Dodaj do ulubionych

jestem świadkiem potrącenia rowerzysty

05.09.13, 16:03
W dniu 05.09.2013 rano o godz. 9:00 jadąc do pracy, byłam świadkiem następującego zdarzenia na skrzyżowaniu ul. Czerniakowskiej i Trasy Siekierkowskiej.
Samochód dostawczy marki OPEL MOVANO, w kolorze białym, z niewielkim czerwono-niebieskim logo firmowym, jechał od południa ul. Czerniakowską, a następnie skręcając w prawo na "zielonej strzałce" w Al. Józefa Becka potącił rowerzystę przejeżdżajacego na zielonym świetle przez przejście dla pieszych i rowerzystów (jechał po wyznaczonej po ścieżce rowerowej). Kierowca OPLA nie zatrzymał się i oddalił się z miejsca w kierunku mostu siekierkowskiego.
Nie mogłam się zatrzymać, ale dogoniłam ten samochód i spisałam numery rejestracyjne.
Jeżeli poszkodowany rowerzysta potrzebuje świadka, to proszę o informację.
Mam nadzieję, że wszystko w porządku.
Obserwuj wątek
    • bimota Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 05.09.13, 16:57
      ZGLOS NA POLICJI, A NIE TU...
    • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 05.09.13, 17:28
      > Jeżeli poszkodowany rowerzysta potrzebuje świadka, to proszę o informację.

      Cza bylo od razu z tym rowerzysta pogadac. Teraz szukaj wiatru w polu.

      Zglos sie na policje. Oni ustala czy rowerzysta zostal poszkodowany oraz ustala i wezwa sprawce. Bez watpienia beda Cie wzywac na swiadka, bo procedury nie dorosly do przestawienia zarzutow bez swiadka.
    • mariner4 Zdradziłeś solidarność miszczów kierownicy 05.09.13, 18:34
      Bądź przeklęty!!!!!!!!!!!! Nigdy Ci tego nie wybacza. Rowerzyści to chwasty naszych dróg.
      Tak mniej więcej co niektórzy będą Cię osądzać.
      ]
      M.
      • edek40 Wez jakies tabletki n/t 05.09.13, 18:38

      • klemens1 Re: Zdradziłeś solidarność miszczów kierownicy 05.09.13, 19:19
        Sam jesteś mordercą. Ignorujesz znaki zakazu.
        • edek40 Re: Zdradziłeś solidarność miszczów kierownicy 05.09.13, 19:23
          > Sam jesteś mordercą. Ignorujesz znaki zakazu.

          Nie tylko dlatego. W swoim zaslepieniu nie wpuszcza przed siebie idioty idacego na czolowke. Za jednym zamachem nauczy jego, tego z przeciwka i byc moze siebie co oznacza termin myslenie na drodze i ze nie sprowadza sie on wylacznie do przestrzegania ograniczen.
          • mariner4 Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 05.09.13, 20:11
            Rowerzysta nie jest niczym chroniony. Rozumiesz to? Bardzo wątpię...
            M.
            • klemens1 Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 06.09.13, 09:56
              A ten morderca znowu prawi swoje banały nie na temat ....
              • agios_pneumatos Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 07.09.13, 11:34
                klemens1 napisał:

                > A ten morderca znowu prawi swoje banały nie na temat ....

                Nie na temat?

                Gdzie w pierwszym poscie bylo cos o zakazie wjazdu?

                Bo o rowerzyscie cos znalazlem.
                • agios_pneumatos Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 07.09.13, 11:35
                  agios_pneumatos napisał:

                  > klemens1 napisał:
                  >
                  > > A ten morderca znowu prawi swoje banały nie na temat ....
                  >
                  > Nie na temat?
                  >
                  > Gdzie w pierwszym poscie bylo cos o zakazie wjazdu*?
                  >
                  > Bo o rowerzyscie cos znalazlem.

                  *Pardon - o zakazach w ogole.
                • klemens1 Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 08.09.13, 22:12
                  > > A ten morderca znowu prawi swoje banały nie na temat ....
                  >
                  > Nie na temat?
                  >
                  > Gdzie w pierwszym poscie bylo cos o zakazie wjazdu?

                  A czy ja piszę coś o zakazie wjazdu?
                  Znowu sobie coś ubzdurałeś i chcesz żebym gratis przeprowadził ci psychoanalizę.
                  • agios_pneumatos Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 09.09.13, 03:13
                    klemens1 napisał:

                    > > > A ten morderca znowu prawi swoje banały nie na temat ....
                    > >
                    > > Nie na temat?
                    > >
                    > > Gdzie w pierwszym poscie bylo cos o zakazie wjazdu?
                    >
                    > A czy ja piszę coś o zakazie wjazdu?
                    > Znowu sobie coś ubzdurałeś i chcesz żebym gratis przeprowadził ci psychoanalizę
                    > .

                    O zakazie wjazdu nie - ale o zakazach.

                    Pod cytowanym postem zamieściłem sprostowanie, ale jako rasowy gó...jad tego forum nie możesz obniżać lotów.
                    • klemens1 Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 09.09.13, 08:51
                      > > A czy ja piszę coś o zakazie wjazdu?
                      > > Znowu sobie coś ubzdurałeś i chcesz żebym gratis przeprowadził ci psychoa
                      > nalizę
                      > > .
                      >
                      > O zakazie wjazdu nie - ale o zakazach.

                      Piszę o tym, że mariner4 jest mordercą wg własnej definicji. O ignorowaniu przez niego znaków zakazu napisałem, gdyby ktoś nie był zorientowany, dlaczego mariner4 tym mordercą jest. To trochę inna taktyka niż twoja, gdzie krytykujesz, ale podstaw krytyki nie podajesz - jak rasowy gó...jad.

                      Przykład pierwszy z brzegu - co się nie zgadzało w moim komentarzu dot. zdjęcia obszaru zabudowanego na Pułkowej?
                      I już miękniesz, "kramiku".

                      • agios_pneumatos Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 09.09.13, 09:05
                        klemens1 napisał:


                        >
                        > Piszę o tym, że mariner4 jest mordercą wg własnej definicji. O ignorowaniu prze
                        > z niego znaków zakazu napisałem, gdyby ktoś nie był zorientowany, dlaczego mari
                        > ner4 tym mordercą jest. To trochę inna taktyka niż twoja, gdzie krytykujesz, al
                        > e podstaw krytyki nie podajesz - jak rasowy gó...jad.

                        1. Rowerzyści to chwasty naszych dróg.
                        2. Sam jesteś mordercą.

                        Piekny dialog.

                        >
                        > Przykład pierwszy z brzegu - co się nie zgadzało w moim komentarzu dot. zdjęcia
                        > obszaru zabudowanego na Pułkowej?
                        > I już miękniesz, "kramiku".
                        >

                        Musisz mi przypomnieć jakie było pytanie i na czym skończyliśmy rozważania. Bo ja po tym jak pół roku tłukłem ci do łba coś czego nie jesteś w stanie zrozumieć, odpuściłem sobie.

                        Innymi slowy: skoro jesteś w tym profesjonalistą to pogrzeb w równie.
                        • klemens1 Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 09.09.13, 12:39
                          > Musisz mi przypomnieć jakie było pytanie i na czym skończyliśmy rozważania. Bo
                          > ja po tym jak pół roku tłukłem ci do łba coś czego nie jesteś w stanie zrozumi
                          > eć, odpuściłem sobie.

                          Chciałem żebyś wskazał różnice pomiędzy tym co było na zalinkowanym przeze mnie zdjęciu, a treścią mojego komentarza do tego zdjęcia, w którym stwierdzałem iż na zdjęciu jest obszar zabudowany.
                          Ty natomiast tych różnic nie wskazałeś, jakkolwiek faktycznie coś "tłukłeś".
                          Twoja skleroza staje się legendarna:

                          forum.gazeta.pl/forum/w,510,139798985,140124431,Re_Monty_Python_s_cd_czyli_paradoks_Kopycinski.html

                          • agios_pneumatos Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 09.09.13, 13:03
                            klemens1 napisał:

                            > > Musisz mi przypomnieć jakie było pytanie i na czym skończyliśmy rozważani
                            > a. Bo
                            > > ja po tym jak pół roku tłukłem ci do łba coś czego nie jesteś w stanie zr
                            > ozumi
                            > > eć, odpuściłem sobie.
                            >
                            > Chciałem żebyś wskazał różnice pomiędzy tym co było na zalinkowanym przeze mnie
                            > zdjęciu, a treścią mojego komentarza do tego zdjęcia, w którym stwierdzałem iż
                            > na zdjęciu jest obszar zabudowany.
                            > Ty natomiast tych różnic nie wskazałeś, jakkolwiek faktycznie coś "tłukłeś".
                            > Twoja skleroza staje się legendarna:
                            >
                            > forum.gazeta.pl/forum/w,510,139798985,140124431,Re_Monty_Python_s_cd_czyli_paradoks_Kopycinski.html
                            >

                            Dobrze, dziecinko, raz jeszcze:

                            > Co nie zmienia faktu, że sytuacja jest tak oczywista, że oznakowanie w wielu mi
                            > ejscach nie jest zgodne z prawem. Potwierdziła to policja w swoim raporcie, pot
                            > wierdza to metodyka ustanawiania ograniczeń (w skrócie "bo tak"). Potwierdza to
                            > ten las, obok którego jeżdżę często i ruch pieszo-rowerowy tam po prostu nie i
                            > stnieje:


                            Co ma las i ruch pieszo-rowerowy (lub jego brak) do ograniczenia do 60 km/h?


                            Wyboldowane pytanie do dziś pozostało bez odpowiedzi.

                            Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany', ale jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?

                            I raz jeszcze powtórzę, bo nie czytasz tego co się pisze:

                            Wcześniej strzeliłeś tyle....eeee... podpuch, że cokolwiek piszesz może nie być prawdą.

                            Zatem zadam raz jeszcze drugie pytanie: gdzie na załączonym zdjęciu jest informacja o terenie zabudowanym, że tak autorytatywnie piszesz o ruchu pieszo-rowerowym?

                            Albo łatwiej: nie pytam o to czy ty o tym wiesz... 'czy', albo 'że' jest, lecz pytam o to gdzie na załączonym (pierwszym) obrazku jest informacja o terenie zabudowanym pozwalający ci komentować oznakowanie w taki sposób.

                            Czyli raz jeszcze, bo możesz nie załapać:

                            pytania są dwa:

                            1) co ma ruch pieszo rowerowy do ograniczenia do 60,
                            2) gdzie na obrazku jest informacja o terenie zabudowanym, skoro w takim tonie komentujesz ten obrazek.

                            Zrozumienie pytań (bez szukania i wprowadzania meandrów) i odpowiedź na nie (po tych kilku miesiącach) pozwoli ci spać spokojnie.
                            • klemens1 Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 09.09.13, 13:58
                              > Potwierdza to ten las, obok którego jeżdżę często i ruch pieszo-rowerowy tam po prostu nie i
                              > > stnieje:

                              >
                              > Co ma las i ruch pieszo-rowerowy (lub jego brak) do ograniczenia do 60 km/h?
                              >

                              >
                              > Wyboldowane pytanie do dziś pozostało bez odpowiedzi.

                              Odpowiedź brzmi: nic.

                              > Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany'
                              > , ale jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?


                              Oto i sedno. Jakiej treści nie znałem linkując to zdjęcie Pułkowej? Przedstaw tę treść.

                              > Zatem zadam raz jeszcze drugie pytanie: gdzie na załączonym zdjęciu jest inform
                              > acja o terenie zabudowanym, że tak autorytatywnie piszesz o ruchu pieszo-rowero
                              > wym?

                              Nigdzie.

                              > Albo łatwiej: nie pytam o to czy ty o tym wiesz... 'czy', albo 'że' jest, lecz
                              > pytam o to gdzie na załączonym (pierwszym) obrazku jest informacja o terenie za
                              > budowanym pozwalający ci komentować oznakowanie w taki sposób.

                              Nigdzie. I od kiedy to na zdjęciu musi być informacja o obszarze zabudowanym, żeby można było napisać że jest to obszar zabudowany (tym bardziej że faktycznie jest) ?

                              > Czyli raz jeszcze, bo możesz nie załapać:
                              >
                              > pytania są dwa:
                              >
                              > 1) co ma ruch pieszo rowerowy do ograniczenia do 60,

                              Nic.

                              > 2) gdzie na obrazku jest informacja o terenie zabudowanym, skoro w takim tonie
                              > komentujesz ten obrazek.

                              Nigdzie.

                              > Zrozumienie pytań (bez szukania i wprowadzania meandrów) i odpowiedź na nie (po
                              > tych kilku miesiącach) pozwoli ci spać spokojnie.

                              A teraz odpowiedz na jedno podstawowe pytanie, które też powtórzę tu, gdyż podejrzewam że możesz nie załapać:

                              Jakiej treści nie znałem linkując to zdjęcie Pułkowej? Przedstaw tę treść.

                              Mam nadzieję, że moje pytanie było równie łatwe.
                              • agios_pneumatos Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 09.09.13, 14:16
                                klemens1 napisał:

                                > Oto i sedno. Jakiej treści nie znałem linkując to zdjęcie Pułkowej? Przedstaw t
                                > ę treść.

                                Czy wklejając link ze zdjęciem znałeś jego treść pod kątem informacji o terenie zabudowanym, ktora byłaby dostępna na tymże zdjęciu dla odbiorcy?

                                >
                                > > Zatem zadam raz jeszcze drugie pytanie: gdzie na załączonym zdjęciu jest
                                > inform
                                > > acja o terenie zabudowanym, że tak autorytatywnie piszesz o ruchu pieszo-
                                > rowero
                                > > wym?
                                >
                                > Nigdzie.

                                To właśnie nazwałem analfabetyzmem w twoim wykonaniu. Wklejasz zdjęcie, rozprawiasz o nim, jakby był tam stan, którego de facto nie ma.

                                Zatem dyskutujesz o czymś nie znając treści. Ergo, jesteś analfabetą.

                                >
                                > > Albo łatwiej: nie pytam o to czy ty o tym wiesz... 'czy', albo 'że' jest,
                                > lecz
                                > > pytam o to gdzie na załączonym (pierwszym) obrazku jest informacja o tere
                                > nie za
                                > > budowanym pozwalający ci komentować oznakowanie w taki sposób.
                                >
                                > Nigdzie. I od kiedy to na zdjęciu musi być informacja o obszarze zabudowanym, ż
                                > eby można było napisać że jest to obszar zabudowany (tym bardziej że faktycznie
                                > jest) ?
                                >

                                Wiesz, gdybym ja w odpowiedzi na to zdjęcie komentował wszystko przyjmując kryteria autostrady też bym wyszedł na głupka.

                                Dyskutuje się od wtedy o obszarze zabudowanym od kiedy on tam jest. Dla nadawcy i odbiorcy przekazu.

                                > > Czyli raz jeszcze, bo możesz nie załapać:
                                > >
                                > > pytania są dwa:
                                > >
                                > > 1) co ma ruch pieszo rowerowy do ograniczenia do 60,
                                >
                                > Nic.
                                >
                                > > 2) gdzie na obrazku jest informacja o terenie zabudowanym, skoro w takim
                                > tonie
                                > > komentujesz ten obrazek.
                                >
                                > Nigdzie.
                                >
                                > > Zrozumienie pytań (bez szukania i wprowadzania meandrów) i odpowiedź na n
                                > ie (po
                                > > tych kilku miesiącach) pozwoli ci spać spokojnie.
                                >
                                > A teraz odpowiedz na jedno podstawowe pytanie, które też powtórzę tu, gdyż pode
                                > jrzewam że możesz nie załapać:
                                >
                                > [b]Jakiej treści nie znałem linkując to zdjęcie Pułkowej? Przedstaw tę treść.[/
                                > b]
                                >

                                Informacje o obowiązującym tam terenie zabudowanym.

                                > Mam nadzieję, że moje pytanie było równie łatwe.

                                Tak.
                                • klemens1 Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 09.09.13, 19:07
                                  > To właśnie nazwałem analfabetyzmem w twoim wykonaniu. Wklejasz zdjęcie, rozpraw
                                  > iasz o nim, jakby był tam stan, którego de facto nie ma.
                                  >
                                  > Zatem dyskutujesz o czymś nie znając treści. Ergo, jesteś analfabetą.

                                  Jakiego stanu tam de facto nie ma? Warto wiedzieć, żeby skorygować to co napisałeś po "ergo".

                                  > Dyskutuje się od wtedy o obszarze zabudowanym od kiedy on tam jest. Dla nadawcy
                                  > i odbiorcy przekazu.

                                  Co to znaczy że OZ jest dla nadawcy lub odbiorcy przekazu? Albo on tam jest, albo go nie ma - w rzeczywistości, a nie dla kogokolwiek.

                                  > > Jakiej treści nie znałem linkując to zdjęcie Pułkowej? Przedstaw tę treść.
                                  > >
                                  >
                                  > Informacje o obowiązującym tam terenie zabudowanym.

                                  Więc przedstaw te informacje, których nie znałem linkując zdjęcie do Pułkowej.

                                  • agios_pneumatos Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 11.09.13, 08:56
                                    klemens1 napisał:

                                    > > To właśnie nazwałem analfabetyzmem w twoim wykonaniu. Wklejasz zdjęcie, r
                                    > ozpraw
                                    > > iasz o nim, jakby był tam stan, którego de facto nie ma.
                                    > >
                                    > > Zatem dyskutujesz o czymś nie znając treści. Ergo, jesteś analfabetą.
                                    >
                                    > Jakiego stanu tam de facto nie ma? Warto wiedzieć, żeby skorygować to co napisa
                                    > łeś po "ergo".

                                    Ty jednak naprawdę musisz posiedzieć trochę z córką nad lekcjami...

                                    Stan oznakowania na zdjęciu, który był dostępny dla zdjęcia tego odbiorcy.

                                    Tutaj masz pytanie pomocnicze, które pozostało bez odpowiedzi:

                                    Czy wklejając link ze zdjęciem znałeś jego treść pod kątem informacji o terenie zabudowanym, ktora byłaby dostępna na tymże zdjęciu dla odbiorcy?

                                    >
                                    > > Dyskutuje się od wtedy o obszarze zabudowanym od kiedy on tam jest. Dla n
                                    > adawcy
                                    > > i odbiorcy przekazu.
                                    >
                                    > Co to znaczy że OZ jest dla nadawcy lub odbiorcy przekazu? Albo on tam jest, al
                                    > bo go nie ma - w rzeczywistości, a nie dla kogokolwiek.

                                    Jednak głąb.

                                    Raz jeszcze: co 'odbiorca zdjęcia' widział na zdjęciu?

                                    >
                                    > > > Jakiej treści nie znałem linkując to zdjęcie Pułkowej? Przedstaw
                                    > tę treść.

                                    > > >
                                    > >
                                    > > Informacje o obowiązującym tam terenie zabudowanym.
                                    >
                                    > Więc przedstaw te informacje, których nie znałem linkując zdjęcie do Pułkowe
                                    > j.

                                    >

                                    Nie, dzidzia. To ja pytam o to czy znałeś treść zdjęcia, bo tego nikt za ciebie nie wie.

                                    Czyli raz jeszcze bo się logicznie gmatwasz: czy wiedziałes, że na zdjęciu nie ma informacji o terenie zabudowanym?
                                    • klemens1 Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 11.09.13, 10:45
                                      > > > Wklejasz zdjęcie, rozprawiasz o nim, jakby był tam stan, którego de facto nie ma.
                                      > > Jakiego stanu tam de facto nie ma?
                                      > Stan oznakowania na zdjęciu, który był dostępny dla zdjęcia tego odbiorcy.

                                      Jakiego stanu oznakowania nie było na zdjęciu o którym rozprawiałem, jakby tam był?
                                      Opisz ten stan.

                                      > Raz jeszcze: co 'odbiorca zdjęcia' widział na zdjęciu?

                                      Zależy od odbiorcy - to nie do mnie pytanie. Dla ułatwienia dodam, że
                                      jeden z odbiorców widział tam ewidentny obszar zabudowany, ale nie
                                      wiem czy jego przypadek jest typowy.

                                      > Czyli raz jeszcze bo się logicznie gmatwasz: czy wiedziałes, że na zdjęciu nie
                                      > ma informacji o terenie zabudowanym?

                                      Tak.

                                      Teraz może wykrztusisz z siebie wreszcie odpowiedź, której nie
                                      jesteś w stanie od ponad roku udzielić?
                                      Jakiej treści nie znałem, będąc przekonanym że na
                                      zdjęciu jest obszar zabudowany ?
                                      Przedstaw tę treść.


                                      Pewnie za niedługo znowu wymiękniesz nie odpowiadając na pytanie, a
                                      później będziesz się chlubił że "przecież rok temu odpowiedziałem".
                                      • agios_pneumatos Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 11.09.13, 18:06
                                        klemens1 napisał:

                                        > > > > Wklejasz zdjęcie, rozprawiasz o nim, jakby był tam stan, któr
                                        > ego de facto nie ma.
                                        > > > Jakiego stanu tam de facto nie ma?
                                        > > Stan oznakowania na zdjęciu, który był dostępny dla zdjęcia tego odbiorcy
                                        > .
                                        >
                                        > Jakiego stanu oznakowania nie było na zdjęciu o którym rozprawiałem, jakby tam
                                        > był?
                                        > Opisz ten stan.
                                        >

                                        Tablica obszaru zabudowanego.

                                        > > Raz jeszcze: co 'odbiorca zdjęcia' widział na zdjęciu?
                                        >
                                        > Zależy od odbiorcy - to nie do mnie pytanie. Dla ułatwienia dodam, że
                                        > jeden z odbiorców widział tam ewidentny obszar zabudowany, ale nie
                                        > wiem czy jego przypadek jest typowy.
                                        >

                                        Odpowiem za ciebie: znak ograniczenia do 60.

                                        > > Czyli raz jeszcze bo się logicznie gmatwasz: czy wiedziałes, że na zdjęci
                                        > u nie
                                        > > ma informacji o terenie zabudowanym?
                                        >
                                        > Tak.
                                        >

                                        No proszę. Mamy wyjaśnienie zagadki.

                                        Skoro wiedziałeś, że na zdjęciu nie ma informacji o terenie zabudowanym to dlaczego pisałeś o ruchu rowerowo pieszym tak jakby ów obszar zabudowany (na zdjęciu) istniał, a jedyne co widniało na znaku to ograniczenie do 60?

                                        Raz jeszcze, bo pewnie się zgubiłeś: istniał dla odbiorcy przekazu.

                                        Czyli z dwojga złego nie jesteś, jeno w tym konkretnym przypadku, analfabetą, bo znałeś treść zdjęcia, lecz tylko bezczelnym chamem, który dyskutuje o czymś z kim komu podajesz błędne informacje.

                                        > Teraz może wykrztusisz z siebie wreszcie odpowiedź, której nie
                                        > jesteś w stanie od ponad roku udzielić?
                                        > Jakiej treści nie znałem, będąc przekonanym że na
                                        > zdjęciu jest obszar zabudowany ?
                                        > Przedstaw tę treść.


                                        Teraz wracamy do podstawówki. Skup się. Pytanie brzmiało tak:

                                        Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany', ale jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?

                                        Teraz robimy mały hokus-pokus:

                                        Czy (...) linkujesz coś nie znając treści?

                                        Teraz zwróć się do córki o pomoc w wyjaśnieniu różnic pomiędzy zdaniem oznajmującym a pytaniem. Może pójdzie wam lepiej niż z rzeczownikiem i czasownikiem.

                                        >
                                        > Pewnie za niedługo znowu wymiękniesz nie odpowiadając na pytanie, a
                                        > później będziesz się chlubił że "przecież rok temu odpowiedziałem".

                                        Właśnie przez tę pewność siebie wyglądasz tak tragikomicznie.
                                        • klemens1 Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 12.09.13, 09:07
                                          > > Jakiego stanu oznakowania nie było na zdjęciu o którym rozprawiałem, jakby tam
                                          > > był?
                                          > > Opisz ten stan.
                                          > >
                                          >
                                          > Tablica obszaru zabudowanego.

                                          Nic takiego nie twierdziłem - napisałem że jest tam obszar zabudowany, a nie że jest tablica obszaru zabudowanego.
                                          Po czym wywnioskowałeś że pisałem o tablicy?

                                          > > > Raz jeszcze: co 'odbiorca zdjęcia' widział na zdjęciu?
                                          > >
                                          > > Zależy od odbiorcy - to nie do mnie pytanie. Dla ułatwienia dodam, że
                                          > > jeden z odbiorców widział tam ewidentny obszar zabudowany, ale nie
                                          > > wiem czy jego przypadek jest typowy.
                                          > >
                                          >
                                          > Odpowiem za ciebie: znak ograniczenia do 60.

                                          I co to ma wspólnego z moją rzekomą nieznajomością treści? Pisałem coś o tym ograniczeniu? Ma ono wpływ na istnieje obszaru zabudowanego?

                                          > No proszę. Mamy wyjaśnienie zagadki.
                                          >
                                          > Skoro wiedziałeś, że na zdjęciu nie ma informacji o terenie zabudowanym to dlac
                                          > zego pisałeś o ruchu rowerowo pieszym tak jakby ów obszar zabudowany (na zdjęci
                                          > u) istniał, a jedyne co widniało na znaku to ograniczenie do 60?

                                          Może dlatego, że obszar zabudowany na zdjęciu istniał?
                                          A skoro istniał, to głupio byłoby pisać że nie istnieje. Czy jednak powinno się tak pisać?

                                          > Raz jeszcze, bo pewnie się zgubiłeś: istniał dla odbiorcy przekazu.
                                          >
                                          > Czyli z dwojga złego nie jesteś, jeno w tym konkretnym przypadku, analfabetą, b
                                          > o znałeś treść zdjęcia, lecz tylko bezczelnym chamem, który dyskutuje o czymś z
                                          > kim komu podajesz błędne informacje.

                                          Nic o ograniczeniu do 60 nie pisałem. Nic o tablicy OZ nie pisałem. Napisałem jedynie prawdę, że w tym miejscu jest obszar zabudowany.
                                          Jakie więc błędne informacje podałem?
                                          Zacytuj.

                                          > Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany'
                                          > , ale jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?

                                          >
                                          > Teraz robimy mały hokus-pokus:
                                          >
                                          > Czy (...) linkujesz coś nie znając treści?
                                          >
                                          > Teraz zwróć się do córki o pomoc w wyjaśnieniu różnic pomiędzy zdaniem oznajmuj
                                          > ącym a pytaniem. Może pójdzie wam lepiej niż z rzeczownikiem i czasownikiem.

                                          Nie omawiamy rzeczowników i czasowników. Już ci pisałem, że miałem na myśli rzeczownik, tylko za bardzo spolszczyłem angielski wyraz. Twoje uwielbienie dla swojego mikrosukcesiku wygląda tragikomicznie.

                                          Wracając do zasadniczego tematu:
                                          Inny hokus-pokus:
                                          Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany' (...)?
                                          ale [gdyby okazało się że faktycznie chciałem błysnąć w przekonaniu że jest tam 'teren zabudowany'] (...) linkujesz coś nie znając treści.

                                          Czyli pytałeś czy chciałem błysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany', i - jeżeli faktycznie chciałem "błysnąć" w tym przekonaniu - to stwierdziłeś że jestem analfabetą linkującym coś nie znając treści.

                                          Twoje pytanie dotyczyło "błyśnięcia", a nie linkowania czegoś bez znajomości treści.

                                          > > Pewnie za niedługo znowu wymiękniesz nie odpowiadając na pytanie, a
                                          > > później będziesz się chlubił że "przecież rok temu odpowiedziałem".
                                          >
                                          > Właśnie przez tę pewność siebie wyglądasz tak tragikomicznie.

                                          A bo to raz tak robiłeś? Teraz to samo będzie - to tylko kwestia czasu.
            • edek40 Re: Mądry jesteś w swoim stakowym pudle. 06.09.13, 09:59
              > Rowerzysta nie jest niczym chroniony. Rozumiesz to? Bardzo wątpię...

              Nie mam pojecia skad wyciagasz tak daleko idace i raczej nieco obrazliwe wnioski, ale o swojej metodzie "nauki" wyprzedzajacych na pale napisales bez najmnijeszych ogrodek. Problemu jednak nie widzisz zapewne przez to, ze ten w ktorego, dzieki Twojej nieugietej postawie moralizatora-nauczyciela, przywali idiota jest czyms chroniony. MOzesz go wiec narazic na czolowe...
    • eventhorizon Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 05.09.13, 19:40
      Przejdź się z tym na policję. Oni już zrobią resztę.
      Złożenie zeznania nie zajmuje dużo czasu, a możesz poszkodowanemu człowiekowi bardzo pomóc.
      • hasch1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 08:48
        Faktycznie zadzwoń na 112. Podaj te dane o czasie i miejscu zdażenia, a oni już dadzą radę.
        Rowerzyści to, fakt, kłopot na drodze. Ale czy chwasty ?
        Ostatnio w al. Wilanowskiej rowerzysta jadący jezdnią, pomimo iż po obu stronach ulicy biegnie ścieżka rowerowa, śmigał sobie, tak beztrosko, że nawet kiedy wyprzedzałem, mendę, zachowawszy, na ile mogłem, dystans, to i tak bujając się od prawej do lewej, złorzył Mi prawe, lusterko. Zatrzymałem się. Ta menda ustała i jechała dalej. Kiedy Mnie mijał to jeszcze darł ryja. Gdybym nie jechał pod krótkim czasem, to pomimo ładunku, pogonił bym za nim i ryj był by zbity.
        Ale tu nie zatrzymanie się, to fakt Qerestwo, nie wspominając o przestępstwie.
        Warto przypomnieć, że nawet kiedy nie jesteś sprawcą to masz obowiązek udzielenia pomocy ofierze wypadku.
        • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 09:09
          hasch1 napisał:

          > Rowerzyści to, fakt, kłopot na drodze.

          Nie przejmuj się troche pojeździsz nabierzesz doświadczenia i rowerzyści nie będą kłopotem.

          > Ostatnio w al. Wilanowskiej rowerzysta jadący jezdnią, pomimo iż po obu stronac
          > h ulicy biegnie ścieżka rowerowa, śmigał sobie, tak beztrosko, że nawet kiedy w
          > yprzedzałem, mendę, zachowawszy, na ile mogłem, dystans, to i tak bujając się o
          > d prawej do lewej, złorzył Mi prawe, lusterko. Zatrzymałem się. Ta menda ustała
          > i jechała dalej. Kiedy Mnie mijał to jeszcze darł ryja. Gdybym nie jechał pod
          > krótkim czasem, to pomimo ładunku, pogonił bym za nim i ryj był by zbity.

          I miał rację że jak to określiłeś darł ryja. Rowerzystę należy wyprzedzać z co najmniej metrowym odstępem a nie tzw. gazetę.
          • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 10:09
            > Nie przejmuj się troche pojeździsz nabierzesz doświadczenia i rowerzyści nie bę
            > dą kłopotem.

            Beda zawsze. Chocby przez powszechne "zapominanie" o oswietleniu oraz nieomal zerowe zachowywanie ograniczonego zaufania.

            Podobnie jak z motocyklistami. Kiedys przyjacielsko porozmawialem sobie z jednym z nich. Narzekal, ze kierowcy ich nie widza. Zaprosilem go do mojego vana i pokazalem jak szeroki mam slupek z tylu. Gdy motocyklista skryje sie za nim po prostu go nie widze. Aby zapewnic sobie bezpieczenstwo w ruchu powinni brac to pod uwage i pokazywac sie kierowcy, zanim otworza przepustnice do dechy. Podobnie jest z czestymi i dynamicznymi zmianami pasa. W jednej chwili widzisz goscia po prawej z tylu, a ulamek sekundy jest on juz po lewej w okolicach drzwi kierowcy.

            Bez watpienia postawa kierowcow wobec rowerzystow czy motocyklistow pozostawia wiele do zyczenia. W druga tez to dziala. A wiekszosc zasadza sie nie na chamstwie tylko na braku swiadomosci OBU STRON.

            Idac dalej przejdzmy do konfliktu miedzy TIRowcami, a kierowcami malych. Tu standardowa stluczka jest zmiana pasa w prawo. Kierowca duzego nie widzi i juz. Nie ma mozliwosci zobaczenia i juz. W razie kolizji jest winien i zaden tego zapewne nie podwaza. Pozostaje kwestia swiadomosci, ze maly z duzym ma marne szanse i w okolicach prawego kola nie nalezy byc, a jesli sie jest nalezy uwazac jak diabli. Kierowca duzego z reguly wlacza kierunek i chwile czeka (najczesciej wyjatkiem sa idioci zaopatrujacy budowy). Czeka na reakcje malego. W tym klakson. Wielu malych uwaza jednak, ze kodeks naklada obowiazek widzenia wiec... dochodzi do kolizji.
            • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 10:30
              edek40 napisał:

              > > Nie przejmuj się troche pojeździsz nabierzesz doświadczenia i rowerzyści
              > nie bę
              > > dą kłopotem.
              >
              > Beda zawsze.

              Nie będą.

              >Chocby przez powszechne "zapominanie" o oswietleniu

              Więc problemem mogą być rowerzyści bez oświetlenia.

              >oraz nieomal zerowe zachowywanie ograniczonego zaufania.

              To akurat dotyczy się ogólnie uczestników ruchu drogowego. Również kierowców.
              • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 11:45
                > Nie będą.

                Oczywiscie, ze nie. Wystarczy bowiem, ze kierowcy zawsze beda spodziewali sie rowerzystow jezdzacych jak chce i gdzie chca. Na autostradzie rowniez.
                • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 12:13
                  edek40 napisał:

                  > Oczywiscie, ze nie. Wystarczy bowiem, ze kierowcy zawsze beda spodziewali sie r
                  > owerzystow jezdzacych jak chce i gdzie chca. Na autostradzie rowniez.

                  Niekoniecznie jeżdżących tak, jak chcą, i niekoniecznie na autostradzie. Natomiast doświadczenie dużo daje. Paręnaście lat temu też zaskakiwali mnie rowerzyści na drodze, bo byli oni rzadkością, teraz mi nie przeszkadzają.
                  Jura
                  • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 12:14
                    > Niekoniecznie jeżdżących tak, jak chcą, i niekoniecznie na autostradzie. Natomi
                    > ast doświadczenie dużo daje. Paręnaście lat temu też zaskakiwali mnie rowerzyśc
                    > i na drodze, bo byli oni rzadkością, teraz mi nie przeszkadzają.

                    I do nich naleza skrecajacy w lewo rowerzysci z lewego pasa dwupasmowej szosy w obszarze niezabudowanym.
                    • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 12:46
                      edek40 napisał:

                      > I do nich naleza skrecajacy w lewo rowerzysci z lewego pasa dwupasmowej szosy w
                      > obszarze niezabudowanym.

                      A z którego pasa skręca się w lewo? Mają skręcać w lewo z prawego pasa? Nie rozumiem też, dlaczego miałby mi bardziej przeszkadzać skręcający w lewo rowerzysta od skręcającego w lewo samochodu?
                      Jura
                      • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 13:22
                        > A z którego pasa skręca się w lewo? Mają skręcać w lewo z prawego pasa? Nie roz
                        > umiem też, dlaczego miałby mi bardziej przeszkadzać skręcający w lewo rowerzyst
                        > a od skręcającego w lewo samochodu?

                        Przypominam sobie, ze Ty oznajmiles, ze w takiej sytuacji zjezdzasz w prawo i przeprowadzasz rower na lewa strone. Czemu?
                        • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 13:29
                          edek40 napisał:

                          > Przypominam sobie, ze Ty oznajmiles, ze w takiej sytuacji zjezdzasz w prawo i p
                          > rzeprowadzasz rower na lewa strone. Czemu?

                          Ze strachu przed tymi, którym rowerzyści przeszkadzają samą swoją obecnością na drodze, nawet jeśli jadą zgodnie z przepisami.
                          Jura
                          • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 13:34
                            > Ze strachu przed tymi, którym rowerzyści przeszkadzają samą swoją obecnością na
                            > drodze, nawet jeśli jadą zgodnie z przepisami.

                            Czyli w Niemczech, na szosie 2+2 o natezeniu ruchu powyzej 50 000 aut na dobe, poza obszarem zabudowanym, rowerzysta skrecajacy z lewego pasa (nie pasa do skretu) nie jest niczym nadzwyczajnym?
                            • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 13:45
                              edek40 napisał:

                              > Czyli w Niemczech, na szosie 2+2 o natezeniu ruchu powyzej 50 000 aut na dobe,
                              > poza obszarem zabudowanym, rowerzysta skrecajacy z lewego pasa (nie pasa do skr
                              > etu) nie jest niczym nadzwyczajnym?

                              Teraz skręcasz wątek na porównania polsko-niemieckie? Pisaliśmy o tym, że mi taki nie przeszkadza, na pewno nie bardziej niż skręcający z lewego pasa samochód. Ty natomiast nie odpowiedziałeś na pytanie, dlaczego w takiej sytuacji bardziej miałby przeszkadzać rowerzysta.
                              Jura
                              • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 13:52
                                > Teraz skręcasz wątek na porównania polsko-niemieckie? Pisaliśmy o tym, że mi ta
                                > ki nie przeszkadza

                                A mi przeszkadza. Jest widoczny o wiele za pozno jak na limit predosci 100 km. Jest zbyt pozno widoczny nawet przy ograniczeniu 70 km/h.
                                • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 14:10
                                  edek40 napisał:

                                  > A mi przeszkadza. Jest widoczny o wiele za pozno jak na limit predosci 100 km.
                                  > Jest zbyt pozno widoczny nawet przy ograniczeniu 70 km/h.

                                  Piszemy o prawidłowo oświetlonym rowerzyście. Dlaczego masz go zauważyć później niż skręcający samochód? Albo dlaczego masz go zauważyć później niż jadącego prawym pasem i nie skręcającego rowerzysty? Słupki przeszkadzają, jak w przypadku motocyklisty? Ale przecież ten rowerzysta jest przed Tobą, więc słupki nie powinny przeszkadzać.
                                  Jura
                                  • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 14:14
                                    > Piszemy o prawidłowo oświetlonym rowerzyście. Dlaczego masz go zauważyć później
                                    > niż skręcający samochód? Albo dlaczego masz go zauważyć później niż jadącego p
                                    > rawym pasem i nie skręcającego rowerzysty? Słupki przeszkadzają, jak w przypadk
                                    > u motocyklisty? Ale przecież ten rowerzysta jest przed Tobą, więc słupki nie po
                                    > winny przeszkadzać.

                                    A podobno obowiazek jazdy na swiatlach w dzien spowodowal, ze piesi i rowerzysci znikneli. Tacy sa niewidoczni. Nawet w dzien.
                                    • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 14:19
                                      edek40 napisał:

                                      > A podobno obowiazek jazdy na swiatlach w dzien spowodowal, ze piesi i rowerzysc
                                      > i znikneli. Tacy sa niewidoczni. Nawet w dzien.

                                      Zgadza się. Światła przyciągają wzrok i nieoświetleni są zauważani później. Trzeba bardziej uważać.
                                      Jura
                                      • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 14:26
                                        > Zgadza się. Światła przyciągają wzrok i nieoświetleni są zauważani później. Trz
                                        > eba bardziej uważać.

                                        Acha. Uwazam zatem. Potem jezdze sobie po szosach, uwazam na rowerzystow, ktorych na szosach ubywa, a przybywa w rejonach miast. Potem jade sobie Gierkowka. Mijam kilku po prawej. Potem lapie gume. Nastepnego dnia znowu jade. I tak sobie jezdze i uwazam. Az w koncu natykam sie na rowerzyste na lewym pasie. Po raz pierwszy od 25 lat. Po uderzeniu go dochodze do wniosku, ze choc przez lata nigdy takiego nie widzialem, powinienem sie spodziewac.

                                        Meteorytu rowniez...
                                        • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 14:43
                                          edek40 napisał:

                                          > Az w koncu natykam sie na rowerzyste na lewym pasie. Po raz p
                                          > ierwszy od 25 lat. Po uderzeniu go dochodze do wniosku, ze choc przez lata nigd
                                          > y takiego nie widzialem, powinienem sie spodziewac.

                                          Wytłumaczysz mi, jakim cudem widziałeś rowerzystę na prawym pasie, a na lewym nie widziałeś?
                                          A co do spodziewania się, to jeśli nie jedziesz autostradą czy drogą ekspresową, czy też drogą z zakazem ruchu rowerów, to oczywiście, powinieneś się spodziewać.
                                          Jura
                                          • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 07.09.13, 11:19
                                            > Wytłumaczysz mi, jakim cudem widziałeś rowerzystę na prawym pasie, a na lewym n
                                            > ie widziałeś?

                                            To oczywiscie dobre pytanie. Zza klawiatury komputera wszystko wyglada klarownie i znakomicie. Zza kierownicy samochodu... Na przyklad teraz, gdy wiem za za lukiem drogi za skrzyzowaniem w lesie znakolog postawil 70 km/h widze ten znak. I zachodze w glowe jak to sie moglo stac, ze wtedy gdy poinformowala mnie o nim policja nie zauwazylem. Przeciez znaki w tym miejscu postawione sa zgodnie z przepisami i zatwierdzone. A z faktu, ze dosc uwazny na drodze edek ich nie zauwazyl, podobnie jak wielu innych, o ktorych doniosla mi policja, nie mozna wyciagac wnioskow, ze znakolog cos spartolil.

                                            Tak samo jest z rowerzystami na lewym pasie. Maja prawo i powinienem sie ich spodziewac. Z uwagi jednak na to, ze osobiscie jeszcze takiego nie widzialem nie ma pewnosci, czy zadziala "automatyzm". MOge go wiec przeoczyc i moze byc goraco. Ale musze przyznac, ze mimo to gardze Twoim strachliwym skrecaniem w lewo przez przejscie dla pieszych. Przeciez kazdy kierowca na szosie w srodku niczego bez watpienia MUSI spodziewac sie rowerzysty.

                                            A taki moj znajomy nieomal stracil ojca. Z uwagi na nadmierna predkosc i niedostosowanie w czasie wichury do auta wladl duzy konar. O milimetry minal ojca na prawym fotelu. Sam widzisz, jak wazne jest spodziewanie sie. Teraz juz bedzie sie spodziewal polamanych galezi.

                                            A mieszkancy Czelabinska meteorow, czym, obawiam sie, goruja nawet nad Twoim "spodziewaniem sie" wszystkiego.

                                            > A co do spodziewania się, to jeśli nie jedziesz autostradą czy drogą ekspresową
                                            > , czy też drogą z zakazem ruchu rowerów, to oczywiście, powinieneś się spodziew
                                            > ać.

                                            Jak wyzej.
                                            • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 07.09.13, 11:36
                                              edek40 napisał:

                                              > > Wytłumaczysz mi, jakim cudem widziałeś rowerzystę na prawym pasie, a na l
                                              > ewym n
                                              > > ie widziałeś?
                                              >
                                              > To oczywiscie dobre pytanie. Zza klawiatury komputera wszystko wyglada klarowni
                                              > e i znakomicie. Zza kierownicy samochodu...

                                              Popełniłeś strasznie długi i zagmatwany wywód, który sprowadza się chyba do tego, że tych rowerzystów na prawym pasie widziałeś dlatego, że się ich tam spodziewałeś, a tego rowerzysty na lewym pasie nie widziałeś, bo się go tam nie spodziewałeś. To jest sensowne wytłumaczenie, bo rzeczywiście tak jest, że na nasze postrzeganie wpływa także to, jak jesteśmy nastawieni, czego się spodziewamy zobaczyć.
                                              Potwierdzasz tym samym tezę postawioną przez Samspade, że im więcej doświadczenia, tym mniejszy kłopot z rowerzystami.
                                              Jura
                                              • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 07.09.13, 12:40
                                                > Popełniłeś strasznie długi i zagmatwany wywód, który sprowadza się chyba do teg
                                                > o, że tych rowerzystów na prawym pasie widziałeś dlatego, że się ich tam spodzi
                                                > ewałeś, a tego rowerzysty na lewym pasie nie widziałeś, bo się go tam nie spodz
                                                > iewałeś. To jest sensowne wytłumaczenie, bo rzeczywiście tak jest, że na nasze
                                                > postrzeganie wpływa także to, jak jesteśmy nastawieni, czego się spodziewamy zo
                                                > baczyć.

                                                Tak jest, nad czym ubolewaja tak znakolodzy, jak i policja oraz koledzy zzaklawiaturywiedzacynajlepiej.

                                                > Potwierdzasz tym samym tezę postawioną przez Samspade, że im więcej doświadczen
                                                > ia, tym mniejszy kłopot z rowerzystami.

                                                Na szczescie osobiscie jeszcze nigdy nie widzialem takiego.... hm... odwaznego. O ile pamietam widzial takiego emes i, zdaje sie, nie zabil. Wyciagac daleko idac wnioskow z tego, ze TYM razem nie zabil, bym nie wyciagal. Na tego typu szosach rowerzysci nie powinni byc wymieszani z samochodami niezaleznie od tego, ze jest to "zaledwie" zwykla szosa. Jednak od mojej opini wazniejsze jest zawsze zgodnosc i zatwierdzenie. I smierc na drogach, o ile latwo mozna wskazac winnego i nie jest nim znakolog.
                                                • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 07.09.13, 13:08
                                                  edek40 napisał:

                                                  > Na szczescie osobiscie jeszcze nigdy nie widzialem takiego.... hm... odwaznego.

                                                  Nie widziałeś, ale już czytałeś o takich, więc wiesz, że tacy są, czyli możesz zmienić swoje nastawienie i oczekiwanie tego, co możesz zobaczyć.
                                                  Zgadzam się, że lepiej byłoby, gdyby wzdłuż takich dróg poprowadzono oddzielone drogi rowerowe (pobocze chyba nie wystarczy, biorąc pod uwagę preferowane jego wykorzystywanie przez co poniektórych kierowców), ale póki tak nie jest, to prowadząc samochód biorę pod uwagę, to jak jest, a nie to, jak być powinno.
                                                  • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 07.09.13, 13:19
                                                    > Nie widziałeś, ale już czytałeś o takich, więc wiesz, że tacy są, czyli możesz
                                                    > zmienić swoje nastawienie i oczekiwanie tego, co możesz zobaczyć.

                                                    Powstaje pytanie, czy przeczytanie wyrabia odruch.

                                                    Jest ono o tyle zasadne, ze Polakom ma wystarczyc przeczytanie zasad poruszania sie po autostradach, ktorych maja malo i od niedawna, a Szwajcarzy, choc maja takich drog duzo i od dawna, musza jednak pocwiczyc. Wiem, ze droga wybrana przez naszych wladcow jest o wiele lepsza, bo zgodna i zatwierdzona. Jednak szwajcarska moze byc bardziej skuteczna.

                                                    Wracajac zatem do nigdy przeze mnie nie spotkanego... hm... odwaznego skrecajacego w lewo z pasa do ruchu na bardzo ruchliwej szosie dwujezdniowej... Jego zachowanie jest zgodne z przepisami i zatwierdzone. I to sie liczy, nawet wtedy, gdy bedzie trup. Ba, bedzie mozna latwo wskazac sprawce i to tez sie liczy. I nie bedzie to odpowiedzialny ani za drogi, ani za przepisy. Bo te sa zgodne i zatwierdzone. Wnioskujac dalej ten trup tez bedzie zgodny i zatwierdzony...

                                                    > Zgadzam się, że lepiej byłoby, gdyby wzdłuż takich dróg poprowadzono oddzielone
                                                    > drogi rowerowe (pobocze chyba nie wystarczy, biorąc pod uwagę preferowane jego
                                                    > wykorzystywanie przez co poniektórych kierowców), ale póki tak nie jest, to pr
                                                    > owadząc samochód biorę pod uwagę, to jak jest, a nie to, jak być powinno.

                                                    Patrz wyzej. Szczegolnie za zgodnosc i zatwierdzenie trupa, co daje niebywala wprost mozliwosc szybkiego wskazania sprawcy i lamentowania ile to jeszcze fotoradarow przyjdzie postawic...
                                                  • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 07.09.13, 14:33
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Nie widziałeś, ale już czytałeś o takich, więc wiesz, że tacy są, czyli m
                                                    > ożesz
                                                    > > zmienić swoje nastawienie i oczekiwanie tego, co możesz zobaczyć.
                                                    >
                                                    > Powstaje pytanie, czy przeczytanie wyrabia odruch.

                                                    Kierowanie samochodem opierasz tylko na odruchach? Nie neguję roli odruchów, np. wytrenowanego (Emes napisałby - wytresowanego) u mnie odruchu odwracania głowy przy zmianie pasa i skręcaniu w prawo z drogi z pierwszeństwem. Prowadzenie samochodu nie może jednak sprowadzać się tylko do odruchów. Myśleć też czasem trzeba.

                                                    > Jednak szwajc
                                                    > arska moze byc bardziej skuteczna.

                                                    Rozumiem, że tak po szwajcarsku chciałbyś poćwiczyć zauważanie rowerzystów także na lewym pasie, tak? Nie bardzo mogę Ci niestety pomóc, bo nie wiem, gdzie najczęściej się na takich rowerzystów trafia.

                                                    > Szczegolnie za zgodnosc i zatwierdzenie trupa, co daje niebywala w
                                                    > prost mozliwosc szybkiego wskazania sprawcy i lamentowania ile to jeszcze fotor
                                                    > adarow przyjdzie postawic...

                                                    Ty o kozie, a ja o wozie. Ty snujesz wizje, jak być powinno, ale ani słowem się nie zająkniesz, co możesz zrobić w tym stanie, jaki jest. A rzeczywistość jest taka, że na większości dróg ruch rowerów nie jest odseparowany, więc trzeba jechać tak, że zdąży się zareagować, gdy za zakrętem, czy wzgórzem się takiego rowerzystę zobaczy. Warto też uświadomić sobie, że zamiast tego rowerzysty mógłby być traktor, który też nie jedzie szybciej od cyklisty.
                                                    Jednak mimo tego, że na drogach jest, tak jak jest, są tacy, którzy uważają, że jazda po tych drogach 110 zamiast 90 to nic takiego (gdyby była to różnica prędkości o te same 20 kmh ale w drugą stronę, czyli 70 zamiast 90, to już nie była by to bagatela, tylko bardzo poważne wykroczenie i chamstwo).
                                                    Jura
                                                  • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 07.09.13, 14:42
                                                    jureek napisał:

                                                    > A rzeczywistość jest
                                                    > taka, że na większości dróg ruch rowerów nie jest odseparowany, więc trzeba je
                                                    > chać tak, że zdąży się zareagować, gdy za zakrętem, czy wzgórzem się takiego ro
                                                    > werzystę zobaczy. Warto też uświadomić sobie, że zamiast tego rowerzysty mógłby
                                                    > być traktor, który też nie jedzie szybciej od cyklisty.

                                                    Przypomniała mi się taka akcja plakatowa na niemieckich drogach:
                                                    www.hr-online.de/website/specials/home/index.jsp?rubrik=16896&key=standard_document_44359153&lugal=1&ibp=0
                                                    Napis na plakacie pyta: "Widzisz ten traktor?"
                                                  • bimota Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 07.09.13, 15:24
                                                    TEZ TAKIE POJEBY... ZAMIAST KRZAKI WYKOSIC - PLAKATY STAWIAJA...
                                                  • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 07.09.13, 16:15
                                                    > Kierowanie samochodem opierasz tylko na odruchach? Nie neguję roli odruchów, np
                                                    > . wytrenowanego (Emes napisałby - wytresowanego) u mnie odruchu odwracania głow
                                                    > y przy zmianie pasa i skręcaniu w prawo z drogi z pierwszeństwem. Prowadzenie s
                                                    > amochodu nie może jednak sprowadzać się tylko do odruchów. Myśleć też czasem tr
                                                    > zeba.

                                                    Zgadza sie.

                                                    > Rozumiem, że tak po szwajcarsku chciałbyś poćwiczyć zauważanie rowerzystów takż
                                                    > e na lewym pasie, tak?

                                                    Nie wiem jak jest w Szwajcarii, ale zakladam ze rowerzysta na szosie dwujezdniowej o natezeniu ruchu grubo powyzej 50 000 aut na dobe czuje sie jak na sciezce rowerowej. To kwestia kultury. Kierowcy spodziewaja sie nawet tego, ze rowerzysta bedzie skrecaj poza skrzyzowaniem, bo mu blizej do domu.

                                                    > Ty o kozie, a ja o wozie. Ty snujesz wizje, jak być powinno, ale ani słowem się
                                                    > nie zająkniesz, co możesz zrobić w tym stanie, jaki jest.

                                                    Ja wiem tylko co robia nasze wladze. Nakazuja i dostawiaja fotoradarow. I licza na cud.
                                                  • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 08.09.13, 12:41
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Ja wiem tylko co robia nasze wladze. Nakazuja i dostawiaja fotoradarow.

                                                    Chciałem w pierwszym momencie napisać, że to akurat nic nowego, że wiesz tylko, co robią władze, ale po chwili zorientowałem się, że nawet tego nie wiesz, bo przecież tam, gdzie nie ma żadnych ograniczeń i obowiązuje ustawowe 90, władza fotoradarów nie stawia. A moim zdaniem powinna, bo bardzo wielu jeździ takich, co to uważają, że 110 zamiast 90 to przecież nic takiego.

                                                    > I licza na cud.

                                                    A na co Ty liczysz pisząc tylko o władzy i uciekając jak diabeł od święconej wody od rozważań, co można zrobić samemu?
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 08.09.13, 15:25
                                                    > A na co Ty liczysz pisząc tylko o władzy i uciekając jak diabeł od święconej wo
                                                    > dy od rozważań, co można zrobić samemu?

                                                    Moze na przetlumaczenie i uzycie tego: www.hr-online.de/website/specials/home/index.jsp?rubrik=16896&key=standard_document_44359153&lugal=1&ibp=0

                                                    Nie znam niemieckiego. Opisz mi co napisali na temat tego plakatu.
                • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 12:35
                  Edku dla mnie rowerzyści nie są problemem.
                  A to teksty o spodziewaniu się itd. W jednym wpisie napisałeś Jurkowi że nie jest głupkiem i niech nie pisze jak głupek. Zastosuj się do swojego zdania.
                  • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 12:36
                    > Edku dla mnie rowerzyści nie są problemem.

                    W czym zatem widzisz problem?
                    • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 12:41
                      Ja nie widzę problemu. Nie wiem skąd ten pomysł.
                      • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 13:21
                        > Ja nie widzę problemu. Nie wiem skąd ten pomysł.

                        Wypadki z udzialem rowerzystow nie sa zatem problemem?
                        • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 13:31
                          edek40 napisał:

                          > > Ja nie widzę problemu. Nie wiem skąd ten pomysł.
                          >
                          > Wypadki z udzialem rowerzystow nie sa zatem problemem?

                          Przypominam że problem, o którym tutaj dyskutujemy, jest problem przeszkadzania rowerzystów kierowcom. Jeżeli mu nie przeszkadzają, to znaczy, że nie ma z tym problemu.
                          Nie skręcaj więc dyskusji na inny problem.
                          Jura
                          • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 13:36
                            > Przypominam że problem, o którym tutaj dyskutujemy, jest problem przeszkadzania
                            > rowerzystów kierowcom. Jeżeli mu nie przeszkadzają, to znaczy, że nie ma z tym
                            > problemu.

                            A, juz rozumiem. To sam juz nie wiem. Generalnie mi nie przeszkadzaja. Przeszkadza mi fatalna organizacja ruchu oraz rowerzysci, ktorzy maja wszystko w d..pie.

                            > Nie skręcaj więc dyskusji na inny problem.

                            Jezeli pisze, ze policja powinna zajmowac sie innymi wykroczeniami, nie tylko predkoscia, zaraz piszesz, ze wykluczam pomiar predkosci, skoro zajeli sie innymi wykroczeniami. No i wyszkoliles mnie.
                        • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 14:08
                          edek40 napisał:


                          > Wypadki z udzialem rowerzystow nie sa zatem problemem?
                          Nie wiem skąd to wytrzasnąłeś.

                          Dla przypomnienia. Odpoisałem hashowi, dla którego rowerzyści na drodze to kłopot. Nie wypadki z rowerzystami. Rowerzyści.
                          Tak więc reasumując.
                          Dla mnie rowerzyści na drodze to nie kłopot. Nie sprawiają mi problemu(poza wyjątkami, ale nie będę generalizował).


                          • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 14:10
                            > Dla mnie rowerzyści na drodze to nie kłopot. Nie sprawiają mi problemu(poza wyj
                            > ątkami, ale nie będę generalizował).

                            Ustalilismy zatem stanowisko zbiezne.
                            • hasch1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 07.09.13, 21:02
                              Jeśli jedziesz dużym wozem przez miasto i masz ciężko, a rower wyprzedza Cię na każdych światłach, a ty musisz znów go wyprzedzać, To jednak jest KŁOPOT, kiedy ważysz 5 ton, a szerokość pasa ruchu masz zaledwie 30cm większą od twego obrysu.
                              KŁOPOT, ale nieraz i problem.
                              • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 08.09.13, 08:50
                                hasch1 napisał:

                                > Jeśli jedziesz dużym wozem przez miasto i masz ciężko, a rower wyprzedza Cię na
                                > każdych światłach, a ty musisz znów go wyprzedzać,

                                Musisz? Jeżeli widzę, że i tak zaraz są światła, na których rowerzysta znowu mnie wyprzedzi, to po prostu odpuszczam wyprzedzanie - szkoda paliwa.
                                Jura
                                • edek40 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 08.09.13, 11:27
                                  > Musisz? Jeżeli widzę, że i tak zaraz są światła, na których rowerzysta znowu mn
                                  > ie wyprzedzi, to po prostu odpuszczam wyprzedzanie - szkoda paliwa.

                                  Zadaj sobie pytanie czyjego paliwa?

                                  Przyjmijmy, ze cykl zielonego pozwala na przejechanie 5 samochodow, o ile potrafia korzystac z pedalu gazu. I mamy rowerzyste i goscia, ktory oszczedza paliwo, co powoduje, ze on przejedzie, a pozostalych 4 nie.
                                  • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 08.09.13, 12:34
                                    edek40 napisał:

                                    > Przyjmijmy, ze cykl zielonego pozwala na przejechanie 5 samochodow, o ile potra
                                    > fia korzystac z pedalu gazu. I mamy rowerzyste i goscia, ktory oszczedza paliwo
                                    > , co powoduje, ze on przejedzie, a pozostalych 4 nie.

                                    Przecież Hasz pisze, że ten rowerzysta i tak wyprzedzi go przed światłami, więc na światłach będzie i tak musiał jechać za nim. Nic więc nie da ani Haszowi, ani jadącym za nim wcześniejsze wyprzedzenie tego rowerzysty. To takie wyprzedzanie tylko dla samego honoru chyba.
                                    Jura
                                    • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 08.09.13, 12:45
                                      Problemem w takim przypadku jest ciężarówka jadąca z prędkością rowerzysty, a nie rowerzysta.
                                      Często przeładowana i kopcąca spalinami z rury wydechowej.
                                      • prawdziwy.tebe Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 08.09.13, 18:57

                                        > Problemem w takim przypadku jest ciężarówka jadąca z prędkością rowerzysty, a n
                                        > ie rowerzysta.

                                        Ona jedzie z szybkością rowerzysty, bo go nie może wyprzedzić.

                                        > Często przeładowana i kopcąca spalinami z rury wydechowej.

                                        Masz jakieś konkretne dane, czy tak sobie paplesz usprawiedliwiając zawalidrogę rowerową, że ciężarówki też blokują i do tego smrodzą? To zapomniałeś np. o pekaesach (smrodzą i blokują 10 razy bardziej). No ale o pekaesach cichosza, bo komuna nimi jeździ, więc są politycznie poprawne. No a "przeładowane" tiry wiązą burżuajskie dobra, więc trzeba je tępić. Tylko że te tiry często jeżdzą na zachód, więc chyba za bardzo smrodzić nie mogą.
                                        • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 09.09.13, 14:08
                                          prawdziwy.tebe napisał:

                                          >

                                          > Masz jakieś konkretne dane, czy tak sobie paplesz usprawiedliwiając zawalidrogę
                                          > rowerową, że ciężarówki też blokują i do tego smrodzą? To zapomniałeś np. o pe
                                          > kaesach (smrodzą i blokują 10 razy bardziej). No ale o pekaesach cichosza, bo k
                                          > omuna nimi jeździ, więc są politycznie poprawne. No a "przeładowane" tiry wiązą
                                          > burżuajskie dobra, więc trzeba je tępić. Tylko że te tiry często jeżdzą na zac
                                          > hód, więc chyba za bardzo smrodzić nie mogą.

                                          Dyskutujesz tutaj sam ze sobą. Ja tego nie pisałem
                                    • prawdziwy.tebe Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 08.09.13, 18:48

                                      > Przecież Hasz pisze, że ten rowerzysta i tak wyprzedzi go przed światłami, więc
                                      > na światłach będzie i tak musiał jechać za nim.

                                      Czy go wyprzedzi, czy nie, to tylko zależy jak trafi na następnym skrzyżowaniu. A po drugie i ważniejsze: jeśli na swiatłach przejedzie więcej samochodów, to i średnia prędkość będzie wyższa niż, jak przejedzie ich mniej. Nawet, jak i tak na następnych światłach trafią na czerwone. Tak czy inaczej, bez rowerzysty korek będzie w tym wypadku mniejszy a przepustowość ulicy wieksza.
                                • hasch1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 08.09.13, 20:34
                                  Zapewniam Cię że technika jazdy, a raczej sprawnego poruszania się po mieście, jest nieco inna, niż w osobowym. Gdybym, wraz z kolegami, posłuchał twojej rady, to w warszawie korek zaczynał by się w Jankach, a kończył w Markach.
                                  Poza tym wspominałem, iż beztroska owego dotyczyła odcinka ulicy wzdłuż której po obu stronach, jest ścieżka rowerowa.
                                  • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 09.09.13, 14:11
                                    O ile dobrze pamiętam opisywałeś drogę o więcej niż jednym pasie ruchu w jedną stronę. Tak więc miałeś możliwość wyprzedzenia tego beztroskiego rowerzysty.
                                    • hasch1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 09.09.13, 20:26

                                      samspade napisał:

                                      > O ile dobrze pamiętam opisywałeś drogę o więcej niż jednym pasie ruchu w jedną
                                      > stronę. Tak więc miałeś możliwość wyprzedzenia tego beztroskiego rowerzysty.

                                      Gdyby lewy pas był wolny to tak. Ale jeśli jedziesz przez miasto, jedną z przelotowych, do wylotu z miasta, to w warszawie tak mamy że stada całe nimi jadą.
                                      A ścieżka po obu stronach ulicy, nic Ci nie mówi ? Bo widzisz zazwyczaj w takich okolicznościach, na ulicy obowiazuje zakaz poruszania się rowerów, tu też.
                                      • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 09.09.13, 20:41
                                        I dlatego ze rowerzysta nie jechal po smieszce chcialws mu dac nauczke przejezdzajac obok niego bez wymaganego odstepu?
                                        • hasch1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 09.09.13, 22:02
                                          samspade napisał

                                          > I dlatego ze rowerzysta nie jechal po smieszce chcialws mu dac nauczke przejezd
                                          > zajac obok niego bez wymaganego odstepu?

                                          Doczytaj, pisałem że na ile mogłem, odsunąlem się.

                                          Ale jasne ty wiesz lepiej. Zwłaszcza gdybyś jechał obok mnie , lewym pasem i zepchnął bym Cię na pas trawy, albo do lakiernika.
                                          • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 09.09.13, 22:43
                                            hasch1 napisał:

                                            > samspade napisał
                                            >
                                            > > I dlatego ze rowerzysta nie jechal po smieszce chcialws mu dac nauczke pr
                                            > zejezd
                                            > > zajac obok niego bez wymaganego odstepu?
                                            >
                                            > Doczytaj, pisałem że na ile mogłem, odsunąlem się.

                                            Ale pisałeś też, że niewiele mogłeś, bo jesteś szeroki.
                                            Jura
                                          • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 10.09.13, 13:10
                                            hasch1 napisał:


                                            > Doczytaj, pisałem że na ile mogłem, odsunąlem się.

                                            Odstęp od wyprzedzanego rowerzysty wynosi minimum 1 metr. A nie wyprzedzanie na gazetę bo tyle mogłem i jeszcze narzekasz że rowerzysta złożył Ci lusterko.
                                            • klemens1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 10.09.13, 19:03
                                              > Odstęp od wyprzedzanego rowerzysty wynosi minimum 1 metr.

                                              Dlaczego piszesz o obowiązkach wobec rowerzysty, który - dla własnego bezpieczeństwa - nie spełnia swoich obowiązków?
                                              • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 10.09.13, 19:12
                                                Wyjaśnienie było w dalszej części mojej wypowiedzi. Tej części której nie zacytowałeś.
                                                Po części też dlatego że często spotykam się z podobną sytuacją jako rowerzysta. Tyle że jadę po drodze przy której nie ma śmieszki.
                                                • klemens1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 08:51
                                                  > Wyjaśnienie było w dalszej części mojej wypowiedzi. Tej części której nie zacyt
                                                  > owałeś.

                                                  Nie zauważyłem tam odniesienie się do faktu, że obok jest ścieżka rowerowa i rowerzysta świadomie naraża się na niebezpieczeństwo i przy okazji utrudnia innym ruch. Być może trzeba mi to rozpisać.
                                                  • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 09:58
                                                    klemens1 napisał:

                                                    >Być może trzeba mi to rozpisać.

                                                    Być może. To że rowerzysta nie jedzie po śmieszce nie oznacza że można go wyprzedzać na gazetę.
                                                  • klemens1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 11:11
                                                    > >Być może trzeba mi to rozpisać.
                                                    >
                                                    > Być może. To że rowerzysta nie jedzie po śmieszce nie oznacza że można go wyprz
                                                    > edzać na gazetę.

                                                    Jeżeli rowerzysta nie przestrzega przepisów i w związku z tym jest tam gdzie go nie powinno być, to znaczy że się zgadza żeby go traktować w sposób zbliżony do traktowania powietrza.
                                              • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 10.09.13, 19:14
                                                klemens1 napisał:

                                                > Dlaczego piszesz o obowiązkach wobec rowerzysty, który - dla własnego bezpiecze
                                                > ństwa - nie spełnia swoich obowiązków?

                                                Ponieważ prawo o ruchu drogowym w miejscu, w którym definiowany jest prawidłowy odstęp przy wyprzedzaniu rowerzysty, nie dodaje, że odstępu tego należy przestrzegać tylko w stosunku do rowerzystów spełniających swoje obowiązki.
                                                Czyżbyś popierał nauczycieli na drodze?
                                                Jura
                                                • klemens1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 08:55
                                                  > Ponieważ prawo o ruchu drogowym w miejscu, w którym definiowany jest prawidłowy
                                                  > odstęp przy wyprzedzaniu rowerzysty, nie dodaje, że odstępu tego należy przest
                                                  > rzegać tylko w stosunku do rowerzystów spełniających swoje obowiązki.

                                                  Ale za brak odstępu odpowiada zarówno kierowca, który odstępu nie zachował, jak i rowerzysta, którego w tym miejscu nie ma prawa być. Bez rowerzysty nie dałoby się "nie zachować odstępu". Stąd moje pytanie, dlaczego apel kierowany jest tylko do kierowcy, który nie jest jedynym sprawcą zaistniałej sytuacji.

                                                  > Czyżbyś popierał nauczycieli na drodze?

                                                  Popieram scedowanie odpowiedzialności na tych, którzy pierwsi stwierdzili że mają prawo w dupie.
                                                  • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 09:28
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > Czyżbyś popierał nauczycieli na drodze?
                                                    >
                                                    > Popieram scedowanie odpowiedzialności na tych, którzy pierwsi stwierdzili że ma
                                                    > ją prawo w dupie.

                                                    To nie jest odpowiedź na pytanie. Jedna sprawa to odpowiedzialność, a inna sprawa do uzurpowanie sobie prawa do celowego łamania przepisów, dlatego że ktoś też złamał przepisy.
                                                    Jura
                                                  • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 09:59
                                                    Ciekawą rzeczą jest że tutaj klemens popiera scedowanie odpowiedzialności na tych którzy pierwsi stwierdzili że mają prawo w dupie. W przypadku zjeżdżania na pobocze odpowiedzialność była scedowana na tych jadących prawidłowo a nie tych mających prawo w dupie.
                                                  • klemens1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 11:15
                                                    > W przypadku zjeżdżania na
                                                    > pobocze odpowiedzialność była scedowana na tych jadących prawidłowo a nie tych
                                                    > mających prawo w dupie.

                                                    Odpowiedzialność za co?
                                                  • klemens1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 11:12
                                                    > Jedna sprawa to odpowiedzialność, a inna spra
                                                    > wa do uzurpowanie sobie prawa do celowego łamania przepisów, dlatego że ktoś te
                                                    > ż złamał przepisy.

                                                    Nie tyle do łamania przepisów, co do zachowywania się tak, jakby ten drugi przepisów nie złamał.
                                                  • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 11:37
                                                    W tym przypadku zachowanie się tak jakby ten drugi przepisów nie złamał jest łamaniem przepisów
                                                  • hasch1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 09:29
                                                    Zapewniam Was, że gdyby, tylko, nie bujał się z boku na bok, na szerokości metra, to minelibyśmy się bez kolizyjnie. A musial słyszeć cężki gang mojego silnika, mało tego, wyprzedził Mnie chwilę wcześniej, gdy staliśmy na światłach.
                                                    Wiedział więc że jestem szeroki, ale wcale nie z tych najszerszych bo zaledwie, jak na ciężarówkę, 2.2m.
                                                  • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 10:43
                                                    Piszesz, że popierasz scedowane odpowiedzialności na tych, którzy pierwsi mieli prawo w dupie. Podtrzymujesz tę tezę także w przypadku gdy wyprzedzany co prawda nizgodnie z przepisami przyspiesza ale wyprzedzający pierwszy złamał prawo, bo np.wyprzedza na podwójnej ciągłej?
                                                  • klemens1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 11:14
                                                    > Piszesz, że popierasz scedowane odpowiedzialności na tych, którzy pierwsi mieli
                                                    > prawo w dupie. Podtrzymujesz tę tezę także w przypadku gdy wyprzedzany co praw
                                                    > da nizgodnie z przepisami przyspiesza ale wyprzedzający pierwszy złamał prawo,
                                                    > bo np.wyprzedza na podwójnej ciągłej?

                                                    Jeżeli przyspiesza niezłośliwie, tylko dlatego że i tak miał zamiar przyspieszyć - to tak, ma takie prawo. Po prostu nie musi sprawdzać, czy jest wyprzedzany.
                                                  • jureek Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 11:33
                                                    W przypadku niezgodnego z przepisami wyprzedzania rowerzysty nie zrobiłeś tego zastrzeżenia o złośliwości.
                                                  • klemens1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 11.09.13, 11:35
                                                    > W przypadku niezgodnego z przepisami wyprzedzania rowerzysty nie zrobiłeś tego
                                                    > zastrzeżenia o złośliwości.

                                                    Wynika to z kontekstu. Raczej mało kto jedzie prawym pasem 2m od krawędzi jezdni i zbliża się do niej specjalnie gdy jedzie rowerzysta.
            • bimota Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 06.09.13, 11:20
              > Beda zawsze. Chocby przez powszechne "zapominanie" o oswietleniu oraz nieomal z
              > erowe zachowywanie ograniczonego zaufania.

              RACZEJ PRZEZ SAM FAKT ISTNIENIA... MINIE JAKOS NIE KLOPOCZA ANI ROWERZYSCI, ANI MOTOCYKLISCI...
          • hasch1 Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 07.09.13, 20:52
            Co do mojego doświadczenia, uściślę.
            PJ, od 1976 kiedy to ukończyłem 16 lat, potem troszkę jeździłem, i tak jakoś szacuję Mój przebieg na ok.3 000 000km. Na dziś A,B,C,D,E oraz T. A od 1980 zawodowo.
            Ale obiecuję podciągnąć się z jazdy.
            • samspade Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 08.09.13, 12:38
              Powinieneś podciągnąć się z jazdy. Z przepisów oraz relacji międzyludzkich też.
              Jeżeli jakaś grupa użytkowników ruchu sprawia kłopot tylko dlatego ze jest i rowerzystów wyprzedzasz bez zachowania odstępu i jeszcze się tym publicznie chwalisz to jest problem.
            • bimota Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 08.09.13, 17:34
              SAMI MISTRZOWIE... JEDEN NA TORZE, DRUGI NA TRAKTORZE... ;)
        • autocash Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 07.09.13, 13:00
          Dokładnie. To będzie najlepsze wyjście. Bo raczej trudno, żeby zaglądał akurat na to forum (chociaż może?). Jeśli zgłosił sprawę na policję, funkcjonariusze to skojarzą. Jeśli nie zgłosił - trudno.

          ---
          Wypożyczalnia samochodów we Wrocławiu, w Krakowie, w Warszawie.
          • bimota Re: jestem świadkiem potrącenia rowerzysty 07.09.13, 15:27
            HA HA.. SKOJARZA MOZE JAK ZAPODA NA ODPOWIEDNIA KOMENDE... :)
    • mariner4 Beszczelny rowerzysta, kto wie 09.09.13, 17:03
      jakie uszkodzenie samochodu spowodował!
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14574240,Pedzil_na_czerwonym_90km_h__Na_pasach_potracil_12_latka.html#BoxSlotII3img
      Rodzice gó...arza powinni zapłacić miszczowi i jeszcze odszkodowanie za stres!
      M.
      • klemens1 Re: Beszczelny rowerzysta, kto wie 09.09.13, 21:27
        Zieeeeeeeeeew.

        Naucz się odpowiadać na konkretne pytania, morderco, zamiast wciskać swoje żenujące, a wg ciebie zapewne dowcipne i ironiczne, komentarze.
        • mariner4 Akogo to ja zamordowałem 10.09.13, 08:04
          miszczu?
          Jesteś drogowym śmieciem.

          M.
          • klemens1 Re: Akogo to ja zamordowałem 10.09.13, 16:27
            > miszczu?

            A kogo zamordowali ci, których nazywasz mordercami?

            > Jesteś drogowym śmieciem.

            Bo nie odpowiadam na posty, gdy zada mi się konkretne pytanie?

            • mariner4 Potencjalnymi. Rozumiesz to? 10.09.13, 19:58
              W każdym razie możesz sobie pogadać. a za 50 + pojeździsz komunikacją miejską 3 miesiące.
              Do głów niektórych trzeba kijem przez d.....
              M.
              • klemens1 Re: Potencjalnymi. Rozumiesz to? 11.09.13, 08:49
                Nazywasz mordercami ludzi, którzy postępują dokładnie tak jak ty. Sam sobie tłumacz, czy są (jesteś) potencjalnymi, czy nie.
                Rozumiesz to?
      • edek40 Re: Beszczelny rowerzysta, kto wie 10.09.13, 10:26
        > Rodzice gó...arza powinni zapłacić miszczowi i jeszcze odszkodowanie za stres!

        Masz jakies zastrzezenia do zachowania rowerzysty?
        • mariner4 No pewnie 10.09.13, 11:14
          Przeszkadza taki miszczom.
          M.
          • edek40 Re: No pewnie 10.09.13, 11:16
            > Przeszkadza taki miszczom.

            Opisz mi laskawie swoje spostrzezenia na temat tego wypadku. O tym jak narazasz na smierc przy wyprzedzaniu juz pisales. Czyzbys uwazal, ze powolutku i diabelnie ostroznie mozna wjechac na czerwonym, o ile nie przekroczy sie predkosci dozwolonej? To wpisywaloby sie w Twoj schematyczny swiatopoglad i wybiorcze traktowanie KD.
            • mariner4 Niokogo nie narażam, cho mam czasem 10.09.13, 11:22
              ochotę. Ale z przeciwka musiałby czołg jechać.
              Natomiast życzę takim kontaktu z solidnym drzewem.
              To bezpieczne dla innych użytkowników dróg, I oczyszcza drogi ze śmieci.
              M.
              • edek40 W jaki sposob nie narazasz? 10.09.13, 11:27
                Powolutku nie wpuszczasz przed siebie kierowcy, ktory z roznych powodow przeholowal z wyprzedzaniem? Z faktu swojej obecnosci na prawym, a jego na lewym pasie wyciagasz wniosek, ze nalezy mu sie smierc, bo Ty jedziesz powolutku? Pytalem co sadzisz o narazaniu tego z przeciwka. To moze byc tez taki.... kierowca jak Ty, ktory tez powolutku.

                > To bezpieczne dla innych użytkowników dróg,

                Zaden wypadek, ktory rozgrywa sie w ruchu nie jest bezpieczny dla innych uzytkownikow ruchu. Powinienes to wiedziec, jako wieloletni kierowca. Nawet jesli jedziesz powolutku, skutki Twojej "nauki" moga dotknac rowniez Ciebie. Auta po kraksie lataja jak oszalale. A inni kierowcy probuja to g... ominac i moze dojsc do wtornych zderzen. I Tobie trzeba takie rzeczy wyjasniac???

                > I oczyszcza drogi ze śmieci.

                To chyba jakas psychoza. Kto Ci do diaska dal prawo do tak radykalnej oceny?
                • mariner4 Nikogo nie zabiłem. Rozumnmioesz kmiotku? 10.09.13, 19:56
                  M.
                  • edek40 Ja rowniez, (...) n/t 10.09.13, 20:19

          • klemens1 Re: No pewnie 10.09.13, 16:43
            > Przeszkadza taki miszczom.

            Zwłaszcza jak miszcz ma zielone, a on czerwone. Dziwne, że miszcz ma pretensje, że ktoś wymusza na nim pierwszeństwo.
            Dodaj coś od siebie.
      • edek40 Juz wiadomo kto jest winien 10.09.13, 15:53
        Wiadomo, ze przekroczenie predkosci powoduje wyjazdy z podporzadkowanej bez patrzenia. Podobnie jest z pieszymi. Cos im sie tak dzieje z oczami i wchodza prosciutko pod samochody.

        Policja ustalila, ze kierujacy laguna mial okolo 90 km/h, co niewatpliwie bylo jedyna przyczyna tego, ze dzieciak wjechal na jezdnie na czerwonym...

        Mamy winnego...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka