Dodaj do ulubionych

jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.06, 21:40
staram się stosować do przepisów ruchu drogowego również do ograniczeń
prędkości,niestety wszyscy wyprzedzający mnie na drodze patrzą na mnie jak na
jakieś dziwadło .Ludzie czy ze mną jest coś nie tak ??? I czy w tym kraju
ktoś jeszcze jeździ zgodnie z przepisami??
Obserwuj wątek
    • mejson.e Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 15.08.06, 21:52
      Gość portalu: kierowca napisał(a):

      "staram się stosować do przepisów ruchu drogowego również do ograniczeń
      prędkości,niestety wszyscy wyprzedzający mnie na drodze patrzą na mnie jak na
      jakieś dziwadło ."

      Ja też nie tylko się staram i jakoś nikt na mnie dziwnie nie patrzy...

      "I czy w tym kraju ktoś jeszcze jeździ zgodnie z przepisami??"

      Jeździ, jeździ ale coś mi się wydaje, że Ty albo kiepsko się starasz albo tylko
      się starasz a nie jeździsz przepisowo.
      Bo takich problemów nie ma ten co jeździ przepisowo ale z głową.

      "Ludzie czy ze mną jest coś nie tak ??? "

      Mhmmm...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: kierowca Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.06, 22:21
        mejson , nie wierzę abyś jeździł np 50km/h tam gdzie jest takie ograniczenie ,
        gdybyś jeździł to widziałbyś kierowców pukających się w głowę przy wyprzedzaniu.
        Nie przeszkadzają mi takie reakcje, zastanawiam się tylko , dlaczego niektórzy
        kierowcy mają tak mało wyobrażni - co widać po ilości wypadków w ten weekend
        • tiges_wiz Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 16.08.06, 09:43
          ziiieeeeew .... Mejson udokumentowal gdzies swoja podroz nad mozem i liczyl
          srednia .. poszukaj, kjest nawet film, gdzie jedzie 50 km/h w terenie
          zabudowanym, ale to tylko dla ludzi o mocnych nerwach.
          • swistak336 Relatywnie 50km/h to dość wolno. 23.08.06, 21:00
            Zwłaszcza, że teren zabudowany to także wieś z długą, prostą, szeroką, bezpieczną wyremontowaną drogą (np. Ksawerów k/Łodzi).
            • Gość: kierowca Re: Relatywnie 50km/h to dość wolno. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.06, 21:37
              a na tej wsi , jak to na wsi na tę bezpieczną ulicę może wybiec dziecko , krowa
              itd...
              • kszynka Re: Relatywnie 50km/h to dość wolno. 24.08.06, 05:59
                Gość portalu: kierowca napisał(a):

                > a na tej wsi , jak to na wsi na tę bezpieczną ulicę może wybiec dziecko ,
                krowa itd...

                zapomniałeś wspomnieć o rolnikach jadących ciągnikami itp bez użycia
                kierukowskazów (po co, przecież wszyscy we wsi wiedzą, że Kazik mieszka
                pod lasem i po co ma włączać lewy kierukowskaz jak skręca do siebie?)
                • czeresniax !!!!!!autobusy robią wiochę na drogach!!!!! 24.08.06, 16:18

              • Gość: igor Re: Relatywnie 50km/h to dość wolno. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 16:45
                Jak ktoś Ci wypada na drogę nagle, to czy jedziesz 40 czy 140 km/godz. i tak w
                niego stukniesz. Myslisz, ze małe dziecko przeżyje zderzenie z samochodem
                jadącym 50 km/godz.?
                • Gość: bemol Re: Relatywnie 50km/h to dość wolno. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.06, 16:56
                  Bardzo oryginalne... tylko bez sensu
                • Gość: yls Re: Relatywnie 50km/h to dość wolno. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 17:43
                  Jak ktoś Ci wypada na drogę nagle, to czy jedziesz 40 czy 140 km/godz. i tak w
                  niego stukniesz. Myslisz, ze małe dziecko przeżyje zderzenie z samochodem
                  jadącym 50 km/godz.

                  No tak, tylko że jak jedziesz 50 to po pierwsze można coś ze szczeniaka
                  wymontować a po drugie, co jeszcze ważniejsze, autko mniej ucierpi
                • Gość: cabernet.merlot Re: Relatywnie 50km/h to dość wolno. IP: *.res.east.verizon.net 24.08.06, 19:17
                  Zalezy w jakiej odleglosci od ciebie wybiegnie.
                  Jakie obrazenia odniesie on i ty tez zalezy od predkosci. To proste.
                  Ale ludzie bez wyobrazni tego nie rozumieja.
            • Gość: kierowca z Anglii Re: Relatywnie 50km/h to dość wolno. IP: *.force9.co.uk 24.08.06, 17:25
              Skoro jst ograniczenie to znaczy ze jest tego jakas przyczyna.
              Moze w to nie uwierzycie ale w Angli na austostradzie M1 dojazdowej dordze z
              Londynu do lotniska w Luton na sporym odcinku jest ograniczenie do 40 mil tj
              okolo 60 km na godzine. Wprowadzony tam nowatorski system mierzenia sredniej
              predkosci powoduje, ze kazdy jedzie wolno i spokojnie i nikomu nie przyjdzei do
              glowy jechac szybciej. Nikt nie chce placic i znierac punkty karne.
              System polega na tym, ze na jednym odcinku jest kamera i po pewnym czasie jest
              nastepna. Sa one polaczone ze soba mierza one srednia predkosc na odcinku i
              jesli wyjdzie ona wieksza niz 40 mph to mamy mandacik.
              Dotyczy to rowniez motocyklistow gdyz w Anglii kamery robia zdjecia z tylu
              pojazdu a nie z przodu.

              Pozdrawiam
          • kooopa Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 23.08.06, 23:21
            tiges_wiz napisał:

            > ziiieeeeew .... Mejson udokumentowal gdzies swoja podroz nad mozem i liczyl
            > srednia .. poszukaj, kjest nawet film, gdzie jedzie 50 km/h w terenie
            > zabudowanym, ale to tylko dla ludzi o mocnych nerwach.
            >
            >

            co ty stary piszesz?? :| w ogole nie wiadomo o co ci chodzi
        • Gość: cabernet.merlot Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.res.east.verizon.net 24.08.06, 19:13
          Urodzili sie bez wyobrazni i nie wiedza o tym. To proste.
      • rom48 Co znaczy przepisowo ale z glowa?? 24.08.06, 07:47
        Jak bys potraktowal znak ograniczenia 50km/h na dlugim odcinku prostej drogi w lesie, bo takie miejsca sa?Sprobuj jechac krajowa 7 z dozwolona szybkoscia to przekonasz sie jak inni beda cie traktowali.
        • Gość: hehe:) Re: Co znaczy przepisowo ale z glowa?? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 24.08.06, 09:09
          trzeba jezdzic zgodnie z przepisami wtedy jak nam na raczki patrzy radarek albo
          niebiescy:) to oznacza z przepisami ale z głowa :P bo głowe trzeba miec zeby
          jechac zgodnie z przepisami jak stoi policja albo radar :D
        • Gość: bolo73 Re: Co znaczy przepisowo ale z glowa?? IP: *.pwpw.pl 24.08.06, 10:48
          To teraz małe wyjaśnienie: Akurat krajową 7 jeżdżę co tydzień i widzę wiele
          osób, które jeżdżą zgodnie z przepisami. Wcale nikt ich nie goni i nie cuduje,
          chyba że trafi się jskiś niedouczony czub, który opił się za dużo Red Bulla i
          teraz nosi go choera, a razem z nim i jego auto. Co prawda sam dość często ciut
          przeginam z prędkością, ale jak widzę "popisy" niektórych narwańców, to
          zaczynam się poważnie zastanawiać, czy nie przesiąść się do pociągu.
          Niechciałbym kiedyś skończyć, jako ofiara wypadku spowodowanego przez takich
          popaprańców...
          • Gość: Mike Re: Co znaczy przepisowo ale z glowa?? IP: 194.129.67.* 24.08.06, 18:53
            Jezdze krajowa 7 co tydzien. Najwieksze niebezpieczenstwo stanowia wlasnie Ci,
            ktorzy jezdza przepisowo, bo to albo to niedzielny kierowca, albo gosc jest
            nawalony.

            50kmh na terenie zabudowanym to jakis smutny zart. Jezdze z W-wy do Chalup w
            4:00 - 4:20 i robie to bezpiecznie. Mam prawko 17 lat i nigdy nie
            przydzwonilem. Spytaj sie o wypadki tych, co jezdza przepisowo.

            Zreszta kup sobie CB to uslyszych co o tych "przepisowo jezdzacych" mowia
            zawodowi kierowcy z TIR'ow.

            Pozdrawiam
        • Gość: cabernet.merlot Re: Co znaczy przepisowo ale z glowa?? IP: *.res.east.verizon.net 24.08.06, 19:24
          Potraciles kiedys sarne albo jelenia noca na drodze
          dwujezdniowej na ktorej wszyscy zazwyczaj jezdza ponad 100km/h
          bo taka szeroka i ma dobra nawierzchnie?

          Ja potracilem, ale na szczescie zwierzak stal a nie biegl
          a ja jechalem wolno bo byla slaba widocznosc.
          Trupa nie bylo wiec pewnie przez co najmniej jakis czas jeszcze przezyl.
      • miro777 Co to jest... 24.08.06, 08:22
        ..."przepisowo, ale z glowa" ? :-))))..
    • ab_extra Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 15.08.06, 22:42
      Już kilkakrotnie zauważyłem dziwną prawidłowość: jeżeli widziałem przed sobą
      samochód, który zwalniał przed obszarem zabudowanym lub na ograniczeniu
      prędkości, to sie okazywało, że miał rejestrację z Europy Zachodniej. No, może z
      wyjątkiem rejestracji niemieckich, ale w tym wypadku śmiem wątpić, czy
      prowadzili Niemcy.
      • Gość: gonzo Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.aster.pl 15.08.06, 22:53
        "....widziałem przed sobą samochód, który zwalniał przed obszarem zabudowanym
        lub na ograniczeniu prędkości, to sie okazywało, że miał rejestrację z Europy
        Zachodniej."- jak pojeździsz po Europie Zachodniej kilka lat (dzień w dzień a
        nie sporadycznie) to może zrozumiesz dlaczego tak się dzieje- nie można tego
        pojąć jak się samemu tam nie jeździ
        • Gość: marky Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.06, 10:47
          jak sie mieszka w normalnym kraju to reakcja na przestrzeganie prawa jest naturalna, jak kazdy czasem mam za ciezka noge ale uwazam ze jesli sie nie przestrzega prawa to nie ma co liczyc ze w kraju bedzie lepiej... abstrachujac od sytuacji politycznej uwazam ze nie ma sie co tlumaczyc ze przepis jest glupi itp. jesli wszyscy beda sie stosowac do tych przepisow ktore uwazaja za sensowne to zapanuje chaos, a juz zupelnie nie rozumiem mend jezdzacych po alkoholu...
      • vatseq Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 16.08.06, 09:16
        ab_extra napisał:

        > No, może z wyjątkiem rejestracji niemieckich, ale w tym wypadku śmiem wątpić,
        > czy prowadzili Niemcy.

        Po sposobie jazdy w terenie zabudowanym poznaje się "echt Deutsch'ów"
        (prawdziwych Niemców) od "Volks(wagen)deutsch'ów" (farbowanych Niemców).
        Mieszkam na G. Śląsku i takich testów przynależności narodowej mogę
        przeprowadzać wiele. Zawsze się sprawdza!
      • Gość: uklak Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 20:28
        Ja tak robiłem jak nie miałem waznego prawka (które było ważne). Ale jak w
        pewnym momencie na trasie z Wroclawia do Wwy wsie ciągnęły się przez dobrych
        kilknaście km, droga przede mną była pusta i prosta, to myslałem że mnie coś
        trafi. Teraz jeżdzę przez Katowice
        • sum_tzw_olimpijczyk Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 23.08.06, 20:38
          Znam to :/ Do Bełchatowa jedzie się przez wsie, obszar niezabudowany trwa przez
          100m, potem 2 chaty i znowu to samo :/
      • Gość: lolek tam znaki stawia sie z głową IP: *.chello.pl 23.08.06, 21:50
        i jest inne prawo, np. w szwajcarii można wyprzedzać na przejsciu dla pieszych,
        jeśli pieszy zbliża sie do przejścia należy bezwzględnie sie zatrzymać i
        umożliwić mu przejscie. Rzeczywiście w terenie zabudowanym na zachodzie
        przestrzega się ograniczen, na terenie niezabudowanym jedzie sie tyle na ile
        warunki pozwalają.
        www.cotynato.prv.pl
        • tbernard Re: tam znaki stawia sie z głową 24.08.06, 11:58
          A jeśli ten zbliżający się do przejścia pieszy nie ma zamiaru
          przechodzić, to należy po zatrzymaniu pojazdu wyjść i siłą przeciągnąć
          tego pieszego na drugą stronę?
    • Gość: Piort Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.06, 07:14
      Znaki i przepisy wymyślają urzędnicy lokalni i wyższego szczebla. Lokalne
      zarządy dróg są zainteresowane jak największą ilością znaków drogowych na swoim
      terenie, bo są powiązane z wytwórcami znaków. Powszechny jest znak "ostry,
      niebezpieczny, lub z daleka niewidoczny zakręt..." ustawiony na łagodnym łuku
      drogi na płaskim, niezabudowanym terenie. Do tego wkrótce dochodzi znak
      ograniczenia prędkości, a za nim zjawia się policja z radarem. Niedawno
      zwiedzałam okolice z lat młodości i choć stan dróg jest zgody z upływem czasu,
      to oznakowanie naprawdę imponujące. Wiele znaków ograniczenia prędkości jest
      ustawianych po to, żeby zarządca drogi nie ponosił odpowiedzialności za jej
      stan. O ile prościej ustawić 40 km/h niż naprawić dziurę w jezdni. Albo taki
      idiotyczny znak: uwaga-wypadki i dowcipny obrazek człowieka uderzanego przez
      samochód. Od tego jest zarząd drogi, żeby takie miejsca identyfikować i
      eliminować, a nie oganiczać jej użytkowanie. Powszechne na naszych drogach
      koleiny też są pięknie oznakowane, wprowadza się ograniczenie prędkości i
      piękny obrazek, a likwidacja kolein wejdzie do planu remontów dróg za ileś tam
      lat. Najprościej ograniczyć prędkość pojazdów do prędkości pieszego i brać
      pieniądze za zarządzanie drogami.
      • tiges_wiz Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 16.08.06, 09:40
        mieszkasz w warszawie?
        • emes-nju Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 16.08.06, 13:31
          He, he...

          To procedura znana w calej Polsce, ale Warszawa i jej okolice faktycznie maja duzo znakowych "nasadzen". Wczoraj (w nocy) za to jechalem FATALNA droga, ktora jechalo mi sie CUDOWNIE. Ogranicznenia (z wyjatkiem zawartych w KD) byly nieczeste. Dopiero po zblizeniu sie do stolicy natknalem sie na 9 km ograniczneie do 40 km/h z powodu dziurawego POBOCZA ;-) I to bylo miejsce, w ktorym NIE jechalem z grubsza przepisowo (poza miastem 90-100 km/h - w terenie zabudowanym, w zaleznosci od faktycznej zabudowy, 60-70 km/h) - prulem tam 90 km/h, stwarzajac zatrwazajace zagrozenie dla mojego portfela, bo skoro pobocza odwiedzac nie zamierzalem, to ograniczenie do 40 km/h mnie nie bardzo dotyczylo :-P
          • Gość: volf Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.173.wmc.com.pl 23.08.06, 23:38
            emes - za takie wykroczenie stołeczna policja chce Ci zabrać prawko: za
            dwukrotne przekroczenie prędkości - obligatoryjny zabór prawka. Tylko o jednym
            zapominają: 90 km/h o 4rano pod szkołą gdzie jest ograniczenie do 40 km/h różni
            sie od jazdy 110 km/h przez gęsto zabudowaną wieś, między małymi dziećmi i
            krowami, gdzie nie ma "nawiedzonego" wójta którego żona produkuje znaki
            drogowe. A co do ograniczeń: widziałem znak "Uwaga niebezpieczny zakręt", i
            ograniczenie do 40 przed zakrętem 15 stopniowym, widziałem ograniczenia do 50
            km/h na 2 pasowej jezdni ograniczonej ze wszystkich stron barierkami (pies ani
            krowa nie wyskoczy, bo nie ma jak), widziałem znaki wykluczające się nawzajem
            postawione obok siebie, widziałem teren zabudowany składający się z .... lasu,
            widziałem ograniczenia,których "zapomnieli" po sobie panowie rozbotnicy i
            pięknie wyremontowaną drogą trzeba było jechać 40 i jeszcze wiele rzeczy
            widziałem,ale wszystkie k..ufa w Polsce. Marzę o tym, żeby znaki
            odzwierciedlały realne zagrożenia, bo dzięki nim wiedziałbym, gdzie mam
            zwolnić,gdzie moge przyśpieszyć. Tymczasem jest tak, że w zakręt ograniczony do
            40 km/h wchodzę bez mydła 120 km, a w zakręcie ograniczonym do 70 km.h z trudem
            mieszcę się zprzepisową predkością. Jest tak,że jadąc z Gdańska do Krakowa, na
            każdym skrzyżowaniu muszę jechać na inne miasto: Katowice, Wrocław,
            Kraków,Radom, Kielce itd. Ja wiem, że to ta sama trasa wylotowa, ale czemu na
            każdym znaku jest inne miasto? Nauka geografii?
            P.S.
            Wiecie co zrobili samorządowcy na A2 po otwarciu autostrady do strykowa?!?!?
            Następnego dnia postawili przed wszystkimi skrzyżowaniami ograniczenia:do 50,
            do 40, do 70 km/h. Czyli jak z drogi zniknęły TIRy i część osobówek, to stała
            się niebezpieczna, i trzeba ją było spowolnić... Tak się u nad ustawia znaki...
    • Gość: kola Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.06, 14:46
      W naszym kraju wielu kierowców jeżdzi zgodnie z przepisami i, co najważniejsze,
      jeździ bezpiecznie. Niestety, bohaterami czołowek gazet i serwisów
      informacyjnych są ofiary wariatów drogowych i sami szaleńcy, którzy nie mają
      wyobraźni, szczycza się bezsensownie rowijaną prędkością na drogach z dziurami i
      tym podobni.
      • Gość: Piort Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.06, 05:19
        Wiara w omnipotencję przepisów jest naiwnością. Przepisy są po to, aby ustalić
        kto jest winny i nie mają wiele wspólnego z bezpieczeństwem. Bezpieczna jazda
        wymaga wyobraźni i stosowania zasad ruchu drogowego. Co z tego, kiedy wypadki
        powodują właśnie ci, którzy nie mają wyobraźni, nie stosują się do zasad ruchu
        i ignoruja przepisy.
    • dziedzicznacytadelafinansjery Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 17.08.06, 17:18
      Dopóki każde przekroczenie dozwolonej prędkości nie spowoduje wu kierowcy
      strachy przed dotkliwymi konsekwencjami, nic się nie zmieni. Żadne tam akcje
      "powrót", "znicz" czy inne. Jak u nas się pracuje akcjami, to a akcjami są efemty.

      Zmianie muszą ulec 3 elementy:
      1. Dotkliwość i nieuchronność sankcji
      2. Większe zaangażowanie słuzb odpowiedzialnych
      3. Wzrost poziomu ogólnej kultury prawnej kierowców (i nie tylko)

      Ad 1. Nic tu nie dadzą wysokie mandaty, jeżeli z policjantem da się
      "wynegocjować" 50 złotych. Nic tu nie dadzą pohukiwania minitra Ziobry, jeżeli
      sądy będą nadal skazywały kierowców na śmieszne kary (ostatni przykład -
      kierowca od granicy niemieckiej wychlał 10 piw, jak go złapali miał 2,5 promila-
      ale wnioskował o dobrowolne poddanie się karze i proawdopodobnie zapłaci grzywnę
      i na rok starci prawo jazdy. Nie, nie, jacet nie jechał rowerem, tylko
      ciężarówką.) Jeżeli kara nie bedzie dotkliwa (a dla dużej części pijaków za
      kółkiem wiezienie w zawiasach to nie kara, a odebranie prawa jazdy tym bardziej,
      bo on samochód uruchamia kluczykami a nie prawem jazdy)

      Ad 2. Przysłowiowa już policja z suszarką w lesie 5 metrów przed końcem terenu
      zabudowanego to juz nawet nie głupota, ale jawne zachowanie prokorupcyjne i z
      tym też się "krwawy Ludwik powinien zająć". Poza tym wzmocnić roleobywateli w
      ściganiu drogowego piractwa. Pozwolic zgłaszać przypadki niebezpiecznej jazdy,
      zainteresować się filami, które ktoś komórką nakreci - i wzyważ delikwentów na
      komendę. Mandatu może z tego nie będzie, ale prewencyjnie to jak najbardzeij
      zadziała

      Ad 3. Poprzednie punkty (a zwłaszcza 1) mogą proces ów przyspieszyć.
      • piort Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 18.08.06, 09:39
        Nie zatelefonuję na policję w żadnej sprawie, nawet gdybym był świadkiem
        morderstwa! Policja widzi na monitorze dane dzwoniącego czy to z telefonu
        stacjonarnego, czy z komórki, a z doświadczenia wiem, że te dane często
        wyciekają z policji. I po co mi kłopot? Nawet zatelefonowanie z publicznego,
        czy specjalnego telefonu do policji może zdekonspirować dzwoniącego, bo w
        pobliżu są kamery nagrywające obraz jak leci.
        Policja w Polsce ma już takie prawa i środki, że powinna bez pomocy obywateli
        poradzić sobie z przetępczością, ale nie wożąc tyłki w samochodach, tylko
        patrolując pieszo podwórka i zaułki w dzień, a szczególnie w nocy.
        • Gość: Radek Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.06, 23:35
          Ależ ty naiwny jesteś. Na zachodzie policja ma jeszcze wyższe środki, a w dużej
          mierze jej skuteczność opiera się na współpracy ze zwykłymi obywatelami. Nazywa
          się to społeczeństwo obywatelskie. Jednym z czynników wyróżniających takie
          społeczeństwo jest właśnie to, że obywatele częściej dzwonią na policję. My
          możemy o czymś takim tylko pomarzyć.
          • k_r_m Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 09:56
            nie ma sensu dzwonić na policję bo i tak nie przyjada, byłem kiedyś świadkiem w
            łodzi jak gó..arstwo z piwem w ręku demolowało sprayem przystanek o godz 23,
            zadzwoniłem na policje, tam facet ze smętnym głosem powiedział, że zaraz
            przyjadą policjanci, czekałem jeszcze pół godziny, gó..arze bawili się w
            najlepsze, a policja się nie pojawiła, czy później to nie wiem bo przyjechał mój
            autobus, ale z jeśli nawet to z takim czasem reakcji nie ma na co liczyć, tak
            samo w przypadku włamania do mojego samochodu, pan z ubezpieczenia był po 15
            minutach, a policja po prawie dwóch godzinach
            załosne
      • ksaweryl DOSC "terroru" na drogach 20.08.06, 01:29
        Zaczne od drobnego przykladu: Dzis kierowca arogancko nawrzeszczal na mnie za to
        ze skorzystalem z mojego prawa i wszedlem na przejscie na pieszych. (zmusilem go
        do hamowania, gdyz jechal 30 km/h i nie chcial ustapic mi pierwszenstwa).

        Inny przyklad: Masowo zdaza mi sie ze jadąc autem przepisowo (w ruchu miejskim)
        zgodnie z predkoscia maksymalna okreslona na znakach lub rozsądnie-niewiele
        szybciej, jestem w arogancki sposob traktowany przez kierowcow ktorzy chca
        jechac znacznie szybiec niz to dozwolone. Powodują oni oczywiscie zagrozenie na
        drodze, jadac np 70 km/h przez waskie zatloczone uliczki.

        Kolejny przyklad: na skrzyzowaniu kierowca wymusil na mnie pierwszenstwo jadac
        70-80 km/h w miejscu gdzie obowiazuje "strefa 30km/h" i wszystkoie skrzyzowania
        rownorzedne. W razie kolizji i uderzenia z boku mogl mnie po prostu zabic.
        Spotkalem na kolejnym skrzyzowaniu i uprzemie zwrocilem uwage ze wymusil
        pierwszenstwo. On na to ze "trudno".

        Czy w kraju nalezacym do unii europejsiej obywatel korzystajacy ze swoich praw i
        postepujacy zgodnie z przepisami ma byc obiektem agresywnych atakow ze strony
        tych ktorzy prawo lamia? Czy mam sie bac o swoje zdrowie bo idioci jezdza w
        sposob niebezpieczny? Czy podatnicy maja placi za leczenie ofiar wypadkow bo
        kretyn nie przestrzega elementarnych przepisow?

        Potrzebna jest akcja obywatelska w polaczeniu ze wsparciem policji i mediow w
        celu zorganizowanego tepienia tego swoistego 'terroru' drogowego - gdzie banda
        dresiarzy w wielkich autach sciaganych z niemieckich szrotow dyktuje warunki na
        drodze. W kraju gdzie rocznie 6 tysiecy osob ginie w wypadkach samochodowych a
        przewazajaca liczbe stanowia zapewnie piesi...

        Wracajac do agresywnych burakow na drodze. Nawet w Czechach wprowadzono nowy
        kodeks drogowy i jest on teraz rygorystycznie przestrzegany. Podobnie jak w
        innych krajach bardziej cywilizowanych: jezeli pieszy zbliza sie do pasow z
        zamiarem przejscia to kierowcy maja obowiazek umowzliwic mu wejscie na pasy. I
        na prawde to robia! Praktycznie wszyscy. U nas jest to tylko martwe prawo. U nas
        obowiazuje prawo dzungli, kto wiekszy ten rzadzi na drodze. Piesi w poplochu
        przebiegaja przez przejscie dla pieszych...

        Buractwo trzeba tepic. Potrzebna jest policyjna goraca linia telefoniczna.
        Normalni kierowcy i piesi powinni po prostu zapisywac numery burakow i zglaszac
        na policje. Jezeli na danego burak bedzie kilkanascie skarg w miesiacu to bylaby
        to podstawa do wezwania i ostrzezenia delikwenta a w dalszej kolejnosci do
        konkretnych sankcji - np. surowszego traktowania przez policje w razie
        wykroczenia drogowego. Dlaczego policja nie mialaby miec Rejestru Burakow ktorzy
        stanowia zagrozenie na drodze? Dlaczego nie doprowadzic do tego zeby Burak czul
        ze nie oplaca mu sie przeginac na drodze tylko dla tego ze nie ma w poblizu
        policji?

        Przerazajaca jest obecna bezkarnosc Burakow i ich agresja wobec tych ktorzy chca
        jezdzic normalnie... A na prawde, w europie w normalnych uliczkach miejskich o
        kednym pasie ruchu jezdzie sie 50-60 a nie 80 km/h. W normalnych krajach pieszy
        na prawde ma swoje prawa.

        Moze warto o troche wpisow poparcia na forum, moze wtedy zainteresuja sie tym
        media i cos wymusza na policji... Inaczej pieszy nadal bedzie sie bal wejsc na
        pasy albo bedzie musial pokornie czekac az wszystkie auta przejada zeby biegiem
        przejsc na druga strone...

        pozdrawiam wszystkich i prosze o komentarze. Burakow nie prosze o wpisy.
        Przeprowadzcie sie do Rosji - tam sie wlasnie tak jezdzi...
        • sum_tzw_olimpijczyk Re: DOSC "terroru" na drogach 20.08.06, 07:41
          Z czym Ty chcesz walczyć? Jazda zgodnie z przepisami? Na forum wyraźnie widać,
          jaki jest do tego stosunek.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=47128006&a=47133758
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=47128006&a=47160450
          Ciapowata jazda, czyli jazda zgodnie z przepisami. Miszczowie kierownicy...
          • ksaweryl Re: DOSC "terroru" na drogach 20.08.06, 11:50
            rozumiem ze jezdzenie 50 km/h w miescie to ciapowato. zwalnianie przed
            przejsciem dla pieszych zeby mogli przejsce to ciapowato...
            rozumiem wiec ze w calej unii europejskiej jezdzi sie ciapowato. i tylko polacy
            to prawdziwi mezczyzni ktorzy wiedza jak sie jezdzi...miszczowie kierownicy...
            nie ma to jak meskie ego...
            • Gość: Piort Re: DOSC "terroru" na drogach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 06:51
              Biedny Ksawerylu! W jakim świecie Ty żyjesz? Wchodzisz przed jadący samochód i
              dziwisz się, że kierowca miał do Ciebie pretensje. Pal diabli Ciebie, ale gdyby
              on Cię uszkodził, to miałby poważne kłopoty. Nie wierz w żadne prawo poza
              prawami przyrody, a te mówią, że samochód może zrobić człowiekowi większą
              krzywdę niż człowiek samochodowi. Ważny jest instynkt samozachowawczy i on mi
              każe jechać z prędkością 120 km/h za innymi samochodami mimo iż znak nakazuje
              30 km/h. Tenże instynkt nie pozwala mi wejść na przejscie dla pieszych przy
              zielonym świetle, gdy do przjścia zbliża się, nie hamując, samochód. Nie wierzę
              w omipotencję prawa. Gdyby wszyscy go przetrzegali, to byłby raj na ziemi
              (albo piekło), ale wystarczy jeden nie przestrzegający i wszystko bierze w łeb.
              Trzeba mysleć!
              • Gość: Miś Re: DOSC "terroru" na drogach IP: *.aster.pl 23.08.06, 22:36
                Mieszkałem jakiś czas na zachodzie.
                I tam po prostu samochody się zatrzymują gdy na chodniku przy przejściu stoi pieszy.
                Ale co tam, polaczki-buraczki się musza swoimi 20-letnimi rupieciami nabawić. Co
                tam przepisy, bezpieczeństwo i inne pierdoły jak zwyczajna przywoitość.
                • Gość: ~ Re: DOSC "terroru" na drogach IP: *.chello.pl 24.08.06, 02:11
                  A Ty polaczku się zawsze zatrzymujesz gdy przy przejściu stoi pieszy?
                  • Gość: Mis Re: DOSC "terroru" na drogach IP: *.aster.pl 24.08.06, 09:03
                    Tak. A ty nie?
                    • tbernard Problem z pieszymi 24.08.06, 12:43
                      Bardzo często gdy zatrzymuję się aby pieszego przepuścić, ten nie ma
                      zamiaru przechodzić. Ot stoi sobie i medytuje, lub z kimś sobie ciekawie
                      gawędzi. Czy jest jakiś przepis w tych cywilizowanych krajach, który
                      zakazywałby zatrzymywania się pieszym przy przejściach jeśli nie mają
                      zamiaru przechodzić? Bo jak rozpoznać, że ktoś ma taki czy inny zamiar?
                      A jeśli nie ma zamiaru przechodzić, a my nadal podejrzewamy, że on ten zamiar
                      ma, to czy należy po zatrzymaniu wysiąść i siłą przeciągnąć na drugą stronę?
                      • Gość: divak Re: Problem z pieszymi IP: *.ift.uni.wroc.pl 24.08.06, 14:44
                        możliwe ze nie dowierzają kierowcy, bo większość nie ma zamiaru nikogo
                        przepuszczać. Ja kiedyś w Nachodzie w Czechach (3km od granicy polskiej)
                        zatrzymałem ruch na skrzyżowaniu. Bo podszedłem do pasów i czekałem aż wszyscy
                        przejadą. A wszyscy czekali aż ja przejdę. Zderzenie cywilazacji, prawda?
                        • tbernard Re: Problem z pieszymi 24.08.06, 21:33
                          Niedowierzanie możliwe jest gdy pojazd zwalnia ale jeszcze się toczy.
                          Ja mówiłem o przypadku gdy zatrzymany już jest pojazd, a pieszy nawet nie
                          raczy spojrzeć w moim kierunku, ot gdzieś sobie błądzi wzrokiem ale na
                          pewno nie tam gdzie patrzeć powinien zainteresowany przejściem na drugą stronę.
                          Sprawia wrażenie, że po prostu zapragnął sobie tam przystanąć i podziwiać jakieś
                          bliżej nieokreślone widoki.
                • Gość: kierowca Re: DOSC "terroru" na drogach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 16:32
                  ale się zapędziłeś , co ma wspólnego "wiek" samochodu z kulturą jazdy????
              • Gość: divak2 taaa IP: *.ift.uni.wroc.pl 24.08.06, 11:18
                > Tenże instynkt nie pozwala mi wejść na przejscie dla pieszych przy
                > zielonym świetle, gdy do przjścia zbliża się, nie hamując,

                taaa, mam grzecznie czekac bo niejaki piort (..erd) jedzie, a przejde sobie w
                nastepnym cyklu świateł, ze sie do roboty spoznie to pikus, wazne ze burak
                przejedzie pierwszy i utwierdzi sie w swoim poczuciu waznosci meskiej burackiej
                dumy.
                swoja droga jakby taki wlasnie piort mnie potracił na pasach przy zielonym
                swietle dla pieszych, to ja bym sie cieszył, ze miałby on kłopoty z tego powodu,
                powinien on wtedy je miec tak, zeby mu sie odechciało przejeżdżać 120km/h na
                czerwonym swietle.
                jezeli chcemy tak traktowac sprawy jak chce tego niejaki piort to podchodzac
                do przejscia dla pieszych bedziemy rzucac na nie np. smietnik, zeby zmusic
                samochody do zatrzymania sie. Co mnie obchodzi ze ktos uszkodzi sobie autko.
                • fc_pl Re: taaa 24.08.06, 15:24
                  > swoja droga jakby taki wlasnie piort mnie potracił na pasach przy zielonym
                  > swietle dla pieszych, to ja bym sie cieszył, ze miałby on kłopoty z tego
                  powodu
                  > ,
                  > powinien on wtedy je miec tak, zeby mu sie odechciało przejeżdżać 120km/h na
                  > czerwonym swietle.

                  jakby cie potracil przy takiej predkosci to bys sie cieszyl w niebie.
                  • Gość: divak2 Re: taaa IP: *.ift.uni.wroc.pl 24.08.06, 15:54
                    no jakby tak jechał to bym mu rzucił śmietnik :)
            • Gość: lesk Re: DOSC "terroru" na drogach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 14:05
              Powini zaostrzyć przepisy to jedyne rozwiązanie, żeby zaprowadzić porządek na
              polskich drogach. A najbardziej mnie denerwuja kierowcy ciężarówek.Np. ostatnio
              przede mną jechala ciężarówka ok.80km/h w terenie zabudowanym. Nauczcie się
              jeździć zgodnie z przepisami to nie bedzie tylu wypadków!!
              • Gość: Mada Re: DOSC "terroru" na drogach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 15:52
                Jeżeli chodzi o kierowców TIR-ow to jest to zwyczajna tragedia. Jechałam we
                wtorek z Poznania do Warszawy, był spory ruch. Uratowało mnie pobocze, dwa TIR-
                y się wyprzedzały nie zwracając uwagi na fakt, że nadjeżdzają samochody. Mam
                wrażenie, że kierowcy TIR-ów myślą w następujących kategoriach: jestem większy,
                więc reszta niech się dostosuje.
        • Gość: xxx Re: DOSC "terroru" na drogach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.06, 22:29
          jestem 100% za, szkoda że inni nie są za tylko przeciw
          • Gość: Miś Re: DOSC "terroru" na drogach IP: *.aster.pl 23.08.06, 22:38
            To jest nas już dwóch ;-)
            Pozostaje tylko nadzieja, ze może kiedyś buraczana Polska rzeczywiscie znajdzie
            sie w Europie = póki co w kwestii kultury na drodze to porównanie nawet z Azją
            to brzmi jak nobilitacja.
        • jasnacholera Re: DOSC "terroru" na drogach 23.08.06, 23:20
          podoba mi się pomysł z dzwonieniem na policję z numerem rej wariatów. mógłby to być np ogólnokrajowy nr sms pod ktory wysyłałoby sie rej. delikwenta a prosty program odsiewałby najczęsciej pojawiający sie numerek i powiadamiał policje
          • Gość: me Re: DOSC "terroru" na drogach IP: *.acn.waw.pl 24.08.06, 15:10
            > podoba mi się pomysł z dzwonieniem na policję z numerem rej wariatów. mógłby to
            > być np ogólnokrajowy nr sms pod ktory wysyłałoby sie rej. delikwenta a prosty
            > program odsiewałby najczęsciej pojawiający sie numerek i powiadamiał policje

            No i wystarczy ze zbierze sie kilku z jednej wsi i namowi przeciwko nielubianemu
            sasiadowi. Poswieca te pare zloty, wysla serie smsow i sasiad udupiony! Bez
            dowodow i powodow, ale po co one w IV RP, prawda?
            • Gość: jch Re: DOSC "terroru" na drogach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.06, 21:38
              kilku z jednej wsi jeśli zechce udupić sąsiada to się zbierze po pare złotych i da "uczciwemu" koledze z policji by ten "uprzyjemnił" życie sąsiadowi.

              lekarze i pielęgniarki czasem zabijają, może zrezygnujemy z medycyny?
        • Gość: Magda Re: DOSC "terroru" na drogach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 14:01
          Ja też jeżdżę zgodnie zprzepisami. Byłam także w Czechach i Austrii i naprawdę
          tam kieowcy przestrzegają przepisów i co najważniejsze obowiązuje tam kultura
          na drodze, nie ma tzw. buraków.
        • Gość: Jerry Re: DOSC "terroru" na drogach IP: 212.160.138.* 24.08.06, 15:29
          zgodnie z obowiązującym w Polsce KD pieszemu NIE WOLNO wejść na przejście dla
          pieszych tuż przed nadjeżdżający pojazd, wyjątek stanowią tzw. strefy
          zamieszkania gdzie piesi mają zawsze pierszeństwo
          • Gość: divak2 Re: DOSC "terroru" na drogach IP: *.ift.uni.wroc.pl 24.08.06, 15:56
            A jak sie swieci zielone swiatlo dla pieszych i w związku z tym zaden pojazd
            nadjeżdżać NIE POWINIEN?
            • Gość: Jerry Re: DOSC "terroru" na drogach IP: 212.160.138.* 24.08.06, 16:05
              To ma byc dowcipne, czy tez na serio? Bo jak na serio to cud, że skleciłeś(-aś)
              tyle słów...
              • Gość: divak2 A jakieś argumenty? IP: 194.146.219.* 24.08.06, 18:01
                Powszechnie wiadomo, że jak pieszy ma sielone to samochody mają czerwone i
                powinny się przed przejściem dla pieszych zatrzymać. W wypadku gdy świeci sie
                zielona u strzałka dla jadacych w prawo to mogą oni jechać pod warunkiem, że nie
                utrudnią oni ruchu innym użytkownikom drogi (np. nie utrudnią przejścia przez
                jezdnie przechodniom).
                A jak ktoś dojeżdża 120km/h do skrzyżowania i olewa fakt, że ma czerwone
                światło, to należy mu się strzał z bazooki, kamień na przednią szybę albo dzwon
                ze śmieciarką.
                A Twoja odpowiedź na mój post taką właśnie jazdę przypomina :P
                • zbig72 Re: A jakieś argumenty? 25.08.06, 08:53
                  chyba naprawde masz kłopoty z percepcją - nikt tu nawet nie analizuje przejść
                  ze światłami bo to przypadki OCZYWISTE - chodzi o przejścia bez sygnalizacji, a
                  na takich przejściach pieszy nie ma prawa wejść bezpośrednio przed samochód
                  (wtedy nawet jeśli dojdzie do potrącenia to winnym będzie pieszy, praw fizyki
                  nie oszukasz)
              • ksaweryl DOSC "terroru" na drogach 2 25.08.06, 12:07
                No, jestem zbudowany. Bo okazuje sie ze nie jestem sam. Daje sie oczywiscie
                zauwazyc grupa tych ktorzy silnie wierza ze po to maja auto zeby czuc sie
                lepszym od innych i nie musza przestrzegac przepisow. Dla nich sugeruje, niech
                zbiora podpisy i zloza projekt ustawy o zmianie prawa o ruchu drogowym. I niech
                proponuja zeby obywatel burak mial pierwszenstwo przed obywatelem pieszym.
                Ciekawie jak im pojdzie. W kazdym razie tak to sie robi w panstwie prawa ktorym
                rzekomo jestesmy - kolegow burakow odsylam do konstytucji (w nastepnym odcinku
                wyjasnie moze co to znaczy 'konstytucja').
                No i powiem jeszcze ze w polsce jak w wiekszosci niezamoznych krajow, obowiazuje
                kult samochodu. Auto swiadczy o statusie. A mentalnosc buraczana kaze ludziom
                myslec ze posiadanie auta znaczy ze jest sie lepszym od pieszego. Na prawde
                polecam glosy tych ktorzy mieszkali i jezdzli na zachodzie. Nawet w Czechach.
                Wiec niech mi nikt nie mowi ze europa zachodnia jest nienormalna a my Polacy to
                wiemy lepiej...

                Co do pieszych przed przejsciem. Tak, to prawda ze wielu z nich też nie zna
                przepisow i swoich praw. Przez lata buractwa przyzwyczaili sie ze lepiej
                pokornie czekac. Takie to obciazenie jeszcze z czasow komunizmu, kiedys minie.
                Mam nadzieje. Wypadaloby tylko ządac od policji i strazy miejskiej zeby
                skutecznie egzekwowala prawo. Ale bez wlaczenia sie w to mediow sprawa sie nie
                zacznie. Niektorzy piesi sa ciapowaci i faktycznie stercza obok przejscia nie
                chcac wcale przejsc. Znowu - niech media edukuja. Zamiast mowic o wystawie psow
                rasowych i innych bzdurach.

                Ktos podnosil argument ze grupa niechetnych sasiadow moze sie zmowic na kogos i
                slac na niego nieprawdziwe skargi. Coz, przeciez zgloszenie telefoniczne lub
                smsowe (dobry pomysl!) nie byloby samo w sobie dowodem ani podstawa sankcji. Ale
                jesli powtarzaja sie skargi na konkretnego kierowce to mozna skierowac do niego
                ostrzezenie, wpisac do bazy danych itp. Jezeli taki kierowca za tydzien zostanie
                zatrzymany przez policje za przekroczenie predkosci to wtedy jest konkretny
                dowod (odczyt radaru) a wszystkie skargi moga byc okolicznoscia obciazajaca. I
                wtedy np mandat nie wg cennika tylko odpowiednio wiekszy. Mysle ze w ten sposob
                moznaby skutecznie temperowac nadgorliwych kierowcow. W imie interesu
                publicznego, bo podkreslam: nie chodzi o moje dobre samopoczucie ani o zawisc ze
                ktos ma lepsze auto (jeszcze niedawno jezdzilem autem za ponad 100 tys zl wiec
                niech mi ktos nie mowi ze jestem sfrustrowanych kierowca malucha). Ale nie moze
                byc tak ze piesi sa zastraszeni (zwlaszcza osoby starsze), boja sie korzystac z
                wlasnych praw, co weekend ginie na drogach 20 osob (rocznie to kilka tysiecy) a
                jezeli pieszy lub kierowca stosuje sie do przepisow to narazony jest na szykany
                i agresje ze strony burakow. Chodzi o to zeby przyslowiowy pan burak nie czul
                sie bezkarny i zeby wiedzial ze jego numery rejestracyjna sa tez po to zeby
                mozna tepic jego buractwo. niech przemysli. jak niecierepliwy to niech nie
                jedzie. jak sie nie podoba to do Rosji - tam sie na prawde tak jezdzi. Tzn tak
                jak mowilem - czym biedniejszy kraj tym bardziej buraki w autach sa bezkarne. w
                Rosji gorzej niz u nas: tam sie auta nie zatrzymuja tylko trabia zeby pieszy
                uciekal z pasow....

                Wracajc do Polski. Celowo odnosilem sie glownie do terenu zabudowanego. Nie
                proponowalbym radykalnego i sztywnego przestrzeganie wszystkich obecnzch
                ograniczen predkosci poza miastem, bo wtedy polska stanie - przejazd z wroclawia
                do warszawy trwalby 7- godzin. No, moze powinno sie ewentualnie urealnic znaki
                drogowe. Swoja droga ciekawe dlaczego w kraju bez autostrat i drog ekspresowych
                wiekszosc transportu odbywa sie TIRami? To pytanie o cala polityke transportowa.

                Dobra. tyle na razie...
                • kozak-na-koniu Re: DOSC "terroru" na drogach 2 25.08.06, 14:33
                  Komuna - komuną; buractwo - buractwem; konstytucja - konstytucją a nieznajomość
                  przepisów - jak raczyłeś zauważyć, szkodzi! Art. 13 i 14:
                  www.prawojazdy.com.pl/files/kodeks/prawo_o_ruchu_drogowym.swf
                  Nie wiem czy można tu wymiślić coś lepszego. Reszta - to tylko kwestia
                  interpretacji, okoliczności, kultury obu stron...
                  Kiedyś (bodajże, w latach '80 XX w.) wprowadzono przepis nakazujący
                  kierowcyzatrzymać się, gdy pieszy "przejawia zamiar" wejścia na przejście dla
                  pieszych i szybko się z niego wycofano, gdyż okazał się nieprecyzyjny,
                  wieloznaczny i niemożliwy do wyegzekwowania.
                  ...A transport TIRami jest po prostu najwygodniejszy. O tym na szczęście nie
                  decydują urzędasy i politykierzy, tylko przedsiębiorcy.
                  • ksaweryl Re: DOSC "terroru" na drogach 2 25.08.06, 16:11
                    slusznie mowisz - chodzi wlasnie o kulturę jazdy. polecam tez przepis art. 26.2
                    - wielu kierowcow go nie zna.

                    a co do TIRow to problem tylko taki ze firmy transportowe placa tylko za paliwo
                    a pozostale koszty sa przerzucane na innych: mieszkancy okolicznych domow -
                    halas, spaliny, utrudnienia w ruchu oraz oraz ci ktorzy musza potem jezdzic po
                    koleinach, bo wiele drog zwyczajnie sie do takiego transportu nie nadaje... wiec
                    ciekawe komu jest najwygodniej :-)
            • Gość: Jeery Re: DOSC "terroru" na drogach IP: 212.160.138.* 24.08.06, 16:14
              Ach już wiem o co Ci chodzi, widzisz cmentarze są pełne grobów tych, co uważali
              (i to zgodnie z KD) że mają pierszeństwo...
              Ja sam musiałem sporo razy hamować bo fakt, że np. jestem z prawej strony dla
              wielu nie jest istotny, ważniejsze, że oni jadą prosto, albo po lepiej
              wyglądającej ulicy - to są autentyczne wypowiedzi akurat kobiet które omal nie
              wjechały mi w lewy bok na skrzyżowaniach typu T i którym zwróciłem uwagę na
              przepisy. A pewien rowerzysta po wymuszeniu na mnie pierszeństwa na
              stwierdzeniu że jest na ulicy i powinien przestrzegać przepisów - stwierdził "a
              on jest na rowerze" i sobie pojechał...
              Oczywiście ja sam też coś tam przeskrobałem ...
        • Gość: jola69 "... banda dresiarzy w wielkich autach sciaganych IP: *.e-wro.net.pl 24.08.06, 17:03
          ... z niemieckich szrotow" - masz kompleks bo pewnie jezdzisz "maluchem"? Jestem szczesliwa, ze na niemieckich drogach nie ma band sklerotycznych emerytow w 126p, duzych fiatach, ladach i skodach105!!! Polskie drogi to taki smieszny skansen - nic dziwnego, ze tu nikt niczego nie przestrzega - hahaha
      • Gość: Mis Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.aster.pl 23.08.06, 22:42
        Dobrze prawisz.
        Łamanie prawa drogowego w Polsce po prostu jest bezkarne.
    • Gość: kolowr kiedyś uważano, ze ziemia jest płaska, podparta IP: *.chello.pl 22.08.06, 20:39
      zółwiami i coś o krokodylach jeszcze było, ale to już nie ważne, wreszcie poszło
      i cywilizacja dostosowała się do zmian....

      tymczasem wiele przepisów jest dokładnie taka sama jak w czasach, kiedy to
      królowały na szosach PF126p ze wspaniałymi hamulcami, trzymaniem na drodze i
      oszałamiającymi osiagami (wg starego testu z którejś gazet, niesamowite 78 kmh
      średniej na trasie z wawy do katowic ;))

      no i tak mniej więcej bywa. nie zawsze trzeba wierzyć słowy pisanemu.

      Podoba mi się niemieckie rozwiazanie, ze znaki mają często ograniczone działanie
      (np. koło szkół ograniczenie prędkosci obowiazuje w określonym przedziale
      godzin, w którym jest możliwe uczęśzczanie dzieci na różne zajęcia....)
      • Gość: Miś Re: kiedyś uważano, ze ziemia jest płaska, podpar IP: *.aster.pl 24.08.06, 09:21
        Po pierwsze - Prawo to prawo i musi być przestrzegane. Kropka. Nie przestrzegasz
        ponosisz konsekwencje. Dotkliwe konsekwencje.

        Po drugie - Wiele dróg jest taka sama "jak w czasach kiedy królowały na szosach
        PF126p".
    • Gość: Ania Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.interecho.com / *.interecho.com 22.08.06, 23:42
      przygnebiajacy temat. czemu? poczytaj sobie niektore wypowiedzi, a zrozumiesz :/
      - www.stopwariatom.pl/forum/

      niestety przestrzeganie przepisow to rzadkosc :/
    • rudy_rudolf przepisy a rower 23.08.06, 20:06
      jadąc rowerem czasem cięzko jeździć zgodnie z przepisami: czasem mam ochote
      natluc rodzicowi, który nie pilnuje swojego bachora pchającego się tuż pod koła :(

      zrelaksuj się na
      www.asiaq.pl
      • Gość: Jerry Re: przepisy a rower IP: 212.160.138.* 24.08.06, 15:26
        a ja jadąc samochodem mam czasami ochotę natłuc rowerzystę uważającego się za
        swiętą krowę
        albo idąc chodnikiem mam wielką ochotę natłuc rowerzystów gnających slalomem
        między ludźmi
        wystarczy?
        • Gość: Anjew Ja rowniez, a juz uwielbiam tych rowerzystow, IP: *.toya.net.pl 24.08.06, 17:20
          ktorzy wjezdzaja na przejscie z konkretna predkoscia i maja pretensje, ze ja sie
          nie zatrzymuje, zeby ich przepuscic. Na moja uwage, ze powinien zejsc z roweru i
          przeprowadzic go przez przejscie dla pieszych (jesli nie ma obok pasów sciezki
          rowerowej - patrz KD) reaguja wielkimi oczami, ewentualnie zaprzeczaja, czasem
          obrzucaja wyzwiskami. Gdyby rowerzystom chcialo sie zadbac o swoje
          bezpieczenstwo i przeprowadzac rower, ewentualnie przejezdzac na nim, ale w
          tempie pieszego, nie byloby tylu problemow z potraceniami rowerzystow.
    • Gość: uklak Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 20:24
      Ja jeździłem zgodnie z przepisami przez miesąc jak miałem nieważne prawko,
      które potem okazało się ważne. Teraz, jak są ograniczenia gdzieś na trasie, to
      zwalniam, może nie do 50, ale jedę ostrożnie. Jeśli znam trasę i wiem, że
      ograniczenie jest jakims kretynizmem a takich nie brak, wiem też, że policja
      nie ma zwyczaju łapać w tej okolicy, to nie zwalniam. Ludzie będą jeździć
      wolno, jak da im się warunki do szybkiej jazdy w innych miejscach. Jeśli nie ma
      różnicy między trasą krajową a ulicą osiedlową bo niejedokrotnie to ta sama
      droga, to nie oczekujmy przestrzegania przepisów.
    • Gość: kierowca Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.06, 21:45
      mieszkam w samym centrum dużego miasta , większość ograniczeń prędkości jest
      uzasadniona , no może z wyjątkiem miejsc gdzie droga jest dziurawa jak sito i
      mamy 40...
      • ricardo_mendoza Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 23.08.06, 22:04
        Bardzo często, choć nie zawsze, jeżdżę po Warszawie przestrzegając 50-tki. Z
        moich obserwacji wynika, że w godzinach tłoku i tak szybciej się nie da.
        Światła są tak ustawiane w Alei Niepodległości i na Puławskiej, że idealnie
        jest zasuwać tym tempem.
        Lubię też prowadzić takie mini badania zachowań kierowców. Ostatnio na przykład
        zwalniałem na moście Siekierkowskim do przepisowych... Ciekawe czy ktoś pamięta
        ile tam jest ;-)? Do przepisowych 70km/h i raz byłem jedynym świrem na całym
        moście... Totalnie wszyscy mnie mijali. Za drugim razem za mną jechał emeryt z
        żoną w czerwonej mazdzie. Ale zauważyłem, że jeżeli jedziesz konsekwentnie 50-
        tką, to zawsze ktoś to zauważy i zaczyna naśladować, jakby się wstydził samemu
        i potrzebował zachęty, że można.
        Faktycznie natomiast są takie trasy, gdzie jazda zgodnie z przepisami kreuje na
        drodze większe niebezpieczeństwo. Na przykład weź spróbuj jechać z Pułtuska do
        Warszawy 90-tką. Kurcze, totalny zator robisz. Potem świry zaczynają wyprzedzać
        i robi się gorąco, bo jest ich bardzo wielu a z drugiej strony też ruch, czasem
        spory. Tam po prostu nie wolno jechać przepisowo. Tak samo na Powsińskiej
        czasem bywa.
        A co do ograniczeń do "głupich" 40 km/h, to jednak drogi mamy tak beznadziejne
        i nierówne, że warto pamiętać o łatwości poślizgu na wybojach i dziurach.
        Samochód na warszawskich wybojach ślizga się prawie jak na lodzie, frunąc w
        powietrzu.
        Jak mawiał mój instruktor na prawie jazdy - "Nigdy nie śpieszy się Pan aż tak
        bardzo, żeby ryzykować wiele godzin czekania na policję". Staram się o tym
        pamiętać ;-)
        • Gość: Leniwiec Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.chello.pl 24.08.06, 08:12
          Jeżdżę ul. Puławską w Warszawie przeważnie 60-70 km/h i jestem najczęściej i tak
          najwolniejszym uczestnikiem ruchu. Takie ograniczenie jest tu kompletnie bez
          sensu, nawet podobna ul. Modlińska ma znaki z 60. Podobnie policjancji z
          jednostki w Iwicznej leja na te znaki. Może zarząd dróg skończyłby z tą fikcją.
          Szczególnie, że jak kończy się Warszwa jest zwężenie z 3 do 2 pasów....... i
          ograniczenie do 70(i jest tak do samego Piaseczna, mimo terenu zabudowanego)Tam
          widać potrafią trochę myśleć.
          • konkretniekarol Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 09:49
            Gość portalu: Leniwiec napisał(a):

            > Jeżdżę ul. Puławską w Warszawie przeważnie 60-70 km/h i jestem najczęściej i ta
            > k
            > najwolniejszym uczestnikiem ruchu. Takie ograniczenie jest tu kompletnie bez
            > sensu, nawet podobna ul. Modlińska ma znaki z 60. Podobnie policjancji z
            > jednostki w Iwicznej leja na te znaki. Może zarząd dróg skończyłby z tą fikcją.
            > Szczególnie, że jak kończy się Warszwa jest zwężenie z 3 do 2 pasów....... i
            > ograniczenie do 70(i jest tak do samego Piaseczna, mimo terenu zabudowanego)Tam
            > widać potrafią trochę myśleć.

            Zgadza się!! Nie mogę zapomnieć mojego szoku, gdy parę lat temu ustawili na
            Puławskiej te 50 km/h, zdejmując funkcjonujące przez lata 80 km/h. Z punktu
            widzenia logiki był to kompletny kretynizm, bo Puławska od Mysiadła do Al.
            Lotników jest wyjątkowo bezpieczną trasą - długa i prosta jak Trasa
            Łazienkowska, oddzielona od ruchu pieszego (którego zresztą prawie nie ma)
            szerokimi pasami zieleni, prawie na każdym skrzyżowaniu sygnalizacja... Ale z
            drugiej strony nie można zaprzeczyć, że przeciętna prędkość na tej drodze spadła
            do 70-90 km/h, a przed zmianą znaków normą było 90-120.
            I tak należy zdaje się interpretować intencję ustawiania ograniczeń prędkości
            (większych niż podpowiada zdrowy rozsądek) w naszym kraju: policja i zarządcy
            dróg mają świadomość, że przy dostępnych obecnie środkach nie wyegzekwują
            przestrzegania ograniczeń co do 1 km/h, więc przesadne nieraz ograniczenia
            traktują "szkicowo". Zresztą policjanci sami przyznają się, że ustawiają czułość
            fotoradarów na ~ 20 km/h więcej niż nakazuje znak, bo nie byli by w stanie
            obrobić tej całej "dokumentacji" - dzięki temu łapią przynajmniej prawdziwych
            piratów drogowych.
            Mimo niewątpliwej absurdalności takiej filozofii trudno jej zupełnie odmówić
            racji bytu, jako doraźnemu środkowi zapobiegawczemu. Inna sprawa, że w ten
            sposób gruntuje się w narodzie przekonanie, że przepisy są po to aby je łamać...
            • magissa Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 12:52
              jestem z Mazur. Pewne trasy znam juz jak zly szelag. Jezdzilam nimi dzien w
              dzien do pracy i z powrotem. Owszem trasa kreta, ale w miare dobra. No i sa te
              znaki... Ukchane 40km/h... W kilku przypadkach uzasadnione, bo z zakretu z inna
              predkoscia cie wyrzuci, ale w wiekszosci postawiono je chyba "na wszelki
              wypade". Ostatnio byl na Mazurach Rajd Polski a wiec i zwiekszona dzialalnosc
              policji. Jechalam znana sobie trasa z normalnymi predkosciami. w pewnej
              miejscowosci jest ograniczenie do 40 a potem dziwny zakret. Przed miejscowoscia
              jechalam szybciej i juz hmowalam. Za znakiem na liczniku bylo 62 km. No i byl
              tam radar..... Za jakis czas przyszlo zawiadomienie: mandat za jazde z
              predkoscia 62km/h.... pytalam policjanta prowadzacego „moja” sprawe – prywatnie
              powiedzial mi ze 60km/h jest zupelnie bezpieczna predkoscia w tym miejscu, ale
              coz.... znak to swietosc.... no i teraz wywoluje napady smiechu u znajomych
              policjantow: dostac mandat za jazde 62km/h.... 
              • Gość: Wiatr Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.mentor.torun.pl / 213.25.95.* 24.08.06, 15:14
                Ja byłem lepszy...
                Kilka dni temu dostałem zdjęcie z fotoradaru. Przekroczenie prędkości o 21 km/h.
                Okazało się, iż gdzieś w Lubawie na wjeździe do miejscowości było ograniczenie
                do 30 km/h (!!!). Prędkość zmierzona - 51 km/h. Oczywiście mandat i punkty.
                Do tego komentarz policjanta: "Niech Pan nie jeździ tak szybko..."
                Ręce opadają...
          • Gość: klaps Policja - warjaci drogowi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 17:40
            Jechalem kiedys za kolumna pojazdow policyjnych w strone Piaseczna. Chyba z
            meczu wracali. Jechali pulawska tak ok 70 km/h, bez Koguta i sygnalu bo do
            koszar wracali z interwancji. A gdy zblizali sie do skrzyzowan gdzie akurat
            pechowo mieli czerwone swiatlo wlaczali koguta i nawet nie zwalniali. Po
            przejechaniu swiate kogut off i jada po cichu. Kto tu jest wriatem drogowym?
            Poza tym blokuja pasy jezdni podczas interwencji i stoja na awaryjnych (ktorych
            mozna uzywac tylko w czasie awarii auta - tak uczyl jeden policjant w jakiejs
            gazecie) zamias wlaczyc niebieskie migajace.
            • zbig72 Re: Policja - warjaci drogowi. 25.08.06, 08:56
              właśnie zachowują się normalnie - nawet policja nie przestrzega tego IDIOTYZMU
              na Puławskiej - ale te 5% "Szwejków", co jadą tam 50 km/h, wie lepiej :)

    • Gość: aNRa Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.tecnet.pl 23.08.06, 22:25
      rozumiem Cię-mam ten sam problem-jeżdżę przepisowo do bólu i sama czasami na siebie jestem zła, że jako jedyny uczestnik ruchu przestrzegam zasad ruchu.po przeczytaniu Twojej wypowiedzi cieszę się, że jednak nie jestem sama:)
      • Gość: Miś Nie jesteś sama ;-) IP: *.aster.pl 23.08.06, 22:45
        Choć w zdecydowanej mniejszości.
        A osoby łamiące prawo trzeba po prostu zdecydowanie karać - póki co jest to
        totalna fikcja.
      • Gość: Jerry Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: 212.160.138.* 24.08.06, 16:06
        Zapewne lewym albo środkowym pasem...
        • Gość: Miś Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.cache.org / 82.177.11.* 24.08.06, 19:03
          A po co od razu ta uszczypliwość?
          A choćby i środkowym pasem. To i tak lepie niż łamania przepisów na lewym pasie.
    • Gość: Kris81 Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.centertel.pl 23.08.06, 22:57
      Nasi zachodni sasiedzi (wiekszosc z nich) stosuja sie do naszych znakow bo sadza ze sa one postawione przez kogos "z glowa" - tak jak u nich. Natomiast bardzo duzo znakow w naszym kraju stoi calkowicie bez sensu. Spora ilosc kaze nam ograniczac predkosc pomimo ze nie ma ku temu powodow. Miasta, wsie - ok, ale za terenem zabudowanym jak widze oznaczenia do 70 to mnie trafia. Calkowity bezsens. Jezdze po calej polsce i za granica. Za zachodnia granica postawiony znak cos oznacza - kaze zwolnic bo jest zagrozenie, a u nas ?! Czasem sie zgadza a czasem nie.

      A co do predkosci to nigdy nie jezdze zgodnie z przepisami, gdyby wszyscy kierowcy sie do nich stosowali to bylby korek na korku. W terenie zabudowanym trzeba uwazac i nie przesadzac - w koncu ktos moze stracic zycie. Ale 90 za miastem posrod pól itd to stanowczo za malo.
      Pozatym widac po naszych "strozach prawa" ktorzy mimo ze nie sa "na sygale" to przekraczaja predkosc.
      Reasumujac - niech stawiaja znaki z glowa, to ludzie zaczna sie do nich stosowac, bo beda wiedzieli ze to ma nas chroni a nie wprowadza w blad.
      • toka95 Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 23.08.06, 23:25
        Gość portalu: Kris81 napisał(a):

        > Nasi zachodni sasiedzi (wiekszosc z nich) stosuja sie do naszych znakow bo sadz
        > a ze sa one postawione przez kogos "z glowa" - tak jak u nich. Natomiast bardzo
        > duzo znakow w naszym kraju stoi calkowicie bez sensu.


        > Ale 90 za miastem posrod pól itd to stanowczo za malo.


        Wskaż mi państwo zachodnie, w którym poza miastem jest dozwolona prędkość
        większa niż 90km/h, a chwilę wcześniej swierdziłeś, że znaki (przepisy) u nich
        są z sensem.

        To jak to jest - u nich 90 to dobrze i z sensem, u nas 90 to za mało?
        • Gość: skrupik Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.06, 09:41
          w Niemczech jest 100km/h poza terenem zabudowanym!
          • toka95 Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 11:14
            Oczywiście, że w Niemczech i w Austrii wśród pól i lasów jest 100km/h, ale warto
            dodać, że Dania, Finlandia, Francja, Holandia, Norwegia, Szwajcaria to 80km/h.

            Infornacja moim zdaniem cenna dla wszystkich krytykujących durne biurokratyczne
            przepisy obowiązujące w Polsce.

            PS.
            Pochwalcie się o ile przekroczyliście dopuszczalne np. w Szwajcarii 80km/h i
            jakie były konsekwencje.
      • kooopa Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 23.08.06, 23:34
        Gość portalu: Kris81 napisał(a):

        > Nasi zachodni sasiedzi (wiekszosc z nich) stosuja sie do naszych znakow bo sadz
        > a ze sa one postawione przez kogos "z glowa" - tak jak u nich. Natomiast bardzo
        > duzo znakow w naszym kraju stoi calkowicie bez sensu. Spora ilosc kaze nam ogr
        > aniczac predkosc pomimo ze nie ma ku temu powodow.
        Całkowicie się z Tobą zgadzam! A co do zachodnich sąsiadów to zauwazylem ze w
        terenie zabudowanym w większości jeżdzą max 50km/h - widać u nich tego sie
        przestrzega i kierowcy liczą się z pieszymi.

        > Reasumujac - niech stawiaja znaki z glowa, to ludzie zaczna sie do nich stosowa
        > c, bo beda wiedzieli ze to ma nas chroni a nie wprowadza w blad.
        Dokładnie. Przykładowo na Słowacji jak jest przed zakrętem ograniczenie do
        40km/h to jadąc więcej rzeczywiście można wypaść z toru jazdy. A u nas?? Każdy
        olewa ograniczenia bo wie, że w większości przypadków bez problemu, bezpieczenie
        można przejechać z prędkością 20km/h większą.
      • konkretniekarol Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 10:00
        Gość portalu: Kris81 napisał(a):

        > za te
        > renem zabudowanym jak widze oznaczenia do 70 to mnie trafia. Calkowity bezsens.
        > Jezdze po calej polsce i za granica. Za zachodnia granica postawiony znak cos
        > oznacza - kaze zwolnic bo jest zagrozenie, a u nas ?! Czasem sie zgadza a czase
        > m nie.

        Jak wspomniałem w poście wyżej - u nas wartości ograniczeń na znakach są
        dobierane szkicowo - do polskiej mentalności. Jeśli Polak zobaczy w środku lasu
        znak 70 km/h to coś jednak go tknie i odpuszczając nieco gazu zwolni ze 130 do
        100. Niestety, jak piszesz w tej "szkicowości" brakuje konsekwencji - znam wiele
        miejsc, gdzie np. przed zakrętem stoi 40 km/h a jest to ostre 90 stopni.
    • nauma Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 23.08.06, 23:32
      Co by nie mówić: częstokroć właśnie znaki drogowe i stosowanie się do nich
      powodują niebezpieczeństwo na drodze! Sam często jeżdżę po Polsce (dziś z
      Warszawy do Bydgoszczy) i szlag mnie trafia, gdy widzę znak "ograniczenie do 40
      km/h" na pustej, równej jak stół drodze bez zakrętów, znak zaś jest postawiony z
      powodu robót drogowych na poboczu, polegających na tym, że ktoś postawił dwa
      słupki. A ponieważ nie ma zniesienia ograniczenia, trzeba jechać wolniutko przez
      2-3 kilometry! I jak ktoś się tam telepie wolniutko, prędzej czy później będzie
      wyprzedzany przez kolejkę kierowców, z których ktoś się wreszcie nie załapie...
      Albo znak mowiący o tym, że po danym pasie trzeba jechać MINIMUM 40 km/h (jest
      coś takiego np. na "7" do Gdańska. Jak ktoś tam się tak będzie wlókł, w końcu
      ktoś mu zrobi z d... garaż.
      A już szczytem chamstwa jest właśnie stawianie znaków typu ograniczenie
      prędkości, gdy w asfalcie są dziury po kolana, jedna za drugą. Na drodze
      Pruszków - Brwinów (żeby było śmieszniej przez Mosznę) jest coś takiego. Znak do
      40 km/h, a z taką prędkością, zwłaszcza w nocy, można sobie rozwalić caly wóz.
      Da się teraz tam przejechać tylko w tempie maszerującego człowieka (jeszcze
      miesiąc temu dało się od biedy jeździć normalnie jedną stroną).
      • toka95 Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 23.08.06, 23:53
        nauma napisał:

        > Albo znak mowiący o tym, że po danym pasie trzeba jechać MINIMUM 40 km/h (jest
        > coś takiego np. na "7" do Gdańska. Jak ktoś tam się tak będzie wlókł, w końcu
        > ktoś mu zrobi z d... garaż.

        Od kiedy to znak PRĘDKOŚĆ MINIMUM (rozumiem, że chodzi o znak D-13) każe się
        wlec????

        Może by tak przed wyjechaniem na drogę poznać przepisy!
        • nauma Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 28.08.06, 10:08
          Przed napisaniem postu może by tak nauczyć się czytać ze zrozumieniem? Gdzie ja
          napisałem, że znak każe się wlec? Napisałem tylko, że są tacy, którzy się wloką.
      • Gość: bosman Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.intersoft.pl 24.08.06, 10:09
        No cóż, moszna zazwyczaj jest pofałdowana...
    • szczurbiurowy Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 00:32
      Ja tez jeżdże zgodnie z pzepisami, szczególnie - jak jest ograniczenie
      prędkości (znak) - to jade ile na znaku. Oczywiście mrugają na mnie światłami,
      wygrazają, trabią, po wyprzedzeniu przyhamowują itp. zachowania. W szczególnie
      drastycznych przypadkach dzwonię na 112 i podaję numer rejestracyjny takiego
      chama.
    • kodem_pl A ja wbijam w ograniczenia predkosci. 24.08.06, 00:38
      Jade tak, jak uwazam za sluszne. Jak znam droge nieco szybciej, jak nie to nieco
      wolniej. Staram sie symulowac w wyobrazni droge hamowania z danej predkosci,
      mozliwe niebezpieczenstwa etc. Dlaczego mam tak arogancki stosunek do przepisow?
      Bo drogi sa do jazdy. Jak ktos auto uzywa do jazdy do biedronki i od swieta
      spakuje rodzine do swojej Fabki i wybierze sie w gory do bacy, ktory jest
      zaufany od 20 lat czy tez nad morze do zaprzyjaznionego pensjonatu to moze
      pozwolic sobie na komfort jazdy przepisowej. Popatrzy przy tym na krajobrazy,
      przedyskutuje z zona wyzszosc silnika HTP nad paliwozernymi smokami o mocach
      ponad 70 koni, ktorych mozliwosci i tak nie mozna wykorzystac w jezdzie na
      naszych drogach wiec sa one wyrzucaniem pieniedzy. Tacy ludzie mi w niczym nie
      przeszkadzaja, mimo, ze czasami jada sobie 60km/h na ograniczeniu do 90 bo wtedy
      auto mniej spala. Wszak nie ma nakazy jazdy wiecej, nie?

      Nie mamy de facto autostrad, wiec trzeba sobie jakos radzic. Jak musze w
      niedzielne popoludnie obrocic do Koszalina i z powrotem to nie mam zamiaru
      spedzic w aucie 8 godzin, w zupelnosci wystarczy mi 5. A ze ktos uwaza, ze
      jezdze niebezpiecznie? Ze mam teoretycznie wieksze szanse na wypadek? Takie same
      szanse mam na 6 w totka, ale jeszcze nie zaplanowalem na co wydac glowna wygrana.
      • tiges_wiz Re: A ja wbijam w ograniczenia predkosci. 24.08.06, 08:22
        ta statystyka cie oklamuje ...
        to podobnie jak z AIDS .. startystycznie wszyscy mamy rowne szanse, ale jakosc
        sa grupy ludzi, ktore lapia HIV szybciej a niektore prawie w ogole. W pierwszym
        wypadku mowi sie o zachowaniach zwiekszonego ryzyka.
      • perro69 Re: A ja wbijam w ograniczenia predkosci. 24.08.06, 09:00
        to nie musisz już planować na co wydasz wygraną w totka - jeżdżąc w ten sposób
        nie zdążysz jej wydać... ciebie mi nie szkoda, jesteś pewnym siebie bucem w
        samochodzie z kratką, jak dla mnie możesz zginąć na najbliższym drzewie już
        teraz... szkoda tylko, że najprawdopodobniej wpadniesz w jakąś fabkę z rodziną
        jadącą do zaprzyjaźnionego bacy i zabijesz im dziecko albo ich wszystkich.
        • kodem_pl Re: A ja wbijam w ograniczenia predkosci. 24.08.06, 22:14
          Znam mase osob wbijajacych w ograniczenia. I wiesz co? Maja juz mase lat. I
          jezdza praktycznie bez przygod. A ja? No coz, niestety nie mam auta z kratka...
          moje nie podjedzie pod 50 cm kraweznik z predkoscia 50 km/h:-D
      • Gość: Jerry Re: A ja wbijam w ograniczenia predkosci. IP: 212.160.138.* 24.08.06, 15:33
        Jazda 60 przy ograniczeniu do 90 może byc potraktowana przez policję jako
        utrudnianie ruchu, na co jest odpowiedni paragraf w KD. Poza tym
        w "cywilizacji" jak jest graniczenie do 90 to wszyscy co mogą jadą te 90 a nie
        60 "bo tak mu sie chce". A jak muszą jechać wolniej to przepuszczają co jakiś
        czas tych co jada normalnie (jeśli nie można ich wyprzedzić).
        • kodem_pl Re: A ja wbijam w ograniczenia predkosci. 24.08.06, 22:12
          Chyba raczysz zartowac:-D

          Teoria teoria, praktyka praktyka.
    • Gość: ~ Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.chello.pl 24.08.06, 01:42
      Ja też się staram, ale mi nie wychodzi.... ;)
      • Gość: Mis Gdybyś bulił wychodziłoby ci lepiej IP: *.aster.pl 24.08.06, 09:15
        No właśnie na tym polega problem...
        Wszystkim "nie wychodzi" bo konsekwencje tego są żadne. No najwyżej dasz w łapę
        50 zeta i po sprawie. Gdybyś dostawał regularnie mandat w wysokości 15% twoich
        miesięcznych zarobków to gwarantuje że wychodziłoby ci dużo lepiej.
        • ppo Olej tego małego prowokatorka. 24.08.06, 12:16
          To jakiś gó..arz, który nawet nie ma prawa jazdy, nie mówiąc już o
          samochodzie, którego dorobi się dopiero w przyszłym wcieleniu.
          • Gość: Mis Re: Olej tego małego prowokatorka. IP: *.cache.org / 82.177.11.* 24.08.06, 18:58
            Prowokatorka?! A cóż jest prowokacyjnego w szanowaniu prawa?!
            A co? Zabolałoby cię co, gdybyś musiał te mandaty jednak płacić?

            No cóż... Zapomiałem, że mieszkam buraczanej Polsce.

            • ppo Nie zrozumiałeś mnie, Misiu 25.08.06, 11:21
              Powinieneś olać tego powyżej. To jakiś gó..arz. Jakbyś poczytał moje posty, to
              wiedziałbyś, że tylko 2 rzeczy są w stanie mnie zdenerwować: gó..arze i piraci
              drogowi (często są to synonimy).
    • Gość: Super Zgred Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.crowley.pl 24.08.06, 08:29
      Pozwolenie na prowadzenie pojazdów mechanicznych posiadam od roku 1963
      (kat.AB).Nie "zdołałem"do tej pory zaliczyć żadnego punktu karnego,jak też nie
      zapłaciłem żadnego mandatu.Dla wyjaśnienia informuję,że jeżdżę kolejnym
      (piątym) samochodem.Nie wiem czy moja jazda jest aż tak przepisowa.Staram się
      nie naruszać przepisów o ruchu drogowym-ot cała filozofia.
      • Gość: grabarczyk Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.vline.pl / *.65.rev.vline.pl 24.08.06, 08:35
        Drodzy kierowcy, łamcie przepisy i jeździjcie jak chcecie, przecież to idioci je ustalają a wy jesteście ekspertami i wiecie lepiej. A wasze rodziny zapraszam do skorzystania z usług sieci moich salonów pogrzebowych gdzie zajmiemy się waszymi najmądrzejszymi, czyli wami, z nalezytą wam troską i szacunkiem. Pozdrawiam kierowców co wiedzą lepiej i życzę wąskiej drogi śliskiej nawierzchni i braku jakichkolwiek hamulców.
    • Gość: jasa Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 08:36
      Ja rowniez jezdze zawsze z predkoscia dozwolona i zawsze wyprzedzaja mnie
      pojazdy z predkoscia nadmiernie przekroczona.
    • perro69 Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 08:43
      w kraju kretynów, dla których przejście po pasach przy czerwonym świetle i nie
      przestrzeganie przepisów ruchu drogowego jest swoistą nobilitacją - tak -
      jesteś nienormalny, chory, głupi, bezdennnie nudny i bez polotu, nie jesteś
      cool ani jazzy... skąd to się bierze? spójrz kto rządzi tym krajem a zobaczysz
      jaki jest w nim stosunek do prawa i przepisów ;)
      • kozak-na-koniu Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 09:20
        Czy aby trochę nie przesadzasz? Znam parę innych, t. zw. "kulturalnych i
        cywilizowanych" krajów, gdzie przechodzenie na czerwonym świetle i luźna
        interpretacja przepisów jest normą (większą rolę pełną nawyki). Problemem w
        Polsce moim zdaniem jest nie tyle prędkość, co wyjątkowa agresja, nie tylko na
        drogach. Jeżdząc po mieście nietrudno zauważyć, że prędkości tam rozwijane
        stosunkowo rzadko przekraczają 60 - 70 km/godz (po prostu szybciej się nie da,
        może z wyjątkiem przelotowych arterii), co wcale nie zmniejsza stresu. Można do
        tego mieszać politykę z aktualnie rządzącą ekipą na czele (jak zwykle), jednak
        wydaje mi się, że problem jest znacznie szerszy i leży raczej w stosunkach
        międzyludzkich i ogólnej jakości naszego życia, za które odpowiada znacznie
        więcej czynników...
        • perro69 Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 10:16
          zgadzam się. wiele czynników miało i ma wpływ na taki stan rzeczy. ale może
          zacznijmy od rzeczy małych, nie wymagających zbyt wielkiego wysiłku? może
          zacznijmy od ne przechodzenia na czerwonym świetle? taka podstawa a jednak jest
          to oznaką szanowania przepisów. może rozciągnie się to na zachowanie kierowców,
          może wtedy uda mi się przejechać 6 km przez wro i wysiąść z samochodu w takim
          samym stanie psychicznym jak do niego wsiadałem? na razie jest to nie możliwe i
          to nie tylko przez korki ;(
          • magissa Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 13:08
            wyjscie z samochodu w tym samym stanie psychicznym w jakim sie do niego wsiadlo
            nie jest mozliwe. i to wcale nie przez szalone predkosci rozwijane przez innych
            kierowcow. Nawetjadac szybciej ale z glowa i poszanowaniem innych na drodze nie
            przyprawisz nikogo o napad paniki. to ci wszyscy ktorzy zmieniaja pasy
            zapominajac o kierunku, pchaja sie na samochod bo przeciez musza wyjechac z
            ulicy bocznej i co ich obchodzi ze kogos skasuja i ze ten ktos musi stawac deba
            na hamulcach... A jeszcze do tego ci nawtykaja bo to twoja wina! to ci ktorzy
            mimo sygnalizowanai im ze sie chce sie skrecic na drugi pas przyspieszaj coby
            sie ie udalo. Ci macho, ktorzy majac mocniejsze samochody, gdy widza ze chce ich
            wyprzedzic cos mniejszego i slabszego zamiast zdjac noge z gazu dociskaja ile
            wlezie,a jak jeszcze tym czyms slabszy jedzie kobieta! No bo jak to baba mialaby
            mnie wyprzedzic! To ci kierowcy, ktorzy nie po prostu nie mysla powoduja napady
            paniki u innych. Ktos mi kiedys powiedzial, ze jak chce jechac szybko lub
            szybciej to powinnam myslec jeszcze szybciej. I przestrzegac czegos takiego jak
            kultura jazdy, bo potrafi lepiej chronic niz przepisy...
          • kodem_pl Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 23:52
            Ja zaczalbym od budowy nowych i modernizacji istniejacych dziurostrad. Tlumacze
            juz nie pierwszy raz: w takich Niemczech lamalem przepisy wylacznie na
            autostradach gnajac pod Berlinem 100 w kolumnie samochodow na 80 etc. Bzdurne 50
            respektowalem. Czy z obawy przed mandatem? W zadnym wypadku! Oni praktycznie nie
            maja psow z radarami w krzokach, zamiast tego fotoradary. A zdjecia z
            fotoradarow mam w dupie.
    • starchem Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 09:30
      Napewno nie jestem wzorem kierowcy, nie zawsze przestrzegam przepisow. Przez
      kilkanscie lata czestego jezdzenia po Polsce zadrzylo mi sie otrzymac kilka
      mandatow - wszytskie 100% byly za nie przestrzeganie ograniczenia predkosci.
      Nie wiem ile jest pragrafow w KD ale dziwne jest to ze przez tyle lat nie
      zalamalem innych jak tylko ten o nieprzestrzganiu dopuszczalnej predkosci, czy
      tych innych nie lamie. Nie sadze zeby przestrzeganie predkosci bylo najciezszym
      wykroczeniem na polskich drogach - jest tylko najlatwiejszym dla skasowania
      przez policje. Bedac dwa razy ofiara kolizji bylem bardzo zdziwiony ze kierowcy
      ktorzy w mnie walneli( nie za mocno na szczescie) otrzymali mandaty w takiej
      samej wysokosci jak ja za przekroczenie predkosci np. o 15 km.
      Sadze ze ustawione z glowa znaki i policja ktora nie tylko czyha na "ofiary"
      ale porusza sie po drogach i jest w kazdej (nie tylko przekorczenia predkosci)
      sytuacji doprowadzic do porzadku i ukarac uzytkowanika drog jest srodkiem do
      przestrzegania przepisow(nie tylko tych o predkosci).
      • zbig72 przepisy nie są nieomylne... myślcie samodzielnie! 24.08.06, 09:49
        ciekawe skąd tyle przekonania że przepisy są nieomylne a znak ograniczający
        predkość do 50 km/h w szczerym polu jesteście gotowi uważać co najmniej za
        boskie objawienie :)

        na forach gazety prześcigujecie się w krytykowaniu rządu, parlamentu, sądów
        policji za głupotę, nieudolność itp. a z drugiej storny jesteście przekonani że
        akurat w kwestii przepisów ruchu drogowego i znaków ci wszyscy "głupole" nagle
        mają rację??? tworzą i stosują głupie prawo w kwestiach gospodarczych,
        podatkowych, samorządowych, ochrony środowiska itp. ale akurat PoRD to ich opus
        magnum, druga Biblia?

        ludzie, myślcie samodzielnie - sami oceniajcie i decydujcie co w danej chwili
        na drodze robić w oparciu o aktualną sytuację na drodze - no chyba, że uważacie
        że jesteście głupisi od pana zenka i pana heńka ze średnim niepełnym, którzy
        postawili 40 km/h tylko dlatego, że im się 60-tki skończyły :)

        juz sokrates zwracal uwagę, że ślepe stosowanie każdego, nawet głupiego prawa
        tylko dlatego ze zostało ono zgodnie z prawem uchwalone to błąd - przypominam
        że hitlerowskie Niemcy wprowadzały szereg represji w 100% zgodzie z
        obowiązujacym wtedy w Niemczech prawem - to znaczy że ci którzy zamykali żydów
        w Dachau byli cacy bo pozwalło im na to ówczesne prawo???

        myślcie SMODZIELNIE to nie boli, ale pierwszy raz moze być trudny - może sie
        okazac że można jeździć po Wraszawie 70-90 km.h nie powodując żadnego
        zagrożenia, co więcej że zdecydowana większośc tak jeździ a przepisy są MARTWE,
        co rodzi tylko coraz wiekszą pogardę dla nich, bo prawo musi być
        1. MĄDRE
        2.AKCEPTOWANE SPOŁECZNIE
        żeby mogło być bez przymusu i dobrowolnie stosowane przez obywateli. PoRD nie
        spełnia ani jednej z tych przesłanek...
        • tiges_wiz Re: przepisy nie są nieomylne... myślcie samodzie 24.08.06, 10:06
          w polowie nadinterpretujesz, w polowie zmyslasz.
          - bzdura jest, ze osoby przestrzegajace przepisow nie mysla na drodze. Jada po
          prostu wolniej
          - bzdura jest, ze sie uwaza, ze kazdy znak to boskie objawienie
          - bzdura jest ze oceniam kogos styl jazdy. Ocenian juz skutki.

          Jezeli uwazasz, ze uda ci sie stworzyc prawo modre i akceptowalne spolecznie to
          do roboty. Zbierz 100 000 podpisow, a sejm bedzie musial to przeglosowac.
          • zbig72 Re: przepisy nie są nieomylne... myślcie samodzie 24.08.06, 10:31
            tiges_wiz napisał:

            > w polowie nadinterpretujesz, w polowie zmyslasz.
            > - bzdura jest, ze osoby przestrzegajace przepisow nie mysla na drodze. Jada po
            > prostu wolniej

            bzdurą jest, że osoby nie przestrzegające przepisów zawsze nie myślą na drodze,
            jadą po prostu szybciej, może szybciej myślą:)

            > - bzdura jest, ze sie uwaza, ze kazdy znak to boskie objawienie

            no jak czytam niektorych na tym forum to zastanawiam się, czy już modlą się
            do "50-tki w zabudowanym"

            > - bzdura jest ze oceniam kogos styl jazdy. Ocenian juz skutki.

            zgadzma sie oceniajmy skutki - wolę kogoś kto dojedzie do celu nie zawsze
            zgodnie z przepisami, niż kogoś, kto zgodnie z przepisami spowodjue dzwon. bo w
            końcu liczy się BEZPIECZEŃSTWO obiektywne (był wypadek czy nie) a nie
            subektywne (stosował przepsiy czy nie)

            > Jezeli uwazasz, ze uda ci sie stworzyc prawo modre i akceptowalne spolecznie
            to
            > do roboty. Zbierz 100 000 podpisow, a sejm bedzie musial to przeglosowac.

            może nie mam aż takich ambicji politycznych - wystarczy mi
            codzienne "obywatelskie nieposłuszeństwo" :)))
            • Gość: KL Re: przepisy nie są nieomylne... myślcie samodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 17:56
              "> bzdurą jest, że osoby nie przestrzegające przepisów zawsze nie myślą na drodze,
              >
              > jadą po prostu szybciej, może szybciej myślą:)
              >"

              to niech pomysla ze inni wolniej mysla. i niech pomysla co bedzie gdy trafia na
              takiego co wolniej mysli. Ludzie troche wyobrazni potrzeba na drodze.
        • toka95 Re: przepisy nie są nieomylne... myślcie samodzie 24.08.06, 10:14
          zbig72 napisał:

          > myślcie SMODZIELNIE to nie boli, ale pierwszy raz moze być trudny - może sie
          > okazac że można jeździć po Wraszawie 70-90 km.h nie powodując żadnego
          > zagrożenia, co więcej że zdecydowana większośc tak jeździ a przepisy są MARTWE,

          Martwych jest też sześć tysięcy osób rocznie.

          Rozumiem, że brat Otylii jest martwy, bo ta ślepo ufała przepisom ruchu drogowego.
          • zbig72 Re: przepisy nie są nieomylne... myślcie samodzie 24.08.06, 10:38
            toka95 napisał:

            > Rozumiem, że brat Otylii jest martwy, bo ta ślepo ufała przepisom ruchu
            > drogowego.

            niestety nic nie rozumiesz...

            dla ciebie istnieją tylko dwie skrajności - albo ślepe 50 km/h albo samobójcze
            200 km/h, a tymczasem wyobraź sobie że istnieją jeszcze prędkości pośrednie.
            Nie trzeba ani wlec się 50 km/h ani zapieprzać 200 km/h. Można jechać 70-80 w
            zabudowanym i 110/120 poza i wystarczy - dalej granica ryzyka przestaje być
            akceptowalna, a ewentualny zysk czasowy minimalny.

            Obecnie Policja przyznaje że ustawia czułość radarów przynamniej o 20 km/h
            wiecej niż dozwolone na danym odcinku. To czy nie lepiej dla prawa,
            bezpieczeństwa, dla nas wszystkich postawić ograniczenie o 20 km/h wyższe ale
            za to nie "podkręcać" radarów, bo obecna sytuacja to zwykła schizofrenia...
            • toka95 Re: przepisy nie są nieomylne... myślcie samodzie 24.08.06, 10:55
              big72 napisał:

              > niestety nic nie rozumiesz...

              1.
              > dla ciebie istnieją tylko dwie skrajności - albo ślepe 50 km/h albo samobójcze
              > 200 km/h, a tymczasem wyobraź sobie że istnieją jeszcze prędkości pośrednie.

              2.
              > Nie trzeba ani wlec się 50 km/h ani zapieprzać 200 km/h. Można jechać 70-80 w
              > zabudowanym i 110/120 poza i wystarczy - dalej granica ryzyka przestaje być
              > akceptowalna, a ewentualny zysk czasowy minimalny.

              3.
              > Obecnie Policja przyznaje że ustawia czułość radarów przynamniej o 20 km/h
              > wiecej niż dozwolone na danym odcinku. To czy nie lepiej dla prawa,
              > bezpieczeństwa, dla nas wszystkich postawić ograniczenie o 20 km/h wyższe ale
              > za to nie "podkręcać" radarów, bo obecna sytuacja to zwykła schizofrenia...

              1.
              Z twojej wypowiedzi wynika, że tam gdzie Otylia miała wypadek, było ograniczenie
              do 50, a ona jechała 200 ?!?

              3.
              To, że policja olewa swoje obowiązki to wiem od dawna.

              2.
              W terenie zabudowanym 80km/h - to chyba dla jakiś zramolałych dziadków
              jeżdżących maluchami. Prawdziwy men jeździ spokojnie stówą (dlaczego nie, jeżeli
              można przekroczyć o 30km/h, to można i o 100).
              A swoją drogą parę lat temu we Wrocławiu na ul. Legnickiej (3 pasy ruchu w każdą
              stronę przedzielone wydzielonum torowiskiem dla tramwajów, prędkość dopuszczona
              znakami 70km/h) przy pięknej słonecznej pogodzie, przy suchej nawierzchni, na
              odcinku, który przebiega lekkim łukiem samochód wjechał w przystanek tramwajowy
              (czy babcia przeżyła - nie pamiętam).
              Nie warto przestrzegać drakońskich ograniczeń prędkości (70 w mieście) - a był
              to znany na Dolnym Śląsku kierowca rajdów samochodowych.

              Dlaczego ktoś młodszy (sprawniejszy, z lepszym refleksem) w lepszym samochodzie,
              dysponujący większymi umiejętnościami, bardziej się śpieszący, miałby się
              przejmować ustalonymi przez Ciebie durnymi ograniczeniami (np. 80km/h w mieście).
              • tiges_wiz Re: przepisy nie są nieomylne... myślcie samodzie 24.08.06, 10:59
                zbig jest z warszawy i nie widzial wiecej niz 50 w miescie ;)
                dlatego uwazaja ze wszedzie tak jest ;)
                nie wie, ze mozna miec na wylotowce nawet 100 km/h (np. w kierunku Mirkowa), bo
                u nich na pulawskiej jest 50 ;) .. juz to przerabialem
                • zbig72 Re: przepisy nie są nieomylne... myślcie samodzie 24.08.06, 11:23
                  w to lato przejechałem trasę Wawa-Koszalin-Wawa-Katowice-Zakopane-Wawa i
                  zapewniam, że zarówno w Toruniu, Bydgoszczy, Koszalinie, katowicach jaki
                  Krakowie było to samo - najlepiej jechało mi się przez Częstochowę...
                  • tiges_wiz Re: przepisy nie są nieomylne... myślcie samodzie 24.08.06, 11:27
                    przez wroclaw sie wogole nie jedzie, bo jedne wielkie wykopki ;)
                    cale szczescie, ze ostatnio wiecej jezdze na westen niz wostok ;)
                  • agaga2 częstochowa 24.08.06, 16:55
                    często tamtędy przejeżdzam ( trasa katowice -łódź) najpierw jest 80 a dalej w
                    okolicy skrzyżowania (wjazd do miasta)jest 70 , ciekawe ile tam jechałeś bo nie
                    wierzę ,że wlokłeś się marną 70...
                    • zbig72 Re: częstochowa 25.08.06, 09:00
                      a wiesz, że właśnie tam ani razu nie przekroczyłem 80 km/h - bo jak oganiczenie
                      jest realne to nie potrzeba radaru, każdy będzie przestrzegał SAMORZUTNIE.

                      w Warszawie na bezpieczniejszej trasie jest 50 km/h i tam jeżdżę pod 100 km/h,
                      ale gdyby było 70 km/h to bym tego przestrzegał, jak w czestochowie

                      a teraz sama sobie odpowiedz, czy urealnienie ograniczeń zwiększy czy zmniejszy
                      bezpieczeństwo :)
          • magissa Re: przepisy nie są nieomylne... myślcie samodzie 24.08.06, 13:22
            toka95 napisał:

            > Rozumiem, że brat Otylii jest martwy, bo ta ślepo ufała przepisom ruchu drogowe
            > go.

            Brat Otylii jest martwy bo nie myslala. Tak po prostu. Decydujac sie na jazde z
            duza predkoscia trzeba jeszcze szybciej umiec przewidziec skutki wlasnych dzialan.
            • Gość: klaps Re: przepisy nie są nieomylne... myślcie samodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 18:03
              Zgadza sie. Pozatym trzeba przewidywac co zrobia inni kierowcy. Niestety nie
              kazdy jest jasnowidzem. To co dla Ciebie wydaje sie oczywiste, np jazga 120 przy
              ograniczeniu do 70 moze zaskoczyc dziadka w seicento tak bardzo ze zpanikuje i
              spowoduje wypadek. Przedewszystkim nie wolno ufac w umiejetnosci innych
              uczestnikow ruchu. To co ty robisz instynktownie i bez wysilku (bo "szybko
              myslisz") innemu moze sprawic duza trudnosc. Przedewszystkim zycze wyobrazni,
        • Gość: bandit Racja! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 17:53
          "ciekawe skąd tyle przekonania że przepisy są nieomylne a znak ograniczający
          > predkość do 50 km/h w szczerym polu jesteście gotowi uważać co najmniej za
          > boskie objawienie :)"

          Zgadzam sie. A najglupszy przepis to ten z jazda po alkoholu. Ja z 1 promilem
          jezdze lepiej niz ty na trzezwo. Ludzie trzeba myslec a nie glupio przestrzegac
          przepisow.
    • grasshopper Ja raczej nie 24.08.06, 10:12
      Nie dlatego, że jestem piratem .... poprostu w wielu miejscach są one dziwne.
      • gmanchuel Polski problem 24.08.06, 11:11
        To prawdziwy wielki problem. Jak obcokrajowcy przyjezdaja do Polski to pierwsa
        rzecz ktore zauwazaja i krora ich straszy !
        Jeden przyklad : jestem francuskim nauczycieliem, w czerwcu zorganizowalem dla
        swoich uczniow wymiane z polskim liceum z ktorym mamy partnerstwo. Moi uczniowe
        byli bardzo zadowoleni z pobytu w Polsce. Po prostu byli oczarowani. Nawet nie
        chcieli wracac do Francji ! Mowili ze wszystko w Polsce ich sie podobalo...
        oprocz jazdy ! To byla ich jedyna "negatywna" opinia. Mowili, ze ludzie jada
        jak piraci, jak wariaci ! Przede wszytskim ich chodzilo o wyprzedzanie "na
        tryciego". Nigdy tego nie widzieli przedtem i nawet nie mogli sobie wyobrazac,
        ze to moze istniec gdzies. Tez chodzilo ich o braku uzytkowania pasow.
        Przepraszam, ze tak pisze ale chcialem tylko swiadczyc o swoje doswiadczenie.
        Wiec, drodzy polscy przyjacieli, prosze starajcie to poprawiac ! Chodzi owszem
        o Waszego wizerunku ale przede wszystkim o BEZPIECZENSWTWO ! Bo statyski
        dowoduja ze jest duzo wiecej ofiarow na drodze w Polsce niz w innych krajach.
        Pozdrawiam wszystkich Polakow bardzo serdecznie.
        • hubba_hubba Re: Polski problem 24.08.06, 12:23
          A ja z kolei miałem gościa z południowych Włoch, który przyjechał do Polski samochodem i wybrał się na wycieczkę ze Szczecina do Warszawy i z powrotem. Po powrocie opowiadał, że gorszej drogi dawno nie widział, ale że jest pod wrażeniem kultury jazdy polskich kierowców: nie trąbią bez powodu, prawie zawsze używają kierunkowskazów, nie świecą długimi światłami z tyłu po oczach w nocy, bardzo mało wyzywają i w ogóle nie jeżdżą pod prąd! I mają w samochodach lusterka wsteczne na miejscu, a nie wiszące na przewodach! Wszystko zależy od punktu widzenia.
          A w ogóle to przeginacie z tą kulturą jazdy i przestrzeganiem przepisów na Zachodzie. Jeździłem po Paryżu - mnóstwo ludzi łamie tam przepisy. Jeździłem po Norwegii - też widywałem miejscowych ganiających po wąskich drogach na północy 120 km/h, chociaż ograniczenie do 80. O Włoszech nie wspomnę. Nie tacy oni wszyscy święci, jak można na tym forum przeczytać.
        • kozak-na-koniu Re: Ciekawe... 24.08.06, 12:37
          Z Francją i Francuzami mam sporo doczynienia i choć, porównując - w Polsce na
          ogół jeździ się o wiele bardziej agresywnie, nawet "po chamsku" (z Francuzami
          bywa różnie, co innego teren zabudowany lub, jeszcze bardziej strefa
          zamieszkania - które to są dokładnie i czytelnie oznakowane, co innego ruch na
          drogach głównych), to jednak są również rzeczy, jakich Francuzi mogliby się od
          nas nauczyć (wyjąwszy, oczywiście zachowania skrajne) - spotykałem i takie wnioski:
          - używanie kierunkowskazów wyłącznie wtedy, kiedy jest to potrzebne, np. tylko w
          celu zasygnalizowania zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu, nie np. przez całą
          drogę wyprzedzania (w ogóle, Francuzi stosunkowo rzadko używają tego wynalazku);
          - nieprzechodzenie na czerwonym świetle, nawet gdy droga jest pusta;
          - ograniczenie "reguły prawej ręki" (tam stosowana jest przesadnie - jadąc np.
          drogą główną nigdy nie mogę mieć pewności czy gość wyjeżdżający z przecznicy nie
          ma pierwszństwa);
          - ustawienie sygnalizacji świetlnej tak, by żółte światło rzeczywiście oznaczało
          "uwaga!" i by nie było np. zaskoczenia wywłanego gwałtownym przeskokiem z
          zielonego na czerwone lub odwrotnie;
          - czytelna regulacja ruchu na skrzyżowaniach (np. w Polsce światło zezwalające
          na przejazd w określonym kierunku zwykle wisi nad odnośnym pasem ruchu i zawsze
          ma postać odpowiednio skierowanej zielonej strzałki;
          - itd., itp.
          We Francji natomiast znaki, fotoradary itp. zwykle są rozmieszczone w miejscach
          szczególnie niebezpiecznych (określenie tych miejsc jest wynikiem poważnych
          studiów, nie czyjegoś "widzimisię"), fotoradary zawsze są dobrze oznakowane z
          daleka widocznymi tablicami z rzucającym się w oczy napisem "pour votre
          securite" (czyli "dla waszego bezpieczeństwa") - co ciekawe, sporo z nich
          "łapie" delikwentów od tyłu! Prawdziwymi piratami drogowymi (niekoniecznie
          takimi, którzy przekraczają o 12km/godz dozwoloną prędkość na wyjeździe z terenu
          zabudowanego), wyłapywaniem nietrzeźwych (czyli powyżej 0,5 promille) itp.,
          zajmują się natomiast lotne patrole Gendarmerie Nationale. W ogóle, postawa
          polskiej policji wobec obywateli nie umywa się do tamtych... Tamci najpierw
          upominają, ostrzegają, pouczają, potem dopiero ewentualnie karzą. Poza tym, są
          widoczni i ich działania nie ograniczają się tylko do "egzekwowania" prawa.
          Jakości dróg, ilości autostrad, dwupasmowych dróg ekspresowych (na prawach
          autostrad) itp. nawet nie będę porównywał... Czyli - "co kraj, to obyczaj".
          Myślę, że narzucanie wybranych gotowych rozwiązań, żywcem wyrwanych z kontekstu
          oraz innego otoczenia zawsze powoduje skutki opłakane.
          • gmanchuel Kazdy kraj ma swoje wady 24.08.06, 15:10
            Do hubba_hubba i kozak-na-koniu
            Niech dobrze mnie rozumiejcie i przepraszam jesli Was obrazilem. To wcale NIE
            byl moj cel ! Za duzo uwielbiam Polske i Polakow aby to robic !
            NIE znaczylem, ze w ogole w Polsce calkiem zle i we Francji calkiem dobrze.
            Zreszta, jesli napisalem, ze jestem francuzem, to bylo tylko aby przedstawiac
            sie. Oczywiscie, kazdy kraj ma swoje wady i wlasnie jak ludzie wymieniaja
            opinie miedzy soba, to jest bardzo pozywtywne : to wtedy sie widzi rzeczy z
            innymi oczami, rzeczy ktore inaczej jest bardzo trudno widziec zpowodu
            zwyciaienia. Kozak-na-koniu, bardzo dobrze obserwowales francuska jazde ! Mam
            sie przyznac, ze co napisales, to prawda i nawet musze osobiscie sie przyznac,
            ze ja tez, czasami nie uzywam kierunkowskazow jak powinnien !! Jak piszesz o
            pierwszenstwo prawej reki, masz tez racje bo to jest calkowita glupia regula,
            nie tylko glupia ale tez niepezpieczenstwa ! Jak Ty hubba-hubba, piszesz o
            agresywnej jazdy, musze tez sie przyznac ze chyba we Francji agresywnosc jest
            wieksza (jak chodzi np. o uzywanie dlugich swiatlach aby "poruszac" ci ktorzy
            jezda "za wolno" ! Ale jesli juz nie byliscie we Francji od jakis czas temu i
            wrocicie, napewno bedziecie zauwazyc zmiane bo ostatnio, francuska jazda sie
            zmienila bardzo duzo, duzo wiecej podczas kilkuch lat niz przedtem podczas
            kilkuch dziesiecloleciach. To dzieki "propagandy", reklamy prowadzone przez
            wladz w mediach. I to dobrze bo jeszcze kilka lat temu Francja byla jeden z
            najgorszych krajach europejskach.
            Jak chodzi o Wloch, mysle, ze tam tez rzeczy sie zmieniaja. Jak wszyscy,
            slyszalem o tego stereotypu Wloch, ktorzy rzekomo bez przerwy trabia i
            zmieniaja pas ale kilka razy tam bylem i nigdy tego nioe zauwazylem. Nawet
            bylem pod wrazeniem, ze jest taka wielka dyscyplyna na drodze ! Musze jednak
            powiedziec ze to bylo na polnoc. Nigdy nie bylem w poludniowych Wloch a
            wiadomo, ze to nic nie ma wsoplnego z polnocna czesc kraju (zreszta niektorzy
            na polnoc chca niepodleglosc). A Twoj znajomy jest z poludniu...
            To prawda, ze co kraj, co zwyciaj. Jesli kazdy stara sie robic wysilki, to
            bedzie lepiej dla wszystkich.
            Z szacunkiem
            Pozdrawiam Wam wszystkich bardzo serdceznie !
            • kozak-na-koniu Re: Kazdy kraj ma swoje wady 24.08.06, 17:53
              E tam, od razu obrażać się... Chciałem tylko pokazać że sprawa nie jest taka
              prosta. Z Francji wróciłem oststnio tydzień temu (i zapewne wkrótce znów tam
              wrócę na jakiś czas), zdarzało mi się także jeździć po innych krajach. Przepisy
              o ruchu drogowym w całej Europie są bardzo zbliżone, gdyż są oparte na
              wytycznych tych samych międzynarodowych organizacji oraz dyrektywach
              europejskich. Różne są natomiast podejścia do nich i interpretacje w zależności
              od lokalnych zwyczajów, warunków, mentalności, jakości dróg, sytuacji na nich...
              Ktoś, kto nie żyje w stałym stresie, ma sieć wygodnych tras szybkiego ruchu
              wcale nie musi wyprawiać łamańców i na lokalnych drogach może zachowywać się
              spokojnie. Słynna "reguła prawej ręki" wedłg mnie nie jest ani dobra ani zła, to
              jest tylko kwestia przyzwyczajenia i wyrobienia sobie odpowiednich odruchów. W
              Polsce coś, co od biedy można nazwać masową motoryzacją rozpoczęło się w latach
              '70 XX wieku, czyli co najmniej jedno pokolenie później niż w krajach
              powszechnie uznanych za bogate. Te same procesy odbywają się więc także i u nas,
              tyle że później. Prawdziwy horror na polskich drogach był w pierwszej połowie
              lat '90, gdy to w bardzo krótkim okresie ilość pojazdów zwiększyła się
              kilkakrotnie a ilość kierowców - jeszcze bardziej (pamięta ktoś ogłoszenia z
              tych czasów? - "Prawo jazdy w 10 dni - tanio, solidnie."). Myślę, że d tej pory
              sytuacja powoli, lecz stale się poprawia: wprawdzie jest więcej wypadków,
              powodowanych głównie niedostosowaniem dróg do tak wielkiego natężenia ruchu,
              wciąż niewystarczającym oddzieleniem ruchu lokalnego od przelotowego, nieudolnym
              egzekwowaniem prawa, często złym stanem technicznym i oznakowaniem dróg,
              nieodpowiedzialnością ich użytkowników... Jednak liczba wypadków tragicznych
              spada, odczuwalnie poprawiło się także to, co nazywa się "kulturą jazdy".
              Niestety, wciąż za mało jest chęci poszukiwania rzeczywistych, trwałych
              rozwiązań (choć i tak od dwóch lat robi się dużo więcej niż wcześniej) -
              polityki państwa, współpracy administracji, policji, różnych organizacji, firm
              ubezpieczeniowych itd., za dużo natomiast rozdzierania szat i medialnego
              wrzasku. Nic tu nie da zaostrzenie przepisów (o ile w ogóle jest to możliwe) i
              straszenie radarami! Wypadki (mniej lub więcej) zawsze były i będą a prawdziwi
              piraci drogowi - to "wierzchołek góry lodowej". Takie metody są najmniej
              skuteczne, by ich wyeliminować.
              pzdr
        • Gość: Coca-Cola Re: Polski problem IP: *.rev.pro-internet.pl 24.08.06, 22:36
          A myslisz, ze na trzeciego wyprzedzamy dla przyjemnosci? Raczej z przymusu. Tez
          wolalbym gnac sobie autostrada.
    • el_p Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 10:44
      Lubin-Wroclaw, jadac przepisowo jestem ciagle wyprzedzany, czesto dosyc
      ekstremalnie. Najsmieszniejsze jest to, ze wiekszosc stoi przedemna na
      przejezdzie kolejowym lub swiatlach we Wroclawiu.
      Nie wiem jaka roznica jest pomiedzy 90-105 a 110-120, wszyscy i tak spotkamy sie
      w korku.
      • tiges_wiz Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 10:59
        roznica jest kolo 2l na kazde 100 km ;)
        • el_p Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 11:05
          tiges_wiz napisał:

          > roznica jest kolo 2l na kazde 100 km ;)

          LOL:D i troche mniej siwych wlosow
        • zbig72 Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 11:29
          to ciekawe, bo jadąc Częstochowa-Warszawa ze stałą prędkością 130-140 km/h
          miałem spalanie 6l/100 - czy uważasz że gdybym jechał 100 km/h spałałbym 4l/100
          benzynowym 1.6 100 KM? - może w takim razie spróbuję :)
          • tiges_wiz Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego 24.08.06, 11:32
            przepraszam .. mam troche mocniejsze auto, mysle innymi kategoriami
            u mnie 90 km/h=6l, a 120 km/h=8 (jazda szrpana nawet wiecej)
          • agaga2 stała prędkość 24.08.06, 17:02
            i co na czerwonym świetle też jedziesz ze stałą prędkością ?to pewnie ciebie
            tam ostatnio widziałam...
    • Gość: MŁODY KIEROWCA Re: jazda zgodnie z przepisami -co w tym dziwnego IP: *.srg.vectranet.pl / 217.153.136.* 24.08.06, 10:57
      Jestem z okolic Szczecina i tez staram siejezdzic przepisowo nie tylko z powodu
      tego ze mam swaidomosc niewielkich umiejetnosci w prowadzeniu auta ale rowniez
      z powodu szacunku do mojego zycia:), kolejnym powodem sa pieniadze, ktorych nie
      chce wydawac na mandaty. Staram sie wiec jezdzic przepisowo, zreszta mi sie nie
      spieszy to po co kusic los...????
    • ppo Tak, ja jeżdżę. 24.08.06, 12:04
      > ktoś jeszcze jeździ zgodnie z przepisami??

      I jakoś nie żyje mi się z tego powodu gorzej, trudniej, nigdzie się nie
      spóźniam i żadna okazja mnie nie omija. Mam własną teorię na temat ludzi
      łamiących nagminnie przepisy drogowe- maja oni poprostu nieudane życie
      sexualne. Nie radzę brać serio większości opinii na forum. Jest tu bardzo dużo
      młodych ludzi (większość forumowiczów ma mniej niz 20 lat!) i siłą rzeczy nie
      mogą oni dobrze doradzić w tak poważnej sprawie jak bezpieczeństwo na drodze.
      Nie jesteś żadnym dziwolągiem, kolego. Trzymaj tak dalej, a zajedziesz daleko :)
      Pozdrawiam z odległości pół miliona przejechanych kilometrów :)
      Też kierowca.
      • Gość: :)))) Re: Tak, ja jeżdżę. IP: *.acn.waw.pl 24.08.06, 12:42
        ppo napisał:

        > > ktoś jeszcze jeździ zgodnie z przepisami??
        >
        > I jakoś nie żyje mi się z tego powodu gorzej, trudniej, nigdzie się nie
        > spóźniam i żadna okazja mnie nie omija. Mam własną teorię na temat ludzi
        > łamiących nagminnie przepisy drogowe- maja oni poprostu nieudane życie
        > sexualne. Nie radzę brać serio większości opinii na forum.(...)

        Zgodnie z radą przedmówcy, nie biorę jego seksualnych fobii na poważnie.

        Po pierwsze: nie utożsamiajcie całości przepisów z przekraczaniem bezsensownie obniżonej prędkości
        maksymalnej. Przestrzegamy rozsądnych przepisów (świateł, znaków STOP, podwójnych ciągłych i dróg
        jednokierunkowych...), ale obszary zabudowane jedną stodołą i ograniczenia do trzydziestu przez wieś
        ciągnącą się wiele kilometrów NIE SĄ rozsądne!

        Po drugie: to nie szybkość zabija. Zabijają błędy kierowców i stan polskich dróg. Zwalając wszystko na
        prędkość popełniamy zbrodnię, bo zajmujemy się tylko nią a nie prawdziwymi powodami wypadków. I
        zdarzają się one nadal. Istnieją na świecie badania, które dowodzą, że obniżenie dop. prędkości nie
        powoduje zmniejszenia liczby wypadków! Chyba, że obniżymy ją do wartości, z którą można walić
        swobodnie na czołówkę i nic się nie stanie. Jaka ona będzie? Coś ok. 15 km/h? Czy jeszcze za szybko?

        Po trzecie: trzeba odseparować ruch pieszy od ruchu pojazdów, wyprofilować zakręty, wywalić połowę
        znaków drogowych (tysiące bezsensownych znaków wisi na polskich drogach), wymalować pasy,
        zlikwidować koleiny. TO zapewni nam bezpieczeństwo, a nie wstrzymanie ograniczeniami ruchu w
        ogóle!

        Po czwarte: niebezpieczny na drodze nie jest szybciej jadący pojazd. (dziwicie się? Ale to badano i takie
        są wyniki) Niebezpieczny jest także ten wolniej jadący od ogółu. Ważna jest płynność ruchu. Flow.
        Każdy jadący dużo szybciej i dużo wolniej od reszty jest zagrożeniem. To spostrzeżenie dedykuję
        legalistom, jeżdżącym zawsze "jak znaki wskazują". Jesteście kochani ZAGROŻENIEM! I jak się z tym
        czujecie?

        Po piąte: przeprowadzano badania PODNOSZĄC na danej drodze prędkość dopuszczalną. Czy myślicie,
        że kierowcy także ją przekraczali? Zdziwicie się: nie przekraczali. NIC się nie stało. Średnia prędkość
        pojazdów na tym odcinku pozostała bez zmian i pozostawała taka niezależnie od znaków ograniczenia!
        To nie prędkość ma decydujący wpływ!

        Wszelkie uwagi dotyczą masy normalnych kierowców. Na młodzianów w ich starych bmw NIC nie działa
        i działać nie będzie. Stawiając ograniczenie do trzydziestu w całym kraju nie poprawicie
        bezpieczeństwa w żaden sposób. Kierowcy się nie dostosują do jawnego idiotyzmu a młodzieńcy w
        bmw i tak mają wszelkie zasady w dupie. Dacie tylko możliwość ograbiania was z pieniędzy przez
        misiów suszarkowych. Ich działalność suszarkowa w świetle powyższych faktów nie ma żadnego
        wpływu na stan bezpieczeństwa na drogach, a czasami je nawet pogarsza. To tylko okup wymuszany
        na bezbronnych kierowcach przez bandytów w białych czapeczkach. Bo, raczcie zauważyć, TAM gdzie
        byliby oni potrzebni, niemalże NIGDY ich nie spotkamy. Są tylko tam, gdzie mogą zarobić. Ot, takie
        kanary drogowe, bez znaczenia dla bezpieczeństwa.
        • zbig72 święta (świetna) prawda 24.08.06, 13:27
          > Po piąte: przeprowadzano badania PODNOSZĄC na danej drodze prędkość
          > dopuszczalną. Czy myślicie,
          > że kierowcy także ją przekraczali? Zdziwicie się: nie przekraczali. NIC się
          nie
          > stało. Średnia prędkość
          > pojazdów na tym odcinku pozostała bez zmian i pozostawała taka niezależnie od
          > znaków ograniczenia!
          > To nie prędkość ma decydujący wpływ!

          Dokładnie - każda droga ma pewną obiektywną prędkość po jakiej można się po
          niej BEZPIECZNIE poruszać. I 90% kierowców bez trudu odnajduje tą predkość i
          właśnie z nią się po danej drodze porusza. Jeśli droga jest wystarczająca do
          bezpiecznej jazdy 80 km/h to bądźmy pewni że 90% kierowców będzie jechało
          właśnie w tych okolicach bez względu na to jakie będzie faktycznie
          ograniczenie. Czy będzie wyższe czy niższe od tych 80 km/h to nie wpłynie to na
          zmianę ich postrzegania drogi a co za tym idzie na zmianę prędkości...

          Jest może te 5% samobójców "bez szyi" ale oni i tak jeżdżą jak chcą, ale żadnen
          normalny człowiek nie pojedzie 130 km/h nawet jak mu postawią taki znak, jeśli
          będzie czuł ze drogi wystarczy tylko na 80 km/h.

          Drugie 5% to współczesne Szwejki, przestrzegające każdej durnoty (jakby im do
          PoRD wpisali konieczność wysiadania i robienia fikołków przed kazdym
          skrzyżowaniem to by tak robili a na tym forum udowadniali zbawienny wpływ
          takiego postępowania). Tak samo żaden z 90% normalnych kierowców nie będzie
          jechał 50 km/h jeśli droga będzie pozwalała na 80 km/h

          Urealnić ograniczenia a liczba wypadków SPADNIE!!!
          • Gość: burek Re: święta (świetna) prawda IP: *.pekao.com.pl 24.08.06, 13:42
            No i po przeczytaniu większości postów, pojawił się jeden, z którym mogę się
            identyfikować (zbig72).
            Dodam od siebie:
            1. Brak autostrad i ogólny stan dróg. Przejechanie trasy Poznań - Warszawa, czy
            z powrotem trwa 4 - 5 godzin. 300 km. Średnia prędkość - 60 - 75 km/h. Załóżmy,
            że mamy autostradę Poznań - Warszawa. Nawet idiotycznie przechodzącą przez
            Stryków. Wychodzi jakieś 330 km. Jadąc przepisowo (130 km/h) po 2,5 g jesteśmy
            na miejscu. Stąd niemiec nie musi zapier... 90 km/h na ograniczeniu 40. On
            wyjedzie przepisowo z miasta, wjedzie na autostradę i w 4 godziny przejedzie
            wszerz Niemcy, często jadąc 180 km/h.
            2. Ogólna nerwowość wśród kierowców. Ja już odpuściłem. Szkoda nerwów. Polecam
            wszystkim. Chociaż też zdarzają się sytuacje, kiedy nie wytrzymuję.
            3. Oby kierowców rozsądnych było jak najwięcej. Sam przekraczam prędkość. Ale
            jadę tak, żeby dojechać do celu w całości. Niestety niektórych rajcuje szybka
            jazda, dla samej szybkiej jazdy.

            Pozdrawiam
          • agaga2 skąd wiesz??? 24.08.06, 17:17
            na ile pozwala droga jeśli jedziesz nią np pierwszy raz ??? to jakiś idiotyzm -
            to nie jest jazda z głową to przypuszczenia -wielu wydawało się ,że np zdąży
            wyprzedzić inny samochód i wielu się przeliczyło...
            • Gość: Coca-Cola Re: skąd wiesz??? IP: *.rev.pro-internet.pl 24.08.06, 22:27
              Sa pewne przeslanki. Jadac sprawnym autem mozesz praktycznie wszedzie jechac o
              40km/h szybciej niz mowi ograniczenie. Wystarczy jedynie zwalniac przed
              zakretami. Ja jedynie w zabudowanym jade mniej niz 40 km/h ponad ograniczenie,
              tam wystarczy 70.

              A ile jezdzisz zima? wtedy nawet jezdzac przepisowo mozesz wypasc z drogi. Skad
              wiesz ile masz jechac?:-D I wiesz co jest najlepsze jak wypadniesz z drogi jadac
              przepisowo? Nie dostosowalas predkosci do panujacych warunkow! Dlaczego to samo
              nie moze dzialac w gore?
        • Gość: Mada Re: Tak, ja jeżdżę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 16:01
          Mam wrażenie, że często jestem takim ZAGROŻENIEM. Jeżdzę zgodnie z dopuszczalną
          prędkością. Poza tym jestem świadoma swoich umiejętności (jeżdzę zaledwie od
          kilku miesięcy)i nie interesuje mnie to, że większość jedzie z prędkością
          powiedzmy ok. 100 km/h, jeżeli ja przy takiej prędkości nie czuję się pewnie i
          nie jestem pewna swoich umiejętności. Poza tym przepisy ruchu drogowego są po
          to, żeby je przestrzegać.
        • ppo Przepisy to nie tylko ograniczenia prędkości! 24.08.06, 17:19
          A co powiesz na buraczków, którym się sprzęt migający "psuje" zawsze przy
          zmianie pasa? Kiedyś mnie taki o mało nie zabił. Gdybym był gorszym kierowcą,
          to miałbym poważny wypadek (przy dużej prędkości!) tylko dlatego, że jakiemuś
          idiocie nie chciało się kiwnąć paluszkiem, by włączyć kierunkowskaz przed
          zajechaniem mi drogi! Od tamtej pory zawsze jak uda mi się takiego buca
          dogonić, to coś mu urywam :))
        • agaga2 właśnie 24.08.06, 17:22
          wszyscy przyczepili sie do prędkości , nie o to tylko chodzi
          wkurza mnie gdy ktoś np wyprzedza na skrzyżowaniu , na pasach ...
          ludzie wyczyniają na drodze takie rzeczy ,o których nie śniło się nawet...
        • Gość: Miś Re: Tak, ja jeżdżę. IP: *.cache.org / 82.177.11.* 24.08.06, 19:28
          > rzydziestu przez wieś ciągnącą się wiele kilometrów NIE SĄ rozsądne!
          Zgoda, ze czasem oznakowanie jest do bani.
          Ale czy to oznacza, że nie obowiązuje?
          Ja jestem zwolennikiem zasady dura lex set lex. I kropka.

          > Po drugie: to nie szybkość zabija. Zabijają błędy kierowców i stan polskich
          dróg.

          Stanu polskich dróg nie zmienisz. Może to się stanie za lat -naście.
          Każdy popełnia błędy. Różnica polega na tym, że jak jedziesz wolniej masz
          większą szansę ten błąd skorygować.

          > Po trzecie: trzeba odseparować ruch pieszy od ruchu pojazdów,
          > wyprofilowaćzakr ęty, wywalić połowę
          > znaków drogowych (tysiące bezsensownych znaków wisi na polskich drogach),
          > wymalować pasy,
          > zlikwidować koleiny. TO zapewni nam bezpieczeństwo, a nie wstrzymanie
          > ograniczeniami ruchu w ogóle!

          Wszystko cacy, tylko prawda jest taka, że nie ma na to kasy i szybko się to nie
          stanie. Póki co musimy wszyscy żyć z takimi drogami jakie mamy - a po nich
          bezpieczenie i szybko jeździć się nie da.

          > Po czwarte: niebezpieczny na drodze nie jest szybciej jadący pojazd.
          (dziwicie
          > się? Ale to badano i takie
          > są wyniki) Niebezpieczny jest także ten wolniej jadący od ogółu. Ważna jest
          > płynność ruchu. Flow.
          > Każdy jadący dużo szybciej i dużo wolniej od reszty jest zagrożeniem. To
          spostr
          > zeżenie dedykuję
          > legalistom, jeżdżącym zawsze "jak znaki wskazują". Jesteście kochani
          > ZAGROŻENIEM! I jak się z tym czujecie?

          Podaj link do badań albo co skoro się na nie powołujesz.
          Rozumiem, gdyby wszyscy grzali równo 150 byłoby najbezpiecznie. Lol!

          > Po piąte: przeprowadzano badania PODNOSZĄC na danej drodze prędkość
          > dopuszczalna. Czy myślicie,
          > że kierowcy także ją przekraczali? Zdziwicie się: nie przekraczali. NIC się
          > nie stało. Średnia prędkość
          > pojazdów na tym odcinku pozostała bez zmian i pozostawała taka niezależnie
          > od znaków ograniczenia!
          > To nie prędkość ma decydujący wpływ!

          Źródło proszę!
          Jeśli to było w Polsce to jestem w to skłonny uwierzyć, bo tutaj, rzeczywiście
          wszyscy ignorują przepisy. LOL!

          > Wszelkie uwagi dotyczą masy normalnych kierowców. Na młodzianów w ich starych
          bmw NIC nie działa
          > i działać nie będzie. Stawiając ograniczenie do trzydziestu w całym kraju nie
          poprawicie
          > bezpieczeństwa w żaden sposób. Kierowcy się nie dostosują do jawnego
          idiotyzmu
          > a młodzieńcy w
          > bmw i tak mają wszelkie zasady w dupie. Dacie tylko możliwość ograbiania was
          z
          > pieniędzy przez
          > misiów suszarkowych. Ich działalność suszarkowa w świetle powyższych faktów
          nie
          > ma żadnego
          > wpływu na stan bezpieczeństwa na drogach, a czasami je nawet pogarsza. To
          tylko okup wymuszany na bezbronnych kierowcach przez bandytów w białych
          czapeczkach. Bo, raczcie zauważyć, TAM gdzie
          > byliby oni potrzebni, niemalże NIGDY ich nie spotkamy. Są tylko tam, gdzie
          mogą zarobić. Ot, takie
          > kanary drogowe, bez znaczenia dla bezpieczeństwa

          Tutaj się nie zgadzam.
          Tzn. zgoda, że Policja jest nieskuteczna. Bo możesz robić na drodze co ci się
          żywnie podoba, w jakby co to dasz 50 zeta w łapę i tyle. Żadna kara.
          Gdyby jednak karano konsekwentnie i dotkliwie (żadnych łapówek, duuuużo wyższe
          mandaty - nalepiej wyrażone jako procent dochodów) za 5 razem i dresik w bmw
          zastanowił by się 3 razy zanim by sobie zrobił rajd z drogi publicznej.
      • Gość: kierowca-kobieta dziękuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 17:13
        zapewne cała dyskusja potoczyłaby się w zupełnie innym kierunku gdyby było
        wiadomo od początku ,że pierwszy post napisała kobieta .
        Dla wielu osób - głównie mężczyzn kobieta prowadząca samochód jest gorszym
        uczestnikiem ruchu drogowego ( tak sama z siebie) a jeżdząca na dodatek zgodnie
        z przepisami to prawdziwa makabra...(((:
        • ppo Zastanawialiście się dlaczego kobiety dłużej żyją? 24.08.06, 17:36
          Głównie dlatego, że mają mniejszą skłonność do głupiego "kozaczenia". Nie tylko
          na drodze. Z tego samego powodu jest więcej kobiet wśród dorosłych ludzi, choć
          rodzi się więcej chłopców. Selekcja naturalna nie oszczędza niepokornych
          samczyków ;)
          Dla wyjaśnienia- jestem facetem. Poprostu pomyślnie przeszedłem "selekcję" i
          wiem na czym ona polega :D
          • Gość: Coca-Cola dlaczego kobiety jezdza bez kozaczenia?:-) IP: *.rev.pro-internet.pl 24.08.06, 22:33
            To jednak my bardziej lubimy alkohol, papierosy, mniej dbamy o zdrowie etc. Z
            wypadkami bym tego nie lazcyl - % jest nas duuuuzo wiecej i przejezdzamy duuuuzo
            wiecej kilometrow od kobiet.

            BTW: moja matka nie zauwazyla kraweznika, rozwalila felge. nie zauwazyla plotu
            cofajac, rozwalila zderzak. matka kumpla myslala, ze zmiesci sie w brame
            garazowa -porysowala zderzak, zgiela brame, zgiela blotnik. cofajac nie
            zauwazyla murku - zderzak do "spawania". kolezanka ostatnio nie zauwazyla audi
            q7 i po lampie, zderzaku, masce i blotniku w seicento. Inna kolezanka cofajac
            tez nie zauwazyla innego auta... Te przyklady moge mnozyc w nieskonczonosc. Na
            ich miejscu sam jezdzilbym "bez kozaczenia"...
            • agaga2 Re: dlaczego kobiety jezdza bez kozaczenia?:-) 25.08.06, 16:36
              głównym powodem mniejszych umiejętności i doświadczenia prowadzących samochody
              kobiet jest to ,że w większości polskich rodzin jest tylko jeden samochód -na
              dodatek okupowany przez pana i władcę ...on sobie jeździ do pracy a żona co?
              tłucze się autobusem...i kiedy ma zdobyć doświadczenie ?
              • Gość: Coca-Cola Re: dlaczego kobiety jezdza bez kozaczenia?:-) IP: *.rev.pro-internet.pl 25.08.06, 17:22
                Matka kumpla ma auto do swojej i tylko swojej dyspozycji, moja tez. Kolezanka
                istotnie nie ma doswiadczenia.

                Jak jestescie takie bystre to kupujcie swoje auta, walczcie w swojej sprawie.

                A tak powaznie to nie twierdze, ze jestescie gorsze, ale nie zwalajcie
                wszystkiego na nas. To raz. Dwa - wasza percepcja jest niestety gorsza od naszej
                (porownojac przecietne). I to nie ma byc obrazliwe, macie inne przewagi nad nami.
                • agaga2 Re: dlaczego kobiety jezdza bez kozaczenia?:-) 25.08.06, 17:46
                  mam auto wyłącznie do swojej dyspozycji i nie czuję ,żeby moja percepcja była
                  gorsza od percepcji mężczyzny , prawda jest taka ,że istnieją zarówno mężczyźni
                  jak i kobiety , które nie powinny jeździć samochodem , również facet może być
                  przysłowiową babą za kierownicą ...
                  • kodem_pl Re: dlaczego kobiety jezdza bez kozaczenia?:-) 26.08.06, 01:15
                    Jasne, ale zdarza sie to zdecydowanie mniej czesto...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka