Dodaj do ulubionych

Pierwszenstwo, albo smierc!!!

30.12.10, 18:52
Jade ja sobie ciemna uliczka na warszawskim Zeraniu Przemyslowym. Oswietlenie uliczne pamieta czasy Gierka. Zarowki rowniez. Przede mna cinkocienko, za mna nikogo. Zblizamy sie do przejscia polozonego opodal przystanku za to w calkowitej ciemnosci, poglebionej przez nieliczne latarnie w dalszej perspektywie. Jezdznia z zajezdzonym brazowym syfem. Pedzimy okolo 40 km/h. Nagle przed cieniasa wchodzi przechodzien. Cienki zaczyna hamowac i widze jak go zaczyna obracac. Pod sunacy juz nieomal bokiem wchodzi nastepny pieszy. Cienki zbliza sie do przejscia. Wchodzi kilka osob. Cinqucento w koncu sie zatrzymuje d...pa na przejsciu. Ostatni pieszy lekko uskakuje. Ja z ABS zachowalem prostolinijny tor lotu, byc moze rowniez mialem lepsze opony.

W razie potracenia naturalnie winny bylby kierowca. Pytanie tylko czy dla potraconego pieszego jest to az taka satysfakcje, ze ryzykuje wejscie pod samochod, nad ktorym kierowca calkowicie stracil panowanie. A moze, w mysli przykazan hannnnni, pieszy ocenil, ze samochody jada powoli, wiec w razie kolizji wyjda tylko troszke potluczeni? Ja rozumiem tego pierwszego, ktory przeszedl calkowicie prawidlowo i ze sporym marginesem. Ale kolejni. Pod sunace bezwladnie auto?
Obserwuj wątek
    • rrc84 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 30.12.10, 19:05
      A dlaczego niektorzy kierowcy jada +10, +20, +30 a nawet +50km/h w OZ (nie pisze o scenerii z WC sołtysa)? Dlaczego niektorzy przekraczaja o tyle samo predkosc na A, drogach ekspresowych i poza OZ? To proste - na pierwszym miejscu jest pośpiech, chec dotarcia szybko do celu. Myslenie o konsekwencjach predkosci w naglych niespodziewanych sytuacjach i poczucie ze bezpieczenstwo powinno byc na pierwszym miejscu spada gdzies hen hen daleko bo w swiadomosci wiekszosci z tych łamiacych przepisy oraz postepujacych wbrew zdrowemu rozsadkowi jest przekonanie ze zapanuja, ze sa sprawni, szybcy, z doskonalym czasem reakcji... a wypadki i kolizje zdarzaja sie a i owszem ale to tylko i wylacznie innym.

      Moze i takim samym tokiem myslenia poslugiwali sie opisani przez Ciebie piesi?
      • superjazda-blogspot Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 30.12.10, 21:01
        Na pewno coś w tym jest, co mówi RRC, ja myślę jednak, że jest wiele osób, które nie mają prawa jazdy, poruszają się tylko pieszo i w ogóle nie zastanawiają nad takimi rzeczami, jak przyczepność, droga hamowania samochodu itp. Nie znają też przepisów dotyczących pieszych. Wiele takich osób uważa, że "samochód ma ustąpić pieszemu" i basta. Więc wchodzą.

        Potrzebne są działania edukacyjne. Bardzo podoba mi się nasilenie działań w ramach "Dróg Zaufania", ostatnio słyszałem tez o akcji na Śląsku, gdzie Kościół mocno zaangażował się w promowanie bezpieczeństwa na drogach (we współpracy z Policją).

        Moim zdaniem takie zachowania pieszych powoduje przede wszystkim niewiedza, bezrefleksyjność. Gdyby tym ludziom wytłumaczyć, jak powinni się zachowywać i dlaczego, to wiele by mogło zmienić.
        • wolfgang87 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 30.12.10, 21:57
          Bla bla bla.... Przekroczenie predkosci +30 w terenie zabudowanym na suchym letnim asfalcie nie ma takiego efektu jak jechanie 40 na sniegu, albo co gorzej - lodzie. Droga hamowania jest uroczo dłuuuuuuuuuga.

          Zimą nie ma siły - możemy zachować odstęp od pojazdu, ale na niespodziewane wybryki jesteśmy nieprzygotowani: nie ma żadnych szans na szybką reakcję.
          • rrc84 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 30.12.10, 22:37
            Nie o to mi chodzilo...
            Bo przeciez wiadomo ze 50km/h w OZ na suchym lenim asfalcie nijak sie ma do 80km/h w takich samych warunkach a co dopiero zima... (mam tu na mysli droge hamowania, bo oczywistym jest ze mistrzowie prostej te 80km/h spokojnie na miejskich drogach potrafia rozwinac)

            Chodzi o sposob myslenia: panuje nad sytuacja, nic sie nie moze stac, jestem szybki, zwinny z genialnym refleksem poza tym mnie sie spieszy (innym sie nie spieszy?), powinienem byc teraz gdzies indziej, etc, etc.
            Zamiast myslenia o drodze i przewidywania sytuacji wiekszosc ludzi mysli o problemach z ktorymi wyszli z pracy/domu, mysli o tym zeby dotrzec do celu jak najszybciej. To jak najszybciej staje sie dla nich priorytetem, ktory zatepuje 'jak najbezpieczniej', a tak byc nie powinno.
            W efekcie mamy to co mamy na drogach... zamyslenie, rozkojarzenie, zajmowanie sie tysiacem innych rzeczy tylko nie tym jak prowadzimy nasz pojazd (w przypadku pieszych, przechodzimy w sposob ktory z bezpieczenstwem ma malo wspolnego).
            Poza tym to przekonanie ze wypadki zdarzaja sie innym a nie nam lub naszym bliskim, dodac do tego pewnosc ze jezdzac 1tys km (mniej lub wiecej) miesiecznie jestem doskonalym kierowca i to inni jezdza jak 'barany'. Doskonale to ujał psycholog ruchu drogowego p. A. Markowski w jednym z wywiadów:

            "Czterech na pięciu kierowców ocenia siebie jako dobrych lub doskonałych. Niemal tyle samo ocenia innych jako złych. Jest tylko jedno wytłumaczenie tej asymetrii: za kierownicą postrzegamy się lepszymi, niż w istocie jesteśmy.

            - Tę asymetrię widać i w ocenie umiejętności, i w podejściu do prawa. Kiedy na pięćdziesiątce jedziemy setką, naszym jedynym zmartwieniem jest, czy nie namierzy nas radar, a nie to, czy zdołamy opanować pojazd w nagłej sytuacji.

            Kiedy zaś siedzimy na ławce przed domem i widzimy kierowcę dublującego dozwoloną prędkość, myślimy - szaleniec! A jakby mu wybiegło dziecko? Czyli bardziej ufamy sobie niż innym.

            Siebie oceniamy jako racjonalnych, innych jako lekkomyślnych i nieprzewidywalnych. Co ciekawe, jako piesi wytykamy kierowcom także te zachowania, których sami dopuszczamy się za kółkiem.

            Co jest największym grzechem naszych kierowców?

            - Zadufanie i agresja. Zadufanie to przekonanie o własnej nieomylności. A agresja to odruchowa reakcja na trudną sytuację. To wymuszanie pierwszeństwa, to wyprzedzanie na trzeciego, ale też blokowanie lewego pasa przez kierowcę, który postanowił nie przekraczać dopuszczalnej prędkości. To postawa typu "ja ci pokażę" wzmocniona przekonaniem, że za mną stoi prawo. Jak widać, agresja niejedno ma imię. Napędza klasycznych piratów drogowych, ale jest też paliwem wychowawców - bardzo polskiej kategorii kierowców."
            po więcej odsyłam: wyborcza.pl/1,76842,6995398,Kolko_i_krzyzyk_na_droge.html
            • dorry Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 12:53
              LoL, to mnie ubawilo:
              > Zadufanie to przekonanie o własnej nieomylności.... to... też blokowanie lewego pasa przez kierowcę, który po stanowił nie przekraczać dopuszczalnej prędkości.
              O, jakie to jest polskie.
              Jadąc z przepisową prędkością lewym pasem nie mozna nikomu blokować drogi, bo i tak nikt szybciej jechać nim nie powinien. To właśnie myślenie typu : ten cienias blokuje mi drogę jest zadufaniem.
              Proponuję tym harpaganom kierownicy, notorycznie przekraczającym prędkość, przejażdżkę do Norwegii i spotkanie z tamtejszą policją...
              • pandzik Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 15:19
                Ja się może nie znam, ale jak ostatnio sprawdzałam, to lewy pas służy tez m.in. do wyprzedzania. Więc jeśli po prawym pasie jadą pojazdy z przepisową prędkością, a równolegle do nich jedzie po lewym ktoś z taką samą, nie ma mozliwosci manewru wyprzedzania. Mylę się...?

                A jeszcze co do pieszych - ok, są tacy, co bezmyślnie włażą na pasy. Ale sa i tacy, przez których małe dziecko idące do podstawówki stoi kilka minut przed przejściem, bo boi się wejść i nikt mu nie ustąpi (przecież się spieszy, co z tego, że jest -15 i można paść z zimna, niech szczyl postoi przed furami, nie? niech se popatrzy), są tacy, którzy przy ograniczeniach 40 km/h pod tą podstawówką jadą minimum 70 i nawet tych pasów nie zauważą, są tacy, którzy widząc matką z wózkiem wjeżdżającą na pasy chamsko dodają gazu. Co ciekawe, w grupie tych ostatnich najwięcej jest kobiet.

                Sorry, ale to kierowca jest tutaj "silniejszy" i to ona ma obowiązek miec oczy dookoła głowy i głowę, żeby panować nad pojazdem. A 90% kierowców uważa się za władców świata i ma wszystko i wszystkich gdzieś.
                • pandzik Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 15:21
                  pandzik napisał:

                  > tacy, przez których małe dziecko idące do podstawówki stoi kilka minut przed prz
                  > ejściem, bo boi się wejść i nikt mu nie ustąpi (przecież się spieszy, co z tego
                  > , że jest -15 i można paść z zimna, niech szczyl postoi przed furami, nie? niec
                  > h se popatrzy), są tacy, którzy przy ograniczeniach 40 km/h pod tą podstawówką
                  > jadą minimum 70 i nawet tych pasów nie zauważą, są tacy, którzy widząc matką z
                  > wózkiem wjeżdżającą na pasy chamsko dodają gazu. Co ciekawe, w grupie tych osta
                  > tnich najwięcej jest kobiet.

                  Tu oczywiście miałam na myśli kierowców.
                • dorry Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 21:30
                  Ciekawa jestem z jaką prędkością Ty chcesz wyprzedzić samochód jadący 50km/h jeśli własnie jest ograniczenie do 50?
                  • kozak-na-koniu Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 22:16
                    dorry napisała:

                    > Ciekawa jestem z jaką prędkością Ty chcesz wyprzedzić samochód jadący 50km/h je
                    > śli własnie jest ograniczenie do 50?

                    Odpowiedź: z prędkością większą jak 50 km/godz. Uprzedzając falę bluzgów oświadczam, że jestem kierowcą pojazdu uprzywilejowanego i jadę na sygnale.
                    A teraz ja jestem ciekaw, co to wszystko ma wspólnego z sytuacją opisaną w poście zakładającym wątek (zakładam że sytuacja jest prawdziwa)?:D
        • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 31.12.10, 11:36
          superjazda-blogspot napisał:

          > Na pewno coś w tym jest, co mówi RRC, ja myślę jednak, że jest wiele osób, które
          > nie mają prawa jazdy, poruszają się tylko pieszo i w ogóle nie zastanawiają nad
          > takimi rzeczami, jak przyczepność, droga hamowania samochodu itp.

          Ok. Ponowie jednak pytanie Edka: Nie ma wiekszych zastrzezen do zachowania pierwszego pieszego, ale co mieli na mysli ci, ktorzy wchodzili pod sunace bezwladnie bokiem auto?

          Samochody jezdza przodem do przodu albo tylem do przodu i do tego nawet najmniej znajacy sie na motoryzacji piesi sa przyzwyczajeni. Rzadko jednak poruszaja sie bokiem do przodu i to chyba powinno zmusic nawet kompletnych abnegatow do zastanowienia...
          • wolfgang87 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 31.12.10, 12:40
            Moze wial wiatr, sniezyca byla a oni byli zakapturzeni i cos tam widzieli ale sie nie przypatrywali? Chyba tylko to mogloby wytlumaczyc.

            Bo tez swoja droga niezla znieczulica. Taka atrakcja na drodze i nie popatrzec sobie ??????
            Mimo wszystko to nie jest normalne, ze auta jada bokiem. Nie widuje sie tego jednak na co dzien.
            • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 31.12.10, 13:46
              > Bo tez swoja droga niezla znieczulica.

              To na pewno. Gdy codziennie widzi sie dziesiatki tysiecy samochodow pod oknami swojego domu pozostaje zwariowac lub sie znieczulic. Cecha indywidualna jest stopien znieczulenia. A o zbudowaniu alternatywnej drogi mozna pomarzyc...

              > Mimo wszystko to nie jest normalne, ze auta jada bokiem. Nie widuje sie tego je
              > dnak na co dzien.

              I to jest wlasnie kwestia stopnia znieczulicy. Ja tez uwielbiam takie atrakcje. Staram sie zawsze zajac dobre miejsce, ale nie na srodku drogi.

              Wszystko jednak zmierza ku temu, ze na naszych drogach wciaz dzieje sie to, co juz dawno temu opisal Darwin. Osobniki nieprzystosowane jeszcze sa i wciaz gina. Patrzac jednak na statystyki ubieglego roku, zaczynaja na szczescie dominowac ci przystosowani...
      • misiu-1 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 30.12.10, 23:13
        rrc84 napisał:

        > A dlaczego niektorzy kierowcy jada +10, +20, +30 a nawet +50km/h w OZ

        A dlaczego niektórzy piesi oszukują na podatkach?
        Czy ty rozumiesz w ogóle, co czytasz i czemu poświęcona jest dyskusja, w którą wlazłeś równie bezmyślnie, jak ci piesi, o których mowa?
        • rrc84 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 30.12.10, 23:20
          Widac ze jak narazie tylko ty doskonale wszystko zrozumiales i odpowiedziales autorowi watku na stawiane przez niego pytania :)
        • kozak-na-koniu Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 31.12.10, 08:28
          Parę tygodni temu, na pewnej powiatowej drodze obróciło mnie o 180 stopni i samochód tyłem zawisł na krawędzi rowu - wszystko z prędkością około 30-40km/godz... Od wielu lat używam zimowych opon, posiadam ABS itd., tyle że w tym miejscu był potwornie wyślizgany "śniegolód", pokryty świeżym śniegiem, tam jest nie najlepiej wyprofilowany zakręt a za zakrętem spadek terenu. Gdy mijałem się z jadącym z przeciwka samochodem (oczywiście, jego kierowca nie uznał za stosowne zjechać maksymalnie do prawego pobocza) prawe tylne koło "złapało" uskok na krawędzi jezdni i gdy już samochód utracił przyczepność, nie pomogło nic. Wszystko odbyło się jak na zwolnionym filmie. Drugi raz w życiu coś takiego mi się przytrafiło. Ślizgał się tam nawet traktor jednego mojego znajomego, który pomógł mi się wyciągnąć z opresji... No tak, ale zawsze przecież można powiedzieć, że "trzeba było jeszcze wolniej" (zatrzymywać się na takiej nawierzchni nie radzę, bo można mieś poważne trudności z ruszeniem z miejsca) albo przejść te głupie 20 kilometrów pieszo, a najlepiej było tego dnia wziąć sobie wolne i w ogóle nie wychodzić z domu.:D
          • wolfgang87 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 31.12.10, 12:42
            > (zatrzymywać się na takiej nawierzchni nie radzę, bo można mieś poważne trudności z
            > ruszeniem z miejsca)

            Cos w tym jest. Gdy sie wybralem na przejazdzke pod miasto, to bylo fajnie. Drogi odsniezone, oblodzone, milo buja autem, ale jechac sie da. Byleby tylko nie stawac. 3 razy mi sie auto "zakopalo" na lodzie, bo stawalem przy drodze i chcialem sobie fotki popstrykac.

            Mam mocne postanowienie kupienia woreczka piasku i szpadelka.
            • kozak-na-koniu Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 02.01.11, 09:46
              To jest jedna z podstawowych zasad jazdy po śliskiej, ośnieżonej nawierzchni: lepiej turlać się, choćby w tempie żółwia niż się zatrzymać. Każde bowiem ruszenie z miejsca prowadzi do chwilowej utraty przyczepności kół i nawet najmniejsze ich zabuksowanie zwiększa możliwość zakopania się nawet w niewielkiej zaspie lub dołku. Może tu nie pomóc nawet kontrola trakcji ani inne "wynalazki".
      • tomek693 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 15:27
        No to ładnie!Kilkoro pieszych czekało a wy wymuszaliście pierszeństwo. A to pieszy w takim przypadku ma pierszeństwo!Spróbowalibyście tak zrobićw Niemczech-200 e z kieszeni by sie od razu ulotniło!
        • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 18:50
          > No to ładnie!Kilkoro pieszych czekało a wy wymuszaliście pierszeństwo. A to pie
          > szy w takim przypadku ma pierszeństwo!Spróbowalibyście tak zrobićw Niemczech-20
          > 0 e z kieszeni by sie od razu ulotniło!

          Masz na mysli konkretnie co? Jakas wymyslona sytuacje czy moze opisana przeze mnie?
    • bimota Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 30.12.10, 21:39
      Jak bys nie myslal tylko o fotoradarach to bys wiedzial jak oni obliczyli, ze cienki zdola wyhamowac :P
    • oixio Pieszy ratuj się 31.12.10, 11:18
      Obawiam się, że zachowań i śmierci pieszych nawet na przejściach będzie przybywało wobec:
      1. Niezgodnego z prawami fizyki i natury zapisu w ustawie o pierwszeństwie pieszego na przejściu. (takie coś nie istnieje w innych państwach!)
      Ten zapis niektóry pieszy czyta, że ma prawo wchodzenia pod nadjeżdżający pojazd niezależnie od jego prędkości, odległości, stanu nawierzchni, wzajemnej widoczności.
      Nie chce wiedzieć o tym, że ma w tym miejscu zachować szczególną ostrożność, że ma się rozglądnąć lewa-prawa-lewa, że może przechodzić za przejeżdżającym pojazdem ...
      2. Lansowania przepisów krajów zachodnich, które są niezgodne z naszymi.
      W Polsce obowiązują niestety przepisy zawarte w PoRD.
      W Polsce pieszy na chodniku i na krawężniku może stać - uzyskuje prawo wchodzenia po zatrzymaniu się wszystkich pojazdów przed przejściem.
      Nierozważne wchodzenie przed nadjeżdżające pojazdy może być traktowane jako stworzenie zagrożenia katastrofą komunikacyjną - czyn przestępczy art.173,174 KK.
      3. Pokazywanie sytuacji zagrażających życiu człowieka jako kulturalne i normalne np:
      - zatrzymywanie przed przejściem z zachętą dla pieszego do wejścia pod inne rozpędzone pojazdy;
      4. Beztroskie budowanie i eksploatacja przejść dla pieszych po dwu i większej ilości pasów ruchu bez sygnalizacji.

      Z danych wynika, że w 2008 roku:
      - piesi byli winni 6215 wypadków , w których zginęło 1004 pieszych;
      - kierujący byli winni 5350 wypadkom, w których zginęło 344 pieszych.
      • jureek Re: Pieszy ratuj się 31.12.10, 12:02
        Też uważam, że na przejściach będzie coraz gorzej właśnie dlatego, że nie dostosowujemy naszych przepisów do tych obowiązujących w większości krajów zachodnich i w naszym PoRD w mylący sposób używa się pojęcia pierwszeństwa, podczas gdy tak naprawdę pieszy tego pierwszeństwa nie ma.
        Nasze przepisy faworyzujące kierowców, nie nakładające na nich żadnych obowiązków w związku z przejściami dla pieszych (poza enigmatycznym zachowaniem szczególnej ostrożności) mogły być dobre w czasach komuny, gdy Polska izolowana była od Zachodu. Teraz jednak, gdy ludzie masowo wyjeżdżają na Zachód, widzą, że pieszy nie musi być zwierzyną łowną, że też ma jakieś prawa i przenoszą te zachowania na nasze ulice, myśląc, że nasze przepisy są takie same. W zderzeniu z przepisami, które na kierowców nie nakładają praktycznie żadnego obowiązku przepuszczania pieszych jest to tragiczna mieszanka. Albo więc w ogóle zlikwidujemy wszelkie przejścia niesterowane, albo zapewnimy przepisami, że będą one coś znaczyć. Bo według obecnych przepisów dla pieszego jest obojętne, czy przekracza jezdnię na przejściu, czy poza przejściem - ani tu, ani tam kierowcy nie mają obowiązku go przepuścić. Szkoda więc farby na malowanie pasów.
        Jura
        • emes-nju Re: Pieszy ratuj się 31.12.10, 13:57
          jureek napisał:

          > Też uważam, że na przejściach będzie coraz gorzej właśnie dlatego, że nie
          > dostosowujemy naszych przepisów do tych obowiązujących w większości krajów
          > zachodnich

          M. in dlatego dlatego, ze polska infrastruktura razaco odbiega podejsciem do bezpieczenstwa pieszych od infrastruktury zachodniej - vide niesterowane przejscia na wielopasmowych tranzytowkach. Zdaje sie, ze juz to ustalilimy :-P

          > Nasze przepisy faworyzujące kierowców

          One faworyzuja waaadze. Maja dac 100% szans na latwe i tanie ustalenie winnego nieuniknionego wypadku.

          > Teraz jednak, gdy ludzie masowo wyjeżdżają na Zachód, widzą, że pieszy
          > nie musi być zwierzyną łowną

          Zalinkowalem Ci kiedys jednoznaczny dowod na to, ze (przynajmniej w Warszawie) to, co napisales jest wierutnym klamstwem!

          Jezeli nie byles uprzejmy tego zauwazyc, pokazalem Ci korek na jednej z tras tranzytowych. Korek, ktory potrafi miec nawet poltora kilometra, a ktorego przyczyna jest przejscie dla pieszych. Przejscie, na ktorym piesi sa tak lowni, ze samochody stoja 30-60 min, zeby sie "przebic".

          > Szkoda więc farby na malowanie pasów.

          Szkoda farby na malowanie pasow, ktorych po miesiacu nie widac, a ktorych nikt przez najblizszy rok nie odnowi, co na wielopasmowkach ze znakami tylko po prawej stronie powoduje, ze przejscia calkiem nie widac przez 11 miesiecy w kazdym roku.
        • edek40 Re: Pieszy ratuj się 31.12.10, 13:59
          > Też uważam, że na przejściach będzie coraz gorzej właśnie dlatego, że nie dosto
          > sowujemy naszych przepisów do tych obowiązujących w większości krajów zachodnic
          > h

          To konkretne przejscie jest okresowo bardzo ruchliwe. Jest rowniez calkowicie zaciemnione. Pierwszy pieszy to byl nieswiecacy "slup oswietleniowy". Tak ja, jak i kierowca cieniasa zauwazylismy go dopiero, gdy zza niego wyszedl. Ten pieszy byl dosc daleko i, choc wywolal poslizg malucha, nic mu nie grozilo. Pozostali zas wylezli z bramy jakiegos zakladu prosciutko na przejscie w ewidentnie stadnym odruchu, jak barany za przewodnikiem. Przewodnik spojrzal. Pozostali nie.

          Temu mistrzowi mozna zarzucic glownie to, ze ma auto bez ABSu i byc moze kiepskie/niedostosowane opony. Jechal powoli, na hamulec nacisnal zbyt gwaltownie jak na odleglosc, niewatpliwie zaskoczony tym, ze slup rozdzielil sie na slup i pieszego. Owszem, mogl zwolnic na widok oznakowania. Problem polega na tym, ze znaki byly mocno przypruszone sniegiem. Mogl ich nie widziec, szczegolnie ze bylo ciemno, a jaskrawe oswietlenie w tle oslepialo.

          A moze jednak nie o przepisach jest ten watek tylko o gargantulicznej glupocie stada baranow za przewodnikiem? Czy lepsze przepisy obejmuja rowniez zachowania pieszych wobec sunacego w poslizgu auta?
          • jureek Re: Pieszy ratuj się 31.12.10, 15:49
            edek40 napisał:

            > A moze jednak nie o przepisach jest ten watek tylko o gargantulicznej glupocie
            > stada baranow za przewodnikiem? Czy lepsze przepisy obejmuja rowniez zachowania
            > pieszych wobec sunacego w poslizgu auta?

            No to jak już sobie podbudowałeś Twoje ego błyszczące jasną poświatą na tle głupich pieszych, to może zauważ, że zmiana przepisów nie dotyczyłaby w ogóle obowiązków pieszych, którym tak jak i teraz nie wolno byłoby wychodzić bezpośrednio przed jadący samochód, lecz obowiązków kierowców, którzy nie mogliby tak jak dotychczas ignorować w majestacie prawa pieszych czekających od dawna na krawężniku na możliwość przejścia.
            Tak to działa w krajach gdzie jest taki obowiązek, że piesi nie mają potrzeby wymuszać pierwszeństwa i włazić przed jadące samochody, bo wiedzą, że nawet jak pierwszy samochód nie zdąży, to drugi na pewno już się zatrzyma, żeby ich przepuścić.
            Jura
            • edek40 Re: Pieszy ratuj się 31.12.10, 17:37
              > No to jak już sobie podbudowałeś Twoje ego błyszczące jasną poświatą na tle głu
              > pich pieszych, to może zauważ, że zmiana przepisów nie dotyczyłaby w ogóle obow
              > iązków pieszych, którym tak jak i teraz nie wolno byłoby wychodzić bezpośrednio
              > przed jadący samochód, lecz obowiązków kierowców, którzy nie mogliby tak jak d
              > otychczas ignorować w majestacie prawa pieszych czekających od dawna na krawężn
              > iku na możliwość przejścia.

              Przepis nakazujacy zatrzymanie sie samochodu uwazam za tak glupi, ze az nie chce mi sie go komentowac. W Polskich warunkach oznacza on bowiem paraliz drogowy. Ze wzgledow oszczednosciowych niesterowane przejscia sa bowiem stawiane niezaleznie od natezenia ruchu na ulicy/szosie. Nie trzeba wielu pieszych, aby sparalizowac ruch.

              Wracajac jednak do tego konkretnego przypadku - gdzie tu jest podbudowywanie mojego ego? Jak mogl zachowac sie kierowca tego cienkiego, gdyby byl prawdziwym Europejczykiem? Skoro nie widzial znakow ani przejscia to powinien byl sobie je wymyslic i zatrzymac sie na wszelki wypadek w dowolnym miejscu?
              • jureek Re: Pieszy ratuj się 31.12.10, 18:26
                edek40 napisał:

                > Przepis nakazujacy zatrzymanie sie samochodu uwazam za tak glupi, ze az nie chc
                > e mi sie go komentowac.

                A ja z kolei za głupie uważam malowanie pasów, jeżeli z tego nic nie wynika i pieszy musi tak samo czekać, aż nic nie pojedzie, jak musiałby czekać, gdyby tam żadnych pasów nie było. To po co te pasy, jak do niczego one nie zobowiązują kierowców?

                > W Polskich warunkach oznacza on bowiem paraliz drogowy.

                Polskie warunki miejskie nie różnią się istotnie od warunków miejskich w innych krajach. Naprawdę jako kierowca nie odczuwam specjalnej różnicy, czy jadę po Opolu, czy po Wiesbaden. Jako pieszy odczuwam za to znaczną różnicę.

                > Ze wzgledow oszczednosciowych niesterowane przejscia sa bowiem stawiane niezal
                > eznie od natezenia ruchu na ulicy/szosie. Nie trzeba wielu pieszych, aby sparal
                > izowac ruch.

                W tym sparaliżowanym ruchu będą też stały samochody "waaadzy", więc może jednak pomyśli ona o przejściach sterowanych. Bo waaadza jednak więcej jeździ niż chodzi pieszo, dlatego preferuje rozwiązania korzystne dla kierowców.

                > Wracajac jednak do tego konkretnego przypadku - gdzie tu jest podbudowywanie mo
                > jego ego?

                W tym, jak kwieciście opisujesz głupotę tamtych pieszych. Dla mnie jest rzeczą oczywistą, że wchodząc przed ślizgający się samochód zachowali się głupio, więc nie wiem po co te barwne opisy, chyba tylko po to, żeby podbudować sobie ego, że samemu nie jest się takim głupim.

                > Jak mogl zachowac sie kierowca tego cienkiego, gdyby byl prawdziwym E
                > uropejczykiem? Skoro nie widzial znakow ani przejscia to powinien byl sobie je
                > wymyslic i zatrzymac sie na wszelki wypadek w dowolnym miejscu?

                Czy ja mam jakieś pretensje do tego konkretnego kierowcy? Mógłbym mieć pretensje, że nie był przygotowany na taką sytuację, gdyby przejście było porządnie oznakowane. A jeśli nie było to pretensje mogę mieć tylko do znakologa i pieszego, który włazi mimo, iż widzi, że samochód go nie przepuszcza.
                Tym oznakowaniem przejść, jak widzę, nikt specjalnie się nie przejmuje, bo i po co, jeśli z istnienia przejścia nie wynikają żadne konsekwencje dla kierowcy. Może on sobie ignorować pieszych czekających na przejście dokładnie tak samo, jakby tam żadnego przejścia nie było.
                Jura
                • edek40 Re: Pieszy ratuj się 01.01.11, 11:26
                  > krajach. Naprawdę jako kierowca nie odczuwam specjalnej różnicy, czy jadę po O
                  > polu, czy po Wiesbaden. Jako pieszy odczuwam za to znaczną różnicę.

                  Czy to oznacza, ze w Wiesbaden sa jednak niesterowane przejscia dla pieszych na ruchliwych wyjazdowkach 3+3 pasy?

                  > W tym sparaliżowanym ruchu będą też stały samochody "waaadzy", więc może jednak
                  > pomyśli ona o przejściach sterowanych. Bo waaadza jednak więcej jeździ niż cho
                  > dzi pieszo, dlatego preferuje rozwiązania korzystne dla kierowców.

                  Waaaadza ma w atrapach swoich wozow magiczne niebiesko-czerwone blyskacze. I z nich korzysta. A ta, ktora nie ma tych blyskaczy, ma immunitet. Maja wiec calkowicie w d....pie tak kierowcow, jak i pieszych, byleby mozna bylo stale kogos doic.

                  > W tym, jak kwieciście opisujesz głupotę tamtych pieszych. Dla mnie jest rzeczą
                  > oczywistą, że wchodząc przed ślizgający się samochód zachowali się głupio, więc
                  > nie wiem po co te barwne opisy, chyba tylko po to, żeby podbudować sobie ego,
                  > że samemu nie jest się takim głupim.

                  Zlapales mnie. Rzeczywiscie chcialem wszem i wobec oglosic, ze nie wlaze pod samochody. Nawet wtedy, gdy sie nie slizgaja.

                  Ciagle zapominasz, ze nie jest to forum od teorii, a od praktyki ruchu w Polsce. A praktyka jest wciaz taka, ze polowa wypadkow z pieszymi to wina kierowcow, a druga, chetnie pomijana, to wina samych pieszych. Rozmawiamy wiec o dysproporcji "obciazen" kierowcow i pieszych, gdzie ci pierwsi maja zawsze i wszedzie zachowywac, a piesi nie. To znaczy oczywiscie maja, ale w praktyce ani ich sie nie edukuje, ani nie poucza z ambony TV, ani nawet nie egzekwuje ich wykroczen. Piszesz o preferowaniu kierowcow. Zapewne wlasnie z tego nastawienia wynika to, ze w Polsce piesi nie maja zadnych obowiazkow zwiazanych ze swoja widocznoscia w nocy, co zestawione z tym, ze ich drogi krzyzuja sie z drogami TIRow, dostawczakow i zupelnie malutkich samochodow, wydaje sie dosc dziwne.

                  > Tym oznakowaniem przejść, jak widzę, nikt specjalnie się nie przejmuje, bo i po
                  > co, jeśli z istnienia przejścia nie wynikają żadne konsekwencje dla kierowcy.

                  A jakie, do diaska, mozna wyciagac konsekwencje wobec kierowcow, jesli jak sam piszesz, nikt nie przejmuje sie nalezytym oznakowanie czy oswietleniem przejsc dla pieszych?

                  Jakis miesiac temu doszlo do smiertelnego potracenia pieszej na pasach na mojej szosie do domu. Z uwagi na to, ze uczestnikiem byl znajomy znajomego wiem, ze kierowcy nie postawiono zarzutow. Piesza bowiem wyszla zza autobusu wprost pod kola prawidlowo jadacego samochodu. Z uwagi na to, ze ruch byl spory, samochody jechaly powoli i dosc blisko siebie. Znajomy znajomego mial pecha, ze owa pani wybrala wlasnie jego. Mogla bowiem rowniez dobrze wpasc pod inny z ciagu samochodow. Tu, podobnie jak w tym moim potraceniu, policja zauwazyla, ze hamowanie rozpoczelo sie w zasadzie w miejscu uderzenia. Powiedz mi, czy kierowca na przejsciu w Niemczech zatrzymuje sie na widok autobusu stajacego na przystanku, wychodzac z zalozenia, ze skoro stoi autobus, to na pewno ktos wlezie na droge? I czy sa odpowiednie zapisy KD, nakazujace zatrzymac sie przed przejsciem, jesli jest ono zasloniete?
                  • kozak-na-koniu Re: Pieszy ratuj się 01.01.11, 13:03
                    edek40 napisał:

                    > Ciagle zapominasz, ze nie jest to forum od teorii, a od praktyki ruchu w Polsce
                    > . A praktyka jest wciaz taka, ze polowa wypadkow z pieszymi to wina kierowcow,
                    > a druga, chetnie pomijana, to wina samych pieszych. Rozmawiamy wiec o dyspropor
                    > cji "obciazen" kierowcow i pieszych, gdzie ci pierwsi maja zawsze i wszedzie za
                    > chowywac, a piesi nie. To znaczy oczywiscie maja, ale w praktyce ani ich sie ni
                    > e edukuje, ani nie poucza z ambony TV, ani nawet nie egzekwuje ich wykroczen. P
                    > iszesz o preferowaniu kierowcow. Zapewne wlasnie z tego nastawienia wynika to,
                    > ze w Polsce piesi nie maja zadnych obowiazkow zwiazanych ze swoja widocz
                    > noscia w nocy, co zestawione z tym, ze ich drogi krzyzuja sie z drogami TIRow,
                    > dostawczakow i zupelnie malutkich samochodow, wydaje sie dosc dziwne.

                    Protestuję! 2 miesiące temu zostałem ukarany mandatem 50zł za przebiegnięcie przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Zdarzyło się to w pewnym powiatowym mieście w dzień targowy po południu, natężenie ruchu nie było bardzo duże. Przy okazji dowiedziałem się, że posiadam na koncie 1 punkt karny za wykroczenia jako kierowca. Zdziwiło mnie to bardzo, gdyż za wykroczenia jako kierowca po raz ostatni zostałem ukarany w kwietniu 2009 roku, a wcześniej w maju 2002 roku - obie sytuacje byłu standardowe: 71 - 72km/godz. 150 - 200 metrów za białą tablicą, choć otoczenie drogi nie sugerowało stopnia zabudowania obszaru większego, jak gdzie indziej. Gdy próbowałem sprawę wyjaścnić, dowiedziałem się że nikt na dobrą sprawę nie wie skąd i za co ten 1 punkt się wziął, ale mam się nie przejmować, bo w końcu 1 punkt karny to nic takiego a w ogóle, to przecież niedługo sam się wyzeruje.:)
      • kozak-na-koniu Re: Pieszy ratuj się 31.12.10, 12:04
        oixio napisał:

        > Obawiam się, że zachowań i śmierci pieszych nawet na przejściach będzie przybyw
        > ało wobec:
        > 1. Niezgodnego z prawami fizyki i natury zapisu w ustawie o pierwszeństwie pies
        > zego na przejściu. (takie coś nie istnieje w innych państwach!)

        Zanim drugi raz to napiszesz, przejrzyj sobie kodeksy drogowe innych państw.

        > Ten zapis niektóry pieszy czyta, że ma prawo wchodzenia pod nadjeżdżający pojaz
        > d niezależnie od jego prędkości, odległości, stanu nawierzchni, wzajemnej widoc
        > zności.

        Większość pieszych nie czyta, tylko słucha debilnej propagandy w mediach, która od lat tołkuje mu, że jako "niechroniony" jest nietykalny nie podlega on żadnym prawom - szczególnie fizyki.

        > Nie chce wiedzieć o tym, że ma w tym miejscu zachować szczególną ostrożność, że
        > ma się rozglądnąć lewa-prawa-lewa, że może przechodzić za przejeżdżającym poja
        > zdem ...

        Za komuny to się zdarzało, bo wtedy nie było marketingu, PR i medialnych akcji, tylko edukacja.

        > 2. Lansowania przepisów krajów zachodnich, które są niezgodne z naszymi.
        > W Polsce obowiązują niestety przepisy zawarte w PoRD.

        Tak samo, w innych krajach obowiązują przepisy innych krajów, a nie polski PoRD.

        > W Polsce pieszy na chodniku i na krawężniku może stać - uzyskuje prawo wchodzen
        > ia po zatrzymaniu się wszystkich pojazdów przed przejściem.

        Niemożliwe! A gdzie to jest zapisane?:D

        > Nierozważne wchodzenie przed nadjeżdżające pojazdy może być traktowane jako stw
        > orzenie zagrożenia katastrofą komunikacyjną - czyn przestępczy art.173,174 KK.

        W bardzo szczególnych i wyjątkowo rzadkich warunkach być może, we wszystkich pozostałych sytuacjach to jest kompletna bzdura.

        > 3. Pokazywanie sytuacji zagrażających życiu człowieka jako kulturalne i normaln
        > e np:
        > - zatrzymywanie przed przejściem z zachętą dla pieszego do wejścia pod inne roz
        > pędzone pojazdy;
        > 4. Beztroskie budowanie i eksploatacja przejść dla pieszych po dwu i większej i
        > lości pasów ruchu bez sygnalizacji.

        Tu się zgadzam jak najbardziej.
      • bimota Re: Pieszy ratuj się 31.12.10, 13:11
        Pieszy ma pierwszenstwo tak jak w innych krajach. Problem w tym, ze nasi zamiast doslownie przetlumaczyc konwencje - zostawili wlasne "produkcje". W efekcie interpretacja budzi watpliwosci.

        Pierwszenstwo ma pieszy wiec samochod powinien zwolnic lub stanac widzac stojacego pieszego, ale wymusza pierwszenstwo i ma z lamania prawa korzysc dla siebie. Pieszemu nie wolno "bezposrednio"... taka sytuacja ma miejsce gdy samochod wymusza pierwszenstwo, wtedy pieszy lamie prawo gdy chce skorzystac z pierwszenstwa, ktore daje mu prawo. Naraza wtedy zdrowie i zycie. Nie wiem dla kogo korzysc...

        Kiedys pierwszenstwo mialo auto i nie przypominam sobie by ktos marudzil...
        • edek40 Re: Pieszy ratuj się 31.12.10, 14:04
          > Kiedys pierwszenstwo mialo auto i nie przypominam sobie by ktos marudzil...

          Wszystko przez efekt cieplarniany. W dzisiejszych czasach auta sa juz tak ekologiczne, ze ich postoj z powodu jednego pieszego zaczyna miec sens. Pieszy, szczegolnie obciazony siatkami z zakupami, emituje wiecej CO2...
    • inguszetia_2006 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 31.12.10, 12:26
      Witam,
      Piesi nie jeżdżący samochodami są jak ziemniaczana stonka. Ale i niektórzy kierowcy są nie wiele lepsi. Jadę sobie po łuku, jadę, a tu koleś otwiera drzwi od samochodu i wychodzi;-P Hamuję więc i trąbię sobie dla przyjemności, bo się strachu najadłam jak cholera, a ten w samochodzie zły jak osa i coś mi tam pokazuje. A po jakiego grzyba on mi te drzwi otworzył przed maską, pytam? To że mnie nie widział(łuk), to nie znaczy, że mnie tam nie było. Powinien wiedzieć, że jak czegoś nie widać, to nie znaczy, że tego czegoś nie ma;-D Jest przecież kierowcą;-P
      Pzdr.
      Inguszetia
      • wolfgang87 OT 31.12.10, 12:38
        Pewnie, że jak nie widać, to wcale nie znaczy, że nie ma. Kwestia dobrego foto ;)

        technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,8887613,Zdjecie_dnia___blyskawica_sfotografowana_przy_wykorzystaniu.html
        • bakali Re: OT 31.12.10, 12:48
          Piesi, którzy nie sa kierowcami nie zdają sobie sprawy z tego jak samochód zachowuje się zimą na drodze. Nie potrafia ocenić bezpiecznej odległości i drogi hamowania. Tak samo jak myśla, ze skoro w ciemności oni widzą samochód z daleka, to kierowca ich tez widzi.
          Osobną sprawą jest to, że zachowują się jak święte krowy, skoro sa na oznaczonym przejściu, to mogą na nie wleźć,m a każdy samochód ma się natychmiast zatrzymać. Tylko że czasem pasy są niewidoczne np na mokrej nawierzchni w której odbija się słonce czy giną pod wartstwą błota i lodu, a znak przed nimi śniegu, a sami wyłażą np. zza drzewa.
          Dla mnie kompletnym nieporozumieniem jest oznaczanie przejśc dla pieszych znakiem umieszczonym na 10 cm przed nim. W miastach w pasach drogowych roi się od drzew, znak zazwyczaj jest schowany za którymś i nie ma możliwości zobaczyć go z daleka.
          • bimota Re: OT 31.12.10, 13:02
            > Dla mnie kompletnym nieporozumieniem jest oznaczanie przejśc dla pieszych znaki
            > em umieszczonym na 10 cm przed nim.

            Dla mnie jest to jak najbardziej sluszne, a czy widac, czy nie to osobna kwestia. Nikt nie broni postawic dodatkowego znaku...
            • wolfgang87 Re: OT 31.12.10, 13:05
              Dodatkowego? Mało oczopląsu? Lepiej te znaki dobrze stawiać a mniej,
              • bimota Re: OT 31.12.10, 20:14
                Jakiego oczoplasu ? Przecie tylko 1 bedzie widoczny :P Poza tym to tylko znak informacyjny. Nie musisz zwracac uwagi jesli nie chcesz oczoplasu. :)
    • kurczak1 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 31.12.10, 14:14
      No ja ich troche rozumiem i tez obwiniam brak edukacji i wyobraźni pieszych. Wiele lat poruszałam sie wyłacznie pieszo i choc zawsze bylam dosc ostrozna zeby takich chocków nie wyczyniac, to jednak guzik cały wiedzialam o drodze hamowania i przyczepnosci zwlaszcza zima. Jeszcze teraz nieraz sie dziwie jak to dziwnie jedzie.
      • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 31.12.10, 14:24
        > takich chocków nie wyczyniac, to jednak guzik cały wiedzialam o drodze hamowani
        > a i przyczepnosci zwlaszcza zima.

        Moze za duzo relacji z rajdow sie naogladali i wydawalo im sie, ze sunacy bokiem samochod zaraz wykona piekny drift i ominie ich poboczem? Tak, to musza byc jakas wyuczona glupota. Pierwotny instynkt podpowiada, ze gdy cos duzego na mnie leci, nalezy uciekac co sil w nogach. A teraz, biedakom, tak sie namacilo. Maja KD, dostosowywanie (tylko w wykonaniu kierowcow - piesi nie musza dostosowywac sie np. do tego, ze w zimie najswietszy kierowca moze stracic panowanie nad autem), pogadanki w TV na temat tego, jak to kierowcy maja stawac deba, bo piesi sa slabsi itp. Inaczej tego wtornego debilizmu nie potrafie wyjasnic. Cienias jest dosc duzy, aby porzadnie poturbowac nawet sunac powolutku, choc jak wiadomo z TV, powolutku zapewnia niesmiertelnosc.
        • bimota Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 31.12.10, 20:16
          Akurat z twej opowiesci wynika, ze wyliczyli co do centymetra. :P
          • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 11:25
            bimota napisał:

            > Akurat z twej opowiesci wynika, ze wyliczyli co do centymetra. :P

            A gdyby nie "wyliczyli"?
            • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 11:32
              > A gdyby nie "wyliczyli"?

              A czy stado baranow cos liczy?
      • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 01.01.11, 13:18
        kurczak1 napisała:

        > guzik cały wiedzialam o drodze hamowania i przyczepnosci zwlaszcza zima.

        Jako piesza nie masz obowiazku tego wiedziec.
        Przerazilabys sie jak olbrzymia niewiedza nawet o drodze hamowania na suchej nawierzchn(!) prezentuje masa kierowcow uwazajacych sie (zeby bylo straszniej) za "doswiadczonych".
        • kozak-na-koniu Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 01.01.11, 13:30
          hannnnnia napisała:

          > Przerazilabys sie jak olbrzymia niewiedza nawet o drodze hamowania na suchej na
          > wierzchn(!) prezentuje masa kierowcow uwazajacych sie (zeby bylo straszniej) za
          > "doswiadczonych".

          Hania do tej masy się nie zalicza, ponieważ hania znalazła w Internecie stronkę z ładnymi tabelkami, gdzie można to sobie miło, przyjemnie i obrazowo przeliczyć, więc teraz hania wszędzie bryluje wiedzą i zagina wiedzą nawet swoich expertów.:D
          • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 01.01.11, 13:35
            > Hania do tej masy się nie zalicza, ponieważ hania znalazła w Internecie stronkę
            > z ładnymi tabelkami, gdzie można to sobie miło, przyjemnie i obrazowo przelicz
            > yć, więc teraz hania wszędzie bryluje wiedzą i zagina wiedzą nawet swoich exper
            > tów.:D

            Ja na przyklad wydrukowalem sabie taka tabelke. Gdy mam watpliwosci, to zatrzymuje sie, wyciagam miarke i juz wiem, ze moglem wjechac na zolte...
        • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 01.01.11, 21:45
          hannni napisał:

          > Jako piesza nie masz obowiazku tego wiedziec.

          Nie ma tez obowiazku wiedziec, ze nie warto wkladac do kontaktu dwoch odizolowanych drucikow :-P

          PS Pieszy faktycznie nie ma obowiazku wiedziec nic o drodze hamowania, ale ma obowiazek wiedziec (bo nieznajomosc prawa nie zwalnia z obowiazku jego przestrzegania), ze nie moze wychodzic wprost pod nadjezdzajacy pojazd (w kazdym kraju). Skoro zatem nie wie jaka jest droga hamowania pojazdu, to, zeby nie lamac przepisow (!), musi czekac az samochod sie zatrzyma albo przejedzie.
          • kozak-na-koniu Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 02.01.11, 10:28
            Tę haniową złotą myśl warto rozwinąć:
            - skacząc "na główkę" nie masz obowiązku wiedzieć co i na jakiej głębokości kryje się pod powierzchnią wody, nie masz obowiązku wiedzieć, że nie robi się tego będąc nawalonym jak szpadel;
            - zbierając grzyby nie masz obowiązku potrafić odróżnić grzybów jadalnych od niejadalnych i trujących;
            - otwierając drzwi windy nie masz obowiązku sprawdzenia czy za nimi znajduje się kabina;
            - przechodząc przez tor kolejowy nie masz obowiązku sprawdzenia czy zapory są opuszczone i czy nie nadjeżdża pociąg;
            - wychodząc z domu nie masz obowiązku spojrzenia przez okno w celu sprawdzenia czy nie pada ani rzucenia okiem na termometr...:D
            --
            "To dlaczego ( może nie w Szkocji ) ukrywa sie radary za granicą???"
            (habudzik/Poll, 05.03.09, 22:27)
          • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 02.01.11, 21:08
            emes-nju napisał:

            > PS Pieszy faktycznie nie ma obowiazku wiedziec nic o drodze hamowania,

            Jestes jednak inteligentniejszy nie tylko od kozy (co nie jest doprawdy wielka sztuka) ale nawet od twojego brata-blizniaka.


            > ale ma obowiazek wiedziec (bo nieznajomosc prawa nie zwalnia z obowiazku jego przestrze
            > gania), ze nie moze wychodzic wprost pod nadjezdzajacy pojazd (w kazdym kraju).

            Pelna zgoda. "Wprost pod nadjezdzajacy samochod" rozwinalbym nawet do zakazu wejscia "przed samochod tak, zeby zmusic kierowce do gwaltownego hamowania". Cala wiedza o "drodze hamowania" niewiele da bowiem pieszemu, jesli kierowca prowadzacy samochod nie zechce zahamowac lub bedzie hamowac "na pol gwizdka" co ponoc jest bardzie powszechnie, niz nijeden mysli.
            Dlatego jesli wchodzic to w takiej odleglosci aby moc przejsc przez jezdnie nie liczac na hamowanie kierowcy. Przy przepisowej predkosci 50 km/h to jakies 50 metrow na jeden pas ruchu.


            > Skoro zatem nie wie jaka jest droga hamowania pojazdu, to, zeby nie lamac prze
            > pisow (!), musi czekac az samochod sie zatrzyma albo przejedzie.

            Przecietny czlowiek po krotkiej obserwacji wie, ze w obszarze zabudowanym od okreslonej odleglosci (60-70m) do nadjezdzajacego samochodu moga w miare bezpiecznie przejsc na druga strone. Nie potrzebuja do tego zadnej wiedzy o drodze hamowania.
            • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 11:02
              hannni napisał:

              > emes-nju napisał:
              >
              > > PS Pieszy faktycznie nie ma obowiazku wiedziec nic o drodze hamowania,
              >
              > Jestes jednak inteligentniejszy nie tylko od kozy (co nie jest doprawdy wielka
              > sztuka) ale nawet od twojego brata-blizniaka.

              Ale wciaz za malo inteligentny, zeby zrozumiec co chciales ta czescia wypowiedzi przkazac...

              > Dlatego jesli wchodzic to w takiej odleglosci aby moc przejsc przez
              > jezdnie nie liczac na hamowanie kierowcy. Przy przepisowej predkosci 50 km/h to
              > jakies 50 metrow na jeden pas ruchu.

              Po popatrz, popatrz... Napisales calkiem z sensem. Ale calkiem bez sansu, jezeli wezmie sie pod uwage inne twoje wypowiedzi. ---> Skoro pieszy nie ma obowiazku znac drogi hamowania, to dlaczego ma znac odleglosc bezpiecznego wejscia pod jadacyc samochod. No i dalczego ma umiec na oko ocenic odleglosc...? :-P
              • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 11:58
                emes-nju napisał:

                > Po popatrz, popatrz... Napisales calkiem z sensem. Ale calkiem bez sansu, jezel
                > i wezmie sie pod uwage inne twoje wypowiedzi. ---> Skoro pieszy nie ma obow
                > iazku znac drogi hamowania, to dlaczego ma znac odleglosc bezpiecznego wejscia
                > pod jadacyc samochod. No i dalczego ma umiec na oko ocenic odleglosc...? :-P

                Skąd? Z doświadczenia. Jeżeli 100 razy wchodził w takiej odległości i nie słyszał pisku hamulców, to nie znając wzorów na drogę hamowania (a Ty znasz?) może chyba założyć, że jest to odległość wystarczająca.
                Jura
                • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 12:02
                  jureek napisał:

                  > Jeżeli 100 razy wchodził w takiej odległości i nie słyszał
                  > pisku hamulców, to nie znając wzorów na drogę hamowania (a Ty znasz?) może
                  > chyba założyć, że jest to odległość wystarczająca.

                  Metoda "na ruskiego sapera" ma oczywiscie sens i, jak widac, nasladowcow. Ma jednak powazna wade. Jak nadepnie sie w odpowiednim miejscu, to nie uslyszy sie bum. Tak samo jak za 101 razem wyjdzie sie zdecydowanie za blisko, to pisku hamulcow tez sie nie uslyszy - co najwyzej traby anielskie...

                  Ja jednak wole polegac na moim osobistym instynkcie samozachowawczym i KAZDY przypadek budzacy moje watpliwosci traktowac tak, jakby byl mina.
                  • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 12:12
                    emes-nju napisał:

                    > Ja jednak wole polegac na moim osobistym instynkcie samozachowawczym i KAZDY pr
                    > zypadek budzacy moje watpliwosci traktowac tak, jakby byl mina.

                    To dobrze, że tak wolisz. Może przy okazji zrozumiesz też moje takie samo traktowanie znaków ograniczenia - też wolę dmuchać na zimne i traktować każdy znak tak, jakby był uzasadniony.
                    A tak konkretnie, to przechodzisz tylko wtedy, gdy w zasięgu wzroku nie widzisz żadnego jadącego samochodu?
                    Czy może korzystasz ze swojej wiedzy i szybko obliczasz drogę hamowania?
                    Jura
                    • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 12:35
                      jureek napisał:

                      > To dobrze, że tak wolisz. Może przy okazji zrozumiesz też moje takie samo trakt
                      > owanie znaków ograniczenia - też wolę dmuchać na zimne i traktować każdy znak t
                      > ak, jakby był uzasadniony.

                      Jezeli nie widze dalszej drogi, to traktuje znak jako uzasadniony. (Chyba, ze zobacze np. 20 km/h na zwyklej DK - widzialem - bo jezeli taka droga wymaga takiego ograniczenia, to nie powinien odbywac sie na niej ruch; oczywiscie "zgadlem" - znak byl taki, bo innego na skladzie nie mieli, a do tego jedynym powodem ograniczenia byla lopata na poboczu). Jezeli widze dalsza droge, to, korzystajac z wiedzy, z ktorej robie uzytek zgodnie z przepisami "dostosowujac" w dol, niezgodnie z przepisami "dostosowuje" w gore :-) Od prawie cwiercwiecza sie nie pomylilem, a wiec mozna uznac, ze jakos sobie radze w naszym znakologicznym bezholowiu.

                      Sek w tym, ze watpliwosci miewam dosc rzadko, bo sporo jezdze dobrze juz przeze mnie wydeptanymi sciezkami i widze, ze nawet po zdjeciu 3/4 ograniczen NIC na drodze by sie nie zmienilo. Ani rozwijane predkosci, ani bezpieczenstwo.

                      > A tak konkretnie, to przechodzisz tylko wtedy, gdy w zasięgu wzroku nie widzisz
                      > żadnego jadącego samochodu?
                      > Czy może korzystasz ze swojej wiedzy i szybko obliczasz drogę hamowania?

                      Niczego nie licze. Korzystam z doswiadczenia, ktore zawdzieczam tym, ktorzy lamiac moje podstawowe prawa przeprowadzili na mnie bestialskie czynnosci zwane edukacja.
                      • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 14:07
                        emes-nju napisał:

                        > Niczego nie licze. Korzystam z doswiadczenia, ktore zawdzieczam tym, ktorzy lam
                        > iac moje podstawowe prawa przeprowadzili na mnie bestialskie czynnosci zwane ed
                        > ukacja.

                        Prosiłem o konkrety. W jakiej minimalnej odległości należy przechodzić, żeby było bezpiecznie? 50 metrów? 50 metrów? 250?
                        Jura

                        • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 14:26
                          jureek napisał:

                          > Prosiłem o konkrety.

                          Jako ze nic nie obliczam, nie jestem wstanie podac wyrazanych cyframi konkretow. Zapraszam zatem do Warszawy, to pospacerujemy i pokaze Ci to, co mi pokazywali rodzice (troche potrwalo zanim stwierdzili, ze juz umiem sam odpowiednio sie zachowywac w okolicy jezdni, ale za to jak juz "zassalem", to - odpukac - nie zdarzylo mi sie potem, zebym zmusil kogos do gwaltownych manewrow).
                          • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 14:41
                            emes-nju napisał:

                            > jureek napisał:
                            >
                            > > Prosiłem o konkrety.
                            >
                            > Jako ze nic nie obliczam, nie jestem wstanie podac wyrazanych cyframi konkretow

                            A to nie Ty domagasz się raz po raz, żeby podawano Ci konkretnie, z jaką prędkością masz jechać, żeby było bezpiecznie, po czym zwykle dochodzisz bardzo odkrywczego wniosku, że jedyną prędkością bezpieczną jest bezruch?
                            Może w takim ustalimy analogicznie, że jedyną bezpieczną dla pieszego odległością samochodu od przejścia jest nieskonczoność?
                            Jura

                            P.S. Poniżej zadałem Ci pytanie, dlaczego w stopierwszym przypadku odległość była zbyt bliska.
                            • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 15:09
                              Ja nikomu nie wytykam po fakcie, ze jechal za szybko. Dlatego zatem jezeli ktos mi to wytyka, zycze sobie podania "recepty". No bo jezeli ktos wie, ze jechalem za szybko, to powinien tez wiedziec ile by bylo dobrze. Tak samo jezeli ktos pisze, ze mam zwolnic jak nie widze w nocy pieszych, to ja sie pytam do ilu km/h. (Czasem nawet podaje poparta wyliczeniami odpowiedz :-P ).

                              A wracajac do pieszych. Nie podaje cyfr, ale proponuje "szkole przetrwania" w najgorszym dla pieszych miescie swiata, jakim jest Warszawa*. Taka szkola przeprowadzona przez moich starych dala zaskakujaco dobre rezultaty! Dzieki temu nikt nie czul sie zmuszony do wozenia mnie do zadnej szkoly (ani nigdzie indziej; ale mialem leniwych starych - mieli samochod, a ja od gowniarza zapierd... z buta, a mape komunikacji mialem, w ograniczonym do moich owczesnych potrzeb zakresie, w malym paluszku juz w wieku rzedu 10 lat), zeby mnie cos nie zabilo. I wiesz... Nic mnie nie zabilo, swietnie sobie radze z przekraczaniem jezdni (nawet na wielopasmowkach bez sygnalizacji), a wiec czuje sie predystynowany do przeprowadzania szkolen dla pieszych :-D

                              Nie wiem tylko czy w dzisiejszych czasach moje porady bylyby "trendy" - za duzy kladlbym w nich nacisk na zapewnianie sobie bezpieczenstwa, bez ogladania sie na przpeisy i obowiazki innych.

                              --
                              * Miasto, w ktorym zdominowani przez kierowcow piesi sa wstanie wygenerowac na jednym przejsciu na jednej z "tranzytowek" miejscami trzypasmowy korek obejmujacy swoim zasiegiem wiecej niz jedna dzielnice.
                              • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 15:37
                                emes-nju napisał:

                                > Ja nikomu nie wytykam po fakcie, ze jechal za szybko. Dlatego zatem jeze
                                > li ktos mi to wytyka, zycze sobie podania "recepty". No bo jezeli ktos wie, ze
                                > jechalem za szybko, to powinien tez wiedziec ile by bylo dobrze.

                                Otóż to. Skoro ktoś twierdzi, że pieszy wyszedł za blisko, to powinien też wiedzieć ile byłoby dobrze :D
                                Jura
                                • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 15:40
                                  jureek napisał:

                                  > Otóż to. Skoro ktoś twierdzi, że pieszy wyszedł za blisko, to powinien też
                                  > wiedzieć ile byłoby dobrze :D

                                  Nawet zero moze byc zle. Kilka razy zostalem potracony przez pieszego - za kazdym razem przy predkosciach bliskich zeru
                                  • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 16:07
                                    emes-nju napisał:

                                    > jureek napisał:
                                    >
                                    > > Otóż to. Skoro ktoś twierdzi, że pieszy wyszedł za blisko, to powinien te
                                    > ż
                                    > > wiedzieć ile byłoby dobrze :D
                                    >
                                    > Nawet zero moze byc zle. Kilka razy zostalem potracony przez pieszego - za kazd
                                    > ym razem przy predkosciach bliskich zeru

                                    Nie zrozumiałeś pytania. Nie o prędkość pytalem, tylko o odległość, w jakiej pieszy może wejść na przejście, żeby nie było za blisko.
                                    Bo jak ktoś twierdzi, że pieszy wszedł za blisko, to powinienen też wiedzieć, jaka odległość byłaby OK. :P
                                    Jura
                                    • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 16:09
                                      jureek napisał:

                                      > jak ktoś twierdzi, że pieszy wszedł za blisko, to powinienen też wiedzieć, jaka odległość
                                      > byłaby OK. :P

                                      Taka, zeby w tego pieszego nie przydzwonil samochod :-P
                                      • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 16:26
                                        emes-nju napisał:

                                        > Taka, zeby w tego pieszego nie przydzwonil samochod :-P

                                        No popatrz, gdy chodziło o prędkości, domagałeś się konkretnych liczb, a tutaj zadowalasz się ogólnikami?
                                        Dobra, już kończę to znęcanie się nad Emesem :D
                                        Jura
                                        • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 04.01.11, 12:37
                                          Masz satysfakcje ze znecania sie tak dotkliwego, ze az musisz pisac, ze sie znecasz? ;-)
                                          • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 04.01.11, 12:54
                                            emes-nju napisał:

                                            > Masz satysfakcje ze znecania sie tak dotkliwego, ze az musisz pisac, ze sie zne
                                            > casz? ;-)

                                            Satysfakcji nie mam, bo sadystą nie jestem. Dlatego napisałem, że już kończę.
                                            Jura
                                            • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 04.01.11, 13:08
                                              Ale pomecz mnie jeszcze troche!

                                              Dyskusja z Toba, mimo ze sie nie zgadzamy, jest mimo wszystko dosc przyjemna, bo masz miedzy uszami cos, z czego robisz uzytek ;-)
                                              • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 04.01.11, 13:15
                                                emes-nju napisał:

                                                > Ale pomecz mnie jeszcze troche!

                                                NIE!

                                                > Dyskusja z Toba, mimo ze sie nie zgadzamy, jest mimo wszystko dosc przyjemna, b
                                                > o masz miedzy uszami cos, z czego robisz uzytek ;-)

                                                Aha, pacyfikacja przez zagłaskanie? Nie ze mną te numery, Bruner :)
                                                Jura
                                                • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 04.01.11, 13:20
                                                  jureek napisał:

                                                  > Aha, pacyfikacja przez zagłaskanie? Nie ze mną te numery, Bruner :)

                                                  Eeee tam, pacyfikacja. Od pacyfikowania sa tu inne obiekty.
                    • misiu-1 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 14:09
                      jureek napisał:

                      > Czy może korzystasz ze swojej wiedzy i szybko obliczasz drogę hamowania?
                      > Jura

                      Umiejętność obliczania drogi hamowania jest czynnością całkowicie pieszemu zbędną. Wystarczy umiejętność zgrubnej oceny odległości i prędkości zbliżania się pojazdu w odniesieniu do własnej prędkości przechodzenia przez jezdnię. Wymagana rozdzielczość wyniku - jednobitowa, tzn. "1" - "zdążę - przechodzę" lub "0" - "nie zdążę - czekam_aż_przejedzie". Metoda jest niezawodna.
                  • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 12:14
                    emes-nju napisał:

                    > Metoda "na ruskiego sapera" ma oczywiscie sens i, jak widac, nasladowcow. Ma je
                    > dnak powazna wade. Jak nadepnie sie w odpowiednim miejscu, to nie uslyszy sie b
                    > um. Tak samo jak za 101 razem wyjdzie sie zdecydowanie za blisko, to pisku hamu
                    > lcow tez sie nie uslyszy - co najwyzej traby anielskie...

                    Przecież pisałem, że wychodzi w tej samej odległości, która w 100 przypadkach okazała się absolutnie bezpieczna. Dlaczego więc w stopierwszym przypadku ta odległość ma się okazać zdecydowanie za bliska?
                    Jura
              • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 20:53
                emes-nju napisał:

                > Skoro pieszy nie ma obowiazku znac drogi hamowania, to dlaczego ma znac odleglosc
                > bezpiecznego wejscia pod jadacyc samochod.

                Dlatego bo informacje o drodze hamowania sa dla niego po pierwsze zbyteczne, po drugie calkowicie zmienne (zalezne od od zbyt wielu parametrow, na ktore pieszy nie ma wplywu o ktorych nawet nie moze wiedziec) i po trzecie - dla wielu zbyt skomplikowane - zwlaszcza jesli spora czesc kierowcow, specjalnie w tym kierunku szkolona(!) nie ma nawet bladego pojecia o drodze tylko swojego wlasnego samochodu.

                > No i dalczego ma umiec na oko ocenic odleglosc...?

                Bo to w przeciwienstwie do "przyczepnosci" i "drogi hamowania" bez porownania prostszy parametr majacy na dodatek duzo wieksze znaczenie niz wiedza o "drogach hamowania" nadjezdzajacych samochodow i "przyczepnosci".

        • madzioreck Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 02.01.11, 17:56
          > Jako piesza nie masz obowiazku tego wiedziec.

          Oczywiście, że nie. Nikt tez nie zabrania znaleźć sie na cmentarzu i mieć na nagrobku napis: "Zginął, udowadniając, kto ma pierwszeństwo" :] Można i tak :]
          Pieszy w ogóle nie ma obowiązku wiedzieć czegokolwiek.
          • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 20:56
            madzioreck napisała:

            > Oczywiście, że nie. Nikt tez nie zabrania znaleźć sie na cmentarzu i mieć na na
            > grobku napis: "Zginął, udowadniając, kto ma pierwszeństwo" :] Można i tak :]
            > Pieszy w ogóle nie ma obowiązku wiedzieć czegokolwiek.

            Droga hamowania przecietnego, sprawnego technicznie samochodu osobowego na suchym asfalcie wynosi jakies 13 metrow.
            Mozesz wyjasnic jak ta wiedza mialaby byc zastosowana praktycznie przy przejsciu przez jezdnie przez dziecko albo 70-tka?
            • madzioreck Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 23:06
              Nie wiem jak, jakos jednak można, skoro większość ludzi nie wpada jednak pod jadące auta. Ja wpadłam kiedyś, bo wylazłam jak cielę chłopu przed maskę.
              I nie chodzi o to, że tylko pieszy ma uważac, bo ja tu jadę i wszyscy wypad, bo mielone zrobię, ale są miejsca, gdzie ludzi wyłażą bez jakiegokolwiek rozejrzenia się, na przejściu czy poza nim. Nawet jesli mają rację, i to kierowca jest pirat, to już gdzieś, gdzie można sobie wsadzić rację, jak się straci zdrowie albo życie. To tak jak z tymi kierowcami TIRów i ich widocznością, ja się nie zagłębiam, kto ma rację, nie wnikam, nie zakładam też, że jestem na prawie i w doopie mam, co on widzi. W doopie mogę mieć, ale jeśli on nie widzi, to i tak mnie zmiecie. Tak samo kierowca osobówki - nie dam się z premedytacją rozjechać tylko dlatego, że mam pierwszeństwo.
              • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 12:05
                madzioreck napisała:

                > Nie wiem jak,

                Czyli kierowcy nia majacy w wiekszosci bladego pojecia o "przyczepnosci" i "drodze hamowania" wymagaja tej wiedzy od pieszych (od dziecka z podstawowki po babcie z laska) ale jesli sie spyta kierowcy, jak piesi maja uzywac tej wiedzy, okazuje sie, ze kierowcy nawet o tym nie maja bladego pojecia. Nie wydaje ci sie to groteskowe?

                > jakos jednak można, skoro większość ludzi nie wpada jednak pod jadące auta.

                Ano nie wpadaja, bo nie potrzeba do tego ani wiedzy o "przyczepnosci" ani o "drodze hamowania" tylko wlasciwej oceny odleglosci i wynikajacego z doswiadczenia poczucia czasu przejazdu.

                Pieszy powinien tak przechodzic, aby nie musial liczyc na ostre hamowanie kierowcy.

                To, ze wielu kierowcow uniemozliwia pieszym spokojne przejscie przez jezdnie i zmusza ich do ryzykownych zachowan to juz inny temat.


                > Ja wpadłam kiedyś, bo wylazłam jak cielę chłopu przed maskę.

                Bo zle ocenilas odleglosc albo sie zagapilas. Wiedza o "przyczepnosci" i "drodze hamowania" w nic by w tym nie zmienila.


    • opelotka Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 02.01.11, 15:44
      Taa,ci cholerni piesi za grosz nie mają wyczucia sytuacji i zawsze z maniackim uporem usiłują przedostać na druga stronę jezdni,nie bacząc na zło jakie wyrzadzają społeczności kierowniczej.Lecz kierowniki swoją nieugiętością mówia tej pieszej tłuszczy : stop,nie będzie pieszy pluł nam w twarz.No i jest jak jest,jak Polska długa i szeroka,taki sobie model narodowy,powiatowy,zaściankowy,z pewnością asocjalny.I nie mam zadnych watpliwości,że ten model urodzi pomysł wyposażenia piechurów w tabelki z drogą hamowania pojazdów we wszelakich możliwych sytuacjach,niech wiedzą i się stosują !
      • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 02.01.11, 19:18
        > Taa,ci cholerni piesi za grosz nie mają wyczucia sytuacji i zawsze z maniackim
        > uporem usiłują przedostać na druga stronę jezdni,nie bacząc na zło jakie wyrzad
        > zają społeczności kierowniczej

        W polowie smiertelnych przypadow szkode robia sami sobie. I to oto chodzi w tym watku, a nie o to co zle zrobil kierowca.

        Ale kazdemu pieszemu oczywiscie moze sie wydawac, ze kierowca to taki wrog, ze warto poniesc smierc na przejsciu, byleby zly kierowca poszedl do paki. Tak, za taka satysfakcje warto zginac!!!
        • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 02.01.11, 19:39
          edek40 napisał:

          > Ale kazdemu pieszemu oczywiscie moze sie wydawac, ze kierowca to taki wrog, ze
          > warto poniesc smierc na przejsciu, byleby zly kierowca poszedl do paki. Tak, za
          > taka satysfakcje warto zginac!!!

          Jestem pod wrażeniem, z jaką trafnością określiłeś motywy takiego postępowania pieszych.
          A poza tym wszyscy zdrowi?
          Jura
          • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 02.01.11, 20:11
            > Jestem pod wrażeniem, z jaką trafnością określiłeś motywy takiego postępowania
            > pieszych.

            Skromnie dodam, ze analizowanie mojej wypowiedzi w oderwaniu od wypowiedzi, do ktorej sie odnioslem jest nieco bez sensu.
    • tymon99 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 02.01.11, 19:02
      a co miał pieszy zrobić? czekać do czwartej rano, aż nie będzie w zasięgu wzroku ani jednego pojazdu?
      • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 02.01.11, 19:21
        > a co miał pieszy zrobić? czekać do czwartej rano, aż nie będzie w zasięgu wzrok
        > u ani jednego pojazdu?

        Czytaj uwaznie. Pierwszy pieszy wszedl prawidlowo, choc z uwagi na warunki przestraszyl goscia z cieniasa (mnie z reszta rowniez). Mi chodzi o tych nastepnych, ktorzy lezli, nie patrzac, pod sunacy bezwladnie pojazd. Dodam skromnie, ze za mna nie jechal zaden samochod, wiec czekanie do czwartej rano byloby nieco bez sensu. Jednak jesli ktos ma z glupoty wlezc pod niekontrolowany samochod, to niech z tej samej glupoty czeka do czwartej rano. Wszystkim to wyjdzie na zdrowie...
        • tymon99 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 09:47
          jeśli pierwszy wszedł, uznali, że już mają pierwszeństwo (wg idiotycznego zapisu w polskim kodeksie) i samochody zatrzymane w celu przepuszczenia pierwszego będą stać, aż przejdzie cała reszta.
          • kozak-na-koniu Idiotyczne zapisy... 03.01.11, 10:20
            tymon99 napisał:

            > jeśli pierwszy wszedł, uznali, że już mają pierwszeństwo (wg idiotycznego zapis


            "Art. R. 412-37. -
            Les piétons doivent traverser la chaussée en tenant compte de la visibilité ainsi que de la distance et de la vitesse des véhicules.
            Ils sont tenus d'utiliser, lorsqu'il en existe à moins de 50 mètres, les passages prévus à leur intention.


            Czyli: piesi muszą przechodzić przez jezdnię mając na uwadze widoczność, a także odległość i prędkość pojazdów.
            Są zobowiązani używać, jeśli znajduje się w odległości mniejszej jak 50 metrów przejść dla nich przewidzianych.
            www.police.online.fr/cr/livre_4_2.html
            "Art. R. 415-11. -
            Tout conducteur est tenu de céder le passage aux piétons régulièrement engagés dans la traversée d'une chaussée."


            Czyli: Każdy prowadzący (pojazd) jest zobowiązany do ustąpienia przejścia pieszym regularnie zaangażowanym w przejścia na drugą stronę jezdni.
            www.police.online.fr/cr/livre_4_3.html
            Poza tym, jest tam jeszcze parę "idiotycznych zapisów" - zupełnie podobnych do polskich... W którym jeszcze kraju jest podobnie?:D
          • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 11:04
            > jeśli pierwszy wszedł, uznali, że już mają pierwszeństwo (wg idiotycznego zapis
            > u w polskim kodeksie)

            A jak myslisz, dlaczego tak, a nie inaczej nazwalem moj watek?

            Wciaz zbyt wielu ludzi uwaza, ze istnieje cos takiego jak pierwszenstwo. Ono istnieje jako zapis w prawie. Jesli jednak ktos go nie ustapi, to ono nie isnieje i nalezy sie odpowiednio zachowywac. Mozna sie oczywiscie obrazic, zadzwonic na policje, naskarzyc ksiedzu. Cokolwiek. Ale nie lezc czy nie jechac pod jadacy (nawet nieprzepisowo) samochod!!!

            Ciekawe ile w skali roku jest ofiar bezmyslnego egzekwowania "pierwszenstwa"?
            • tymon99 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 14:13
              nie szukaj sobie tu we mnie sojusznika. zapis jest durny, bo stawia pieszych w sytuacji paragrafu 22: kierowcy nie muszą im ustępować, póki nie znajdą się na jezdni. jeśli wejdą na jezdnię, to "wtargnęli bezpośrednio przed..".
              innymi słowy: nie popieram pomysłu przywrócenia bezwzględnego pierwszeństwa dla samochodów, jako było za komuny, tylko wprowadzenie janego przepisu: pieszy na pasach - samochody ustępują. bez wyjątków i zastrzeżeń.
              • kozak-na-koniu Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 14:21
                tymon99 napisał:

                > innymi słowy: nie popieram pomysłu przywrócenia bezwzględnego pierwszeństwa dla
                > samochodów, jako było za komuny, tylko wprowadzenie janego przepisu: pieszy na
                > pasach - samochody ustępują. bez wyjątków i zastrzeżeń.

                Nigdy niczego takiego nie było. Do lat '70 dzielono przejścia dla pieszych na "zwykłe" i "uprzywilejowane", na których to pieszy miał "bezwzględne pierwszeństwo". Potem sprawę uproszczono i pierwszeństwo albo się ma, albo się go nie ma - bezprzymiotnikowo. Od tamtej pory jest właśnie tak, jak napisałeś: pieszy na pasach - pojazdy (nie tylko samochodowe) mają obowiązek mu ustąpić. Poczytaj sobie przepisy, a wątek chyba dotyczy czegoś innego: opisuje sytuację, w której paru bezmyślnych osobników wlazło przed będący w niekontrolowanym poślizgu i sunący najpierw przodem, potem bokiem i tyłem pojazd.
              • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 14:33
                > nie szukaj sobie tu we mnie sojusznika.

                Nie musze. Cale zycie bowiem stosuje sie do innego sformulowania prawa, znanego z morza. Tu w przepisach o prawie drogi nie ma ani slowa o pierwszenstwie. Duzo zas mowi sie o tym kto i kiedy ma ustapic oraz o ograniczonym zaufaniu. Skoro wiec nie ma mowy o pierwszenstwie, ludzie na wodzie musza kierowac sie ograniczonym zaufaniem do tego, kto ma obowiazek ustapic.

                Tak na marginesie, dzieki temu, ze nie ma ani slowa o pierwszenstwie, mozna pociagnac do wspolodpowiedzialnosci tego, kto, w oparciu o zasade ograniczonego zaufania, na widok nieustepujacego, nie zrobil wszystkiego, aby kolizji/zdarzenia uniknac.

                > samochodów, jako było za komuny, tylko wprowadzenie janego przepisu: pieszy na
                > pasach - samochody ustępują. bez wyjątków i zastrzeżeń.

                Czy planujesz jakis obszar ochronny, czy piesi maja miec prawo do wejscia w bok samochodu?
                • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 14:41
                  edek40 napisał:

                  > Nie musze. Cale zycie bowiem stosuje sie do innego sformulowania prawa, znanego
                  > z morza.

                  "Najsmieszniejsze" w tych przepisach jest to, ze mimo tego, ze po morzu jako dowodzacy plywac moga w zasadzie tylko ludzie o bez porownania wyzszych kwalifikacjach (i doswiadczeniu) niz nawet zawodowi kierowcy, ustawodawca zauwazyl, ze nawet ekspertowi moze zdarzyc sie, brzemienny w skutki, blad...

                  A kierowca ma nie popelniac bledu. Bo to zakazane :-P
                • tymon99 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 16:33
                  bez wyjątków i zastrzeżeń - tak napisałem i to właśnie miałem na myśli. z tych samych powodów, z których jestem przeciwny zielonym strzałkom osłabiającym wymowę czerwonego światła. nie wolno to nie wolno, i już.
                  • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 19:11
                    > bez wyjątków i zastrzeżeń - tak napisałem i to właśnie miałem na myśli. z tych
                    > samych powodów, z których jestem przeciwny zielonym strzałkom osłabiającym wymo
                    > wę czerwonego światła. nie wolno to nie wolno, i już.

                    Jak planujesz wyegzekwowac taki przepis u mnie w drodze do domu, gdzie znowu zdemontowano znak i znowu nikt tego nie naprawia, czekajac, az edek znowu zamailuje? Dodam, ze jest to w miejscu, w ktorym wlasnie po raz pierwszy opuscilismy obszar zabudowany, jest ciemno jak d....pie, ruch jest ogromny, a pasy na jezdni calkowicie nie widoczne. O tym, ze piesi sa niewidoczni chyba rowniez nie musze pisac.

                    Czyli tak: jade sobie bardzo ruchliwa wyjazdowka. Opuszczam obszar zabudowany. Oslepiaja mnie swiatla aut z przeciwka, a na nieoznakowanym przejsciu czeka nieoznakowany pieszy, ktorego mam bezwarunkowo pusicic, choc nie widze ani jego samego, ani nawet przejscia, bo znaku brak.
                    • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 19:29
                      edek40 napisał:

                      > Jak planujesz wyegzekwowac taki przepis u mnie w drodze do domu, gdzie znowu zd
                      > emontowano znak i znowu nikt tego nie naprawia, czekajac, az edek znowu zamailu
                      > je? Dodam, ze jest to w miejscu, w ktorym wlasnie po raz pierwszy opuscilismy o
                      > bszar zabudowany, jest ciemno jak d....pie, ruch jest ogromny, a pasy na jezdni
                      > calkowicie nie widoczne. O tym, ze piesi sa niewidoczni chyba rowniez nie musz
                      > e pisac.

                      Jeżeli przejścia będą przepisami różnić się od innych miejsc na jezdni, to takich przejść być nie powinno. W obecnym brzmieniu przepisów widoczność przejścia i tak nie ma żadnego znaczenia, no bo kto traktuje poważnie jakąś tam enigmatyczną "szczególną ostrożność".
                      Jest więc rzeczą oczywistą, że wraz ze zmianą przepisów musi poprawić się oznakowanie przejść i ich usytuowanie. Do zmiany przepisów należałoby dorzucić przepisy wykonawcze, że np. na każdym przejściu przez jezdnię, na której dozwolona prędkość przekracza 50 km/h, musi być sygnalizacja świetlna. W tej chwili bowiem, kiedy z malowania pasów praktycznie nic nie wynika (poza tym, że policja może nakładać mandaty za przechodzenie w innym miejscu), można je sobie malować jak popadnie bez żadnych konsekwencji.
                      Jura
                      • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 20:14
                        > Jeżeli przejścia będą przepisami różnić się od innych miejsc na jezdni, to taki
                        > ch przejść być nie powinno. W obecnym brzmieniu przepisów widoczność przejścia
                        > i tak nie ma żadnego znaczenia, no bo kto traktuje poważnie jakąś tam enigmatyc
                        > zną "szczególną ostrożność".

                        Traktuje tak samo jak kazde inne wykroczenie nie mierzalne fotoradarem.

                        > Jest więc rzeczą oczywistą, że wraz ze zmianą przepisów musi poprawić się oznak
                        > owanie przejść i ich usytuowanie.

                        Dlaczego musi? Przeciez wiadomo, ze to predkosc zabija, a nie zaciemnione przejscie w srodku niczego polaczone z kodeksowo zaciemnionym pieszym.
                        • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 20:28
                          edek40 napisał:

                          > Traktuje tak samo jak kazde inne wykroczenie nie mierzalne fotoradarem.

                          Ja aż tak źle polskich kierowców nie oceniam. Przeważająca ich większość respektuje sygnalizację świetlną i pierwszeństwo na skrzyżowaniach, chociaż wykroczenia w tym zakresie też nie są mierzalne fotoradarem. Jeżeli więc zamiast nieokreślonej "szczególnej ostrożności" będzie jasno określone pierwszeństwo na przejściach, to i to będzie na ogół respektowane, tak jak i inne pierwszeństwa.


                          > > Jest więc rzeczą oczywistą, że wraz ze zmianą przepisów musi poprawić się
                          > oznak
                          > > owanie przejść i ich usytuowanie.

                          > Dlaczego musi?

                          Wyżej napisałem, dlaczego musi. Dlatego, że będzie się to wiązało z obowiązkami dla kierowcy, a nie tak jak teraz, że z faktu, że jest przejście, nic nie wynika.
                          Jura
                          • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 20:32
                            > Ja aż tak źle polskich kierowców nie oceniam. Przeważająca ich większość respek
                            > tuje sygnalizację świetlną i pierwszeństwo na skrzyżowaniach, chociaż wykroczen
                            > ia w tym zakresie też nie są mierzalne fotoradarem.

                            Poniewaz nawet spory glupek wie jakie to ryzyko. Sa jednak jeszcze wieksze glupki... Na szczescie wszedzie, co potwierdzaja ci Niemcy.

                            > Wyżej napisałem, dlaczego musi.

                            Nic nie musi (vide plany i realizacja budowy drog). Nie musi nawet wybudowac wyjazdu z Warszawy.
                            • jureek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 04.01.11, 09:37
                              edek40 napisał:

                              > Poniewaz nawet spory glupek wie jakie to ryzyko.

                              Jakie tam ryzyko dla wielkiego tira w starciu z jakimś tico? A jednak także większość tirów nie wymusza pierwszeństwa na osobówkach. Kurcze, do czego to doszło, żebym ja musiał bronić honoru polskich kierowców przed sugestiami Edka, że tylko bat może pomóc, żeby przestrzegali przepisów.

                              > Sa jednak jeszcze wieksze glup
                              > ki... Na szczescie wszedzie, co potwierdzaja ci Niemcy.

                              Och, jak miło, że nie zapomniałeś o czymś dla pokrzepienia serc :)
                              Jura
                              • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 04.01.11, 12:38
                                > Kurcze, do czego to doszło, żebym ja musiał bronić honoru polskich kierowców przed sugestiami Edka, że t
                                > ylko bat może pomóc, żeby przestrzegali przepisów.

                                Dlaczego tak podbijasz bebenek? Czy ja napisalem, ze to wiekszosc, albo choc znaczna ilosc? Jednak niektorzy, niezaleznie od kraju, potrzebuja choc poczucia, ze ktos patrzy im na rece. I to wszedzie, a nie tylko w okolicach zdefiniowanych w GPSie pozycji masztow fotoradarowych.
                                • enro_n Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 12:24
                                  Później niech jeszcze ktoś patrzy czy czy żony nie bijesz w sypialni, albo czy nie masz w szufladzie czegoś co mogło by służyć do zranienie kogoś (np. wyjątkowo ostrego długopisu).
                    • tymon99 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 20:36
                      trudno mi się odnieść do tego konkretnego przejścia - nie wiem, gdzie mieszkasz. być może (zgaduję bez wystarczających danych) trzeba tam poprawić oznakowanie, urządzić przejście o ruchu kierowanym albo puścić ruch tranzytowy inną drogą.
                      • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 23:39
                        > trudno mi się odnieść do tego konkretnego przejścia - nie wiem, gdzie mieszkasz
                        > . być może (zgaduję bez wystarczających danych) trzeba tam poprawić oznakowanie
                        > , urządzić przejście o ruchu kierowanym albo puścić ruch tranzytowy inną drogą.

                        A nie prosciej bez zadnych wyjatkow dac pierwszenstwo pieszym? Niech sobie gina. Najwazniejsze, ze bedzie latwo pokazac sprawce bez zadnych zbednych dochodzen.

                        Ruch tranzytowy co?!?! Inna droga??? A to przez Raszyn juz nie moga wychodzic z dwumilionowej metropolii dwie szosy miedzynarodowe? Tak, jest zle? Nie, chyba dobrze, bo od 20 lat mowi sie o szosie tranzytowej i nic.
                        • tymon99 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 04.01.11, 09:45
                          nie zrozumiałeś. bezwzględne pierwszeństwo pieszym, a jeśli na przejściu koło ciebie się to nie sprawdza, przejście do przeróbki. i nic tu rzekoma międzynarodowość alei krakowskiej nie ma do rzeczy.
                          • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 04.01.11, 10:57
                            > nie zrozumiałeś. bezwzględne pierwszeństwo pieszym, a jeśli na przejściu koło c
                            > iebie się to nie sprawdza, przejście do przeróbki.

                            A ja, kolego, nic bym tu nie przerabial. Wystarczy bowiem zrobic porzadna wylotowke z Warszawy w tym miejscu, oznakowac (byle jak, ale trwale) i czekac na efekty zmniejszenie ruchu o 60%. To proste rozwiazanie mozna stosowac nieomal w dowolnym miejscu naszego kraju. Budowac drogi tranzytowe poza miejscami zamieszkania, wtedy okaze sie, ze nawet wysepki nie sa nieodzowne...
                            • tymon99 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 04.01.11, 11:49
                              droga tranzytowa (powiedzmy, taka 8 albo 2, bo 7 już nie) i "wylotówka" (co za paskudne słowo!) z warszawy do grójca to jednak dwie różne rzeczy. budowanie "wylotówek" (fuj!) zamiast obwodnicy to tylko konserwacja popełnionych będów.
                              • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 04.01.11, 12:34
                                > droga tranzytowa (powiedzmy, taka 8 albo 2, bo 7 już nie) i "wylotówka" (co za
                                > paskudne słowo!) z warszawy do grójca to jednak dwie różne rzeczy. budowanie "w
                                > ylotówek" (fuj!) zamiast obwodnicy to tylko konserwacja popełnionych będów.

                                Warszawie brakuje i tego i tego. Wylotowki sa dla mieszkancow i gosci, a obwodnice dla tych, ktorzy w Warszawie nie maja interesu byc.
    • nelsonek Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 02.01.11, 22:20
      Na nagrobku pieszego (i nie tylko) zawsze jest napisane: "tu leży ten co miał pierwszeństwo".
    • marecki-34 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 03.01.11, 20:46
      Brakuje mi w tej dyskusji jednego elementu. Zgoda, że pieszy nie musi wiedzieć jaka jest nawierzchnia i czy samochód jest wyposażony w ABS ale to nie zwalnia go z odpowiedzialności za swoje życie. Byłem ostatnio w Anglii. Znakomita większość pieszych, rowerzystów i innych "miękkich" uczestników ruchu chodzi po ulicach w odblaskowych kurtkach we wściekłym seledynowym kolorze. U nas na palcach jednej ręki mogę policzyć rowerzystów w kamizelkach odblaskowych i dzieci z odblaskowymi elementami na kurtkach.
      • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 04.01.11, 12:53
        marecki-34 napisał:

        > Znakomita większość pieszych, rowerzystów i innych "miękkich" uczestników ruchu
        > chodzi po ulicach w odblaskowych kurtkach we wściekłym seledynowym kolorze.

        Informacja, ktora podales wprawila mnie w stupor!

        Przeciez od dluzszego czasu czytamy na forum, ze na Zachodzie "miekcy" nic sobie nie robia z ruchu kolowego i po jezdniach chadzaja jak po chodnikach (tylko wygodniej, bo jezdnie sa szersze oraz mniej uwaznie, bo na chodniku np. zmieniajac kierunek ruchu trzeba jednak spojrzec czy nie wpadnie sie pod kogos, bo mozna dostac w puzon jak trafi sie na jakiegos praktycznie ostrzyzonego osobnika w sportowym ubraniu). Zawsze (o dowolnej porze i przy kazdej widocznosci) i wszedzie (na Zachodzie niewidocznego pieszego nalezy sie spodziewac i odpowiednio "dostosowac" nawet na autostradzie).

        Ale potem przeczytalem jeszcze raz i rzucilo mi sie w oczy to:

        > Byłem ostatnio w Anglii.

        OSTATNIO. I wyszlo szydlo z worka... Ci biedni "miekcy" w Anglii musza tak sie ubierac, bo na Wyspy strasznie duzo Polakow zjechalo :-D
        • marecki-34 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 12:11
          emes-nju napisał:

          > OSTATNIO. I wyszlo szydlo z worka... Ci biedni "miekcy" w Anglii musza tak sie
          > ubierac, bo na Wyspy strasznie duzo Polakow zjechalo :-D

          :-)
    • krwe Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 11:11
      widząc pieszego dochodzącego do przejścia dla pieszych powinien cienkocienko już hamować, żeby ustąpić pierwszeństwa pieszemu.jak się widzi od krawężnika do krawężnika oraz czuje się panem drogi to potem jest takie zdziwienie.
      • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 11:15
        > widząc pieszego dochodzącego do przejścia dla pieszych powinien cienkocienko ju
        > ż hamować, żeby ustąpić pierwszeństwa pieszemu.jak się widzi od krawężnika do k
        > rawężnika oraz czuje się panem drogi to potem jest takie zdziwienie.

        A co robic niewidzac pieszego oraz znakow i majac pod kolami poslizgowa breje?
        • krwe Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 11:42
          iść do okulisty się przebadać.
          • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 11:46
            > iść do okulisty się przebadać.

            Szalenie konstruktywne. A konkretnie konstruktywne w zakresie Twojego pojmowania slowa pisanego.
            • wolfgang87 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 11:47
              kupić noktowizory ;)
            • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 12:10
              edek40 napisał:

              > Szalenie konstruktywne. A konkretnie konstruktywne w zakresie Twojego pojmowani
              > a slowa pisanego.

              Jesli nie widzisz ani znakow ani pieszego z odleglosci zaledwie 30-40 metrow(!) to jaka inna alternatywe poza pojsciem do okulisty jeszcze widzisz?
            • enro_n Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 12:26
              Jeżeli nie widzisz co jest przed Tobą w odległości kilku to chyba należy przerwać jazdę ?
              • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 13:03
                > Jeżeli nie widzisz co jest przed Tobą w odległości kilku to chyba należy przerw
                > ać jazdę ?

                Jezeli nie potrafisz przeczytac i zrozumiec glownego tekstu watku, to lepiej nie komentuj.

                Gdzie dokladnie napisane bylo, ze ktos czegos (poza zasypanymi sniegiem znakami) nie zauwazyl? To, ze zauwazyl "gwaltownie", co bylo opisane, nie znaczy, ze jest slepy. Nikt bowiem nie wymyslil sposobu widzenia nieoznakowanych przejsc oraz pieszych stojacych za slupem niedzialajacej latarni. Nawet volvo s60 tego nie ma.
                • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 13:10
                  edek40 napisał:

                  > Gdzie dokladnie napisane bylo, ze ktos czegos (poza zasypanymi sniegiem znakami
                  > ) nie zauwazyl?

                  Tutaj, napisal "ktos" "A co robic niewidzac pieszego oraz znakow"

                  > To, ze zauwazyl "gwaltownie", co bylo opisane, nie znaczy, ze jest slepy. Nikt bowiem nie
                  > wymyslil sposobu widzenia nieoznakowanych przejsc oraz pieszych stojacych za slupem
                  > niedzialajacej latarni.

                  Czyli mamy pieszego nie dosc, ze tak cienkiego jak latarnia to jeszcze tak podlego, ze sie za ta latarnia czail, tylko po to, zeby "gwaltownie" wejsc na przejscie akurat wtedy, gdy samochod zblizy sie na odleglosc tak mala, ze tylko slepy moze nie widziec ani latarni ani czajacego sie za nia pieszego.
                  • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 13:23
                    > Tutaj, napisal "ktos" "A co robic niewidzac pieszego oraz znakow"

                    Znowu czepiasz sie slowek nie odnoszac sie do calosci watku. Jeszcze raz. Pieszy byl niewidoczny z daleka, bo bylo ciemno, on byl ubrany na czarno, a do tego stal za slupem uszkodzonej latarni. Gdy tylko wyszedl zza slupa cienias zaczal hamowanie. Znaczy sie widzial pieszego. Znakow nie widzial, bo byly zasniezone i mogly oznaczac wszystko.

                    > Czyli mamy pieszego nie dosc, ze tak cienkiego jak latarnia to jeszcze tak podl
                    > ego, ze sie za ta latarnia czail, tylko po to, zeby "gwaltownie" wejsc na przej
                    > scie akurat wtedy, gdy samochod zblizy sie na odleglosc tak mala, ze tylko slep
                    > y moze nie widziec ani latarni ani czajacego sie za nia pieszego.

                    Dajesz popis swojej mocy umyslowej? Czy w tym watku chodzi o tego pieszego, ktory przeszedl bezpiecznie czy o tych baranow, ktorzy lezli pod sunacy w poslizgu samochod. Droga, co moze byc wazne, jest w tym miejscu bardzo nierowna. Niewykluczone wiec, ze poslizg i obrot leciutkiego auta bez ABS nie wynikal tylko ze zbyt nerwowej reakcji na pierwszego pieszego.

                    Niezaleznie jednak na reakcje na pierwszego pieszego skoncentruj sie na tych, ktorzy weszli pod sunace auto.
                    • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 15:30
                      edek40 napisał:

                      > Niezaleznie jednak na reakcje na pierwszego pieszego skoncentruj sie na tych
                      > , ktorzy weszli pod sunace auto.


                      Skoncetrowalem sie jak widzisz ponizej: Nawet po 5 sekundach hamowania, przy odleglosci zaledwie 15 metrow od przejscia piesi mogli zupelnie spokojnie przejsc przez jezdnie.
                      • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 15:34
                        > Skoncetrowalem sie jak widzisz ponizej: Nawet po 5 sekundach hamowania, przy od
                        > leglosci zaledwie 15 metrow od przejscia piesi mogli zupelnie spokojnie przejsc
                        > przez jezdnie.

                        Ja nawet zgadzam sie z toba w tym, ze mogli, bo i weszli...

                        Bez znaczenia pozostaje fakt, ze ostatni z grupy musial uskoczyc przed tylem cieniasa. No bo wszak mogli spokojnie przejsc, wiec przechodzili spokojnie.
                        • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 15:39
                          edek40 napisał:

                          > Ja nawet zgadzam sie z toba w tym, ze mogli, bo i weszli...

                          Wiec czemu sie ich czepiasz skoro mieli dosyc czasu, zeby przejsc przez pas i jeszcze wrocic?

                          > Bez znaczenia pozostaje fakt, ze ostatni z grupy musial uskoczyc przed tylem ci
                          > eniasa.

                          Bez znaczenia pozostaje fakt, ze tez sie dziwie, jak ten ostatni mogl wejsc wprost na samochod pelznacy z predkoscia zaledwie kilku km/h, ktory za sekunde sie zatrzyma i pytanie dlaczego przesadzasz o wejsciu pod jakies "sunace" auto, sugerujac tym samym znacznie wieksza predkosc a nie koncowke hamowania na ostatnim pol metra.
                          • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 15:42
                            > Wiec czemu sie ich czepiasz skoro mieli dosyc czasu, zeby przejsc przez pas i j
                            > eszcze wrocic?

                            Ale ja ich sie wcale nie czepiam. Kazdy ma prawo na wlasna prosbe dostac tylnym zderzakiem cieniasa w d...pe. Jesli jednak z tego prawa korzysta, to oklady na bolacy tylek niech zaklada mu malzonek/kolega, aby za glupote nie placili podatnicy.

                            > Bez znaczenia pozostaje fakt, ze tez sie dziwie, jak ten ostatni mogl wejsc wpr
                            > ost na samochod pelznacy z predkoscia zaledwie kilku km/h, ktory za sekunde sie
                            > zatrzyma i pytanie dlaczego przesadzasz o wejsciu pod jakies "sunace" auto, su
                            > gerujac tym samym znacznie wieksza predkosc a nie koncowke hamowania na ostatni
                            > m pol metra.

                            Ty byles tym, ktory uskoczyl spod cieniasa. Masz takie dokladne dane.
                            • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 15:58
                              edek40 napisał:

                              > Ale ja ich sie wcale nie czepiam. Kazdy ma prawo na wlasna prosbe dostac tylnym
                              > zderzakiem cieniasa w d...pe.

                              Ile razy mam jeszcze tlumaczyc, ze ci, ktorzy weszli 5 a nawet 7 sekund po rozpoczeciu hamowania nie musieli obawiac sie "zderzenia"?

                              > Ty byles tym, ktory uskoczyl spod cieniasa. Masz takie dokladne dane.

                              Przeciez dopiero powtorzylem, ze z podanych przez ciebie danych i wiedzy na poziomie podstawowki wiadomo , jak musialo to wygladac na ostatnim pol metra i w ostatniej sekundzie przed zatrzymaniem na przejsciu.
                            • tymon99 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 06.01.11, 16:22
                              edek40 napisał:

                              > oklady na
                              > bolacy tylek niech zaklada mu malzonek/kolega, aby za glupote nie placili poda
                              > tnicy.

                              skoro wraz z grupą kolegów wyszedł właśnie z roboty, to składkę zdrowotną płaci jak my wszyscy.
                              • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 07.01.11, 14:51
                                > skoro wraz z grupą kolegów wyszedł właśnie z roboty, to składkę zdrowotną płaci
                                > jak my wszyscy.

                                Uwazasz, ze skutki takiej glupoty sa pokrywane ze skladki tego konkretnie jegomoscia, ktory chrakteryzuje sie historycznym wrecz idiotyzmem? Przeciez taka glupota chyba ciagle jakas krzywde sobie robi, wiec te jego pare groszy miesiecznie nie wystarczy nawet na refundacje aspiryny. Na idiotow skladamy sie wiec wszyscy.
                                • tymon99 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 07.01.11, 21:15
                                  na tym polegają - uwaga, trudne słowo - ubezpieczenia: wszyscy - uwaga, trudne słowo - solidarnie płacimy składki, choć nie wszyscy korzystamy.
                • enro_n Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 14:28
                  Jak widać w "drzewku" odniosłem się do wypowiedzi "hanni" więc nie wiem o co Twoje nerwy ?
                  Widać to nie ja potrzebuję lekcji czytania.
                  • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 14:33
                    > Jak widać w "drzewku" odniosłem się do wypowiedzi "hanni" więc nie wiem o co Tw
                    > oje nerwy ?

                    Jak widac w drzewku Twoja odpowiedz jest trzecia w kolei odpowiedzia na moja wypowiedz.
          • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 12:07
            krwe napisał:

            > iść do okulisty się przebadać.

            :)
      • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 11:15
        Zanim podasz recepte-komunal, przeczytaj ze zrozumieniem pierwszy post.
        • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 12:46
          emes-nju napisał:

          > Zanim podasz recepte-komunal, przeczytaj ze zrozumieniem pierwszy post.

          Wlasnie przeczytal ze zrozumieniem.
          Jesli kierowca jadacy 40 km/h tak ostro hamowal, to znaczy, ze musial byc bardzo blisko przejscia (najwyzej 30-40 metrow). Gdyby byl dalej to przy 40 km/h nie byloby w ogole potrzeby hamowania (tym bardziej tak ostrego) bo pieszemu wystarczaja spokojnie 3-4 sekundy na przejscie pasa.
          Jesli ktos z tak malej odleglosci nie widzi noca ani znakow ani pieszych to powinien pojsc do okulisty albo przynajmniej wlaczyc swiatla.
          • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 13:09
            hannni napisał:

            > emes-nju napisał:
            >
            > > Zanim podasz recepte-komunal, przeczytaj ze zrozumieniem pierwszy post.
            >
            > Wlasnie przeczytal ze zrozumieniem.
            > Jesli kierowca jadacy 40 km/h tak ostro hamowal, to znaczy, ze musial byc
            > bardzo blisko przejscia (najwyzej 30-40 metrow).

            A moze nie hamowal ostro, a tylko troszke, a bylo dostatecznie slisko, zeby stracic panowanie nad samochodem? Zdarza sie (hannnnnniemu byc moze tez sie zdarzy jak skonczy gimnazjum i za dostateczne stopnie dostanie kase na kurs PJ).
            • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 13:26
              emes-nju napisał:

              > A moze nie hamowal ostro, a tylko troszke, a bylo dostatecznie slisko, zeby str
              > acic panowanie nad samochodem?

              Jesli hamowalby "troszke" i od razu zablokowal kola to oznaczaloby to bardzo sliska droge (gololedz).

              Tylko ze wzgledu na dobro edka przyjalem worst case, czyli przejezdzony snieg i ("gwatlowne") hamowanie z jakichs 30 metrow.
              Gdyby przyczepnosc byla jeszcze gorsza ( gololedz) to i odleglosc rozpoczecia manewru od przejscia musialaby byc znacznie wieksza, (okolo 60-70 metrow).
              Tyle, ze przy takiej odleglosci to jeszcze bardziej bezsensowne zarzucac cokolwiek pieszemu, bo przy 40 km/h i takiej odleglosci pieszy moze spokojnie przejsc przez cala jezdnie bez koniecznosci jakiejkolwiek reakcji ze strony kierujacego, ktory na dojechanie do przejscia potrzebowalby jakies 6 sekund.



              • edek40 Zacytuje edka 05.01.11, 13:33
                "Ja rozumiem tego pierwszego, ktory przeszedl calkowicie prawidlowo i ze sporym marginesem. Ale kolejni. Pod sunace bezwladnie auto? "

                Naprawde az tak trudno pojac o co w moim watku chodzi?
                • hannni Re: Zacytuje edka 05.01.11, 13:49
                  edek40 napisał:

                  > "Ja rozumiem tego pierwszego, ktory przeszedl calkowicie prawidlowo i ze spo
                  > rym marginesem.
                  Ale kolejni. Pod sunace bezwladnie auto? "
                  >
                  > Naprawde az tak trudno pojac o co w moim watku chodzi?

                  Wcale. Tutaj tez dalem ci odpowiedz:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,510,120379216,120570304,Re_Pierwszenstwo_albo_smierc_.html
                  "Kolejni" wcale nie weszli "pod sunace auto" tylko po kilkusekundowym spektaklu hamowania mogli dojsc do slusznego wniosku, ze maja dosyc czasu, zeby przejsc na druga strone jezdni nawet wtedy, gdy hamujacy samochod porusza sie z predkoscia chwilowa rzedu 20 km/h i jest odlegly od przejscia o okolo 15 metrow.

                  Jak mozna "wejsc pod samochod" pelznacy w ostatniej sekundzie na odcinku 0,5 metra z predkosci rzedu 4 km/h?
                  • edek40 Re: Zacytuje edka 05.01.11, 13:51
                    > "Kolejni" wcale nie weszli "pod sunace auto"

                    Za mna nikt nie jechal. Z przeciwka rowniez. Zakladam wiec, ze byles w tej drugiej grupie pieszych.
                    • hannni Re: Zacytuje edka 05.01.11, 15:24
                      edek40 napisał:

                      > Za mna nikt nie jechal. Z przeciwka rowniez. Zakladam wiec, ze byles w tej drug
                      > iej grupie pieszych.

                      Nie musialem. Wystarczy, ze potrafie logicznie myslec. Nawet w chwili, gdy hamujacy samochod byl odlegly od przejscia o zaledwie 15 metrow trudno mowic o jakimkolwiek "wejsciu pod samochod". Przy tak znikomej i ciagle malejacej predkosci piesi widzieli, ze maja dosyc czasu, zeby przejsc spokojnie przez cala jezdnie, zanim hamujacy samochod dopelznie do przejscia.
                      • edek40 Re: Zacytuje edka 05.01.11, 15:28
                        > Nie musialem. Wystarczy, ze potrafie logicznie myslec. Nawet w chwili, gdy hamu
                        > jacy samochod byl odlegly od przejscia o zaledwie 15 metrow trudno mowic o jaki
                        > mkolwiek "wejsciu pod samochod". Przy tak znikomej i ciagle malejacej predkosci
                        > piesi widzieli, ze maja dosyc czasu, zeby przejsc spokojnie przez cala jezdnie
                        > , zanim hamujacy samochod dopelznie do przejscia.

                        I nie ma wielkiego wplywu na twoje domniemania fakt, ze cienias jednak dojechal do tego przejscia? I to d..pa do przodu.
                        • hannni Re: Zacytuje edka 05.01.11, 15:34
                          edek40 napisał:

                          > I nie ma wielkiego wplywu na twoje domniemania fakt, ze cienias jednak dojechal
                          > do tego przejscia? I to d..pa do przodu.

                          Ile razy mam to jeszcze tlumaczyc? Skoro zatrzymal sie na przejsciu, to ci, ktorzy na nie weszli po 5 a nawet 7 sekundach tego widowiska zrobili to calkowicie bezpiecznie. Mieli dosyc czasu, zeby przejsc na druga strone jezdni przed dopelzajacym samochodem.
                          • edek40 Re: Zacytuje edka 05.01.11, 15:46
                            > Ile razy mam to jeszcze tlumaczyc? Skoro zatrzymal sie na przejsciu, to ci, kto
                            > rzy na nie weszli po 5 a nawet 7 sekundach tego widowiska zrobili to calkowicie
                            > bezpiecznie

                            W szczegolnosci ten, ktory uskoczyl przed cieniasem.

                            Ale generalnie nie masz mi co tlumaczyc, bo cie tam nie bylo. Ode mnie wiesz, ze do wypadku nie doszlo. Skad te pewnosc mogl miec ostatni pieszy? Kazdy rozsadny czlowiek wie, ze tracenie, nawet powolutku, duza masa moze go skrzywdzic. Nawet powazniej niz sie wydaje, bo wystarczy, ze gosc sie przewroci na sliskim i przywali glowa w kraweznik. Mogila.

                            Ale kazdy jest owalem swojego losu. Skoro umie tak swietnie liczyc, to moze lazic gdzie chce i jak chce. A ja mam prawo, jako obserwator z lozy dla VIPow, dziwic sie temu.
                            • hannni Re: Zacytuje edka 05.01.11, 16:02
                              edek40 napisał:

                              > W szczegolnosci ten, ktory uskoczyl przed cieniasem.

                              I znow w kolko to samo: Ten, ktory uskoczyl, musialby wejsc na 1-2 sekund przed dopelznieciem samochodu, wprost nie pod a NA samochod dopelzajacy z predkosci 4-7 km/h. Nie potrafisz odroznic jednego od drugiego?

                              > Ale generalnie nie masz mi co tlumaczyc, bo cie tam nie bylo.

                              Problem w tym, ze zasady fizyki obowiazuja tam tak samo, jak wszedzie na swiecie.


              • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 13:40
                No dobrze.

                Kierowca cienkopierda popelnil (JAKIS) blad, za ktory nalezy mu sie lanie na gola pupe po uprzednim wbiciu na pal. Ok. Niech tak bedzie, choc oczywiscie moglo sie zdarzyc sporo roznych rzeczy - od awarii sprzetu, po awarie mieska prowadzacego ten sprzet. Pieszy widzacy zdarzenie nie wie co sie stalo, bo kierowca nie krzyczy przez otwarte w tym celu okno: "Idzcie, polnilem karygodny blad, za ktory zostane ukarany, a wy pomszczeni". Nie - piesi, jezeli patrza, widza tylko sunacy Z JAKIEGOS POWODU bokiem pojazd i pod niego leza.

                Oczekuje odpowiedzi jak rozumiesz takie zachowanie.
                • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 13:54
                  emes-nju napisał:

                  > Nie - piesi, jezeli patrza, widza tylko sunacy Z JAKIEGOS POWODU bokiem pojazd i pod niego
                  > leza.
                  >
                  > Oczekuje odpowiedzi jak rozumiesz takie zachowanie.

                  Piesi widza sunacy i jednoznacznie hamujacy samochod. Jak juz w innym poscie do edka opisalem, ze po jakichs 5 sekundach takich obserwacji mogli sobie (nawet bardzo dobrze) wykalkulowac, ze maja dosyc czasu na przejscie przez cala jezdnie. Samochod potrzebowal wtedy jeszcze dobre 6 sekund, zeby ostatecznie sie zatrzymac z zaledwie 20 km/h!.
                  Nawet pozniej samochod juz pelzl z przewidywalnym miejscem zatrzymania.
                  Ci, ktorzy wlezli na ostatnim pol metra i w ciagu ostatniej sekundy na pelznacy z predkosci 4 km/h samochod oczywiscie nieco przesadzili.
                  • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 13:57
                    > Piesi widza sunacy i jednoznacznie hamujacy samochod. Jak juz w innym po
                    > scie do edka opisalem, ze po jakichs 5 sekundach takich obserwacji mogli sobie
                    > (nawet bardzo dobrze) wykalkulowac, ze maja dosyc czasu na przejscie przez cala
                    > jezdnie.

                    Oczywiscie, ze mogli. Pewnie dlatego ostatni z grupy pieszych musial nieco zmienic tor swojej marszruty, aby nie oberwac cieniasem. Ale fakt. Takie liczenie na paluchac na przejsciu ma wielka przyszlosc. Rodzina poleglego bedzie dumna, ze wyliczyl wszystko dobrze, a zginal przez to, ze nie uwzglednil faktu awarii ukladu hamulcowego...
                    • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 15:52
                      edek40 napisał:

                      > Oczywiscie, ze mogli. Pewnie dlatego ostatni z grupy pieszych musial nieco zmie
                      > nic tor swojej marszruty, aby nie oberwac cieniasem.

                      Osatnia sekunda dlugiego pelzniecia do przejscia, ostatnie pol metra hamowania z predkosci 4 km/h. "Zmiana marszruty" przypomina raczej ominiecie konajacej krowy.


                      > Ale fakt. Takie liczenie na paluchac na przejsciu ma wielka przyszlosc.

                      To nazywa sie dedukcja i fizyka na poziomie podstawowki.

                      > Rodzina poleglego bedzie dumna, ze wyliczyl wszystko dobrze, a zginal przez to, ze nie
                      > uwzglednil faktu awarii ukladu hamulcowego...

                      Jakiej znow "awarii"? Przeciez to auto hamowalo kilkanascie sekund i o dziwo po tylu meczarniach dopelzlo z predkoscia najwyzej kilku km/h do przejscia. Jaki "polegly"? Co ty pierniczysz czlowieku?
                  • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 14:00
                    hannni napisał:

                    > Piesi widza sunacy i jednoznacznie hamujacy samochod. Jak juz w innym
                    > poscie do edka opisalem, ze po jakichs 5 sekundach takich obserwacji mogli sobie
                    > (nawet bardzo dobrze) wykalkulowac, ze maja dosyc czasu na przejscie przez cala
                    > jezdnie.

                    Wykalkulowac... Tja...

                    Widze, ze nadal, mimo moich zapewnien, ze masz za wysokie kwalifikacje, chcesz pretendowac do miana forumowego glupka.

                    EOT
                    • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 15:55
                      emes-nju napisał:

                      > Wykalkulowac... Tja...

                      Takie umiejetnosc oceny sytuacji bazujace na obserwacji samochodow maja juz male dzieci.


                      > Widze, ze nadal, mimo moich zapewnien, ze masz za wysokie kwalifikacje, chcesz
                      > pretendowac do miana forumowego glupka.
                      >
                      > EOT

                      I po co reagujesz tak emocjonalnie?
          • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 13:13
            > Jesli kierowca jadacy 40 km/h tak ostro hamowal

            Hamowal za ostro jak na warunki przyczepnosci. Nie neguje tego, ze zrobil zapewne zbyt gwaltowny ruch na hamulcu. Faktem jest, ze wpadl w poslizg, co moze sie zdarzyc kazdemu. Faktem jest, ze pierwszy pieszy przeszedl calkowicie bezpiecznie i nie do niego sa zastrzezenia co do zasobnosci glowy. Odlacz sie teraz chwilowo od "swietosci" przejscia i skoncentruj sie na fakcie slizgania sie auta, na ktory w tym momencie kierowca nie potrafil miec wplywu. Popelnil blad wynikajacy byc moze z braku doswiadczenia, ale przeciez nic nie zrobil temu pierwszemu pieszemu. Nawet go nie wystraszyl, poniewaz na sliskiej nawierzchni opony nie piszczaly. Wylaniajacy sie pieszy zestresowal kierowce malego i juz. I nie ma to absolutnie nic wspolnego z widzeniem czy nie widzeniem. Zza slupa nie widac pieszego i juz. Znaki i malunki byly zasniezone. Pierwszy pieszy przeszedl bezpiecznie i bez stresu.

            Co z nastepnymi, ktorzy lezli pod niekontrolowany pojazd?
            • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 13:42
              edek40 napisał:

              > Hamowal za ostro jak na warunki przyczepnosci. Nie neguje tego, ze zrobil zapew
              > ne zbyt gwaltowny ruch na hamulcu. Faktem jest, ze wpadl w poslizg, co moze sie
              > zdarzyc kazdemu. Faktem jest, ze pierwszy pieszy przeszedl calkowicie bezpiecz
              > nie i nie do niego sa zastrzezenia co do zasobnosci glowy.

              Taka mozliwosc opisalem w poscie do twojego brata:
              forum.gazeta.pl/forum/w,510,120379216,120569626,Re_Pierwszenstwo_albo_smierc_.html
              > Odlacz sie teraz chw
              > ilowo od "swietosci" przejscia i skoncentruj sie na fakcie slizgania sie auta,
              > na ktory w tym momencie kierowca nie potrafil miec wplywu. Popelnil blad wynika
              > jacy byc moze z braku doswiadczenia,

              Czyli mamy wreszcie tez mozliwosci, ze kierowca "popelnil blad"... To juz cos.

              > Pierwszy pieszy przeszedl bezpiecznie i bez stresu.

              Odpowiadaloby to zatem scenariuszowi w poscie do emesnju - bardzo zla przyczeapnosc odpowiadajace gololedzi i odleglosc rzedu 60-70 metrow.

              > Co z nastepnymi, ktorzy lezli pod niekontrolowany pojazd?

              Caly manewr hamowania w takich warunkach trwa okolo 11 sekund. Po 5 sekundach spektaklu hamujacy samochod porusza sie z prtedkoscia chwilowa rzedu 20 km/h i jest odlegly od przejscia ciagle o jakies 15 metrow.
              Wytracanie pozostalych 20 km/h zajmie mu nastepne 6 sekund. Piesi mieli jak widac mnostwo czasu na obserwacje hamujacego samochodu i wyciagniecie wniosku, ze moga spokojnie przejsc przez jezdnie w ciagu tych 6 sekund. Ci ktorzy weszli jeszcze pozniej przeliczyli sie ale tylko nieco, skoro samochod zatrzymal sie na przejsciu. W tym monmecie samochod raczej pelzl niz jechal.
              • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 13:48
                > Caly manewr hamowania w takich warunkach trwa okolo 11 sekund. Po 5 sekundach s
                > pektaklu hamujacy samochod porusza sie z prtedkoscia chwilowa rzedu 20 km/h i j
                > est odlegly od przejscia ciagle o jakies 15 metrow.

                Zapisz mi jakies wzory do wyliczenia. Dodam skromnie, ze cienki zatrzymal sie tylem do przodu na przejsciu. Moze mial lyse opony, moze nierowno pod sufitem. Mam to w d...pie. Mi jednak generalnie to wisi, bo raz bylem z tylu, a dwa moj chevy wytrzyma spotkanie z cienkim nawet sunacym duzo szybciej. Czy to samo mozna powiedziec o pieszych, ktorzy nie mogli nie widziec tego, ze cienki obraca sie w drodze w kierunku przejscia?
                • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 15:46
                  edek40 napisał:

                  > Zapisz mi jakies wzory do wyliczenia.

                  Nie jestem erastzem dla twojego nauczyciela z podstawowki. Przyjmujac twoje dane i opoznienie rzedu 1 m/s2 (hamowanie na drodze pokrytej gololedzia) otrzymasz wszedzie zblizone wyniki.

                  > Dodam skromnie, ze cienki zatrzymal sie tylem do przodu na przejsciu. Moze mial lyse
                  > opony, moze nierowno pod sufitem.

                  To nie ma znaczenia, skoro zatrzymal sie na przejsciu a pierwszy pieszy mogl spokojnie przejsc przez przejscie to i odleglosc i opoznienie musialy wynosic co najmniej tyle, ile przyjalem, niezaleznie od stanu nawierzchni i opon.


                  > Czy to samo m
                  > ozna powiedziec o pieszych, ktorzy nie mogli nie widziec tego, ze cienki obraca
                  > sie w drodze w kierunku przejscia?


                  Ile razy mam powtarzac, ze skoro caly manewr trwal tak dlugo, odbywal sie w tak zolwim tempie i predkosc koncowa byla tak znikoma to ani przez chwile raczej nikomu nic nie zagrazalo, nawet temu lemingowi, ktory wszedl prawie na ten samochod pelznacy na ostatnim pol metra z zabojczej predkosci 4 km/h?
      • wolfgang87 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 11:47
        @krwe: kierowca nie ma obowiazku zwalniać przed przejsciem. To nie skandynawia, tu obowiązuje polskie prawo. I nie ma tu absolutnie nic z chamstwa ani buty - po prostu nie ma obowiązku, więc takie zachowanie byłoby nieco nierozsądne i mogłoby powodować konfliktowe sytuacje na drodze. Prawo drogowe jest między innymi po to, zeby wszyscy jezdzili podobnie, w maire przewidywalnie.
        • wolfgang87 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 11:49
          Szczegolnie, ze cinkocienko jak rozumiem miał edka na karku, wiec dobrowolne hamowanie w takich warunkach jest 100% nierozsądne.
          • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 11:53
            > Szczegolnie, ze cinkocienko jak rozumiem miał edka na karku, wiec dobrowolne ha
            > mowanie w takich warunkach jest 100% nierozsądne.

            Edek nigdy, jesli to mozliwe, nie jezdzi nikomu na zderzaku. Faktem jest zas to, ze cienkocienko zaczal hamowac we wlasciwym momencie, ale hamowanie mu nie wyszlo. Watek jest wiec o tym, czy wobec piruetow samochodu na drodze przejscie gdzekolwiek na swiecie jest bezpiecznym miescem. Mamy bowiem zime i wszyscy powinni ten fakt brac pod uwage. Wzmiankowana grupa pieszych za tym pierwszym najwyrazniej ani zimy nie zauwazyla, ani slizgajacego sie w ich kierunku samochodu...
            • wolfgang87 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 11:58
              Dobra - tez tak pomyslalem. Ale za pozno :)

              Najlepiej sie mysli po nacisnieciu "Wyslij" tudziez w wersji starodawnej: po zaklejeniu koperty i naklejeniu znaczka ;)
    • aazz91060 Do edek40 05.01.11, 12:24
      Daj sobie juz spoko z tym tematem. Niedawno walkowales go na innym forum. Masz jakies uczulenie?. Moze pie...ij kielicha, to Ci przejdzie. Wyluzuj.!
      • edek40 Re: Do edek40 05.01.11, 12:29
        > Daj sobie juz spoko z tym tematem. Niedawno walkowales go na innym forum.

        Na jakim innym. Prosze o link do dyskusji.

        > Masz jakies uczulenie?

        Na bezmyslnosc na drodze? Oczywiscie, szczegolnie gdy ta bezmyslnosc dotyka tych, ktorzy najwiecej ryzykuja.
        • krwe Re: Do edek40 05.01.11, 13:09
          oczywiście, piesi mają stać i czekać aż Ty przejedziesz bo Ty nie widzisz gdy wchodzą.Codziennie spotykam takich właśnie nie widzących kierowców.Nawet w dzień.
          • edek40 Re: Do edek40 05.01.11, 13:15
            > oczywiście, piesi mają stać i czekać aż Ty przejedziesz bo Ty nie widzisz gdy w
            > chodzą.Codziennie spotykam takich właśnie nie widzących kierowców.Nawet w dzień

            Ja tam sie zatrzymalem, kierowca cienkiego rowniez. Az tak ciezko przeczytac i zrozumiec, ze nie o to w tym watku chodzi? Czy fakt, ze wiekszosc kierowcow ignoruje (zgodnie z poskim KD) pieszych na chodniku usprawiedliwia glupote wchodzenia pod sunacy bez kontroli pojazd?
            • wolfgang87 Re: Do edek40 05.01.11, 14:32
              Piesi mają stać i czekać, aż przejadę albo się zatrzymam, jeśli mam mozliwość.
              Takie jest polskie prawo i w związku z tym, takie jest oczekiwane zachowanie na drodze.
              Zmieni się prawo, zmienią się standardy. Na razie jest jak jest.
              • marinellla Re: Do edek40 05.01.11, 16:09
                > Piesi mają stać i czekać, aż przejadę albo się zatrzymam, jeśli mam mozliwość.
                > Takie jest polskie prawo i w związku z tym, takie jest oczekiwane zachow
                > anie na drodze.

                A jak Ty się zatrzymasz, to będzie Cię wyprzedzał jakiś łosiek, wyjeżdżając na pieszych na pasach. Takie są standardy traktowania pieszych, zapewne zgodne* z polskim prawem :P:P
                *dla jełopów: IRONIA
                • emes-nju Re: Do edek40 05.01.11, 16:15
                  marinellla napisała:

                  > A jak Ty się zatrzymasz, to będzie Cię wyprzedzał jakiś łosiek, wyjeżdżając na
                  > pieszych na pasach. Takie są standardy traktowania pieszych, zapewne zgodne* z
                  > polskim prawem :P:P
                  > *dla jełopów: IRONIA

                  Takie zachowania nie sa zgodne z prawem, ale niestety sie zdarzaja.

                  I dlatego piesi powinni uwazac. Bo co im z tego, ze po ich smierci ich zabojca zostanie uznany winnym...? Mam wrazenie, ze spojrzenie na droge i ewentualne zatrzymanie sie to mniejszy koszt niz udowodnienie, ze mialo sie racje.
          • hannni Re: Do edek40 06.01.11, 08:38
            krwe napisał:

            > oczywiście, piesi mają stać i czekać aż Ty przejedziesz bo Ty nie widzisz gdy w
            > chodzą.Codziennie spotykam takich właśnie nie widzących kierowców.Nawet w dzień

            Albo przestan sie chowac za latarniami albo przytyj, zebys byl szerszy od latarni, to wtedy edek moze cie zobaczy.
        • aazz91060 Re: Do edek40 05.01.11, 13:21
          Fakt. Watek zalozyl aneczek 9, w dniu 22.11.10. Ty brales tylko udzial w dyskusji. Bez urazy.!
          • edek40 Re: Do edek40 05.01.11, 13:25
            > Fakt. Watek zalozyl aneczek 9, w dniu 22.11.10. Ty brales tylko udzial w dyskus
            > ji. Bez urazy.!

            Bez urazy. Podaj link, bo jestem ciekaw tamtej sytuacji. Jesli bowiem sytuacja jest podobna, to oznacza, ze niektorzy piesi sa glupsi niz dotychczas uwazalem...
    • edek40 Robi sie ciekawie... 05.01.11, 13:45
      Zalozmy, ze kierowca cieniasa zachowal sie jak pirat, zoltodziob, mial letnie i lyse opony, niesprawny uklad hamulcowy, slaby wzrok, wzdecie, a jego zona sie puszcza.

      1. Czy te wszystkie 100% negatywy wyjasniaja jakos zachowanie tej drugiej partii pieszych, ktora szla na spotkanie tego domniemanego mordercy w poslizgu?

      2. Jak na zycie/zdrowie tej drugiej grupy pieszych wplynie orzeczenie sadu, ze byl to pirat?
      • hannni Re: Robi sie ciekawie... 05.01.11, 16:29
        edek40 napisał:

        > 1. Czy te wszystkie 100% negatywy wyjasniaja jakos zachowanie tej drugiej pa
        > rtii pieszych, ktora szla na spotkanie tego domniemanego mordercy w poslizgu?

        Przeciez juz ci tlumaczylem, ze skoro samochod hamowal z takiej predkosci i przy takim opoznieniu, jakie mozna przyjac na podstawie zachowania pierwszego pieszego i tego, ze samochod dopelz do przejscia ani przez chwile nie moglo byc mowy o zadnym "spotkaniu" ani tym bardziej "mordercy".

        > 2. Jak na zycie/zdrowie tej drugiej grupy pieszych wplynie orzeczenie sadu, ze
        > byl to pirat?


        Jakie "orzeczenie sadu"? Przeciez z tego, co opisales wynika, ze piesi mogli obserwowac zmagania kierowcy przez kilkanascie sekund, samochod zatrzymal sie na przejsciu a przez ostatnie 2 sekundy samochod pelzl z predkosci wynoszacej najwyzej kilka km/h.
        • emes-nju Re: Robi sie ciekawie... 05.01.11, 16:32
          Bardzo to odkrywcze tak tlumaczyc swiadkowi zdarzenia jak bylo :-P
          • hannni Re: Robi sie ciekawie... 06.01.11, 08:26
            emes-nju napisał:

            > Bardzo to odkrywcze tak tlumaczyc swiadkowi zdarzenia jak bylo :-P

            W prostym wnioskowaniu z informacji, ktore podal edek nie ma nic odkrywczego.
    • sunnie Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 16:50
      Edek40. Jedź do Austrii i zobacz jaka tam jest kultura jazdy. Dochodzisz do przejścia i kierowcy zatrzymują się za nim zdążysz rozejrzeć się w prawo i lewo.

      Nie pomyślałeś biedaczku, że ten pieszy mógł już stać na tym przejściu z 10min na mrozie, bo nikt go wcześniej nie przepuścił? Zatrzymać auto to nie jest wieli problem jak się jedzie z głową. Miasto to nie autostrada, a światła, przejścia dla pieszych i wyjeżdżający z parkingu od razu na jezdnię. Nie podoba Ci się masz komunikację miejską.
      • puszysta_gimnazjalistka Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 17:25
        Proszę, czytajcie posty startowe. Tam naprawdę dokładnie opisana jest cała sytuacja. Edek pisze o kilku osobach wchodzących na jezdnie prosto pod samochód jadący w poślizgu, bokiem i tyłem. To że komuś jest zimno nie usprawiedliwia próby popełnienia samobójstwa.
        • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 18:50
          > Proszę, czytajcie posty startowe.

          To jest zbedne do poprawienia sobie samopoczucia i wykazania sie wielka wyzszoscia, bo bylo sie w Austrii.
        • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 06.01.11, 08:25
          puszysta_gimnazjalistka napisał:

          > Edek pisze o kilku osobach wchodzących na jezdnie prosto pod samochód jadący w poślizgu,
          > bokiem i tyłem.

          Edek pisze tez, ze predkosc poczatkowa wynosila okolo 40 km/h, ze pierwszy pieszy mogl przejsc bez jakichkolwiek obaw i ze samochod zatrzymal sie na przejsciu.

          Z wszystkich tych informacji mozna bez trudu wywnioskowac, ze nie moze byc mowy o jakichkolwiek pieszych "wchodzacych prosto" "pod jadacy samochod" bo samochod wcale nie przejechal przez przejscie ale zatrzymal sie na nim lub raczej do niego dopelzl z minimalna predkoscia po bardzo dlugim i powolnym hamowaniu.
          • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 06.01.11, 11:38
            > Edek pisze tez, ze predkosc poczatkowa wynosila okolo 40 km/h, ze pierwszy pies
            > zy mogl przejsc bez jakichkolwiek obaw i ze samochod zatrzymal sie na przejs
            > ciu
            .

            Jeden moj znajomy wyliczyl sobie wczoraj, ze jadac ponad 120 km/h dotrze do celu caly. I dotarl, wiec wszystko jest OK.
      • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 18:48
        > Nie pomyślałeś biedaczku, że ten pieszy mógł już stać na tym przejściu z 10min

        Nie tym razem. Poza tym cienkim i mna nie bylo nikogo w sensownej odleglosci.

        Jednak jesli pochlebia Ci bycie takim europejczykiem, to prosze bardzo. Wypisuj brednie calkowicie nie zwiazane z tym watkiem oraz z polskim KD.
    • le_rouge głodnemu chleb na myśli... 05.01.11, 19:18
      czytam PIERSI - pierwszeństwo albo śmierć

      klikam... a tu nie to...
    • bling.bling Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 19:24
      Idę sobie wzdłuż ulicy X zbliżam się do skrzyżowania ulicy Y z ulicą X, ulica Y jest wąska jednojezdniowa łączy się na skrzyżowaniu z większą X. Mam przejść w poprzek ulicy Y na drugą stronę po przejściu dla pieszych. Auta oczekujące na skrzyżowaniu warunkowym by wjechać na ulicę X wolno podjeżdżają do skrzyżowania. Odległość przejścia od skrzyżowania pozwala na oczekiwanie jednego osobowego auta. Kolejne czeka nie wjeżdzając na przejście dla pieszych i zostawiając miejsce na swobodne przejście, tym bardziej że za przejściem nie ma miejsca. Ruch jest spory ale prędkości zerowe. Podchodząc do przejścia puszczam jedno auto, któro się zatrzymuje na skrzyżowaniu ustępując pierwszenstwa. Ja wchodzę na przejście ale widzę jak kolejne auto zbliża się do przejścia i nie zatrzymuja przed tylko wjeżdża na nie przejeżdżając mi po palcach. Odskakuje przestraszony. Przechodzę przed autem wciskając się w szparę pomiędzy maską tego samochodu a tyłem tego oczekującego. Mówię do kierowcy żeby uważał bo może komuś zrobić krzywdę czego zapewne zapewne nie chce "Chyba nie chce pan kogoś zabić?!" Otwierają się drzwi i słyszę żebym to ja uważał bo jest ślisko. "Sam ch...u uważaj gdzie się pchasz!!" Droga jest czarna.
      Też jestem kierowcą. Również uważam że oświetlenie ulic jest skandaliczne w okolicach przejść, piesi ubrani na czaro nie do zauważenia w ostatniej chwili. Jednak tylko w Polsce widzę codziennie obrazki jak piesi przechodzący legalnie przez przejście BIEGNĄ. I nie wbiegają tylko biegną z duszą na ramieniu bo nie wiedzą czy auto jadące 80kmh ma zamiar się zatrzymać, skoro 50m przed skrzyżowaniem nie zwalnia. Takie obrazki są typowe w Polsce, niestety. I to piesi mają rację biegnąc przez przejście bo statystyka jest dla nich tragiczna. Ginie ich najwięcej pod kołami samochodów w Europie.
      Jeś
      • emes-nju Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 19:47
        A jak ten opis ma sie do otwierajacego watek wpisu?

        Przypomne: Edek wyraza swoje zdziwienie tym, ze piesi radosnie wchodza pod sunacy w poslizgu bokiem samochod. Co ciekawe poslizg jest wynikiem nieprawidlowo wykonanego jak najbardziej prawidlowego hamowania na widok pieszego na przejsciu.

        Nijak sie to nie ma do tego, co napisales.
    • chr4 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 20:27
      Też się czasem nad tym zastanawiam. Ludzie są gotowi narazić życie i zdrowie bo przecież mają pierwszeństwo. Ty pokazujesz skrajny przypadek, śnieg i słabe oświetlenie ale tragedia może wydarzyć się przy idealnych warunkach. Często wolę stanąć na przejściu i jak jest blisko puścić samochód bo nie wiem przecież kto jest za kółkiem. Może kierowca dostał prawko wczoraj, może ma małe dziecko i nie spał całą noc a może po prostu jest kiepskim kierowcą?
      • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 05.01.11, 22:48
        > Często wolę stanąć na przejściu i jak jest blisko puścić samochód bo nie wiem przecież kto
        > jest za kółkiem. Może kierowca dostał prawko wczoraj, może ma małe dziecko i ni
        > e spał całą noc a może po prostu jest kiepskim kierowcą?

        Widze to dokladnie tak samo. Z reszta taka wlasnie zasade przyjmuje rowniez jako kierowca. Na razie skutecznie. Juz blisko cwierc wieku.
        • hannni Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 06.01.11, 08:43
          edek40 napisał:

          > Widze to dokladnie tak samo. Z reszta taka wlasnie zasade przyjmuje rowniez jak
          > o kierowca. Na razie skutecznie.

          I to jak "skutecznie". Co najmniej jednego pieszego wziales juz na maske.
          • edek40 Re: Pierwszenstwo, albo smierc!!! 06.01.11, 11:37
            > I to jak "skutecznie". Co najmniej jednego pieszego wziales juz na maske.

            Ale mnie nie zabil, a to juz cos.
    • ponponka1 Przeraza mentalnosc polskich kierowcow 07.01.11, 16:05
      I ich zaduafnie, ze sa najlepsi (tak jak Polacy na nartach w Alpach - tez sa najlepsi)

      Tylko czemu wsrod kierowcow rajodywch kroluja Finowei i Norwegowie (tu tez narciarze)? Moze dlatego, ze tam sie pieszemu ustepuje.

      A na stokach Norwegii nie jezdzi sie po glowach innych narciarzy?


      Zapraszam an nauke kultury jazdy do Szwdcji, Norwegii i Finlandii....
      • hannni Re: Przeraza mentalnosc polskich kierowcow 07.01.11, 16:08
        ponponka1 napisała:

        > I ich zaduafnie, ze sa najlepsi (tak jak Polacy na nartach w Alpach - tez sa najlepsi)

        Musze cie skorygowac - najlepsi to sa Rosjanie.
      • edek40 Re: Przeraza mentalnosc polskich kierowcow 07.01.11, 16:24
        Ile prawdziwie europejskiej dumy z kraju, w ktorym mieszkasz. Widze, ze az rozpiera Cie duma.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka