Dodaj do ulubionych

prędkosć bezpieczna a 50 ...

IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.04, 22:42
W normalnym kraju Policja sprawuje nadzór nad zarządcami dróg w zakresie
sposobów organizacji ruchu, znakowania, ustalania dopuszczalnej prędkości w
szczególności...
Do tej pory ani jedni ani drudzy nie zabrali się do pracy a stan mamy
niezgodny z n/w ustawą.

Jest szansa na normalność, przy poważnym potraktowaniu spraw bezpieczeństwa,
ustalaniu prędkosci bezpiecznej na poszczególnych odcinkach dróg, przy
działaniu zgodnym z przepisami zawartymi w Dz.Ust.nr 220 z 2003 roku.

Przy oznakowaniu obszarów zabudowanych zgodnie z tą ustawą ich długość
zostanie zredukowana o 50 %, czego wszystkim życzę.
Obserwuj wątek
    • klemens1 Re: prędkosć bezpieczna a 50 ... 11.05.04, 21:36
      > Przy oznakowaniu obszarów zabudowanych zgodnie z tą ustawą ich długość
      > zostanie zredukowana o 50 %, czego wszystkim życzę.

      Od dawna twierdziłem że obszary zabudowane są przerośnięte. Jeżeli ich oznakowanie rzeczywiście się zmieni, to ciekawe co powiedzą orędownicy bezpieczeństwa którzy uparcie twierdzili że nieważne czy las, czy osiedle, prędkość musi być 60 (teraz 50).
      • mejson.e5 Orędownicy 11.05.04, 21:46
        klemens1 napisał:

        > > Przy oznakowaniu obszarów zabudowanych zgodnie z tą ustawą ich długość
        > > zostanie zredukowana o 50 %, czego wszystkim życzę.
        >
        > Od dawna twierdziłem że obszary zabudowane są przerośnięte. Jeżeli ich
        oznakowa
        > nie rzeczywiście się zmieni, to ciekawe co powiedzą orędownicy bezpieczeństwa
        k
        > tórzy uparcie twierdzili że nieważne czy las, czy osiedle, prędkość musi być
        60
        > (teraz 50).

        Ktoś, kto uważa że wolniejsza jazda jest zawsze bepieczniejsza od szybkiej, po
        prostu nie zna życia. Człowiek zmuszony do wolnej jazdy nie potrafi się
        skoncentrować, szczególnie, gdy ograniczenie wygląda na idiotyczne.
        Osobiście przestrzegam istniejących ograniczeń prędkości, ale nie czuję się
        bezpiecznie, widząc za plecami ludzi zirytowanych z pozoru bezsensownym
        zwolnieniem.
        A stłuczkę miałem kiedyś przy 20/h...

        Sądzę, że pozostawienie ograniczeń prędkości w miejscach naprawdę koniecznych,
        skrócenie obszarów zabudowanych do granic rzeczywistych a nie
        administracyjnych, spowodowałoby większe przestrzeganie pozostałych ograniczeń
        prędkości.
        Człowiek zaufałby autorom znaków, zamiast spodziewać się, że napotykane
        ograniczenie jest kolejnym bezsensownym.

        Póki co - jeśli są , to przestrzegam tych, jakie są...

        Pozdrawiam,

        Mejson
        • klemens1 Re: Orędownicy 12.05.04, 17:23
          Odetchnąłem - okazuje się że cała moja pisanina nie poszła na marne.
          • golfiarz63 Re: Orędownicy 13.05.04, 08:03
            polacy i przestrzeganie przepisow ale sie usmialem, hihihi

            co bys chlopie nie ustawil to i tak bedzie zle i idiotycznie, juz taka mamy
            nature
            • Gość: "60" Trzeba olewać idiotyczne przepisy! IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.04, 08:08
              Ja i tak jeżdzę 60 i będę to robił nadal
              a bezpiecznie na 100% to jest 0 km/h i to... w zamkniętym garażu

              fuck you mądrale tzw. poprawni
              • tygrys01 olewać idiotyczne przepisy! 13.05.04, 19:59
                Gość portalu: "60" napisał(a):

                > Ja i tak jeżdzę 60 i będę to robił nadal
                > a bezpiecznie na 100% to jest 0 km/h i to... w zamkniętym garażu
                ================
                Masz absolutną rację, ze czujesz się bezkarny. Właśnie dzisiaj w Nowej Hucie
                zapadł wyrok uniewinniajacy (nieprawomocny) pirata ktory zabił moja 24 letnia
                córkę Aurelię i 18 letniego Kamila. Sad dopatrzył się jedynie przekroczenia
                prędkości a za to jest mandat ktory się przedawnia po roku. I tak wysoki sąd
                uniewinnił łobuza po 2,5 latach procesu prowadzonego przez siebie , na
                podstawie przedawnienia. Jak mieszkasz w Krakowie albo jeszcze lepiej w Nowej
                Hucie to pluj na wszelkie oghraniczenia predkości, nawet jak zabijesz paru
                pieszych to i tak nie posiedzisz nawet 24 godzin i nie zapłqacisz ani jednej
                złotowki na skarb państwa (o płaceniu dysponentom ścigania i wymiaru
                sprawiedliwości nic nie wiem).
              • mejson.e5 FYT 13.05.04, 22:41
                Gość portalu: "60" napisał(a):

                > Ja i tak jeżdzę 60 i będę to robił nadal
                > a bezpiecznie na 100% to jest 0 km/h i to... w zamkniętym garażu
                >
                > fuck you mądrale tzw. poprawni

                Niezły z Ciebie kozak!
                Brawo za odważne wyrażenie opinii!

                Będziesz wzorem dla swoich dzieci.

                Dobrze, że nie zadeklarowałeś większej prędkości ponad tę sześciesiątkę.

                Tylko jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie jeździsz szybciej.

                Ale poczytaj historii tygrysa, to poczujesz się lepiej.

                Poprawny Mądrala Mejson
                • Gość: "60" Olać 50 - jeździć z prędkością bezpieczną! IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.04, 12:27
                  Mam prawo jazdy 25 lat i tyleż jeżdżę (jak dotąd bezwypadkowo).
                  A wszystkim poprawnym mądralom zalecam lekturę: Sobiesław Zasada "Prędkość
                  bezpieczna". Dla was kochani to rzeczywiście 0 km/h będzie najlepszym
                  rozwiązaniem. A ci co uchwalili szarym masom to bzdurne ograniczenie sami w
                  swych VIP-owskich limuzynach zap...ją 120 i lepiej po mieście.
                  Dla nich dedykacja: ChWDP-olitykom!
                  • Gość: MaciekS Otoz to!!! IP: *.mad.east.verizon.net 26.06.04, 04:12
                    A ograniczenia nie stanowia zadnego zapewnienia bezpieczenstwa. Jest to srednia
                    statystyczna, ale sa rozni kierowcy.

                    Ponoc kiedys przeprowadzono badania i okazalo sie ze najbezpieczniejsza predkosc
                    to taka przy ktorej kierowcza czuje komfort jazdy. Oczywiscie w wykonaniu wielu
                    gowniarzy wiemy co ten "komfort" oznacza (szczegolnie gdy u boku siedzi "laska"
                    i cos tam robi).

                    Natomiast prawda jest taka ze w wielu miejscach gdzie ograniczenie wynosi 50
                    czesto trzeba jechac wolniej w zaleznosci od sytuacji (instynkt i doswiadczenie
                    panowie kierowcy!!!). Natomiast w wielu miejscach 50km/godzie jest po prostu
                    ustawowa glupota. Wszystko zalezy od doswiadczenia kierowcy, znajomosci drogi i
                    warunkow, znajomosci roznych sytuacji i roznych technik jazdy oraz poprawnej
                    reakcji (to sie trenuje w szkolach zaawansowanej jazdy na calym swiecie, ale
                    gnojki czesto zamiast wydac na nie pieniadze to ryzykuja najczeciej czyims
                    zyciem na ulicy).

                    Pozdrawiam,
                    (Obecny kandydat na tor wyscigowy i do zaawansowanej szkoly w USA)
        • Gość: ktb Re: Orędownicy IP: 213.17.181.* 17.05.04, 10:23
          > Sądzę, że pozostawienie ograniczeń prędkości w miejscach naprawdę
          koniecznych,
          > skrócenie obszarów zabudowanych do granic rzeczywistych a nie
          > administracyjnych, spowodowałoby większe przestrzeganie pozostałych
          ograniczeń
          > prędkości.
          Zgadzam się z tym, ale to utopia, bo kto określi te "miejsca naprawdę
          konieczne". Przecież nie nasz sejm. A znaki drogowe stawiają (zatwierdzając je
          przez drogówkę) "odpowiednie służby" które są po prostu niekompetentne.
          Płącąc za przkroczenie 60 (teraz będzie 50) w szczerym polu na końcu miasta, po
          prostu klnę, że byłem zbyt zmęczony i dałem się złapać i to wszystko. Wkurza
          mnie taka bezsilność, bo to że stoi tam patrol i mierzy prędkość, nie ma
          żadnego wpływu na bezpieczeństwo ruchu, ale im ich przełożony nie daje zadania
          poprawy bezpieczeństwa, tylko zapyta, czemu dziś tak mało mandatów (gdyby
          robili coś innego)....
          Pozdrawiam wszystkich przestrzegających 50. Ale trzymajcie się prawej strony,
          bo czasem ktoś chce szybciej.
          • albert.flasz Re: W zasadzie jest na to sposób! 17.05.04, 12:13
            ... tyle, że trudny do przeforsowania. Po prostu: trzeba się organzować. Gdy
            policja, gminy itd. zaczną przegrywać procesy o wypadki i straty spowodowane
            niekompetencją, bezczynnością i załawianiem spraw po linii najmniejszego oporu
            oraz zaczną płacić odszkodowania, może ktoś w końcu zacznie myśleć.
            W "cywilizowanych" krajach tak właśnie jest a w planowaniu organizacji ruchu na
            drogach uczestniczą nie tylko urzędnicy i teoretycy, lecz także policja, firmy
            ubezpieczeniowe, różne organizacje...
            • mejson.e5 Re: W zasadzie jest na to sposób! 17.05.04, 21:11
              Ciekawy pomysł!

              Mimo, że u nas samorządy są bezkarne, to na rynek wchodzą zachodnie firmy
              ubezpieczeniowe z ogromnym doświadczeniem i świetnymi prawnikami.
              Tylko to będzie trochę nie fair, jeśli odszkodowania będą wypłacane z naszych
              podatków a nie z majątków samorządowców...

              Pozdrawiam,

              Mejson
              • albert.flasz Re: W zasadzie jest na to sposób! 19.05.04, 12:46
                Uważam, że jest to bardzo fair. Dlaczego ktoś ma z jednej strony oszczędzać
                moje podatki, z drugiej narażając mnie na dodatkowe - bezpośrednie koszty, nie
                mówiąc już o zdrowiu i życiu?
          • mejson.e5 Szczere pole 17.05.04, 21:24
            Gość portalu: ktb napisał(a):

            "Płącąc za przkroczenie 60 (teraz będzie 50) w szczerym polu na końcu miasta,
            po prostu klnę, że byłem zbyt zmęczony i dałem się złapać i to wszystko.
            Wkurza mnie taka bezsilność, bo to że stoi tam patrol i mierzy prędkość, nie
            ma żadnego wpływu na bezpieczeństwo ruchu, ale im ich przełożony nie daje
            zadania poprawy bezpieczeństwa, tylko zapyta, czemu dziś tak mało mandatów
            (gdyby robili coś innego)...."

            Kiedyś w szczerym, wydawałoby się polu, przejechał mi przed nosem rowerzysta
            "z nikąd", właśnie w chwili, gdy wkurzony na bezsensowne ograniczenie sięgałem
            po dźwignię zmiany biegów, by przyspieszyć. Okazało się, że ze zbocza prowadzi
            ścieżka - idealny skrót z jednej wioski do drugiej i często jeżdżą tamtędy
            rowerzyści, którzy jak to na wsi, całą drogę często traktują jak przedłużenie
            swojego podwórka i niezbyt zwracają uwagę na samochody.
            Gdybym w tamtym miejscu jechał, jak zwykle koło setki, tobym rozmazał
            rowerzystę jak amen w pacierzu.
            I nie sprawiłby mi żadnej ulgi fakt, że wtargnął na jezdnię - to JA jechałbym
            za szybko i nie mógłbym go ominąć. Byłbym co najmniej współwinnym wypadku.
            Jeśli byłoby to dziecko, to byłbym jedynym winnym.

            Tak więc nie zawsze jest tak, jak podpowiada nam nasze doświadczenie drogowe -
            szczere pole może być drogą śmierci.
            Ja też w takich miejscach klnę ale ... zwalniam.
            Lepiej tysiąc razy przesadzić z ostrożnościa niż raz nie dać rady.
            Bo wtedy w diabły idą wszelkie rozważania nad średnią prędkościa, ekonomiką
            jazdy czy tłumionym temperamentem kierowcy czy samochodu.
            Wtedy jest coś nieodwracalnego, nie do nadrobienia jak stracone minuty w
            trasie.

            "Pozdrawiam wszystkich przestrzegających 50. Ale trzymajcie się prawej strony,
            bo czasem ktoś chce szybciej. "

            Zawsze trzymam się prawej i pozwalam innym wyprzedzać nie wnikając, czy mają
            do tego uzasadniony powód.
            Też pozdrawiam!

            Mejson
            • klemens1 Re: Szczere pole 18.05.04, 21:00
              > Kiedyś w szczerym, wydawałoby się polu, przejechał mi przed nosem rowerzysta
              > "z nikąd", właśnie w chwili, gdy wkurzony na bezsensowne ograniczenie sięgałem
              > po dźwignię zmiany biegów, by przyspieszyć. Okazało się, że ze zbocza prowadzi
              > ścieżka - idealny skrót z jednej wioski do drugiej i często jeżdżą tamtędy
              > rowerzyści, którzy jak to na wsi, całą drogę często traktują jak przedłużenie
              > swojego podwórka i niezbyt zwracają uwagę na samochody.

              Są sporadyczne miejsca gdzie ograniczenie ma sens, mimo że wydaje się że nie ma. Ale kierowcy takie ograniczenie będą olewać tak jak pozostałe. Gdyby tego typu ograniczenia były TYLKO w takich miejscach, to większość by zwalniała (lub nie przyspieszała) bo zastanowiłoby to ich. Ale ponieważ zaliczają je do pozostałych 99% - efekty są jakie są.
              Sam znam tego typu miejsca (gdzie ograniczenie ma sens, ale nie na pierwszy rzut oka).
              • mejson.e5 99% 19.05.04, 21:20
                klemens1 napisał:

                "Są sporadyczne miejsca gdzie ograniczenie ma sens, mimo że wydaje się że nie ma
                . Ale kierowcy takie ograniczenie będą olewać tak jak pozostałe. Gdyby tego typ
                u ograniczenia były TYLKO w takich miejscach, to większość by zwalniała (lub nie
                przyspieszała) bo zastanowiłoby to ich. Ale ponieważ zaliczają je do pozostałych
                99% - efekty są jakie są.
                Sam znam tego typu miejsca (gdzie ograniczenie ma sens, ale nie na pierwszy rzut
                oka)."

                Kierowca na drodze ma za mało informacji, by prawidłowo ocenić, czy ograniczenie
                ma sens. Może tysiąc razy przejechac jakiś odcinek i uważać, ze jest bezpieczny
                a ograniczenie bez sensu, a okaże się że kiedyś trafi na wyścigi psów albo inne
                nieprzewidywalne zagrożenie.
                Ci, którzy stawiają znaki, mają więcej czasu na przeanalizowanie zagrozeń i
                większą wiedzę - nie udajmy, że sobie bez nich poradzimy.
                Tak jak sami potrafimy się wyleczyć, wybrać właściwych polityków, czy udzielić
                dobrej rady specjaliście.

                Polak potrafi, ale bez przesady.
                Tu jednak idzie o życie.

                Dwa omyłkowo załadowane ostre pociski wśród tysiąca gumowych narobiły
                nieszczęścia i nagonkę na całą polską policję.
                A Ty dasz głowę, że wśród tych 99% bezsensownych znaków nie ma takiego, co
                ratuje życie?

                Pozdrawiam,

                Mejson
                • klemens1 Re: 99% 19.05.04, 22:44
                  A gdyby tu było przedszkole ....
                  • Gość: fragi Mejson, co Ty pieprzysz ? IP: *.zebyd.com.pl 20.05.04, 10:03
                    Bez urazy, ale czy Ty wiesz jak podejmowane są decyzje o ustawieniu jakiegoś
                    zakazu ? I kto je podejmuje ? Wyobrażasz sobie pewnie, że to mądrzy i
                    inteligentni fachowcy analizują dany odcinek drogi, oglądają go z tej i tamtej
                    strony, przejeżdzają po nim i dochodzą do wniosku, że byłoby dobrze ograniczyć
                    prędkość do np. 80 km/h. Prawda jest zupełnie inna. Otórz jakiś złośliwy dupek
                    (radny, lokalny oszołom, cep którego komuna po znajomości zrobiła dyrektorem
                    zarządu dróg, lub ktoś taki) robi szum i dla świętego spokoju stawia się taki
                    znak. Ci co stawiają oczywiście i tak go nie przestrzegają.
                    Nie dziwi cie dlaczego większość znaków ograniczenia prędkości ma cyfrę 40, a
                    np. 50 jest rzadkością ? Dlaczego drogi mają takie właściwości, że bezpieczne
                    jest 40 i 70, a już 50 czy 80 nie ? A może to znaki ustawia się wegług mody ?

                    pozdrawiam fragi
                    • Gość: tac Jak w sądzie ? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.04, 11:58
                      TAK FRAGI !
                      Złe rozwiązania potrafią istnieć latami - i co nie ma to rady?
                      A przecież droga ma służyć jej uczestnikom - i tym uczestnikom mają słuzyć
                      zarządy drog, policja, ratownictwo...
                      Służby te powinny zapewniać sprawny (= możliwie szybki) i bezpieczny przejazd
                      drogą.
                      Nie powinny wprowadzać uczestników ruchu w błąd, stwarzać zagrożen w ruchu i
                      ruch ten utrudniać.
                      To jest chyba zadanie dla Policji.
                      Ale jesli patrol kasuje mandaty w miejscu oznakowanym jako obszar zabudowany
                      niezgodnie z ustawą nr 220 z 2003roku poz.5.2.48.2- to ręce opadają.
                      Przytoczę:

                      "...Znak D-42 (początek obszaru zabudowanego) umieszcza się po prawej stronie
                      drogi
                      wjazdowej do miejscowości, w miejscu ustalonym jako granica obszaru
                      zabudowanego.
                      Jeżeli droga przebiega na przemian przez obszar danej miejscowości uznany za
                      zabudowany oraz nieuznany za taki obszar, wówczas znak D-42 umieszcza się na
                      każdej granicy obszaru zabudowanego.
                      Jeżeli w danej miejscowości granica pomiędzy kolejnym końcem i początkiem
                      obszaru zabudowanego , wskazanymi znakami D-42 i D-43, byłaby mniejsza niż 300
                      m, to na tym odcinku nie umieszcza się znaków D-42 i D-43, wprowadzając
                      ewentualne podwyższenie prędkości pojazdów znakiem B-33. ..."
                      art. 5.2.48.2 Ustalenie granic obszaru zabudowanego.
                      "Granica obszaru zabudowanego wyznaczonego znakiem D-42 powinna być powiązana z
                      występującą wzdłuż drogi zabudową o charakterze mieszkalnym i występującym na
                      drodze ruchem pieszych.
                      Znak D-42 powinien być umieszczony w pobliżu miejsca, w którym następuje
                      wyraźna zmiana charakteru zagospodarowania otoczenia drogi.
                      Znak D-42 powinien być powiązany z takimi elementami zagospodarowania drogi,
                      jak :
                      - początek chodnika,
                      - wyjazdy bramowe z posesji,
                      - pas postojowy lub parking wyznaczony wzdłuż jezdni,
                      - skrzyżowanie.
                      Jako obszar zabudowany nie powinny być oznakowane miejsca, w których:
                      - zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie jest z nią związana,
                      - strefy przedmieść, w których zabudowa ma charakter handlowo-usługowy
                      (hurtownie, warsztaty, duże sklepy), jeżeli nie wiążą się z nią intensywny ruch
                      pieszych w pobliżu drogi,
                      - występujący ruch pieszych wynika jedynie z lokalizacji przystanku
                      autobusowego, skrzyżowania dróg lub ma charakter sezonowy."
                      ...Znak D-43 (koniec obszaru zabudowanego) "umieszcza się po prawej stronie
                      drogi, w tym samym przekroju co D-42 zastosowany do kierunku przeciwnego.
                      Jeżeli obszar zabudowany obejmuje sąsiadujące miejscowości, to na ich granicy
                      nie umieszcza się znaku D-43, a w odległości do 50 m za znakiem E-17a
                      wskazującym wjazd do następnej miejscowości umieszcza się znak D-42 stanowiący
                      potwierdzenie kontynuacji obszaru zabudowanego. ..."

                      Jakby sprawa wyglądała w sądzie w przypadku nie przyjęcia mandatu?
                      • vatseq Re: Jak w sądzie ? 20.05.04, 14:55
                        Sąd wymierzyłby karę w myśl zasady "Dura lex sed lex" (prawo twarde, ale prawo)
                        nie bacząc na to, że ustanowione znakami nakazy i zakazy stoją w sprzeczności z
                        przepisami wyższymi. Następnie należałoby zaskarżyć odpowiedni organ
                        administrujacy drogą o zwrot: kosztów mandatu, zwrot kosztów sądowych, zwrot
                        kosztów wynikających z konieczności wzięcia urlopu (strat w handlu itp). I wtedy
                        sprawa byłaby do wygrania.

                        vatseq
                        • Gość: ktb Re: Jak w sądzie ? IP: 213.17.181.* 24.05.04, 21:26
                          Tylko kto ma na to czas, jeżeli stale jeździ dłuższe trasy....
                          • marczew kto ma na to czas ? 27.06.04, 12:06
                            Jeszcze nie ma, ale pojawią się nazwijmy je "firmy adwokackie" specjalizujące
                            sie w takich sprawach i mające czas by działać w imieniu swojego klienta.
                            Na niespójności, niepoprawności przepisów można sporo zarobić; również na
                            nieuctwie, niewiedzy tych, którzy to prawo mają stosować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka