pret32
18.11.04, 02:52
Bralem udzial w nastepujacym zdarzeniu:
na skrzyzowaniu skrecilem w prawo na zielonej strzalce, wjezdzajac na prawy
pas ulicy. Nie widzialem wowczas nikogo skrecajacego w ta ulice. Skrecajacy w
lewo z przeciwnego kierunku jazdy w ulice na ktora ja tez wjezdzalem mieli
wowczas zielone swiatlo. Po wjechaniu na ta ulice rozpoczolem od razu manewr
zmiany pasa z prawego na lewy. Popatrzylem w lewe lusterko, skrecilem glowe w
lewo, popatrzylem w lusterko wsteczne oraz jeszcze raz w lewe bardzo krotko i
zaczolem zmieniac pas. bedac w polowie na lewym pasie zobaczylem
nadjezdzajacego motocykliste w koncie martwym lewego lusterka. Jechal troszke
szybciej niz ja i chcial mnie szybko wyprzedzic. jak dojechal na wysokosc
moich przednich drzwi, wowczas zobaczylem jak sie przewraca, a jego motor
leci na odleglosc jakies 50-60 m do przodu. Na moim samochodzie nie ma sladow
zdarzenia, wiec motocyklista musial zachaczyc o slub jaki byl na wysepce.
Czy mozna latwo okreslic kto jest winny w tym wypadku?
Czy motocykl mogl jechac z duza predkoscia skoro polecial na jakies 50-60m do
przodu?
Jaka kara moze byc wowczas wymierzona winnemu?