Dodaj do ulubionych

Mandat za niewinność

28.03.13, 10:31
Czy można dostać mandat jadąc po bożemu, patrząc sumiennie na znaki i respektując wszystkie ograniczenia prędkości?

Można! W Bolandzie wszystko jest możliwe.

W Bolandzie kierowca musi widzieć nawet to, czego nie ma szans dostrzec. Musiałby bowiem mieć zdolność bilokacji.

Popatrzcie... :D FILM

Ryzyko trafienia na radar jest tam spore, co potwierdza tabiczka "Kontrola radarowa" i zwyczaje policji.

Co ciekawe, największe szanse na dyskusję z policjantem ma świadomy kierowca.
Który wjeżdżając na główną drogę i widząc w oddali rozpędzony samochód, zrobi co może, żeby mu nie przeszkadzać. Pociśnie i w mig rozpędzi się do grubo powyżej 50 km/h.

Melepeta, lekko wymuszająca pierwszeństwo, nie tykana pojedzie dalej.

* * *
Wielkiego finału z kontrolą radarową jak dotąd nie było, ale pracuję nad tym :P
Obserwuj wątek
    • mariner4 Ewidentne złe oznakowanie. 28.03.13, 10:37
      I tego nie uda się uniknąć.
      Ale.
      Gdybym jechał taką drogą w formalnie niezabudowanym terenie, ale widział to co na tym filmie, to i tak nie jechałbym 90.
      M.
      • edek40 Re: Ewidentne złe oznakowanie. 28.03.13, 10:43
        > I tego nie uda się uniknąć.

        To oczywiste. Znaki gina, wladza nie ma kasy na kontrole.

        Tylko na stawianie fotoradarow nigdy kasy nie braknie. Ale tylko na dojazd do punktu instalacji. Na sprawdzenie czy oplaty pobiera "sprawiedliwie" juz nie. Do tego wystarczy plan, na ktorym brakujaca tablica jest.

        > Gdybym jechał taką drogą w formalnie niezabudowanym terenie, ale widział to co
        > na tym filmie, to i tak nie jechałbym 90

        A ile bys jechal?
        • rapid130 Re: Ewidentne złe oznakowanie. 28.03.13, 10:55
          edek40 napisał:

          > > I tego nie uda się uniknąć.
          >
          > To oczywiste. Znaki gina, wladza nie ma kasy na kontrole.

          Nie, nie. Złodzieje nie mieli tu żadnej roboty!
          Wszystkie znaki na tej bocznej drodze stoją niezmiennie, w tych samych miejscach, od lat.

          Ten bubel to po prostu efekt uboczny interpretowania definicji obszaru zabudowanego przez Zarząd Dróg Powiatowych w Szamotułach jak jest mu wygodnie, "jak krzyczą mieszkańcy", a nie jak stanowi rozporządzenie.

          Na tej samej drodze występują obok siebie TAKIE CUDA. To tylko skrót, zainteresowani i niedowiarki mogą obejrzeć (długą) całość.
        • mariner4 Rozsądnie 28.03.13, 10:55
          Z zabudowania może np wyskoczyć dziecko. Twoja wyobraźnia tego nie ogarnia?
          Jak jest 90, to wolniej wolno jechać. Wiesz o tym?
          M.
          • rapid130 Re: Rozsądnie 28.03.13, 11:02
            mariner4 napisał:

            > Z zabudowania może np wyskoczyć dziecko. Twoja wyobraźnia tego nie ogarnia?
            > Jak jest 90, to wolniej wolno jechać. Wiesz o tym?

            Ech, gruchnąłeś. Zupełnie jakbyś przemawiał do kursantów na prawo jazdy.
            A Eda Cię tylko skutecznie podpuszcza... :P ;-)
          • edek40 Re: Rozsądnie 28.03.13, 11:13
            > Z zabudowania może np wyskoczyć dziecko. Twoja wyobraźnia tego nie ogarnia?

            Alez ogarnia!!! Ja pieszego potracilem po 23 w srodku lasu. Znaczy sie moze i tu wyskoczyc.

            > Jak jest 90, to wolniej wolno jechać. Wiesz o tym?

            Wiem. Tylko co z tego wynika dla stosowania sie do ograniczenia, ktorego nie ma?

            W tak luznej zabudowie z reguly jade okolo 70 km/h. Czyli 200 zl i 6 pkt...
            • mariner4 W moim zawodzie istnieje pojęcie 28.03.13, 11:28
              "zachowanie zwykłej ostrożności" Zwykłej, oznacza, że nie jakiejś nadzwyczajnej.
              A w mojej pracy skutki nie przestrzegana reguł są o wiele bardziej dramatyczne.
              Nawet doprowadzenie do sytuacji powstania tylko ryzyka zderzenia jest traktowane jako wykroczenie.
              Jechać w granicach 50 w terenie jak na filmie mieści się w tym pojęciu. Zawsze trzeba mięć jakiś manewr awaryjny. Klasyczny przykład droga hamowania dłuższa niż widzialność na drodze.
              Nawet jak się jedzie trochę szybciej, to nic się nie stanie. Ograniczenia prędkości są stawiane w założeniu że chodzi o bardzo przeciętnych kierowców. Zwykle istnieje spory margines bezpieczeństwa. Po drogach poruszają się kierowcy o bardzo różnych umiejętnościach i wszystko powinno być dostosowane do tych minimalnych.
              Jeździj tak, aby nikomu krzywdy nie zrobić. Ostatni mandat za prędkość płaciłem ponad 15 lat temu. Czyli jakoś żyję na naszych drogach, a jeżdżę sporo.

              • edek40 Re: W moim zawodzie istnieje pojęcie 28.03.13, 11:46
                Jesli Twoj nick odzwierciedla zawod, to chyba troche trudno to porownywac. W przypadku wiekszych jednostek plywajacych "z nagla" przeniesione na drogi ladowe oznacza "w sasiednim powiecie".

                > A w mojej pracy skutki nie przestrzegana reguł są o wiele bardziej dramatyczne.
                > Nawet doprowadzenie do sytuacji powstania tylko ryzyka zderzenia jest traktowan
                > e jako wykroczenie.

                Swego czasu zaznajamialem sie z prawidlami MPZZM oraz, wyrywkowo, z orzeczeniami Izb Morskich. Z drogami nie maja wiele wspolnego. Moze w odniesieniu do TIRow.

                > Jechać w granicach 50 w terenie jak na filmie mieści się w tym pojęciu. Zawsze
                > trzeba mięć jakiś manewr awaryjny. Klasyczny przykład droga hamowania dłuższa
                > niż widzialność na drodze.

                Jesli masz na mysli widocznosc w poprzek osi drogi, to racja. Jesli wiec z posesji wyskoczy ktos 50 km/h, rzeczywiscie zauwazysz go za pozno, aby podjac dzialania. Tu, na szczescie, widac wszystko jak na dloni. A gdy przestaje byc widac, bezwzglednie bym zwolnil.

                Dlatego tak bardzo "smieszy" mnie ograniczenie do 40 km/h na zakrecie w mojej wsi, gdzie w zasadzie nie ma zabudowy, a geometria zakretu umozliwia bezpieczne pokonanie go z predkoscia 50 km/h, co tez czynie. Podczas gdy w bok od tej szosy mamy szosinke, z licznymi zakretami, chalupami, w ktorych otwarcie okna moze urwac lusterko samochodu, gdzie jednakze bezpiecznie, zdaniem znakologa, jest 50 km/h, a ja rzadko przekraczam 30 km/h...

                > Jeździj tak, aby nikomu krzywdy nie zrobić. Ostatni mandat za prędkość płaciłem
                > ponad 15 lat temu.

                I widzac film Rapida zyjesz w blogiej swiadomosci, ze tak zostanie? Nawet po lekturze raportu NIK na temat drog?
                • rapid130 Re: W moim zawodzie istnieje pojęcie 28.03.13, 12:31
                  > Swego czasu zaznajamialem sie z prawidlami MPZZM oraz, wyrywkowo, z orzeczeniam
                  > i Izb Morskich. Z drogami nie maja wiele wspolnego.

                  Są tam rzeczy, które pewne przekładasz na drogę - planning ahead, minimalizowanie ryzyka, antycypowanie zagrożeń, planowanie ewentualnego manewru awaryjnego, etc.
                  Niestety, na drodze ruch jest po wielokroć większy niż na szerokim przestworze oceanu, a i sytuacja zmienia się o wiele prędzej, więc na wszystko czasem nie starcza umysłowi mocy przerobowych. :/

                  Wiedzę uzupełniającą, jak lepiej jeździć samochodem, potrafię czerpać nawet z serii "Katastrofa w przestworzach". Bo ciąg przyczynowo-skutkowy (okoliczności -> decyzja -> wykonanie -> skutek) działa wszędzie podobnie, czy to morze, czy powietrze, czy ziemia.

                  Katastrofy lotnicze uczą szacunku dla drobiazgów. Czasem (zdawałoby się nic nie znaczący), ale źle dołożony, mały klocek powoduje rozwalenie misternej, dotąd idealnie skleconej konstrukcji.
                  • mariner4 Na drodze przynajmniej nie ma pytania 28.03.13, 12:34
                    o kierunek jazdy. Determinuje to droga. Na pełnym morzu ilość kursów jest praktycznie nieskończona. Oczywiście sytuacja zmioenia się wolniej, ale są pojęcia uniwersalna.
                    M.
                • mariner4 Nioe porównuję statku do auta, nawet 28.03.13, 12:31
                  największego. Chodzi mi o pewne nawyki, jakie wyniosłem. Zasada ograniczonego zaufania, szybkość bezpieczna, zwykła ostrożność, szczególna ostrożność i podobne. A to są sprawy uniwersalne. Jest też zasada mówiąca o konieczności odstąpienia od przepisów, w celu uniknięcia bezpośredniego niebezpieczeństwa. Na drogach też występuje. Na przykład duży TIR wyjeżdża z drogi podporządkowanej. Czas wykonania manewru przekracza znacznie czas wynikający z przerwy pomiędzy autami na drodze głównej. Stałby cały dzień czekając na możliwość przejazdu. Co robi? A no powoli wymusza na autach na drodze głównej zwolnienie i przepuszczenie go. Gdyby doszło do kolizji to kierowca np auta osobowego na drodze głównej byłby co najmniej współwinnym.
                  Kierowca mający pierwszeństwo przejazdu też jest zobowiązany zrobić wszystko, aby uniknąć zderzenia. Pomijając nawet fakt, ze tak każe robić zwykły instynkt samozachowawczy.
                  To dlatego z dystansem podchodzę to stanowczych stwierdzeń typu "to po co właził mi pod koła?". Bo na wszystkich spoczywa obowiązek uczynienia wszystkiego, aby uniknąć wypadku.
                  M.
                  • edek40 Re: Nioe porównuję statku do auta, nawet 28.03.13, 12:59
                    > największego. Chodzi mi o pewne nawyki, jakie wyniosłem. Zasada ograniczonego z
                    > aufania, szybkość bezpieczna, zwykła ostrożność, szczególna ostrożność i podobn
                    > e. A to są sprawy uniwersalne.

                    No to sie zgadzamy.

                    Tylko, mam wrazenie, ze idealizujesz. Kiedys po minieciu Helu w drodze na Gotlandie, zaobserwowalem potencjalnie niebezpieczne zjawisko, jakim jest jednoczesne zauwazenie czerwonego i zielonego. Choc na zaglowce mam prawo liczyc, ze zostane ominiety, zmienilem kurs. Po niedlugiej chwili jednostkaz przeciwka zrobila to rowniez. I tak kilka razy w ciagu co najmniej 30 minut zblizania, az uruchomilem silnik, bo musialbym plynac pod wiatr. Plynacy z polnocy wycieczkowiec przeplynal w koncu w odleglosci okolo 50 m!!! Zaloga pozwolila sobie poinformowac pasazerow o wariatach w lupince, a dla ich wygody poswiecila nam na poklad.

                    Na polnoc od Bornholmu jest ruta z zachodu na wschod. Ruch jak na Marszalkowskiej. Tu wlasnie, w sztormie, strzelalem biala rakiete w mostek duzego. Swiecenie po zaglach, w celu namowienia do ustapienia ciezko sztormujacej pod wiatr zaglowce nic nie dawalo. Wobec duzej fali i silnego wiartu, oraz wybraniu idiotycznego kursu ostro na wiart, majacego na celu mozliwe prostopadle pokonanie highwaya, osiagalismy gora 2 wezly. Sprobuj w takich warunkach przeskoczyc pomiedzy idacymi (z naszego punku widzenia) dziob w rufe duzymi, rozwijajacymi na tej 2-3 metrowej, krotkiej falce pewnie sporo ponad 15 wezlow. Pomimo halasu, jaki generuje 10 B w kabinie, bylo slychac maszyne duzego. Blisko byl, nie?

                    Generalnie, z pokladu malej jednostki, zawsze odnosze wrazenie, ze na pokladzie duzego spia i jada na autopilocie. Wiem, ze nasz reflektor radarowy moze byc niewidoczny na radarze. Dlatego duzy powinien uzywac oczu.

                    Tylko raz, w poblizu Wladyslawowa, mialem przyjemnosc zaobserwowac odpowiednie zachowanie szwedzkiego malego masowca. Ten wyraznie zmienil kurs, aby przejsc nam za rufa. Bylo to w dzien, wiec dokladne ustalenie naszego kursu wymagalo uzycia silnej lornetki.

                    A moze duzi respektuja wylacznie tych, ktorzy moga im zrobic dziure?

                    > To dlatego z dystansem podchodzę to stanowczych stwierdzeń typu "to po co włazi
                    > ł mi pod koła?". Bo n

                    Dlatego tak sie rozpisalem powyzej. Troche off-topic, ale zauwaz, ze jak pisze z pozycji tego, co wlazi pod nogi. I ucieka, zanim dojdzie do sytuacji podbramkowej, choc prawo drogi stoi po jego stronie.
                    • mariner4 Zdarza się. Chamstwo jest wszędzie 28.03.13, 16:36
                      Ale są odwrotne sytuacje. Jechałem statkiem 12.5 metra zanurzenia torem wodnym o szerokości 5 kabli a z żaglówki ktoś przez UKF się drze, że mam u zejść z drogi bo on żaglowiec.
                      Załogi są ograniczone liczebnie do minimum. Na większości statków obsada mostku jest jednoosobowa.
                      Ludzie sa przemęczeni. Na coasterach pracują 6 na 6. Znany mi jest wypadek, że oficer usnął na mostku na małym statku i przywalił w zakotwiczony tankowiec. W czasie sądu morskiego w Stavangerze wyszło, że facet nie spał od ponad 32 godzin. Sąd uznał winę armatora.
                      Na dużych jest spokojniej, ale nie ma lekko.
                      Poza tym zauważyłem, w swoim klubie żeglarskim (miałem jacht), że MPDM jest fatalnie ucziony na kursach. Kiedyś słyszałem wykład i włos mi się zjeżył na głowie, jak zresztą mój kolega żeglarz uczył młodych adeptów, o bezwzględnym pierwszeństwie drogi jachtów żaglowych. Powiedziałem mu, ze szkoli samobójców.
                      Ale my chyba forum powinniśmy zmienić...
                      M.

                      • klemens1 Re: Zdarza się. Chamstwo jest wszędzie 28.03.13, 16:50
                        > Kiedyś słyszałem wykład i włos mi się zjeżył na głowi
                        > e, jak zresztą mój kolega żeglarz uczył młodych adeptów, o bezwzględnym pierwsz
                        > eństwie drogi jachtów żaglowych. Powiedziałem mu, ze szkoli samobójców.
                        > Ale my chyba forum powinniśmy zmienić...

                        Niekoniecznie - teraz pod "jacht żaglowy" podstaw "pieszy" i posłuchaj/poczytaj sam siebie.
                        • tomek854 Re: Zdarza się. Chamstwo jest wszędzie 30.03.13, 17:29
                          ...albo jednoślad.
                      • edek40 Re: Zdarza się. Chamstwo jest wszędzie 28.03.13, 17:28
                        > Ale są odwrotne sytuacje. Jechałem statkiem 12.5 metra zanurzenia torem wodnym
                        > o szerokości 5 kabli a z żaglówki ktoś przez UKF się drze, że mam u zejść z dro
                        > gi bo on żaglowiec.

                        Widze, ze zaczynamy sie dogadywac. Jezeli byles, a sadze ze byles, oznakowany, oznacza to, ze trafiles na bezmyslnego kretyna. Jego odpowiednik na drodze to zaciemniony pieszy idacy pasem ruchu tylem do nadjezdzajacych aut. Cos o pierwszenstwie sie o uszy obilo, ale nie wszystko.

                        > n. Sąd uznał winę armatora.

                        Tego nie da sie powiedziec o szefie-bandycie, wyznaczajacym nierealne czesy przejazdu. O drogach, ktore mecza o wiele bardziej niz wynika to z przebiegu, nie wspomne.

                        > Poza tym zauważyłem, w swoim klubie żeglarskim (miałem jacht), że MPDM jest fat
                        > alnie ucziony na kursach. Kiedyś słyszałem wykład i włos mi się zjeżył na głowi
                        > e, jak zresztą mój kolega żeglarz uczył młodych adeptów, o bezwzględnym pierwsz
                        > eństwie drogi jachtów żaglowych. Powiedziałem mu, ze szkoli samobójców.

                        Hm... Tak wlasnie u nasz "szkoli" sie pieszych. Mowi sie, ze maja pierwszentwo, nie mowi sie kiedy je maja. Nie mowi sie, ze pierwszenstwo nie jest swietoscia warta zycia. Mowi sie, ze duzy ma dostosowac. Teze popiera sie fotoradarami, ktore w powszechnym i powierzchownym mniemaniu, zalatwiaja piratow drogowych.

                        > Ale my chyba forum powinniśmy zmienić...

                        Niekoniecznie. Duzy, to samochod, zaglowka to pieszy.
              • klemens1 Konkrety, miszczu 28.03.13, 12:36
                > Jeździj tak, aby nikomu krzywdy nie zrobić.

                Czyli z jaką prędkością na odcinku nie oznaczonym jako zabudowany?
                Wyjaśnij mordercom ile powinni jechać żeby "nikomu krzywdy nie zrobić". 10? 15?
                Dlaczego robisz z tego taką tajemnicę?
          • klemens1 Re: Rozsądnie 28.03.13, 11:19
            > Z zabudowania może np wyskoczyć dziecko. Twoja wyobraźnia tego nie ogarnia?

            Pytanie brzmiało : ILE (km/h) ?
            Twoja wyobraźnia tego nie ogarnia?

            • pejotpe4 Re: Rozsądnie 29.03.13, 09:58
              Przy 50km/h prawdopodobieństwo przeżycia pieszego trafionego przez auto to jakieś 40% (TYLKO 40%!). Gdy nagle wkroczy na jezdnię, to kierowca nawet nie zdąży zahamować...

              Jakiś czas temu na moim osiedlu dziecko wpadło NA ruszające auto (konkretnie na bok pojazdu) - jak ktoś się uprze, to zawsze popełni samobójstwo...
          • emes-nju Re: Rozsądnie 28.03.13, 11:23
            mariner4 napisał:

            > Z zabudowania może np wyskoczyć dziecko. Twoja wyobraźnia tego nie ogarnia?
            > Jak jest 90, to wolniej wolno jechać. Wiesz o tym?

            Każdy to wie. Pytanie tylko ilu kierowców jadących zgodnie z oznakowaniem widoczna za oknami zabudowa zmusi do jazdy 50 km/h, a nie np. całkiem rozsądne, ale już mocno nieprzepisowe 70 km/h...
      • emes-nju W Polsce są tylko źli kierowcy! 28.03.13, 10:48

        • agios_pneumatos Re: W Polsce są tylko źli kierowcy! 28.03.13, 14:42
          Nieprawda. Ten co nadciagal z predkoscia trzech machow juz w terenie zabudowanym byl akurat dobry. Szybki, ale bezpieczny.
          • emes-nju Re: W Polsce są tylko źli kierowcy! 28.03.13, 15:36
            agios_pneumatos napisał:

            > Nieprawda. Ten co nadciagal z predkoscia trzech machow

            Oznakowanie pozwalało na jazdę 90 km/h
            . W wolnym tłumaczeniu znaczy to, że wolno tam tyle jechać.

            Z punktu widzenia prawa polskiego nie ma żadnego znaczenia czy ty uważasz taką jazdę w tym miejscu za mądra czy głupią :P
            • agios_pneumatos Re: W Polsce są tylko źli kierowcy! 28.03.13, 16:52
              Ten szybki nadciagal z prawej strony gdzie, jak pokazano na nastepnym zalaczonym obrazku, byla tablica i obowiazywalo 5ö.
              • rapid130 Re: W Polsce są tylko źli kierowcy! 28.03.13, 18:44
                agios_pneumatos napisał:

                > Ten szybki nadciagal z prawej strony gdzie, jak pokazano na nastepnym zalaczony
                > m obrazku, byla tablica i obowiazywalo 5ö.

                A możesz sprecyzować, o który moment chodzi?
                Podając która to sekunda filmu?
                • agios_pneumatos Re: W Polsce są tylko źli kierowcy! 29.03.13, 09:18
                  Na pierwszym filmie piszesz, ze po wlaczeniu sie do ruchu usiadl Ci na ogonie szybki, ale bezpieczny, nadjezdzajacy z prawej. W nastepnym filmiku pokazujesz, ze byl tam terenzabudowany. Nie tak bylo?
                  • rapid130 Re: W Polsce są tylko źli kierowcy! 29.03.13, 12:26
                    agios_pneumatos napisał:

                    > Na pierwszym filmie piszesz, ze po wlaczeniu sie do ruchu usiadl Ci na ogonie s
                    > zybki, ale bezpieczny, nadjezdzajacy z prawej. W nastepnym filmiku pokazujesz,
                    > ze byl tam terenzabudowany. Nie tak bylo?

                    Opis do filmu przedstawia tylko hipotetyczny (często obserwowany w tym miejscu) scenariusz wydarzeń, prowokujący do złapania na radar.

                    90 % kierowców w tym miejscu faktycznie ignoruje 50 km/h. Ja grzeszę średnio (60-70 km/h) i tamuję ruch, bo większość jeździ 70-80 km/h. Dość często trafia się i wielkich grzeszników (>100 km/h). :P

                    Nie miałem nikogo na plecach. Zwróć uwagę, że rozpędzanie odbywa się dostojnie.
                    • agios_pneumatos Re: W Polsce są tylko źli kierowcy! 30.03.13, 07:59
                      Czego zatem dotyczyło 0:56: 'coś nadciąga z dużą prędkością' i 'dajemy w palnik'?
                      • rapid130 Re: W Polsce są tylko źli kierowcy! 30.03.13, 09:32
                        agios_pneumatos napisał:

                        > Czego zatem dotyczyło 0:56: 'coś nadciąga z dużą prędkością' i 'dajemy w palnik
                        > '?

                        Akurat na tym filmie 'coś nadciąga z dużą prędkością' nie wydarzyło.
                        Ale zdarza się to przy 1/3 wyjazdów z tej bocznej drogi.
                        Presja na pociśnięcie jest tym większa, że coraz częściej "daje się w palnik" przed "nadciągającymi" ciężarówkami.
                        • agios_pneumatos Re: W Polsce są tylko źli kierowcy! 30.03.13, 09:36
                          Jak na tym forumie można w ogóle o czymkolwiek dyskutować, skoro notorycznie pisze się o czymś czego nie ma, albo przekłamuje rzeczywistość, albo omawia coś co jest znane tylko samemu sobie.
                          • rapid130 Re: W Polsce są tylko źli kierowcy! 30.03.13, 11:32
                            Przyjmujesz do wiadomości część mojej wypowiedzi. Jej druga część już nie dociera.

                            Zatem "Wężykiem Jasiu, wężykiem!":
                            Akurat na tym filmie 'coś nadciąga z dużą prędkością' nie wydarzyło.
                            Ale zdarza się to przy 1/3 wyjazdów z tej bocznej drogi.
                            • agios_pneumatos Re: W Polsce są tylko źli kierowcy! 30.03.13, 12:20
                              To po wuja pisać to w filmiku? Większy tragizm, tak lubiany tutaj?
                              • rapid130 Re: W Polsce są tylko źli kierowcy! 30.03.13, 18:15
                                agios_pneumatos napisał:

                                > To po wuja pisać to w filmiku? Większy tragizm, tak lubiany tutaj?

                                Napiszę trzeci raz - komentarz służy wyłącznie pokazaniu typowego sposobu pt. "Jak tam wpaść prosto w ramiona chłopców-radarowców".

                                Mogłem do nagrania rzeczywiście "dać w palnik" i przytakiwać, że mnie coś goniło.
                                Doceńże szczerość. :)
    • edek40 Re: Mandat za niewinność 28.03.13, 10:39
      > Co ciekawe, największe szanse na dyskusję z policjantem ma świadomy kierowca.
      > Który wjeżdżając na główną drogę i widząc w oddali rozpędzony samochód, zrobi c
      > o może, żeby mu nie przeszkadzać. Pociśnie i w mig rozpędzi się do grubo powyże
      > j 50 km/h.

      Winny jest nie znakolg, ktoremu ktos 7 lat temu zajumal tablice, a jemu urzad dal matiza do objezdzania swoich wlosci, a od niego boli go kregoslup, tylko ten, ktory popedzal Cie, gdy wyjechales na glowna. Gdyby nie on, na bank rozpoznalbys, ze tu wlasnie jest obszar zabudowany...
      • rapid130 Re: Mandat za niewinność 28.03.13, 10:46
        > Winny jest nie znakolg, ktoremu ktos 7 lat temu zajumal tablice,

        Lepiej. Na tej bocznej drodze obszaru zabudowanego nigdy nie było.
        A psikusa zrobił sąsiad. :P
        Zarządca (głównej) drogi wojewódzkiej przesunął tablicę obszaru zabudowanego o dobre kilkaset metrów, przy okazji przeskakując skrzyżowanie z boczną.

        Efekt? W jedną stronę po tej bocznej drożynie legalnie jeździmy 90 km/h, a w drugą stronę 50 km/h. I to jest słuszne! Ponieważ w stronę z ograniczeniem 50 km/h często oślepia nas słońce! :PPPPPP
        • emes-nju Re: Mandat za niewinność 28.03.13, 10:50
          rapid130 napisał:

          > A psikusa zrobił sąsiad. :P

          Jak się policzy liczbę możliwych korelacji pomiędzy gazdującymi tylko w danym regionie urzędami znakologicznymi, to i tak należy się dziwić, że jakiekolwiek oznakowania mają jakieś cechy spójności :P
        • apodemus Re: Mandat za niewinność 28.03.13, 11:00
          A tak mi się skojarzyło. Codziennie jadąc do pracy, przejeżdżam przez obszar zabudowany (zazwyczaj lucerną i kukurydzą), przez który w jedną stronę można jechać 50 (biała tablica), a w drugą 70 (znak z 70). Droga jest prosta, widoczność w obie strony dobra. O co tu może chodzić?
          • edek40 Re: Mandat za niewinność 28.03.13, 11:17
            > A tak mi się skojarzyło. Codziennie jadąc do pracy, przejeżdżam przez obszar za
            > budowany (zazwyczaj lucerną i kukurydzą), przez który w jedną stronę można jech
            > ać 50 (biała tablica), a w drugą 70 (znak z 70). Droga jest prosta, widoczność
            > w obie strony dobra. O co tu może chodzić?

            Zapoznaj sie z raportem NIK o drogach. Jest tam o "sposobach" pracy urzedasow od drog. Znaczy sie, tak dokladniej, o tym jak ciagna kase za pierdzenie w stolek.
            • rapid130 Re: Mandat za niewinność 28.03.13, 11:27
              Nie oceniałbym tego miejsca 70/50 bez obejrzenia samemu. Może w tym szaleństwie jest metoda? ;)

              Znam miejsce z ograniczeniem 90/40. I ma ono sens.
              To jest zakręt, na którym ktoś sobie umyślił wieki temu skrzyżowanie.
              Furmankom nie przeszkadzało, ale samochody jeżdżą dużo szybciej.
              Jednostronna 40 km/h jest tam po to, żeby jadący z pierwszeństwem nie wyskakiwali znienacka na skręcających w boczną drogę "na ślepo". W drugą stronę 40 km/h jest niepotrzebne, bo wyjeżdżający z bocznej drogi paradoksalnie mają dobrą widoczność.
              • emes-nju Re: Mandat za niewinność 28.03.13, 11:39
                rapid130 napisał:

                > Nie oceniałbym tego miejsca 70/50 bez obejrzenia samemu.

                Różne ograniczenie w różnych kierunkach można przyjąć do wiadomości. Choć raczej nie na DK, bo te powinny jednak spełniać jakieś warunki.

                Natomiast oznakowanie jednego kierunku jako teren zabudowany, a przeciwnego jako odcinek z prędkością ograniczoną do 70 km/h, to oddzielna i skandaliczna para kaloszy.
              • apodemus Re: Mandat za niewinność 28.03.13, 11:42
                rapid130 napisał:

                > Nie oceniałbym tego miejsca 70/50 bez obejrzenia samemu. Może w tym szaleństwie
                > jest metoda? ;)
                >
                > Znam miejsce z ograniczeniem 90/40. I ma ono sens.
                > To jest zakręt, na którym ktoś sobie umyślił wieki temu skrzyżowanie. [...]

                Takie coś też często mijam i tutaj nie miałem wątpliwości. Z jednej strony widać, z drugiej nie, więc z tej drugiej jest ograniczenie. Moje zdumienie wywołało coś, czego nie umiem wyjaśnić.
    • klemens1 Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 28.03.13, 14:21
      > Mandat do mandatu i uzbiera się na Porsche dla policji.... w Poznaniu jeździło Porsche w
      > policyjnych barwach... ładnie nasze podatki są przejadane i marnotrawione....

      Tak jak większość komentujących, i ty nie doczytałeś:

      W rzeczywistości pędzące po ulicach Poznania samochody Porsche nie mają nic wspólnego z policją. Auta mają promować zbliżający się poznański salon samochodowy, a za ich wygląd odpowiada jedna z firm zajmujących się oklejaniem karoserii.
      • agios_pneumatos Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 28.03.13, 15:03
        Poczucie humoru i wyczucie ironii na najwyzszym poziomie.

        To tak w kontekscie analfabetyzmu.
        • klemens1 Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 28.03.13, 15:25
          A czego się spodziewałeś po kimś, kto daje link do odcinka drogi w obszarze zabudowanym i twierdzi że jest tam obszar zabudowany?
          • agios_pneumatos Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 28.03.13, 15:31
            Dalej uparcie twierdzisz, ze podales link drogi w terenie zabudowanym, nie po prostu drogi.
            • klemens1 Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 28.03.13, 15:58
              > Dalej uparcie twierdzisz, ze podales link drogi w terenie zabudowanym, nie po prostu drogi.

              A dlaczego mam twierdzić inaczej, skoro podałem link do widoku drogi w obszarze zabudowanym i jak najbardziej zależało mi na tym, żeby to był obszar zabudowany?
              • agios_pneumatos Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 29.03.13, 09:21
                Zabraklo tylko tego, zeby poinformowac o tym fakcie. Taki drobny szczegol, ktory nie z zamieszczajacego robi buca, chama i impertynenta, ale ze wszystkich pozostalych wokol debili, ktorzy maja czelnosc nie wiedziec, ze jest tam teren zabudowany. Bo przeciez kazdy wie.
                • klemens1 Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 29.03.13, 10:35
                  > Zabraklo tylko tego, zeby poinformowac o tym fakcie.

                  Tobie najwyraźniej nie zabrakło, bo ty już wiedziałeś że chciałem przedstawić obszar zabudowany - i słusznie.

                  > ze wszystkich pozostalych wokol debili, ktorzy maja czelnosc nie wiedziec,
                  > ze jest tam teren zabudowany. Bo przeciez kazdy wie.

                  Debilem nie jest ten kto nie wie i np. dopytuje (co zrobiłem w wątku obok, a co ty uznałeś za analfabetyzm), lecz ten kto nie wie, ale krytykuje tych co wiedzą. Zauważasz tę subtelną różnicę?
                  • agios_pneumatos Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 30.03.13, 08:04
                    Tutaj było na odwrót - krytyka tych, którzy nie wiedzą przez tego, który wie. Jeśli nie debilem to jak takiego nazwać?
                    • klemens1 Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 02.04.13, 12:33
                      O tej krytyce piszesz?
                      Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany', ale jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?
                      • agios_pneumatos Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 02.04.13, 18:21
                        Powtórzmy raz jeszcze: chodzi o krytykę tych, którzy nie wiedzą przez tych, którzy wiedzą, ale nie wiedzą, że inni nie wiedzą.
                        • klemens1 Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 02.04.13, 20:40
                          Trudno stwierdzić że ktoś nie wie czegoś, o czym pisze jakby wiedział, tych co rzeczywiście wiedzą uznając za analfabetów. Jak nazwać takiego ignoranta, który gówno wie, a krytykuje?
                          • agios_pneumatos Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 03.04.13, 08:48
                            Tylko widzisz. Jest cos takiego jak dane historyczne i reputacja, które rzutują na sposób dyskusji.

                            Tu: 'moim zdaniem przekrój drogi' i inne tego typu genialne kwiatki.
                            • klemens1 Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 03.04.13, 09:13
                              A co to ma do rzeczy, że gówno wiedziałeś a się odzywałeś niepytany, w dodatku krytykując tych co wiedzieli?
                              Zachowałeś się jak głupek i tłumaczysz się jak głupek. W przeciwieństwie jednak do swojego sfrustrowanego kolegi - najprawdopodobniej zdajesz sobie z tego sprawę, tylko po prostu brakuje ci jaj żeby się do tego przyznać.
                              • agios_pneumatos Re: Mandat za niewinność a policja w Porsche 03.04.13, 15:49
                                klemens1 napisał:

                                > A co to ma do rzeczy,

                                Otóż to. Skoro dotychczas piszesz głupoty i mądrzysz się w kwestiach, o których nie masz pojęcia to jak można zakładać, że kolejnym razem wiesz o czym piszesz?

                                że gówno wiedziałeś a się odzywałeś niepytany, w d
                                > odatku krytykując tych co wiedzieli?

                                Czyli wreszcie po paru miesiącach obudziłeś się i zrozumiałeś, że zaistniała pewna asymetria. Wierzyłem, że jednak się uda.

                                Nie wiedziałem gówna, a skomentowałem to co zamieściłeś. To, że nie potrafiłeś zamieścić pełni informacji (pół prawdy to kłamstwo podobno) nie jest moim problemem. Sam z siebie zrobiłeś tym samym idiotę, do czego wreszcie po paru miesiącach się przyznajesz.

                                > Zachowałeś się jak głupek i tłumaczysz się jak głupek.

                                Tam wyżej wyjaśniam kto dyskutował jak głupek.

                                W przeciwieństwie jednak
                                > do swojego sfrustrowanego kolegi - najprawdopodobniej zdajesz sobie z tego spr
                                > awę, tylko po prostu brakuje ci jaj żeby się do tego przyznać.

                                Jeszcze raz powtórzę. Tu na forumie możesz wyzywać użytkowników ile chcesz. To, że tym samym awansowałeś na naczelnego chama jest drobnym szczegółem.

                                Ale wierz mi, że w realu ani ty, ani twoja forumowa kochanka, nie mielibyście tyle odwagi, żeby tak samo się komunikować.

                                Tak że poujadaj sobie jeszcze skoro możesz. Strasznie twardy i odważny jesteś. Jak typowy troll.
    • agios_pneumatos Re: Mandat za niewinność 28.03.13, 14:45
      Bardzo karni sa kierowcy w naszym kraju. A my tak narzekamy.
      • rapid130 Re: Mandat za niewinność 28.03.13, 15:22
        agios_pneumatos napisał:

        > Bardzo karni sa kierowcy w naszym kraju. A my tak narzekamy.

        Ślicznie-ironicznie demonizujesz. :)

        Na co dzień oglądam sobie subskrypcje wyczynów kierowników i kierownic z USA, Kanady, Holandii i Niemiec. Wcale nie wypadamy źle w porównaniu do nich.

        A do wyczynów Rosjan daleeeeeko nam jak stąd do Kamczatki.
        • agios_pneumatos Re: Mandat za niewinność 28.03.13, 15:29
          Karni w sensie bezkrytycznego przyjmowania mandatow.
          • emes-nju Re: Mandat za niewinność 28.03.13, 15:41
            agios_pneumatos napisał:

            > Karni w sensie bezkrytycznego przyjmowania mandatow.

            Ta karność się skończy jak jakieś nieodpowiedzialni debile (piszę z punktu widzenia BRD sp. z o.o.) podniosą mandaty. Przy obecnych cenach wykroczeń większości ludzi po prostu nie opłaca się nie przyjąć mandatu i skierować sprawy do sądu.

            Poczekajmy aż mandaty wzrosną, tak jak proponują, co najmniej dwukrotnie. Nagle okaże się, że sądy przestaną dawać radę rozpatrywać sprawy o policyjne wyłudzenia (jedyne dwa mandaty jakie zarobiłem, były wyłudzeniami - w pełni świadomymi) zanim się one nie przedawnią :P
    • tiges_wiz Re: Mandat za niewinność 30.03.13, 09:09
      W mojej miejscowości też z jednej strony nie ma białej tablicy tak samo jak tu.
      nie przyjął bym mandatu.
      • tomek854 Re: Mandat za niewinność 30.03.13, 17:32
        Bo to Twoja miejscowość. A jakbyś własnie był po 500 km trasie, to byś pamiętał, czy była tablica czy nie?
        • edek40 Re: Mandat za niewinność 30.03.13, 19:11
          > Bo to Twoja miejscowość. A jakbyś własnie był po 500 km trasie, to byś pamiętał
          > , czy była tablica czy nie?

          Przeciez wlasnie o tym czesto mowimy, a kilku kolegow z reguly sie nie zgadza. A wystarczy poczytac wyniki raportu NIK o drogach (i fatalnym nadzorze) aby stracic pewnosc, ze mandatu mozna uniknac - wystarczy zawsze tyle ile na znakach.

          Pol biedy, gdy zatrzyma patrol. Gdy przyjdzie informacja o pamiatkowej fotce juz masz male szanse. A wlasciwie zerowe.
        • tiges_wiz Re: Mandat za niewinność 30.03.13, 19:42
          zazwyczaj jednak wiem
          dostrzegam tez zwierzęta przy drodze itp. (denerwując żonę pytaniem - widziałaś tam lisa? - nie!)
          jednak nie twierdzę ze zawsze ;)
        • tomeck3145 Re: Mandat za niewinność 02.04.13, 12:53
          > Bo to Twoja miejscowość. A jakbyś własnie był po 500 km trasie, to byś pamiętał
          > , czy była tablica czy nie?
          >

          Czyli wtedy, gdy nie pamiętasz, czy była tablica, to grzejesz 90 między domkami?
          • edek40 Re: Mandat za niewinność 02.04.13, 12:55
            > Czyli wtedy, gdy nie pamiętasz, czy była tablica, to grzejesz 90 między domkami
            > ?

            Hm...?

            A gdzie to napisano?
            • tomeck3145 Re: Mandat za niewinność 02.04.13, 13:02
              Mandat w takim miejscu oznacza, że policjant miał jakąś, być może urojoną, podstawę do zatrzymania, jak mniemam chodzi o przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym. W wątku chodzi o to, że brakuje jednej z tablic oznaczających początek obszaru zabudowanego. tomek854 odniósł się do słów tigez_wiza, który słusznie odmówiłby przyjęcia takiego mandatu na własnej wiosce ripostując, że po przejechaniu 500 km niekoniecznie po własnej wiosce można nie pamiętać, czy owa brakująca tablica była, czy nie. Normalny kierowca postępuje niejako automatycznie, widzi tablicę z ograniczeniem / terenem zabudowanym, to zwalnia. Ciągle chodzi o nie przyjęcie ewentualnego mandatu, a więc musi zachodzić okoliczność jego wystawienia - czyli przekroczenie prędkości. Teraz pytanie, które odnoszę do sugestii nie pamiętania, czy znak był, czy nie po przejechaniu 500 kilometrów, a kontekst pytania to droga z domkami po obu stronach - czy nie pamiętając, czy mijało się tablicę "obszar zabudowany", jedzie się z prędkością ok 90 km/h? W takich miejscach za 70-tkę policja rzadko zatrzymuje, to im się nie opłaca.

              Będąc pewnym, że jej nie było, w zasadzie można jechać, durne prawo - ale prawo.
              • edek40 A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 13:08

                • tomeck3145 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:02
                  No tak, ale co to zmienia? Mandatu z fotoradaru też można nie przyjąć, prawda? Szczególnie, jeśli jest bezpodstawny. Tak, wiem że mandat dostanie się jednym krańcu Polski a mieszka w drugim.

                  Tylko że na obcych drogach, nie mając pewności czy to formalnie teren zabudowany, czy nie, a widząc sporo zabudowań to raczej zakłada się, że to jest teren zabudowany. Barany się strzyże.
                  • edek40 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:09
                    > Tylko że na obcych drogach, nie mając pewności czy to formalnie teren zabudowan
                    > y, czy nie, a widząc sporo zabudowań to raczej zakłada się, że to jest teren za
                    > budowany.

                    I zwalnia do predkosci...:
                  • emes-nju Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:15
                    tomeck3145 napisał:

                    > nie mając pewności czy to formalnie teren zabudowany, czy nie,
                    > a widząc sporo zabudowań to raczej zakłada się, że to jest
                    > teren zabudowany.

                    No to nieomal całą Polskę trzeba by 50-tką...

                    > Barany się strzyże.

                    Jakież to bolszewickie...
                    • tomeck3145 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:23
                      > Jakież to bolszewickie...

                      A jak nazwiesz usprawiedliwienie gnania przez wioski bez cienia refleksji, jakie znaki mijało się po drodze?
                      • emes-nju Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:27
                        tomeck3145 napisał:

                        > A jak nazwiesz usprawiedliwienie gnania przez wioski bez cienia refleksji

                        Żeby zarobić mandat w nieoznakowanym za to ofotoradarowanym terenie zabudowanym nie trzeba "gnać". Wystarczy jechać 61 km/h. Mimo że zgodnie z oznakowaniem można 90...
                        • tomeck3145 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:30
                          Trochę przesadzasz, teoretycznie rzeczywiście można zarobić za +11 km/h, ale gdzieś w internecie jest filmidło, gdy strasznik wiejski z rozbrajającą szczerością przyznaje, że te progi ustawiają jednak wyżej, bo mandat za 100 się mało opłaca.

                          Btw. droga hamowania z 61 km/h do 0 jest o 49% dłuższa, niż z 50.
                          • klemens1 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:33
                            > Trochę przesadzasz, teoretycznie rzeczywiście można zarobić za +11 km/h

                            Ja dostałem za +12. Oczywiście z widełek 50 - 100 otrzymałem 100. Niewiele się to może opłaca gminom, ale jednak się opłaca.
                            • jureek Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 15:50
                              klemens1 napisał:

                              > Ja dostałem za +12.

                              A ja za +8 i nie płaczę, że krzywda mi się stała, tylko wyciągam wnioski.
                              Jura
                              • klemens1 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 16:01
                                > > Ja dostałem za +12.
                                >
                                > A ja za +8 i nie płaczę, że krzywda mi się stała, tylko wyciągam wnioski.

                                Napisałem to w innym kontekście, a mianowicie że SM/G nie opłaca się pstrykać w tym przedziale.
                                Co do wniosków - wnioski zostały wyciągnięte: CB + yanosik .
                          • edek40 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:37
                            > Btw. droga hamowania z 61 km/h do 0 jest o 49% dłuższa, niż z 50.

                            Pamietaj jednak, ze wylacznie wtedy, gdy do niego w ogole dojdzie.

                            Btw to czy jest to obszar zabudowany, niezabudowany, zdemontowany czy po prostu lat (zabudowany i nie) nie ma najmniejszego wplywu na podane liczby.
                          • emes-nju Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:44
                            tomeck3145 napisał:

                            > Btw. droga hamowania z 61 km/h do 0 jest o 49% dłuższa, niż z 50.

                            A wiesz, że są w Polsce tereny zabudowane z ograniczeniem do 40 km/h?

                            Napisz mi o procentach, poproszę óprzejmię i dlaczego jak widzisz dom, to zwalniasz do 40 km/h, bo z 50 km/h hamuje sie dłużej niż z 40. A może do 30...? A może stajesz, bo jak stoisz, to nie musisz hamować :P
                          • rapid130 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 15:21
                            Teoretycznie?
                            20 km ode mnie straż gminna ustawia +11 km/h.
                            Została ustanowiona wiosną ubiegłego roku tylko do obsługi dzierżawionego fotoradaru.
                      • edek40 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:29
                        > A jak nazwiesz usprawiedliwienie gnania przez wioski bez cienia refleksji, jaki
                        > e znaki mijało się po drodze?

                        A jak, kolego, nawiesz odpowiedzialnych za drogi, na ktorych suchej nitki nie zostawil NIK?
                        • tomeck3145 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:31
                          Baranami za biurkami, ale to że w urzędach pracują barany nie oznacza, że kierownicą mogą jeździć rajdowcy z lukami w pamięci.
                          • edek40 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:38
                            > Baranami za biurkami, ale to że w urzędach pracują barany nie oznacza, że kiero
                            > wnicą mogą jeździć rajdowcy z lukami w pamięci.

                            Podaj mi z pamieci miejscowosci, ktore mijales po drodze na ostatni urlop. Wymien miejsce, a w ktorych brakowalo oznakowania, lub sprawialy takie wrazenie.
                            • tomeck3145 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:50
                              > Podaj mi z pamieci miejscowosci, ktore mijales po drodze na ostatni urlop. Wymi
                              > en miejsce, a w ktorych brakowalo oznakowania, lub sprawialy takie wrazenie.

                              Z trzech ostatnich tras nie przypominam sobie żadnego brakującego oznakowania, w każdym razie żadnego brakującego pod kątem ustalenia, jaka prędkość obowiązuje. A były to trasy do Ustki, Wrocławia oraz Terchovej na Słowacji. Zresztą, twoja prośba jest tak sformułowana, że co bym nie odpisał to i tak wyjdzie na twoje. W każdym razie żadnego mandatu nie dostałem, a do Wrocławia w obie strony obróciłem w 9 godzin, w grudniowy przedświąteczny tydzień. Tajemnica sukcesu - jazda drogami głównymi, a nie przez jakieś wsie, byleby nie zapłacić 10 pln na bramkach autostrady.
                              • edek40 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 15:01
                                > Z trzech ostatnich tras nie przypominam sobie żadnego brakującego oznakowania,
                                > w każdym razie żadnego brakującego pod kątem ustalenia, jaka prędkość obowiązuj
                                > e.

                                A swoja wiedze opierasz na tym, ze w miejscach watpliwych nie bylo fotoradaru?
                                • tomeck3145 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 15:08
                                  No i właśnie w tym rzecz, zadałeś pytanie i poddajesz moją odpowiedź pod wątpliwość. Chciałeś, żebym wykazał, że coś nie istniało. Z łatwością możesz podać kontrprzykład, lub choćby hipotezę na ten kontrprzykład i po dyskusji. Dyskusja w tym kierunku jest bezcelowa.

                                  PS - miałem po drodze fotoradary, również na autostradzie.
                                  • edek40 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 15:14
                                    > wość. Chciałeś, żebym wykazał, że coś nie istniało.

                                    Otoz nie. To Ty dowodziles, ze jak cos nieistnieje, to wystarczy zwolnic.

                                    Ja w takich miejscach czuje sie bezradny. Glownie z powodu calkowitego braku spojnosci oznakowania. MOze byc wiec pole koniczyny z fotoradarem, za to bez tablicy, ktora zniknela. Moze byc rowniez obszar zabudowany, w ktorym warto zwolnic, ale znakolog tak nie uwaza (to ta bezpieczniejsza, ale tylko dla kierowcy, alternatywa).
                              • emes-nju Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 15:07
                                tomeck3145 napisał:

                                > Z trzech ostatnich tras nie przypominam sobie żadnego brakującego oznakowania

                                W czasie stalinowskiego terroru tez miażdżąca większość obywateli przeżyła. Czy to znaczy, że terroru nie było?

                                Czy to, że Ty nie zauważyłeś brakującego oznakowania znaczy, że takie rzeczy się nie zdarzają? Szczególnie przy okazji remontów...
                                • tomeck3145 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 15:09
                                  No tak, ale znowu - po remontowanej drodze raczej się nie jedzie szybko, już nawet nie chodzi o robotników, ale może się okazać, że gdzieś studzenki nie włożyli....
                                  • emes-nju Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 15:20
                                    tomeck3145 napisał:

                                    > No tak, ale znowu - po remontowanej drodze raczej się nie jedzie szybko

                                    Piszę o oznakowaniu pozostałym po remoncie
                                    • tomeck3145 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 15:30
                                      Ja to mam pecha.

                                      Ani nie natrafiam na remonty-widma, ani na pogubione znaki, a jak już oberwę mandatem raz na ruski rok, to nie mam pretensji ani do waadzy, ani do znakologów, tylko wieczorem przy piwie wyznaję żonie, że w tym miesiącu nie będzie mogła sobie kupić butów bo wisimy państwu kilka stówek. A jeżdzę sporo jak uważam, ok 30 tysięcy kilometrów rocznie, również motocyklem.
                                      • emes-nju Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 15:35
                                        tomeck3145 napisał:

                                        > Ani nie natrafiam na remonty-widma, ani na pogubione znaki

                                        NIE TYLKO POGUBIONE. CZASEM TEŻ WORKAMI ZASŁONIĘTE

                                        Ponowię pytanie czy to, że Ty nie widziałeś błędów w oznakowaniu oznacza, że one się nie pojawiają?
                                  • edek40 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 15:35
                                    > No tak, ale znowu - po remontowanej drodze raczej się nie jedzie szybko, już na
                                    > wet nie chodzi o robotników, ale może się okazać, że gdzieś studzenki nie włoży
                                    > li....

                                    A szczegolnym przypadkiem drogi remontowanej jest droga remontowana w zeszlym miesiacu.

                                    Aby bylo jasne - romontu brak, znaki sa.

                                    W zeszlym roku policja doliczyla sie okolo 1000 takich miejsc. Ide o zaklad, ze nie ta sama, ktora w celu poprawiania egzekwowala znaki, ktorych zasadnosci nie ma obowiazku sprawdzac. Na forum bylo o tym chwile temu. Oczywiscie piratem byl ten, kto przekroczyl 30 km/h, a nie ten, kto porzucil znaki i slupki (lub tez nie posprzatal na okolicznosc zawieszenia robot).
                                • jureek Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 15:58
                                  emes-nju napisał:

                                  > Czy to, że Ty nie zauważyłeś brakującego oznakowania znaczy, że takie rzeczy si
                                  > ę nie zdarzają? Szczególnie przy okazji remontów...

                                  No, zdarzają się. I co z tego ma wynikać dla mojej jazdy?
                                  Jura
                                  • emes-nju Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 16:04
                                    jureek napisał:

                                    > No, zdarzają się. I co z tego ma wynikać dla mojej jazdy?

                                    Dla jazdy nic! Ale dla jej ewentualnych konsekwencji...
                                    • jureek Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 16:11
                                      emes-nju napisał:

                                      > Dla jazdy nic! Ale dla jej ewentualnych konsekwencji...

                                      Chcesz powiedzieć, że te konsekwencje są niezależne od tego, jak się jeździ? Moje doświadczenie życiowe mówi mi inaczej.
                                      Jura
                                      • emes-nju Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 16:19
                                        jureek napisał:

                                        > Chcesz powiedzieć, że te konsekwencje są niezależne od tego, jak się jeździ?

                                        Prawne i owszem.

                                        Jakiś czas temu wrzuciłem opis fotoradaru, przy którym zgodnie z oznakowaniem można było jechać 90-tką, zgodnie z faktyczna zabudową 50-tką, a zgodnie z intencją znakologa 40-tką. Teraz Rapid wrzucił film.

                                        Oczywiście KAŻDY myślący kierowca zwolni wśród pokazanej przez Rapida zabudowy! Ale czy wystarczająco, żeby nie dać się ustrzelić...? Ja pewnie jechałbym kole 70 km/h, co mogłoby być kosztowne.
                                        • jureek Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 16:53
                                          emes-nju napisał:

                                          > jureek napisał:
                                          >
                                          > > Chcesz powiedzieć, że te konsekwencje są niezależne od tego, jak się jeźd
                                          > zi?
                                          >
                                          > Prawne i owszem.

                                          Doświadczenie mówi, że jest inaczej. Gdy kiedyś jeździłem "z vatem", a czasem i szybciej, zdarzało się od czasu do czasu, że ponosiłem te prawne konsekwencje, czyli płaciłem mandaty, a raz musiałem nawet na miesiąc oddać prawo jazdy. Gdy zmieniłem styl jazdy, to mimo wzrostu natężenia kontroli i podobno strasznej liczby niedoróbek w oznakowaniu, jakoś żadnego mandatu nie zapłaciłem. Nie przekonasz mnie więc, że styl jazdy nie ma wpływu na to, czy płaci się mandaty, czy nie. Oczywiście nie wykluczam wypadku przy pracy takiego, jak np. jazda 60-70 na filmie Rapida, ale traktuję to jako wyjątek potwierdzający regułę.
                                          Jura
                                  • edek40 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 16:07
                                    > No, zdarzają się. I co z tego ma wynikać dla mojej jazdy?

                                    Na moja jazde brak znaku nie wplywa.

                                    Moze miec oczywiscie wplyw na kwote, ktora przyjdzie mi zaplacic za brak tego znaku. Wszystko przez to, ze nie notuje i nie dokumentuje pokonanej trasy.
                                    • jureek Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 16:16
                                      edek40 napisał:

                                      > > No, zdarzają się. I co z tego ma wynikać dla mojej jazdy?
                                      >
                                      > Na moja jazde brak znaku nie wplywa.
                                      >
                                      > Moze miec oczywiscie wplyw na kwote, ktora przyjdzie mi zaplacic za brak tego z
                                      > naku. Wszystko przez to, ze nie notuje i nie dokumentuje pokonanej trasy.

                                      Nie interesują mnie dyskusje o tym, jak to jest źle, z których nic nie wynika. Próbujecie mnie zawzięcie przekonać do czegoś, czego wcale nie neguję, czyli do tego, że zdarzają się niedoróbki w oznakowaniu. Pytam więc, po co? Co obiecujecie sobie po tym, gdy mnie do tego przekonacie?
                                      Jura
                                      • klemens1 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 16:24
                                        > Co obiecujecie sobie po tym, gdy mnie do tego przekonacie?

                                        Zapewne, zgodnie z tematem wątku, że nie masz gwarancji uniknięcia mandatu gdy jedziesz zarówno zgodnie z przepisami jak i zgodnie ze zdrowym rozsądkiem.
                                        • jureek Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 16:37
                                          klemens1 napisał:

                                          > Zapewne, zgodnie z tematem wątku, że nie masz gwarancji uniknięcia mandatu gdy
                                          > jedziesz zarówno zgodnie z przepisami jak i zgodnie ze zdrowym rozsądkiem.

                                          No i co dalej? Jaką korzyść odniesiesz z tego, że mnie do tego przekonasz (co i tak wiem), że nie ma gwarancji? (bo jedyna pewna rzecz jest taka, że każdy kiedyś musi umrzeć)
                                          Myślisz, że z powodu paru niedoróbek w ogóle przestanę sobie zawracać głowę znakami?
                                          Jura
                                          • klemens1 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 17:23
                                            > No i co dalej? Jaką korzyść odniesiesz z tego, że mnie do tego przekonasz (co i
                                            > tak wiem), że nie ma gwarancji?

                                            Choćby taki, że nie będziesz moralizował "jedź zgodnie z przepisami to nie dostaniesz mandatu".

                                            • jureek Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 17:35
                                              klemens1 napisał:

                                              > Choćby taki, że nie będziesz moralizował "jedź zgodnie z przepisami to nie dost
                                              > aniesz mandatu".

                                              Nie rozumiesz, że to skrót myślowy? Że precyzyjnie trzeba by powiedzieć, że jazda zgodnie z przepisami zdecydowanie redukuje prawdopodobieństwo otrzymania mandatu, chociaż całkowicie tego nie wyklucza?
                                              Poza tym nie traktuję tego jak moralizowania tylko po prostu jak dzielenie się doświadczeniami, które mogą się przydać innym.
                                              Obawiasz, że z powodu kierowców przeze mnie "zmoralizowanych" okaże się, że Twoja inwestycja w CB i janosika nic Ci nie da, bo "zmoralizowani" i tak Cię przyblokują do prędkości przepisowych?
                                              Jura

                                              • klemens1 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 18:00
                                                > Nie rozumiesz, że to skrót myślowy? Że precyzyjnie trzeba by powiedzieć, że jaz
                                                > da zgodnie z przepisami zdecydowanie redukuje prawdopodobieństwo otrzymania man
                                                > datu, chociaż całkowicie tego nie wyklucza?

                                                Doświadczenie Emesa nie potwierdza tej "wyjątkowości" otrzymania mandatu przy jeździe zgodnej z przepisami.
                                                A co do skrótów myślowych: głównie chodzi o to, że mandaty otrzymuje się za niewinność. Wina kierującego polega na różnicy pomiędzy rzeczywistością zwykłą a rzeczywistością urzędniczą. Można jeździć jak wariat i nie obawiać się policji, pod warunkiem że prędkość przekracza się w miejscu gdzie jest to faktycznie niebezpieczne. Przekraczanie prędkości tam, gdzie jest znak "bo tak" wiąże się z ryzykiem mandatu.
                                                Przykład w tym wątku to pewna odmiana tej sytuacji - w rzeczywistości urzędniczej przecież cały ten obszar jest zabudowany. Tylko że desynchronizacja następuje już na styku "urzędas - oznakowanie", a nie "oznakowanie - rzeczywistość".

                                                > Obawiasz, że z powodu kierowców przeze mnie "zmoralizowanych" okaże się, że Two
                                                > ja inwestycja w CB i janosika nic Ci nie da, bo "zmoralizowani" i tak Cię przyb
                                                > lokują do prędkości przepisowych?

                                                Tam gdzie jest w miarę duży ruch, jestem przyblokowany do prędkości nie mających nic wspólnego z przepisowymi. TIR jedzie zazwyczaj poniżej 90, a w miejscowościach zwalnia nieznacznie - to samo tyczy się autobusów i dziadków w astrach F. Oznakowanie tak dalece odbiega od rzeczywistości, że po prostu nikt nie zwraca uwagi ani na nie, ani na jakiekolwiek moralizowanie.

                                                P.S. Yanosik jest darmowy, więc to żadna inwestycja, a zwrot z lokaty chciałbym mieć taki jak z CB.
                                                • tomeck3145 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 18:11
                                                  > A co do skrótów myślowych: głównie chodzi o to, że mandaty otrzymuje się za nie
                                                  > winność.

                                                  Na Białołęce też siedzą sami niewinni :] Którego nie spytasz, tak ci odpowie.
                                                  • klemens1 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 20:43
                                                    > Na Białołęce też siedzą sami niewinni :] Którego nie spytasz, tak ci odpowie.

                                                    Jeżeli mieli przy sobie niedopalonego skręta albo jechali po piwku rowerem po polnej drodze, to owszem - są niewinni. To debilne prawo robi z nich w takim przypadku przestępców.

                                                • jureek Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 18:19
                                                  No i nadal nie wiem, dlaczego tak Ci przeszkadza moje "moralizowanie", czy też raczej dzielenie się doświadczeniami.
                                                  Jura

                                                  P.S. Doświadczenie Emesa nie jest miarodajne, bo po pierwsze, jest on wyjątkowym pechowcem, a po drugie w przeciwieństwie do mnie nie ma on porównania między jazdą zgodną i niezgodną z przepisami, bo on nigdy przepisów nie przekraczał, a jako wyjatkowy pechowiec dwa mandaty zarobił, więc nie wiadomo, ile miałby tych mandatów, gdyby jeździł tak jak ja kiedyś jeździłem.
                                                  • klemens1 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 20:48
                                                    > No i nadal nie wiem, dlaczego tak Ci przeszkadza moje "moralizowanie", czy też
                                                    > raczej dzielenie się doświadczeniami.

                                                    Bo mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Już pisałem - żeby nie dostać mandatu wystarczy jeździć niebezpiecznie tam gdzie oznakowanie jest poprawne. Żeby dostać - wystarczy jeździć bezpiecznie tam gdzie jest niepoprawne.
                                                    Można też ew. jeździć zgodnie z przepisami i bezpiecznie, lub niezgodnie ze względu na oznakowanie pozasłaniane/prawie niemożliwe do odczytania, i również dostać mandat.

                                                  • jureek Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 03.04.13, 09:15
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > No i nadal nie wiem, dlaczego tak Ci przeszkadza moje "moralizowanie", cz
                                                    > y też
                                                    > > raczej dzielenie się doświadczeniami.
                                                    >
                                                    > Bo mają niewiele wspólnego z rzeczywistością.

                                                    Sugerujesz, że kłamię? Że jak jeździłem "z vatem", to nie płaciłem mandatów, a płacę teraz, gdy nie przekraczam tego, co na znakach? Sorry Winnetou, ale chyba ja sam lepiej wiem, jak ta rzeczywistość u mnie wygląda.

                                                    > Już pisałem - żeby nie dostać man
                                                    > datu wystarczy jeździć niebezpiecznie tam gdzie oznakowanie jest poprawne.

                                                    ?????? Twierdzisz, że tam, gdzie oznakowanie jest poprawne, nie jest kontrolowana prędkość? Rzuci

                                                    > Żeby
                                                    > dostać - wystarczy jeździć bezpiecznie tam gdzie jest niepoprawne.
                                                    > Można też ew. jeździć zgodnie z przepisami i bezpiecznie, lub niezgodnie ze wzg
                                                    > lędu na oznakowanie pozasłaniane/prawie niemożliwe do odczytania, i również dos
                                                    > tać mandat.

                                                    Filozofuj sobie, jak chcesz. Ja tam wolę się trzymać moich sprawdzonych zasad i nie wydawać kasy ani na mandaty, ani na słuchanie bluzgów z CB.
                                                    Jura
                                                  • klemens1 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 03.04.13, 12:09
                                                    > Sugerujesz, że kłamię?

                                                    Twierdzę że nie piszesz całej prawdy, a w szczególności pomijasz przypadki typowe.

                                                    > ?????? Twierdzisz, że tam, gdzie oznakowanie jest poprawne, nie jest kontrolowa
                                                    > na prędkość?

                                                    W jakimś nikłym procencie jest. Jak już sam zauważyłeś, wszelkie tego typu deklaracje nie mają charakteru dosłownego, matematycznego "nigdy".

                                                    > Filozofuj sobie, jak chcesz.

                                                    To nie jest filozofowanie, tylko opis rzeczywistości.
                                                    Poniżej masz tę rzeczywistość na dodatkowym filmiku z twoich okolic - głupota oznakowania godna Mazowsza.
                                                  • jureek Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 03.04.13, 13:01
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > Sugerujesz, że kłamię?
                                                    >
                                                    > Twierdzę że nie piszesz całej prawdy, a w szczególności pomijasz przypadki typo
                                                    > we.

                                                    Czyli co pomijam? Nie wierzysz, że nie nie dostałem mandatu od czasu, gdy nie przekraczam nawet o vat? Uważasz, że pominąłem te mandaty?
                                                    Dlaczego z takim uporem chcesz przekonać mnie do tezy, że jeżdżenie zgodnie ze znakami nie przyczynia się do znacznego zmniejszenia prawdopodobieństwa zarobienia mandatu?
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 03.04.13, 13:12
                                                    > Dlaczego z takim uporem chcesz przekonać mnie do tezy, że jeżdżenie zgodnie ze
                                                    > znakami nie przyczynia się do znacznego zmniejszenia prawdopodobieństwa zarobie
                                                    > nia mandatu?

                                                    Teoretycznie jest to prawdziutka prawda.

                                                    Jednak ja przejechalem bez mandatow, za to "nieco" za szybko, pewnie z 600 000 km. Potem stopniowo zaczalem zwalniac. Teraz, co najmiej od 100 000 km i 3-4 lat jezdze zgodnie ze znakami. Pierwszy mandat za przekroczenie predkosci dostalem w zeszlym roku.

                                                    Opierajac sie na danych z raportu NIK o drogach oraz obserwujac silne parcie na kase, zakladam ze prawdopodobienstwo mandatu zaczyna znacznie rosnac. Obawiam sie, ze niezaleznie od naszych zachowan. Nie mamy bowiem, poki co, sprzetu, ktorym posluguja sie ci, ktorzy bezkarnie maja wszystko w d...
                                                  • klemens1 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 03.04.13, 15:05
                                                    > Dlaczego z takim uporem chcesz przekonać mnie do tezy, że jeżdżenie zgodnie ze
                                                    > znakami nie przyczynia się do znacznego zmniejszenia prawdopodobieństwa zarobie
                                                    > nia mandatu?

                                                    Przyczynia się, ale nie jest to cała prawda. Można jeździć niezgodnie ze znakami i też nie otrzymywać mandatów. Tak jak to czyni 99% kierowców.

                                                    Zawsze gdy się z kimś zgadzam w jakiejś części, to najtrudniej to wytłumaczyć.
                                      • edek40 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 16:24
                                        > Nie interesują mnie dyskusje o tym, jak to jest źle, z których nic nie wynika.

                                        Alez wynika, tylko Ty nie widzisz powodu, aby sie nad tym zastanowic.

                                        > Próbujecie mnie zawzięcie przekonać do czegoś, czego wcale nie neguję, czyli do
                                        > tego, że zdarzają się niedoróbki w oznakowaniu. Pytam więc, po co? Co obiecuje
                                        > cie sobie po tym, gdy mnie do tego przekonacie?

                                        Ciekaw jestem jak tlumaczysz sobie niebywale wzmozenie sluzb w kontrolowaniu i karaniu kierowcow powiazane z calkowitym olaniem kwestii, ktore naswietlil NIK.
                                        • jureek Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 16:44
                                          edek40 napisał:

                                          > Alez wynika, tylko Ty nie widzisz powodu, aby sie nad tym zastanowic.

                                          No więc co wynika? Poprawa samopoczucia narzekającego wynikająca z tego, że nie jest sam w swoim cierpieniu, gdy widzi, że inni podobnie to odczuwają?

                                          > Ciekaw jestem jak tlumaczysz sobie niebywale wzmozenie sluzb w kontrolowaniu i
                                          > karaniu kierowcow powiazane z calkowitym olaniem kwestii, ktore naswietlil NIK.

                                          Nie odpowiedziałeś na moje pytanie, co sobie obiecujesz po tym, gdy mnie już przekonasz do tego, że można zarobić niesprawiedliwy mandat, a już strzelasz swoim pytaniem. Ale co mi tam, odpowiem. Otóż wcale sobie tego nie tłumaczę, tak samo jak nie tłumaczę sobie wiele innych spraw, które mnie niespecjalnie interesują. Jak już byś bardzo upierał się, żebym jednak się tym zainteresował, to tak bez głębszej analizy mogę to sobie wytłumaczyć potrzebami fiskusa. Tylko z takiego tłumaczenia nic absolutnie nie wynika dla mojego stylu jazdy.
                                          Jura
                                          • edek40 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 19:10
                                            > No więc co wynika? Poprawa samopoczucia narzekającego wynikająca z tego, że nie
                                            > jest sam w swoim cierpieniu, gdy widzi, że inni podobnie to odczuwają?

                                            Aby karanie, a co za tym idzie poprawa bezpieczenstwa miala sens, system musi byc mozliwie sprawiedliwy i spojny. Co wiecej, nie moze pomijac "nierentownych". Widac, ze tak nie jest. A chodzi o taki drobiazg, jak bezpiecznestwo, w Polsce z dodatkiem "sp. z o.o.".
                                            • jureek Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 19:26
                                              edek40 napisał:

                                              > Aby karanie, a co za tym idzie poprawa bezpieczenstwa miala sens, system musi b
                                              > yc mozliwie sprawiedliwy i spojny.

                                              Przez wylewanie żalów na forum system ten stanie się sprawiedliwszy i spójniejszy?
                                              Jura
                                              • edek40 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 19:46
                                                > Przez wylewanie żalów na forum system ten stanie się sprawiedliwszy i spójniejszy?

                                                A czemu nie? Bardzo wielu obywateli w ogole nie mysli o takich sprawach. Ty zas uwazasz, ze skoro nie placisz mandatow, to nie jest tak zle.

                                                A ludzi trzeba uswiadamiac, ze w Polsce z bezpiecznestwa cynicznie zrobiono spolke z o.o., ktorej glownym, jesli nie jedyny, celem jest rentownosc. Cala reszta g.. ja obchodzi.
                                                • jureek Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 03.04.13, 09:20
                                                  edek40 napisał:

                                                  > A czemu nie? Bardzo wielu obywateli w ogole nie mysli o takich sprawach. Ty zas
                                                  > uwazasz, ze skoro nie placisz mandatow, to nie jest tak zle.
                                                  >
                                                  > A ludzi trzeba uswiadamiac, ze w Polsce z bezpiecznestwa cynicznie zrobiono spo
                                                  > lke z o.o., ktorej glownym, jesli nie jedyny, celem jest rentownosc. Cala reszt
                                                  > a g.. ja obchodzi.

                                                  No co za głupi naród. Jak to dobrze, że ma panów E. niosących niczym Siłaczka kaganek oświaty.
                                                  Jura
                                                  • edek40 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 03.04.13, 10:00
                                                    > No co za głupi naród.

                                                    To Twoje zdanie. Moim zdaniem zmanipulowany. Czego swietnym przykladem jestes Ty.

                                                    > Jak to dobrze, że ma panów E. niosących niczym Siłaczka kaganek oświaty.

                                                    Wybacz, ale tylko na tym forum jest kilku takich, ktorzy rowniez zauwazaja rzeczy dla Ciebie niezauwazalne czy blahe. I potrafia te pojedyncze rzeczy laczyc w lancuch zaleznosci, ktory owocuje tym co mamy na drogach.
                • rapid130 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:09
                  :DDD Dlatego rejestrator samochodowy warto uzupełnić o pojemny dysk do przechowywania nagrań przez wiele miesięcy.
                  • emes-nju Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:19
                    rapid130 napisał:

                    > :DDD Dlatego rejestrator samochodowy warto uzupełnić o pojemny
                    > dysk do przechowywania nagrań przez wiele miesięcy.

                    Raczej mieć potężną bibliotekę nagrań na kartach pamięci. Zgranie z karty jest traktowane jako interwencja w cyfrowy zapis i film nie może być dowodem w sądzie.

                    Oddzielną kwestią pozostaje to, że po pierwsze nie dostajemy zdjęcia z miejsca zbrodni, a po drugie nawet za pińcet mandatu nie bardzo opłaca się jeździć na rozprawy. I biznes BRD sp. z o.o. się kręci, a pogodni kretyni, którym udało się wmówić, że to dla bezpieczeństwa, cieszą się, że waaadza tak o nich dba :P
                    • klemens1 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:36
                      > Zgranie z karty jest traktowane jako interwencja w cyfrowy zapis i film nie może być dowodem
                      > w sądzie.

                      A zgranie z fotoradaru już ingerencją nie jest?
                      • emes-nju Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 14:46
                        klemens1 napisał:

                        > A zgranie z fotoradaru już ingerencją nie jest?

                        Nie! Bo waadza się nie myli i trzeba mieć do niej zaufanie... Nawet jak przysyła mandat na niejeżdżący od 10 lat samochód prowadzony jakoby (bo zdjęcia nie przysyła, bo... trzeba mieć do niej zaufanie) przez niedołężnego dziadka :/
                    • rapid130 Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 15:16
                      emes-nju napisał:

                      > Raczej mieć potężną bibliotekę nagrań na kartach pamięci. Zgranie z karty jest
                      > traktowane jako interwencja w cyfrowy zapis i film nie może być dowodem w sądzi
                      > e.

                      Czyli ekstra 10 zł za 1 godzinę jazdy*.
                      Drogo. Ale w końcu na biednego Państwo nie trafia.
                      Przecie od dawna wiadomo, że samochód to produkt luksusowy. :P
                      _____________
                      *Karta pamięci 32 GB kosztuje ca. 70 zł i zapełnia się po 7 godzinach przy ustawieniu jakości HQ, bez której trudno odczytywać numery rejestracyjne.
                      • emes-nju Re: A o fotoradarze kolega slyszal? 02.04.13, 16:03
                        rapid130 napisał:

                        > Czyli ekstra 10 zł za 1 godzinę jazdy

                        To właśnie jest główny powód, dla którego waham się przed zakupem kamerki...
              • tomek854 Re: Mandat za niewinność 02.04.13, 16:27
                Normalny kierowca z normalnego kraju nie musi patrzeć na tablice, bo tam teren zabudowany jest tam, gdzie jest teren zabudowany, a teren niezabudowany jest tam, gdzie teren jest niezabudowany. Tylko Polski kierowca musi ciagle patrzeć na znaki, na to, czy boczna droga jest utwardzona na odcinku 20 metrów czy nie i na wszystko inne, tylko nie na to gdzie jedzie :)
                • edek40 Re: Mandat za niewinność 02.04.13, 16:31
                  > znaki, na to, czy boczna droga jest utwardzona na odcinku 20 metrów czy nie i
                  > na wszystko inne, tylko nie na to gdzie jedzie :)

                  Droga biegnaca do mojego domu jest droga utwardzona. Przez mieszkancow.

                  Na mapie jest gruntowa...
          • tomek854 Re: Mandat za niewinność 02.04.13, 16:25
            > Czyli wtedy, gdy nie pamiętasz, czy była tablica, to grzejesz 90 między domkami
            > ?

            Szczerze? Między domkami nie grzeję nawet jak nie ma tablicy. Jeśli zabudowania są sporadycznie rozsiane z daleka od drogi (tak jak na filmie) i nie ma ruchu pieszych jadę szybciej. Zawodowo jezdżę po całej Europie i prawda jest taka, że wszędzie poza Polską jest to dośc oczywiste gdzie jest teren zabudowany a gdzie nie. Choć mandatów nie płacę (dzięki dobrodziejstwu brytyjczyków którzy nie udzielają informacji jesli inne kraje do nich wystąpią chcac znaleźć kierowcę jakiegoś samochodu- - chyba, że jest to już sprawa karna) to widzę, gdzie mi błyskają fotoradary... I w sumie błyskają mi czasem na autostradach, szczególnie na autoroute des estuaires gdzie programowo olewam bezsensowne ograniczenia do 110 km/h oraz... w Polsce :)
            • klemens1 Re: Mandat za niewinność 02.04.13, 17:28
              prawda jest taka, że wszędzie poza Polską jest to dośc oczywiste gdzie jest teren zabudowany a gdzie nie.

              U nas np. znak o terenie zabudowanym informuje o zabudowaniach 100m od drogi za lasem. Jeździłeś w Szwajcarii? Tam też tak jest?
    • rapid130 Film z zaprzyjaźnionego źródła 02.04.13, 22:52
      W jedną stroną 90 km/h, w drugą 40 km/h. Przy tym samym skrzyżowaniu i wyjeździe ze stacji paliw.
      90 km/h w jedną, 70 km/h w drugą bez konkretnego powodu.
      90 km/h w jedną, 50 km/h w drugą przy tej samej sygnalizacji świetlnej (ciekawe jak długo świeci tam żółte światło?)
      To jest możliwe nawet na uporządkowanym Śląsku.
      • edek40 Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 03.04.13, 10:30
        > To jest możliwe nawet na uporządkowanym Śląsku.

        Nie rob tego agiosowi. Wspominalem mu mimochodem, ze jet dokladnie tak samo, ale on tego, z roznych powodow, nie zauwaza.
        • klemens1 Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 03.04.13, 12:10
          > > To jest możliwe nawet na uporządkowanym Śląsku.
          >
          > Nie rob tego agiosowi. Wspominalem mu mimochodem, ze jet dokladnie tak samo, al
          > e on tego, z roznych powodow, nie zauwaza.

          To byłby szok światopoglądowy dla niego. Odruch obronny jest najsilniejszy u pewnych osobników.
          • agios_pneumatos Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 03.04.13, 16:17
            klemens1 napisał:

            > > > To jest możliwe nawet na uporządkowanym Śląsku.
            > >
            > > Nie rob tego agiosowi. Wspominalem mu mimochodem, ze jet dokladnie tak sa
            > mo, al
            > > e on tego, z roznych powodow, nie zauwaza.
            >
            > To byłby szok światopoglądowy dla niego. Odruch obronny jest najsilniejszy u pe
            > wnych osobników.

            Jaki szok? Twierdzenie, że wszędzie poza Mazowszem oznakowanie jest bardziej precyzyjne zawiera w sobie więcej prawdy niż to, że większość oznakowania w całym kraju jest do luftu. Jakoś nie potrafiłeś wybrnąć z pytania czy ponad 50% czasu nagrań na tych swoich filmikach dowodzi błędnego oznakowania. Plus było jeszcze pytanie o kryterium tej 'błędności'.


            Jeśli tak chcecie dalej się brandzlować ta kwestią to polecam to forum:

            www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=272514
            Ty pewnie nie zrozumiesz większości (czyli ponad 50%) tego o czym tam się pisze, ale może innym się przyda.
            • klemens1 Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 04.04.13, 10:45
              > Jakoś nie potrafiłeś wybrnąć z pytania czy ponad 50% czas
              > u nagrań na tych swoich filmikach dowodzi błędnego oznakowania.

              A co ma procentowość czasu nagrania do procentowości oznakowania? Jeżeli oznakowane odcinki to np. 10% całego czasu nagrania, z czego 100% oznakowania jest błędne, oznacza wg ciebie że 90% oznakowania jest poprawne, bo na pozostałych odcinkach tego oznakowania nie ma?
              • agios_pneumatos Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 04.04.13, 11:01
                klemens1 napisał:

                > > Jakoś nie potrafiłeś wybrnąć z pytania czy ponad 50% czas
                > > u nagrań na tych swoich filmikach dowodzi błędnego oznakowania.
                >
                > A co ma procentowość czasu nagrania do procentowości oznakowania?

                Podróż była podobno wielogodzinna, zaś film miał parę minut. To jest nieprawdopodobne, żeby na materiale nie pokazanym nie było oznakowania.

                Jeżeli oznako
                > wane odcinki to np. 10% całego czasu nagrania, z czego 100% oznakowania jest bł
                > ędne, oznacza wg ciebie że 90% oznakowania jest poprawne, bo na pozostałych odc
                > inkach tego oznakowania nie ma?

                Dlatego poprosiłem o dwie rzeczy: udowodnienie tezy, że większość znaków jest błędnych, na podstawie nagrania, oraz podania kryteriów do uznania oznakowania za błędne.
        • rapid130 Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 03.04.13, 12:43
          edek40 napisał:

          > Nie rob tego agiosowi. Wspominalem mu mimochodem, ze jet dokladnie tak samo, al
          > e on tego, z roznych powodow, nie zauwaza.

          Przybiję jeszcze jeden dotkliwy gwoździk. AFAIK, autor filmu (mef444) pracuje w branży, zajmuje się m.in. odbiorem oznakowania podczas robót drogowych.
          • jureek Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 03.04.13, 13:11
            rapid130 napisał:

            > Przybiję jeszcze jeden dotkliwy gwoździk. AFAIK, autor filmu (mef444) pracuje w
            > branży, zajmuje się m.in. odbiorem oznakowania podczas robót drogowych.

            Jeżeli to prawda, to ciekawi mnie, dlaczego pracując w branży nie interweniuje tam, gdzie trzeba, żeby poprawić spierniczone oznakowanie.
            Jura
            • emes-nju Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 03.04.13, 13:14
              No bo nic nie jest spierniczone!

              Jest zatwierdzone i zgodne. A że, zgodnie z raportem NIK (oraz z TYM tekstem), odbioru oznakowania dokonuje się zza biurka...
            • edek40 Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 03.04.13, 13:20
              > Jeżeli to prawda, to ciekawi mnie, dlaczego pracując w branży nie interweniuje
              > tam, gdzie trzeba, żeby poprawić spierniczone oznakowanie.

              A czemu policja nie zglasza takich kwiatkow? A czemu nie robi tego ITD? A czemu u mnie, od lat, stoja zdublowane znaki? A czemu NIK stwierdza fatalny nadzor nad drogami, a nie idzie za tym zadne dzialanie ze strony wladz?

              Jeszcze jakies pytania?
            • rapid130 Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 03.04.13, 16:15
              jureek napisał:

              > Jeżeli to prawda, to ciekawi mnie, dlaczego pracując w branży nie interweniuje
              > tam, gdzie trzeba, żeby poprawić spierniczone oznakowanie.

              Przypuszczam, że mef444 to robi.
              Tyle, że poprawek nie da się wprowadzić szybko.
              To wymaga nowego projektu organizacji ruchu.
              A to kosztuje i zabiera czas.
              • rapid130 Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 03.04.13, 16:19
                rapid130 napisał:

                > To wymaga nowego projektu organizacji ruchu.
                > A to kosztuje i zabiera czas.

                Jakby nie można było wykonać poprawnego projektu za pierwszym razem.
                I ciekawe, czy autor wadliwego projektu zwraca kasę? (pytanie retoryczne) :PPPPPPPP
              • agios_pneumatos Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 03.04.13, 16:19
                Przeczytaj powyższe dwie odpowiedzi panów E i zastanów się nad swoim postępowaniem. :D

                Czemu odpowiedziałeś rzeczowo?

                W ogóle nie czujesz tego foruma. :D
              • jureek Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 03.04.13, 16:35
                rapid130 napisał:

                > jureek napisał:
                >
                > > Jeżeli to prawda, to ciekawi mnie, dlaczego pracując w branży nie interwe
                > niuje
                > > tam, gdzie trzeba, żeby poprawić spierniczone oznakowanie.
                >
                > Przypuszczam, że mef444 to robi.

                No to OK. W takim razie można sobie tylko życzyć więcej takich znakologów, jak ten mef444.
                Jura
              • rapid130 Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 04.04.13, 17:31
                > Przypuszczam, że mef444 to robi.

                Robi.

                "Zwróciłem się do UM w Piekarach Śl. o weryfikację istniejącego oznakowania z aktualną, zatwierdzoną organizacją ruchu na tym odcinku. Do wiadomości KMP Piekary Śl."

                Ciekawej odpowiedzi udzielił. Czyżby ktoś doraźnie zakładał znaki, nie bacząc na zatwierdzoną organizację ruchu?
        • agios_pneumatos Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 03.04.13, 16:00
          edek40 napisał:

          > > To jest możliwe nawet na uporządkowanym Śląsku.
          >
          > Nie rob tego agiosowi. Wspominalem mu mimochodem, ze jet dokladnie tak samo, al
          > e on tego, z roznych powodow, nie zauwaza.

          'Tak samo' tzn. Tak samo jak gdzie? Czy tak samo, że tak samo... ale też jak w gdzie?

          W zasadzie to ja ciągle nie pamiętam jak to było z tą kwestią, że większość oznakowania w każdym regionie kraju jest do luftu. Tak twierdził najmondrzejszy cham na forumie, ale jakoś do tej pory nie pamiętam odpowiedzi na pytanie czy ponad 50% czasu nagrań to potwierdza.
          • klemens1 Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 04.04.13, 10:55
            > W zasadzie to ja ciągle nie pamiętam jak to było z tą kwestią, że [b]większość[
            > /b] oznakowania w każdym regionie kraju jest do luftu. Tak twierdził najmondrze
            > jszy cham na forumie, ale jakoś do tej pory nie pamiętam odpowiedzi na pytanie
            > czy ponad 50% czasu nagrań to potwierdza.

            Może to znowu kwestia analfabetyzmu tego który odróżnia procent czasu nagrania od procentu niewłaściwego oznakowania? Wszak wg ciebie analfabetą jest ten, kto wie jak jest w rzeczywistości.
            Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany', ale jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?

            • agios_pneumatos Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 04.04.13, 11:06
              Z czystym sumieniem analfabetą można nazwać kogoś, do kogo nie dociera pytanie o kryteria i rzeczoną 'większość' oznakowania oraz kogoś kto cytuje jakiś inny wpis, który nic nie wnosi i nie ma związku z omawianą kwestią.

              Na dobrą sprawę to się wpisuje w nurt. Zalinkowałeś film znając treść niepokazaną i na tej podstawie prowadzisz dyskusję. Tyle, że trochę ciężko ci idzie przekonywanie innych do swojej wiedzy na temat błędności oznakowania na większości polskich dróg.
              • klemens1 Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 04.04.13, 12:25
                > Z czystym sumieniem analfabetą można nazwać kogoś, do kogo nie dociera pytanie
                > o kryteria i rzeczoną 'większość' oznakowania

                Przecież zadałem ci wcześniej pytanie, na które nie odpowiedziałeś, a którego wyjaśnienie jest potrzebne żeby tobie odpowiedzieć.
                Mianowicie: jak się ma procentowość czasu nagrania do procentowości błędnego oznakowania? Bo najwyraźniej zakładasz, że oznakowanie występuje równomiernie na wszystkich odcinkach dróg.

                > jakiś inny wpis, który nic nie wnosi i nie ma związku z omawianą kwestią.

                Zaprezentowałem pełną taktu uwagę poddającą w wątpliwość to co zalinkowałem. To tak w temacie chamstwa, żeby każdy mógł ujrzeć kontrast.

                > Zalinkowałeś film znając treść niepokazaną i na tej podstawie prowadzisz dyskusję.

                Bo na tym polegała idea zalinkowania tego filmu - żeby maluczcy spróbowali sił jako znakologowie. Moja znajomość treści niepokazanej nie miała tu nic do rzeczy - równie dobrze mogłem dowiedzieć się o prawidłowych odpowiedziach gdy je dopiero podawałem. W czym masz więc kolejny problem?

                • agios_pneumatos Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 04.04.13, 16:11
                  klemens1 napisał:

                  > > Z czystym sumieniem analfabetą można nazwać kogoś, do kogo nie dociera py
                  > tanie
                  > > o kryteria i rzeczoną 'większość' oznakowania
                  >
                  > Przecież zadałem ci wcześniej pytanie, na które nie odpowiedziałeś, a którego w
                  > yjaśnienie jest potrzebne żeby tobie odpowiedzieć.
                  > Mianowicie: jak się ma procentowość czasu nagrania do procentowości błędnego oz
                  > nakowania? Bo najwyraźniej zakładasz, że oznakowanie występuje równomiernie na
                  > wszystkich odcinkach dróg.

                  Zakładamy, że 100% nagrania pokaże nam 100% oznakowania na danym, nagranym, odcinku. Wiem, że to śmiała teza, ale zaryzykuję. No i z tych 100% znaków na 100% nagrania przyjmujemy kryteria, które już tak dobrze znamy, i na tej podstawie wydajemy osąd, że ponad połowa z nich jest błędna.

                  Tak to chyba leci.


                  >
                  > > jakiś inny wpis, który nic nie wnosi i nie ma związku z omawianą kwestią.
                  >
                  >
                  > Zaprezentowałem pełną taktu uwagę poddającą w wątpliwość to co zalinkowałem.

                  Możesz to jeszcze raz napisać? Bo wychodzi na to, że kłócisz się sam ze sobą.

                  To
                  > tak w temacie chamstwa, żeby każdy mógł ujrzeć kontrast.
                  >

                  I ty chcesz mnie uczyć kultury, 'pedzio'?


                  > > Zalinkowałeś film znając treść niepokazaną i na tej podstawie prowadzisz
                  > dyskusję.
                  >
                  > Bo na tym polegała idea zalinkowania tego filmu - żeby maluczcy spróbowali sił
                  > jako znakologowie. Moja znajomość treści niepokazanej nie miała tu nic do rzecz
                  > y - równie dobrze mogłem dowiedzieć się o prawidłowych odpowiedziach gdy je dop
                  > iero podawałem. W czym masz więc kolejny problem?
                  >

                  I co z tych zabaw wynikło?
                  • klemens1 Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 04.04.13, 16:40
                    > Zakładamy, że 100% nagrania pokaże nam 100% oznakowania na danym, nagranym, od
                    > cinku. Wiem, że to śmiała teza, ale zaryzykuję. No i z tych 100% znaków na 100%
                    > nagrania przyjmujemy kryteria, które już tak dobrze znamy, i na tej podstawie
                    > wydajemy osąd, że ponad połowa z nich jest błędna.
                    >
                    > Tak to chyba leci.

                    Właśnie nie tak. Chciałeś 50% czasu nagrania, wnioskując że będzie na nim 50% oznakowania.

                    > > Zaprezentowałem pełną taktu uwagę poddającą w wątpliwość to co zalinkował
                    > em.
                    >
                    > Możesz to jeszcze raz napisać? Bo wychodzi na to, że kłócisz się sam ze sobą.

                    Post z 10:55 - fragment napisany kursywą.

                    > To
                    > > tak w temacie chamstwa, żeby każdy mógł ujrzeć kontrast.
                    > >
                    >
                    > I ty chcesz mnie uczyć kultury, 'pedzio'?

                    Niby dlaczego miałbym chcieć uczyć cię kultury?

                    > > > Zalinkowałeś film znając treść niepokazaną i na tej podstawie prowa
                    > dzisz
                    > > dyskusję.
                    > >
                    > > Bo na tym polegała idea zalinkowania tego filmu - żeby maluczcy spróbowal
                    > i sił
                    > > jako znakologowie. Moja znajomość treści niepokazanej nie miała tu nic do
                    > rzecz
                    > > y - równie dobrze mogłem dowiedzieć się o prawidłowych odpowiedziach gdy
                    > je dop
                    > > iero podawałem. W czym masz więc kolejny problem?
                    > >
                    >
                    > I co z tych zabaw wynikło?

                    Dla ciebie tyle, że okazało się że dopiero teraz załapałeś dlaczego zalinkowałem film znając treść niepokazaną.
                    • agios_pneumatos Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 04.04.13, 18:04
                      klemens1 napisał:


                      >
                      > Właśnie nie tak. Chciałeś 50% czasu nagrania, wnioskując że będzie na nim 50% o
                      > znakowania.
                      >

                      Ty naprawdę masz problemy z czytaniem i rozumieniem treści.
                      Skoro lubisz tak grzebać to na pewno znajdziesz o czym traktowało owo magiczne 50%.

                      > > > Zaprezentowałem pełną taktu uwagę poddającą w wątpliwość to co zali
                      > nkował
                      > > em.
                      > >
                      > > Możesz to jeszcze raz napisać? Bo wychodzi na to, że kłócisz się sam ze s
                      > obą.
                      >
                      > Post z 10:55 - fragment napisany kursywą.
                      >

                      Ty to wklejasz wszędzie gdzie popadnie sprawiając dwie reakcje u odbiorcy: albo wymioty, albo uśmiech politowania.

                      Pomijając fakt, że do teraz nie zrozumiałes w czym rzecz.

                      > > To
                      > > > tak w temacie chamstwa, żeby każdy mógł ujrzeć kontrast.
                      > > >
                      > >
                      > > I ty chcesz mnie uczyć kultury, 'pedzio'?
                      >
                      > Niby dlaczego miałbym chcieć uczyć cię kultury?

                      To już nawet samego siebie nie rozumiesz. Czym zatem była uwaga o chamstwie i kontraście?


                      >
                      > Dla ciebie tyle, że okazało się że dopiero teraz załapałeś dlaczego zalinkowałe
                      > m film znając treść niepokazaną.

                      Niepotrzebnie zadałem to pytanie bo do czego innego się odnosiłem. Myślałem, że pierd...sz o terenie zabudowanym, jak to robisz notorycznie. Po prostu nie skupiam już uwagi czytając te same brednie, które w kółko powtarzasz. Faktycznie aż się rzygać chce czytając twoje wpisy.
                      • klemens1 Re: Film z zaprzyjaźnionego źródła 05.04.13, 09:48
                        > > Właśnie nie tak. Chciałeś 50% czasu nagrania, wnioskując że będzie na nim
                        > 50% o
                        > > znakowania.
                        > >
                        >
                        > Ty naprawdę masz problemy z czytaniem i rozumieniem treści.
                        > Skoro lubisz tak grzebać to na pewno znajdziesz o czym traktowało owo magiczne
                        > 50%.

                        O czasie nagrania:
                        czy ponad 50% czasu nagrań na tych swoich filmikach dowodzi błędnego oznakowania
                        z którego wnioskowałeś że procentowość tego czasu przekłada się na procentowość oznakowania:
                        większość oznakowania w całym kraju jest do luftu
                        Całość z moimi wyróżnieniami:
                        więcej prawdy niż to, że większość oznakowania w całym kraju jest do luftu. Jakoś nie potrafiłeś wybrnąć z pytania czy ponad 50% czasu nagrań na tych swoich filmikach dowodzi błędnego oznakowania

                        Wyjaśnij teraz, rozbijając spektakularnie moje argumenty, jak należało w oczywisty sposób twoją wypowiedź rozumieć.

                        > > > > Zaprezentowałem pełną taktu uwagę poddającą w wątpliwość to c
                        > o zali
                        > > nkował
                        > > > em.
                        > > >
                        > > > Możesz to jeszcze raz napisać? Bo wychodzi na to, że kłócisz się sa
                        > m ze s
                        > > obą.
                        > >
                        > > Post z 10:55 - fragment napisany kursywą.
                        > >
                        >
                        > Ty to wklejasz wszędzie gdzie popadnie sprawiając dwie reakcje u odbiorcy: albo
                        > wymioty, albo uśmiech politowania.
                        >
                        > Pomijając fakt, że do teraz nie zrozumiałes w czym rzecz.

                        Wyjaśnij więc, po raz kolejny rozbijając spektakularnie moje argumenty, jak należało w oczywisty sposób twoją wypowiedź rozumieć - tę o "napisaniu jeszcze raz".

                        > > > To
                        > > > > tak w temacie chamstwa, żeby każdy mógł ujrzeć kontrast.
                        > > > >
                        > > >
                        > > > I ty chcesz mnie uczyć kultury, 'pedzio'?
                        > >
                        > > Niby dlaczego miałbym chcieć uczyć cię kultury?
                        >
                        > To już nawet samego siebie nie rozumiesz. Czym zatem była uwaga o chamstwie i k
                        > ontraście?

                        Jeżeli nie wiesz czym była ta uwaga, to skąd twierdzenie że samego siebie nie rozumiem?
                        Twierdzenia się oznajmia, gdy wszystko jest wiadome. Ale ciebie to przecież nie dotyczy - jeżeli ty czegoś nie wiesz, to ten co wie jest analfabetą, ew. nie rozumie samego siebie. Jest to już mocno zaawansowany odruch obronny.

                        Kontrast dotyczy twojej taktownej wypowiedzi porównanej do mojego chamstwa, co wynikało wprost z dwóch zdań które napisałem, a pomiędzy którymi zatraciłeś już kontekst, bo odpowiedziałeś na każde z nich z osobna.

                        > Niepotrzebnie zadałem to pytanie bo do czego innego się odnosiłem.
                        > Myślałem, że pierd...sz o terenie zabudowanym, jak to robisz notorycznie.

                        Jak o czymś myślisz, to po zakończeniu swojego procesu myślowego uznaj że jest na odwrót - statystycznie częściej będzie ci się udawało myśleć prawidłowo.

                        > Po prostu nie skupiam już uwagi czytając te same brednie, które w kółko powtarzasz.
                        > Faktycznie aż się rzygać chce czytając twoje wpisy.

                        To oczywiste, że gdy coś czytasz i tego nie pojmujesz, to pojawia się u ciebie odruch obronny, który walczy u ciebie z uczuciem uświadamiającym ci jaki jesteś tępy. Widać to na tyle dobrze, że nie musisz tego ujawniać wprost.

    • rapid130 Nowe otwarcie tematu 24.04.13, 18:49
      Reportażysta wziął na widelec policyjny system mierzenia prędkości.
      Ciekawe spostrzeżenia, zwłaszcza w drugim nagraniu. Oba mają po 14-15 minut.
      Efekt Dopplera
      Nielegalne suszarki

      Przyznam się, że jestem zaszokowany.
      Skalą "dokładności".
      I symptomatyczną reakcją przedstawicieli aparatu kontrolującego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka