Dodaj do ulubionych

Kobieta za kierownicą...

    • Gość: Anika Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.06, 19:51
      JKestem kobietą, prawo jazdy mam od roku,ale jak widzę babe za kierownicą, to mi
      się słabo robi... Stają w niedozwolonych miejscach, bo np. bliżej do sklepu, nie
      ruszają na światłach, zastawiają dwa miejsca parkingowe, jeżdżą 20 na godzine
      lewym pasem na wolnej drodze, nie używają migacza wtedy, kiedy powinny, nie
      potrafią manewrować, w ogóle jeżdża FATALNIE!!!
      • onion.ka Re: Kobieta za kierownicą... 16.04.06, 20:52
        Gość portalu: Anika napisał(a):
        > JKestem kobietą

        Jesteś tego pewna/ny ???
        • dorianne.gray Re: Kobieta za kierownicą... 17.04.06, 01:17
          Prawo jazdy ma od roku, to co ona (?) wie?... ;)
          Posiadanie prawa jazdy nie jest równoznaczne z jeżdżeniem samochodem, zacznij
          więcej jeździć, nabierzesz wprawy, Anika :)
    • Gość: Pan kierowca Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.acn.waw.pl 16.04.06, 22:55
      Zwłaszacza pan kierowaca o mało co nie wiechał w jedną taką panią, dla której
      fakt, że są dwa pasy dla skręcających w prawo nic nie znaczy, można pojechać
      jak się chce. Tylko dzięki temu, że mnie tknęło, że może zrobić coś takiego
      spowodowało, że nie ruszłem dość szybko i zdołałem wychamować z piskiem opon.
      Dodaktowo uważam, że kobiety źle radzą sobie z prowadzeniem ponieważ mężczyźni
      dają im porwadzić jak sobie wypiją. Robią to wtedy w nocy i niczego się nie
      uczą poniważ są zestresowane (kto by nie był).

      Pozdrawiam
      • dorianne.gray Re: Kobieta za kierownicą... 17.04.06, 01:21
        A co to znaczy "mężczyźni dają im prowadzić"? :)
        Mam swój samochód, mój partner nie ma i dopiero zdaje na prawko, wożę go
        wszędzie. Kiedy zda, dam mu prowadzić, niech się uczy ;)
        Mam wiele znajomych, które mają prawo jazdy i jeżdżą, a związane są z facetami,
        którzy albo nie mają prawka, albo są młodszymi stażem i gorszymi kierowcami od
        nich.
        Proszę mi tu nie sypać stereotypami :)
        • p.dziew Hołowczyc - GÓRU 17.04.06, 22:46
          Wszystkie wyemancypowane panienki oraz feministki krytykujące wypowiedż naszego
          wspaniałego kierowcy rajdowego nie są godne nawet mu butów czyścić. Ja też
          jeśli chodzi o technikę kierowania samochodem, chociaż jeżdżę wiele lat.
          Zastanówcie się kobiety do czego was natura stworzyła. Wychodźcie za mąż,
          rodźcie dzieci i szczęśliwie wożcie je samochodami do przedszkola, ale nie
          rywalizujcie z mężczyznami. Bo to jest tak jakby postawić do wyścigu na sto
          metrów mistrzynię świata kobiet i mistrza świata mężczyzn. Wynik jest
          przesądzony z góry. Pozdrawiam wszystkie rozsądne Panie.
          • Gość: p_g Re: Hołowczyc - GÓRU IP: *.chello.pl 18.04.06, 18:07
            kopernik byla kobieta!
    • Gość: pirelka Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.06, 00:58
      wolę wszystkie kobiety za kierownicą razem wzięte niż jednego faceta za
      kółkiem, zwłaszcza warszawiaka. Jeżdże od 11 lat i nie raz facet za kółkiem
      naciął się na mnie usiłując mnie strącić na drugi pas, wyprzedzić bez
      kierunkowskazu czy zrobić dużo innych głupich rzeczy. I nigdy nie przestaną
      mnie wkurzac. Gdy na urlopie odpoczywam od prowadzenia auto to tak naprawdę
      odpoczywam od tych buców, którzy je prowadzą. ot co.
      • Gość: kierowca_pierwszy Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.toya.net.pl 18.04.06, 04:19
        "wolę wszystkie kobiety za kierownicą razem wzięte niż jednego faceta za
        kółkiem" - :-))))) Mocno powiedziane. Musisz bardzo nie lubic mezczyzn skoro
        nazywasz ich "bucami". Wiesz przynajmniej co to slowo znaczy? "... nigdy nie
        przestaną mnie wkurzac" - z pewnoscia nie, bo widze, ze ktos juz cie tak
        zaprogramowal.

        A wracajac do wlasciwego zagadnienia: Kobiety jezdza roznie. Niektore bardzo
        dobrze inne gorzej. Tak jak faceci. Znane mi kobiety mniej interesuja sie
        motoryzacja, wiec samochod i ruch drogowy sa dla nich bardziej tajemnicze niz
        dla mezczyzn i moze dlatego czuja sie za kierownica mniej pewnie. Np. moja
        narzeczona chce zaczac jezdzic samochodem. Ma prawo jazdy od pieciu lat, ale
        jeszcze nie prowadzila. Niestety, widze ze kompletnie nie obserwuje sytacji
        drogowych kiedy jedzie ze mna jako pasazerka. Nawet kiedy powstaja jakies
        niebezpieczne sytuacje (kiedys ktos naprzeciwko mnie grzal na czolowe) nie
        przerywa sobie wypowiedzi. Troche obawiam sie dac jej samochod.
        • loel Re: Kobieta za kierownicą... 18.04.06, 11:53
          > jeszcze nie prowadzila. Niestety, widze ze kompletnie nie obserwuje sytacji
          > drogowych kiedy jedzie ze mna jako pasazerka. Nawet kiedy powstaja jakies
          > niebezpieczne sytuacje (kiedys ktos naprzeciwko mnie grzal na czolowe) nie
          > przerywa sobie wypowiedzi. Troche obawiam sie dac jej samochod.

          Po prostu ma zaufanie do kierowcy :-)
    • Gość: Gościu Fajny tekst znalazłem.... Tak trzymać... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.06, 01:31
      I was riding to work yesterday when I observed a female driver cut right in
      front of a pickup truck, causing him to have to drive onto the shoulder to
      avoid hitting her. This evidently angered the driver enough that he hung his
      arm out his window and gave the woman the finger.
      "Man, that guy is stupid," I thought to myself.
      I ALWAYS smile nicely and wave in a sheepish manner whenever a female does
      anything to me in traffic, and here's why I drive 48 miles each way every day
      to work.
      That's 96 miles each day. Of these, 16 miles each way is bumper-to-bumper. Most
      of the bumper-to-bumper is on an 8 lane highway. There are 7 cars every 40 feet
      for 32 miles. That works out to be 982 cars every mile, or 31,424 cars. Even
      though the rest of the 32 miles is not bumper-to-bumper, I figure I pass at
      least another 4000 cars. That brings the number to something like 36,000 cars
      that I pass every day.
      Statistically, females drive half of these. That's 18,000 women drivers!
      In any given group of females, 1 in 28 has PMS. That's 642.
      According to Cosmopolitan, 70% describe their love life is dissatisfying or
      unrewarding. That's 449.
      According to the National Institute of Health, 22% of all females have
      seriously considered suicide or homicide. That's 98.
      And 34% describe men as their biggest problem. That's 33.
      According to the National Rifle Association, 5% of all females carry weapons
      and this number is increasing.
      That means that EVERY SINGLE DAY, I drive past at least one female that has a
      lousy love life, thinks men are her biggest problem, has seriously considered
      suicide or homicide, has PMS, and is armed.
      Give one the finger? ...... I think not.
      • podyanty Re: Fajny tekst znalazłem.... Tak trzymać... 18.04.06, 04:01
        :-)
    • Gość: lubiący kobiety Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.sdb.lublin.pl 17.04.06, 07:43
      Kobieta wcale nie musi być gorsza za kierownicy od mężczyzny. Kiedyś woziła
      mnie istna piratka drogowa. Jeździła pewnie i z fasonem. Chociaż kobiety mają
      też swoje wady typowe dla kobiet. Jedna zobaczyła koleżankę na ulicy. Chciała
      jej pomachać rękę i oczywiście nie zauważyła, że przed nią jest żuk i uderzyła
      w jego tył. Zukowi nic się nie stało, ale jej samochód poszedł do blacharki.
    • frank_drebin Wiem moze bede bydleciem. Dlaczego ? Prosty 17.04.06, 09:56
      przyklad. Parking przy markecie. Wyjezdza blondi z podporzadkowanej. Fure ma
      wypasik. Tak jak juz cala maske ma na moim pasie a ja jade uliczka parkingowa
      nadrzedna dopiero zaczyna kojarzyc, ze cos nie tak. Ona daje po heblach i ma
      strach w oczach. Wie, ze zrobila zle. Jednak kto w ogole wpuszcza cos takiego
      za kierownice. Dzis wymusi pierwszenstwo. Jutro dzieciaka przejedzie.
    • 0x0001 Re: Kobieta za kierownicą... 17.04.06, 10:20
      Stereotypy bywają czasem zabawne - jestem dokładnym przeciwieństwem image'u baby za kierownicą - mam 27 lat, auto z mocnym silnikiem, niestety zawieszenie jest nazbyt 'sportowe' (nadaje się na szosę, nie na kartoflisko). Gdy od czasu do czasu odwiedzam Polskę, przez pierwsze kilka dni jeżdżę w szoku adaptacyjnym, zwalniam nawet bardziej niż trzeba by uniknąć kontaktu ze studzienkami, dziurami, krawężnikami itp. Reakcja innych kierowców jest więcej niż zabawna - nie mieści im się w głowie, że ktoś, kto nie pasuje do wymienionych powyżej stereotypów (dziadek, baba, kapelusznik) możne jechać tak wolno bez powodu. Wloką się więc za mną przez pierwsze 10 min oczekując policji, potem zbliżają się do zderzaka, by po przekroczeniu poziomu frustracji zredukować do trójki i wyprzedzić mnie zbrojni pełną mocą swych silniczków.

      Gdy jeździłem wcześniej stareńką Corollą i czasem nigdzie mi się nie spieszyło, nikt nie miał tego typu dylematów - manewr wyprzedzania następował natychmiast.
    • henryk5pio Re: Kobieta za kierownicą... 17.04.06, 11:32
      ...to skaranie Boskie.
    • Gość: maja Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.06, 11:53
      jestem kobietą i jako taka uważam że kobiety powinny zdawać trudniejsze egzaminy
      na prawo jazdy. To że kobiety jeżdżą spokojnie nie znaczy wcale że bezpiecznie,
      często jest wręcz nawet odwrotnie bo czają się i nie wiadomo co zaraz zrobią.
      Potrafią patrzyć się we wsteczne lusterko i nie zauważać że za sekundę obetrą
      kogoś z przodu.
      Nie mówię że jestem mistrzynią kierownicy, ale umiem rozróżnić dobrego i złego
      kierowcę. Wolę jak ktoś na drodze jedzie pewnie i przewidywalnie (a tak z reguły
      kobiety niestety nie jeżdżą).
      To że dużo wypadków jest z winy mężczyzn też nie oznacza że kobiety jeżdżą
      lepiej - tylko że są po prostu mało przewidywalne. Nie zawsze i nie wszędzie
      oczywiście, ale statystyczna kobieta naprawdę nie jeździ lepiej od
      statystycznego mężczyzny.
    • Gość: Zgred Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.06, 16:14
      Jeżdżę samochodm ( i motocyklem) prawie 44 lata i osobiście mam do kobiet "za
      kółkiem" większe zaufanie niż do mężczyzn. Uwżam, że jeżdżą lepiej i
      bezpieczniej, bo reprezentują w większości mniej agresywny styl jazdy.
      Potocznie spotykane opinie to zwykły samczy szowinizm.
    • Gość: renata Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.06, 17:00
      Dwadzieścia pięć lat prowadzę samochód codziennie. Ze względu na pracę ostatnie
      dziesięć lat to dziesiątki tysięcy kilometrów rocznie. Mam więc doświadczeniei
      trochę przemyśleń.

      Jeśli widzę przed sobą samochód i zastanawiam się "co on u diabła robi, trzeba
      go jak najszybciej wyminąć, bo niewiadomo co jeszcze wymyśli" to na 70%
      kierowcą jest kobieta, na 30% jadący "na dzięcioła" kapelusznik.

      Jeśli widzę samochód jadący w miarę dobrze, żadnych rewelacji, ot proste
      poruszanie się po drodze, to kierowcą może być zarówno kobieta jak i mężczyzna.

      Jeśli widzę samochód rozpędzający się do stu dwudziestu sto metrów przed
      światłami i potem gwałtownie hamujący, wymuszający pierwszeństwo, co chwilę
      zmieniający bez większego sensu pasy, wymijający pieszych na przejściu, to na
      sto procent jest to facet.

      Jeśli widzę samochód, który porusza się wyjątkowo płynnie w trudnych warunkach
      drogowych, wykorzystujący każdą okazję, żeby posunąć się do przodu, ale tak,
      żeby nie utrudniać jazdy innym to UWAGA! z ogromnym prawdopodobieństwem jest to
      kobieta. Tyle, że trafienie na takiego kierowcę bez względu na płeć na polskich
      drogach jest przeżyciem tak rzadkim, że prawie mistycznym.

      Jeśli ktoś przecenia swoje możliwości i włącza się do ruchu od czapy, jeśli
      próbuje wyprzedzić i musi się chować, bo przecenił możliwości, jeśli muszę
      uciekać na pobocze, bo na trzeciego pędzi samochód - prawie zawsze jest to
      facet.

      Podsumowując. Wśród kierowców przeciętnych można znaleźć procentowo tyle samo
      mężczyzn co i kobiet, wśród kierowców "upierdliwych" na drogach zdecydowanie
      więcej jest kobiet, wśród drogowych debili, którzy powodują najwięcej zagrożeń
      i wypadków trudno znaleźć kobiety, za to mężczyzn na pęczki. Kierowców dobrych
      i bardzo dobrych w ogóle nie ma, bo jednostki nikną w tłumie.

      To o czym piszę szczególnie widać na drogach Eurpy Zachodniej. Tam samochód
      jest dobrem obecnym w rodzinach od kilku pokoleń i ludzie nabrali nie tylko
      pewnych przyzwyczajeń, ale także swoistej kultury jazdy. W Polsce jej brak, co
      przekłada się także na stereotyp "baby za kierownicą", bo przecież droga
      powinna być dla panów, którzy są w najlepszym przypadku drugim pokoleniem z
      samochodem, przy czym tatuś jeździł maluchem albo dużym fiatem, a mama siadała
      za kierownicę tylko wtedy jak tatuś się napruł na imieninach szwagra. W
      najgorszym przypadku taki pan je chleb z margaryną i jeździ na Mazury pod
      namiot, żeby tylko oszczędzic na wymarzony samochód, a potem wydaje mu się, że
      wszystko co staje mu na drodze to wróg i nieprzyjaciel, a jak już baba, a
      zwłaszcza w lepszym aucie, to odbiera to bez mała osobiście.

      I wcale nie przeczę takim oczywistościom jak to, że kobiety mają gorszą
      orientację przestrzenną przez co sprawne parkowanie graniczy z cudem, czy
      skłonność do niezdecydowania na drodze. Tylko, że to nijak się nie przekłada na
      to, co najważniejsze, to znaczy nie przeszkadza bezpiecznie dojechać do domu. A
      kilku panów bardzo starało mi się w tym przeszkodzić, przy czym trzem udało się
      to skutecznie.
    • Gość: M jak meżczyzna Złe pytanie IP: *.knc.pl 17.04.06, 18:26
      Jazda samochodem to jak taniec, nawet balet. Powina być płynna, dynamiczna
      pełna werby, ale też contatybilna z innymi uczestnikami. Nie raz się zdarza że
      jedzie się pięknie, płynie wszyscy wiedzą co robić, jest harmonia. Ale nagle
      cała przyjemność znika bo ktoś jedzie srodkiem nie wie za bardzo czy zmienić
      pas, czy nie. Czy to jest pan w kapeluszu, czy emerytka, czy też kobieta
      przeciętna. Bywa różnie. Ale tacy ludzie niszczo przyjemność jazdy.
      Są kobiety jeżdzące pieknie, zdecydowanie i do tego są urocze. Mi się podobają
      niektóre kobiety w samochodach.
      Więc myśle że tu nie należy robić rozrużnienia na płeć. Tylko po prostu nie
      które osoby się nie nadają do jazdy samochodem.
      Ja kocham jazde samochodami, motocyklami jeżdze dużo. Chociaż w tygodniu
      pokonuje tysiące kilometrów typowych przelotów biznesowych. Miasto, hotel,
      spotkanie itd, to jak przychodzi weekend to i tak spędzam czas na jeżdzie
      samochodem lub motocyklem.
      • Gość: Spinka Re: Złe pytanie IP: *.eranet.pl 17.04.06, 20:32
        Zgadzam się z Tobą w zupełności, też uważam, że kierowcy dzielą się na dobrych
        i złych, a nie na kobiety i mężczyzn. Prawo jazdy mam od 10 lat, mam samochód i
        przejeżdżam ok 2500 miesięcznie, z tego dużą część w Warszawie. Wśród kierowców
        których oceniam bardzo źle są zarówno kobiety i mężczyźni. Ale bardziej jednak
        boję się Panów na drodze - wolno jadąca kobieta daje szansę na uniknięcie
        kłopotów, ale kierowca który wyprzedza na skrzyżowaniu z prawej strony
        (najczęściej i tak nie używa migacza)i "wbija" się między kolumnę samochodów, o
        tu już może być problem.
    • Gość: kobieta z USA Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.dsl.wotnoh.sbcglobal.net 17.04.06, 22:01
      Nie rozumiem dlaczego kobiety niby sa gorszymi kierowcami. Czy taka opinia
      krazy w Polsce? Ja jestem kierowca od 2o-tu paru lat (jezdze codziennie do
      pracy ok. 60 km w obie strony) , moja corka 17-latka jezdzi od roku swoim
      samochodem (codziennie do szkoly) i jeszcze nie mialysmy ZADNEGO wypadku. W
      czym wiec rzecz, szanowne CHLOPY?
      • Gość: KR$ Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.eranet.pl 18.04.06, 03:12
        Ale przeciez tam w USA to praktycznie nikt nie potrafi jezdzic - nie wspominajac
        o tym ze wiekszosc z waszych 'domestic' cars to w Europie w ogole nie zostalaby
        dopuszczona do ruchu ze wzgledu na powazne wady w zawieszeniu i ukladzie
        kierowniczym.
      • author.adam Re: Kobieta za kierownicą... 18.04.06, 11:42
        nie jazda bez wypadku czyni dobrym kierowcą.
        Równie dobrze można napisać ...
        "Jechałam sobie spokojnie autostradą spokojnie poprawiałam makijaż przyjeżdżam
        bezpiecznie do domu a w tv taki straszny karambol dobrze, że już jestem w domu
        bo właśnie tamtendy miałam jechać." w podsumowaniu repotrażu "samochód marki x
        który przyczynił się do karambolu spokojnie odjechał"

        oczywiście koloryzuję, ale ile razy zdarza się czy to kobiecie czy mężczyźnie
        wyjść bez najmniejszej ryzki z dziwnych sytuacji, a ile razy nie zdajemuy sobie
        nawet sprawy z naszej jazdy która wydaje się nam taka wspaniała "przecież nie
        miałam wypadku" ... popatrzmy jednak obiektywnie i spróbujmy wziąć pod uwagę
        jeśli ktoś gdzieś powiedział "co za palant za kierownicą" dlaczego użył takich
        słów ... może jednak nie jechaliśmy tak nie omylnie, a czy to nasze bez
        wypadkowe jeżdżenie nie przyczyniło się do jakiś nerwów, zagrożeń czy samych
        wypadków innych użytkowników dróg.
    • Gość: Adamek Dlaczego ?? Właśnie dlatego ... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 09:00
      jak mówisz jeżdżą bardziej ostrożnie ... "z głową" tylko, że ta jazda z głową
      nie koniecznie to coś dobrego. Z jazdą samochodem jest jak z jazdą na rowerze
      wsiadasz i jedziesz nie myślisz czy włączyć kierunkowskaz czy nie, czy nacisnąć
      lewy pedał czy nie po prostu to robisz. Gdy zaczynamy się zastanawiać co do
      tego co w danym momencie należy wykonać wtedy właśnie zaczynają się problemy.
      Coś co może zająć kilka sekund przedłuża się... to jeszcze mały problem
      troszeczkę najwyżej się ktoś zdenerwuje "baba za kierownicą - jedzie 40/h
      blokuje ruch itp" gorzej jeśli te przemyślane manewry takie typowo książkowe
      zamiast zrobić coś dobrego rzeczywiście przyczyniają się do czegoś co wcale nie
      jest "bezpieczeństwem".
      • Gość: dzieffczynka Re: Dlaczego ?? Właśnie dlatego ... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 10:18
        szkoda tylko,że nie bierzecie pod uwagę,że jeżeli kobieta uderzy w coś przy tej
        prędkości która tak cudownie wypominacie to skończy sie na podrapanej karoserii
        ewentualnie pogietej...facet jak przyłoży to zabije...oczywiście nie
        uogólniam,bo sama jeżdzę szybko,ale uważam i jeżeli widze najmniejsze
        prawdopodobieństwo jakiegoś "spotkania" zwalniam...Aha jest blondynką dbającą o
        wygląda...tak maluję się na skrzyżowaniach-na tych które znam i wiem że światło
        jest długo czerwone...i szczerze jeszcze nikt nie stał przeze mnie z tego
        powodu...baaa praktycznie zawsze pierwsza ruszam ze skrzyżowania...i tak
        jeszcze jedno do tych cudownych panów którzy tak cudownie wrzucaja na
        Panie...macie słodkie miny jak pierwsza ruszam a wy zostajecie z tyłu...a
        jeszcze fajniejsze jak za wszelką cenę próbujecie mnie dogodzić,by pokazać,że i
        tak jesteście lepsi...tylko nie zapominajcie,że oprócz was na drodze są inni
        kierowcy,dzieci...
        • author.adam Re: Dlaczego ?? Właśnie dlatego ... :) 18.04.06, 10:29
          hmmm :) ale czy tym szybkim ruszaniem i patrzeniem zamiast na dzieci :) na
          kierowców którzy zostają z tyłu nie wpływa się też na ujemnie zachowanie na
          drodze :)
          Skrzyżowań nie da się nauczyć na pamięć, a trafnie oceniać sytuacje, bo te
          zmieniają się w każdej chwili.
          Nie jeżdże nie omylnie, a jazda na pamięć to nic dobrego.
          Policja u nas jest na tyle sprytna, ze na drogach gdzie zawsze można było
          skręcać potrafią ustawić "zakaz skrętu" i stanąć 150m dalej za rogiem :) Pani
          jak Pani, która jeździ na pamięć nie popatrzy, że zmienił się znak i wtedy
          pozostanie jedynie ta szmineczka i upiększanie przed lusterkiem by omamić
          policjanta, że jednak żadnego znaku tam nie było :) Oczywiście na pamięć jeżdżą
          też faceci.... tyle że cóż to za argument pisząc, że maluje się tylko na tych
          skrzyżowaniach, które zna się na pamięć i rusza szybko by faceci zostali w
          tyle :)
        • Gość: nina_a Re: Dlaczego ?? Właśnie dlatego ... :) IP: *.bater.net.pl / *.bater2.zabrze.pik-net.pl 18.04.06, 10:53
          Wszystko to co przypisujecie kobietom, mozna zarzucic mezczyznom. Panowie jak
          widza "babe" za kierownica to musza wyprzedzic (nie liczy sie zakaz czy podwoja
          ciagla). Szkoda, ze nie sa tacy szarmanscy jak "baba" potrzebuje pomocy np.
          przy zmianie kola.
          • author.adam Re: Dlaczego ?? Właśnie dlatego ... :) 18.04.06, 11:01
            Jeżdżenie szybko, a pomoc to też dwie różne sprawy :)
            Zakładając jednak, ze ktos jedzie szybko ... może się śpieszy :) śpiesząc się
            raczej ciężko zmieniać jeszcze koło :)
    • Gość: michał Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.ppwk.pl 18.04.06, 11:18
      A mnie intryguje pytanie dlaczego NIGDY, ale to PRZENIGDY kobieta-kierowca nie
      zareaguje na sygnały dawane jej światłami. Ostatnio jechałem w dość gęstej mgle
      a przede mną samochód bez świateł. W środku oczywiście panienka za kółkiem.
      Mrugam jej światłami, trąbię, pokazuję ręką na przód maski i nic. W końcu
      kobitka się się zatrzymała, obejrzała samochód z przodu i dopiero wtedy
      zaskoczyła.
    • Gość: Areq Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.06, 12:23
      no z tym, że jeżdżą "z głową" to grubo przesadziłaś :-) Właśnie w tym tkwi cały
      problem- baba jeździ bezmyślnie.
      • sabbatha meczyzni w kapeluszach;] 18.04.06, 13:20
        a moj mezczyzna twierdzi ze najgorzej to jezdza nie kobiety ale mezczyzni w
        kapeluszach:P

        a kobiety jezdza ostrozniej, bo wiedza ile pieniedzy pojdzie potem na remont auta :P
    • Gość: baba w tico Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.06, 13:33
      mnie natomiast nurtuje pytanie kiedy przestaniemy dzielicć kierowców na
      mężczyzn i "baby" a zaczniemy na dobrych (czytaj bezpiecznych kierowców).

      myślę ze to jakim kierowcą się jest zależy od kilku czynników - m.in. wieku,
      ztazy jazdy ale przede wszystkim kultury (czego polskim kierowcom szczególnie
      brak).
      wiadomo, że każdy robi czasem coś głupiego co nie czyni go złym kierowcą. zły
      kierowca to taki który nie zdaje sobie sprawy z tego, że zrobił coś głupiego
      albo się do tego nie przyznaje!

      jeśli o mnie chodzi:
      -jestem kobietą
      -mam prawo jazdy od trzech lat
      -codziennie dojeżdżam samochodem do pracy, a przez poprzednie dwa lata również
      do szkoły- przez "cała" warszawę i w każdych warunkach atmosferycznych (co dużo
      mnie nauczyło)

      na początku jeździałam bardzo szybko i (z perspektywy czasu) raczej
      niebezpiecznie. nie miałam oporów głównie dlatego że jazdy uczył mnie mój tata,
      który ma szczegółne zamiłowanie do wymuszania pierwszeństwa i wyprzedzania "na
      trzeciego"
      z czasem się wyszalałam i mi przeszło...
      ogólnie wśród moich znajomych mam opinię dobrego kierowcy (domyślam sie że
      dlatego ze mam raczej męski styl prowadzenia) chociaż sama często łapię się na
      jakiś głupotkach, które są mi przypisywane przez innych kierowców jako
      typowo "babskie"... no cóż w końcu jestem babą...

      jeśli chodzi o to to wolę robić "babskie" błędy na drodze a nie męskie głównie
      dlatego że nie są one zmierzone - kobieta popełnia błąd, a facet - specjalnie z
      pełną świadomością i "perfidią".

      PRZYKŁADY:

      1. miałam do tej pory dwie stłuczki jedną z mojej winy i to całkiem głupią i z
      perspektywy czasu śmieszną
      - jadę w korku, chyba ze 20/h, na egzamin, jest 8.30 a ja wróciłam z pracy o
      ok. 5, jestem zmęczona, niewyspanai i zdenenrwowana, mój facet zostawił torbę z
      zakupami w samochodzie, z torby wypadło jabłko i wturlało się pod któryś z
      pedałów...stuknęłąm w samochód przede mną :) próbując je wyciągnąć..żałosne ;)
      a jednak - to pewnie przez to ze jestem kobietą... a moze po prostu głupi
      przypadek i różne czynniki wymienione wyżej (na szczęście u babki przede mną
      nawetlakier nie ruszony, tylko u mnie wszystko pogięte..)

      2. stoje na światłach w korku (ul. czerniakowska w czasie remontu jakiś rok
      temu), przede mną starszy dziadzio, za mną wymuskany, wypieszczony japiszon.
      zielone śiwatło, dziadzio rusza ale jakiś baran (facet) zawraca przez przejście
      dla pieszych a dziadzo (facet) go przepuszcza, ja zdążyłąm wyhamować ale
      <facet> za mną nie...baran odjechał, dziadzio też...to pewnie moja babska
      jazda..a moze japiszon za bliko podjechał i za bardzo mu się spieszyło? i
      oprócz tego że był całkiem spoko to miał do mnie pretensje, że czekaliśmy na
      poicję (samochód nie był mój i nie chciałam mieć problemów) i że będzie miał
      potrącone z ubezpieczenia!

      3. nowobogacki palant w super furze wyprzedza mnie gdy zwalniam przed progiem
      zwalniajacym ale się nie mieści bo na osiedlowej uliczce ciasno i jakiś
      samochód zaparkowany po drugiej stronie-więc się wpycha przede mnie. strąbiłam
      go dla zasady ale się jakoś specjalnie nie przejęłam. a ten baran hamuje
      przedemną i pokazuje w lusterku jaki to on jest ważny i żebym teraz
      jechała...widać miałam wiecej refleksu niż on i jak się tak puszył to
      szybciutko go wyprzedziłam i zadowolona z siebie (ale miałam satysfakcję ;)))
      pokazałam mu w lusterku co o nim myślę...
      stajemy na światłach a ten idiota wysiada z samochodu...otwieram szybę i z
      rozbrajającym usmiechem mówię "słucham ?". na to dowiedziałam się, że jestem
      buraczkiem i hamką. burak to pewnie dlatego ze jeżdżę tico, które nie równa się
      z jego furą (pewnie dlatego go tak zabolało, że go wyprzedziam - nie dość że
      baba i jeszcze takim marnym samochodem...)

      4. jeśli chodzi o nowobogadzkich idiotów to z moich obserwacji tyczy się to
      niestety również kobiet, ale i par mieszanych...
      - przykaład ze swiatecznej niedzieli - wjeżdżam w wąską osiedlową uliczkę -
      zasada jest taka że ten kto ma po swojej stronie zatoczkę, lub wjazd do bramy
      to ustepuje miejsca - logiczne
      ale z przeciwka jedzie jakiś czarny wypasiony amerykański samochód,za
      kierownicą babka staje i czeka, ja też stanęłam bo myślałam, że zjedzie do
      którejś z zatoczek (koło niej jedna po prawej stronie, druga po lewej), stoję i
      czekam, w końcu pokazuje jej że ma po swojej prawej stronie miejsce i zeby
      zjechała, ona nic, czekam dalej, znowu pokazuje - nic, a tyłu wysiada jakiś
      łysy łeb i wydziera sie zebym zjechała...(?!)co jest? nie wierzę, nie rozumiem
      o co chodzi, otwieram drzwi i pytam: ja mam zjeżdżać na lewą stronę? przecież
      ruch jest prawostronny...nic nie dało. zrezygnowałam jak moja babcia juz
      zaczęła się denerwować - machnełam ręką i zjechałam...

      po co takie sytuacje?
      każdy popełni błędy, ja się otwarczie do tego przyznaję...i bardzo z tego
      powodu wstydzę ;> ze strony mężczyzn najczęściej nie dość że zero pokory to
      jeszcze agresja i chełpliwość

      co do różnic kulturowych to np. w londynie tylko czarni jeżdżą tak jak nasi
      polscy kierowcy - to nie jest absolutnie rasizm z mojej strony...to samo życie..

      pozdrawiam wszystkich panów (i panie) w nowozakupionych wypasionych furkach i
      upszejmie proszę o trochę pokory i zrozumienia dla nas maluczkich (zachodnie
      auto nie robi z was lepszych od nas) :)
      • Gość: baba w tico Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.06, 13:58
        jeszcze mi sie coś przypomniało ;)

        jadę sobie, jakiś koleś zaczyna wyprzedzać i jedzie prosto na mnie - na
        czołowe. nie widzi mnie czy co? trąbię żeby łaskawie zwrócił na mnie swoją
        uwagę i zwalniam...a ten baran przejeżdżajac koło mnie (ledwo się zmieścił)
        trąbi na mnie i wymachuje łapami - o co chodzi? miałam mu zjechać z drogi?

        zaznaczam że to nie były znaki majace mi jako durnej babie uzmysłowić że np.
        nie mam włączonych świateł i mnie np. nie widział - to był biały dzień a poza
        tym ja jeżdze na światłach jeszcze długo po tym jak można z nich zrezygnować wg
        przepisów ruchu drogowego (bo to bezpieczniejsze)

        ludzie wytłumaczcie mi to bo ja juz nic nie kumam!
        • mamagda3 Re: Kobieta za kierownicą... 18.04.06, 14:55
          To jest proste, powinnaś mu ustąpić, jeśli chcesz przeżyć. Oni na to liczą, że
          chcesz. Moja ulubiona kategoria kierowców to jeżdżący BMW. I to im starszy
          samochód, tym gorsze chamstwo i brawura. Plus oczywiście łomoczący music.
          Wyjątek to nowe niewielkie modele, którymi jeżdżą kobiety zresztą. Ile razy
          widzę starą bmkę, tyle razy zwiększam czujność, najczęściej słusznie. Co o tym
          myślicie, jaki widzicie związek między marką samochodu a stylem jazdy?
        • zbig72 Re: Kobieta za kierownicą... 18.04.06, 15:51
          hmmm...

          ja nie widzę problemów żeby leciutko zjechać na prawo aby umożliwić
          nadjeżdżającemu z przeciwka bezkolizyjne wyprzedzenie (tak, wiem, nie masz
          takiego obowiązku, to on powinien uważać zanim przystąpił do wyprzedzania itd
          itd) bo czasem warto na drodze kierować się też zdrowym rozsądkiem a nie tylko
          przepisami - życie jest bogatsze w stany faktyczne od każdego kodeksu)

          chyba właśnie o tym mówi powiedzenie "baba za kierownicą" - albo brak
          zdecydowania albo zbyt sztywne trzymanie się przepisów - dla mnie "baba za
          kierownicą" oznacza osobę kompletnie nieelastyczną, nie "czującą" jazdy (a z
          lat obsercji mam niestety wniosek że jednak to kobiety "nie czują" jazdy dużo
          częściej niż mężczyźni...
          • Gość: baba w tico Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 19:40
            właśnie zapomniałam dodac że mimo że jestem babą to posiadam ten dar
            przewidywania (wyobrź sobie)że jak staje na światłach na prawym pasie i widzę że
            ktoś chce skręcic to zjeżdżam i nie musi przy tym na mnie trąbic ani dawa znaków
            światłami....jak widzę że samochód z przeciwka wyprzedza i ewidentnie liczy na
            to że mam gdzie zjechac bo MAM GDZIE to wyobraź sobie że tak robię
            a jeśli chodzi o parkowanie to wyobraź sobie że umiem wykonac ten niebywale
            trucdny dla kobiet manewr (;>) włącznie z kopertą!
            ja wiem co robię źle na drodze i potrafie się do tego przyznac ale

            gdyby to było na innej drodze (zresztą kawałek dalej) to pewnie bym sama
            zjechała a jeżeli nie i ten uprzejmy pan zacząłby wyprzedzac to bym się
            skapowała (czy potrafisz to sobie wyobrazic że mogłabym to zrobic?)
            ale JA NIE MIAŁAM GDZIE ZJECHAC tam jest tylko piaskowe pobocze a ja jechałam z
            70 km/h niby jak miałam to zrobic? he?
            czy możesz w takim razie mi łaskawie wyjaśnic jak to możliwe że ten baran tak
            sie zachował?
            a może zmyślam - bo to też jest podobno domena kobiet..
            • Gość: baba w tico Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 19:50
              i jeszcze jedno!

              czy mężczyzna (to szczególnie do pana zbig7 cos tam) może sobie wyobrazic że
              kobieta wie gdzie jest silnik, akumulator,szczęki, bębny, przegób itd że sama
              potrafi zrobic cos przy samochodzie oprócz mycia, sprzątania i tankowania?
              no więc proszę przestac generalizowac...czasami warto chwilę pomyślec i
              spróbowac postawic sie w czyjejś sytuacji a nie od razu że jak baba to NA PEWNO
              zrobiła tak albo tak.

              dlatego zadaje pytanie: co ten samobójca który na mnie mało nie wjechał sobie
              myślał bo próbowałam postawic sie w jego sytuacji ale nic mi do głowy nie
              przychodzi...
              • zbig72 Re: Kobieta za kierownicą... 18.04.06, 21:05
                widzisz, ta dyskusja nie jest ani o Tobie ani o mni etylko generalnie o ty jak
                kto jeżdzi... wiadomo że statystyka zawsze przekłamuje, że sa wyjątki ale
                GENERALNIE jak widzę że ktoś dziwnie się zachowuje na drodze to w 8 przypadkach
                na 10 okazuje być kobietą....
              • Gość: Ewa Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.aster.pl 18.04.06, 22:44
                "dlatego zadaje pytanie: co ten samobójca który na mnie mało nie wjechał sobie
                > myślał bo próbowałam postawic sie w jego sytuacji ale nic mi do głowy nie
                > przychodzi..."

                moze usilowal Ci powiedziec "ze ocenilem, nie wroce juz za wyprzedzany samochod
                a wyprzedzic nie dam rady, zjedz mi bo inaczej oboje bedziemy miec problem"

                • Gość: baba w tico Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 23:03
                  ;)) he niezłe - możliwe! jednak wyrażał to w bardzo dziwny sposób...nie wyglądał
                  mi na przerażonego tylko delikatnie mówiąc - niezadowolonego ;>
                  no cóż - ważne że żyję ;D
                  o ile ten sympatyczny pan jeszcze też - to pozdrawiam go serdecznie - dawno z
                  nikim nie byłam tak blisko!hehe
                  • zbig72 Re: Kobieta za kierownicą... 19.04.06, 11:09
                    nie wiem jak waską jechałaś drogą ale zwykle jesli oba auta jadą raczej przy
                    krawedzi niż przy linii środkowej to pomiedzy nimi spokojnie jest miejsce
                    jeszcze dla jednego auta

                    a dlaczego facet nie wyglądal na przerażonego tylko wściekłego? - to kolejny
                    przykład róznic między kobietą a mężczyzną za kierownicą - przerażona to w tej
                    sytuacji może byc kobieta (przerażenie uniemozliwia trzeźwą ocenę sytacji a to
                    jest niezbędne zeby wyjść cało w takich groźnych sytuacji)
                    za to facet był wściekły że co prawda źle oceniłe sytuację i wyprzedzał choć
                    nie było miejsca ale oto znalazła się baba-szeryf co nawet własnym życiem
                    zaryzykuje byle pokazać kto tu rządzi i na milimetr nie zjedzie z osi jezdni...

                    a propos znałem taką "kierownicę" co jak przy dużym deszczu jadący z przeciwka
                    chlustał jej fontanną wody na przednią szybę, to odruchowo puszczała kierownicę
                    żeby zasłonić twarz przed wodą (potem zaobserwowałem postęp i już tylko na
                    chwilę zaciskała powieki - bez puszczania kierownicy) :))))))))))))))
                    • Gość: baba w tico Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.06, 21:54
                      człowieku!
                      jeszcze raz powtarzam <ja na prawdę nie miałam gdzie zjechac> znajomi ktorym
                      mówiłam w którym miejscu to się stało nie mają wątpliwości co do tego, że nie
                      mogłam nic innego zrobic jak tylko zwolnic bo przy takiej prędkości to bym i nie
                      mogła hamowac (za mną też ktoś jechał) i powtórzę znowu: WYOBRAŹ sobie że
                      zdązyłam zerknąc w lusterko czy mam kogoś za sobą...

                      mam wrażenie że dalsze przekonywanie cię nie ma sensu.

                      jak to jest? - babie-kierowcy z zasady na słowo się nie wierzy? musiałabym cię
                      pewnie przewieźc tą drogą...
                      jakby facet to opisał pewnie nie doszukiwał byś się błędów w jego jeździe tylko
                      stwierdził że tamten to idiota

                      co do twojej znajomej "kierownicy" - gratuluję znajomych ;>
                    • Gość: baba w tico Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.06, 22:05
                      i mam jeszcze pytanie:
                      - gdzie ty widziałeś takie drogi w miejscowościach pod warszawą co trzy
                      samochody się mieszczą?
                      3 samochody to mogą się zmieścic jakby zebrac wszystkie dziury na tej drodze na
                      przestrzeni kilometra...
    • Gość: ZENON Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.biol.uni.lodz.pl 18.04.06, 14:31
      Z prostego powodu - brak zdecydowania, nieprzewidywalne reakcje. Jadąc za panią
      kierowcą zawsze wiem, chocbym nie widział, że prowadzi kierowczyni. To widać po
      sposobie jazdy. Kobieta zwolni, gdy nalezy przyspieszyć, a zahamuje nagle, gdy
      wszyscy dodają gazu.
    • Gość: Kas Re: Kobieta za kierownicą... IP: .3.* / 193.111.30.* 18.04.06, 15:29
      Tak - zwłaszcza przy parkowaniu widac kto prowadził samochód - facet czy baba
    • Gość: qaqa Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.motorola.com 18.04.06, 15:53
      Nie mam nic przeciwko naszym, jakże szanownym paniom, ale przykład z
      dzisiejszego poranka niech służy za komentarz:
      Wjeżdżam dziś na autostradę A4 (na jej wschodni początek) i nieznacznie się
      rozpędzam. Droga szeroka na 3 pasy, a środkowym (dokładnie środkowym) podąża
      maluch. Ruch dość spory więc wszyscy omijają maluszka tak z lewa jak i z prawa.
      Maluszek pędzi może z 50-60 km/h, więc i ja wyprzedziłem. A w maluszku dwie
      panie, rozgadane, zajęte widać były strasznie rozmową i za nic nie mogły
      zgadnąć po co ci wszyscy faceci na nie trąbią - czego od nich chcą. Przecież
      jadą przepisowo.
      Czyżby?
    • Gość: a Re: Kobieta za kierownicą... IP: 213.76.172.* 18.04.06, 16:33
      facet wjechal w uliczke ktora jechalam
      bardzo waska mial po swojej stronie auta ze nie moglismy sie minac
      ale nadal jedzie!!!!!!!!!!!!
      podjechal na odleglosc ok.0.5m myslal ze bede cofac
      jakis tepy czlowiek nie wiem za ile prawko kupil
      ja sie zatrzymalam i z usmiechem mu pomachalam
      zaczal sie smiac i wycofal, wjechal na jakis podjazd przy posesji
      jak mozna byc takim tepakiem i chciec w ten sposob wymusic pierwszenstwo?!?!?!?!
      ale ile sie osmialysmy z niego :D:D:D
      pozdr
      • Gość: baba w tico Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 23:17
        dobry patent - żeby ne wiem co usmiechajcie sie! ;D
        to naprawdę działa
        - na skrzyżowaniu równorzędnym na osiedlowej uliczce koleś się za bardzo
        rozpędził i mało że we mnie nie wjechał (ja miałam pierwszeństwo). na szczęście
        zwolniłam przed skrzyżowniem i on też zdążył wychamowac.
        wystraszył mnie niesamowicie i już zaczęłam na niego kląc kiedy
        on...rozbrajająco beszczelnie się do mnie uśmiechnął...od razu mi przeszło ;> i
        nwet później jak zazwyczaj mam niesmak po takich akcjach to jak go sobie
        przypomnę to się uśmiecham :)
    • Gość: monika.k81 Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.06, 10:49
      Moim zdaniem nie ma różnicy czy kobieta czy facet jest za kierownicą. Albo ktoś
      ma do tego "pociąg" albo nie. Jestem kobietą, a samochodem jeździłam już w wieku
      15 lat. Podobno mam benzynę zamiast krwi, ale to po tatusiu :))
      Na dordze najbardziej śmieszą mnie mężczyźni, którzy za wszelką cenę nie dają
      wyprzedzić się kobiecie, albo jeśli zauważą, że "baba" już go
      wyprzedziła...odpychają zamochód nogami, żeby szybciej. He he he ... Trochę luzu
      i wiary w kobiety, kochani Panowie :))
    • zoe13 Re: Kobieta za kierownicą... 19.04.06, 11:24
      Wejdź na terytorium przewrazliwionego samca to...sama sopbie dopowiedz resztę.
      Faceci uwazali i uwazaja drogi i zawód kierowcy za typowo meski. Z tego to
      powodu jeszcze sporo wody upłynie zanim sie przyzwyczaja do bab za kółkiem:)
      Musimy być cierpliwe i pobłazliwe albo wrecz odwrotnie. W skrajnych sytuacjach
      na drodze rwac sie do obicia przeciwnikowi mordy lub nawtykaniu mu "mięcha" w
      sposób właściwy dla mężczyzn, którzy "przecież wiedzą lepiej" :) Pozdrowionka -
      uzytkowniczka dróg oraz miłośniczka aut wszelakich
      • djcargo Re: Kobieta za kierownicą... 19.04.06, 15:56
        Na drodze jestem w stanie wybaczyć wiele... Ospałość na skrzyżowaniach, jazdę
        40 km/h lewym pasem, włączanie migacza dopiero gdy znajdzie się miejsce na
        chodniku.

        Ale jednego wybaczyć i tolerować nie mogę! Głupoty i nieodpowiedzialności!
        Gdybym sam tego nie przeżył, nie uwierzyłbym. Jechałem skuterem za kobietą,
        która włączyła migacz w lewo, ale trzymała się prawej krawędzi jezdni. Mówię
        dobrze, może chce łuk większy zrobić. Czekam... Kobieta skręca W PRAWO!!!
        Aż szkoda, że nie wróciłem i nie zapytałem grzecznie czy wie co zrobiła...

        A co by było moi drodzy gdyby była odwrotna sytuacja? Pani włącza migacz w
        prawo, ja ją chcę ominąć (skuterem mieszczę się jeszcze na tym samym pasie), a
        ona skręca w lewo???

        Każdy wie co by się stało, wielkie buuum i oczywiście wina po mojej stronie,
        bo "źle zauważyłem migacz" :D Panie Boże uchowaj przed taką sytuacją...

        I żeby nie było tak pesymistycznie, to faceci też tak jeżdżą, ale taki numer
        widziałem raz, u kobiety...
        • Gość: gatta5 Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.provider.pl / *.provider.pl 19.04.06, 18:11
          a ja widziałam taki numer (pomylenie kierunków) u faceta, i co mam sądzić, że
          wszyscy tak jeżdżą? Jeśli chodzi o kierunkowskazy to nieżywanie ich to niestety
          domena panów. I jak ktoś skręca, albo zatrzymuje auto, by szuakć miejsca na
          chodniku to wiem, że to facet. Migacz to według panów - kierowców rzecz
          zupełnie nieuzyteczna:-)
    • Gość: ant Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.06, 19:00
      aika3 napisała:
      >Czy "baba" za kierownicą musi oznaczać kłopoty na drodze?

      nie musi, ale czesto oznacza, jak widzę kobietę to albo daje jej wolną drogę
      albo wyprzedam - nigdy nie wiadomo co uczyni- oststnio zajechała mi drogę
      skręcając w lewo - tuż przed moim nosem !!! ale patrząc nie do przodu tylko do
      tyłu !!! z samochodu nic nie zostało, a pani twierdziła, że mnie nie widziała
      (800 metrów prostej!). mężczyźni jeźdźą ryzykowniej - ale potrafią to ryzyko
      wyliczyć tak aby nie doprowadzić do kolizji, kobiety ostrożniej bo są świadome
      tego że nie potrafią.
      Nadto większość kobiet zamiast na sytuacji na drodze skupia sie na sobie (jak
      wyglądam, czy noś mni sie nie świeci, jaki fryz itd,itp)czym to skutkuje
      wiadomo doskonale. A później wypisują na necie takie dziwne manifesty udając,
      że nie wiedzą o co chodzi :))
      • stopp5 Re: Kobieta za kierownicą... 19.04.06, 19:06
        Łojej - telepata się znalazł przenikający myśli kobiece............
        Wolę gdy kierowcy bez względu na płeć i preferencje seksualne, po zmoroku lub o
        "szarej godzinie" pamiętają o świeceniu świateł.
        • Gość: ant Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.06, 19:16
          > Łojej - telepata się znalazł

          ten telepata to do czego ??

          > Wolę gdy kierowcy bez względu na płeć

          a wolisz, od czego ...??
          • stopp5 Re: Kobieta za kierownicą... 19.04.06, 19:28
            Wiesz lepiej od kobiet o czym one myślą - np o świecącym nosie - supertelepata
            jesteś ani chybi ;)
            Wolę LUDZI za kierownicą myślących o tym co powinni zrobić zamiast ludków
            myślących o tym "co myślą kobiety za kierownicą"
            • Gość: ant Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.06, 20:01
              noszzzzz!! jak widze blondynę przed moim autem w nowym nissanie która przez
              pięć świateł poprawia sobie 5 razy włos i 10 razy usta, a pare razy między tym
              pudruje nos to co mam wywnioskować i czy muszę być telepatą ??
              • stopp5 Re: Kobieta za kierownicą... 19.04.06, 21:14
                To odnieś to do tej incydentalnie zjawiskowej blondi, a nie ekstrapoluj na
                resztę żeńskiej populacji za kierownicą ;D
                Ilu ja idiotów "pci" męskiej na drogach już widziałam ... (500 tysiączków
                kilometrów zrobiłam za kierownicą a 200 obok kierowcy ;) i nie uważam, by mnie
                to uprawniało do wniosków na temat panów za kierownicą.
                Z opiniami nt. pań za kierownicą jest podobnie jak z opiniami nt. tirowców.
                Ile w tym prawdy a ile radosnego mitotwórstwa?
                Owszem widziałam tirowców idiotów, ale nie uważam, by mnie to uprawniało do
                wniosków "wszyscy tirowcy to do dupy kierowcy" gorsi od innych. Dlatego twoja
                obserwacja tej "blondineczki" nie uprawnia ani do wniosku, że wszystkie
                jasnowłose to idiotki, ani że wszystkie kobiety za kierownicą myślą o świecącym
                nosie ;)
                Tak na marginesie - odkąd jeżdzę w trasy powyżej 400 km - nabrałam szacunku dla
                długodystansowców w cięzarówkach, co nie zmienia faktu, że przeklinam w sposób
                damy niegodny męską głupotę, gdy przychodzi mi na autostradzie wlec się za tzw.
                wyscigiem żółwi z Galapagos ;)
                • Gość: pogromczyni chamow Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 21:37
                  jak jade z moim facetem, to kiedy na drodze jedzie jakas guła, to zawsze
                  pada "na pewno baba"
                  ale w wielu przypadkach okazuje sie, ze jednak facet.

                  I tyle. Ćmoki za kierownica moga byc oby płci.
                  A faceci za to sa zwykle cwani, wpychaja sie, a szczegolnie kobietom.

                  Ja mam stary i duzy woz, i jak jakis cham mi sie probuje wcisnac, to zgodnie z
                  zasada zesram sie a nie dam sie nie wpuszcze. Co innego jak ktos milo sie
                  usmiechnie, albo zwyczajnie kulturalnie daje znaki ze chce jakis manewr, wtedy
                  mu to chetnie ulatwiam
                  • stopp5 Re: Kobieta za kierownicą... 19.04.06, 22:00
                    Czasem nie ma czasu na znaki i miłe uśmiechy. Ot jeśli czasem trzeba ,to ratuje
                    się komuś dupsko nie bacząc na to, że traktuje mnie jak durną frajerkę.
                    Czasem "durny cham" którego nie wpuścisz z obawy przed "zesraniem się", może
                    zabić nie tyko siebie ale i Bogu ducha winną osobę która akurat znalazła się "na
                    torze jazdy"

                  • stopp5 Re: Kobieta za kierownicą... 19.04.06, 22:03
                    Acha - jak ci się pasażer nadmiernie wymądrza, to mu nieśmiało ( nie bacząc na
                    powinowactwo czy więzy krwi) przypomnij,że jest komunikacja publiczna albo
                    auto - stop.
                    • zoe13 Re: Kobieta za kierownicą... 20.04.06, 08:16
                      W pełni podzielam twoje opinie na powyższy temat. Nie ma regół. Baranem za
                      kierownicą moze byc i kobieta i meżczyzna:) Ukłony
                • Gość: ant Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.adsl.inetia.pl 19.04.06, 23:49
                  odnosze sie do swojego 20-to paroletniego doświadczenia za kierownicą, i nigdy
                  nie miałem kolizji z menem a 2 razy z kobietą i za każdym razem z jej winy. I
                  tyle.Każdy ma swoje doświadczenia i wnioski wynikające z obserwacji, moje są
                  takie jak przedstawiłem, a co do idiotów pci meskiej to i owszem al ezazwyczaj
                  to albo "łysy" (wiadomo zero rozumu) albo małolat kiele 20-25 latek. Co do
                  tirowców to zazwyczaj chamy - ale nie wchodze im w paradę :)(gabaryty nie te).
                  A zazwyczj znikąd się nie biorą powiedzenia i mądrości ludowe - jest w nich
                  duże ziarno prawdy, które i ja zauważam na codzień. To nie jest uproszczenie,
                  to jest życie i wyciągnięte wnioski czy ci się to podoba czy nie.
                  pozdrawiam wszystkie kobiety za kierownicą, które wiedzą, że siedząc tam nie
                  odpowiadają tylko za siebie.
              • Gość: Tuśka Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.jgora.dialog.net.pl 10.11.06, 11:37
                Jestem kobietą, dosyć młoda jeszcze, bo 27-letnią. Prawo jazdy kat. B mam 10
                lat. Ale to nie wszystko - mam jeszcze kategorie A,C,C+E. Posiadam również
                uprawnienia instruktorskie. Czasami, prowadząc ciężarówkę z przyczepą, zdarza
                mi sie widzieć panów, mających za nic podwójna linię ciągłą, wyprzedzających
                mnie tuż przed niebezpiecznym zakrętem. Głupota? Ignorancja?

                Zdarzyło mi sie kilka razy jechać odcinkiem drogi w terenie zabudowanym, na
                którym wydzielony jest pas postojowy, a prędkość dla samochodów osobowych
                podwyższona jest do 80 km/h. Niestety, to podwyższenie predkości nie dotyczy
                ciężarówek. Na egzaminie prawa jazdy na kat. C+E również jechałam tą trasą. Nie
                mogłam przekroczyć prędkości 50 km?h, ale nie mogłam również zjechać na pas
                postojowy. W pewnym momencie wyprzedził mnie samochodem osobowym jakiś
                wyjątkowo niecierpliwy i arogancki pan, zakrzyczał coś przez okno swego
                samochodu i pokazał mi środkowy palec swojej prawej dłoni, wielce oburzony
                zapewne, że nie przeztrzegam przepisów kodeksu drogowego. Podobne sytuacje
                spotykały mnie wielokrotnie i to zawsze ze strony panów, nigdy pań.

                Być moze jest wiele pań, które nie bardzo radzą sobie za kierownicą, ale na
                pewno jest równiez wiele panów z podobnym problemem, prześcigających panie w
                swojej arogancji i chamstwie. Niestety, chamów i arogantów na polskich drogach
                jest zbyt wiele, i najlepiej ich ignorować, bo jakikolwiek dialog z nimi nie ma
                sensu.

                Myślę, że jak ktoś sie nauczy jeździć w trakcie kursu, tak jeździ w późniejszym
                okresie. I nieważne, czy kierowca jest kobietą czy mężczyzną, wazne natomiast
                jakiego kto miał nauczyciela, bo to on wpaja późniejszemu kierowcy pewne nawyki.

                Dobrzesię czuję za kierownica, jeżdzę dynamicznie i pewnie siebie, ale nie
                łamię przepisów. I lekceważę kolesi, może zakompleksionych, którzy potrafią
                napluć na kobietę jadącą zgodnie z przepisami wielkim tirem. Bo jeżeli się
                jedzie tirem to nie ma miejsca na jakiekolwiek przekraczanie prędkości, gdyż
                ewentualne zahamowanie w razie zagrozenia nie jest możliwe.

                Pozdrawiam wszystkich kierowców :))

                • adep1 Re: Kobieta za kierownicą... 20.11.06, 10:05
                  Gość portalu: Tuśka napisał(a):
                  "Jestem kobietą, dosyć młoda jeszcze, bo 27-letnią. Prawo jazdy kat. B mam 10
                  lat. Ale to nie wszystko - mam jeszcze kategorie A,C,C+E. Posiadam również
                  uprawnienia instruktorskie. Czasami, prowadząc ciężarówkę z przyczepą,..."

                  Ooooooo, pełen podziw!!!
                  Bardzo lubię jeździć, moją m a l u t k ą Corsą 1,2, a tych "mastodontów"
                  poprostu się boję - i bałabym się również prowadzić coś takiego!

                  Szacuneczek dla Sz.Pani (jak się mawiało na Pradze) ;-)) i to super, że kobieta
                  takiego smoka prowadzi!!
                  Nic dziwnego, że to IM działa na nerwy!!! ;-)))
    • Gość: ewa w link4 jest zniżka dla kobiet bo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.06, 23:38
      wg statystyk jeżdżą bezpieczniej
      • frred Re: w link4 jest zniżka dla kobiet bo 20.04.06, 13:14
        Link 4 to właściwie nie jest towarzystwo ubezpieczeniowe. Sprzedają cudze
        polisy, zwykle byle jakie, aby tylko taniej.

        Nie wiem więc, na jakiej zasadzie dają zniżki. Chyba na zasadzie PR:(
        • Gość: Marta_S Re: w link4 jest zniżka dla kobiet bo IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 21.04.06, 10:18
          Chyba nie bardzo wiesz o czym piszesz.. ja mam polisę w Linku m.in. ze względu
          na fajne opcje dodatkowe, których nie ma gdzie indziej np. ubezpiecznie szyb.
          Osobiście uważam że kobiety jeżdżą byc może wolniej, ale jednak ostrożniej,
          dlatego wcale mnie nie dziwi że ubezp. opłaca się dawanie im zniżek. Pozdrawiam
        • adep1 Re: Nie tylko w link4 jest zniżka dla kobiet 22.04.06, 00:14
          Również w Compensie za fakt "bycia kobietą" jest zniżka w ubezpieczeniu OC i AC;

          Bez względu na to, co wyżej powypisywano, statystyka jest jaka jest:
          najwięcej wypadków powodują faceci przed 25 rokiem życia, potem trochę mniej,
          ale więcej niż kobiety, dopiero po cztedziestce dochodzą do jakiego takiego
          rozumu i zaczynają jeździć bardziej normalnie.

          A stosunek facetów do samochodu dobrze oddaje stwierdzenie któregoś (gdzieś
          powyżej), że "samochód to broń" - jeśli tak, to należy na niego wydawać
          pozwolenie jak na broń, to znaczy tylko niektórym..
          Tu nie Dziki Zachód i kowboje są zbędni, szczególnie na zatłoczonej drodze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka