Gość: ania
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.11.05, 10:43
Wczoraj wjechał we mnie pijany kierowca. Przodu mojego samochodu właściwie
nie ma. Czołowe zderzenie, na szczęście przy niedużej prędkości. Auto jest 2-
letnie. Podejrzewam, że koszt naprawy będzie nieopłacalny. Czytam właśnie o
magicznych 70% wartości pojazdu i Waszych (na Forum) nieprzychylnych
komentarzach dotyczących czekających mnie zmagań z PZU (OC sprawcy).
Spotykam się też z opiniami, że orzeczenie szkody całkowitej jest
niekorzystne dla właściciela pojazdu. O co w tym chodzi? Chyba lepiej, że
wypłacą mi duże (mhm... no właśnie, na ile mogę liczyć? czy wiążąca jest suma
ubezpieczenia mojego AC, czy wartość rynkowa?) odszkodowanie, niż miałabym
jeździć wyklepaną i "posklejaną" pozostałością?
Bardzo proszę o rady i ewentualną wyrozumiałość dla laika.