Dodaj do ulubionych

Doskonalenie techniki jazdy

IP: *.chello.pl 29.04.07, 21:05
Jeszcze nie odebralam prawka, a juz po glowie mi chodzi, ze nie mam zamiaru zabic siebie ani nikogo innego tylko dlatego, ze po 30paru godzinach kursu "umiem" jezdzic tylko w optymalnych warunkach (w takich uczylam sie jezdzic i w takich zdawalam egzamin). Stad moje pytanie- czy warto pojsc na szkolenie z zakresu doskonalenia techniki jazdy obejmujace m.in. wychodzenie z poslizgu czy tak naparwde jest to pic na wode? Koszt jednodniowej impresy to ponad 300 zl, z drugiej strony niewiele mniej wydalabym na powtorny egzamin+jazdy przed gdyby nie udalo mi sie zdac za pierwszym razem. A to raczej inwestycja w zycie, wiec lepiej sie nie obcinac. Tylko czy to naparwde cos daje? I czy nie lepiej troche pojezdzic niz isc takim ledwoopiezonym zoltodziobem na tego typu szkolenie?

Jako poczatkujacy, jeszcze niepelnoprawny kierowca bede wdzieczna za podpowiedzi :)
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: Doskonalenie techniki jazdy 29.04.07, 21:22
      moze najpierw wykup lekcje dodatkowe, a potem dopiero tego typu szkolenie.
      • Gość: m Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.chello.pl 29.04.07, 21:28
        Dlaczego w zwiazku z tym, ze chce jezdzic bezpiecznie sugerujesz mi, ze w ogole nie umiem jezdzic i proponujesz lekcje dodatkowe? Wybacz, ale nawet 100 h spedzonych w eLce nie nauczy mnie bezpiecznej jazdy w nieco bardziej ekstremalnych warunkach. Bo nie temu eLki sluza.
        • iberia.pl Re: Doskonalenie techniki jazdy 29.04.07, 21:57
          Gość portalu: m napisał(a):

          > Dlaczego w zwiazku z tym, ze chce jezdzic bezpiecznie sugerujesz mi, ze w
          ogole nie umiem jezdzic i proponujesz lekcje dodatkowe?

          wybacz, ale na ogol tak jest, ze nawet jesli ktos zdal egzamin nie oznacza, ze
          potrafi jezdzic.Wiec najpierw zanim zaczniesz cokolwiek doskonalic to
          wypadaloby opanowac choc obeznanie z autem.Glowe dam sobie uciac, ze jak juz
          odbierzesz prawko i wyjedziesz w pierwsza jazde to na pierwszym lepszym
          skrzyozwaniu zglupiejesz-tak ma wiekszosc poczatkujacych kierowcow.Zatem
          najpierw pojezdzij troche a dopiero potem pomysl o zajeciach doskonalenia jazdy.

          >Wybacz, ale nawet 100 h spedzonych w eLce nie nauczy mnie bezpiecznej jazdy w
          nieco bardziej ekstremalnych warunkach. Bo nie temu eLki sluza.

          nie od razu Rzym zbudowano....to co napisalas w pierszym poscie jest
          zaprzeczeniem Twojej drugiej wypowiedzi....mam nadzieje, ze w najblizszym
          czasie nie spotkam Cie na swojej drodze.
          • Gość: m Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.chello.pl 30.04.07, 00:04
            > wybacz, ale na ogol tak jest, ze nawet jesli ktos zdal egzamin nie oznacza, ze
            > potrafi jezdzic

            Skoro zdal egzamin, to znaczy ze umie jedzic na tyle, by ktos, kto statystycznie ulewa 3/4 kandydatow stwierdzil, ze ten tu oto moze znalezc sie wsrod tych szczesliwcow, ktorzy stanowia jedynie umiarkowane zagrozenie na drodze. Co bynajmniej nie oznacza, ze nie brak mu doswiadczenia i obycia z roznymi sytuacjami na drodze.

            Ja wiem, ze jest wielu idiotow, ktorzy ledwo poczuja plastik w kieszeni zapieprzaja 150 po miescie i maja gdzies wszytsko i wszytskich. Ale prosze Cie - nie wrzucaj wszytskich do jednego worka.

            Glowe dam sobie uciac, ze jak juz
            > odbierzesz prawko i wyjedziesz w pierwsza jazde to na pierwszym lepszym
            > skrzyozwaniu zglupiejesz-tak ma wiekszosc poczatkujacych kierowcow.Zatem
            > najpierw pojezdzij troche a dopiero potem pomysl o zajeciach doskonalenia jazdy

            Lepiej pilnuj tej swojej glowy. Czym innym jest jezdzic i zdac prawko w Ciechanowie a czym innym np. w Warszawie. Moze to dziwne, ale sa jeszcze na tym swiecie instruktorzy, ktorzy ucza tak, by delikwent nie trzasl portkami ze strachu na mysl o koniecznosci zauwazenia znaku "ustap pierwszenstwa". Co wiecej, ucza tak, by ten nawet wybudzony z gebokiego snu o 2 w nocy wiedzial jak sie w takiej sytuacji zachowac.

            > nie od razu Rzym zbudowano....to co napisalas w pierszym poscie jest
            > zaprzeczeniem Twojej drugiej wypowiedzi....

            A moze po prostu nie lapiesz o co mi chodzi? Jazda eLka moze mi pomoc w nabraniu wiekszej pewnosci i plynnosci jazdy w NORMALNYCH WARUNKACH. Tylko, ze do tego nie potrzeba jazd dodatkowych (na nie byl czas przed egzaminem), bo jak bedziemy cale zycie jezdzic z instruktorem, to nigdy nie odwazymy samodzielnie wyjechac na ulice. Po to jest egzamin, by wyznaczyc granice miedzy kandydatem na kierowce, a niedoswiadczonym kierowca. Widziales kiedys eLke w srodku nocy na nieoswietlonej drodze we mgle takiej, ze konca nosa nie widac? To juz wyzsza szkola jazdy i radzenia sobie w takich warunkach nie ucza ani na kursach ani na jazdach dodatkowych, ktore nie sa inczym innym jak powtorka z kursu. A w zyciu roznie bywa i nie zawsze jest sloneczko i sucha dwupasmowka przez najblizsze 200 km...

            mam nadzieje, ze w najblizszym
            > czasie nie spotkam Cie na swojej drodze.

            Patrzac na Twoje wypowiedzi, juz wiem dlaczego zielony liste jest uznawany za pietno. Bo poczatkujacy=nie umie jezdzic. Szkoda tylko, ze polowa tych wielce doswiadczonych kierowcow nie zdalaby egzaminu. Ciekawe dlaczego? Chyba nie przez brak doswiadczenia...
            • tbernard Re: Doskonalenie techniki jazdy 30.04.07, 12:51
              Okej, może dodatkowe jazdy na elce to przesada.
              Tym niemniej szkoły dla rajdowców to też na początek pomysł nie najlepszy.
              W warunkach ekstremalnych to nieraz doświadczeni wolą sobie odpuścić
              i przeczekać. Co do warunków zimowych, to najlepiej samemu znaleźć
              placyk na którym można odrobinę poharcować bez ryzyka kolizji, wtedy
              wyczujesz sam czego się spodziewać od auta.
              Co do gęstej mgły, to nie wiem jaka szkoła może coś dać. Po prostu uwaga
              musi być napięta do granic możliwości, a jeśli mimo to masz wrażenie, że
              sporo Ci umyka elementów mogących zaważyć na bezpieczeństwie, to lepiej
              przeczekać.
              Takie jest moje zdanie, ale zdaję sobie sprawę, że wyrocznią nie jestem.
              • iberia.pl Re: Doskonalenie techniki jazdy 30.04.07, 17:47
                tbernard napisał:

                > Okej, może dodatkowe jazdy na elce to przesada.

                sek w tym, ze ja NIGDZIE nie napisalam o dodatkowych ajzdach....elka.....mozna
                miec dodatkowe jazdy....swoim autem...ale jak widac, prosciej jest naskoczyc na
                kogos niz przeczytac ze zrozumieniem....
                • mnia-mnia Re: Doskonalenie techniki jazdy 05.05.07, 22:02
                  iberia.... sęk w tym, że chyba sama masz problem ze zrozumieniem tego co
                  napisałaś wcześniej oto cytat z twojego pierwszego postu " moze najpierw wykup
                  lekcje dodatkowe, a potem dopiero tego typu szkolenie" chyba nie wykupuje się
                  lekcji dodatkowych na swój samochód??? wiec trudno rozumieć inaczej ten tekst
                  jak właśnie zrozumiała to autorka zresztą bardzo logicznie.

                  wracając do m - jeżeli chodzi o podnoszenie swoich umiejetności to bardzo dobra
                  decyzja, odpowiedzialna i dojrzała.
                  • iberia.pl Re: Doskonalenie techniki jazdy 05.05.07, 22:45
                    mnia-mnia napisała:

                    > iberia.... sęk w tym, że chyba sama masz problem ze zrozumieniem tego co
                    > napisałaś

                    a ty masz problem z rozumieniem tekstu pisanego...

                    >wcześniej oto cytat z twojego pierwszego postu " moze najpierw wykup
                    > lekcje dodatkowe, a potem dopiero tego typu szkolenie" chyba nie wykupuje się
                    > lekcji dodatkowych na swój samochód???

                    no wyobraz sobie, ze jest taka opcja aby miec jazdy dodatkowe w swoim wlasnym
                    aucie... i co teraz madralo?

                    >wiec trudno rozumieć inaczej ten tekst
                    > jak właśnie zrozumiała to autorka zresztą bardzo logicznie.

                    czyzby??
                    • mnia-mnia Re: Doskonalenie techniki jazdy 09.05.07, 16:51
                      madrala na to :-) - no to sorki nie wiedziałam,ze jest juz taka opcja jak
                      wykupienie dodatkowych jazd na swoim samochodzie, jeszcze kilka lat temu tego
                      nie było.
                      pozdrawiam
                      mądrala :-)
                  • Gość: Kokeeno Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.crowley.pl 10.05.07, 09:00
                    Ja tam po zdanym egzaminie na PJ nie pokładałem wielkiej ufności w swoje
                    umiejętności prowadzenia auta i wykupiłem kilka godzin jazdy ekstra z dobrym
                    instruktorem (przydały się)...
            • iberia.pl Re: Doskonalenie techniki jazdy 30.04.07, 17:57
              Gość portalu: m napisał(a):

              > Skoro zdal egzamin, to znaczy ze umie jedzic na tyle, by ktos, kto
              statystycznie ulewa 3/4 kandydatow stwierdzil, ze ten tu oto moze znalezc sie
              wsrod tych szczesliwcow, ktorzy stanowia jedynie umiarkowane zagrozenie na
              drodze.

              jak widac z powyzszej wypowiedzi jesli ktos rozroznia kolroy swiatel, zna kilka
              znakow i wie jak wrzucac biego to juz potrafi jezdzic....nic bardziej mylnego,
              ale wiesz co?Nie bede Cie przekonywac, bo i tak wiesz lepiej prawda?


              > Ja wiem, ze jest wielu idiotow, ktorzy ledwo poczuja plastik w kieszeni
              zapieprzaja 150 po miescie i maja gdzies wszytsko i wszytskich. Ale prosze Cie -
              nie wrzucaj wszytskich do jednego worka.

              nie wrzuacam wiec nie przypisuj mi czegos czego NIE NAPISALAM, oprocz tych
              miszczow jest gros osob, ktore boja sie jezdzic....
              >
              > Lepiej pilnuj tej swojej glowy. Czym innym jest jezdzic i zdac prawko w
              Ciechanowie a czym innym np. w Warszawie.


              taaak?a to niby ten z Wawy to lepiej jezdzi bo sie w wiekszym meiscie uczyl???

              >Moze to dziwne, ale sa jeszcze na tym swiecie instruktorzy, ktorzy ucza tak,
              by delikwent nie trzasl portkami ze strachu na mysl o koniecznosci zauwazenia
              znaku "ustap pierwszenstwa". Co wiecej, ucza tak, by ten nawet wybudzony z
              gebokiego snu o 2 w nocy wiedzial jak sie w takiej sytuacji zachowac.

              chyba troche przeceniasz siebie...poza tym teoria jedno a praktyka to drugie,
              nie takich mocnych w gebie jak TY swiat widzial...i pozegnal czego Ci
              absolutnie nize zycze.


              > A moze po prostu nie lapiesz o co mi chodzi?


              ja czy moze TY? Poczytaj pozniej.

              >Jazda eLka moze mi pomoc w nabraniu wiekszej pewnosci i plynnosci jazdy w
              NORMALNYCH WARUNKACH. Tylko, ze do tego nie potrzeba jazd dodatkowych (na nie
              byl czas przed egzaminem),

              nigdzie nie pisalam o dodatkowych jazdach elka.....

              >bo jak bedzie my cale zycie jezdzic z instruktorem, to nigdy nie odwazymy
              samodzielnie wyjechac na ulice.

              skoro jestes taka odwazna, zeby na dzien dobry jezdzic bez osoby doswiadczonej
              to chyle czola i trzymam kciuki zebys nikomu krzywdy nie zrobila.

              >Po to jest egzamin, by wyznaczyc granice miedzy kandydatem na kierowce, a
              niedoswiadczonym kierowca. Widziales kiedys eLke w srodku nocy na nieos
              > wietlonej drodze we mgle takiej, ze konca nosa nie widac?

              sluchaj akurat te elki, ktore widze- a tak sie sklada, ze mieszkam w poblizu
              WORD-u wiec jest ich tu zatrzesienie- to jakos nie powalaja na kolana swoimi
              umiejetnosciami.... tak podstawowymi jak jazda bez siwatel mimo nakazu itd.

              >
              > Patrzac na Twoje wypowiedzi, juz wiem dlaczego zielony liste jest uznawany za
              pietno. Bo poczatkujacy=nie umie jezdzic.

              no niestety na ogol tak jest, malo tego jestem zwolenniczka by taki listek
              umieszczac na szybie.

              >Szkoda tylko, ze polowa tych wielce do swiadczonych kierowcow nie zdalaby
              egzaminu. Ciekawe dlaczego? Chyba nie przez brak doswiadczenia...


              masz racje, juz Ci mowie dlaczego:dlatego, ze na kursie ucza teorii a oraktyka
              z kursu to dopiero poczatek dluuuugiej drogi kierowcy.
              Byl tu kiedys watek :rady dla poczatkujacych-polecam lekture, bo mozna sie
              dowiedziec wiecej niz na kursie.

              szerokiej drogi.
              • Gość: Jola Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.subscribers.sferia.net 01.05.07, 01:37
                > skoro jestes taka odwazna, zeby na dzien dobry jezdzic bez osoby
                doswiadczonej
                > to chyle czola i trzymam kciuki zebys nikomu krzywdy nie zrobila.
                >


                Ja byłam odważna i od pierwszego dnia jezdziłam po Warszawie sama, bez żadnego
                towarzystwa. Po dziś dzień nikomu nie zrobiłam najmniejszej krzywdy.
                Nie rozumiem iberia Twoich radykalnych sądów i osądów.
                Na kursie naprawdę można się nauczyć jezdzić, o doswiadczenie trzeba zadbać
                samodzielnie. I żadne towarzystwo nie jest do tego potrzebne, zapewniam Cię.
                • fikus28 Re: Doskonalenie techniki jazdy 11.05.07, 11:25
                  Podziwiam, ale i stwierdzam że to chyba jest jedno z lepszych rozwiązań o ile
                  mierzysz siły na zamiary. Ja po paru jazdach z moim facetem uznałam że nigdy
                  nie nauczę się samodzielnie jeździć jeśli nie wsiądę za kółko sama. Za bardzo
                  polegałam na jego obecności i uwadze przez co umykały mi ważne rzeczy taki jak
                  np. nadjeżdżający z boku samochód. :)) Najlepiej moim zdaniem użadzać sobie
                  przejażdżki wieczorem na początku, wtedy kiedy jest mały ruch np. tak koło
                  22:00. Ja tak robiłam. Przyzwyczaiłam się do samochodu i jazdy samemu. A potem
                  kiedy uznasz za stosowne wyjazd na ulice w dzień. Powodzenia życzę.
            • Gość: kami.kadze Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.chello.pl 14.05.07, 01:30
              Czy Ty naprawdę nie rozumiesz o co chodzi?
              Jak się nauczyłaś jeździć na rowerze to zaraz po tym zaczęłaś zjeżdżać po
              lasach, czy raczej spokojnie i ostrożnie szlifowałaś umiejętności?
              Dostaniesz prawko, pojeździj jakiś czas, nabierz pewności, naucz się zmieniać
              biegi bez powtarzania w myślach "ok, teraz będzie czwórka, spokojnie, sprzęło,
              czwórka, puuuszczam sprzęgło, gaz...", naucz się gdzie się kończy i zaczyna
              samochód, jaką ma bezwładność, jak się zachowuje na różnych nawierzchniach.
              Na rajdowe szkolenie przyjdzie czas jak już się nauczysz jeździć. Tak, uważam,
              że po kursie nie umiesz jeździć, umiesz zdać egzamin co najwyżej.
              • Gość: jola Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.subscribers.sferia.net 15.05.07, 18:19
                To prawda. Jednak kurs kursowi nierówny. Ja na naukę nie żałowałam kasy,
                jeździłam z instruktorem codziennie od 6 do 8 rano i od 16 do 18, czyli bite 4
                godziny dzień w dzień i tak przez ponad 2 miesiące.
                Kosztowało mnie to majątek, ale nauczyłam się trochę wiecej, niż tylko zdać
                egzamin.
                Zgadzam się, że takie doskonalenie, o jakim pisze autorka wątku to dla niej
                pieśń przyszłości. Tuż po otrzymaniu prawka to kompletnie bez sensu.
                A powyżej odniosłam się jedynie do kwestii jeżdżenia w towarzystwie osób
                bardziej doświadczonych.
        • Gość: asd Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.amsnet.pl 11.05.07, 11:03
          Automobilkluby proponują indywidualne szklenia w twoim aucie. Są z reguły 3
          stopnie każdy po ok 5 godzin jazd w cenie ok 200-250 zł za stopień
        • gardenia_nowak Re: Doskonalenie techniki jazdy 16.05.07, 12:41
          ????? Uderz w stół, a nożyce się odezwą? Twoja reakcja jest zupełnie od czapy.
          Lekcje dodatkowe są właśnie do doskonalenia techniki jazdy. A ty sobie
          dorobiłaś teorię i ciągniesz ją przez x postów... Trochę więcej luzu życzę.

          Ja tam proponuję zacząć jeździć własnym samochodem (bo rozumiem, że masz albo
          będzie miała jakiś do dyspozycji) najpierw na krótkie i znane traski, np. do
          supermarketu i stopniowo zapuszczać się dalej i poza miasto.
    • tiges_wiz Re: Doskonalenie techniki jazdy 29.04.07, 21:24
      zapomnij ze w ciagu jednego dnia cos sie nauczysz. Moim zdaniem taki kurs jest
      dobry dla osoby, ktora troche juz jezdzila, ale chce wyeliminowac bledy.
      Potrenuj wiec troche zima, poczuj samochod i wtedy wybierz sie na taki
      jednodniowy kurs. Inacej bedziesz sie tylko irytowal, ze inni cwicza a ty sie
      walczysz z autem.
      • Gość: m Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.chello.pl 29.04.07, 21:31
        No raczej nie pojde sie tam zapisac jutro, zwlaszcza, ze poki co piekna pogoda i jakies pol roku przede mna, zeby spokojnie sie z autem oswoic.

        Najbardziej interesuje mnie to, czy te szkolenia NAPRAWDE ucza zachowywac sie w trudnych warunkach.
        • tiges_wiz Re: Doskonalenie techniki jazdy 29.04.07, 21:50
          ja ci moge napisac co bylo na SJS.
          - szybki slalom
          - hamowanie na asfalcie z ominieciem przeszkody
          - hamowanie na macie poslizgowej z jedna osia na asfalcie
          - hamowanie na macie poslizgowej z ominieciem przeszkody (instruktor w ostatniej
          chwili pokazywal ktora strona trzeba ominac, wiec nie bylo sie przygotowanym.
          i inne ..
          www.sjs.pl/szkolenia/?pg=szkolenia,flo&id=1
          tu jest reszta.
          • iberia.pl Re: Doskonalenie techniki jazdy 29.04.07, 21:57
            i ciekawe ilu nowicjuszy sobie z tym poradzi....za wysokie progi dla
            zoltodziobow:-).
          • Gość: m Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.chello.pl 30.04.07, 00:05
            Dzieki za wypowiedz NA TEMAT :)
    • wojtek33 Re: Doskonalenie techniki jazdy 30.04.07, 14:24
      Gość portalu: m napisał(a):

      > Jeszcze nie odebralam prawka, a juz po glowie mi chodzi, ze nie mam zamiaru zab
      > ic siebie ani nikogo innego tylko dlatego, ze po 30paru godzinach kursu "umiem"
      > jezdzic tylko w optymalnych warunkach (w takich uczylam sie jezdzic i w takich
      > zdawalam egzamin). Stad moje pytanie- czy warto pojsc na szkolenie z zakresu d
      > oskonalenia techniki jazdy obejmujace m.in. wychodzenie z poslizgu

      No to chyba nie masz jeszcze czego doskonalić ;-)
    • rapid130 Re: Doskonalenie techniki jazdy 30.04.07, 22:58
      Ja zaproponuję inaczej...

      +/-50 PLN powinno wystarczyć na zakup "Szybkości bezpiecznej" Sobiesława
      Zasady.

      Od późnych lat 60. to jest "biblia" kierowców. W ostatnich wydaniach
      podretuszowana, bo technika motoryzacyjna idzie naprzód.

      Nie trzeba jej czytać od dechy do dechy, bo zawiera spory ładunek informacji
      nieprzydatnych zwykłemu kierowcy (nauka jazdy rajdowej). Ale ma wiele innych,
      bezcennych rozdziałów. I jest napisana przystępnym językiem.

      A na koniec, droga m,
      chwała Ci za to, że chcesz się doskonalić jako kierowca. :)))
      • Gość: malicious_girl p.Sobek Zasada! IP: 83.168.96.* 15.05.07, 11:39
        IMHO bardzo bardzo dobra rada - książka pana Sobiesława Z. rzeczywiście i mnie
        wiele rozjaśniła w głowie. Najpierw przeczytałam ją wyrywkowo podczas kursu
        prawka (tata mnie zmusił :o) ), a potem jeżdżąc już samodzielnie, wróciłam do
        niej i przyznam, że sporo pomogła. Jest napisana jasnym językiem, znajdują się
        w niej ilustracje (przynajmniej w moim wydaniu), ciekawe przykłady i analogie.
        Facet naprawdę napisał to dla ludzi.
        Co się zaś tyczy szkoły doskonalenia jazdy - uważam jak któryś z moich
        przedmówców, że nie ma sensu się rzucać na głęboką wodę już teraz - najpierw
        pojeździj trochę, nabierz odwagi i śmiałości, wyczuj swoje możliwości i
        możliwości samochodu. Dziecko też nie od razu uczy się biegać ;-)
        A ogólnie to uważam, że pomysł z doskonaleniem jazdy jest świetny i sama o tym
        od jakiegoś czasu myślę.
        Pozdrowienia,
        M_G
    • Gość: Andrzej Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.jsn.osi.pl 06.05.07, 05:11
      Moja opinia jest taka jak sama napisałaś:
      Gość portalu: m napisał(a):
      I czy nie lepiej troche pojezdz
      > ic niz isc takim ledwoopiezonym zoltodziobem na tego typu szkolenie?

      Też uważam, że takie szkolenie nie jest najważniejsze na tym etapie nauki.
      Początkujący kierowcy nie stanowią zagrożenia ponieważ jeżdżą na ogół bardzo
      ostrożnie. Jedyne co im można czasami zarzucić to tamowanie ruchu. Pierwsze to
      pokonąć trasę tak aby nikt nie zwrócił na Ciebie uwagi(jak mawiał mój
      instruktor ponad 30lat temu). Tzn. nie zmusić innych użytkowników do hamowania
      lub zmiany kierunku jazdy. Jak opanujesz "swoją" trasę możesz podwyższać
      poprzeczkę wypuszczając się w długie trasy i ruchliwe miejsca. Jak spadnie
      pierwszy śnieg można pojechać na duży pusty plac i sprawdzić jak auto zachowuje
      sie w poślizgu i jak z niego wyprowadzić (kierownicą należy kręcić w przeciwną
      stronę już jak auto zaczyna odbijać).Do tego może się przydać literatura n.p.
      Sobiesława zasady. Jak nie będziesz mogła tego opanować wtedy możesz zastanowić
      się nad kursem. Najniebezpieczniejszym okresem dla kierowców jest przejechanie
      między 10 a 20 tys.km. Ma się wtedy wrażenie doskonałego panowania nad
      samochodem ale zbyt małe doświdczenie w mogących przytrafić się sytuacjach
      drogowych. Ważne aby z każdej niebezpiecznej sytuacji wyciągać wnioski na
      przyszłość. W tym okresie zabiło się kilku moich znajomych którzy wyznawali
      zasadę, że jak raz sie udało to drugi raz też się uda. Unikać niebezpiecznych
      kierowców, których wymienię według mojego uszeregowania stopnia zagrożenia:
      1)Nauczyciele - migają światłami, trąbia, zajeżdżają drogę robią nieprzyzwoite
      gesty- nie dać się sprowokować jechać po swojemu zgodnie z przepisami.
      2)Pijani kierowcy - łatwi do identyfikacji po sposobie jeżdżenia trzymać się z
      daleka albo bardzo ostrożnie wyprzedzić.
      3)Scigacze - krew ich zalewa jak ich ktoś ich wyprzedzi - poczekać aż udowodni
      swoją wyższość i się uspokoi.
      4)Lewopasmowcy - nigdy nie wiadomo jak się zachowają raz "puszczają" innym
      razem gwałtownie hamują. Jeżeli jest możliwość wyprzedzić ostrożnie prawym
      pasem (mogą zajechać).
      5)Niedouczeni - zachowują się niezgodnie z KD np. włączają prawy kierunkowskaz
      i "odbijają" w lewo, nie włączją kierunkowskazu przy zjeździe z ronda i zmianie
      pasa ruchu natomiast włączają kierunkowskaz po rozpoczęci zakręcania, uważają,
      że jadący prosto mają zawsze pierwszeństwo itd. Możliwość identyfikacji tylko
      przy dłuższej jeździe za nim. Najlepiej stosować zasadę ograniczonego zaufania.

      Nie chcę abyś to zrozumiała jako wymądrzanie się ale sama napisałaś, że jesteś
      początkująca więc Ci przekazuje niektóre moje doświdczenia.
      Życze przyjemnej i bezpiecznej jazdy.
      • Gość: ignacy Doskonalenie techniki jazdy a ustawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.07, 12:59
        Dokładnie podzielam Pana zdanie a dodam, że ćwiczenia wszelkie mają sens:
        1. tylko swoim samochodem;
        2. w czasie i miejscu wg decyzji zainteresowanego;

        Wszystko to jest w jawnej niezgodzie z planowanymi zmianami w ustawie o
        kierujących, gdzie każdego nowicjusza skazuje się na jazdę w poślizgu za
        ustaloną opłatą, w określonym czasie i niezgodnym pojazdem.

        Taka procedura przyczyni się do pogorszenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, bo
        akurat TO NIE JEST najważniejsze.
        Ważniejsza jest umiejętność współistnienia na drodze, przewidywania, analizy
        sytuacji, unikania zagrożeń, ocena współużytkownika ruchu, eliminacja patologii
        na drodze, budowa infrastruktury ...

        pozdr
      • Gość: m Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.chello.pl 10.05.07, 21:59
        Wcale tego nie traktuje jako wymadrzanie! Wrecz przeciwnie - obok przedrzezniania i licytacji kto da wiecej pojawily sie informacje naparwde cenne. Dzieki!
    • zielony_listek Re: Doskonalenie techniki jazdy 07.05.07, 14:11
      M, moim zdaniem powinnaś zacząć od spróbowania jak to jest samodzielnie
      prowadzić samochód. Bo jeszcze prawka nie odebrałas, a juz widze u Ciebie
      wielka wiare we własne umiejętności :-). No i innym kierowcom trezba troche
      szacunku okazać, to jest naprawde podstawa. Nie pisze tego złosliwie, po prostu
      to ułatwia jazdę i pozwala oszczędzic nerwy.

      I co rozumiesz przez nieoptymalne warunki? Ja robiąc prawko jeżdziłam też po
      ciemku i po ośnieżonych ulicach (prawko robiłam w Warszawie).

      M, napisz dokładniej choćby gdzie zamierzasz jeżdzić? Bo w jeździe miejskiej
      nieoptymalne warunki to np. piekielne korki, a w trasie to np. śliska
      nawierzchnia.
      Czy naprawde bedziesz często jeżdzic w warunkach z ryzykiem poślizgów?

      Wyluzuj, pojeżdzij toche, poznasz swoje słabe i mocne strony i sama ocenisz, co
      należy udoskonalić :-)

      Pozdrawiam
      zielony_listek
      • Gość: m Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.chello.pl 10.05.07, 22:07
        Aj, od razu wielka wiare we wlasne umiejetnosci. Po prostu krew mnie zalewa jak ktos (w tym przypadku iberia) z zalozenia usiluje mi wmowic, ze g**** umiem, bo za wiele nie jezdzilam. To sie probuje bronic. Ze az tak zle nie jest. Gdybym wielce byla przekonana o swoich umiejetnosciach, to chyba nie chcialabym sie dalej uczyc? Pytanie na forum pojawilo sie wlasnie dlatego, ze chcialam zapytac bardziej doswiadczonych o to czy i kiedy ma to sens, zwlaszcza, ze chyba lepiej pewne umiejetnosci zdobyc wczesniej niz pozniej (byle nie zbyt pozno). Sprowokowana moze i wychodze na zarozumialca, ale chyba nie o to chodzi, by siasc i plakac, ze sie nie ma doswiadczenia kierowcy z 20-letnim stazem, ew. wiecznie jezdzic po miescie z jakims "podpowiadaczem" u boku. Nie odczuwam takiej potrzeby, bo po prostej drodze (czyli w miescie) jezdzic umiem. Czy to juz zarozumielstwo i przecenianie swoich umiejetnosci?

        Iberie uprzejmie prosze o niewypowiadanie sie w tym watku. Zrobisz jak zechcesz.
        • iberia.pl Re: Doskonalenie techniki jazdy 11.05.07, 11:08
          Gość portalu: m napisał(a):

          > Aj, od razu wielka wiare we wlasne umiejetnosci. Po prostu krew mnie zalewa
          jak ktos (w tym przypadku iberia) z zalozenia usiluje mi wmowic, ze g****
          umiem, bo za wiele nie jezdzilam.

          po pierwsze nie usiluje niczego wmawiac....wyluzuj bo sie niepotrzebnie
          pieklisz...
          Poza tym przepraszam, ktory kierowca po skonczeniu kursu i zdaniu nawet za
          pierwszym razem egzaminu umie wiele?Zaden, umiec troche bedziesz wtedy jak
          zrobisz kilkadziesiat tys km.


          swoich umiejetnosci?
          >
          > Iberie uprzejmie prosze o niewypowiadanie sie w tym watku. Zrobisz jak
          zechcesz .

          bez komentarza.

          Szerokiej drogi zycze i gumowych drzew.
      • Gość: m Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.chello.pl 10.05.07, 22:13
        Za szybki kliknelam.

        > I co rozumiesz przez nieoptymalne warunki? Ja robiąc prawko jeżdziłam też po
        > ciemku i po ośnieżonych ulicach (prawko robiłam w Warszawie).

        Zazdroszcze. Podczas kursu ZAWSZE mialam ladna pogode i krew mnie zalewala, gdy zrywala sie burza, gdy wychodzialm z elki...

        > M, napisz dokładniej choćby gdzie zamierzasz jeżdzić? Bo w jeździe miejskiej
        > nieoptymalne warunki to np. piekielne korki, a w trasie to np. śliska
        > nawierzchnia.
        > Czy naprawde bedziesz często jeżdzic w warunkach z ryzykiem poślizgów?

        Piekielne korki nie sa mi obce. Sliska nawierzchnia owszem - przeytafila mi sie raz, lekko tylko zmoczona i czulam sie bardzo niepewnie.
        Generalnie prawko robilam po to, by jezdzic w trase, a nie po miescie, wiec jak ktos chce mnie unikac niech nie jezdzi w gory, do lasu i do zapadlych wiosek ;) Generalnie wlasnie tam, gdzie chce jezdzic warunki bywaja bardzo srednie. To nie to samo co jazda rondo-agrafka-skrzyzowanie.
        • zielony_listek Re: Doskonalenie techniki jazdy 11.05.07, 08:57
          > Piekielne korki nie sa mi obce. Sliska nawierzchnia owszem - przeytafila mi
          sie
          > raz, lekko tylko zmoczona i czulam sie bardzo niepewnie.
          > Generalnie prawko robilam po to, by jezdzic w trase, a nie po miescie.

          M, wydaje mi się, że w takich warunkach i owaszem, umiejetnośc wychodzenia z
          poslizgu jest bardzo ważna, ale dużo ważniejsze, i tu cała sztuka tkwi, jest
          niedopuszczenie do poslizgu. Tu potrzebujesz doświadczenia i wyobraźni. O ile
          zmniejszyc prędkośc, o ile zwiększyc odstęp od poprzedzajacego samochodu, umiec
          przewidziec gdzie może byc lód. Lepiej dojechać później niż wcale.

          Ja sie kiedyś zdziwiłam w górach przy temperaturze +5 stopni C, jak pojawiła
          się po prostu szklanka. No tu żadna umiejętnośc nie pomogła, cyrk był taki, że
          trzeba było przepychac samochody, żeby nie pozjeżdzały na inne (jedyny raz w
          życiu przeklinałam wtedy profilowane zakręty). I najmądrzejszy w tym wszystkim
          okazał sie miejsowy kierowca STARA, który po prostu woził ze sobą piasek i
          łopatkę.

          Co do korków, to dobrze, że się ich nie boisz. Bo strach to stres, a to nic
          dobrego.
          Ale wielu kierowcom, nawet z dużym stażem, wiele brakuje. W drodze do pracy mam
          duże skrzyżowanie, skrecający w lewo moga stanąć i czekac tak, aby nikogo nie
          blokowac. Mieści się 3 samochody na środku skrzyzowania. Ale w 50% przypadków
          znajdzie sie jeden jełop, co stanie tak, że zablokuje pas, nawet jak tylko on
          jeden skręca. Bo mu nie przyjdzie do głowy, że mozna inaczej stanąć. Niby jest
          bezpiecznie, niby prawa nie łamie (choc jakby sie przypiąć...), a cały pas (z
          dwu) traci jedne swiatła. Co więcej, jełop w ogole nie zdaje sobie sprawy, że
          cos źle robi. To mozna tolerować u kogoś , kto sie uczy, OK, każdy kiedys
          zaczynał. Ale nie u ludzi jeżdzących od lat.

          Pozdrawiam i trzymam kciuki za swieżego kierowce, trzymaj sie :-)
          zielony_listek

          • Gość: kakomatik Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.07, 11:09
            A ja mam przeświadczenie graniczące z pewnością, że znakomita większość
            kierowców była źle uczona. Wyjeżdża taka elka na drogę publiczną mimo tego, że
            jej kierowca niebardzo umie ruszyć z miejsca, co jest podstawową umiejętnością
            którą powinno się przed taką jazdą nabyć ćwicząc tzw stop & go. Ósemki też by
            nie zawadziły tak jak jazda między ciasno rozstawionymi pachołkami itp.

            Bez zrozumienia podstaw działania samochodu nie można być dobrym kierowcą.

            Nie rozumiem dlaczego nie uczą bezpiecznej zmiany pasów. Przecież żeby wykluczyć
            obecność innego auta w martwym punkcie trzeba zerknąć przez ramię, lusterko
            zewnętrzne, wewnętrzne.

            Ktoś tu pisze, że kierowcy wjeżdżają na skrzyżowanie blokując je i trzeba złej
            woli i czepiania żeby uznać to za wykroczenie. Nie trzeba. Jeśli nie możesz
            bezpiecznie opuścić skrzyżowania to na nie nie wjeżdżasz. Z drugiej strony:
            można wjechać na skrzyżowanie dopiero gdy zostanie ono opuszczone przez pojazdy,
            które znalazły się tam wcześniej.

            Druga rzecz to kupowane lub w inny sposób wyłudzane prawa jazdy, np ładna lala
            dostała prawko bo była ładna.

            Wykupić kusik bezpiecznej jazdy można, choć to śmieszne nieco. Jeśli ktoś czuje
            potrzebę panowania nad autem to sobie znajdzie kawałek przestrzeni i się
            "powygłupia". Nagła zmiana toru jazdy, ostre hamowanko, wspomniane stop & go...
            Wychodzenie z poślizgu to przy tych temperaturach albo mokra nawierzchnia albo
            jakiś piach i ręczny żeby w poślizg w ogóle wpaść. Zimą można na mocno (!)
            zamarznięte jeziorko.

            Pozdrawiam zielonych - myślcie też o innych na drodze

            • maria421 Re: Doskonalenie techniki jazdy 11.05.07, 11:54
              Zgadzam sie z panem, ktory powiedzial ze trzeba nauczyc sie jezdzic tak, aby
              minimalizowac mozliwosc wpadniecia w poslizg i znalezienia sie w innych,
              krytycznych sytuacjach.

              Czyli- trzeba jezdzic przewidujac jaka sytuacja moze nas spotkac i dopasowujac
              styl jazdy do sytuacji. Mgla, deszcz, snieg, slisko- nalezy od razu zdjac stope
              z pedalu gazu, zwolnic. Jezeli mgla jest taka, ze widzisz tylko nastepny slupek
              przy drodze, to nie jedz szybciej jak 50 km/h , o swiatlach przeciwmgielnych nie
              musze chyba pisac.
              Na sliskiej powierzchni zadnych gwaltownych ruchow kierownica , zadnego
              gwaltownego hamowania, ABS tez cudow nie robi.
              Przy wyprzedzaniu przygotuj sie odpowiednio wczesnie do manewru i upewnij sie ze
              naprawde mozesz wyprzedzic. Zlota regula jest tutaj "Nigdy w razie watpliwosci".
              Zerknij w lusterko wewnetrzne, zewnetrzne, odwroc glowe zeby upewnic sie czy
              "martwy punkt" jest wolny i wyprzedzaj. Zanim wrocisz na pas zerknij do lusterka
              wewnetrznego czy wyprzedzany przez ciebie pojazd juz w nim jest. Nie wskakuj
              przed niego tak, zeby musial hamowac. Oczywiscie nie zapomnij o wlaczeniu
              migacza odpowiednio wczesnie zeby zasygnalizowac innym co masz zamiar zrobic.

              Nie daj sie wyprowadzic z rownowagi przez tych co trabia lub migaja dlugimi
              swiatlami. Pamietaj, ze kazdy jedzie na wlasny rachunek, jezeli jeden wyprzedza,
              to nie znaczy ze i Ty mozesz.

              I pamietaj, ze najlepszym ubezpieczeniem jest patrzenie.

              Szerokiej drogi. Po przejechaniu ok. 100 tys. km wyrobisz sobie automatyzm odruchow.
              • stormy1 Re: Doskonalenie techniki jazdy 14.05.07, 22:10
                no tak, to wszystko prawda, jednak doswiadczenie nabywa sie po latach ale w tym
                czasie tez sie jezdzi jest sie narazonym na niebezpieczenstwa:( takie kursy,
                jezeli porzadnie prowadzone, sa bardzo dobre. nie masz jeszcze zapewne
                wyrobionych odruchow prawidlowych w takich sytuacjach, wiec to bedzie sygnal jak
                trzeba sie zachowac. a reszta to kwestia doswiadczenia:)powodzenia za kolkiem
                jak juz dostaniesz prafko:)
    • koteek1 Re: Doskonalenie techniki jazdy 11.05.07, 11:42
      jeśli masz samochód, zacznij jeździć z dobrym kierowcą na miejscu pasażera. Ja
      jeździłam na początku z mężem (zawodowy kierowca) i tylko dzięki temu uniknęłam
      poważnych klopotów, robiłam kurs w zimie, więc nikt mnie nie nauczył, jak
      obchodzić się np. z rowerzystą, uwierz, nawet po kursie bardzo potrzeba kogoś w
      roli instruktora, kurs nie uczy wszystkiego. Takie "prywatne" jazdy też nie, bo
      nie sposób przewidzieć wszystkiego, ale pomagają oswoić się i poznać możliwości,
      zarówno Twoje, jak i samochodu. Powodzenia! Aha, ja przez pierwsze dwa lata
      jeździłam z wieeelkim, zielonym listkiem na tylnej szybie ;))
    • Gość: Driver Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.07, 11:44
      Jako kierowca z wieloletnim doświadczeniem chciałbym sie podzielić garścią
      porad z mojego doświadczenia. Podzielam zdanie przedmówców, którzy twierdzą, że
      na początek trzeba troszkę pojeździć i nie miej im tego za złe bo to przejaw
      dobrej woli. Tylko jazda samemu nauczy Cię reagować na sytuację na drodze,
      które zmieniają się bardzo szybko i kiedy TY i TYLKO TY musisz na nie reagować
      ponieważ nie ma instruktora, który w razie czego zahamuje za ciebie. Takie
      pytanko które pomoże Ci uzmysłowić ( mam nadzieje, dobre :) ), że na taki kurs
      to za jakiś czas. 1. Zapala się zielone światło - co robisz ?? pewnie jedziesz
      a tu nagle z lewej strony na czerwonym jedzie facet 130 km/h, ale nie widziałaś
      go bo jeśli spojrzałaś to zasłonił Ci słupek ( autentyk - akcję taką miałem
      przy wyjeździe z hipermarketu, tyle wrodzona nie ufność kazała mi popatrzyć na
      prawo i lewo przez co pewnie dlatego tu piszę) co wtedy ? Tylko jazda wyrobi w
      tobie pewne nawyki, na drodzę jak np. nie ufać nikomu :) . Odpowiedź: W związku
      z tym że słupek zasłonił mi jezdnię ustawiam się jeszcze na czerwonym tak żeby
      wszystko widzieć.Proszę nie traktuj tego jako wymądrzanie się ale widziałem już
      tyle wypadków, że jeśli moje rady pomogą kiedykolwiek i komukolwiek to będzie
      super.
      Pozdrawiam życząc szerokiej drogi.
      • Gość: m Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.chello.pl 11.05.07, 13:45
        No wlasnie podczas kursu zbieralam ciagla bure za naduzywanie zasady ograniczonego zaufania i rozgladanie sie 10 razy na wszytskie strony przed wjazdem na skrzyzowanie. Co oczywiscie dobre nie jest, ale przynajmniej jestem spokojna, ze nic mnie nie rozjedzie ;)

    • Gość: kierowca-amator Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.07, 11:49
      Po pierwsze : niczym się nie przejmuj i zacznij jeździć (każdy kiedyś zaczynał).
      Nie denerwuj się : samochody zbudowali ludzie dla ludzi i żadne nadludzkie
      umiejętności nie są potrzebne aby sprawnie i bezpiecznie kierować pojazdem
      samochodowym . Samochód służy do pokonania odległości od punktu A , do punktu B.
      Przemyśl najpierw dokładnie : po czym (nawierzchnia) i w jakich warunkach
      (pogoda) będziesz jechać i jakie może być natężenie ruchu . Jedź powoli prawym
      pasem nie przejmuj się tymi co będą Cię ,,poganiać'' : jeśli chcą niech jadą
      szybciej. Nie włączaj radia , słuchaj pracy silnika i czujnie się rozglądaj : a
      nuż jedzie jakiś pojazd uprzywilejowany ? Po każdej jeździe przeanalizuj
      pokonaną drogę i manewry jakie były wykonane . Jeśli wszystko było OK. to należy
      się jakaś drobna nagroda . I najważniejsze : z każdym przejechanym kilometrem
      zdobywasz rzecz bezcenną ; doświadczenie . Zatem życzę powodzenia i sukcesów !
    • Gość: aggolek Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: 213.192.64.* 11.05.07, 12:15
      szczerze, to nie chciało mi się czytać tych wszystkich postów, na których tylko
      do siebie odszczekujecie, więc odpowiem tylko na pytanie w temacie. ja akurat
      kończe obowiązkowe jazdy (30 godzin), ale ponieważ nie czuje sie pewnie, wykupie
      dodatkowe godziny, tzn. bede jeździć tak długo, aż i ja, i instruktor
      stwierdzimy, ze dobrze sobie radze i ze zdam. mozecie to uznać po prostu za
      niepotrzebne wyrzucanie kasy, albo ściaganie jej ode mnie przez instruktora, i
      że po zdanym egzaminie i tak nie bede umiała jeździć, ALE - jestem zadowolona z
      moich eLek, jeżdże nie tylko w opytmalnych warunkach,i jestem pewna, że dzięki
      tym jazdom z moim instruktorem dam sobie radę i a egzaminie, i później w życiu
      też. oczywiście im większe doświadczenie na drodze, tym lepszym jest się
      kierowcą, a najważniejsza jest ostrożność i ograniczone zaufanie. jeśli ktoś
      jeździ brawurowo, to i specjalne szkolenia mu nie pomogą. tyle z moje strony.
      pozdrawiam.
      • zielony_listek Re: Doskonalenie techniki jazdy 11.05.07, 13:05
        Gość portalu: aggolek napisał(a):

        > szczerze, to nie chciało mi się czytać tych wszystkich postów, na których
        tylko
        > do siebie odszczekujecie,

        No to szkoda, że się nie wczytałas, bo kilka postów jest naprawde bardzo
        wartościowych. Naprawde polecam.

        > więc odpowiem tylko na pytanie w temacie.

        Co do pytania w temacie, to było ono skierowane do kierowców, a Ty zdaje sie
        nim jeszcze nie jesteś :-) Ot, taka złosliwość za złośliwość :-)
        Aha, masz zadatki na polityka, myslałaś może o karierze w tej dziedzinie? :-)

        Pozdrawiam
        zielony_listek
    • Gość: razor co doskonalić IP: 213.17.175.* 11.05.07, 12:51
      może najpierw pójdź na kursy
      'jak nie wpadać w poślizg'
      'jak dostosować swoje zachowanie do panujących warunków na drodze' :)

      jeśli nie czujesz się pewnie na ulicy, to po to są jazdy doszkalające,
      a nie nauka kontrolowanych poślizgów.
      • Gość: m Re: co doskonalić IP: *.chello.pl 11.05.07, 13:55
        > może najpierw pójdź na kursy
        > 'jak nie wpadać w poślizg'
        > 'jak dostosować swoje zachowanie do panujących warunków na drodze' :)

        A do tego nie wystarczy zdrowy rozsadek i pokora, ktorej wg was mi brakuje, bo smiem twierdzic, ze jazda po wyznaczonych pasach gdzie wszystko jest narysowane nie sprawia mi trudnosci? Chce nabyc pewne umiejetnosci mozliwie wczesnie. I oby sie nie przydaly, ale chocbym milion razy nie dopuscila do poslizgu zawsze moze trafic sie milionpierwszy. Poza tym interesuje mnie doskonalenie TECHNIKI jazdy - wiec nie tylko wychodzenie z niebezpiecznych syt ale i niedopuszczanie do nich.


        > jeśli nie czujesz się pewnie na ulicy, to po to są jazdy doszkalające,
        > a nie nauka kontrolowanych poślizgów.

        Wole nauczyc sie je kontrolowac zanim rozwale siebie albo kogos na jakims drzewie. Co do pewnosci na ulicy - juz mi zarzucano zarozumialstwo, za to na ulicy czuje sie calkiem swobodnie. Wciaz.
        • zielony_listek Technika... 11.05.07, 14:19
          > Poza tym interesuje mnie doskonalenie TECHNIKI jazdy - wiec nie tylko
          > wychodzenie z niebezpiecznych syt ale i niedopuszczanie do nich.

          Aleś się uparła :-)

          Dziewczyno, na razie to Ty jeszcze nie masz żadnej techniki jazdy.
          Naprawdę, spróbuj choć trochę pojeździć, poczuc samochód, poczuc siebie. Wtedy
          takie doskonalenie ma wiekszy sens, wieksza korzyść z niego wyniesiesz, łatwiej
          zrozumiesz pewne mechanizmy.

          No i co z tego, że teraz się nauczysz poslizgów dajmy na to na samochodzie X?
          To bedzie raczej mechaniczne wyuczenie, nie prawdziwe zrozumienie problemu. A
          jak sie przesiadziesz na inny? Bedziesz czuła różnicę w poslizgu? Skoro nie
          miałas okazji zobaczyc jak taka różnica wygląda w normalnej jeżdzie? Przecież
          nawet jak idealnie wyćwiczysz taki poślizg na jednym samochodzie, to inny
          bedzie się inaczej zachowywał. Chyba warto najpierw jednak choc trochę
          pojeździć, wyczuć różnicę w jeżdzie w różnych warunkach, różnymi samochodami i
          wtedy iść dalej. Wtedy, jeśli nadal bedziesz uważać, że tego potrezbujesz,
          bedzie czas na takie doskonalenie.

          To tak jakbys zaraz po podstawówce chciała iść na studia. Nawet prymusi jednak
          potrzebują do tego matury :-)

          To zrozumiałe, że boisz sie poslizgów i chcesz sie nauczyc jak sie zachować. No
          bo wszystkich pozostałych rzeczy Cię, teoretycznie, nauczono - rozumiesz je,
          spodziewasz sie ich i wiesz, jak sie zachować. Ale zdziwisz się, jak wiele
          rzeczy może Cie zaskoczyc na drodze poza poslizgami...
          A może bardziej Ci sie przyda technika jeżdzenia po śniegu i wyjeżdzania z zasp?
          Szczególnie ważne dla kobiety, bo chłop jak silny to sam wypchnie.
          Bynajmniej nie z powodu wczesniejszego w nie wpadnięcia. Ja na przykład czesto
          jeżdzę w takich miejscach nieodśnieżonych i... zimą wożę łopate w bagazniku.
          Jeszcze nie musiałam jej uzywać :-)

          Pozdrawiam
          zielony_listek
    • Gość: pani_rosomak Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.acn.waw.pl 11.05.07, 15:32
      Musisz wpierw sama sprawdzić jakim kierowcą się czujesz? Czy lubisz jeździć? czy to cię bawi? Ktoś kto ma talent do kierownicy bardzo szybko poczuje się na szosie jak ryba w wodzie. To jak z tańcem: nie musisz chodzić na kurs ale wychodzisz na parkiet i od razu się wczuwasz, muzyka sama cię niesie, robisz wszystko intuicyjnie. Ja osobiście przeszłam kurs Akademii Bezpiecznej Jazdy , ale nie był to jeden dzień (zawracanie głowy organizowane głównie przez firmy żeby pracownicy od razu nie rozwalali służbowych aut) tylko seria pięciu czy sześciu godzinnych spotkań, dających szansę nauczenia się nowych reakcji na spokojnie. Uważam że to świetna rzecz zwłaszcza dla ludzi z "ciężką nogą", bo wszystkie groźne sytuacje dzieją się tu przy prędkości 40km/h co naprawdę daje do myślenia. Ale uwaga: ja zrobiłam ten kurs doszkalający po paru latach intensywnej praktyki (ponad 100tyś swoim autem)w tym sporo jazdy zimą i w górach, opiero kiedy poczułam że są sytuacje w których przydadzą się dodatkowe nawyki (jak choćby wymijanie przeszkody na śliskim- większość przeciętnych kierowców wciska hamulec do dechy i zamyka oczy). Kurs spowodował napewno to że zaczęłam jeździć wolniej i rozważniej. Ale nie należy się spodziewać cudów- nie z każdej sytuacji drogowej da się wyjść, nawet mając licencję rajdową. Jeśli masz trochę wolnej kasy i lepiej się z tym poczujesz to dla świętego spokoju zrób ten kurs teraz, ale tak naprawdę liczy się praktyka praktyka i jeszcze raz praktyka. Nie przyzwyczajaj się do jeżdżenia z "pilotem"- tylko ty sama jesteś odpowiedzialna za auto, podpowiadacze bardzo często tylko rozpraszają i zabierają cenny czas który powinnaś przeznaczyć na samodzielną reakcję. Zaufaj sobie. Prawo ograniczonego zaufania TAK, ale także zdroworozsądkowe pozwolenie sobie na korekcję błędów: inni użytkownicy także nie chcą rozwalić sobie fury, więc jeśli coś ci nie wyjdzie na początku, jest szansa że ktoś wykona manewr który pozwoli wam obu wyjść z opresji. Nie każda groźna sytuacja, zwłaszcza w mieście, przy małej prędkości kończy się kolizją. Oprócz rozwagi ważna jest też pewna doza odwagi za kółkiem.
    • Gość: babuka Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.acn.waw.pl 11.05.07, 22:35
      Skąd ja to znam! Też mi się wydawało po zdaniu prawka, że całkiem nieźle
      jeżdżę:) A to było g.... prawda. Twoje nastawienie jest dość niebezpieczne.
      Osoby, które czują sie zbyt pewnie, jak na swoje możliwości, często popełniają
      z tego powodu tragiczne w skutkach błędy.

      Jeśli ciągle Cię to interesuje, mam kilka rad (o ile osoba z 7-letnim stażem za
      kółkiem i około 200tys przejechanych kilometrów może coś radzić)
      - bądź bardzo ostrożna, gdy stuknie Ci około 10tys. na liczniku - będzie Ci się
      wydawało, że umiesz b. dobrze jeździć i z tego powodu może Cię spotkać jakaś
      przykra niespodzianka
      - tak jak ktoś już pisał - zawsze sprawdzaj martwy punkt (oglądnij się przez
      ramię) zanim rozpoczniesz manewr wyprzedzania
      - wyprzedzając tiry bądź bardzo ostrożna - u nich martwy punkt jest większy,
      mogą Cię nie zauważyć i zjechać na pas, którym jedziesz. Dlatego, wyprzedzając
      tira zawsze się upewniam, że przed nim (ale na moim, lewym pasie) jest dość
      miejsca, nie można dopuszczać do sytuacji kiedy przez dłuższy czas jedzie się
      obok tira (on może Cię nie widzieć na wysokości swojej naczepy)
      - jadąc w góry (szczególnie zimą) koniecznie bierz ze sobą łopatę, linkę
      holowniczą, w zimie przydatne mogą się okazać worek piasku i łańcuchy
      - jeśli się zakopiesz w błocie albo zaspie śniegu nie "gazuj" - zakopujesz się
      wtedy jeszcze bardziej - najlepiej jest użyć łopaty i trochę podkopać. Żeby
      opony złapały przyczepność dobrze jest coś pod nie podłożyć - to może być
      cokolwiek - gałęzie, jakiś karton, dywaniki samochowe, w ostateczności coś z
      ubrań
      - wjeżdzając w kałuże bądź zawsze ostrożna - nigdy nie wiadomo, czy pod kałużą
      nie czai się ogromna dziura
      - jeśli musisz wjechać w dużą dziurę albo rozległą kałużę (wiejskie drogi są
      pełne takich niespodzianek) absolutnie się nie zatrzymuj! Możesz mieć wtedy
      problemy z wyjechaniem
      - przy głębokich kałużach (u nas np często podtapia wiosną drogę) dobrze jest
      sprawdzić jakąś gałęzią, patykiem, czy przypadkiem nie są zbyt głębokie - jeśli
      się okaże że są dość głębokie (sięgają Ci kolan), lepiej zrezygnuj, wybierz
      inną drogę. Jeżeli koniecznie musisz przejechać przez takie bajoro, jedź bardzo
      powoli, ale się nie zatrzymuj
      - na krętych górskich drogach szczególnie uważaj na zakrętach - miejscowi pędzą
      po nich nawet środkiem - możesz sie z kimś "pocałować"
      - w górach obowiązuje zasada, której cepry chyba nie znają, bo nie widziałam,
      żeby się do niej stosowali - jeśli droga jest za wąska, żeby dwa samochody
      mogły się zmieścić obok siebie, ZAWSZE ustępuje (czyli szuka miejsca, żeby się
      odsunąć na bok) ten, który zjeżdża z góry - chodzi o to, żeby wjeżdżający pod
      górę nie musiał się zatrzymywać
      - i jeszcze odnośnie długiego podjazdu pod górę, szczególnie w lecie - uważaj,
      żeby Ci się pod maską nie zagotowało

      Mam nadzieję, że wyciągniejsz coś dla siebie z tego mojego przydługiego wywodu.
      Pozdrowienia i szerokiej drogi!
    • Gość: pelissa81 Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 01:00
      mialam te same obawy - technika jazy, sytuacje niespodziewane (panika), jazda
      po gierkowce z wyprzedzaniem i wiele, wiele sytuacji gdzie liczy sie chociazby
      samochodowy savoir-vivre (np. zwyczaj dziekowania "awaryjkami", bardzo mile).
      Tego nie ucza na kursie. Dlatego ja chlonelam uwagi swojego faceta, ktory wg.
      mnie swietnie i bezpiecznie jezdzi a z technika tez jest bardzo dobrze (wyscigi
      torowe, drift itd) z nim moge pojechac wszedzie, ale wiem ze niektore kobiety
      traktuja to jako czepialstwo. Moze meza/brata pod lape i cwiczyc?
    • Gość: kaśka Re: Doskonalenie techniki jazdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.07, 14:55
      po kilku miesiącach dosyć częstego jeżdżenia i to w długie trasy z moim
      facetem, przesiadłam się do własnego samochodu. no i wtedy panika i tragedia -
      prawko od kilku miesięcy, a ja nadal nie potrafię jeździć. jeżdżąc z nim,
      zawsze mogłam go zapytać, co zrobić na danym skrzyżowaniu, sam też często i
      gęsto robił komentarze, uprzedzając moje ruchy. pierwsze miesiące za kierownicą
      własnego samochodu były bardzo trudne i stresujące. miesiąc, dwa, jeździłam już
      sama i nadal uważałam się za kretynkę ;) mieszkam w dużym mieście i zawsze
      pojawiają się jakieś nowe sytuacje, w których nie wiem, co zrobić. ale
      wystarczyły kolejne dwa, trzy miesiące codziennego jeżdżenia (odwoziłam
      wszystkich znajomych do domu, byle poćwiczyć i poznać miasto ;) ) i gdy po
      dłuższej przerwie wiozłam swojego faceta - zapytał, gdzie nauczyłam się tak
      jeździć :)

      pierwsza samodzielna długa trasa to też był dla mnie stres, pech chciał, że
      trafiłam na noc i ulewę, widoczność zerowa ;) pociłam się jak mysz, ale
      przeżyłam i za każdym kolejnym razem było już lepiej.

      tak więc najpierw ćwicz z kimś, później koniecznie sama... dużo jeździj, uważaj
      na duże skrzyżowania, zawsze się upewniaj, czy za skrzyżowaniem jest miejsce,
      zanim na nie wjedziesz - mnie tak nie raz załatwił autobus czy ciężarówka, że
      wjechali przede mną za skrzyżowanie, a ja już się nie zmieściłam. teraz
      upewniam się wiele razy. to samo ze zmianą pasów. ciężarówki chyba faktycznie
      nie widzą nic za sobą, bo nie raz zajeżdżały mi pas, będąc mniej więcej na
      mojej wysokości. jak autobus rusza z przystanku, to też nie patrzy, czy ma
      miejsce - Ty po prostu masz mu je zrobić i tyle.

      parkowanie do tej pory sprawia mi trudności i nie wiem, za ile lat się tego
      nauczę ;) potrzebuję do tego sporo miejsca i nie bardzo potrafię się ustawić w
      odpowiedniej odległości od innych samochodów czy pod odpowiednim kątem ani
      później tego krzywo ustawionego samochodu wyprostować. w tym tyg. minie rok,
      odkąd mam prawko ;) parkowania równoległego tyłem nie robiłam sama ani razu.

      i uważaj na innych. starzy kierowcy nie zawsze jeżdżą dobrze. notorycznie nie
      używają kierunkowskazów lub używają ich źle (włączają za późno, sygnalizują sam
      skręt zamiast jego zamiaru). źle jeżdżą też dziadki, którzy robili prawko 50
      lat temu. zwłaszcza ci w kapeluszach :D

      a jak już pewnie poczujesz się na mieście (u mnie było to kilka miesięcy
      samodzielnego, codziennego jeżdżenia), to wtedy kursik doszkalający, bo teraz
      to chyba na poślizgi itp. za wcześnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka