) tak, ze ich nie zauwazylem? Troche byloby to glupie, bo takie zatrzymanie byloby bardzo "wychowawcze".
A moze po prostu uznali, ze skoro inni jada tram-buspasem, to i oni moga i, dla nadania pozorow "sluzbowosci", wlaczyli niebieska lampke...?