Dodaj do ulubionych

Szkoda całkowita

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 10:43
Wczoraj wjechał we mnie pijany kierowca. Przodu mojego samochodu właściwie
nie ma. Czołowe zderzenie, na szczęście przy niedużej prędkości. Auto jest 2-
letnie. Podejrzewam, że koszt naprawy będzie nieopłacalny. Czytam właśnie o
magicznych 70% wartości pojazdu i Waszych (na Forum) nieprzychylnych
komentarzach dotyczących czekających mnie zmagań z PZU (OC sprawcy).
Spotykam się też z opiniami, że orzeczenie szkody całkowitej jest
niekorzystne dla właściciela pojazdu. O co w tym chodzi? Chyba lepiej, że
wypłacą mi duże (mhm... no właśnie, na ile mogę liczyć? czy wiążąca jest suma
ubezpieczenia mojego AC, czy wartość rynkowa?) odszkodowanie, niż miałabym
jeździć wyklepaną i "posklejaną" pozostałością?
Bardzo proszę o rady i ewentualną wyrozumiałość dla laika.
Obserwuj wątek
    • okrutny_mariuszek Re: Szkoda całkowita 26.11.05, 12:55
      nigdzie nie znajdziesz lepszych informacji:

      www.prawnicy.slask.pl/?dzial=art&a_id=3
    • ajwenhou Re: Szkoda całkowita 26.11.05, 15:18
      mieszasz dwa ubezpieczenia. 70% dotyczy owu ac,
      a piszesz, że będzie z oc. w takim przypadku
      jak chcesz, to muszą Ci naprawić i już.
    • entry Re: Szkoda całkowita 27.11.05, 18:03
      Wczoraj wjechał we mnie pijany kierowca. Przodu mojego samochodu właściwie
      > nie ma. Czołowe zderzenie, na szczęście przy niedużej prędkości. Auto jest 2-
      > letnie. Podejrzewam, że koszt naprawy będzie nieopłacalny. Czytam właśnie o
      > magicznych 70% wartości pojazdu i Waszych (na Forum) nieprzychylnych
      > komentarzach dotyczących czekających mnie zmagań z PZU (OC sprawcy).

      a może się okazać, że koszt naprawy przekroczy 100% i wtedy szkoda całkowita
      jest jedyną formą wypłaty odszkodowania. Na podst. KC (bodajże par.363) jeżeli
      nie możliwe jest naprawienie szkody poprzez przywrócenie do stanu poprzedniego
      należy się świadczenie w pieniądzu rekompensujące poniesioną stratę (mogłem
      przekręcić, bo cytuję z pamięci, ale sens na pewno został). Dla dwuletniego
      auta prawie napewno nie będzie to dla Ciebie opłacalne, ponieważ spadek wrtości
      w stosunku do nowego jest ogromny, zatem na nowy nie wystarczy, a dwuletniego
      nie kupisz, wszyscy czekają na koniec gwarancji, albo... sprzedają bo po
      kolizji. Liczyć możesz na kwotę równą Wartość pojazdu przed szkodą minus
      wartość pozostałości po szkodzie. Czyli w teorii po sprzedaży wraku i
      dorzuceniu otrzymanego odszkodowania powinno Ci wystarczyć na zakup takiego jak
      miałaś. Kluczowy jest tu jednak zwrot "w teorii"
      AC ma się nijak do OC i moze być zarówno zawyżone (z reguły), jak i zaniżone
      • Gość: ania Re: Szkoda całkowita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.05, 20:19
        Dzięki serdeczne za odpowiedzi. Jestem teraz mądrzejsza. W teorii.
        Jutro spotkanie z PZU i pewnie zderzenie teorii z praktyką.
    • Gość: bea Re: Szkoda całkowita IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 10:00
      W moim przypadku pojęcie szkody całkowitej uważam, że jest bezzasadne.
      Uszkodzeniu (zderzenie czołowe) uległ przód samochodu: maska, szyba, błotnik
      lewy, pas przedni, reflektory przednie, poduszki powietrzne. TU sklasyfikowało
      naprawę jako ekonomicznie nieuzasadnioną, czyli szkodę całkowitą. Określili
      wartość rynkową samochodu i wycenili tzw pozostałość. Wyszło na to, że wysokość
      odszkodowania wynosi 52% wartości rynkowej samochodu. I gdzie tu jest szkoda
      całkowita???????
      Magiczne 70% i szkoda całkowita ma sens tylko wtedy, gdy rzeczywisty koszt
      naprawy jest wyższy niż 70% wartości samochodu, czy wartość wraka jest
      niewielka ( u mnie wychodzi 48% wartosci rynkowej). Wartość odszkodowania
      pokrywać więc będzie 60% kosztu naprawy w serwisie.
      Samochód jest nowy, na gwarancji (11 m-cy użytkowania). Owszem, można by go
      naprawić taniej -poza serwisem, ale tracę gwarancję i używam zamienników -
      niektórych nowych, a może niektórych części np. z kradzionych na części
      samochodów.
      Ale cóż. Widocznie TU popierają taką praktykę.



      • Gość: ania Re: Szkoda całkowita IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 12:58
        Ja ciągle czekam na oględziny.
        Bea, kiedyś miałam wypadek, samochód miał rok. Nie było mowy o szkodzie
        całkowitej, ale naprawa kosztowała 10 tys. Uszkodzony przód auta tak jak u
        Ciebie, bez szyby i poduszek. Wstawiłam go do autoryzowanego serwisu i
        wszystkie uszkodzone części wymienili na nowe. Z OC sprawcy.
        Z tego co piszesz ubezpieczyciel może różnie określać szkodę całkowitą.
        • Gość: bea Re: Szkoda całkowita IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 14:38
          Szkodą całkowitą TU Allianz nazywa taką takie uszkodzenie pojazdu, w którym
          koszt naprawy przewyższa 70% wartości pojazdu według cen części i napraw w ASO.
          Jednakże przy wycenie auta bierze się pod uwagę cenę rynkową auta przed
          wypadkiem i cenę, jaką można uzyskać za wraka. I tu się wszystko rozjeżdża.

          Poza tym wg rzeczoznawcy Allianz spadek wartości samochodu (Toyota Yaris)
          wyniósł prawie 40% wartości początkowej (samochód nie ma jeszcze roku)- tutaj
          mamy pierwszy punkt sporny z TU - zaniżenie ceny rynkowej samochodu przed
          wypadkiem o około 4-5 tys zł.
          Druga sprawa jest taka, że uszkodzenie nie jest wizualnie duże lecz kosztowne -
          najdroższe są poduszki, chłodnica klimatyzacji - same poduszki z pasami
          kosztują około 8 tys zł, co stanowi 40% kosztu naprawy.
          Swoją drogą nie myśleliśmy, że tak łatwo strzelają. Uderzenie mimo, że w
          zasadzie czołowe, bo rozbity przód, nie było silne. A poduszka pasażera,
          strzelając wybiła szybę (kierowca jechał sam).
          Jeśli się od zaniżonej wartości rynkowej odejmie się tzw pozostałość, to kwota
          odszkodowania wychodzi bardzo skromnie.


          • entry Re: Szkoda całkowita 03.12.05, 19:05
            Cytujesz OWU kompletnie bez zrozumienia:
            "W moim przypadku pojęcie szkody całkowitej uważam, że jest bezzasadne. [...]
            Wyszło na to, że wysokość odszkodowania wynosi 52% wartości rynkowej samochodu.
            I gdzie tu jest szkoda całkowita???????"

            Szkoda całkowita oznacza, ,że naprawa jest nieopłacalna pod względem
            EKONOMICZNYM, co nie znaczy, że nie można auta naprawic (często nawet z
            przyznanego odszkodowania)korzystając z części używanych, w tanim warsztacie.
            Jednym jest sprawdzenie opłacalności naprawy a czym innym wycena tzw.
            pozostałości. Pomijam kwestię wyceny (dla nowego auta spadek wartości na
            poziomie 30-35% to norma niestety), różnica między wycenionym wrakiem a
            wartością pojazdu sprzed kolizji daje nam wypłaconą kwotę odszkodowania.
            Oczywistym jest, że nie jest ona tożsama z 100-70=30!
            Dla ułatwienia zrozumienia powinien wystarczyc przykład: Polonez wart 3
            tysiące, spalił się kompletnie. Naprawa równa jest wymianie wszystkiego, zatem
            będzie kossztowa conajmniej kilkanaście tysięcy. Pozostałości teoretycznie nie
            istnieją, ale oto znajduje się pan Zenek, co mu potrzebny jest tylko dowód
            rejestracyjny, a złom sprzeda na kilogramy i odkupuje "całośc" za 1000zł.
            Wypłacone odszkodowanie to 3-1 = 2 tys.
            Naprawa miała wynieś kilkaset %, a wypłacone odszkodowanie stanowi "aptem" 66%.
            Jasne?

            • zgryzliwy1 Re: Szkoda całkowita 04.12.05, 01:39
              Wlasnie tak.
              Po prostu niektorzy myla wartosc(procentowa) uszkodzenia auta z kosztem
              (procentowym) naprawy.
              np. uszkodzone jest 50% wartosci auta ,ale gdy naprawa tej polowy ma wyniesc
              powiedzmy 90% wartosci to TU orzeka szkode calkowita i wyplaca 50% + wrak
          • Gość: mariusz Re: Szkoda całkowita IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.06, 21:31
            widzisz, bo oni twoje auto przed szkodą wyceniają nisko ale pozostałosci są z
            reguły bardzo drogie :0
            znam przypadek kiedy zakwalifikowali auto warte 8 tys do szkody całkowitej a
            nastepnie wyliczyli wartosc pozostałości na 5 tys i wypłacili 3 tysiace
            Problem w tym, ze ani za te 3 nie dało sie auta naprawić ani za 5 sprzedać
    • jaro_ss Re: Szkoda całkowita 05.12.05, 08:19
      Ania procesuj się jeszcze o utratę wartości rynkowej!

      Pisz odwołanie i żądaj wypłacenia "części bezspornej odszkodowania" w trybie
      natychmiastowym, podaj konto itd. i wołaj o resztę!

      O ile tę bezsporną powinni ci wypłacić szybko (choć prawo mają do 30 dni, choć
      i to można obejść "wezwaniem dłużnika do zapłaty"), o tyle ten spadek warości
      rynkowej będzisz (wielce prawdopodobne np w przypadku Allianz) dochodzić w
      sądzie. Ale Ci się należy i tyle..... W przypadku PZU jest możliwa ugoda, ale
      żądaj wysokiej reompensaty (a można i do 20% wartości samochodu)...

      I żadnej ugody na niskich warunkach, na każde pismo kontrpismo z odwołaniem,
      zażaleniem, na wszystkie odpiszą... na którymś będzie (pewnie po 30 dniach od
      daty szkody), że resztę trzeba dochodzić w sądzie, i to się na prawdę liczy....

      (A naprawić Ci powinni i nawet do 100 % i łaski nie robią...... Zadne 70%
      zwłaszcza przy szkodzie z OC!!!)
      • Gość: ania Re: Szkoda całkowita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 20:36
        Wypadek był 25-go listopada. PZU obejrzało samochód 30-go i nie powiadomiło
        mnie o tym. Na moje pytanie jak sprawdzili czy radio nie jest uszkodzone, skoro
        ja mam panel, nikt nie umiał mi odpowiedzieć. W ogóle tam nie ma z kim
        rozmawiać. Pani przez telefon mogła mnie tylko powiadomić (to ja zadzwoniłam do
        nich, dziś mijał termin 7 dni), że jest już kalkulacja szkody i muszę się po
        nią zgłosić osobiście. Tak jak przypuszczałam orzeczona jest szkoda całkowita.
        Z kolei pan, który podał mi wycenę oględzin też nie znał żadnych szczegółów. Po
        konkretny opis kalkulacji muszę pojechać do nich jeszcze raz, bo pani, która
        pobiera pieniądze za ksero pracuje do 15.00 (strona kosztuje 50 gr). Oczywiście
        zaniżyli wartość samochodu o prawie 4 tys. Koszt parkingu PZU opłaci do
        następnego dnia po oględzinach. I tu jest pierwsza moja wątpliwość. Na czyj
        koszt auto stoi teraz w serwisie? I na czyj będzie stało dopóki sprawa nie
        znajdzie finału? Następny dylemat: pozostałość wyliczyli na 10 tys. Czy to
        oznacza, że mam teraz szukać kogoś, kto to ode mnie kupi za taką kwotę? A jeśli
        nie znajdę?

        Bardzo Was proszę raz jeszcze...
        • entry Re: Szkoda całkowita 15.12.05, 21:15
          1) zapoznaj się z wyceną wartości, sprawdź skąd wzięły się korekty +/-. By może
          części wyposażenia nie ujęli, może inny model itp. Musisz jednak pamięta, że
          wartoś pojazdu spada z dnia na dzień, więc by może tylko Ci się wydaje
          zaniżona, żoże masz duży przebieg, a może pojazd był sprowadzany z zagranicy, a
          może miał już kolizje, etc...
          2)Koszt parkingu muszą opłacic do momentu powiadomienia Cię właściwym pismem,
          Ty nie muszisz zgadywac, że ktoś już coś ustalił
          3) co do pozostałości, teraz decyzja należy do Ciebie:
          - naprawiasz pojazd do wartości korzystając z używek, podrób itp. o ile jest to
          możliwe, a przede wszystkim chcesz tego
          - otwierasz gazetę w dziale KUPIĘ KAŻDY ROZBITY i sprawdzasz notowania. Jeśli
          są zaniżone to zbierz dwie, trzy oferty i napisz odwołanie z podaniem
          szczegółów. PZU ma własną internetową giełdę i sprawdzi faktyczne
          zainteresowanie i albo dorzuci Ci różnicę, albo skontaktuje z chętnym

          PS i słowo do jaro_ss - wiem, że chcesz jak najlepiej, ale nie mieszaj
          dziewczynie w głowie, ubytek wartości nie występuje w przypadku szkody
          całkowitej,... z definicji!
          • pocieszne Re: Szkoda całkowita 17.12.05, 02:51
            entry napisał:

            > PS i słowo do jaro_ss - wiem, że chcesz jak najlepiej, ale nie mieszaj
            > dziewczynie w głowie, ubytek wartości nie występuje w przypadku szkody
            > całkowitej,... z definicji!

            jestes pewien ?
            przeciez szkoda calkowita nie zawsze oznacza ,ze auto jest do kasacji
            to wartosc naprawy w stosunku do wartosci auta decyduje o takiej kwalifikacji
            tak wiec uszkodzenie moze byc male , mozna auto naprawic i jezdzic nadal

            np. dwa samochody uszkodzone w tym samym nieduzym stopniu (%):

            jeden starszy - szkoda calkowita
            drugi nowy - szkoda "niecalkowita"
            dlaczedo ten pierwszy ma nie dostac odszkodowania za ubytek wartosci rynkowej
            skoro drugi dostanie ?
            • Gość: ania Re: Szkoda całkowita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 21:02
              Szkoda całkowita oznacza, że ubezpieczyciel, nie pokryje kosztów naprawy. W
              praktyce wygląda to tak: wyceniają wartość samochodu przed wypadkiem i po
              wypadku. Różnicę wypłacają. I zostawiają mnie z tym co zostało z samochodu.
              Mogą go zabrać, ale NIE MUSZĄ.
              Teoretycznie więc można sobie auto wyremontować. Ale nie ma tu utraty wartości,
              bo przecież auto jest nienaprawialne wg TU. W moim wypadku wartość samochodu
              przed wypadkiem została zaniżona (odwołałam się), a wartość pojazdu po -
              zawyżona. Nikt go nie chce kupić za takie pieniądze, więc wniosłam roszczenie,
              żeby PZU przejęło wraka, za wycenioną przez siebie kwotę. Gdybym przyjęła ich
              pierwszą propozyję byłabym w sumie do tyłu 1/3 wartości samochodu przed
              wypadkiem!
              I jeszcze jedno. PZU porozumiewa się w takich sprawach wyłącznie pisemnie. I ma
              na to (od momentu wniesienia danego pisma/prośby 14 dni). Nie dostałam ani
              złotówki jeszcze i ani jednej odpowiedzi. A za tydzień mija miesiąc od wypadku.
              Wszystko to w majestacie prawa niestety. Wychodzi na to, że i ja jestem winna,
              bo byłam w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze...
              • pocieszne Re: Szkoda całkowita 18.12.05, 02:42
                Gość portalu: ania napisał(a):

                > Teoretycznie więc można sobie auto wyremontować. Ale nie ma tu utraty
                > wartości, bo przecież auto jest nienaprawialne wg TU.

                nieprawda - TU orzekajac szkode calkowita nie stwierdza
                zadnej "nienaprawialnosci" ,tylko nieekonomicznosc (z ich punktu widzenia)
                naprawy

                -
              • Gość: Artur Re: Szkoda całkowita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 16:44
                Calkiem niedawno (25.sierpnia) mialem kolizje z obcokrajowcem.USzkodzenia w aucie to polamana pokrywa slinka,blotnik pogiety,rozbity reflektor i kierunek,urwany reduktor LPG, koszt naprawy auta to 2200.Wartosc auta przed kolizja 2100 a po kolizji 1200zl.Za kwote 900zl mam sobie naprawic auto. Na moje pytanie czy maja jakas inna propozycje dotyczacej naprawy auta stwierdzili,ze moge sobie naprawic auto na swoj koszt i nie moze ta naprawa przekroczyc wartosci rynkowej auta czyli 2100.
            • entry Re: Szkoda całkowita 19.12.05, 17:20
              > jestes pewien ?

              tak, jestem.

              > przeciez szkoda calkowita nie zawsze oznacza ,ze auto jest do kasacji

              oczywiście, już o tym pisałem. Tylko że znów musimy odwołac się do tego czym
              jest "ubytek wartości". W skrócie - jest to spadek wartości auta pomimo
              przeprowadzonej naprawy zgodnie z technologią producenta. Jeśli sobie
              poklepiesz u Pana Zenka w garażu i skorzystasz przy tym z używek i tanich
              podrób to wartośc auta faktycznie spadnie, ale z powodu tandetności naprawy.
              Poza tym wypłacając odszkodowanie licząc wg szkody całkowitej, niejako
              zrekompensowana jest już poniesiona strata, ,a ubytek byłby dodatkowym bonusem
              ponadto, a zgodnie z KC: 1) na szkodzie nie można się wzbogacic, 2)
              Ubezpieczyciel jest zobowiązany do pokrycia kosztów będących normalnym
              następstwem szkody. Szkoda całkowita oznacza zamknięcie roszczeń za pojazd,
              oprócz tego należy się za holowanie, parking itp. ale za pojazd już nie.
              Oczywiście jest to uproszczenie, ale w przypadku szkody całkowitej "wyliczonej
              zgodnie z prawem" tak to wygląda


    • Gość: Inlandskipper Re: Szkoda całkowita IP: *.toya.net.pl 30.10.06, 20:16
      Witam. W sobote jakis facet wjechał w tył mojego Tico kiedy stałem w korku, Nastepnie moje Tico uderzyło w Citroena c5. Moja auto jest solidnie poobijane z kazdej strony... zadne drziw nie pasują i ogulnie nie trzyma zadnej osi. Wartość przed wypadkiem to jakies 4 tys zł. Myśle ze naprawa to napewno wiecej niż 2800 zł czyli to magiczne 70%. Teraz mam pytanie... czy jezeli rzeczoznawca z firmy sprawcy stwierdzi szkode całkowitą a wartość wraku wyceni np na 1000zł a faktyczna bedzie np jedynie 500? to jakie mam mozliwość prawne oraz jakie faktyczne szanse na zmiane tej kwoty na prawdziwą?
      Ciekawi mnie też po czyjej stronie leży obowiązek zbycia tej "pozostałości"? bo ja przyznam sie, że nie bardzo wiem gdzie mam sie z tym udać?
      • Gość: mariusz Re: Szkoda całkowita IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.06, 21:49
        pozostałości sa Twoje niestety :( i Ty masz (mozesz mieć) problem z ich zbyciem
        a nie oni :( Mogą oni je przejąć (za twoją prosbą) ale jesli ich wartośc będzie
        zawyrzona to napewno tego nie zrobią

        nie zdziw się jesli powiedzą Ci, ze szkoda jest całkowita a pozostałosci wyliczą
        na np 3000 zł (np policzą wartośc wyposażenia wnętrza)

        cwaniaki sa do tego stopnia podłe, ze mogą nawet wycenić Ci radio za które w
        przypadku kradzieży auta nie chcieliby dodatkowo zapłacić ale wyceniajac
        pozostałosci radio tez policzą
    • robertczerniec Re: Szkoda całkowita 21.11.06, 21:00
      • monia76_76 Re: Szkoda całkowita 10.12.06, 19:37
        jak sprzedać wrak auta jeśli niemam dowodu rejestracyjnego bo zabrała go
        policja po kolizji i jest w wydziale komunukacji
    • Gość: montery Re: Szkoda całkowita tylko dla posiadaczy AC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.07, 12:35
      CENTRUM DOCHODZENIA ODSZKODOWANIA


      www.odszkodowanie.com


      SZKODA CAŁKOWITA

      Większość Ubezpieczycieli próbuje przy likwidacji szkody zakwalifikować ją jako
      tzw. szkodę całkowitą twierdząc, że z uwagi na wysokie koszty naprawy jest ona
      z ekonomicznego punktu widzenia nieuzasadniona.

      Celem takiego działania jest zaniżenie odszkodowania. Aby wypłacić jak
      najniższe odszkodowanie Towarzystwa Ubezpieczeniowe, korzystając z "biegłych
      rzeczoznawców", zawyżają wartość naprawy i zaniżają wartość tzw. pozostałości.
      Gdy wartość naprawy przekroczy 70% wartości auta, informują poszkodowanego, że
      wystąpiła szkoda całkowita.

      Owe 70% znajduje się w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia Auto Casco i ma
      zastosowanie tylko do szkód, które powstały z winy kierowcy posiadającego
      ubezpieczenie AUTO CASCO. Korzystając z niewiedzy poszkodowanych,
      Ubezpieczyciele próbują wmówić klientom, że bariera 70% wartości naprawy ma
      zastosowanie także w przypadku szkód z tzw. OC. Jest to oczywiście nieprawda.

      Jeżeli wypadek powstał z winy innego kierowcy niż poszkodowany, szkoda
      całkowita ma miejsce wówczas, gdy wartość naprawy przekracza 100% wartości
      samochodu w momencie szkody.

      Należy mieć na uwadze, że wyliczając koszty naprawy i wartość pojazdu
      Towarzystwa Ubezpieczeniowe posługują się programami komputerowymi (Audatex,
      Infoekspert), które umożliwiają "ręczną" ingerencje i zaniżanie cen części
      zamiennych oraz stosowania tzw. korekt ujemnych lub korekt
      dodatnich. "Rzeczoznawcy" Ubezpieczyciela korzystają z opcji poszczególnych
      programów wyłącznie w interesie zakładów ubezpieczeń.


      UPRAWNIENIA
      Od 1 stycznia 2004 r. każdy poszkodowany może:

      1/ wykonać na swój koszt kserokopie wszystkich dokumentów jakie znajdują w
      Towarzystwie Ubezpieczeniowym w aktach szkody;

      2/ wystąpić na drogę sądową przeciwko Ubezpieczycielowi w miejscowości w której
      mieszka lub w której miał miejsce wypadek.

      Nawet w przypadku umów AUTO CASCO Sądem właściwym do rozpoznania sprawy nie
      będzie już Sąd w Warszawie, lecz Sąd w okręgu, którego mieszka osoba
      poszkodowana np. w Olsztynie, Ostródzie, Mrągowie, Ostrołęce, Gdańsku itp.

      Sprawy w Sądach Warmii i Mazur trwają około 6 miesięcy.
      Za czas trwania procesu otrzymacie Państwo od Towarzystwa Ubezpieczeniowego
      odsetki za opóźnienie, które obecnie wynoszą 12,25% w skali roku.

      Koszty sądowe wytoczenia procesu wynoszą od 5 do 8 % wysokości odszkodowania,
      ale po wygraniu sprawy Sąd zasądza zwrot kosztów procesu od Towarzystwa
      Ubezpieczeniowego na rzecz poszkodowanych .
      Jeżeli jednak macie Państwo kłopoty finansowe, Centrum Dochodzenia Odszkodowań
      pomoże Wam uzyskać zwolnienie z opłat.
      Przed Sądem będzie Państwa reprezentował doświadczony prawnik współpracujący z
      Centrum Dochodzenia Odszkodowań.

      Po wygraniu sprawy oprócz odszkodowania Towarzystwo Ubezpieczeniowe będzie
      musiało zwrócić Wam uiszczone w Sądzie opłaty.


      Zgodnie z Uchwałą SN III CZP 24/04 Biul.SN 2004/5/6 z dnia 2004.05.18
      Odszkodowanie, przysługujące z umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej
      posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych
      pojazdów, może - stosownie do okoliczności sprawy - obejmować także koszty
      ekspertyzy wykonanej na zlecenie poszkodowanego."


      OSTRZEŻENIA
      W przypadku każdego wypadku niezależnie od tego czy są ofiary w ludziach czy
      też ich nie ma radzimy wezwać policję.
      Brak zawiadomienia może stać się dla Towarzystw Ubezpieczeniowych pretekstem do
      odmowy wypłaty odszkodowania.

      Prosimy pamiętać, że nie należy:

      - podpisywać dokumentów otrzymanych od Ubezpieczyciela bez wcześniejszego
      dokładnego przeczytania;

      - podpisywać zgody na rozliczenie kosztorysowe w przypadku szkód z OC;
      (ostrzegamy złaszcza przed podpisywaniem druków w TU SAMOPOMOC oraz WARTY-ugoda)

      POLSKIE PRAWO NIE ZNA POJĘCIA rozliczenia "kosztorysowego". Jest to wymysł
      Towarzystw Ubezpieczeniowych, które w ten sposób usiłują zaniżyć wysokość
      odszkodowania nie wypłacając im podatku vat za części i robociznę.
      Nie musicie Państwo także pokazywać faktur za naprawę oraz pokazywać samochodu
      po naprawie. Jedynym obowiazkiem poszkodowanego jest umozliwienie
      Ubezpieczycielowi przeprowadzenia oględzin pojazdu bezpośrednio po wypadku.
      To jak Ubezpieczyciel wyliczy wysokość odszkodowania jest jego problemem.
      Poszkodowany musi otrzymać kwotę odpowiadająca kosztom naprawy wraz podatkiem
      vat (przy szkodach z OC )i to nieżaleznie od tego czy pojazd naprawi czy go
      sprzeda albo czy bedzie miał faktury potwierdzjące naprawę.

      - podpisywać dokumentów, w których zrzekają się Państwo dochodzenia w
      przyszłości dalszych roszczeń dotyczących
      zaistniałej szkody.

      Zgodnie z Uchwałą SN III CZP 24/04 Biul.SN 2004/5/6 z dnia 2004.05.18
      Odszkodowanie, przysługujące z umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej
      posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych
      pojazdów, może - stosownie do okoliczności sprawy - obejmować także koszty
      ekspertyzy wykonanej na zlecenie poszkodowanego."



      Serwis pod patronatem portalu wm.pl

      • entry DOŚĆ tej reklamy 22.04.07, 21:58
        Chcesz się reklamować to zapłać za baner czy popup'a. Od kiedy to adwokat czy
        inny "z branży" chce komuś pomóc? Raczej chce wyciągnąć dla siebie kasę, więc
        najpierw napisz ile ZABIERACIE z wypłaconego odszkodowania po wygraniu sprawy,
        bo zatsanawiam się czy w 80% się to opłaca. Jeśli czytam, że ktoś został
        oszukany (dopóki Sąd się nie wyda wyroku, to tylko w jego mniemaniu) na dajmy
        na to 2000 zł, to Wy zabierzecie mu ile? 40%? to zostanie mu 1200, po załóżmy
        dwóch latach oczekiwania. A stracony czas? na dojazdy, zawracanie głowy, nerwy?
        te wszystkie koszta sądowe też "zjecie Wy". Nie mówię nie, ale jak ktoś
        zdesperowany to Was znajdzie, a to nie jest miejsce dla takich tekstów.
        • jaro_ss eee! spoko, ty pewnie jesteś człowiekiem ZU? 23.04.07, 08:47
          Podsumowywując: miałem właśńie sprawę z AC i 70% z allianzem i szkodą
          całkowitą, do tego wcześniej ktoś stuknął mój inny samochód i naprawa była z OC
          TUW-u.

          Doświadczenia ze sprawy TUW
          Sprawa TUW-pan mówił coś o 70%, wysokich kosztach naprawy (autoryzowany serwis)
          i zaniżył wstępny szacunek wartości pojazdu. Tym razem wystarczyło, że wyśmałem
          70%, bo należy się 100% (wg Kod Cyw)naprawa w autoryzowanym srwisie do
          koniecznej wysokości, większość części była na składzie autoryzowana
          (zadzwoniłem do warsztatu i dowiedziałem sie o cenach warunkach itp, dogadałem
          naprawę i zgodziłem się na dwie nieautoryzowane części), zproponowałem wartości
          samochodu z autogiełdy, postaszyłem, że bedę żądał auto zastępcze i odesłełem
          do mojego prawnika. Gość złapał o co chodzi i uzgodniiśmy naoprawę tak jak w
          warsztacie.

          Dośiwadczenia ze sprawy Alliantz
          Sprawa Allianz - jeśli chcesz,aby były uznane wszystkie uszkodzenie (to radio
          itp) to trzeba zapłacić za oględziny u niezależnego eksperta. To kosztuje, nie
          wiem czy można się starać o zwrot w przypadku wygrania sprawy, ale można. Wtedy
          oględziny będa uważniejsze, ale zwykle jeśli się tego nie zrobi nikt nie
          podważy orzeczenia rzecoznawcy co do rozmiaru szkód.

          Dalej - wycena naprawy - była zawyżona, aby wejśc w te 70% i trudno, na to się
          nie poradzi, bo w umowie było zastrzeżone warunki wyceny wg autoryzowanego
          serwisu (właśnie aby zawyżyć)

          Teraz haczyk: nagle się okazuje, że części, czyli pozostałości są warte
          niesamowitą kwotę (te co się wcześńiej nieopłacało naprawiać). Powodem tego są
          dwie metodologie przyjete do liczenia. O ile wartość samochodu policzyli w
          miarę poprawnie, o tyle metodologia wyceny pozostałości przyjęta przez
          rzeczoznawcę ubezpieczyciela (w opinii sądu) była błędna. I tu narodziła sie
          sprawa. którą wygrałem, bo rzeczoznawca powołany przez sąd wykazał, że "wartość
          rynkowa" nie może byc oceniana wg tej drugiej metody.

          W niektórych przypadkach ubezpieczyciele uciekają się do takiego wybiegu -
          zamieszczają ofertę na to auto, i uzyskaną przekazują do poszkodowanego jako
          wartość rynkową (najcześciej oczywiście po odwołanieu się od pierwszej wyceny),
          w ten sposób przerzucają koszty na ewentualnego kupca. Jeśli masz czas i
          oferent nie wycofa się z oferty (wg prawa nie powinien ale kto go wie) to
          powinni byc oboje zadowoleni, w przypadku kiedy uzyskana cena za szczątki jest
          inna niż wyceniona przez ubezpieczyciela, pozostaje sąd.

          W przypadku starszych aut i OC jest jeszcze inna metoda: naprawiasz,
          przedstawiasz rachunki, i ewentualnie idziesz do sądu.

          Przyjęcie ryczałtu proponowanego przez ubezpieczyciela opłaca się jeśli masz w
          rodzinie "złotą rączkę" co naprawi samochód po kosztach części i lakieru.
          • entry myśl co chcesz, 24.04.07, 21:12
            nie mam na to wpływu, ale jak będe umiał to podpowiem i pomogę i nie zażądam za
            to kasy. Może poprostu mam awersję do prawników?nie wiem

            Co do reszty, nie wnikam w szczegóły Twoich potyczek, bo ich nie znam, ale znam
            orzecznictwo sądowe i niestety woła o pomstę do nieba. Nie tam, żebym żałował
            komuś kasy, firmę stać niech płaci, ,ale jeśłi już takie podejście ma sąd, ,to
            chyba coś tu nie gra. Do tego sąd musi skorzystać z opinii biegłych, jeśli ktoś
            miał wątpliwą przyjemność i czekał aż prawda zostanie objawiona to się pewnie
            mocno zawiódł. Nie trzeba szukac daleko, niedawna sprawa Otylii i opinie
            biegłych badających tą samą sprawę i wyliczający prędkość od 90 do 150 km/h
            świadczą tylko o nich. O ich podejściu i rzetelności. Można odpalić tvn i
            zobaczyć jaką kasę trzeba położyć, ,by wersja była przychylniejsza. Ci sami
            pseudobiegli rzeczoznawcy wyceniają też pojazdy. Więc nie mów mi, że oto "twój"
            rzeczoznawca był mądrzejszy i pokazał sądowi kto ma rację. Po prostu jemu sąd
            dał wiarę, to wszystko. Te metody wyliczenia o których piszesz, to opracowane
            przez stowarzyszenie rzeczoznawców, algorytmy dla Info-Experta. Wzory
            matematyczne, to wszystko. Przyjęto, kiedy należałoby zastosować jeden, a innym
            razem drugi. Takie opracowanie, które ułatwia tak naprawdę szacowanie na czuja -
            wszyscy korzystają z tego samego więc jest jakaś platforma porozumienia. Ale
            rzeczywisty koszt "pozostałości" to tylko to co rynek oferuje. Stąd
            przeszczepione z Niemiec tzw. giełdy pozostałości online, tam działa to już
            dłużej i jest miarodajne. A że sa chętni kupowac spalone, ,zniszczone,
            zmiażdżone i rozerwane auta za niebotyczne kwoty? no cóż, to jest Polska właśnie
            • jaro_ss Re: myśl co chcesz, 25.04.07, 08:43
              Musiałbym wziąć pod lupę orzeczenie, ale o to w tym chodziło, że nikt nie
              kupuje tego tych resztek, tak jak części zamiennych w sklepie (w uproszczeniu)
              tylko kalkuluje w ten sposób - ile muszę włożyć w naprawę i jaka jest wartość
              rynkowa tego auta (rocznik, przebieg) i ile mi zostanie w kieszeni.

              Już z tego nawet laik wyciągnie prawidłowy wniosek.

              Sprawa polegał na tym, że sprzedałem resztki po cenie rynkowej, jaka udało mi
              sie wynegocjować, a wycena TU była zupełnie nierealna. Poza tym orzecznictwo
              każe wziąć pod uwagę rynek lokalny, i mój problem był tylko udowodnić, że ta
              cena nie jest zaniżona, tylko mieści się w pojeciu "ceny rynkowej".

              Oczywiście zorientowałem sie u rzecoznawców, mających wiedze biegłego sądowego
              czy mam jakies szanse i dowiedziałem się nieoficjalnie, że w tego typu sprawach
              TU przy pomocy swoich biegłych dla wartości samochodu 0k. 35 tys potrafią
              zaniżyć odszkodowanie do 7 tys. Oczywiście nie miałem wpływu jakiego
              rzeczoznawce powoła sąd, zaryzykowałem i okazało się, że był uczciwy,
              przedstawił wycene dwoma metodami i zaopiniował, że wg jego oceny wartość
              rynkowa jest taka a taka i sąd to przyjął. Było to bardzo blisko ceny, jaką
              uzyskałem.

              Problem nie jest w tym, że orzecznictwo jest w Polsce jakieś dziwne, aczkolwiek
              słyszałem o różnych "przkrętach" i cześć tej wiedzy zachowam dla siebie, ale
              nie jest powiedziane, że 100% orzeczeń jest z jakimś przekrętem związane.
              Zwłaszcza w sprawach w miarę standardowych można liczyć na uczciwe
              potraktowanie.

              Poza tym jest pewien antagonizm pomiędzy ekspertami pracującymi dla TU a
              sądowymi, gdyby orzekali tak samo, nie byliby potrzebni ;o)

              TU nie wnosiło o zmianę biegłego, takie postępowanie i tak byłoby na niekorzyść.

              Sprawy Otylii nie komentuję, tylko powiem, że rekonstrukcja wypadków
              rzeczywiście jest jajtrudniejszym z zadań dla biegłego i może rzeczywiście być
              tu wiele rozbieżności.

              Niemniej jednak miałem też inne dośwaidczenie, kiedy gość uderzył we mnie w
              trakcie wyprzedzania. Policjant zwrócił uwagę, że udzerzenie wg śladów
              uszkodzeń było mój tył jego przód, czyli sytuacja jest dość jasna zaczął
              zmieniać pas, kiedy ewidentnie go wyprzedzałem. Podobnie jak przy najechaniu z
              tyłu - takie podstawowe przypadki są w miare proste i niepotrzebnie ludzi
              straszysz.

              Poza tym coraz częściej widzi się autka oznaczone ubezpieczeniem ochrony
              prawnej - może jest to wyciaganie składki z "naiwnych" ale maja swoich
              ekspertów, swoich prawników i skoro borą na siebie koszty spraw sądowych, to
              źle bym im wróżył, gdyby zakładali, że 100% spraw mają przegranych.

              Po prostu trzeba wkalkulować, że postępowanie sądowe jest normalnym trybem
              uzyskiwania odszkodowania, a to wynika ze sposobu działania TU, o czym sam się
              przekonałem.
    • Gość: robercik Re: Szkoda całkowita IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.07, 09:23
      Opowiem Wam moją przygodę po kolizji - może ona komuś pomoże w odzyskaniu pieniędzy

      Rok temu wjechał we mnie mercedes - uszkodzenia były dość spore. Wartość rynkową
      auta 1,5-rocznego Allianz wycenił na 20 000 zł, szkodę wycenił na 20 500 zł - c
      zyli w przypadku OC była to szkoda całkowita. Allianz zaproponował wypłatę 7 000
      zł - wycena wartości auta przed kolizją nimus wartość części dobrych. Trochę
      mnie to wkurzyło, poczytałem sobie ustawę o ubezpieczeniach, pojechałem do
      dobrego warsztatu samochodowego, który miał umowę z dealerem u którego kupiłem
      auto na naprawy samochodów danej marki, poprosiłem o wycenę. Wycena robocizny +
      cena oryginalnych części wynosiła 19 800 zł. Wstawiłem auto do warsztatu,
      naprawili mi je, następnie fakturę wysłałem Allianzowi. Oczywiście Allianz nie
      chciał jej uwzględnić i nadal oferował wypłatę tylko 7000 zł. W tym momencie
      napisałem pisemko, w którym wspomniałem o zamiarze skierowaniu sprawy do sądu.
      Po kilku dniach miałem pieniądze na koncie.
      • jaro_ss Re: Szkoda całkowita 26.04.07, 10:03
        No widzisz, tylko kiedy to było? Ja tak sobie myślę, że w międzyczasie
        wprowadzili jakieś wewnetrzne "ISO" żeby jednak kierowac sprawy do sądu, bo
        jakaś część klientów się wykruszy i coś im z tego zostanie... Rozumiem ten
        stres i niepewnoeśc, bo wsłaśnie ja niestety musiałem pójść do sądu....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka