sum_tzw_olimpijczyk
19.08.06, 10:15
Byłem ostatnio na "gościnnych występach" we Wrocławiu. Pierwszy raz
samochodem. Mapa miasta u pasażerki na kolanach, oczy dookoła głowy, wjeżdżamy
do miasta (oczywiście przez objazd do Trzebnicy, bo Oleśnica-Wrocław jest
zamknięta). Całe miasto pełne remontów, jedziemy powoli. Zadziwiająca była
reakcja kierowców. Jadę 60km/h na ograniczeniu do 50, dwupasmówka, bruk, jadę
prawym pasem. Co chwilę na zderzaku pojawiał mi się ścigant, migał długimi,
trąbił, jak się zrobiło miejsce na lewym to wyprzedzał a potem zajeżdżał
drogę. Na odcinku od Hotelu Wrocław do skrzyżowania Powstańców i Wiśniowej
zdarzyło mi się to 2 razy! Myślałem, że może ze mną jest coś nie tak, ale
kilka następnych dni rozwiało moje wątpliwości co jest ze mną nie tak -
rejestracja WA. Przypadki typu trąbienie gdy zatrzymywałem się przed
przejściem bądź oglądanie całego mojego samochodu gdy stałem na światłach
pomijam. Czemu ludzie są tak uprzedzeni do Warszawiaków?
Odmienną sprawą jest kultura jazdy we Wrocławiu. Nie polecam nikomu o słabych
nerwach. Leje deszcz, jadę po brukowanej ulicy 40km/h, przy hamowaniu włącza
mi się ABS, a cały ruch jedzie ze 2 razy szybciej, tańcząc po śliskiej drodze.
Ustępowanie, wpuszczanie do ruchu (tu też było ciekawie, gdy chciałem się
włączyć, przede mną ściana samochodów a za mną trąbiący pan) Warszawa ma z tym
o wiele lepiej. Przepraszam wszystkich Wrocławian, ale tak zostałem
potraktowany w waszym mieście.