Dodaj do ulubionych

Kwestia pierwszeństwa przy przejeździe rowerowym

17.11.15, 17:06
Szanowni forumowicze,
mam trochę wątpliwości co do kwestii pierwszeństwa na skrzyżowaniu z przejazdem rowerowym. Nie mogę znaleźć rozwiązania z przepisach, więc może wy mi doradzicie. Oczywistym jest, że pierwszeństwo mają nadjeżdżający rowerzyści, ale opiszę wam moją sytuację. Ilustruję ją też na grafice, choć nie jest ona do końca zgodna z moją sytuacją. Jestem pojazdem a. Dojeżdżam do skrzyżowania. W mojej sytuacji przed przejazdem rowerowym są jeszcze pasy, a za nim linia ustępu pierwszeństwa pojazdom na ulicy. Zbliżam się więc do skrzyżowania i widzę, że w duużej odległości na drodze rowerowej znajduje się rowerzysta. Spokojnie zdążę przed nim opuścić skrzyżowanie. Dojeżdżam więc do linii ustępu. Tam okazuje się, że muszę przepuścić samochody, np. pojazd C i załóżmy, że za nim jadą jeszcze pojazdy D i E. Czekam więc, stojąc mimowolnie na przejeździe rowerowym. W tym czasie do skrzyżowania dojeżdża rowerzysta i zaczyna awanturę, że go nie przepuściłem i stoję na przejeździe. Czy ma rację, oburzając się? Jeśli tak, jak powinno się zachować? Nie mogłem zatrzymać się bezpośrednio przed przejazdem dla rowerów, bo stanąłbym na pasach, stając przed pasami, niewidziałbym czy mogę wjechać na ulicę prostopadłą, czy nie....

zapodaj.net/d95b7c6dbc395.jpg.html
Obserwuj wątek
    • tbernard Re: Kwestia pierwszeństwa przy przejeździe rowero 17.11.15, 17:45
      Znam takie przypadki. To jedno z tych, co to teoria pitu pitu cacy cacy, skrzyżowania są od linijki a ronda od cyrkla, ale tylko na obrazkach szkoleniowych. A życie pokazuje, że to do rzyci. Też znam kilka miejsc z podobnym dylematem. Formalnie oczywiście wymusiłeś na rowerzyście, czyli mając obowiązek ustąpienia sprawiłeś, że on musiał swoją prędkość zmienić. Ale jeśli zrobiłeś to jak pisałeś, jak on był daleko, to on po prostu był burakiem, który poczuł, że paragrafy są po jego stronie i postanowił poszczekać. Ale ważna rzecz, on co najwyżej oprócz poszczekania może spisać Ciebie i złożyć skargę w celu ukarania, lecz nie może przywalić aby Tobie porobić szkody lub sobie w celu wyłudzenia odszkodowania. Oczywiście sporo zależy od tego czy potrafisz udowodnić, że szarżował celowo dążąc do kolizji mogąc spokojnie zwolnić, czyli musisz mieć świadka lub być w obrębie monitoringu, który potwierdzi Twoje słowa, że nie wjechałeś mu bezpośrednio pod koła.
    • samspade Re: Kwestia pierwszeństwa przy przejeździe rowero 17.11.15, 18:01
      A miałeś spokojnie opuścić skrzyżowanie przed tym rowerzystą. Nie widziałeś samochodów?
      Ale i tak zależy wszystko od konkretnego miejsca. Np. czy mogłeś podjechać pół metra dalej i zrobić miejsce dla rowerzysty. Często widzę taka sytuacje ze kierowca mógłby podjechać pół metra czy metr dalej ale zamiast tego wystaje na przejazd czy ba drogę(to przy skręcaniu w prawo). Może być tak że trafiłeś na nauczyciela.
      • mkucharski8 Re: Kwestia pierwszeństwa przy przejeździe rowero 17.11.15, 18:05
        Właśnie nie widziałem. Zatrzymując się przed przejazdem dla rowerów, nie mam dobrej widoczności na ruch po jezdni. Stojąc na linii ustępu przed jezdnią, stoję przed samą jezdnią i jednocześnie na drodze rowerowej. Jadąc do przodu, nawet pół metra, wjechałbym na jezdnię. Teoretycznie (ale tylko teoretycznie) rowerzysta mógłby ominąć mnie za mną, ale musiałby wtedy zjechać z drogi rowerowej i wjechać na przejście dla pieszych, wtedy również generalnie mógłby z kolei wpaść pod samochody potencjalnie będące za mną....
        • samspade Re: Kwestia pierwszeństwa przy przejeździe rowero 17.11.15, 18:11
          Jak juz napisałem zależy od miejsca. Może pomiędzy przejazdem/smieszką są drzewka żywopłot czy coś podobnego. Może przejazd oddalony jest od jezdni dla "bezpieczeństwa". Tak oddalony żeby rowerzysta chował się za słupkiem w samochodzie. A może myślałeś ze zdążysz. A może rowerzysta nauczyciel. A może wkurzony bo 200 metrów wcześniej kierowca zajechał nu drogę?
    • qqbek Formalnie- 17.11.15, 21:45
      Oficjalnie to wjechałeś na skrzyżowanie bez upewnienia się o możliwości jego opuszczenia, gdybyś był drugim kierowcą a przejazd w ciągu DDR byłby oddalony o te 5-6 metrów od linii zatrzymania, to bez wahania osobiście wydarłbym się na Ciebie (gdybym jechał rowerem akurat),

      A nieoficjalnie - drogi są nierzadko projektowane przez kretynów, sprawą ludzi cywilizowanych rozwiązywać jest konflikty które w sposób nieunikniony z tego wynikają w sposób cywilizowany. Skoro widziałeś rowerzystę z oddali, można było - dla świętego spokoju - puścić go. Rowery to nie piesi - jeżdżą dość szybko, kilka sekund Ciebie nie zbawi, rowerzystę zaś pełne hamowanie kosztuje konkretny wysiłek związany z ponownym rozpędzeniem się do prędkości podróżnej. Jeżeli był bardzo daleko... cóż - kwestia braku kultury i dość instrumentalnego potraktowania "pierwszeństwa" przez rowerzystę.
      • silencius Re: Formalnie- 18.11.15, 01:30
        Bo za najważniejsze uznano aby pieszy i rowerzysta miał pierwszeństwo a co się będzie działo na drodze nikogo nie interesuje. Problem w tym, że w Polsce od powierzchni zajmowanej przez skrzyżowanie którego granicę wyznaczają pasy dla pieszych, płaci się potężny podatek gruntowy. Dlatego odsunięcie pasów nawet o metr dalej to poważna przeszkoda i powstają takie kwiatki jak tu :
        www.google.pl/maps/@53.7935901,20.4875282,3a,75y,299.87h,86.12t/data=!3m7!1e1!3m5!1sImgLMGg4ZjvaLnb4IeoulA!2e0!6s%2F%2Fgeo3.ggpht.com%2Fcbk%3Fpanoid%3DImgLMGg4ZjvaLnb4IeoulA%26output%3Dthumbnail%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26thumb%3D2%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D8.0467281%26pitch%3D0!7i13312!8i6656?hl=pl
        Jest to ulica wylotowa z miasta w kierunku Bezled o dość dużym natężeniu ruchu. Konia z rzędem temu kto ją przetnie bez wymuszenia pierwszeństwa w godzinach szczytu przy udzieleniu pierwszeństwa pieszym i rowerzystom na przejściu. Z tym podatkiem to robię sobie jaja bo przecież nic by się nie stało gdyby pasy były oddalone od równoległej jezdni o 5 metrów. Można by pokonać drogę z pierwszeństwem i przepuścić pieszych. Można by dojechać do drogi poprzecznej i oczekując na włączenie się do ruchu nie blokować przejścia. Ale w Polsce ruchem zajmują się KBRD a w nich działają kumple sołtysa od kielicha a nie od organizacji ruchu.
    • bimota Re: Kwestia pierwszeństwa przy przejeździe rowero 18.11.15, 10:19
      NIE LAMIESZ ZADNEGO PRZEPISU
      • tbernard Re: Kwestia pierwszeństwa przy przejeździe rowero 18.11.15, 11:29
        A jak to uzasadniasz?
        Bo wydaje się, że formalnie można uznać, że nie ustąpił pierwszeństwa. Bo ustąpienie polega na powstrzymaniu się, aby ten któremu ma ustąpić mógł kontynuować ruch bez konieczności zmiany prędkości i kierunku.
        Oczywiście nikt tu gościa nie potępia, bo realia bywają różne.
        • bimota Re: Kwestia pierwszeństwa przy przejeździe rowero 18.11.15, 14:06
          taki obowiazek ma kierowca zblizajacy sie, nie bedacy juz na przejezdzie

          ew. jesli zatrzymanie trwa ponad minute
          • thor.g Re: Kwestia pierwszeństwa przy przejeździe rowero 18.11.15, 17:03
            Czyli wjechał na przejście/przejazd/skrzyżowanie bez upewnienia się o możliwości jego opuszczenia i to jest ok ?

            PS.: przeczytałem dziś kilka Twoich wpisów w różnych wątkach i było to po prostu bolesne doświadczenie. Mam cichą nadzieję że nie masz uprawnień i się tylko produkujesz jak typowy forumowy wojownik.

            • bimota Re: Kwestia pierwszeństwa przy przejeździe rowero 18.11.15, 18:04
              NIE WJEZDZA NA SKRZYZOWANIE. WYRAZNEI NAPISAL, ZE STAJE PZED LINIA ZATRZYMANIA...

              W TWYM PRZYPADKU CZYTANIE NIE WYSTARCZA DO ZROZUMIENIA...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka