Dodaj do ulubionych

Wielka stopa

    • Gość: gal Re: Wielka stopa IP: *.knc.pl 25.03.07, 20:57
      A skąd Ci do łba strzeliło, że ktoś chce pokazać, że "jest lepszy" jadąc
      szybciej...?
      Może po prostu chce jechać szybciej...
    • Gość: malysz odrobinka samokrytyki IP: *.acn.waw.pl 25.03.07, 21:03
      hueh... no cóż, muszę przyznać, że jestem Wielką Stopą (ale z gatunku tych
      mniejszych)

      mam przejechane jakieś naście tysięcy kilometrów, więc jakiś super doświadczony
      nie jestem. większość z tego przejechane służbówkami mojego ojca (studiuję w
      wawie, często gęsto zabieram się ze starszym do domu), które to samochody
      generalnie były z wyższej półki - miały pod maską całkiem sporo. przeciętna
      prędkość to 120 km/h (czyli way over the limits). zdążyłem już w sobie wyrobić
      lekceważenie ograniczeń prędkości (za co zapłaciłem na Litwie). więc jak na
      chwilę obecną wykazałem, że wielką stopą jestem.

      a dlaczego z gatunku tych mniejszych?
      - na terenie zabudowanym jadę nie więcej niż 70
      - zakaz wyprzedzania/linia ciągła to świętość (chyba że zacznę wyprzedzać, a
      ciągła się pojawi w trakcie), w szczególności pod górkę - tego nauczyła mnie
      trasa warszawa - białystok, gdzie kilka razy mało co a przeniósłbym się do
      krainy wiecznych i nie kończących się autobahn. nic tak bardzo nie "temperuje",
      jak widok tira jadącego 120 z naprzeciwka po twoim pasie... przeżycie
      niezapomniane...
      - nie wyprzedzam na trzeciego - nie lubię świadomości, że całość mnie i
      pasażerów zależy od widzimisię kogoś jadącego z naprzeciwka... albo zjedzie na
      margines, albo stwierdzi goń się, nie ustąpię...
      - nie gardzę nikim (prawie), kto jedzie wolniej ode mnie. jedyna sytuacja, w
      której rzuciłem mięsem na kogoś takiego, zdarzyła się na trasie ekspresowej
      (czyli ograniczenie do 110), a absztyfikant jechał 70 kilka na lewym pasie i ani
      myślał o tym, żeby zjechać na prawy. może i demonizuję, ale to już utrudnianie
      ruchu IMHO, a wyprzedzanie z prawej strony jest zabronione.
      - poważnie wkurzają mnie ludzie, którzy twierdzą że mogą sobie pozwolić na
      pouczanie innych -> na przykładzie pana z punktu wyżej; jechał sobie wolno i na
      lewym pasie, a jakiś inny typ wyprzedził go z prawej, wyjechał przed niego i dał
      po heblach tak że dym z opon poszedł -> czysty kretynizm... ale cóż, są i tacy...
      - nie potrafię zrozumieć maniery, którą często gesto widzę u kierowców tirów i
      wszelakiego rodzaju busów - zjeżdżanie na margines i mignięcie kierunkowskazem w
      prawo. nie jestem aż takim kretynem, że nie wiem co to znaczy, ale i tak czekam
      na moment, w którym JA widzę co jest z przodu i czy jestem w stanie takiego
      kogoś wyprzedzić.
      - no i jeszcze jedno -> może jak na wielką stopę zabrzmię głupio, ale znam swoje
      ograniczenia. mimo że spokojnie mogę jechać 150, bo samochód na to pozwala, jadę
      max 120, bo powyżej tej prędkości zaczynam się po prostu bać.

      głębsza chwila zastanowienia, dlaczego stałem się wielką stopą... było
      wspominane już wcześniej -> znaków poustawianych jest zdecydowanie za dużo, a w
      większości te ograniczenia brane sa z kosmosu. poza tym policja w polsce jest
      liberalna, i pozwala jechać około <ograniczenie> + 20 km/h (za to zapłacilem jak
      na razie jedyny mandat, na litwie, za przekroczenie prędkości o 14 km/h)
      • mejson.e Re: odrobinka samokrytyki 26.03.07, 11:19
        Gość portalu: malysz napisał(a):

        "a dlaczego z gatunku tych mniejszych?
        - na terenie zabudowanym jadę nie więcej niż 70"

        Są różne "zabudowane" - na jednych nie sposób jechać czterdziestką, a na innych
        i 80 jest bezpieczne a nie tylko "bezpieczne".
        Nie usprawiedliwiaj się, że jeździsz "tylko" 70 - 70 w stosunku do 50 to
        dwukrotnie większa droga hamowania i uderzenie w przeszkodę (człowieka np.) z
        prędkością 50 w miejscu, gdzie jadący 50 po prostu się zatrzyma.

        Trzymanie "marnej" 70-ki na gładkiej drodze, na przelotowej trasie, może wydawać
        się wystarczającym męstwem, ale dla mieszkańców może być zabójcze.

        Zresztą - ten watek nie jest o sensie ograniczenia prędkości czy o innych
        poruszanych przez Ciebie wykroczeniach - jak nieprawidłowe wyprzedzanie.
        Chodziło mi o stosunek do przestrzegających przepisowych prędkości, stosunek
        prawdziwy albo wyimaginowany, ale wyraźnie odczuwany nie tylko na drodze ale i w
        rozmowach towarzyskich czy na tego typu forach.
        Nieważne, jak jesteśmy doświadczeni - czy kilkanaście tys. km na koncie czy
        kilka mln - nie wywyższajmy sie ponad tych, którzy postanowili dostosować sie do
        przepisów.
        Nie zawsze "wiemy lepiej"...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • jaro_ss Re: odrobinka samokrytyki 26.03.07, 12:02
          Jeju, nie chodzi chyba o formalizm, 70 jest zabójcze dla pieszych, tak samo
          może być 25 (przy tej prędkości zginęła moja kuzynka) ale po pierwsze ci piesi
          musza być.

          Najbardziej mnie wkurza, że nie ma żadnego przepisu dostosowyjącego prędkość do
          realiów, jadę sobie rano, droga szeroka, wszyscy piesi śpią, nikogo na nogach w
          promieniu widzenia i więcej - to można sunąć, widzę pieszych, zwłaszcza dzieci,
          zwalniam i omijam szerookim łukiem, idzie pogrzeb z procesją to jadę 5km.h,
          albo mniej, a znak stoi zawsze taki sam... a ograniczenie w "terenie
          zabudowanym" (przez sosny, grusze i chatę pod lasem) też na sztywno.


          Bo to jest właśnie głupota nad głupotami(W ten sposób prawie cały cywilizowany
          i zmotoryzowany świat jawi się jako otalitarna, faszystowska komuna)
          ;o)


          I o to koledze chodziło, że jedzie 70/h w terenie zabudowanym. Nie sądzę, żeby
          zawsze to było 70/sztywno....

          • mejson.e Realia 26.03.07, 13:03
            jaro_ss napisał:

            "Najbardziej mnie wkurza, że nie ma żadnego przepisu dostosowyjącego prędkość do
            realiów, jadę sobie rano, droga szeroka, wszyscy piesi śpią, nikogo na nogach w
            promieniu widzenia i więcej - to można sunąć, widzę pieszych, zwłaszcza dzieci,
            zwalniam i omijam szerookim łukiem, idzie pogrzeb z procesją to jadę 5km.h,
            albo mniej, a znak stoi zawsze taki sam... a ograniczenie w "terenie
            zabudowanym" (przez sosny, grusze i chatę pod lasem) też na sztywno. "

            Łączę się z Tobą w bólu ;-)

            W niedzielę rano przeżywałem katusze na DK 19 w miejscowości Nowosielec - 14 km
            prostej, szerokiej drogi, oddzielonej od chodników szerokimi, głębokimi rowami,
            żadnych przejść dla pieszych, jedna szkoła i kościół, a na całym odcinku co?
            Oczywiście "teren zabudowany"!
            Krew zalewa, może to lokalnym mieszkańcom odpowiada, ale śmiem wątpić, czy
            któryś z nich sam przestrzega tam "swoich" ograniczeń.
            Mnie wyprzedziło wtedy zaledwie dwa samochody, ale po prostu więcej nie jechało ;-)

            Uprzedzając pytanie - Tak, jechałem wtedy mimo wszystko zaledwie niepełną 60-ką,
            ale byłem po nieprzespanej nocy, po wieczorze wcale nie bezalkoholowym i mimo
            wszelkich obliczeń umożliwiających mi jazdę w tym stanie, nie chciałem ani
            testować swojego czasu reakcji, ani rozmawiać z patrolem lokalesów mając literkę
            "W" na początku tablicy rejestracyjnej...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: malysz Re: odrobinka samokrytyki IP: *.acn.waw.pl 26.03.07, 15:46
          nigdy nie twierdziłem, że wiem lepiej - na forum było już wspominane, że ludzie
          jeżdżą w zależności od swoich możliwości - dla niektórych jest to przepisowe
          50/70/90, dla innych trochę więcej. potrafię to uszanować, nie jestem z tych co
          dają po heblach 2 metry przed maską samochodu z tyłu albo migają długimi, bo
          ktoś jedzie za wolno. to jest jego prywatna sprawa i mi nic do tego. szkoda
          tylko, że pośród wielkich stóp (ja się do takich zaliczam) takie myślenie jest
          nader rzadkie.

          > Zresztą - ten watek nie jest o sensie ograniczenia prędkości czy o innych
          > poruszanych przez Ciebie wykroczeniach - jak nieprawidłowe wyprzedzanie.
          > Chodziło mi o stosunek do przestrzegających przepisowych prędkości, stosunek
          > prawdziwy albo wyimaginowany, ale wyraźnie odczuwany nie tylko na drodze ale i
          > w rozmowach towarzyskich czy na tego typu forach.

          z tym stwierdzeniem się nie do końca mogę zgodzić - większość takich wykroczeń
          też jest w pewnym sensie okazywaniem pogardy innym. coś w stylu zarzutów "czego
          się tak wleczesz, nie widzisz że się spieszę?! goń się bucu!" a jak wyprzedzanie
          do końca nie wyjdzie - z naprzeciwka coś się pokaże, to wciskają się na chama
          tuż przed ciebie, nie zwracając uwagi na to co robią. to już twoja brocha
          wyhamować, bo inaczej wjedziesz mu w kufer i to TY płacisz (chyba że policjantom
          będzie się chciało dokładniej sprawdzać)

          > - na terenie zabudowanym jadę nie więcej niż 70
          NIE WIĘCEJ NIŻ :) granica maksymalna, a nie prędkość której trzymam się z uporem
          maniaka zawsze i wszędzie :)

          pozdrówki
          Małysz
    • Gość: Tre Re: Wielka stopa IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 30.03.07, 11:48
      Ja jezdze szybko w terenie zabudowanym jak sie spiesze,wolno jak nie zaspie lub
      jedzie ktos przede mna (nie dlatego,ze nie umiem wyprzedzic,a dlatego,ze jest
      to taki jakby ogranicznik/punkt odniesienia??,zeby sie nie zagalopowac),poza
      terenem zabudowanym lubie jezdzic szybko aczkolwiek teraz sie kontroluje,zeby
      troche ograniczyc tankowanie... Ogolnie podziwiam tych co jezdza przepisowo,bo
      czasem ograniczenia sa po prostu nie do zniesienia (30-40km/h). Moze czesc z
      ludzi,ktorzy tak zapierdzielaja rzeczywiscie chce sie popisac,a moze po prostu
      nudzi im sie jadac 40km/h???! Ja wychodze,ze zaiwaniac kazdy umie (naqwet ja
      mimo malego doswiadczenia) tylko nie kazdy potrafii w porę zachamowac...
    • otreb Re: Wielka stopa 30.03.07, 12:16
      A ja zastanawiam się jak nazwać takiego kierowcę, którego wczoraj zauważyłem.

      Ulica dwupasmowa, po 2 pasy w każdą stronę, ale remont i oczywiście zwężenie -
      kończy się lewy pas. Tradycyjnie na prawym pasie dłuższy sznurek, ale lewym
      jedzie żółta "Poczta Polska" (*). Jedzie? Nie, porusza się równo z samochodem na
      prawym pasie - zwalnia, kiedy on zwalnia, przyspiesza kiedy on przyspiesza - i
      tak przez ok. kilometr. Nietrudno się domyślić, że gromadzi się za nim coraz
      więcej samochodów. Kilkanaście metrów przed końcem swojego pasa zjeżdża na prawy
      i ma wszystkich w nosie.

      (*) ta sytuacja chyba tłumaczy dlaczego listy tak długo docierają do adresata ;)
      • mejson.e Wychowawca 30.03.07, 14:15
        otreb napisał:

        "A ja zastanawiam się jak nazwać takiego kierowcę, którego wczoraj zauważyłem.

        Ulica dwupasmowa, po 2 pasy w każdą stronę, ale remont i oczywiście zwężenie -
        kończy się lewy pas. Tradycyjnie na prawym pasie dłuższy sznurek, ale lewym
        jedzie żółta "Poczta Polska" (*). Jedzie? Nie, porusza się równo z samochodem
        na prawym pasie - zwalnia, kiedy on zwalnia, przyspiesza kiedy on przyspiesza -
        i tak przez ok. kilometr. Nietrudno się domyślić, że gromadzi się za nim coraz
        więcej samochodów. Kilkanaście metrów przed końcem swojego pasa zjeżdża na prawy
        i ma wszystkich w nosie."

        To wychowawca, "niszczyciel cfaniakuf", uważający że wykorzystywanie
        zanikającego pasa do końca to nie zwiększanie przepustowości ruchu, tylko
        cwaniactwo, egoizm, jazda "kosztem" ludzi stojących grzecznie w korku na
        nie-zanikającym pasie.
        Uważający, że należy zająć "właściwy" pas już wtedy gdy zaczyna się zatrzymywać.

        Zamek błyskawiczny zna tylko w ubraniu.

        Ja patrzę z politowaniem na gamoni mających pretensje do cwaniaków
        wykorzystujących (zgodnie z prawem) miejsce, które mu się samemu zostawiło...

        Opisany przypadek nie pasuje do przykładu Wielkiej Stopy.
        To raczej Mała Stopa... ;-)


        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka