Dodaj do ulubionych

kurde jestem przerażony

01.05.06, 22:11
moją kobietą i tego jak jedzi co prawda są to początki ale ona nie
panuje nad autem nie mam pojęcia jak zdała prawko mam nadzieje ze to
przejściowe nie mówie że jest super driver ale jakieś tam pojecie mam
co prada ona nie jedziła od momętu zadania egzamin. a to juz 2 lata dziś
pierwsza jazda krótka ale martwie
sie jak ona da sobie rade może jazdy wykupic przed tym niech potrenuje
Obserwuj wątek
    • abstrakt2003 Re: kurde jestem przerażony 01.05.06, 23:55
      niech z 5 godzin ale u dobrego instruktora wykupi. jeśli od zdanego egzaminu
      przez dwa lata to znaczy że teraz nieczego nie pamięta. Musi sobie wszystko
      przypomnieć pod kontrolą instruktora.
    • januszz4 Re: kurde jestem przerażony 02.05.06, 00:12
      Nic dziwnego, skoro jej przez dwa lata nie dopuszczałeś do kierownicy. Myślę,
      że opinia o kobietach jeżdżących gorzej od facetów bierze się z między innymi z
      braku praktyki za kierownicą spowodowanym niechętnym udostępnianiem przez
      małżonków samochodu, ale także one same nie palą się do prowadzenia auta. Muszą
      po prostu tę barierę psychiczną przełamać.
    • Gość: szara komórka Re: kurde jestem przerażony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.06, 20:45
      Trudno żeby po 20 czy 30 godzinach przejechanych 2 lata temu jeździła jak
      zawodowy kierowca.Niech sobie na początek wyjedzie pare razy wieczorkiem, jak
      nie ma ruchu i zobaczy jak się będzie czuła.Jak będzie kiepsko, to się zapisze
      na dodatkowe jazdy.Umiejętności w jeżdżeniu nabiera się jeżdżąc, innego wyjścia
      nie ma.
      • Gość: dyfre Re: kurde jestem przerażony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.06, 06:24
        no niby tak ale to jest auto mojich rodziców a jak jej mówie że musi jazdy
        wykupic to sie obraża a ja widze że nie onanie potrafi jedzić ruszanie na
        skrzyżowaniu z większym gazem że ją wynosi na drugi pas że istnieją 2 biegi
        bo za 100m cz 50 musi chamować i takie tam ale ona jest uparta jak osioł i
        powiedziała ze na jadzy nie pujdzie samochód zamierzamy kupic w czerwcu
        jakiegoś grata tak do 3-4 tys jak ja mam do niej dotrzeć ona twierdzi że
        jak bedzie auto to sama siądzie i pojedzie nie no nie rozumiem kobiet ja
        jak czegoś nie wiem to sie pytam kogos kto sie na tym zna
        • Gość: se Re: kurde jestem przerażony IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 05.05.06, 07:36
          Nie kazdy jest stworzony do bycia kierowca, ale wielu obecnie dobrych kierowcow
          tez na poczatku mialo problemy z ruszaniem ;-)
          Rozumiem, na pozyczonym od rodzicow aucie nie bardzo, ale cwiczyc wlasnym-
          czemu nie? Ale proponuje najpierw pojechac na jakis pusty, wiekszy plac
          (parking) i pocwiczyc ruszanie z miejsca, ruszanie pod gorke, mieszanie w
          skrzyni biegow przynajmniej do trojki ;-)
        • Gość: szara komórka Re: kurde jestem przerażony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.06, 16:32
          Jeśli jej aż tak idzie, to może niech poczeka aż kupicie swoje auto, bo jeszcze
          będziesz z rodzicami problemy.
          No i przemów jej do rozumu, żeby zaczęła ćwiczyć przy jak najmniejszym natężeniu
          ruchu, bo po co ma się niepotrzebnie stresować, że zaraz cały ruch uliczny
          zablokuje.Wszak wiadomo, że trochę techniki i człowiek się gubi ;-)
        • Gość: ongrys Re: kurde jestem przerażony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.06, 13:44
          > powiedziała ze na jadzy nie pujdzie samochód zamierzamy kupic w czerwcu
          > jakiegoś grata tak do 3-4 tys

          proponuję takie auto, żeby dali Ci AC, no i nie zapomnij o poduszce pow.
          tfu, tfu
        • stefan4 Re: kurde jestem przerażony 07.05.06, 00:40
          dyfre:
          > jak jej mówie że musi jazdy wykupic to sie obraża a ja widze że nie onanie
          > potrafi jedzić

          Jeśli Ty uważasz, że ona nie potrafi a ona uważa, że potrafi, to wyreżyseruj
          taką sytuację, że ona BEZ TWOJEJ OBECNOŚCI powiezie kogoś, kto Ci potem opowie,
          co sądzi o jej jeździe. Bo jest całkiem możliwe, że to Ty cierpisz na nerwową
          ocenę sytuacji a ona sobie radzi. Że jeździ inaczej niż Ty, ale równie bezpiecznie.

          Nerwowość faceta na punkcie właściwego sposobu poganiania samochoda bywa
          przyczyną rozwodów.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • bonarossa moja małżonka brała mnóstwo dodatkowych jazd 05.05.06, 23:01
      mając już prawo jazdy .
      Niestety jej średnia to 80 kilometrów - tyle średnio przejeżdżała bez wypadku.
      Nowiutki maluch który podarowałem jej ongi czasu na dzień kobiet po 160
      kilometrach czyli po drugim wypadku nadawał się do kasacji.
      No cóż każda baba myśli przyrodzeniem.
      Wiesz co Dyfre:!!!
      Ty się nie przejmuj ty daj jej auto niech się zabije i będziesz do późnej
      starości szczęśliwym człowiekiem
    • iberia30 Re: kurde jestem przerażony 06.05.06, 16:23
      zapomnial wol jak ........?
      • Gość: majka Re: kurde jestem przerażony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 20:33
        witam

        Spokojnie. Mój Mąż po kupnie samochodu mimo tego, że miałam prawo jazdy nie
        pozwalał mi jezdzić. Moje prawo jazdy "pleśniało" w szafie 8 lat. Kiedy mój Mąż
        został moim prywatnym taksówkarzem (pracuje i w soboty, i niedziele na uczelni)
        w pewnym momencie dostał szału i zakupił mi mały, nie za drogi samochodzik. Po
        podpisaniu umowy, wręczył mi dokumenty, kluczyki i...wsiadł do swojego
        samochodu i odjechał. Nie wiem, jak dojechałam do domu owe 30 km, ale
        przepraszam wszystkich ;-) Mój Mąż nie miał siły ze mną jezdzić, bo krzyczał i
        się denerwował i.....ja nim się denerwowałam. Sama wieczorami wsiadałm do auta,
        jak radzą Panowie wyzej i jedziłam. Na duzym parkingu ćiwczyłam i przypominiał
        sobie manewry, aż do bólu. Nalepiłam zielony listek i jeżdzę. Samemu jest
        najlepiej, bo człowiek uczy się na własnych błędach. Jeżdzę do wrzesnia i nie
        jestem już zagrożeniem ;-) Myślę, że zakup jazd nie jest dobrym rozwiązaniem,
        bo trzeba nauczyć się liczyć tylko na siebie,a nie na instruktora. Po drugie
        nie nalezy uczyć sie i przypominac sobie sztuki jezdzenia na cudzym aucie.

        Nie zgodzę się z tym, że kobiety są fatalnymi kierowcami. Nie sądzę, że będę
        jeżdziła tak doskonale jak mój Mąż, ani tak dobrze, jak wielu Panów, ale to nie
        znaczy, że nie potrafię zapanować nad samochodem, przewidzieć reakcji innych
        uzytkowników, czy jechać dynamicznie (nauczyłam się min. że fatalanie jedzie
        się za kimś, kto uzywa na zmianę hamulca i gazu bez potrzeby). Lubie jezdzic
        samochodem, nie boję sie już w godzinach szczytu przemieszczać gdziekolwiek.

        Zyczę Paniom wytrwałośći, a Panom cierpliwosci.
        • orchid78 Re: kurde jestem przerażony 10.05.06, 13:41
          Egzamin zdany za pierwszym razem. Samochodu - brak. Niedługo potem mój chłopak
          kupił sobie auto. Przez dłuuugi czas nie zgadzał sie mnie puścić za kierownicę
          (nie ma to jak wiara w umiejętności drugiej połówki, których nigdy nie
          widział ;-P). W końcu się udało. Ja po przerwie podchodziłam do auta jak pies
          do jeża. Odpalam, ruszam... No, może za dużo gazu. Może trochę za późno
          zmieniam (jak na gust lubego) biegi - cóż, pierwszy raz prowadzę auto z
          dieslem. I kłapanie: wolniej, patrz, uważaj (jakbym tego nie robiła). Skutek:
          moje wieeelkie nerwy i zaczęłam rzeczywiście robić głupoty. W końcu nie
          wytrzymałam i postawiłam ultimatum: albo sie zamyka, albo ja wysiadam. A w
          ogóle to pownien mnie wspierać a nie przeszkadzać - no, lekka histeria. Ważne
          że się uciszył :-D. I... nagle okazało się że umiem jeździć na poziomie nie
          stwarzającym zagrożenia dla otoczenia, pasażerów i auta. Od tej pory zawsze gdy
          razem gdzieś jechaliśmy to ja prowadziłam auto - ja ćwiczyłam, mój chłop mógł
          piwko wypić. Pare miesięcy potem kupiłam własne auto, pierwsza samozielna
          trasa - ok 60 km, w tym przez drogi Katowic, Gliwic itp. Stres ogromny. Za
          każdym razem coraz mniejszy. Swoim autkiem jeżdżę 2 lata, prawko mam od trzech.
          Nie wiem, czy jestem dobrym kierowcą, wiem ze koledzy nie maja oporów przed
          pożyczaniem mi swoich samochodów, więc źle chyba nie jest ;-)
          • orchid78 Re: kurde jestem przerażony 10.05.06, 13:45
            Wniosek miał być taki: nic tak nie zniechęca jak ciągłe kłapanie i zrzędzenie
            faceta obok, który OCZYWIŚCIE (we własnym mniemaniu) jest swietnym kierowcą...
            Wiele osób które mogłyby byc naprawde niezłymi kierowcami po czymś takim daje
            sobie spokój z myślami o jeździe. A kobiety szczególnie często w ten sposób
            reagują, chyba juz taka nasza natura ;-)
        • Gość: IRA Re: kurde jestem przerażony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 14:13
          Nie bądż taki przerażony! Ja w tej chwili to samo przerabiam.Ileeeś tam lat po
          zrobieniu prawka nie kierowałam w ogóle. Kilka razy zaczynałam, niestety mój
          luby-były instruktor nauki jazdy za każdym razem zniechęcił mnie. Znowu minęło
          kilka lat i zaczął uczyć mnie od nowa, bo prawdę powiedziawszy wszystko
          zapomniałam. Wkurzało mnie to. Mąz twierdził, że z jazdą, to jak z pacieżem,
          jeśli się nauczy - to się już nie zapomina. Prawda niestety jest inna. Tym
          razem jednak zawzięłam się-nie daję za wygraną. Chcę jeżdzić i koniec.Zwykle
          krzyczy na mnie w aucie, nie potrafi nic przekazać na spokojnie.Ja się
          denerwuję i niestety robię błędy. Wrzeszczy na mnie w samochodzie jak zrobię
          coś nie tak. Jestem kierowcą nie niedzielnym lecz *świątecznym*, to jak mam się
          nauczyć. Chwali mnie tylko wtedy, gdy wiozę Go,gdy jest po kieliszku, inaczej
          *nigdy*. Nie dał mi nigdy siedzieć samej za kółkiem (stwarzam zagrożenie-Jego
          zdaniem. Wiem, że nigdy nie będę takim kierowcą jak On, ale do cholery wiele
          moich koleżanek jeżdzi -moim zdaniem, nie lepiej ode mnie i sobie radzą. Po
          wczorajszej jeżdzie, znowu atmosfera napięta w domu, a mnie na myśl o jeżdzie z
          nim skóra cierpnie. Pozdrawiam wszystkich początkujących kierowców.
    • Gość: Agnieszka Re: kurde jestem przerażony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 12:53
      Jak nie będzie jeździć to się nie nauczy!
      Mój chłop tak miał - samochód kupiliśmy po dwóch latach od zrobienia przez niego
      prawka. Po przejechaniu 100 metrów do stacji beznynowej (samochód nowy) usiłował
      zatankować benzynę zamiast ropy:) Dobrze, że z nim pojechałam:) Uczył się z
      miesiąc, często ze mną jako dodatkową parą oczu (chociaż wybrakowaną - bo bez
      prawka). Teraz śmiga bezwypadkowo już drugi rok. w międzyczasie ja też zrobiłam
      prawko, początki były ciężkie, ale trzeba chłopu przyznać, że się nie bał - po
      cichu powiem, że na naszych osiedlowych uliczkach jeździłam jeszcze w trakcie
      kursu i to nawet po (na szczęcie nieudanej) próbie zaparkowania na latarni:)))
      Trudno - nikt nie rodzi się z umiejętnością prowadzenia!
      • agunek1 Re: kurde jestem przerażony 11.05.06, 15:50
        A ja zaczęłam jeździć po 11 latach przerwy. Wystarczyło 5 godzina na "L" i
        jeszcze jedna godzina z instruktorem, a dokładnie z instruktorką, moim autem.
        Dzisiaj rano pojechałam do pracy z innym kierowcą, ale potem sama ruszyłam
        przez miasto z dzieckiem (teściowa miała cykora). Bez nerwów, spokojnie
        dojechałam, sama zaparkowałam. Moja instruktorka całkowicie mnie wyluzowała,
        mnie nigdzie się nie spieszy, jak ktoś chce poszaleć to jego sprawa zawsze może
        mnie wyminąć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka