Gość: opona balonowa
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
12.02.06, 15:16
Scenka z odcinka A4 w okolicach Legnickiego Pola (Dolny śląsk):
Pas autostrady w kierunku Wrocławia rozdzielony jest pachołkami
na dwa pasy ruchu: w kierunku Wrocławia oraz w kierunku
Zielonej Góry. Jadę w kierunku Wrocławia, warunki typowe dla
tego odcinka ( ślisko jak cholera, bo "służby" grzeją
się gdzieś przy kominku, albo w barze ).
Za mną jedzie kierowca o ciekawych poglądach na
temat techniki jazdy.
A mianowicie.
Co chwilę podjeżda do mojego tylnego zderzaka na odległość
około 2 do 3 metrów dając mi do zrozumienia, że pewnie jadę
zbyt wolno. Dziwne to jest, bo kolumna nie pozwala na
jazde z prędkością inną niż to sama kolumna ustaliła i to
jest fakt oczywisty.
Wyprzedzać się oczywiście nie da, bo nie ma takiej możliwości.
Są pachołki i tyle. Ja trzymam odstęp do poprzedzającego pojazdu
odpowiedni do warunków i prędkości.
Co robi ten "oryginał" ? Ano zmienia swoje położenie na
pasie ruchu w taki sposób, jakby co chwilę się upewniał,
czy nie dałoby się przeskoczyć pomiędzy pachołkami
do przodu ! Ja to nazywam "radełkowaniem".
I tak przez kilka kilometrów tego odcinka.
Wszelkie próby zasygnalizowania debilowi,
aby trzymał odstęp, sa skazane na niepowodzenie.
Skąd bierze się odmóżdżenie tej kategorii,
pozostaje dla mnie całkowitą zagadką.
Aha, no i potem się okazało, że
wiózł w samochodzie swoją żonkę
i dwoje dzieci w wieku szkolnym.