Dodaj do ulubionych

Wytłumaczcie mi to zachowanie

13.11.06, 20:21
Jest sobie korek, w którym stoję ja i mnóstwo innych kierowców. Na
jednopasmówce. Toczę się powolutku, bo nie widzę powodu, żeby jechać metodą
gaz-hamulec na odcinku 10-15 metrów. Nagle samochód za mną niemalże piskiem
opon wyprzedza mnie i ustawia się przede mną. I toczymy się powoli, tylko on
jest przede mną. Aż do końca korka.
Obserwuj wątek
    • dorianne.gray Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 13.11.06, 20:25
      Jak to, nie kumasz? był PRZED TOBĄ! 3 metry bliżej celu!!!

      Tyle tu się ostatnio pisze o zależności między prowadzeniem auta a maniem lub
      niemaniem siusiaka - więc to chyba oczywiste ;)
      • qw994 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 13.11.06, 20:31
        Zawsze w takiej sytuacji pukam się w głowę licząc na to, że ten baran przede
        mną akurat patrzy w lusterko. Chociaż dzisiaj miałam ochotę wysiąść i
        powiedzieć panu parę ciepłych słów. Możliwość miałam, bo przecież staliśmy w
        korku.
    • shamsa Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 13.11.06, 20:26
      moze to Misztal był
    • klemens1 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 13.11.06, 21:00
      To jeden z tych co potrafi przewidzieć sytuację na max. 10m do przodu.

      Mnie irytuje jak dojeżdżam powoli (40-50) do czerwonego światła, jakiś palant
      mnie wyprzedza, zjeżdża na mój pas, hamuje przed czerwonym, zapala się zielone a
      ja - zamiast płynnie przejechać, muszę hamować, bo przecież blokuje mnie "ten co
      się spieszy", a tak naprawdę spowalnia i siebie i innych.

      Ale sytuacja którą opisałem świadczy o inteligencji tylko poniżej IQ 80. Twoja
      jest prostsza - więc możesz być pewien że miałeś do czynienia z debilem. W końcu
      oni gdzieś muszą być - wyniki wyborów raczej nie zostały sfałszowane.
      • qw994 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 13.11.06, 21:42
        > To jeden z tych co potrafi przewidzieć sytuację na max. 10m do przodu.
        >
        > Mnie irytuje jak dojeżdżam powoli (40-50) do czerwonego światła, jakiś palant
        > mnie wyprzedza, zjeżdża na mój pas, hamuje przed czerwonym, zapala się
        zielone
        > a
        > ja - zamiast płynnie przejechać, muszę hamować,

        A to już jest tak nagminne, że nawet mnie nie rusza. Ale w tym widzę jeszcze
        jakikolwiek sens - mniejsza kolejka na twoim pasie? Może na jego pasie stał
        bardzo powolny samochód? A w zachowaniu przeze mnie opisanym nie widzę ŻADNEGO
        sensu.
      • htoft Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 14.11.06, 12:55
        Ja tak robię. Z kilku powodów:

        - często chcę po prostu zmienić pas, a to jest łatwa możliwość zrobienia tego

        - Twoje leniwe toczenie się denerwuje mnie i zajmuje miejsce na drodze. Gdybyś
        trochę się pospieszył, być może na krótkim odcinku drogi od świateł do świateł
        zmieściłoby się więcej aut.

        Co do mojego IQ, jestem spokojny. Natomiast co do Ciebie, to jestem prawie
        pewny, że jesteś z Krakowa.
        • Gość: konik Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.06, 20:19
          odpie..sie od krakowa palancie.
          a co do Twojego IQ, jestem spokojny. Jestes kretynem.
        • klemens1 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 15.11.06, 08:42
          > - Twoje leniwe toczenie się denerwuje mnie i zajmuje miejsce na drodze.

          Oto całe sedno - wynik przemyśleń i refleksji nt. płynności jazdy, cechujący prostaczka który albo wciska gaz albo hamulec - i jeszcze jest przekonany że dzięki temu jedzie szybciej. To że sam zajmujesz miejsce na drodze gdy zapali się zielone i przez takich jak ty trzeba hamować jest już dla ciebie za trudne do zrozumienia - najważniejsze że jesteś spokojny o swoje IQ - zgadzam się, że jego poziom jest stabilny.
          Tu masz opis podsumowujący intelektualną nędzę twojej osoby:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=52108726&a=52145668
          > Natomiast co do Ciebie, to jestem prawie pewny, że jesteś z Krakowa.

          Zdałeś kolejny test sprawdzający czy jesteś debilem. Zaliczyłeś go pozytywnie.
          Nie będę tłumaczył braku korelacji miejsca pochodzenia/zamieszkania i stylu jazdy, bo średnio rozgarnięty pijaczek, obserwujący samochody w swojej miejscowości podczas obsikiwania drzewa dojdzie do wniosku że takiej korelacji nie ma, a i tak tłumaczenie mu niuansów płynności jazdy nic by nie dało.

          Na koniec jedno zdanie, które być może pojmiesz: nie jestem z Krakowa.
          • htoft Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 16.11.06, 14:26
            Nie znasz mnie, więc nie traktuję twoich słów jako obraźliwe, a jedynie jako
            wyraz twojej frustracji i ubóstwa duchowego. Nie masz powodów, by mnie tak
            obrażać. To po pierwsze.

            Po drugie: w korku zazwyczaj ruszam bardzo spokojnie, ale za to RÓWNO w tym
            samym momencie, w którym rusza samochód stojący przede mną. W takiej sytuacji
            nie ma możliwości, by przede mną powstała luka, a nikt jadący za mną nie musi
            ostro hamować, bo ja sam RÓWNIEŻ tego nie robię.

            Po trzecie: w Krakowie większość ludzi rusza na światłach z opóźnieniem, potem
            oczywiście ,,dając po garach", zamiast po prostu ruszać spokojnie, ale za to od
            razu. To jest moim zdaniem jedna z głównych przyczyn powstawania korków w tym
            smutnym mieście.

            Nie pozdrawiam.
            • klemens1 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 17.11.06, 08:52
              > Nie znasz mnie, więc nie traktuję twoich słów jako obraźliwe, a jedynie jako
              > wyraz twojej frustracji i ubóstwa duchowego. Nie masz powodów, by mnie tak
              > obrażać. To po pierwsze.

              Oceniam cię na podstawie twoich wypowiedzi. Tekst w stylu "toczysz się powoli i denerwujesz mnie" w kontekście opisanej przeze mnie sytuacji jest DOWODEM na prostackość twojego umysłu, czego uzasadnienie podałem. Nie jesteś w stanie zakwestionować uzasadnienia - więc wnioski na jego podstawie są obowiązujące.

              > Nie pozdrawiam.

              Naprawdę? I co teraz będzie?
      • bronek77 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 15.11.06, 16:21
        Ta... mnie taki jeden w ten sposób wyprzedził do tego bez kierunkowskazu. Miał
        pecha (ja też), że powietrze mi się dostało do układu hamulcowego (samochód
        stary grat, wciskałem hamulec i nie reagował). Trochę się udało wyhamować
        silnikiem, ale skończyło się na rąbnięciu mu w tył. Mercedesa ML ;) Oczywiście
        wina moja - byłem z tyłu, dla mnie 100 złotych mandat, 6 punktów karnych,
        samochód do kasacji (remot się nie opłaca), ale mina faceta bezcenna... Może
        następnym razem tego nie zrobi.
        • renja Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 15.11.06, 17:01
          Dokładnie identyczna sytuacja miała miejsce w moim przypadku. Główna ulica w
          mieście, godziny szczytu, deszcz pada więc ślisko, wszyscy jadą prędkością
          stałą, trochę większa od żółwiej. Dojeżdżam spokojnie do świateł bo zapala się
          żółte więc wiem, że będe stała na czerwonym, a tu z piskiem palant jakiś
          wskoczył przede mnie i oczywiście po hamulcach. Efekt - małe BUM (oczywiście
          wina moja). Palant miał w ogóle nieciekawa minę, bo po kontroli policji okazało
          się, że od miesiąca bez przeglądu jeździ :-D
    • jevii Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie- zwykłe chamstwo 13.11.06, 21:13

      Ostatnio - wjeżdzam na parkiing realowski. Była sobota,
      czyli jasne że trudno o miejsce. Jednak miałam fuksa -
      widzę, że jedna babka kończy pakować siaty do auta.
      Zgadałaśmy się,że ona zaraz wyjeżdza to zrobi mi miejsce. Okej.
      Kiedy tamta się zbiera. Z drugiej strony podjeżdża facet
      jakimś większym fordem.

      Babka wyjechała. A ten gnój [bo jak inaczej go nazwać]
      zajechał mi drogę tak,że próbował mnie z premedytacją przyblokować.
      Jeszcze czegoś takiego chamstwa nie widziałam.


      ----
      Powód,dla którego lepiej mieć swój samochód:
      www.streemo.pl/Portal/VideoWatch.aspx?MediaId=1616
      • kruder76 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie- zwykłe chamstw 15.11.06, 07:59
        jevii napisała:

        >
        > Ostatnio - wjeżdzam na parkiing realowski. Była sobota,
        > czyli jasne że trudno o miejsce. Jednak miałam fuksa -
        > widzę, że jedna babka kończy pakować siaty do auta.
        > Zgadałaśmy się,że ona zaraz wyjeżdza to zrobi mi miejsce. Okej.
        > Kiedy tamta się zbiera. Z drugiej strony podjeżdża facet
        > jakimś większym fordem.
        >
        > Babka wyjechała. A ten gnój [bo jak inaczej go nazwać]
        > zajechał mi drogę tak,że próbował mnie z premedytacją przyblokować.
        > Jeszcze czegoś takiego chamstwa nie widziałam.
        >

        A sygnalizowałaś zamiar zajęcia tego miejsca. Mnie to najbardziej śmieszy - ktoś
        stoi i czeka, żeby zająć miejsce, ale kierunkowskazu nie włączy, a potem
        pretensje ma, że nie wpadłem na to, że też chciał/chciała zaparkować na tym
        samym miejscu.
    • Gość: ursynowianka Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie IP: *.chello.pl 13.11.06, 21:29
      Bylam dzisiaj w identycznej sytuacji - tylko z drugiej strony. Stoje sobie w
      korku, samochod za samochodem, wszyscy posuwaja sie baaardzo powoli, ale jednak
      do przodu. A kierowca sunie dostojnie i powoli, chwilami niemal sie zatrzymuje.
      Przed nim dziura na piec samochodow. Korcilo mnie, zeby go wyminac (tylko jak?
      nie fruwam), moze wtedy zorientowalby sie, ze jest na drodze i jedzie. Bo on
      chyba nie zorietnowal sie, ze jedzie, tak byl zajety SMS-owaniem!
      • tadeusz542 masz popsuty wydech 13.11.06, 21:43
        i facet z tyłu nie chciał oddychać dodatkowo smrodem dlatego wyprzedził.
        Sam tak nieraz robię bo powonienie mam jeszcze ok.
        • qw994 Re: masz popsuty wydech 13.11.06, 21:46
          Z moim samochodem jest wszystko OK. Nie jeżdżę 20-letnim jelczem.
          • Gość: tadeusz wystarczy że tankowałeś na stacji lewe paliwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.06, 22:32
            zrobione sumptem domowym z komponentów i po katalizatorze.
            Jeśli to zjawisko z wyprzedzaniem będzie się powtarzało to powąchaj własne
            spaliny
        • iljana Re: popsuty wydech 16.11.06, 23:15
          Pomijam fakt, ze masz sprawne auto, poniewaz napisałaś o tym, ale rzeczywiście
          ja wymijam czasami dziwacznie! samochody, których "zapachy" duszą mnie, mimo
          zamkniętego obiegu.

          Czasem zamknąć go zresztą nie mogę..
      • qw994 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 13.11.06, 21:44
        Ja nie zostawiam dziury na 5 samochodów.

        A co by ci dało wyprzedzenie tego faceta, skoro i tak wszyscy stoicie w korku?
        Byłabyś kilkanaście metrów do przodu. I tyle.
        • Gość: emes-nju Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 10:42
          qw994 napisał:

          > Ja nie zostawiam dziury na 5 samochodów.
          >
          > A co by ci dało wyprzedzenie tego faceta, skoro i tak wszyscy stoicie w
          > korku? Byłabyś kilkanaście metrów do przodu. I tyle.


          No, nie zupelnie. Wczoraj wlasnie za takim sie toczylem. Praktycznie na kazdych swiatlach nie zdazal... Zostawial dziure na wlasnie ok. 5-6 samochodow i nie zdazal na swiatlach. Hm... Ile to samochodow mniej na cyklu dzieki takimu przejechalo? Ileset metrow korka w ten sposob powstalo?
    • wojtek33 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 13.11.06, 22:05
      A mi się to zdarza, rzadko ale zdarza, szczególnie gdy trafię na jadącego jak
      klemens wyżej - skoro i tak muszę zahamować za nim, to dlaczego nie przed nim?
      nie uznaję jeżdzenia na luzie a nie zawsze mam wygodne przełożenie, by
      dostosować się do jego tempa. Poza tym, gdyby wszyscy tak jeździli w mieście, to
      ci za grupką takich "płynnie jeżdżących" zostawaliby na poprzednim skrzyżowaniu.
      • qw994 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 13.11.06, 22:13
        W sytuacji przeze mnie opisanej nie było żadnego skrzyżowania. To jest odcinek
        drogi dojazdowej do głównej.
      • klemens1 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 14.11.06, 07:41
        > skoro i tak muszę zahamować za nim, to dlaczego nie przed nim?

        Dlatego że jak się zapali zielone światło to blokujesz innych i przez ciebie muszą hamować zamiast rozpędzać się od 30-40 km/h. Widzę że jednak problem jest trudny - potwierdzają to moje obserwacje na ulicach.

        > Poza tym, gdyby wszyscy tak jeździli w mieście

        ... to nie trzeba by się co chwila zatrzymywać i ruszać.
    • mejson.e Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 13.11.06, 22:11
      qw994 napisał:

      "Toczę się powolutku, bo nie widzę powodu, żeby jechać metodą gaz-hamulec na
      odcinku 10-15 metrów. Nagle samochód za mną niemalże piskiem opon wyprzedza mnie
      i ustawia się przede mną. I toczymy się powoli, tylko on jest przede mną. Aż do
      końca korka."

      Niektórych zasysa dziura większa niż 5 metrów...

      Może miałeś zupełnie inne przełożenie i gość, by Ci dorównać tempa musiał jechać
      na półsprzęgle? A po wyprzedzeniu jechał gaz-hamulec czy toczył się po twojemu?

      Jeśli nie miałeś włączonego tylnego przecimgielnego, nie zostawiałeś chmury dymu
      za sobą, a facet zachował Twój styl jazdy, to był debilem....

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • qw994 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 13.11.06, 22:20
        > A po wyprzedzeniu jechał gaz-hamulec czy toczył się po twojemu?

        Oczywiście, że gaz-hamulec. Nie spotkałam się z przypadkiem, żeby po
        takim "manewrze" ktoś toczył się własnym tempem. Tak więc w większości
        przypadków nie jest to kwestia przyłożenia, a zwykłej agresji. Bo ja takie
        zachowanie uważam za agresywne. Ktoś jest wściekły z samego rana, że musi stać
        w korku, więc da upust w taki właśnie sposób.

        Jeśli ktoś ma inne przyłożenie, to wystarczyłoby, żeby poczekał chwilkę, aż ja
        potoczę się kawałeczek dalej. Nie musi przecież jechać równo ze mną.

        Nie znoszę zmuszania mnie do jazdy zderzak-zderzak w korku.
        • Gość: siouks Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie IP: *.chello.pl 13.11.06, 22:45
          ale korek polega właśnie na jeździe zderzak w zderzak - inaczej jest jeszcze
          większy korek...
          • qw994 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 13.11.06, 22:54
            Bez przesady. Większy korek nie zrobi sie od tego, że poczekam parę sekund, aż
            ktoś kawałeczek odjedzie, a ja się do niego dotoczę.
            • tiges_wiz Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 14.11.06, 09:31
              a skad wiesz ze za toba jakis koles nie zmiescil sie na skrzyzowaniu i
              zablokowal droge poprzeczna? Ci oczywiscie stali, ale za nimi znowu ktos wjechal
              na skrzyzowanie, bo wczeniej bylo miejsce i zablokowal poprzeczna. Tam nikt nie
              pojechal, a za nimi policjant wpuscil dwa auta, bo zazwyczaj sie miescily a tu
              nic. i Zablokowali droge na ktorej ty jestes. Ale przeciez nic sie nie stanie
              jak bedziesz zosawial takie przerwy.
          • Gość: hmmm Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie IP: *.net.autocom.pl 14.11.06, 15:35
            noo...z tą jazdą zderzak w zderzak nie jest zbyt fajnie w szczególności na
            śliskim...ja tam wolę zachować bezpieczny odstęp (oczywiście nie
            kiiilooometrooowy:))
    • Gość: ogon Twoje złe zachowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 09:48
      Swoją opieszałą jazdą, niezgodną z rytmem korka doprowadziłeś kierowcę jadącego
      za Tobą do szewskiej pasji. Stąd jego zachowanie. Ponadto wyprzedzając Cię
      zapewnił sobie bezpieczeństwo tylnego zderzaka po zauważeniu Twojego stylu
      jazdy.
      Powinieneś wiedzieć, że nie jesteś upoważniony jako kierowca do regulowania
      ruchu tego typu zachowaniami.
      O tym decyduje przywódca korka i to on powinien mieć świadomość, że ciągnie
      ogon i za niego odpowiada.
      Kłopot jest jak każdy członek między głową i ogonem chce być głową i oddzielić
      się od reszty a nie ma gdzie. Jest to egoizm chorych członków ciała, zwany
      choropbą, który należy leczyć.
      pozdr
    • stefan4 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 14.11.06, 11:10
      qw994:
      > Nagle samochód za mną niemalże piskiem opon wyprzedza mnie i ustawia się
      > przede mną. I toczymy się powoli, tylko on jest przede mną. Aż do końca korka.

      Z powodu takich zachowań nie działa zielona fala nawet tam, gdzie światła są
      dobrze wyregulowane.

      Jadę sobie z maksymalną dozwoloną prędkością i gdyby wszyscy jechali spokojnie
      tak samo, to bez żadnego zatrzymania przejechałbym z tą prędkością przez całe
      3-Miasto (tam jest dozowlone 50 do 70, zależnie od miejsca). Nagle Szybki i
      Dynamiczny wyprzedza mnie z piskiem opon, wciska się przede mnie, dojeżdża za
      wcześnie do następnych świateł i staje na czerwonym. Ja tam dojeżdżam wtedy,
      gdy właśnie zapala się zielone. SiD rusza, ale kilka sekund trwa, zanim
      osiągnie moją prędkość. W międzyczasie droga przed nim jest pusta, a ja nie
      mogę nią jeszcze jechać, bo muszę zwolnić ze względu na SiD. Jeśli takich SiD
      jest kilku, to przyhamować muszę na tyle, że wypadam z zielonej fali. Oni nie
      zyskali na czasie, bo jadąc spokojnie I TAK dotarliby na miejsce z tą samą fazą
      świateł (wypaliwszy mniej paliwa i zużywszy mniej klocków). Ja tracę kilka faz
      świateł.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • mejson.e Zerojedynkowo 14.11.06, 12:17
        stefan4 napisał:


        "dojeżdża za wcześnie do następnych świateł i staje na czerwonym. Ja tam
        dojeżdżam wtedy, gdy właśnie zapala się zielone. SiD rusza, ale kilka sekund
        trwa, zanim osiągnie moją prędkość. W międzyczasie droga przed nim jest pusta,
        a ja nie mogę nią jeszcze jechać, bo muszę zwolnić ze względu na SiD. Jeśli
        takich SiD jest kilku, to przyhamować muszę na tyle, że wypadam z zielonej fali.
        Oni nie zyskali na czasie, bo jadąc spokojnie I TAK dotarliby na miejsce z tą
        samą fazą świateł (wypaliwszy mniej paliwa i zużywszy mniej klocków). Ja tracę
        kilka faz świateł."

        Za dużo wymagasz od SiD. Oni nie mają czasu na zastanawianie się nad płynnością
        ruchu i zasadą zielonej fali.
        Oni mają czas tylko na naciskanie gazu albo hamulca, z kręceniem kierownicą już
        bywa różnie.

        To taka zerojedynkowa taktyka.
        Pusto - gaz!
        Czerwone albo czyjś zderzak - hamulec!

        A Ty wymagasz przewidywania, ogarnięcia całości problemu a nie tylko wycinka,
        strategii a nie działań operacyjnych.

        To tak, jakbyś wymagał od drwala by naostrzył piłę, by więcej, szybciej i lżej
        rżnąć.
        On przecież nie ma czasu, by naostrzyć piłę.
        On musi rżnąć!

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • agaga2 domena mężczyzn 14.11.06, 22:12
          w mieście gdzie sygnalizacja świetlna ustawiana jest co 100 m ( a może
          częściej )wielokrotnie można obserwować delikwentów jadących slalomem , byle
          wyprzedzić jak najwięcej samochodów , gdzie się tak śpieszą???i tak za chwilę
          wszyscy stoimy na czerwonym świetle...Skakanie z pasa na pas wygląda zabawnie ,
          chociaż jak ktoś zmienia pas 15 razy to staje się to wkurzające .
      • Gość: hmmm Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie IP: *.net.autocom.pl 14.11.06, 15:39
        "Nagle Szybki i
        Dynamiczny wyprzedza mnie z piskiem opon, wciska się przede mnie"

        a jak nie zdąży na już dawno nie pomarańczowym, to zmusza wszystkich za sobą do
        ostrego hamowania

        no i o poslizg wtedy łatwo - a sezon się właśnie zaczyna taki ehh
        ludzie nie myślą:(
    • dorianne.gray Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 14.11.06, 21:51
      A ja dzisiaj miałam tak:

      Jechałam sobie w mieście 60 km/h (wiem, że powinnam 50) lewym pasem szerokiej i
      pustej dwupasmówki (bo niedaleko miałam skręcać w lewo i nie chciało mi się
      skakać po pasach, szczególnie na pustej drodze.
      Nagle za moimi plecami pojawił się bolid... nie, to chyba zwykłe audi było, ale
      z ambicjami. Podjechał mi pod zderzak (przypominam, prawy pas PUSTY) i
      zaświecił. Ostentacyjnie go olałam, bo nie lubię się denerwować. Bolid z
      piskiem opon wyprzedził mnie prawym pasem, zajechał drogę (bo inaczej tego
      nazwać nie mogę, a to ze względu na wyjątkową bliskość w stosunku do mojego
      przedniego z kolei zderzaka) i po przejechaniu przede mną kilku metrów zjechał
      na prawy pas, bo skręcał w prawo...

      Uwaga: czy ktoś może mi to zachowanie wytłumaczyć? ;)))

      PS. Jechałam z 3,5 miesięcznym dzieckiem, gdyby mnie debil przyhaczył podczas
      tych manewrów, to bym go gołymi rękami zabiła.
      • agaga2 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 14.11.06, 22:23
        miałam identyczną sytuację ,w centrum miasta na lewym pasie , zaraz miałam
        skręcac , jechałam z max. dozwoloną prędkością (i również z dzieckiem )jakiś
        debil najpierw jechał za mną w odległości 20cm , nie zjechałam bo tez nie lubię
        się denerwować:)musiałao go to bardzo zirytować bo wyprzedził mnie z prawej
        strony zjechał na moj pas i zahamował - a może to ten sam ?nie mieszkasz
        przypadkiem w łodzi
        • agaga2 a tak na poważnie... 14.11.06, 22:32
          trudno dociec przyczyn takich zachowań , kompleks niższości ,trudne dzieciństwo,
          motto: co ??? baba za kierownicą???
          Jedno jest pewne tego typu osobnicy mają problemy emocjonalne , ktoś robił
          badania na temat wzrostu agresji u niektórych osób zaraz po "zasiądnięciu" za
          kółko.
          w każdym bądź razie obyśmy więcej takich przygód nie miały .

          I niech nikt nie wyjeżdza znowu z tematem lewego pasa...
          • dorianne.gray Re: a tak na poważnie... 14.11.06, 22:47
            Ja się zazwyczaj zupełnie standardowo upatruję kompleksu małego peniska ;)
            • Gość: emes-nju Re: a tak na poważnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 10:51
              dorianne.gray napisała:

              > Ja się zazwyczaj zupełnie standardowo upatruję kompleksu małego peniska ;)


              Czasem meskiego, a czasem tego wirtualnego. Damskiego, sie znaczy :-)
          • Gość: emes-nju Re: a tak na poważnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 10:50
            agaga2 napisała:

            > trudno dociec przyczyn takich zachowań , kompleks niższości ,trudne
            > dzieciństwo, motto: co ??? baba za kierownicą???


            Kompleks nizszosci - prawdopodobne. Trudne dziecinstwo - prawdopodobne. Baba za kierownica - raczej nie, bo z tylu, zza zaglowka bardzo trudno rozroznic plec kierowcy.
        • wojtek33 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 14.11.06, 23:58
          agaga2 napisała:

          > miałam identyczną sytuację ,w centrum miasta na lewym pasie , zaraz miałam
          > skręcac , jechałam z max. dozwoloną prędkością (i również z dzieckiem )jakiś
          > debil najpierw jechał za mną w odległości 20cm , nie zjechałam bo tez nie lubię
          >
          > się denerwować:)musiałao go to bardzo zirytować bo wyprzedził mnie z prawej
          > strony zjechał na moj pas i zahamował - a może to ten sam ?nie mieszkasz
          > przypadkiem w łodzi

          Ale nie było to na Mickiewicza w kierunku centrum, co? Bo tam pierwszy lewoskręt
          jest dopiero w Sienkiewicza, a widuje się tabuny tych, co będą zaraz skręcać w lewo.
          PS. tak, podjeżdżam do nich blisko, ale nie hamuję po wyprzedzeniu
          PS2. gdy jadę z dzieckiem staram się go nie narażać i jadę prawym pasem,
          zmieniam przed samym skrętem
          • dorianne.gray Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 15.11.06, 00:07
            PS. Mam nadzieję, że ktoś przed Tobą będzie musiał kiedyś gwałtownie zahamować
            i wjedziesz mu w bagażnik ;)
            • uyu Pomscilam was :)))))) 15.11.06, 03:29
              I to juz kilka lat temu!
              Wracalam z Warszawy do Lille sluzbowym samochodem. Takie sobie goowienko,ktore
              odporne bylo na wszystko i wszystkich - mercedes 300 automatic break, ktory
              pelnil funkcje podrecznej ciezarowki. Nazywalismy go "salope" (dziwka), bo
              wszyscy go ujezdzali. Mialam w nim okolo szesciuset kilogramow rowno
              rozlozonych po calym aucie odlewow i wspornikow. Musialam wiec wazyc okolo
              trzech i pol tony jesli nie wiecej.
              Na trasie Warszawa - Poznan jest w okolicach Krosniewic taki dlugi prosty
              odcinek ze straszliwymi koleinami. Lekko z gorki droga widoczna jest na kilka
              km.
              Jade sobie zdyndana jak po cyganskim weselu a tu wyprzedza mnie dwoch radosnych
              facetow, zatrabili, a jakze i wyhamowali mi przed nosem. Odczekalam,
              przycisnelam kobylce gazu, wyprzedzilam. Znow to samo.I tak ze cztery razy. Gdy
              widzieli, ze nie mam zamiaru ich wyprzedzac, zwalniali do 40 km i zmuszali do
              wyprzedzania. Zaden z dwoch oslow nie pomyslal, ze moge byc zmeczona
              dlugotrwala jazda, ze moge nie znac trasy i inne takie. Zero wyobrazni tylko
              migajace przy wyprzedzaniu wyszczerzone kly i klakson. No i sie zjadowilam!
              I raz jeszcze podeszlam do wyprzedzania. Tym razem bardzo blisko, tuz kolo ich
              kupra. Wyczekalam moment, zrownalam moj prawy przedni blotnik z ich lewym
              tylnym, dalam leciutko w prawo i ostro przyhamowalam zeby sobie popatrzec na
              ich taniec po koleinach.
              Potem spacerowo przejechalam obok stojacych na poboczu kretynow obdarzajac ich
              slodkim usmiechem. Przyznam sie tez do pokazania im wala z fakiem. No nie
              moglam sie powstrzymac. A jak mi ulzylo :)))
              Wszystkiego spodziewaliby sie ale nie tego, ze baba im da kopa przy 80 km/h.
              Potem zalowalam troche, ze nie wrzucilam ich do rowu, ktory, jak spostrzeglam
              przejezdzajac, byl plytki.
              Dodam, ze szosa byla pusta i nie bylo zadnej mozliwosci zrobienia krzywdy innym
              uczestnikom ruchu.
              Na koniec powiem, ze wcale mi nie jest wstyd i ze do dzis mam niesamowita
              ucieche jak sobie przypomne miny obu kretynow.
              • Gość: zdziwiony Re: Pomscilam was :)))))) IP: *.iil.pwr.wroc.pl 15.11.06, 09:14
                uyu napisała:

                > Musialam wiec wazyc okolo trzech i pol tony jesli nie wiecej.

                To już chyba wymaga prawa jazdy innego niż kategorii B.
              • stefan4 Re: Pomscilam was :)))))) 15.11.06, 09:22
                uyu:
                > Musialam wiec wazyc okolo trzech i pol tony jesli nie wiecej.

                Co za ciąża...

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • foreks Re: Pomscilam was :)))))) 15.11.06, 10:04
                "Tym razem bardzo blisko, tuz kolo ich kupra. Wyczekalam moment, zrownalam moj
                prawy przedni blotnik z ich lewym tylnym, dalam leciutko w prawo i ostro
                przyhamowalam zeby sobie popatrzec na ich taniec po koleinach."

                chcialas kobieto ich zepchnac do rowu??? tak czy owak, zajezdzanie drogi jest
                karalne.
              • stefan4 Re: Pomscilam was :)))))) 15.11.06, 10:25
                uyu:
                > Pomscilam was :))))))
                > I to juz kilka lat temu!

                Jak kilka lat temu, to pewnie właśnie teraz cierpimy skutki Twojego zachowania...

                Ja nie rozumiem Twojego opisu sytuacyjnego.

                uyu:
                > I raz jeszcze podeszlam do wyprzedzania.

                Czyli na razie byłaś z tyłu...

                uyu:
                > Tym razem bardzo blisko, tuz kolo ich kupra. Wyczekalam moment, zrownalam moj
                > prawy przedni blotnik z ich lewym tylnym

                ...czyli ciągle byłaś z tyłu...

                uyu:
                > dalam leciutko w prawo i ostro przyhamowalam

                ...co spowodowało, że zostałaś bardziej z tyłu...

                uyu:
                > zeby sobie popatrzec na ich taniec po koleinach.

                To ja nie wiem, dlaczego stali się nagle tacy taneczni. Najpierw jechałaś tak
                blisko, że mieli powody do niepokoju; a potem zwolniłaś, więc niepokój im
                puscił. Czy sugerujesz, że z ulgi wykonali Taniec Wojownika na Koleinach?

                uyu:
                > Potem spacerowo przejechalam obok stojacych na poboczu kretynow obdarzajac ich
                > slodkim usmiechem.

                Czy stanęli dlatego, że Taniec ich zmęczył? Bo na pewno nie z Twojego powodu,
                skoro byłaś za nimi z tyłu.

                uyu:
                > Przyznam sie tez do pokazania im wala z fakiem.

                Brzydko.

                uyu:
                > Potem zalowalam troche, ze nie wrzucilam ich do rowu

                I niech mi teraz ktoś powie, że prowadzenie samochodu nie powoduje zwyrodnienia
                kierowców. Niezależnie od płci.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                • mejson.e Re: Pomscilam was :)))))) 15.11.06, 10:30
                  stefan4 napisał:

                  "Ja nie rozumiem Twojego opisu sytuacyjnego."

                  Szczerze mówiąc - ja też ;-)

                  Pozdrawiam,
                  Mejson
                  --
                  Automobil
                  Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                  • tiges_wiz Re: Pomscilam was :)))))) 15.11.06, 10:37
                    albo im przestawila tylnia os przodem (trafiajac w tylni blotnik), albo
                    skutecznie wystraszyla ;)
                    • uyu Re: Pomscilam was :)))))) 15.11.06, 12:00
                      Po prostu delikatnie dotknelam (nie stuknelam! subtelna kobieta jestem i nie
                      bije na odlew) mym prawym przednim ich lewy tylny zderzak. Dlatego musialam
                      zahamowac by nie narazic siebie i ich na skutki zawirowania ich auta. W ten
                      sposob mogli przekonac sie, do czego moze dojsc jesli na nierownej drodze ktos
                      sie klei na centymetry do poprzedzajacego go auta. Wszystkiego spodziewali sie
                      tylko nie tego. Nie umarli, no moze ze strachu i zdziwienia, ze nie balam
                      sie "porysowac" auta ktore prowadzilam.
                      O tym, ze manewr jest ryzykowny dla obu samochodow wiedzialam. Dlatego tylko
                      lekko ich dotknelam. Wystarczylo dokladnie na tyle zeby wytracic ich z rytmu.
                      Co do kwestii kategorii prawa jazdy, to mam zwykle, ale jezdzilam wszystkim
                      oprocz koparki, buldozera i 40-tonowki, i do w bardzo roznych warunkach i
                      sytuacjach.
                      "Wazylam ponad trzy i pol tony" - kto zna wage mercedesa tej klasy, dorzuci
                      ciezar ladunku czyli prototypow odlewow plus 55 kg mojej wlasnej wagi.
                      Zapomnialam o walizce :)) Napisalam o wadze, bo jest istotna w takiej sytuacji.
                      Zreszta w kazdej jest.
                      Ze fak to brzydko? Owszem, brzydko ale wcale nie zaluje, bo to mniej brzydko od
                      pastwienia sie nad samotna kobieta na drodze. Mam nadzieje, ze te dwa osly do
                      dzisiaj to pamietaja. Krzywdy im nie zrobilam ale za to napedzilam porzadnego
                      stracha.
                      Na codzien jestem bardzo opanowana osoaba reagujace na wydarzenia na chlodno,
                      bez histerycznych emocji. Po tym jak zachowywali sie dwaj osobnicy doszlam do
                      wniosku, ze nie bedzie zle wytlumaczyc im "na przykladzie" do czego moze
                      doprowadzic ich zachowanie.
                      Dlaczego sobie pozwolilam na dawanie lekcji? Bo obudzil sie we mnie belferski
                      duch i chec powiania smrodkiem pedagogicznym, bo wielokrotnie bezjajeczni
                      kastraci robili mi tego rodzaju "zabawne" zarciki, bo jezdze wystarczajaco
                      dobrze i moge sobie na to pozwolic.
                      W czerwcu minelo 35 lat od chwili gdy otrzymalam na 18 urodziny prawo jazdy.
                      Tzn musialam je zrobic :))
                      Wierzcie mi, po moim bardzo powaznym wypadku z 1990 roku, z ktorego wyszlam
                      zywa tylko dzieki moim malym gabarytom.
                      Zyczliwy ze mnie czlowiek i zycze sobie i wam choc zlotowke za kazdy
                      przejechany przeze mnie kilometr :))
                      Pozdrawiam i wcale, ale to wcale nie zaluje :))
                      • uyu Re: Pomscilam was :)))))) 15.11.06, 12:05
                        Zjadlo mi kawalek akapitu:
                        "Wierzcie mi, po moim bardzo powaznym wypadku z 1990 roku, z ktorego wyszlam
                        zywa tylko dzieki moim malym gabarytom wyszlam zywa, nie stwarzalabym naprawde
                        niebezpiecznej sytuacji z narazaniem siebie i innych.
                      • mejson.e Nie całkiem doświadczona? 15.11.06, 12:33
                        uyu napisała:

                        "Po prostu delikatnie dotknelam (nie stuknelam! subtelna kobieta jestem i nie
                        bije na odlew) mym prawym przednim ich lewy tylny zderzak. Dlatego musialam
                        zahamowac by nie narazic siebie i ich na skutki zawirowania ich auta."

                        Nigdy nie oglądałaś w TV popisów amerykańskich policjantów "wybijających z
                        rytmu" ścigane pojazdy za pomocą przedniego zderzaka?
                        Efektem takiego pchnięcia tyłu w bok jest z reguły poślizg boczny i obrócenie,
                        czasami kilkakrotne pchniętego samochodu.
                        Amerykańskiego samochodu.
                        To ma znaczenie, bo amerykański samochód jest bardzo szeroki i ciężki a
                        amerykańskie drogi równe, więc na bocznym poślizgu się kończy.
                        Na nierównej drodze krótszy i węższy samochód ma duże szanse na dachowanie.

                        Nawet jeśli skończyłoby się na bocznym poślizgu zaatakowanego samochodu, to
                        jesteś pewna, że zwykłe hamowanie uchroniłoby Cię przed zderzeniem z nim?

                        A gdyby wpadli na drzewo, latarnię albo na inny samochód, rower, przystanek
                        autobusowy?

                        Nie pytam retorycznie, czy nauczka byłaby tego warta, ale czy zdawałaś sobie
                        sprawę z tego, co robiłaś?

                        Wiem, że zrobiłaś to lekko i skończyło się na zjechaniu na pobocze, ale czy nie
                        mogło zdarzyć się coś gorszego?

                        "O tym, ze manewr jest ryzykowny dla obu samochodow wiedzialam. Dlatego tylko
                        lekko ich dotknelam. Wystarczylo dokladnie na tyle zeby wytracic ich z rytmu.
                        (...)
                        jezdze wystarczajaco dobrze i moge sobie na to pozwolic.
                        W czerwcu minelo 35 lat od chwili gdy otrzymalam na 18 urodziny prawo jazdy.
                        Tzn musialam je zrobic :))
                        (...)
                        Wierzcie mi, po moim bardzo powaznym wypadku z 1990 roku, z ktorego wyszlam
                        zywa tylko dzieki moim malym gabarytom wyszlam zywa, nie stwarzalabym naprawde
                        niebezpiecznej sytuacji z narazaniem siebie i innych
                        (...)
                        Pozdrawiam i wcale, ale to wcale nie zaluje :))"

                        No i czy nie masz wątpliwości teraz.
                        Nadal nie żałujesz?

                        Może i jesteś doświadczona ale czy wystarczająco?

                        Znając prawa Murphy'ego powinnaś unikać jak ognia niepotrzebnego ryzyka.

                        Pozdrawiam,
                        Mejson
                        --
                        Automobil
                        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                        • agaga2 to sie nazywa męski punkt widzenia 15.11.06, 15:16
                          reakcja na post uyu- zajeżdzanie drogi jest karalne
                          natomiast jeśli drogę zajechał facet to jaka jest reakcja męskich osobników ???
                          a no taka: co babo robiłas na lewym pasie ?
                          Przemawia przez was szowinizm...
                          • Gość: foreks Re: to sie nazywa męski punkt widzenia IP: 213.77.7.* 15.11.06, 15:48
                            to sie nazywa litera prawa.

                            a Ty sie zachowujesz jak pyskata nastolatka w rozumieniu a u was murzynow wciaz
                            bija, a polska rzadzi uklad. uf.

                            ad rem, jeszcze takiego idioty na drodze nie spotkalem na drodze, by mnie
                            probowal swiadomie zabic i mam nadzieje za tej kadencji na tym plugawym padole
                            nie spotkac. elo.
                      • stefan4 Po równi pochyłej w zbrodnię... 15.11.06, 12:56
                        uyu:
                        > wcale, ale to wcale nie zaluje :))

                        Byłas świadoma, że to jest ryzykowne, to znaczy, że ktoś może ponieść śmierć.
                        Ta świadomość Cię nie powstrzymała. I nie żałujesz. Zatrudnij się w jakiejś
                        mafii na etacie wykonywacza wyroków, masz niezbędne kwalifikacje.

                        - Stefan

                        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                        • klemens1 Re: Po równi pochyłej w zbrodnię... 15.11.06, 14:59
                          Kwestia oceny ryzyka: czy lepiej jest zaryzykować śmierć idiotów, ale w przypadku gdy się uda ich edukację, czy też lepiej im odpuścić i pozwolić żeby poczuli się bezkarnie.
                          Zagadnienia tego typu są rozmyte i nie da się jednoznacznie odpowiedzieć które rozwiązanie jest lepsze bez dokładnych danych i oceny ryzyka. Dlatego proponuję nie wyrażać zbyt pochopnych opini.
                        • uyu Re: Po równi pochyłej w zbrodnię... 15.11.06, 19:48
                          Mowicie panowie o amerykanskich filmach? I slusznie. Bo to co wyrabiali ci dwaj
                          panowie bylo slaba kopia filmu w ktorym ciezarowka poluje na osobowy samochod.
                          Zaden z was nie wzial pod uwage tego, ze to nie ja spowodowalam zagrozenie ale
                          ci dwaj szarmanccy panowie i nikt nie wie jak dlugo trwalaby i jak zakonczylaby
                          sie ich zabawa gdyby mieli do czynienia z mniej doswiadczonym kierowca? Zaden,
                          ale to zaden z was, nie zwrocil uwagi na ten drobny fakt.
                          I tak bylam bardzo cierpliwa, bo dokladnie to samo mi robil kierowca autobusu
                          pelnego dzieci na trasie Warszawa - Torun. Rwal 120 tylko po to, zeby mnie
                          wyprzedzic i przyhamowac. A panie wychowawczynie mialy swietna zabawe. Dorwalam
                          ich na przydroznym parkingu i ezaproponowalam zaszlachtowac dzieci na miejscu,
                          po co maja sie meczyc?
                          To samo robil mi pewien kretyn na swiatlach w Poznaniu ruszajac z kopyta z
                          prawego pasa tylko po to, zeby juz na skrzyzowaniu zajechac mi prawy.
                          To co zrobilam, zrobilam z pelna swiadomoscia i znajomoscia wlasnych
                          umiejetnosci, ktore nabylam podczas 10 lat przynaleznosci do sekcji "Sans
                          surprises" (bez niespodzianek) automobilklubu w miescie w ktorym mieszkalam.
                          Jestescie matcho i tyle!!! No... ale gdyby to zrobil mezczyzna to bylaby
                          calkiem inna rozmowa.
                          A teraz usiade i zrycze sie, bo zaden z was nie zainteresowal sie moim losem :))
                          --
                          Ô! Interpunkcjo, nie opuszczaj mnie! Wroc!
                          www.uyu.bloog.pl/
                          Dwa lata na koncu swiata.
                          • zbig72 Re: Po równi pochyłej w zbrodnię... 16.11.06, 12:16
                            uyu napisała:

                            > Zaden z was nie wzial pod uwage tego, ze to nie ja spowodowalam zagrozenie
                            ale
                            > ci dwaj szarmanccy panowie i nikt nie wie jak dlugo trwalaby i jak
                            zakonczylaby
                            >
                            > sie ich zabawa gdyby mieli do czynienia z mniej doswiadczonym kierowca?

                            o czym ty piszesz??? wystarczyło zjechać na pobocze na 2 minuty, wypalić
                            papieroska, zjeść kanapkę, itp. a w tym czasie oni by sobie spokojnie pojechali
                            natomiast to co ty zrobiłaś kwalifikuje sie wyłącznie do prokuratora... czym
                            innym jest utrudniac komuś jazdę a czym innym uderzac go i spychac z drogi!!!
                            lecz się kobieto

                            > I tak bylam bardzo cierpliwa, bo dokladnie to samo mi robil kierowca autobusu
                            > pelnego dzieci na trasie Warszawa - Torun. Rwal 120 tylko po to, zeby mnie
                            > wyprzedzic i przyhamowac. A panie wychowawczynie mialy swietna zabawe.

                            a moze to ty po prostu nie umiesz jeździć bo jakośnie chce mi się wierzyć żeby
                            nagle caly swiat sprzysiągl sie przeciwko tobie - jak jedziesz szrotem to na
                            prawy pas i nikt nie będzie miał pretensji. nikt nie luboi mieć przed soba
                            kopcącej półcięzarówki bo jazda za czymś takim ani przyjemna ani bezpieczna

                            nic więc dziwnego że wyprzedzili a potem wracali na pas i rownali do prędkości
                            na danej drodze - gdybyś jechała przepisowo to nic takiego nie miałoby miejsca

                            > To samo robil mi pewien kretyn na swiatlach w Poznaniu ruszajac z kopyta z
                            > prawego pasa tylko po to, zeby juz na skrzyzowaniu zajechac mi prawy.

                            no proszę, kolejny

                            > To co zrobilam, zrobilam z pelna swiadomoscia i znajomoscia wlasnych
                            > umiejetnosci, ktore nabylam podczas 10 lat przynaleznosci do sekcji "Sans
                            > surprises" (bez niespodzianek) automobilklubu w miescie w ktorym mieszkalam.

                            i to daje jakies dodatkowe prawa na drodze? w szczególnosci prawo do uderzania
                            3,5 tonowa ciężarowka w innych użytkownikow drogi - gratuluję samopoczucia

                            > No... ale gdyby to zrobil mezczyzna to bylaby
                            > calkiem inna rozmowa.

                            gdy ktoś zajeżdzał mi drogę jak ci goscie to akbo bym sie zatrzymał albno dał w
                            rure i od nich odjechał - gdyby ktoś zrobilby to co ty natychmiast dzwoniłbym
                            na policję

                            > A teraz usiade i zrycze sie, bo zaden z was nie zainteresowal sie moim
                            losem :)

                            boże... ona dalej nic nie rozumie...
                            • stefan4 Re: Po równi pochyłej w zbrodnię... 16.11.06, 13:03
                              zbig72:
                              > jak jedziesz szrotem to na prawy pas i nikt nie będzie miał pretensji. nikt
                              > nie luboi mieć przed soba kopcącej półcięzarówki bo jazda za czymś takim ani
                              > przyjemna ani bezpieczna nic więc dziwnego że wyprzedzili a potem wracali na
                              > pas i rownali do prędkości na danej drodze - gdybyś jechała przepisowo to nic
                              > takiego nie miałoby miejsca

                              Zbig, ja też jestem oburzony kryminalnym zachowaniem Uyu na drodze, ale nie
                              traćmy spokoju i nie zarzucajmy czegoś, co może nie być prawdą. Nie wiemy, czy
                              to był szrot i czy tamci faceci mieli powód wyprzedzać. Nie wiemy, czy nie
                              zrobili sobie zabawy w dokuczanie samotnej kobiecie. Takie chamy się zdarzają
                              naprawdę.

                              Ja tylko myślę, że nawet dokuczanie i chamstwo nie upoważnia do rozmyślnego
                              prowokowania wypadku. To nie była obrona konieczna, bo Uyu nic nie groziło --
                              na drodze ten jest silniejszy, kto dysponuje cięższą bryką a nie ten, kto ma
                              siusiaka i bicepsy. Długi staż za kierownicą i wieloletnie obycie z różnymi
                              przygodami sprawiają tylko, że ona nie może tłumaczyć się stressem czy
                              przerażeniem odbierającym jasność umysłu i zmniejszającym odpowiedzialność za
                              czyny.

                              zbig72:
                              > boże... ona dalej nic nie rozumie...

                              Tak wygląda.

                              - Stefan

                              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                              • uyu Re: Po równi pochyłej w zbrodnię... 17.11.06, 00:19
                                Naprawde uwazasz, ze nic tobie nie zagraza, gdy ktos wyprzedza ciebie na
                                szerokosc lusterka, wrecz ociera sie o twoj samochow, i natychmiast odbija w
                                prawo tak ze od twojej maski dzieli go 50 cm i na dodatek hamuje?
                                Rzecz miala miejsce w 1996 roku. Po wjechaniu do Polski, na trasie Slubice -
                                Zielona Gora zatrzymala mnie policja i pouczyla tak: Jest pani sama i prowadzi
                                pani drogi samochod. Dzialaja gangi kradnace samochody ktore chwytaja sie
                                roznych sposobow. Niech sie pani na trasie nie zatrzymuje pod zadnym
                                pretekstem. Obojetnie czy wypadek, czy rodzaca kobieta i inne cuda. Najwyzej
                                dojechac do nastepnej miejscowosci i zawiadomic w komisariacie!!!"
                                A tu twoj przedmowca proponuje mi stawanie na poboczu. A moze o to wlasnie
                                chodzilo?
                                A teraz do zbig72:
                                Gdzie sie doczytales, iz twierdze, ze moje zachowanie bylo bez zarzutu? Tego
                                nie napisalam, tym bardziej, ze zadaje sobie sprawe iz bylo bardziej niz
                                naganne. Ja tylko pokazalam tym panom do czego moglo dojsc w kazdej chwili
                                podczas ich zabawy i ja zakonczyc, bo jak juz napisalam o zatrzymaniu sie nie
                                bylo mowy (niedziela rano, niewielki ruch). Jesli to byla zabawa? Znasz ta
                                trase? Wiesz jaka glebokosc maja tam koleiny? W kazdej chwili mogli stracic
                                panowanie nad samochodem wyprzedzajac mnie "na styk". Napisalam, ze nie zaluje
                                i ze nie wstyd mi. To tyle.

                                "o czym ty piszesz??? wystarczyło zjechać na pobocze na 2 minuty, wypalić
                                papieroska, zjeść kanapkę, itp. a w tym czasie oni by sobie spokojnie pojechali
                                natomiast to co ty zrobiłaś kwalifikuje sie wyłącznie do prokuratora... czym
                                innym jest utrudniac komuś jazdę a czym innym uderzac go i spychac z drogi!!!
                                lecz się kobieto

                                "Mądry głupiemu ustępuje i dlatego ten świat tak wygląda." - cytuje czyjas
                                sygnaturke jako odpowiedz. Dlaczego mialam sie podporzadkowywac idiotom? I z
                                jakiego powodu? Tym bardziej, ze oni zrobiliby dokladnie to samo, bo chlopaczki
                                bawily sie w kotka i myszke.
                                Ja ich ani nie uderzylam ani nie zepchnelam z drogi. Ja ich dotknelam bardzo
                                delikatnie z lekkim naciskiem w prawo, tak, ze poczuli, ze ich tyl jest
                                zablokowany z lewej strony.
                                Gdybym chciala ich zepchnac to lezeliby w rowie. Kwestia umiejetnosci i
                                panowania nad pojazdem. Moze kiedys tego sie nauczysz :))


                                "a moze to ty po prostu nie umiesz jeździć bo jakośnie chce mi się wierzyć żeby
                                nagle caly swiat sprzysiągl sie przeciwko tobie - jak jedziesz szrotem to na
                                prawy pas i nikt nie będzie miał pretensji. nikt nie luboi mieć przed soba
                                kopcącej półcięzarówki bo jazda za czymś takim ani przyjemna ani bezpieczna nic
                                więc dziwnego że wyprzedzili a potem wracali na pas i rownali do prędkości
                                na danej drodze - gdybyś jechała przepisowo to nic takiego nie miałoby miejsca"

                                Jesli dla ciebie jadacy z szybkoscia 90 -100 km/h poltoraroczny mercedes z 120
                                tys km na liczniku to szrot lub polciezarowka, to chyba musisz jezdzic
                                ferrari.A jazdy nikt nie musi mnie uczyc, szczegolnie ty! Za pobudliwy, zbyt
                                latwo ulegajacy emocjom :))
                                Wiesz jak przyjemnie jezdzilo sie kilka lat temu po Polsce na obcych
                                rejestracjach. Niemieckim jeszcze dawali spokoj. Gorzej bylo tym z francuskimi,
                                angielskimi i wloskimi. Natychmiast znajdowal sie dyzurny pajac, ktory za
                                wszelka cene udowadnial, ze on tez umie i moze (nie wspominam o amatorach
                                nielegalnego wejscia w posiadanie auta). Dzisiaj zjawisko stracilo na sile, ale
                                radze sprobowac. Zobaczysz jaki duch bojowy budzi sie w niektorych rodakach. A
                                tekst czytaj ze zrozumieniem i popracuj nad wyobraznia czasowa i przestrzenna.
                                Inne opisane przeze mnie wydarzenia mie mialy miejsca tego samego dnia tylko na
                                przestrzeni kilku lat. Dlatego uwazam, ze i tak bylam cierpliwa.

                                "i to daje jakies dodatkowe prawa na drodze? w szczególnosci prawo do uderzania
                                3,5 tonowa ciężarowka w innych użytkownikow drogi - gratuluję samopoczucia"

                                Podkreslilam specjalnie wage samochodu nie po to, ze daje ona inne, lepsze
                                prawa kierujacej go osobie tylko dlatego, ze waga gra wielka role. Gdybym z
                                braku doswiadczenia wjechala im taka masa w kufer lub, gorzej, w bok (bo
                                scinali ostro zajezdzajac mi droge) mogloby naprawde dojsc do tragedii. Taki
                                samochod to w przypadku utraty kontroli wielka, solidna, bezwladna masa, ktora
                                jest w stanie zmiazdzyc inny samochod.
                                Majac do wyboru wolalam zapanowac nad masa i ja wykorzystac.

                                "gdy ktoś zajeżdzał mi drogę jak ci goscie to akbo bym sie zatrzymał albno dał w
                                rure i od nich odjechał - gdyby ktoś zrobilby to co ty natychmiast dzwoniłbym
                                na policję"

                                No to sprobuj sie dodzwonic na policje w niedzielne przedpoludnie. Tym bardziej
                                ze rzecz dziala sie 10 lat temu. Szybciej doczekasz sie Godota.

                                "boże... ona dalej nic nie rozumie..."

                                Ona rozumie, nie martw sie. Ona tylko dziwi sie lekkosci z jaka
                                potraktowaliscie przyczyne mojego nagannego zachowania tzn. dwoch kretynow
                                plci meskiej.

                                Caly czas matcho do oporu.


                                Mam nadzieje, ze ci dwaj glupcy do dzis pamietaja, ze wszystko jest wzgledne i
                                ze droga to nie plac zabaw.
                                A ze ich dzisiejsze alter ego palaja swietym oburzeniem...

                                No a teraz linczujcie mnie dalej, oburzajcie sie, wolajcie prokuratora, o
                                pomste do nieba itd.
                                • Gość: RQ Re: Po równi pochyłej w zbrodnię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 21:27
                                  Uyu jestes kobita z jajem (żeby nie rzec, że z jajami :-)))) i bardzo dobrze,
                                  że dałaś nauczkę tym debilom na drodze. To co obecnie dzieje się na polskich
                                  drogach to horror i tragedia. Jest o wiele gorzej niż w 1996....
                                  Jestem facetem i czasami bywam męską szowinistyczną świnią ale potrafię
                                  powiedzieć kobiecie, że ma "jaja". Ci, którzy Cię tylko i wyłącznie krytykują
                                  chyba ich nie mają....MB 300 nie ma d.m.c 3,5t. Tego nikt z "fachowców" jakoś
                                  nie zauważył.......
                                  POZDR.
                                  • uyu RQ - tonaz :)) 17.11.06, 22:10
                                    Jesli dobrze pamietam to mercedes 350 dochodzil do tej wagi. No ale byl szerszy
                                    o jakies 15 cm. Za to strasznie mulowaty w porownaniu z 300. Wolalam
                                    trzechsetke, ktora ma ciezaru wlasnego chyba z 27OO kg.
                                    Nie doliczyles moich wazacych 600 kg odlewow :))))
                                    dziekuje za komplement:)))
                                    Ja nie jestem facetem ale takze zdarza mi sie byc szowinistka (ta swinie to
                                    sobie odpuszcze :)) w stosunku do pryncypialnych narwancow. Wtedy jakos
                                    tak "wlos mi rzednie, twarz mi blednie, wypadaja zeby przednie" czyli robie
                                    sie ironicznie wrednawa w stosunku do nerwowych :))
                                    pozdrawiam :))
                                    • foreks Re: RQ - tonaz :)) 17.11.06, 22:23
                                      ja to bym chcial, zeby juz zamilkla. przed Toba to tylko habudzik tyle belkotal,
                                      ale od kiedy ten belkot jest na ignore, Ty zaczynasz go zastepowac. kazdy Twoj
                                      wpis to glupkowate i lekkomyslne podzeganie do generowania smiertelnego
                                      zagrozenia na drodze.
          • agaga2 do wojtka 15.11.06, 15:05
            nie , zdarzenie miało miejsce przed przędzalnianą w kierunku widzewa ,
            zazwyczaj kilkadziesiąt metrów przed tym skrzyżowaniem zmieniam pas na lewy bo
            przy szpitalu Korczaka musiałabym przejechać dwa pasy (linia ciągła ) żeby
            skręcić w kopcińskiego w lewo , w godzinach szczytu jest to niewykonalne
            (chociaż zdarzaja się pajace tamujący w ten sposób ruch na skrzyżowaniu).
            • wojtek33 Re: do wojtka o Łodzi [OT] 15.11.06, 16:03
              agaga2 napisała:

              > nie , zdarzenie miało miejsce przed przędzalnianą w kierunku widzewa ,

              A to nawet rozumiem, tam tiry potrafią zrobić kolejkę dużo wcześniej. W tamtym
              kierunku zwykle jeżdżę Nawrotem, Przędzalnianą ale w lewo, Tuwima i pod
              wiaduktem i dopiero na Kopcińskiego. Szybciej i beztirowo
    • iberia30 Re: Wytłumaczcie mi to zachowanie 15.11.06, 20:38
      droga szybkiego ruchu Sosnowiec-Katowice, przed samymi Katowicami jest
      zwezenie, jade lewym pasem bo na prawym turlaja sie ciezarowki oraz wlaczajacy
      sie z bocznej drogi, za mna mondeo, podjezdza, mruga dlugimi + migacz.Nie
      zjechalam bo przede mna zaraz sie korek zacznie robic i na lewym i na
      prawym.Gosc mnie wyprzedzil prawym po czym ciezko hamowal bo....byl korek...ale
      nie, trzeba bylo mnie poganiac i demonstrowac glupote, co mu to dalo?Nie mam
      pojecia, moze sie lepiej z tym poczul?
    • dorianne.gray Re: A dzisiaj... :) 16.11.06, 22:17
      Dzisiaj na tej samej drodze, którą jechałam ostatnio - dwupasmówka, znowu
      pusto, z lewego pasa dosłownie spycha mnie bajerancka fura przyklejona do
      mojego bagażnika. No to zjechałam na ten nieszczęsny prawy pas, a pan pomknął
      naprzód i... natychmiast zmienił pas na prawy, którym to pasem kontynuował
      jazdę :)

      Nie zmyślam, naprawdę spotykam niemal codziennie takie przypadki na drodze :)
      • maremarmar Re: A dzisiaj... :) 17.11.06, 10:50
        > No to zjechałam na ten nieszczęsny prawy pas, a pan pomknął
        > naprzód i... natychmiast zmienił pas na prawy, którym to pasem kontynuował
        > jazdę :)
        > Nie zmyślam, naprawdę spotykam niemal codziennie takie przypadki na drodze :)

        Czemu się dziwisz? Pan postąpił dokładnie tak jak powinien (nie mówię oczywiście
        o spychaniu ale o zjechaniu na prawy pas). Jeśli po wyprzedzeniu wolniejszego
        pojazdu prawy pas jest wolny, to na niego zjeżdżamy - jak dla mnie to oczywiste.
        To że w Polsce w określonych przypadkach można wyprzedzać z prawej strony (co -
        jak się domyślam - zalecałabyś temu panu) nie zmienia faktu że lepiej i
        bezpieczniej jest wyprzedzać z lewej.
        • dorianne.gray Re: A dzisiaj... :) 17.11.06, 15:43
          Mhm, a najbezpieczniej jest podjechać komuś pod tylny zderzak i jadąc tak
          blisko zmusić go do zmiany pasa, prawda? :)

          Jakie wyprzedzanie? Gdyby ten pan zmienił po prostu pas na prawy zamiast
          spychać mnie z lewego po to, żeby za chwilę na prawy zjechać, miałoby to więcej
          sensu - i nie musiałabym wykonywać niepotrzebnego manewru (a nawet dwóch, bo na
          lewy musiałam wrócić, żeby skręcić w lewo).

          Ale - jak rozumiem - oszczędzanie trudu i nerwów na drodze sobie i innym jest
          głupie :)
          • maremarmar Re: A dzisiaj... :) 17.11.06, 17:09
            Podjeżdżanie pod zderzak oczywiście nie jest miłe ani bezpieczne - tu pełna zgoda.
            Natomiast zdziwiło mnie Twoje zdziwienie, że ów pan wrócił na prawy pas.
            A co do wyprzedzania z prawej strony, to w niektórych (większości?) krajach jest
            ono zabronione (na co są sensowne argumenty).
            Chociaż pewnie ja w analogicznej sytuacji wyprzedziłbym z prawej strony.
          • wojtek33 Re: A dzisiaj... :) 17.11.06, 17:37
            dorianne.gray napisała:

            > Jakie wyprzedzanie? Gdyby ten pan zmienił po prostu pas na prawy zamiast
            > spychać mnie z lewego po to, żeby za chwilę na prawy zjechać, miałoby to więcej
            >
            > sensu -

            Nie znasz PoRD, nie wiesz co to jest wyprzedzanie, nie znasz zasad poruszania
            się po drogach, dziwi Cię prawidłowe zachowanie innych kierowców - może lepiej
            przemyśl zasadność swego przebywania na drogach publicznych.
            • dorianne.gray Re: A dzisiaj... :) 17.11.06, 18:28
              Wojtuś, jak jest dwupasmówka, która zbliża się do skrzyżowania, to logiczne
              jest dla mnie, że każdy ustawi się spokojnie na tym pasie, z którego będzie
              skręcał - ja się ustawiłam na lewym, bo miałam skręcać w lewo. Pan mógł sobie
              prawym puściutkim pasem pojechać, bo skręcał w prawo. Ale widocznie tylko dla
              mnie jest to takie oczywiste - może dlatego, że nie lubię sobie życia
              komplikować :)


              A co do Twoich wniosków na temat mojej znajomości zasad poruszania się po
              drogach - może przed ich wysunięciem powinieneś poznać mnie trochę lepiej niż
              przeczytać jeden post? :)
    • iljana Re: Nerwus 16.11.06, 23:13
      Właśnie! Był trzy metry blizej celu, jak napisał ktoś w 2-gim poście. Ale tak
      serio... denerwowało go to, że zostawiasz taką luuuukę, to się wpasował. Teraz
      jedzie na tyłku poprzedzającemu samochodowi, a ty trzymasz luuuukę za nim!
      DOBRZE. W razie czego w d..e mu nie wjedziesz.
    • ss85 Pociesz się, że spaliłeś mniej benzyny... 20.11.06, 14:03
      a tamten cymbał więcej. I wcale nie zyskał na czasie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka