Dodaj do ulubionych

Taka tam historyjka

30.11.06, 12:33
Witam. Postanowiłem podzielić się na forum pewną "przygodą". Jeźdźę wiele ale
czegoś takiego jeszcze nie widziałem. W październikowy poranek w Warszawie
byłem świadkiem potrącenia rowerzysty przez samochód osobowy. Rowerzysta
pofikał w powietrzu i padł na prawy pas (dla skręcających w prawo) a lewy pas
(dla skręcających w lewo) pozostał przejezdny. Ponieważ kierowca osobówki był
zdenerowany do tego stopnia, że nie był w stanie nic zrobić zadzwoniłem po
odpowiednie służby po czzym udałem się sprawdzić co z rowerzystą, następnie
zabezpieczyłem miejssce zdarzenia, ustawiając trójkąt na pasie na którym
leżał ów potrącony gość. I teraz najwazniejsze, najsmutniejsze i w ogóle.
Zostałem obtrąbiony, sklęty i obsypaby różnymi gestami przez kierowców,
którzy musieli omijać leżącego człowieka. A omijali go na centymetry, gdyby
się poruszył to pewnie dostałby jeszcze raz. Niestety ale moim zdaniem
większość warszawskich kierowców.... nieważne;) Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • misiania Re: Taka tam historyjka 30.11.06, 13:51
      hmm. ciekawe, dlaczego nie wierzę w tę historię...?
      • emes-nju Re: Taka tam historyjka 30.11.06, 14:40
        misiania napisała:

        > hmm. ciekawe, dlaczego nie wierzę w tę historię...?


        Kazda historyjka jest dobra na poparcie tezy o wyjatkowym chamstwie Warszawiakow ;-)
      • Gość: iffa4 a ja wierze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 09:05
        A ja w tę historyjkę wierzę, bo sama miałam podobną.
        Pracuję w służbach ratowniczych. Jedziemy w niedzielne południe drogą Warszawa -
        Lublin i na naszych oczach dzieje się wypadek - porządnie stuknięte 3 auta
        stojące w poprzek, zmaskakrowany motorowerzysta, 5 osób poszkodowanych w tym 1
        w stanie krytycznym.
        Stajemy z włączonym niebieskim kogutem, wyskakujemy z wozu - i do ratowania
        ludzi. Wrzeszczę jeszcze do zbiegających się gapiów, żeby wystawili trójkąty
        ostrzegawcze albo zatrzymywali samochody z obu stron wypadku. Robimy co trzeba,
        co chwilę dobiegamy do erki po jakiś sprzęt, droga właściwie zatarasowana,
        policji jeszcze nie ma. No a między stojącymi autami, leżącym motorowerzystą i
        biegającymi nami wężykiem przeciskają się auta, jadące z Lublina do Warszawy.
        Chcę podbiec do erki, pokazuję, żeby stanęły - a jeden kierowca puka się w
        czoło i jedzie, kolejny pokazuję fucka, nosz kurna, mam czerwony kubraczek
        pogotowia, może jakbym miała błękitny strój zachowaliby się inaczej??? Nie
        miałam czasu spisać ich numerów - była ważniejsza robota - ale od tej pory
        wierzę w każde beznadziejne zachowanie ludzi w miejscu wypadku.
        • stefan4 Re: a ja wierze 07.12.06, 09:43
          iffa4:
          > Chcę podbiec do erki, pokazuję, żeby stanęły - a jeden kierowca puka się w
          > czoło i jedzie, kolejny pokazuję fucka

          Przypuszczam, że ci sami kierowcy pomogliby, a przynajmniej nie przeszkadzaliby,
          gdybyś ratowała topielców na plaży.

          Ale samochód ma to do siebie, że zamienia normalnego człowieka w agresywne bydlę
          bez rozsądku i sumienia. Na razie musimy z tym cholerstwem współżyć, nie mamy
          wyboru, bo świat tak sobie zorganizowalismy, że niczego nie ma na miejscu,
          wszystko jest daleko, a transport publiczny jest niedorozwinięty, kosztowny i
          niewygodny. Kiedyś jednak wypierniczymy spaliniaki na śmietnik historii, choćby
          dlatego, że wyczerpią się zasoby ropy pod ziemią. Ale nie wiemy, co je zastąpi.

          Do tego czasu kierowcy będą niestety pod hipnozą sprzętu i będą zachowywać się
          jak krzyżówka Dżyngiz-Hana ze Stalinem.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • Gość: gonzo Re: Taka tam historyjka IP: *.mimuw.edu.pl 30.11.06, 15:12
      jakiś czas temu miałem w wawie stłuczkę na Trasie Toruńskiej, w kierunku Marek, jakieś 200m za przystankiem "os Potok". Stłuczka poważna nie była, ale winny nie chciał uznać swojej winy - co zrobić, wzywamy policję.

      I tak, czekaliśmy stojąc na znajdującym się tam pasie awaryjnym, z tym że częsciowo na krawężniku (zajmując mniej więcej połowę pasa). Trójkąta nie wystawiliśmy, ale włączyliśmy awaryjne. I czekamy na niebieskich. Tymczasem co trzeci mijający nas kierowca (stoimy na awaryjnym pasie!) trąbi! O co im chodziło? Ja wiem - zajmowaliśmy pas ruchu na trasie toruńskiej. Tzn pas awaryjny.
      • akks2004 Re: Taka tam historyjka 30.11.06, 15:27
        dla wyjaśnienia dodam, że jestem z Warszawy. :)
    • Gość: Ewa Re: Taka tam historyjka IP: 195.190.150.* 30.11.06, 16:08
      może spotkałeś Iw na swojej drodze:) to nerwowa kobieta jest
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=50900218&a=50900218
      • agaga2 ludzie zeszli na... 30.11.06, 18:16
        jakiś czas temu przy państwowym archiwum w Łodzi doszło do poważnego wypadku
        (zderzyły się dwa samochody), w którym ucierpiało m.in. dziecko , chwilę po
        zdarzeniu z ww archiwum wyszła grupa młodych ludzi w garniturach
        przypuszczalnie urzędników , którzy śmiejąc się i żartując robili aparatami z
        komórek zdjęcia samochodów i poszkodowanych . Naszła mnie refleksja : czy to są
        jeszcze ludzie ??? Ludzie powinni chyba mieć ludzkie odruchy??
        • stefan4 Re: ludzie zeszli na... 30.11.06, 18:44
          agaga2:
          > czy to są jeszcze ludzie ??? Ludzie powinni chyba mieć ludzkie odruchy??

          Prowadząc blachosmrody trudno jest zachować człowieczeństwo, ale niektórym się
          to jednak udaje.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • zbig72 Re: ludzie zeszli na... 07.12.06, 13:30
            daj już spokój z ta nienawiścia do ssmochodów - mało w życiu spotkałeś ludzi
            którzy zachowywali się jak bydlęta a nigdy w życiu za kółkiem nie siedzieli???

            ja tam ze specjalnym chamstwem na drogach się nie spotykam - czasem jeden
            drugiego obtrąbi, czasm trzeci sie zagapi - nic wielkiego jak się codziennie po
            Warszawie ze 100 km robi to można przywyknąć...

            wdaje mi się ze czasm osoby przyjezdne po prsotu sie gubią i stąd potem te
            opowieści o koszmarnych warszawskich kierowcach - skoro w Warszawie nie dają
            sobie rady to w takim Neapolu na pierwszym skrzyżowaniu popelniliby chyba
            samobojstwo.
    • Gość: eryk różne prędkości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 10:38
      Zauważyłem bardzo dużą różnicę prędkości życia na drodze a np w szpitalu.
      Na drodze byle dalej, szybciej do przodu.
      W szpitalu powoli, bez pośpiechu, z czasem na refleksje.

      Jak ktoś bywa tu i tam przestaje się śpieszyć.
      pozdr
    • stefan4 Re: Taka tam historyjka 07.12.06, 13:16
      To może coś dla równowagi.

      Jaśkowa Dolina (jeden pas w dół i jeden w górę) jest ulicą bardzo zatkaną w
      godzinach szczytu, bo stanowi najważniejsze połączenie dużej dzielnicy Morena z
      Wrzeszczem. Otóż kiedyś w czasie szczytu popołudniowego widziałem tam
      gigantyczny korek. Jakiś kierowca wysiadł z bryki, zaczął pukać w szybę panią
      stojącą za nim i domagać się, żeby dała mu jakąś chustkę albo przynajmniej
      szmatkę. Okazało się, że na jezdnię wyszły dwa jeże i on w interesie tych jeży
      postanowił zatrzymać ruch aż do momentu, gdy jeże będa bezpieczne. Chustka była
      mu potrzebna, żeby wziąć jeże w dłoń i odnieść między drzewa obok drogi.

      Za chwilę sprawa jeży była już w korku ogólnie znana. Ci z przodu dawali dobre
      rady, czym najlepiej jeże wziąć, bo przez chustkę to się pan tak samo pokłujesz
      jak bez niej. W końcu problem został rozwiązany i korek się zwolna rozładował.

      Przez cały ten czas nie słyszałem, żeby ktoś zatrąbił, zeźlił się, rzucił
      mięsem, nie widziałem nawet, żeby popukał się w czoło. Wszyscy jakby rozumieli,
      że jeże są ważniejsze niż ich obiad w domu. Moim zdaniem wracający do domu
      mieszkańcy Moreny zdali tego dnia ważny egzamin.

      Już mówiłem, że moim zdaniem samochód zabija w człowieku zwykłą ludzką
      wrazliwość. Teraz z uczciwości faktograficznej muszę przyznać, że nie zawsze i
      nie w każdym. Może więc jest jakaś nadzieja dla kierowców?

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • Gość: pytający Re: Taka tam historyjka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 16:12
        Używacie pojęć typu "warszawscy kierowcy", gdańscy kierowcy" itd. Mam w związku
        z tym pytanie - kogo takim mianem można określić? Czy tych co na samochodzie
        mają warszawską/gdańską/miejscową rejestrację? A może tych co w danej chwili
        uczestniczą w ruchu jadąc samochodem z inną rejestracją ale tu tylko pracują. Z
        moich wieloletnich obserwacji wynika, że to nie numer (litery) na samochodzie
        decyduje o zachowaniu na drodze ale siedzący w nim kierowca, a jako warszawiak
        od pokoleń muszę stwierdzić, że przyjezdni (tj. z obcymi rejestracjami)
        zachowują się niejednokrotnie bardziej nonszalancko od innych ("miejscowych")
        co raczej świadczy nie o tym, że są tu przejazdem i się zagubili na jezdni ale
        raczej o dłuższej bytności i chęci udowowodnienia czegoś. Nie wiem tylko czego
        bo o zaimponowaniu innym raczej trudno mówić gdy się próbuje "dokończyć"
        leżącego na jezdni człowieka lub utrudniać działania służbom ratowniczym.
        Miejmy nadzieję, że opisana sytuacja na Morenie nie będzie wyjątkiem i tyczyła
        się jedynie zwierząt.
      • kozak-na-koniu Re: Taka tam historyjka 07.12.06, 16:13
        A bez chustki - to jeża już się nie da podnieść? Może jest za ciężki?:-)))
        • kodem_pl Re: Taka tam historyjka 07.12.06, 16:28
          Hmm, jak podchodzisz do jeza to on 'skula sie' i ciezko go wtedy zlapac zeby
          sie nie pokloc. Tak przynajmniej mnie zawsze uczono...
      • kodem_pl Re: Taka tam historyjka 07.12.06, 16:29
        >Może więc jest jakaś nadzieja dla kierowców?

        Kierowcy to zwykli ludzie:-)

        Lekarze, prawnicy, pilkarze, bezrobotni... wszystko to kierowcy. Jak nadzieja
        zaniknie dla kierowcow to zaniknie dla wszystkich...
      • swobodny_kwark Re: Taka tam historyjka 12.12.06, 22:17
        Bo to byly jeze! gdybt to byly dwie staruszki albo uposledzony w wozko sprawa
        wygladalaby inaczej.
    • tjedynak Re: Taka tam historyjka 12.12.06, 20:34
      Z tymi rowerzystami trzeba naprawde uważać, uderzysz lekko i....
      A najgorsze są scieżki rowerowe...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka