edek40
12.12.11, 11:09
Nasza dzielna policja walczy bezustannie o poprawe bezpiecznestwa na drogach. Ustawia sie wiec tam, gdzie do zlamania prawa najlatwiej z uwagi na uwarunkowania drogowe.
Znajomy opowiadal mi o pewnym skrecie w lewo. Skrecamy z glownej, zatloczonej nieprzerwanym ciurkiem aut, ulicy w jakas podrzedna. Mamy sygnalizacje i osobny pas do skretu (ale bez wydzielonej fazy swiatel). Zielone dla osi, z ktorej skrecamy gasnie dla obu kierunkow jednoszesnie. Nieprzerwany potok aut zatrzymuje sie i dopiero wtedy mozna skonczyc manewr skretu. I na to czeka nasza dzielna policja i hurtem wlepia mandaty z paragrafow o wjezdzie bez mozliwosci zjazdu. Przyznam, ze nie chce mi sie grzebac w paragrafach. Prosze zatem o instrukcje w jaki sposob, przed polnoca, w ogole mozna tu skrecic? Ruch z przeciwka bowiem jest nieustanny i wjezdzajac do skretu wiadomo, ze zakonczenie manewru odbedzie sie na czerwonym.