klemens1 04.01.11, 09:03 Niestety, to Interia, co jest znaczącym argumentem przeciwko temu co napisano w artykule. motoryzacja.interia.pl/news/typowe-dla-maniakow-religijnych,1577968,415 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
misiu-1 Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 09:59 Interia czy nie Interia, dobrze pisze, dać mu wódki. Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 10:54 Cytat: "Tu jednak zahaczamy o inny problem, który już nie dotyczy tylko inżynierów ruchu. Chodzi przepełniającą niektórych ludzi pewność, że wszyscy inni są debilami, niezdolnymi trafić łyżką do gęby bez pomocy Światłego Przewodnika Duchowego (ŚPD). " Myslisz, ze mial na mysli hannnnnnie? "Tak samo jak nieprawda, że jak na pustej, prostej, widocznej po horyzont drodze postawimy znak ograniczenia prędkości do 40 km/h, to wszyscy będą jeździć 40 km/h - ale nieprawdą jest też, że jak ograniczenia nie będzie, to zaraz wszyscy pojadą 300 km/h. " On naprawde pisze o hannnnnnni :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 11:15 edek40 napisał: > "Tak samo jak nieprawda, że jak na pustej, prostej, widocznej po horyzont drodz > e postawimy znak ograniczenia prędkości do 40 km/h, to wszyscy będą jeździć 40 > km/h - ale nieprawdą jest też, że jak ograniczenia nie będzie, to zaraz wszyscy > pojadą 300 km/h. " To zdanie jest rzeczywiście myśl bardzo głęboka, godna nagrody "chłopskiego filozofa dekady". Może i ja spróbuję coś w stylu tego pana? Nieprawdą jest, że jeżeli zapiszemy w kodeksie karnym zakaz plucia na chodnik, to nikt nie będzie na chodnik pluł, ale nieprawdą jest też, że jeżeli tego zakazu nie będzie, to wszyscy będą rzygać na ulicach. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 11:59 Twoja analogia ma tę wadę, że w niej każde opisane przez ciebie działanie jest niepożądane. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 12:45 klemens1 napisał: > Twoja analogia ma tę wadę, że w niej każde opisane przez ciebie działanie jest > niepożądane. No i właśnie o to chodziło, żeby pokazać, że wymądrzanie się tego pana jest nic nie wnoszącym banałem. Bo czy jakiś zakaz ma sens, czy nie ma, to nigdy nie jest tak, że wszyscy będą go przestrzegali, ani tak, że zniesienie zakazu spowoduje, że wszyscy zaczną szaleć. Tak więc "głęboka" myśl autora pasuje zarówno do działań pożądanych, jak i niepożądanych, ot takie sobie chłopskie filozofowanie. Mógłby dokładnie to samo napisać, gdyby zamiast czterdziestki chodziło o znak z ograniczeniem do 120. Też nie wszyscy by się do niego stosowali i też jego zniesienie nie spowodowałoby, że wszyscy zaczęliby jeździć 300 km/h. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 12:59 > ożądanych, ot takie sobie chłopskie filozofowanie. Mógłby dokładnie to samo nap > isać, gdyby zamiast czterdziestki chodziło o znak z ograniczeniem do 120. Nie prawda. To mnogosc absurdalnych zakazow powoduje przeginanie. Najlepszym i wiele razy przytaczanym przykladem jest warszawska Trasa Lazienkowska. Gdy obowiazywalo tu ograniczenie do 50 km/h kierowcy smigali bez zastanowienia. Gdy ograniczenie podniesiono do 80 km/h kierowcy zaczeli go przestrzegac. Dziwne? A moze jednak jest roznica pomiedzy ograniczeniem do 40 km/h i do 80 km/h? O 120 km/h nie wspominajac. Dodam od siebie, ze aglomeracja warszawska charakteryzuje sie smiertelnoscia na grubo nizszym poziomie niz reszta kraju... Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 17:41 edek40 napisał: > Nie prawda. To mnogosc absurdalnych zakazow powoduje przeginanie. Najlepszym i > wiele razy przytaczanym przykladem jest warszawska Trasa Lazienkowska. Gdy obow > iazywalo tu ograniczenie do 50 km/h kierowcy smigali bez zastanowienia. Gdy ogr > aniczenie podniesiono do 80 km/h kierowcy zaczeli go przestrzegac. Dziwne? Wszyscy przestrzegają? Jeśli wszyscy, to dziwne. Przeczytaj jeszcze raz, co ten pan napisał, a potem zastanów się, czy to, co napisał pasuje do każdego ograniczenia. On nie pisał, że przy czterdziestce więcej nie będzie przestrzegać niż przy osiemdziesiątce. On napisał, że nie wszyscy będą przestrzegać, a to taki banał, że aż głowa boli. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 11:39 > Wszyscy przestrzegają? Jeśli wszyscy, to dziwne. Przeczytaj jeszcze raz, co ten > pan napisał, a potem zastanów się, czy to, co napisał pasuje do każdego ograni > czenia. Ponad wszelka watpliwosc nie pasuje do wciaz istniejacej piecdziesiatki na Wislostradzie. Co wiecej, moim zdaniem na Lazienkowskiej powinno byc nie wiecej niz 70 km/h, podczas gdy na wzmiankowanym odcinku Wislostrady nawet stowa to nie za duzo. > On nie pisał, że przy czterdziestce więcej nie będzie przestrzegać niż przy osi > emdziesiątce. On napisał, że nie wszyscy będą przestrzegać, a to taki banał, że > aż głowa boli. Ten banal wynika po czesci z tego, co napisalem wyzej, a po czesci z tego, ze na calym swiecie ludzie jezdza szybciej niz na znakach. Zapewne sklonnosc do przestrzegania ograniczen jest wypadkowa kontroli i tego, ze tzw. waaaadza w innych panstwach "daje zyc", czego o naszych znakologach "na wszelki wypadek" powiedziec nie mozna. Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 17:17 klemens1 napisał: > Twoja analogia ma tę wadę, że w niej każde opisane przez ciebie działanie jest niepożądane. Czyzby? Skad pewnosc, ze z punktu widzenia plujacego lub rzygajacego jego dzialanie jest "nieporzadane"? Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 12:56 Chodzi o punkt widzenia ogółu. Nie dość że z ortografii jesteś cienki, to nawet przepisać poprawnie słowa nie potrafisz. Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 13:03 klemens1 napisał: > Chodzi o punkt widzenia ogółu. I ten "ogol" (zwlaszcza przy tych drogach zyjacy, muszacy przez nie przechodzic, poruszajacy sie pieszo i rowerami) uwaza, ze olewanie ograniczen jest "pozadane"? Mozna wiedziec, skad masz takie informacje? Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 13:25 > klemens1 napisał: > > > Chodzi o punkt widzenia ogółu. > > I ten "ogol" (zwlaszcza przy tych drogach zyjacy, muszacy przez nie przechodzic > , poruszajacy sie pieszo i rowerami) uwaza, ze olewanie ograniczen jest "pozada > ne"? > Mozna wiedziec, skad masz takie informacje? Często ten ogół tak uważa - patrz wątek "Ktos pisal, ze fotoradary sa dla dobra mieszkancow". Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 20:45 klemens1 napisał: > Często ten ogół tak uważa - patrz wątek "Ktos pisal, ze fotoradary sa dla dobra > mieszkancow". Argument z rodzaju, skoro "ogol" (nie brak takich okolic) charka i rzyga w miejscu swego zamieszkania to znaczy, ze wszystko jest cacy czyli pozadane. Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Fundamentalizm drogowy 07.01.11, 13:42 Pytałeś gdzie ogół uważa że ograniczenia prędkości są debilne w miejscu gdzie ogół mieszka, więc ci odpowiedziałem. Nie frustruj się jeżeli nie wiesz co odpowiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Fundamentalizm drogowy 07.01.11, 13:52 klemens1 napisał: > Pytałeś gdzie ogół uważa że ograniczenia prędkości są debilne w miejscu gdzie ogół mieszka Pytalem o cos innego. Nie frustruj się ze nie znow nie zrozumiales. Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Fundamentalizm drogowy 07.01.11, 14:21 hannni napisał: > klemens1 napisał: > > > Pytałeś gdzie ogół uważa że ograniczenia prędkości są debilne w miejscu g > dzie ogół mieszka > > Pytalem o cos innego. > Nie frustruj się ze nie znow nie zrozumiales. Znaczącym jest fakt, że sam nie wyjaśniłeś o co ci chodziło, więc zachodzi uzasadnione podejrzenie że po prostu nie masz pojęcia co odpisać. Pytałeś: I ten "ogol" (zwlaszcza przy tych drogach zyjacy, muszacy przez nie przechodzic, poruszajacy sie pieszo i rowerami) uwaza, ze olewanie ograniczen jest "pozadane"? Mozna wiedziec, skad masz takie informacje? Czyli skąd mam informacje że ogół żyjący przy drodze uważa że olewanie ograniczeń jest "pożądane". Podałem ci przykład gdzie taki ogół tak uważa. Wyjaśnij teraz ze swojej strony dlaczego ta odpowiedź nie jest odpowiedzią na twoje pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Fundamentalizm drogowy 07.01.11, 15:07 klemens1 napisał: > Pytałeś: > I ten "ogol" (...) uwaza, ze olewanie ograniczen jest "pozadane"? Mozna wiedziec, skad > masz takie informacje? Jak widac jest to calkiem inne pytanie niz to, ktorego autorstwo usilowales mi przypisac: "Pytałeś gdzie ogół uważa że ograniczenia prędkości są debilne w miejscu gdzie ogół mieszka" Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Fundamentalizm drogowy 07.01.11, 16:52 hannni napisał: > klemens1 napisał: > > > Pytałeś: > > I ten "ogol" (...) uwaza, ze olewanie ograniczen jest "pozadane"? Mozna w > iedziec, skad > > masz takie informacje? > > Jak widac jest to calkiem inne pytanie niz to, ktorego autorstwo usilowales mi > przypisac: > "Pytałeś gdzie ogół uważa że ograniczenia prędkości są debilne w miejscu gdzie > ogół mieszka" Znaczenie jest takie samo, ale funkcjonalny analfabeta porówna kody md5 i mu się nie będzie zgadzało. Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Nie lapiesz pewnej fundamentalnej sprawy 04.01.11, 12:28 Nasze panstwo jest zajete permanentna walka z kazdym kierowca. Wielki nacisk polozony jest na to, aby ograniczenia stawiane byly w metodzie niech bedzie ograniczenie do 50 km/h wtedy choc 70 km/h pojada itp. Prowadzi to do wk...nia kierowcow tzw. grzecznych (pewnie z 99%) oraz do olewania nadmiernych ograniczen, co prowadzi w prostej drodze do zaostrzania restrykcji ze strony waaadzy. Niby OK. Przepisy sa do przestrzegania. Problem polega jednak na tym, ze w tej zazartej walce ze wszystkimi jakos umyka ten 1%, z ktorym naprawde trzeba walczyc, a gina oni jakos we mgle walki z kazdym... Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Nie o tym pisałem 04.01.11, 12:39 Pisałem tylko o głęboko filozoficznym podejściu autora. A co do nadmiernych ograniczeń, to nigdy takowych nie popierałem, ale pisanie jakoby takich ograniczeń była większość, to gruba przesada. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Nie o tym pisałem 04.01.11, 12:44 > A co do nadmiernych ograniczeń, to nigdy takowych nie popierałem, ale pisanie j > akoby takich ograniczeń była większość, to gruba przesada. Niech bedzie ich "tylko" 10%, ale tak razacych, ze pamieta sie je dlugo. Po pewnym czasie zdobywania "doswiadczenia" kazdy nieomal kierowca w Polsce nie przestrzega ograniczen systemowo. Nalezy jednak zauwazyc, ze skoro te wszystkie ograniczenia, stawiane co kilkaset metrow sa takie kluczowe, to dziwi ilosc smiertelnych wypadkow. Jakos ich malo... Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Nie o tym pisałem 04.01.11, 21:19 Jak przesada ? A w miescie nie obowiazuje w wiekszosci slimacza 50. ? :P Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Nie o tym pisałem 05.01.11, 11:43 bimota napisał: > Jak przesada ? A w miescie nie obowiazuje w wiekszosci slimacza 50. ? :P Przeciez cale to narzekanie odnosi sie do tego "naszego panstwa", ktore ponoc "zajete jest permanentna walka z kazdym kierowca", przez co kierowcy ponoc sa tak zdenerwowani i zdezorientowani, ze olewaja wszystkie ograniczenia. "Slimacze" a nawet o wiele bardziej drakonskie ograniczenia w obszarze zabudowanym to jednak wcale nie polska specjalnosc. I gdzie indziej o dziwo jakos to funkcjonuje. Nie ma zadnych masowych buntow anie dezorientacji. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Nie o tym pisałem 05.01.11, 12:18 Ludzie sie przyzwyczajaja i daja sobie mozgi lansowac... Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 17:20 edek40 napisał: > Myslisz, ze mial na mysli hannnnnnie? A gdy tez zdeformuje (gowniarzu) twojego nicka to pewnie znow polecisz do admilicji na skarge? Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 17:32 > A gdy tez zdeformuje (gowniarzu) twojego nicka to pewnie znow polecisz do admil > icji na skarge? Gwoli scislosci, twoje wypociny sa pod takim nadzorem, ze admilicja sama wyciela edzia-pedzia, bez mojego latania gdziekolwiek. I przyznam, ze przez chwilke zapachnialo kolejna literka "n" :) Odpowiedz Link Zgłoś
hanni Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 17:43 edek40 napisał: > Gwoli scislosci, twoje wypociny sa pod takim nadzorem, ze admilicja sama wyciel > a edzia-pedzia, bez mojego latania gdziekolwiek. Admilicja "sama" nie wycina niczego. Przestan sie tlumaczyc jak dziecko. > I przyznam, ze przez chwilke zapachnialo kolejna literka "n" Moze zacznij sie myc, to przestanie ci "pachniec". Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 22:51 > Admilicja "sama" nie wycina niczego. Przestan sie tlumaczyc jak dziecko. Napisz maila z proba o wyjasnienie jesli masz z tym problem. Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 13:57 > Gwoli scislosci, twoje wypociny sa pod takim nadzorem, ze admilicja sama wyciel > a edzia-pedzia Myślałem że funkcjonalny nie używa takich zwrotów - słuszne uwagi nt. jego sklerozy traktuje jako nieuzasadnione inwektywy. A tu taka wpadka ... Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 17:36 hannni napisał: > edek40 napisał: > > > Myslisz, ze mial na mysli hannnnnnie? > > A gdy tez zdeformuje (gowniarzu) twojego nicka To nie deformacja! To przyszlosc. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 11:47 Znaczy jazda zgodna z przepisami to zlo, a alkohol jest wynalazkiem Archaniola Gabriela ? W jaki sposob mam pomagac w wyprzedzaniu ? Wysunac platforme by mogli przejezdzac gora ? Jak pojade szybciej i dostane mandat - zaplacicie, szybcy ? Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Fundamentalizm drogowy 04.01.11, 12:26 bimota napisał: > W jaki sposob mam pomagac w wyprzedzaniu ? Jest po lewej stronie kierownicy taka dzwigienka. Jak widzimy za soba samochod, ktory ze spora roznica predkosci nas dogonil I pusta prosta droge przed soba, to unosimy lekko te dzwigienke az do zapalenia sie kolo predkosciomierza takiej zielonej strzaleczki w prawo. Pozwalamy jej blysnac raz lub dwa. W nocy warto tez zapalic swiatla drogowe, ktorych nie palimy, bo po co marnowac zarowki jak jedziemy po-wo-lut-ku. Tak wlasnie mozna pomoc przy wyprzedzaniu. Ja, cham, pirat, morderca nienarodzonych dziateczek tak robie. Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 11:35 Jezeli potrafisz dac jadacemu za Toba inny, rownie zrozumialy sygnal, ze moze bezpiecznie wyprzedzac, to mozesz nie blyskac :-P Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 12:24 A nie wiedzialem,ze trzeba jakies sygnaly dawac. Ja jak widze, ze jest miejsce to wyprzedzam i nikogo nie prosze by myslal za mnie... Jeden taki "myslacy" dal znac skrecajacemu, ze moze skrecac i ten skrecil nadziewajac sie na mego ojca. Dzieki "myslacemu" nie dosc, ze mial drzwi do klepania to jeszcze wezwal gliny i dostal mandat. Ja na miejscy gliniarza wykasowal bym "myslacego"... Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 13:29 bimota napisał: > A nie wiedzialem,ze trzeba jakies sygnaly dawac. Nie trzeba, a mozna. > Ja jak widze, ze jest miejsce to wyprzedzam i nikogo nie prosze by myslal za mnie... Ale jak pomoze, to jest milo, prawda? Sorry. Za trudne? Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 15:21 Emes, chyba nie chcesz powiedzieć, że tak poważne i brzemienne w skutkach decyzje jak wjechanie na pas przeciwny podejmujesz nie na podstawie tego, co sam widzisz, tylko na podstawie tego, że ktoś mruga. A jak on mruga z innego powodu? Ja nie mrugam, bo skąd mam wiedzieć jakie mocne auto ma ten jadący za mną i ile wolnej drogi potrzebuje do wyprzedzenia. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 15:43 jureek napisał: > Emes, chyba nie chcesz powiedzieć, że tak poważne i brzemienne w skutkach > decyzje jak wjechanie na pas przeciwny podejmujesz nie na podstawie tego, co sam > widzisz, tylko na podstawie tego, że ktoś mruga. Czy ja naprawde cos takiego napisalem? Wydaje mi sie, ze jezeli pisze o POMOCY, to nie jest to tozsame ze "zdalnym sterowaniem" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 16:49 emes-nju napisał: > jureek napisał: > > > Emes, chyba nie chcesz powiedzieć, że tak poważne i brzemienne w skutkach > > > decyzje jak wjechanie na pas przeciwny podejmujesz nie na podstawie tego, > co sam > > widzisz, tylko na podstawie tego, że ktoś mruga. > > Czy ja naprawde cos takiego napisalem? Dlatego właśnie pytam, żebyś jasno to określił. Ze zdania "Ale jak pomoze, to jest milo, prawda?" wywnioskowałem, że korzystasz z takiej pomocy. > Wydaje mi sie, ze jezeli pisze o POMOCY, to nie jest to tozsame ze "zdalnym ste > rowaniem" ;-) Ja się boję, że takie mrugnięcie mogłoby zostać zrozumiane jako zachęta do wyprzedzania, a nie chcę brać na siebie tej odpowiedzialności. Każdy powinien sam ocenić, czy ma dość miejsca do wyprzedzenia. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 18:39 jureek napisał: > Ze zdania "Ale jak pomoze, to jest milo, prawda?" wywnioskowałem, że korzystasz z > takiej pomocy. Owszem. I jak widac zyje. Wystarczy mrugniecie potraktowac jako pomoc, a nie nakaz. > Ja się boję, że takie mrugnięcie mogłoby zostać zrozumiane jako zachęta do > wyprzedzania A ja nie. Mrugam jezeli sytuacja jest calkowicie klarowna. I nie boje sie, ze zostanie to potraktowane jako zacheta do wyprzedzania, bo nie uwazam wyprzedzania za ZLO. Licze tez na to, ze jadacy za mna umie bez wyraznych instrukcji BHP trafic lyzka do buzi, a wiec da sobie rade i nie wyjdzie na wyprzedzanie "na pale", bo mimo ze mozesz twierdzic inaczej, gros polskich kierowcow to jednak nie samobojcy, ktorych trzeba objac czulymi usciskami nadkontroli. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 19:18 emes-nju napisał: > Owszem. I jak widac zyje. Wystarczy mrugniecie potraktowac jako pomoc, a nie na > kaz. Możesz wytłumaczyć, w czym Ci to pomaga? Tak konkretnie? > > Ja się boję, że takie mrugnięcie mogłoby zostać zrozumiane jako zachęta d > o > > wyprzedzania > > A ja nie. Mrugam jezeli sytuacja jest calkowicie klarowna. I nie boje sie, ze z > ostanie to potraktowane jako zacheta do wyprzedzania, bo nie uwazam wyprzedzani > a za ZLO. Ja też nie uważam wyprzedzania za zło, lecz za jeden z najbardziej niebezpiecznych manewrów, którego nie powinno się wykonywać, jeżeli nie jest się samemu pewnym, że można to zrobić bezpiecznie. > Licze tez na to, ze jadacy za mna umie bez wyraznych instrukcji BHP trafic lyzk > a do buzi, a wiec da sobie rade i nie wyjdzie na wyprzedzanie "na pale", Tak całkowicie "na pałę" to nie będzie, bo delikwent może po wszystkim powiedzieć (jesli przeżyje), że przecież Emes mrugał, więc droga miała być wolna. Tylko, że Emes mógł nie wiedzieć, że ten jadący za nim wyprzedza bez redukcji i dodania gazu i dlatego potrzebuje na wyprzedzenie cztery razy więcej wolnej drogi, niż Emes sam by potrzebował. Wiem, że większość kierowców, to nie takie matołki, ale cholera wie, czy na takiego nie trafię. Po porównaniu korzyści z mrugania (prawie żadne, bo i tak trzeba samemu sprawdzić, czy droga wolna) i ryzyka (samo prawdopodobieństwo trafienia na matołka co prawda niewielkie, ale za to konsekwencje bardzo paskudne, a dopiero mnożąc te dwa czynniki otrzymuje się wartość oczekiwaną) dochodzę do wniosku, że mrugać nie warto. > bo mim > o ze mozesz twierdzic inaczej, gros polskich kierowcow to jednak nie samobojcy, > ktorych trzeba objac czulymi usciskami nadkontroli. Nigdy nie twierdziłem, że gros polskich kierowców to samobójcy. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 19:42 jureek napisał: > Możesz wytłumaczyć, w czym Ci to pomaga? Tak konkretnie? Pozwala mi bez zastanowienia nacisnac na gaz, zamknac oczy i grzac 220 km/h po pieszych, rowerzystach i matkach z wozkami :-P Nie rob sobie jaj. Twoje pytanie jest bez sensu. Ktos jadacy przede mna daje mi sygnal, ze droga wolna i prosta (dotyczy to sytuacji w ktorej jadacy przede mna w nocy moze wlaczyc swiatla drogowe, w ktorych lepiej niz ja widzi konfiguracje drogi i ewentualnych "miekkich" samobojcow; zreszta uczepiliscie sie mrugania kierunkiem, a zapomnieliscie o nad wyraz pomocnym swieceniu swiatlami drogowymi, ktorymi ja jadac z tylu nie moge sobie nocnej drogi doswietlic). Dzieki temu moge chocby tylko "odwazniej" sie wychylic, zeby samemu zobaczyc. To naprawde nie jest pomoc?! Przeciez, co juz udalo sie nam ustalic, kierowcy z reguly nie sa samobojcami, a wiec nie wystawia mnie na "strzal" na swojej wysokosci, bo o ile to bylby faktycznie bardzo smieszny slowianski dowcip, o tyle moglby sie on dosc fatalnie skonczyc dla dowcipnisia. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 20:54 emes-nju napisał: > Pozwala mi bez zastanowienia nacisnac na gaz, zamknac oczy i grzac 220 km/h po > pieszych, rowerzystach i matkach z wozkami :-P Oj, Emes, nie potrafisz bez wyzłośliwiania się? Widzę, że pytanie okazało się kłopotliwe. Jedyny konkret, jaki uzyskałem jest taki, że dzięki takiemu zamruganiu możesz się bezpieczniej wychylić, żeby samemu sprawdzić. Dla mnie nie ma to wielkiego znaczenia, bo ja na ogół zachowuję odstęp, więc nie muszę czekać z wychyleniem się, aż kandydat do wyprzedzenia łaskawie mi zamruga. Ty też chyba nie czekasz z wychyleniem się, aż jadący przed Tobą nie zamruga, bo w większości przypadków po prostu byś się nie doczekał. Nie pisałem niczego o wystawianiu na strzał, ani o śmiesznych słowiańskich dowcipach, więc daruj sobie takie insynuacje. Po prostu mrugający może źle ocenić moje mozliwości, albo ja moge fałszywie zinterpretować jego mruganie. Skąd mam wiedzieć, że nie mruga on, bo mu osa do gęby wpadła i dlatego musi wyhamować i zjechać na pobocze? O świeceniu światłami nie zapomniałem, tu nie ma o czym dyskutować. To po prostu oczywista oczywistość, że jeżeli nie ma nikogo z przeciwka, ani nikogo na tyle blisko przede mną, że bym go oślepiał, to jadę na "długich". To nie ma żadnego związku z tym, czy ktoś chce mnie wyprzedzać, czy nie. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
wolfgang87 Re: Fundamentalizm drogowy 07.01.11, 15:03 Z tym wychylaniem się nie jest głupie. Czasami ruch z przeciwka jest bardzo intensywny i w pewnym momencie ja odpuszczam wyprzedzanie jeśli coś się wlecze w miarę raźno 70-80. Wyczekiwanie na sytuację do wyprzedzenia jest naprawdę męczące. Wtedy cofam się, chowam i odpoczywam. I gdy nagle taki koleś mi mrugnie, to wiem, że można bezpiecznie się wychylić i prawdopodobnie jest czysto. Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Fundamentalizm drogowy 06.01.11, 08:35 emes-nju napisał: > Owszem. I jak widac zyje. Wystarczy mrugniecie potraktowac jako pomoc, a nie nakaz. Musze wesprzec tu twoja argumentacje. Sa sytuacje, kiedy takie mrugniecie rzeczywiscie ma sens i to wcale nie wtedy, zeby wyprzedzac na slepo. Miewalem nie raz sytuacje, kiedy jadac waska, wyboista droga za duza ciezarowka nie wyprzedzalem bo po prostu bylo za malo miejsca a ciezarowka za bardzo rzucalo na boki. Gda kierowca ciezarowki mrugnie rownoczesnie zwalniajac i ustepujac miejsca to od razu wiadomo o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Fundamentalizm drogowy 05.01.11, 20:56 > Ale jak pomoze, to jest milo, prawda? Sorry. Za trudne? Trzeba by spytac tego kolesia co dostal mandat. Mi nie jest milo, wole sam decydowac. Odpowiedz Link Zgłoś