Dodaj do ulubionych

Kontrole a bezpieczeństwo

29.12.07, 19:20
Czy też uważacie że nie oznakowane patrole drogowe,radary i inne objawy
kontroli ruchu drogowego są zagrożeniem wypadkowym dla uczestników ruchu? Jak
oceniacie stopień takiego zagrożenie?
Ja go oceniam jako bardzo wysoki. Podczas świąt jechałem w zwartej kolumnie.
Raptem któryś z jadących dostrzegł ukryty fotoradar i gwałtownie po hamulcach.
Najprawdopodobniej nie był pewien że na tym obszarze nie było innego
ograniczenia prędkości niż 90 z która poruszała się kolumna. /teren trochę
zabudowany,na którym nie było żadnego innego ograniczenia/. Gwałtownie zwolnił
do prawdopodobnie 50 km, a za nim z piskiem i dymieniem z pod kół cała
kolumna. Na całe szczęście odbyło się bez wypadku, choć niewiele brakowalo.
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Kontrole a bezpieczeństwo 29.12.07, 19:23
      Gdyby kazdy utrzymywal odpowiedni ODSTEP to nie byloby palenia gumy
      i piskow.. Zagrozeniem nie jest kontrola tylko nieodpowiedzialne
      zachowanie kierowcow.
      • emes-nju Re: Kontrole a bezpieczeństwo 02.01.08, 12:02
        kontik_71 napisał:

        > Gdyby kazdy utrzymywal odpowiedni ODSTEP to nie byloby palenia gumy
        > i piskow..

        Eeee... A jaki jest odpowiedni?

        No bo wiesz... Jak pierwszy z kolumny hamuje, to kolejny dodaje troche swojego opoznienia, kolejny jeszcze troche, kolejny jeszcze troche, a kolejny... bum.

        Tak to dziala - jezeli w zwartym ruchu ktos gwaltownie zmienia predkosc (nawet jak jedzie z predkoscia przepisowa), to jest to potencjalna przyczyna karambolu. W gestym ruchu ZAWSZE tak jest i nic na to nie poradzimy. Zeby temu zapobiec mozna pobudowac tyle drog, zeby gesty ruch stal sie wydarzeniem wyjatkowych (nierealne) albo zaprzestac stawiania pulapek. Bo ZAMASKOWANY fotoradar jest pulapka! Jego widok powinien zmusic do zwolnienia. Czyli fotoradar powinien byc widoczny. Skoro jest zamaskowany, to znaczy, ze tylko o kase chodzi i prawie kazdy, kto widzi taka zamaskowana skrzynke najpierw, ZASKOCZONY hamuje. Nawet jak jedzie przepisowo...
        • tbernard Re: Kontrole a bezpieczeństwo 02.01.08, 12:25
          > czny. Skoro jest zamaskowany, to znaczy, ze tylko o kase chodzi i prawie kazdy,
          > kto widzi taka zamaskowana skrzynke najpierw, ZASKOCZONY hamuje. Nawet jak jed
          > zie przepisowo...

          Chyba, że jedzie przepisowo przez przypadek bo w zwykle mocno przekracza
          dopuszczalną prędkość. Gdy ktoś w zwyczaju ma jazdę przepisową to go żaden
          fotoradar nie obchodzi, nie ma po prostu takiej potrzeby. Oczywiście nie mówimy
          tu o zapomnianych znakach po łataniu drogi i tym podobnych, bo tam nawet
          najświętsi ignorują znak ale także fotoradarów tam raczej nie ma.
          • emes-nju Re: Kontrole a bezpieczeństwo 02.01.08, 12:55
            Poslugujesz sie uproszczeniem, ktorego naduzywanie przez waaadze prowadzi do powaznych konsekwencji.

            Po pierwsze, KAZDY fotoradar jest w mniejszym lub wiekszym stopniu stresujacy. ZAWSZE spojrzysz na zegar i przelecisz sie po pamieci czy faktycznie jedziesz przepisowo (czy ten teren zabudowany juz sie skonczyl, czy nie? Wobec duzej dowolnosci w oznakowywaniu nie jest to pytanie retoryczne!). Jak masz czas na taki trachunek sumienia, to nic sie nie dzieje. Jak skrzynke zauwazasz w ostaniej chwili, naciskasz na hamulec, a potem sie zastanawiasz...
            • habudzik Re: Kontrole a bezpieczeństwo 02.01.08, 13:06
              emes-nju napisał:

              Po pierwsze, KAZDY fotoradar jest w mniejszym lub wiekszym stopniu stresujacy.
              > ZAWSZE spojrzysz na zegar i przelecisz sie po pamieci czy faktycznie jedziesz p
              > rzepisowo (czy ten teren zabudowany juz sie skonczyl, czy nie?

              Nieprawda , nie wszystkie sa stresujące i nie dla wszystkich . Jakoś mnie
              przejazd koło więzienia czy lupanaru nie stresuje i nie zastanawiam się mijając
              te przybytki czy aby dzisiaj nic nie ukradłem lub czy mam rozporek zapięty .
    • Gość: rav107 Re: Kontrole a bezpieczeństwo IP: *.aster.pl 29.12.07, 19:27
      A policja miała podobno według zapowiedzi KGP wyjść z krzaków...
      tymczasem jadąc na święta do rodzinnego miasta na południu Polski i
      wracając co widzimy? Stare dobre ukrywanie radiowozu w krzakach, za
      budynkiem albo w innym niewidocznym miejscu - no bo przeciez nie o
      bezpieczeństwo chodzi tylko żeby dowalić jak najwięcej mandatów. I
      jak się tu dziwić że kierowcy reagują nerwowo kiedy nagle widzą
      patrol z suszarką...
      • misiek4111 Re: Kontrole a bezpieczeństwo 29.12.07, 19:55
        Taaak, widoczny z daleka radiowóz to marzenie każdego szybkiego ale
        bezpiecznego, szczególnie tego z CB.
        Tylko nie pisz o prewencji, jechać bezpiecznie i zgodnie z
        przepisami masz wszędzie a nie tylko tam gdzie stoi widoczny
        radiowóz. Dotyczy to także bezpiecznego odstępu - 2s jeśli Ci to coś
        mówi.
        Przejedź się do Czech, gdzie policja jest o wiele skuteczniejsza niż
        u nas, stoi niby rozkraczona Felka, jednak z niej mierzą prędkość,
        mandat kawałek dalej.
        Albo pofatyguj się do Wiednia, od czeskiej granicy spróbuj wypatrzeć
        radiowóz, powodzenia.
        A może po prostu wydoroślej...
        • Gość: rav107 Re: Kontrole a bezpieczeństwo IP: *.aster.pl 29.12.07, 20:09
          misiek4111 napisał:
          > Taaak, widoczny z daleka radiowóz to marzenie każdego szybkiego
          ale
          > bezpiecznego, szczególnie tego z CB.
          > Tylko nie pisz o prewencji, jechać bezpiecznie i zgodnie z
          > przepisami masz wszędzie a nie tylko tam gdzie stoi widoczny
          > radiowóz. Dotyczy to także bezpiecznego odstępu - 2s jeśli Ci to
          coś
          > mówi.
          > Przejedź się do Czech, gdzie policja jest o wiele skuteczniejsza
          niż
          > u nas, stoi niby rozkraczona Felka, jednak z niej mierzą prędkość,
          > mandat kawałek dalej.
          > Albo pofatyguj się do Wiednia, od czeskiej granicy spróbuj
          wypatrzeć
          > radiowóz, powodzenia.

          Czyli uważasz że radiowóz w krzakach to norma europejska?
          Cieeeeekawe... Cytuję z zapowiedzi rządu (jeszcze poprzedniego)
          cytowanych w prasie"

          "Mandaty
          Policjanci wypowiedzieli prawdziwą wojnę piratom drogowym. Na
          drogach pojawi się więcej patroli, fotoradarów i nieoznakowanych aut
          z wideorejestratorami. Co jednak najważniejsze - patrole wyjdą z
          krzaków i będą łapać kierowców według "europejskich" standardów."

          A z takimi komentarzami:

          > A może po prostu wydoroślej...

          to idź sobie dyskutowac do piaskownicy i nie zawracaj głowy poważnym
          ludziom. Dobranoc.
          • kontik_71 Re: Kontrole a bezpieczeństwo 29.12.07, 20:12
            Tak, radiowoz w krzykach to jest norma europejska a ma to na celu
            spowodowanie abys NIGDY nie byl pewny czy za nastepnym murkiem nie
            czai sie radar. To znowu powoduje przepisowa jazde.
            A poprzedni rzad robil wieeele rzeczy pod publiczke i to jest
            kolejny przyklad takiego dzialania
      • naprawdetrzezwy Miała, ale zamiast podwyżek drogówka dostała 29.12.07, 21:50
        prawo chowania się w krzakach, jak bandyci.

        Dla budżetu to taniej...
        • Gość: rekrut1 Re: Kontrole a bezpieczeństwo IP: *.chello.pl 02.01.08, 12:55
          Przepraszam że się wcinam ale ja w odniesieniu do przewodniej myśli
          tego wątku.
          Nie jest stwierdzenie ogólne a tylko moje odczucie:nieoznakowane
          patrole poprawiają bezwzględnie bezpieczeństwo(choć są cholernie
          wkurzające). Zaobserwowałem że jak jadę szybko(a lubię, oj lubię)
          i widzę za mną podobnego wariata to do tej pory myślałem że to tak jak
          i ja miłośnik adrenaliny, ale jak się raz nadziałem na tych co nie
          lubią tego hormonu(a wręcz przeciwnie)to po kilku kilometrach zaczynam
          zwalniać i staram się gościa puścić przodem(na razie te radary mobilne
          są nakierowane zazwyczaj do przodu). A to moim skromnym zdaniem to
          właśnie poprawa bezpieczeństwa.
          Pozdr.
          Pazdzioch
          • edek40 Re: Kontrole a bezpieczeństwo 02.01.08, 19:23
            Oj, nie znajdziesz tu zrozumienia.

            Ja tez tak uwazam. Z racji mobilnosci, lapania za wszelkie wykroczenia oraz wymierzenia kary w czasie i miejscu wykroczenia, a nie tygodnie po fakcie. Wpradzie niejaki habudzik twierdzi, ze w Polsce sa fotoradary, ktory juz niedlugo beda dawaly klapsa (juz dzis jakoby ogladaja czy masz wlaczone swiatla i zapiales pasy), ja jednak uwazam, ze najlepszym "klapsem" jest sala kinowa w jakims mondeo lub vectrze.
    • kozak-na-koniu Pytanie retoryczne 29.12.07, 21:42
      Kiedy policja przestanie się koncentrować tylko na jednej,
      najbardziej spektakularnej i najłatwiejszej do wyegzekwowania
      sprawie i zacznie egzekwować pozostałe, niemniej ważne, choć
      wymagające ruszenia tyłków i włączenia szarych komórek przepisy?
      • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 29.12.07, 21:43
        A dokladnie to co masz na mysli? Predkosc, pijanstwo..
        • habudzik Re: Pytanie retoryczne 29.12.07, 22:09
          Też się zastanawiam o co MU chodzi
          • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 29.12.07, 22:15
            Pewnie uwaza, ze policja tylko i wylacznie kontroluje predkosc..
            gdyby jednak tak bylo to wszyscy jezdzieliby zgodnie ze znakami i
            przepisami.
        • kozak-na-koniu Re: Pytanie retoryczne 29.12.07, 22:19
          ...Postój, utrudnianie ruchu, wymuszanie pierwszeństwa,
          niesygnalizowanie zamiarów, nieprzestrzeganie wymagań technicznych,
          zanieczyszczanie dróg i środowiska itp, itd..
          • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 29.12.07, 22:20
            Wiesz.. nie byloby z tym problemu tylko trzeba by podniesc podatki i
            parokrotnie zwiekszyc ilosc funkcjonariuszy.. Oczywiscie nie mozna
            od przecietnego rodaka wymagac aby sam poinformowal policje gdy
            widzi jakies naruszenie prawa...
            • kozak-na-koniu Re: Pytanie retoryczne 29.12.07, 22:30
              No tak. Słabe, niewydolne państwa - molochy takie już są, że z
              donosicielstwa próbują robić "obywatelską postawę". Tyle, że w
              takich państwach bohaterami często stają się różne Pawki Morozowy
              oraz znudzeni, "dyżurni" emeryci, spędzający życie na podglądaniu
              sąsiadów a do rangi narodowego problemu urastają problemy państwa
              Karguli i państwa Pawlaków...
              "Bo czasami najtrudniej jest rozpoznać bandytę - gdy dookoła są sami
              szeryfi" - śpiewał wiele lat temu pan Młynarski.
              • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 29.12.07, 22:33
                Tak czesto piszeci etu o tam jak to jest w tzw "normalnych" krajach
                ale zapominacie o tym, ze w tych wlasnie krajach obywatele zglaszaja
                wykroszenia itp i nie jest to donosicielstwem.
                Skoro tak bardzo pragniecie zyc w "normalnym" kraju to przejmijcie
                WSZYSTKO co w tych krajach sie robi
                • kozak-na-koniu Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 07:25
                  No to, przejedź się na wycieczkę do któregoś z takich "normalnych
                  krajów", zobacz jak to wygląda w rzeczywistości, jak można bronić
                  się przed niekompetencją, nadgorliwością i wybiórczością "organów",
                  tym samym egzekwując podstawowe obywatelskie prawa i nie zawracaj
                  więcej głowy takimi mądrościami prosto z posterunku policji.
                  • habudzik Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 08:59
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > No to, przejedź się na wycieczkę do któregoś z takich "normalnych
                    > krajów", zobacz jak to wygląda w rzeczywistości, jak można bronić
                    > się przed niekompetencją, nadgorliwością i
                    wybiórczością "organów",
                    > tym samym egzekwując podstawowe obywatelskie prawa

                    A konkretnie o co Ci sie rozchodzi ? Co tam wolno czego u nas nie ?
                  • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 11:13
                    Ja zyje w jednym z takich krajow i to od lat... Nadmienie, ze tutaj
                    za przekroczenie predkosci o 30 km/h grozi mandat w wysokosci 15%
                    dochodu rocznego.
                    • kozak-na-koniu Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 14:50
                      kontik_71 napisał:

                      > Ja zyje w jednym z takich krajow i to od lat... Nadmienie, ze
                      tutaj
                      > za przekroczenie predkosci o 30 km/h grozi mandat w wysokosci 15%
                      > dochodu rocznego.

                      A na przykład za inne wykroczenia (np. zatrzymanie się na jezdni
                      przy podwójnej ciągłej 3 metry od skrzyżowania i szerokie otworzenie
                      lewych drzwi w celu pogrzebania wewnątrz pojazdu, obowiązkowo z
                      tyłkiem wystawionym do połowy jezdni) ile? A jakie możliwości obrony
                      mają osoby ukarane po dyletancku, bez żadnego uzasadnienia, z
                      sakramentalnym wpisem "nie dostosował prędkości" - czy mogą składać
                      skargi na piśmie, do kogo i czy skargi te są rzeczywiście
                      rozpatrywane, w jakim terminie? Czy osoba "zestrzelona" przez
                      fotoradar może się domagać pokazania ważnego świadectwa legalizacji
                      tego urządzenia nie narażając się na represje?
                      • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 14:55
                        Wiec powiem Ci tak.. slowo jednego policjanta "rownowazy" slowo
                        dwoch cywilnych swiadkow.. tak wiec jesli masz patrol skladajacy sie
                        z dwoch funkcjonariuszy to musisz miec pelne auto (5 odob) aby miec
                        jakakolwiek szanse...
                        Nie dostajesz nawet foty zrobionej przez radar...
                        tutaj takim "uzasadnieniem" jest - nieopanowanie pojazdu.. i na tej
                        podstawie dostajesz mandat gdy Cie ktos np walnie z boku...
                        • kozak-na-koniu Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 15:10
                          Ciekawe... Pewnie żyjesz w jakimś dzikim, policyjnym kraju. Bo ja w
                          tzw. "innych krajach" nieraz widywałem jak ludzie protestowali do
                          oporu, składali skargi gdzie się dało i nawet wygrywali sprawy.
                          Najbardziej ubawił mnie pewien Francuz: zatrzymała go żandarmeria za
                          przekroczenie prędkości. Tłumaczył się, że przekroczenie jest
                          niewielkie i w żadnym wypadku w tych okolicznościach nie powodowało
                          zagrożenia a tamten swoje. W końcu żona francuza, która siedziała
                          obok powiedziała coś w rodzaju "daj spokój, widzisz że nie ma z kim
                          rozmawiać, żandarm ma wielki kamień zamiast serca". Na to
                          facet: "trzeba go zrozumieć, nie trzeba mieć matury, by zostać
                          żaqndarmem". Żandarm się obruszył: "zabraniam Wam tak mówić!" Na to
                          tamten: "to jest wolny kraj, siedzę w moim prywatnym samochodzie i
                          rozmawiam z moją prywatną żoną - nie wolno?" Wymienili tak jeszcze
                          parę zdań, po czym żandarm uznał się za pokonanego i dał im spokój -
                          co wcale nie znaczy, że żandarmeria nie potrafi porządnie "dowalić",
                          gdy są racjonalne podstawy. Z fotoradarami też bywa tam różnie, nie
                          spotkałem miejsca, gdzie np. na odcinku 3 kilometrów znajdują się 3
                          fotoradary, za to słyszałem o wygranych sprawach o mandaty z
                          nielegalizowanych urządzeń.
                          Co do faceta w otwartych drzwiach i z dupskiem do połowy jezdni, w
                          Polsce tacy policji się nie boją, bo wiedzą że policja albo stoi na
                          wyjeździe z terenu zabudowanego z radarem albo przegląda zdjęcia z
                          fotoradarów...
                          • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 15:16
                            Kraj ten to Szwajcaria.. a co do wystawionego dupska to mozessz byc
                            pewny, ze wina lezy po stronie kierowcy, ktory w niego wjedzie....
                            • kozak-na-koniu Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 08:05
                              Natomiast w Polsce takie zachowanie jest naruszeniem art. 46 i 49
                              PoRD:
                              kodeksdrogowy.com.pl/obowiazujace/dzial2.html#rozdzial5odzial2
                              Ktoś, kto zatrzyma się na autostradzie, nawet na pasie awaryjnym,
                              także w Szwajcarii musi się liczyć z niemal natychmiastową
                              interwencją policji i służb porządkowych, ale mniejsza o
                              Szwajcarskie autostrady... W Polsce niestety, policja koncentruje
                              się jedynie na kilku najłatwiejszych do wyegzekwowania przepisach i
                              jest to "książkowym" przykładem psucia prawa i zezwalania na jego
                              lekceważenie wszędzie tam, gdzie jest to wygodne, szczególnie wobec
                              tak rozpropagowanego w mediach programu "zero tolerancji" - co ktoś
                              inny, skądinąd bardzo słusznie zauważył. Skutkiem tego jest, że taki
                              gość z dupskiem na wierzchu zachowuje się na drodze jak zwykła
                              ciota, lekceważąc nie tylko prawo ale przede wszystkim podstawowe
                              zasady bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku, strasznie jednak
                              wrzeszczy widząc jak inni według niego łamią przepisy - niestety,
                              tylko te, dotyczące prędkości...
                      • habudzik Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 16:14
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > A na przykład za inne wykroczenia A jakie możliwości obrony
                        > mają osoby ukarane po dyletancku, bez żadnego uzasadnienia, z
                        > sakramentalnym wpisem "nie dostosował prędkości" - czy mogą
                        składać
                        > skargi na piśmie, do kogo i czy skargi te są rzeczywiście
                        > rozpatrywane, w jakim terminie? Czy osoba "zestrzelona" przez
                        > fotoradar może się domagać pokazania ważnego świadectwa
                        legalizacji
                        > tego urządzenia nie narażając się na represje?

                        W Austrii dostajesz mandat "na oko" . Policjant nie musi mieć radaru
                        by wystawić mandat za przekroczenie ( jego zdaniem ) prędkości
                        bezpiecznej .
                        • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 16:18
                          W Szwajcarii musza jechac za kierowca 5 minut aby moc na podstawie
                          wskazan predkosciomierza radiowozu stwierdzic przekroczenie
                          predkosci.
                        • kozak-na-koniu Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 08:17
                          habudzik napisał:

                          > W Austrii dostajesz mandat "na oko" . Policjant nie musi mieć
                          radaru
                          > by wystawić mandat za przekroczenie ( jego zdaniem ) prędkości
                          > bezpiecznej .

                          Ja to cyba sobie dodam do sygnaturki...:-DDD
                          • habudzik Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 11:03
                            Bardzo prosze . Już nieraz dałeś d....y z sygnaturką więc się nie ociągaj i
                            dodaj a ja odpowiem .
                            • kozak-na-koniu Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 11:42
                              "Dajesz" raczej Ty, i to przez 24 godziny/dobę, w każdej niemal
                              Twojej wypowiedzi, ale nie przeszkadza mi to. Jesteś nawet zabawny.
                              :-P
                              • habudzik Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 11:58
                                www.rmf.fm/fakty/?id=44513
                                • kozak-na-koniu Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 12:04
                                  Ciekawe, czy w naszej prasie też ukaże się kiedyś artytkuł pod
                                  tytułem "habudzik - kibel" albo "habudzik w kupie śmieci"...:-DDD
                                  • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 12:07
                                    No i skonczyly sie kozakowi argumenty...
                                    • kozak-na-koniu Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 12:09
                                      Argumenty??? A przeczytałeś artykuł, który ten pajac wstawił na
                                      poparcie własnych "argumentów"?
                                      • habudzik Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 12:14
                                        Było coś w artykule o tym że radarów koszach na śmieci nie ma ?
                                      • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 12:20
                                        No przeczytalem i jakos wychodzi na to, ze nie tylko polska policja
                                        ukrywa radary... No i potwierdza to, ze w tzw "normalnych" krajach
                                        stosuje sie takie metody...
                                      • edek40 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 16:11
                                        Habudzik w ogole nie rozumie co to sa zachowania etyczne, przyzwoite, nieprzyzwoite itp. On ma swoje trzy grosze w czaszce, potrzasa nimi i pisze rozne rzeczy w tym samym tonie. To taki idealny elektorat PiS u innych bolszewikow. Bez szemrania akceptuje wszystko, co wyczynia tzw. wladza, nie przyjmujac do wiadomosci, ze wladza to tez ludzie, ktorzy moga sie mylic, byc glupi, aroganccy, nieetyczni, ograniczeni, zastraszeni itp. Habudzik uwaza, ze skoro ktos namalowal kreske na drodze to w ogole nie ma co udowdniac zasadnosci jej namalowania. Dla niego dowodem owej zasadnosci jest samo jej namalowanie. To biedny, albo szalenie szczesliwy czlowiek. Z mojego punktu widzenia biedny. Z jego niewatpliwie szczesliwy.
                                        • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 16:20
                                          Jak dlugo wiekszosc spoleczenstwa bedzie tak myslala jak ty, tak
                                          dlugo bedzie ginelo tyle osob na drogach jak obecnie. Nie tobie
                                          oceniac czy ta kreska na drodze jest logiczna czy nie, twoim psim
                                          obowiaskiem jest jej przestrzegac i koniec. Wzoruj sie na
                                          tych "normalnych" krajach o ktorych tak wiele sie tu czyta.. tam
                                          nikt nie dyskutuje z przepisami i znakami...
                                          • edek40 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 17:05
                                            Czyli zalaczony artykul byl tendencyjny? Znaczy sie, ze zdyscyplinowani na pruska modle Austryjacy wcale nie byli oburzeni "lapanka" z kosza na smieci? Znaczy sie autor tego artykulu klamal jak pies, bo za szybko jezdzi i probuje nam wmowic, ze nie tylko u nas obywatele probuja podwazac zasadnosc pewnych naduzyc wladzy. Rozumiem.

                                            Ty, podobnie jak habudzik, nie rozrozniasz absolutnie wyrazania swoich pogladow na temat idiotow organizujacych (bez)ruch w Polsce od jezdzenia jak pirat. Otoz, kolego, ja wyrazam swoje poglady, ale do przepisow sie stosuje niewatpliwie skwapliwiej niz nie jeden pozbawiony jakiejkolwiek glebszej mysli pirat drogowy. Taki, ktory nie krytykuje i nie ocenia organizacji ruchu, bo w ogole jej nie zauwaza, uznajac to za zbedny wysilek, koncentrujac sie na naciskaniu na gaz.

                                            Mnie po prostu niektore rzeczy wprawiaja w takie oslupienie, ze po prostu o tym pisze. Zadam Ci jedno pytanie. Jak ocenilbys oznakowanie szosy krajowej w mojej wsi. Otoz droga glowna ma zasadzone ograniczenie do 40 km/h, choc jest oswietlona, ma chodnik, jest szeroka, a najblizsze zabudowania sa oddalone o co najmniej 40-50 metrow. Co wiecej wprawdzie ma zakrety, ale na tyle lagodne, ze dobrze widoczne. Z owej glownej drogi zjezdzasz na naprawde lokalna uliczke. Nie ma chodnika, oswietlenie raczej zaciemnia niz rozswietla, drozynka jest kreta, samochody mijaja sie na styk, jest kreta, a domy zblizaja sie do niej nawet na 3-4 metry. I tu zgodnie z przepisami mozna jezdzic 50 km/h. Gdzie tu choc zalazek jakiejs mysli przy oznakowaniu? Czy tu nalezy uzyc argumentu-wytrycha - na glownej drodze mozna jezdzic szybko, wiec postawione jest drakonskie ograniczenie. Tak mniej wiecej motywowal idiota od ruchu zasadzenie na Trasie Lazienkowskiej 50 km/h, ktore potem po kilku latach podniesiono do 60 km/h, a teraz przywrocono 80 km/k - cos okolo 5-6 lat zastanawiania sie. Na mojej lokalnej nawet najwieksi idioci nie przekraczaja 40 km/h, wiec co, znaku zadnego juz nie trzeba. Przeciez to nawet nie jest smieszne. To jest zalosne. Polscy kierowcy widzac taka "filozofie" i "interpretacje" naszych idiotow od znakow i kresek tez zaczynaja filozofowac i interpretowac. Pol biedy, gdy maja cos miedzy uszami i filozofuja i interpretuja prawidlowo. Gorzej, gdy z glowa cos kiepsko, samochod szybki, a oznakowanie "po uwazaniu" a nie po rozumie.
                                            • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 17:22
                                              Wiesz.. jak dlugo w ciagu jednego dluzszego weekendu ginie 30-40
                                              osob tak dlugo nie mam zrozumienia dla takiego podejscia do sprawy..
                                              zacznijciejezdzic jak w "normalnych" krajach a wtedy bedziecie sobie
                                              mogli wyrazac opinie do woli.. na dzien dzisiejszy na polskich
                                              drogach panuje wolna amerykanka bo sie rodakom wydaje, ze wszelkie
                                              rozumy pozjadaly...
                                              • edek40 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 18:05
                                                Czy Ty, podobnie jak habudzik, uwazasz, ze potrzeby komunikacyjne Polakow sa zalezne od istniejacej infrastruktury? To znaczy Niemcy moga wybrac sie do rodziny na swieta, bo maja drogi, a Polacy musza raczej wybrac domowe swietowanie, bo jak wjedzie ich tak duzo na zdecydowanie za mala ilosc drog, to dochodzi do licznych tragedii?

                                                Nie wiem kiedy wyjechales z Polski. Wiem zas, ze kultura zdecydowanie idzie w gore. Predkosci srednie ida zas w dol. Niestety samochodow przybywa lawinowo. Rozbudowa infrastruktury nawet w projektach nie probuje tego gonic. Polacy maja wielokrotnie wiecej aut niz za komuny, a drog przybylo kilka, moze kilkanascie procent. Najlepszym okresleniem na nasz ruch drogowy jest stwierdzenie, ze jakos sie musza pomiescic. W to jakos, wpisane sa ofiary smiertelne. Ofiar, ktore niekoniecznie poniosly smierc w wyniku osiagania zawrotnej predkosci. Czesto przyczyna jest zupelnie inny czynnik. Na przyklad gosc jedzie 90 km/h i nagle zauwaza nieoswietlonego rowerzyste, ktory pod niego chce skrecic w lewo. Kazdy probuje uniknac wypadku. Czasem unika go na drzewie. Pismaki pisza potem, ze przyczyna wypadku byla nadmierna i niedostosowana do warunkow predkosc oraz niepotrzebna brawura. Czyli co, skoro mamy takie realia jak wlasnie tacy rowerzysci, to jedynym wyjsciem jest zdjecie nogi z gazu? Jaka proponujesz predkosc, skoro, zapewne podobnie jak nasze wladze, uwazasz, ze nieoswietlonych rowarzystow nie da sie wyeliminowac z realiow naszego krajobrazu drogowego? A moze smialoscia z mojej strony jest zadanie od stawiaczy radarow rownie troskliwego traktowania wszystkich, ktorzy normalny ruch dezorganizuja - nieoswietlonych rowerzystow i pieszych, oswietlonych nieprawidlowo samochodow itp., zupelnie nie zwiazanych z predkoscia ruchu?
                                                • habudzik Re: Pytanie retoryczne 01.01.08, 14:27
                                                  edek40 napisał:

                                                  > Czy Ty, podobnie jak habudzik, uwazasz, ze potrzeby komunikacyjne Polakow sa za
                                                  > lezne od istniejacej infrastruktury? To znaczy Niemcy moga wybrac sie do rodzin
                                                  > y na swieta, bo maja drogi, a Polacy musza raczej wybrac domowe swietowanie, bo
                                                  > jak wjedzie ich tak duzo na zdecydowanie za mala ilosc drog, to dochodzi do li
                                                  > cznych tragedii?

                                                  Do tragedii dochodzi nie z winy ilości pojazdów tylko z winy kierowców - niestety .
                                                  • edek40 Re: Pytanie retoryczne 01.01.08, 15:28
                                                    Pijanstwo jeszcze nie przeszlo? Oczywiscie i jak zwykle pleciesz jak obolaly. Zupelnie nie potrafisz wyjsc poza skamienialosci wlasnego rozumu. Jeszcze raz podejme daremny trud nauczenia Cie nieco bardziej abstrakcyjnego myslenia. Wez sobie w rozumie pewna ilosc samochodow. Dowolna. A nastepnie zacznij je umieszczac na coraz krotszym odcinku drogi. Jezeli bedziesz robil to cierpliwie i uczciwie, to doprowadzisz te samochody do stluczki na postoju. Po prostu, aby sie zmiescic na testowym odcinku drogi beda musialy pozbyc sie na przyklad zderzakow. Nadazasz czy juz nie? Sytuacja ekstremalna i na szczescie chyba niemozliwa. Jednak gdy zaczniesz analizowac (rozumiesz to slowo, mam nadzieje?) to wyjdzie, ze nadmierna ilosc aut na niewystarczajacej ilosci drog jest umieszczona srednio za blisko siebie. Naturalnie rozsadnym wyjsciem jest znacznie zwolnic. Kiedys przyznales sie do 70 km/h z przestrzeganiem ogranczen itp. To naturalnie wierutne klamstwo, bo ja, przyznajac sie do lamania wielu ograniczen, takich srednich nie osiagam. Ostatnio zauwazm, ze ta srednia dryfuje w kierunku 50 km/h. Czy mozesz podac Twoja akceptowalna predkosc srednia podrozy, taka aby nie dochodzilo do tragedii, ktorym winni sa kierowcy. Ale taka jakas realna, abym nabral pewnosci, ze w ogole ruszasz czasem d... sprzed komputera.
                                                  • habudzik Re: Pytanie retoryczne 01.01.08, 16:24
                                                    To nie sa plotki tylko fakty . Ktoś to za nas już sprawdził i wyliczył że wzrost
                                                    liczby pojazdów nie jest powodem zwiększenia się ilości wypadków .
                                            • emes-nju Re: Pytanie retoryczne 02.01.08, 12:52
                                              edek40 napisał:

                                              > Czyli zalaczony artykul byl tendencyjny? Znaczy sie, ze
                                              > zdyscyplinowani na pruska modle Austryjacy wcale nie byli oburzeni
                                              > "lapanka" z kosza na smieci?

                                              No wlasnie...

                                              Skoro tacy zdyscyplinowani, to po co organizowac dla nich taka mocno watpliwa metode represji? Skoro tacy zdyscyplinowani, to dlaczego kosze blyskaja? Skoro tacy zdyscyplinowani, to dlaczego sie oburzaja na wysoce nieetyczne metody skoro ich, zdyscyplinowanych (jak ktos jedzie przepisowo, to zaden fotoradar mu nie straszny), one nie dotycza?

                                              Pytania zajmuja wiecej miejsca niz artykul :-D
                                              • habudzik Re: Pytanie retoryczne 02.01.08, 13:02
                                                A ktoś tu pisał że widze świat tylko czarny lub biały . No popatrz jak szybko
                                                wraca to do Ciebie . Oczywiście że są zdyscyplinowani ale nie wszyscy ,
                                                oczywiście że są zdyscyplinowani ale kradzierze , morderstwa i rozboje też się
                                                zdarzaja . Myśl zanim napiszesz kolejna głupote .
                                          • Gość: rav107 Re: Pytanie retoryczne IP: *.aster.pl 31.12.07, 17:47
                                            kontik_71 napisał:
                                            > Nie tobie oceniac czy ta kreska na drodze jest logiczna czy nie,
                                            > twoim psim obowiaskiem jest jej przestrzegac i koniec.

                                            Ja się z takim podejściem absolutnie nie zgadzam. A ponieważ właśnie
                                            napisałem posta na ten temat, nie będę się powtarzał tylko
                                            podlinkuję:
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=73784603&a=73843355
                                  • kozak-na-koniu PS 31.12.07, 12:08
                                    Gdybyś od czasu do czasu w sobotnie przedpołudnia oglądał TVN7, dwa
                                    tygodnie temu obejrzałbyć podobne obrazki sfotografowane u nas -
                                    odpowiednio skomentowane przez prowadzących i biorącego udział w
                                    programie oficera drogówki.:-D
                                    • habudzik Re: PS 31.12.07, 12:13
                                      A co mnie mogą obchodzić wypociny prowadzących i oficera jakiegoś ?
                                      • kozak-na-koniu Re: PS 31.12.07, 13:13
                                        A co mnie mogą obchodzić wypociny jakiegoś pismaka z RMFFM?
                                        • kontik_71 Re: PS 31.12.07, 13:15
                                          Zakladam, ze jednak widzisz rozniece pomiedzy komentarzem a zwyklym
                                          przekazaniem informacji?
                                          • kozak-na-koniu Re: PS 31.12.07, 13:45
                                            Widzę. Widzę także różnicę między informacją istotną a ciekawostką z
                                            kraju i ze świata. Poza tym widzę, że habudzik/poll często komentarz
                                            bierze za informację i odwrotnie.
                                            • habudzik Re: PS 31.12.07, 14:01
                                              Nie jest istotne czy widze różnice między komentarzem a infromacją . Tu ważne
                                              jest to że w Holandii i D. radary są od dawna ukrywane m.in. w koszach na śmieci
                                              co stoi w sprzeczności z Twoimi bredniami oraz bredniami EmesaEdka że "na tzw.
                                              Zachodzie" radarów się nie ukrywa .
                                        • habudzik Re: PS 31.12.07, 14:04
                                          To że nie jest to zdanie cy tylko opinia pismaka a informacja o tym że radary są
                                          ukrywane również za granicami kraju . On , ten pisak , nie pisze czy jest to
                                          dobre czy złe tylko stwierdza fakt i pokazuje zdjęcia ukrytych radarów .
                                          • kozak-na-koniu Re: PS 31.12.07, 17:01
                                            Bardziej wiarygodne od opinii profesjonalisty są dla Ciebie wypociny
                                            pismaka, który podał niewygodny dla austriackiej policji fakt i był
                                            na tyle uczciwy, by pokazać ile śmiechu to wywołało? A jak tam
                                            raport KE - znalazłeś go wreszcie, czy jakieś wypociny eurokołchozu
                                            już Cię nie interesują?:-DDD
                                            • habudzik Re: PS 01.01.08, 14:18
                                              kozak-na-koniu napisał:

                                              > Bardziej wiarygodne od opinii profesjonalisty

                                              Jakiego profesjonalisty ?




                                              są dla Ciebie wypociny
                                              > pismaka, który podał niewygodny dla austriackiej policji fakt i był
                                              > na tyle uczciwy, by pokazać ile śmiechu to wywołało?

                                              Tu nie chodzi o żadne opinie , nie odwracaj kota ogonem . Tu spór jest o to czy
                                              radary są ukrywane w koszach na śmieci czy nie . Rozumiesz ? Nie dyskutujemy nad
                                              tym czy to dobrze czy źle lecz o tym że Ty twierdzisz że radary są jaskrawo
                                              oznaczane a ja twierdze że w Holandii i Niemcach niektóre radary ukrywa się w
                                              tak bezmyślnych miejscach jak śmietniki .




                                              A jak tam
                                              > raport KE - znalazłeś go wreszcie, czy jakieś wypociny eurokołchozu
                                              > już Cię nie interesują?:-DDD


                                              Nie , nie znalazłem i nie zamierzałem szukać . Wystarczy mi jego opisanie na
                                              oficjalnej stronie do której link można dostać na stronie ministerstwa .
          • habudzik Re: Pytanie retoryczne 29.12.07, 22:24
            Wreszcie coś normalnego napisałeś . Wystarczy zatem zmienić polskiego kierowce .
      • edek40 Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 10:34
        Smialo ujete na tym forum. Tu kroluje wszak teza, ze trzeba jezdzic wolno, blisko kraweznika, z wlasciwym odstepem, z badaniem drogi piechota, zanim sie na nia wjedzie itp. bzdury.

        Otoz zapewne wielu forumowiczow nie slyszalo o pomysle burmistrza Gullianiego oraz efektach (wszysko przez zapatrzenie sie w predkosciomierze, wypatrywanie terenow (nie)zabudowanych oraz jazde z taka predkoscia, aby zawsze moc sie zatrzymac). Otoz pomysl nazywal sie ogolnie "zero tolerancji". Policja byla, chodzila, jezdzila i lapala graficiarzy, smiecacych na ulicy itp. Oczywiscie lapala rowniez powaznych przestepcow, ale to chyba dla rozumnych jest jasne. Wladze NY wyszly bowiem z zalozenia, ze prawdziwe przestepstwo rodzi sie m.in. z powodu niepisanego przyzwolenia na przestepstwa drobne. Oczywiscie policjanci mieli kupe roboty. Efekty jednak byly znaczne. NY z jednego z najniebezpieczniejszych awansowal do rangi jednego z bezpieczniejszych miast USA i to w ciagu jednej kadencji pomyslodawcy.

        Bedac "antyradarowcem" mam wlasnie na mysli "zero tolerancji" dla sprawcow wszelkich wykroczen drogowych. Tu nie w pieniadzach jest problem. Bo patrole sa i tak. Rowniez piesze, ktore maja wszak prawo zatrzymywac samochody. To jest problem latwych rozwiazan. Latwych do zrozumienia przez ciemny lud oraz latwych do wykonania przez skamieniala policje. Ciemny lud bowiem zostal skutecznie zaszczepiony wiedza, ze nadmierna predkosc to najwieksze zlo na drogach. Tym zlem nie jest pirat, ktory z prawego pasa, bez kierunku skreca w lewo, powodujac karambol, ktorego skutkow sam nie odczuwa, bo pojechal w sina dal (winna oczywiscie jest nadmierna predkosc uczestnikow karambola, lub niedostosowana do warunkow drogowych - znaczy do piratow nie sygnalizujacych swoich zamiarow i majacych w d... innych uzytkownikow jezdni). Nie jest rowniez nim palant, ktory w deszczowa noc zapala lampy przeciwmglowe, powodujac olsnienie innych kierowcow, piratem nie jest rowniez ten, kto ma zle ustawione lampy (wielu celowo je podnosi, zwiekszajac zasieg swiecenia, wiedzac, ze mandat za takie wykroczenie moze dostac tylko w razie ogloszonej w mediach akcji "lampa"). Piratem oczywiscie jest tylko ten, kto na siedemdziesiatce jechal 90 km/h i niestety wjechal w wyjezdzajacy z podporzadkowanej samochod z tubylcem. I oczywiscie winna jest predkosc, co udowadniaja odpowiednie pomiary. I w prasie o tym pisza.

        Naturalnie radary rowniez sa konieczne. Ale nie jako glowny srodek dyscyplinujacy i nie w takiej przytlaczajacej ilosci. Szalenie podobaja mi sie dwa radary, ktore ostatnio widzialem w W-wie. Jeden na Trasie Torunskiej na wysokosci CH Targowek oraz drugi na wjezdzie na Most Gdanski po lewobrzeznej stronie. Ten radar jest tym bardziej celowy, ze kuriozalne rozmalowanie za mostem wciaz nie jest wlasciwie oznakowane i wprowadza, nieznajacych fikolkow bezmyslnosci warszawskiego inzyniera ruchu, w blad. Jestem dziwnie spokojny, ze zaraz postawia radar na zakretach na Powazkach (w prasie opisywanych jako zakrety smierci, bo ciemny lud chetnie kupuje takie tabloidowe zwiazki frazeologiczne). Jest tam bowiem zupelnie bezsensowna szescdziesiatka, podczas gdy z reguly jezdzi sie tam duzo szybciej i wszyscy o tym wiedza. Z policja na czele, bo oni tez olewaja ten idiotyczny zakaz. Zgadzam sie, ze nie wszyscy maja dosc umiejetnosci aby smigac tam, jak wielu, 100 km/h. 80 km/h, jak na wiekszosci Trasy Torunskiej, jest bezpieczne. Naturalnie przy zalozeniu, ze jakis pirat nie bedzie zmienial pasa bez kierunkowskazu, co przyczyni sie do karambolu, ktorego przyczyna bedzie nadmierna predkosc...
        • Gość: rav107 Re: Pytanie retoryczne IP: *.aster.pl 30.12.07, 12:05
          Zgadzam się, ale tylko częściowo. Moim zdaniem policja powinna
          zacząc od łapania tych naprawdę niebezpiecznych bandytów drogowych.

          Ile razy widzimy taki obrazek, kiedy policja z suszarką zatrzymuje
          kierowcę, który jechał 110-120 poza obszarem zabudowanym i wali mu
          300 zł i 6 punktów mandatu, podczas gdy obok śmigają wariaci pędzący
          160 i więcej?

          O ile bardziej policja przyczynić się może do zwiększenia
          bezpieczeństwa jeżeli zamiast stać w obszarze zabudowanym i łapać na
          suszarkę tych którzy zwolnili do 70 a nie 50, wyłapałaby i
          przywaliła słone mandaty bandytom spychającym innych na pobocze bo
          oni MUSZĄ wyprzedzić na trzeciego albo czwartego, albo
          wyprzedzajacym na trzeciego w miejscu gdzie zupełnie nie ma do tego
          warunków?

          A w warunkach jazdy miejskiej - dlaczego zamiast lapać nieduże
          przekroczenia prędkości nie zająć sie kierowcami którzy jak napsiał
          przedmówca - skręcają z pasa do tego nie przeznaczonego żeby sobie
          skrócić drogę i stwarzają w ten sposób niebezpieczeństwo, wymuszają
          pierwszeństwo zmieniając pas czy właczając się do ruchu, albo
          zapomnieli do czego służą kierunkowskazy?

          Przykłąd z życia; wczoraj na Ursynowie na łądnej dwupasmowej drodze
          jechałem sobie prawym pasem. W miejscu przeznaczonym do zawracania
          czeka sobie pani w wieku na oko koło 50-tki. Oczywiście pani
          rozpoczyna manewr kiedy ja zbliżam się do tego miejsca i wyjeżdża na
          prawy pas, centralnie zajeżdżając mi drogę. Musiałem dość gwałtownie
          zahamować i wpadłem w lekki poślizg, aż wjechałem lewymi kołami na
          pas odzdzielający pasy ruchu.. dzięki 10-letniemu doświadczeniu
          opanowałem auto, ale było niebezpiecznie. Dodam że pani mimo swego
          wieku wykazała się również wyjątkowym chamstwem, bo kiedy nacisnąłem
          klakson, pokazała mi gest powszechnie uważany za obelżywy. Założę
          się że gdybym nie wyhamował i walnął ją z tyłu, to jeszcze by się
          kłóciła że to moja wina...
          • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 12:09
            Czy wam sie wydaje, ze w innych krajach na kazdym rogu stoi patrol?
            • edek40 Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 12:34
              Nie na kazdym rogu. I nie stoi tylko jezdzi lub chodzi. To wystarczy, aby obywatele zarejestrowali fakt, ze policja jest i czuwa. I, najwazniejsze, ze mozna sie spodziewac jej interwencji zawsze i wszedzie, a nie tylko tam, gdzie skrzyzowanie z polna droga wymusilo ograniczenie predkosci do 70 km/h na szosie.
              • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 12:51
                To dam Ci przyklad.. na odcinku autostrady ktora jezdze do biura (ok
                100 km) sa 4 patrole (wiem bo widze ich odprawe przed wyjazdem na
                patrol) z tego 3 sa w autach cywilnych. Na licach nie widuje sie w
                ogole pieszych patroli - wyjatkiem sa dworce... Wierzycie w bajki o
                tym, ze policja na zachodzie jest zawsze i wszedzie widoczna i nie
                poluje zza krzaka...
                • edek40 Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 19:29
                  Zapominasz zapewne o raczej szczegolnym poszanowaniu prawa o ruchu drogowym w Polsce. O ile radary uwazam za bezsensowne, to lotne patrole powinny byc skuteczne. Mysle, ze mozna sobie wyobrazic sytuacje, w ktorej obywatele w Polsce zaczna prawidlowe zachowanie traktowac jak postawe obywatelska.
                  • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 19:32
                    Taaa... to szczegolne poszanowanie do prawa o ruchu drogowym
                    skutkuje tym, ze radary sa ustawiane prawie tak czesto gesto jak
                    latarnie.. myslisz, ze mandaty w wysokosci 15% rocznego dochodu sa
                    stosowane bo nikt nie narusza przepisow czy tez wlasnie dlatego aby
                    wystraszyc kierowcow?
                  • habudzik Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 23:27
                    edek40 napisał:

                    > Zapominasz zapewne o raczej szczegolnym poszanowaniu prawa o ruchu drogowym w P
                    > olsce. O ile radary uwazam za bezsensowne, to lotne patrole powinny byc skutecz
                    > ne.

                    A możesz napisać dlaczego radary uważasz za bezsensowne a lotne patrole z
                    radarami sa wg Ciebie git ? Ja uważam że radary sa dobre , fotoradary jeszcze
                    lepsze , a najlepsze są lotne posterunki z fotoradarami przed którymi nie ma
                    ucieczki .
                    • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 30.12.07, 23:53
                      Kolege Edka trzeba zaprosic np do Zurichu... jest tam pare takich
                      fajnych ulic ze stacjonarmymi radarami co 500m :) Pomiedzy nimi moze
                      tez czasami stac lotny patrol:)
                      Albo jeszcze lepszy jest kawalek autostrady na ktorym zamontowali
                      prototypowe urzadzenie mierzace srednia predkosc i lapiace takich,
                      ktorych srednia jest zbyt wysoka:)
                      • habudzik Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 00:16
                        Myśle że kolega Edek nie tyle nie był w Zurichu co nie przyswaja wiadomości
                        niezgodnych z jego "planem taryfowym" . To nie Europa goni nas tylko my gonimy
                        Europe .
                        • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 08:38
                          To akurat dotyczy znacznie wiekszej grupy rodakow... Dlatego wlasnie
                          tak alergicznie reaguje na okreslenie "normalne" kraje..
                        • edek40 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 09:31
                          Nie ma takiego miasta Zurich. Sprawdzalem w zumi.pl

                          Oczywiscie, ze gonimy. Mam jednak nieodparte wrazenie, ze tylem. To znaczy zaczynamy od d..py strony. Bo w Europie to najpierw budowali drogi. Potem dopiero zabrali sie za dyscyplinowanie. Duzo latwiej jest przekonac kierowce, ze waska droga jednojezdniowa jest do spokojnej jazdy, bo jest waska oraz mija liczne osady. Do jazdy tranzytowej dla wiekszosci ludzi, poza habudzikiem, pobudowano liczne drogi ekspresowe, autostrady lub tak zmodernizowano inne szosy, aby jazda nie byla jedna czkawka zmian predkosci. U nas zas kalkuje sie nieomal orwellowskie medoty. I jeszcze mialoby to jakis sens 10 lat temu. Dzis, przy czym sie upieram, fotorejestratory w radiowozach nie sa juz tak drogie, jak znane z komuny, optyczne trafipaksy. To wszak nieomal popularny sprzet komputerowy z supermarketu.

                          Tak na marginesie. Faktycznie nie jezdzilem za wiele samochodem po zagranicznych szosach w ostatnich czasach. Jakies 12 lat temu pokonalem w Szwecji jakies 1500 km i nie spotkalem ani jednego fotoradaru. Bylem za to dwukrotnie kotrolowany przez lotny patrol, ktory raczyl byc zaskoczony mlodym (wtedy :)) Polakiem za kierownica nowego volvo 960. Sprawdzali mi dokumenty i bardzo sympatycznie zyczyli szerokiej drogi. Nie widzialem tam rowniez zadnego patrolu z suszarka. Ostatnio zas pokonalem bocznymi drogami tak ze 400 km w Holandii i w Niemczech - reszte autostradami, ktore habudzik ma w powazaniu. Nie widzialem tam ani jednego fotoradaru, suszarki czy w ogole policji. Tego lata pokonalem zas okolo 800 km w okolicach Barcelony. Tu rowniez nie widzialem ani jednego fotoradaru czy patrolu z suszarka. Widzialem za to naprawde liczne autostrady i drogi ekspresowe oraz ognistych Hiszpanow, jezdzacych tak raczej mniej niz wiecej z dopuszczalna predkoscia. Gdy na autostradzie wlaczylem tempomat na przepisowe 130 km/h to bylem w mniejszosci i to w proporcji znanej z naszych nielicznych autostrad, na ktorych rowniez uzywam tempomatu z ustawiona przepisowa predkoscia. W okolicach Barcelony wyprzedzil mnie radiowoz. Mysle, ze jechal tak ze 150-160 km/h. Nie jechal na sygnale, ale chyba nie mieli wrazenia, ze swoja nadmierna predkoscia stwarzaja jakies niebezpieczenstwo. Fakt, w Hiszpanii nikt kto jedzie 130 km/h nie uzywa lewego pasa. Policja mogla wiec ciac bezpiecznie.

                          W wyzej wymionionych panstwach, ktore zwiedzalem samochodem, jako kierowca, a nie pasazer innego srodka transportu, nie widzialem oczywiscie, czego habudzik nie moze przyjac do wiadomosci, tak licznych i stawianych na pale ograniczen predkosci i to pomimo tego, ze ktos, komu sie spieszy, moze wybrac droge bezkolizyjna.
                          • habudzik Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 11:16
                            edek40 napisał:

                            > Nie ma takiego miasta Zurich. Sprawdzalem w zumi.pl

                            To dlaczego szukałeś na zumi ?


                            >
                            > Oczywiscie, ze gonimy. Mam jednak nieodparte wrazenie, ze tylem. To znaczy zacz
                            > ynamy od d..py strony. Bo w Europie to najpierw budowali drogi. Potem dopiero z
                            > abrali sie za dyscyplinowanie.

                            Nie , dyscyplinowanie było niezalezne od dróg . U nas drogi juz od dawna są a że
                            są kiepski dyscyplinować trzeba natychmiast .
                    • edek40 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 09:06
                      I jakos tak sie przed Nowym Rokiem stalo, ze napisales mniej wiecej to, co ja napisalem w watku emesa nt. licznych radarow. Fotoradary to taka pulapka umowna. Po pierwsze zawsze stoja w tym samym miejscu, po drugie nie moga reagowac na inne wykroczenia niz predkosc. Innymi slowy znajacy droge pirat zwolni do przepisowej predkosci i jednoczesnie zacznie wyprzedzac na trzeciego. Ale z przepisowa predkoscia. A durny aparat nie da mu za to nagrody. Nie zanotuje rowniez kosmicznego przespieszenia delikwenta, ktory przyspiesza, po minieciu obiektywu. Radary w reku chlopcow radarowcow tez sa raczej do d... Oni tez zawsze stoja w obejmowalnych glowa miejscach. W swojej dosc dlugiej juz karierze za kierownica widzialem tylko raz radar poza terenem zabudowanym czy skrzyzowaniem z polna droga. Jak wracam do tego pamiecia mysle, ze zepsul im sie polonez i z nudow zaczeli mierzyc, w oczekiwaniu na serwis. Samochod z rejestratorem (najlepiej w liczbie znacznej i w przekroju modeli aut) jest batem na kazde wykroczenie. Moze pojawic sie wszedzie i wszedzie zarejestrowac dowolne wykroczenie. Ja wiem, ze nie wpisuje sie to w durne pojmowanie bezpieczenstwa na drodze, ktore wbito w glowy ciemnego ludu, albowiem dla ciemnego ludu tylko predkosc zabija, po tak pisze prasa.

                      Oczywiscie taki fotorejestrator moze sfilmowac goscia, ktory nie znajac durnego rozmalowania za Mostem Gdanskim w W-wie, probuje pojechac przez ciagla linie. Wtedy dopiero zrozumiem po co zmieniono to rozmalowanie - dla kasy z mandatow za "ewakuacje" przez ciagla. Na razie jednak w Warszawie jest bardzo malo fotorejestratorow i wiadomo, ze to vectry albo mondeo i ze jezdza glownie drogami szybkiego ruchu, na ktorych postawiono 50 lub 60 km/h.

                      Naturalnie nie bylbym soba, gdybym nie wyrazil nadziei, ze zaostrzanie kontroli kierowcow bedzie szlo w parze z zatrudnieniem prawdziwych specjalistow od drog, a nie idiotow. Takich, ktorzy moze nawet maja prawo jazdy i moga osobiscie sprawdzic z jaka predkoscia mozna dany odcinek pokonac. Na razie mam silne wrazenie, ze znaki ograniczen predkosci obowiazuja wylacznie wtedy, gdy w poblizu jest policja, ktora mierzy. Bo gdy nie mierzy, to jezdzi z reguly tak jak inni kierowcy. Lub ekstremalnie wolno, stwarzajac jeszcze wieksze zagrozenie niz ci, ktorzy jada wprawdzie za szybko, ale czesto po prostu racjonalnie.
                      • habudzik Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 11:10
                        edek40 napisał:

                        > I jakos tak sie przed Nowym Rokiem stalo, ze napisales mniej wiecej to, co ja n
                        > apisalem w watku emesa nt. licznych radarow. Fotoradary to taka pulapka umowna.
                        > Po pierwsze zawsze stoja w tym samym miejscu, po drugie nie moga reagowac na i
                        > nne wykroczenia niz predkosc.


                        No bzdurzysz . Fotoradary mogą reagować na inne wykroczenia niż zbyt duża prędkość .
                        • edek40 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 12:42
                          Mylisz tepe fotoradary, ktorymi zaszczeca nas wladza z kamerami, ktorych obsluga jest bardziej ludzka. Owszem kamera taka moze automatycznie zaszczycic kogos, kto wjedza na czerwonym, moze rowniez nagrodzic za nadmierna predkosc. Nie moze zas wlepic mandatu za jazde przeladowanym i kopcacym samochodem. Raczej nie rozpozna samochodu prowadzonego lekkimi zakosami, bo zasiada za jego kierownica pijany kierowca. Nie sadze, aby isnialo juz tak znakomite oprogramowanie, aby wylapac goscia, ktory skreca bez kierunkowskazu oraz nie ustepuje pierwszenstwa pieszym po skrecie.
                          • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 12:58
                            Faktycznie nie ma takiego oprogramowania, ale za to jako dobry
                            obywatel masz prawo i obowiazek poinformowac odpowiednie instytucje
                            o takich wypadkach... No ale pewnie uwazasz, ze to byloby kablowanie
                            i nie a znaczenia, ze pijany gosciu moze kogos za pare minut zabic...
                            • edek40 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 13:14
                              Drugi habudzik. Nie wpychaj mi w usta slow, ktorych nie powiedzialem. Otoz moze Cie zadziwie, ale jestem kablem drogowym i dzwonie na policje. W naszym raju latwiej chyba dodzwonilbym sie do masztu z fotoradarem niz na policje. Z reguly po zadzwonieniu na policje kilka minut slyszysz "prosze czekac na zgloszenie". W tym czasie pirat znika z oczu i nawet nie masz jak dokladnie opisac gdzie sie przemieszcza. Jak juz sie dodzwonisz, to dowiadujesz sie, ze zaraz zadzwonia do drogowki i sprawdza czy maja tam jakis radiowoz. A pradwopodobnie nie maja, bo radiowoz w drodze to wielka rzadkosc. A zanim pozbieraja manele do suszenia uplywa tyle czasu, ze nie ma co gonic, szczegolnie ze stoja tam gdzie zawsze, a nie na mojej lokalnej drodze, na ktorej ciagle dzieja sie jakies wycinki. Stoja mianowicie (jesli juz sa gdzies w okolicy) na samym wjezdzie do miasta i oczywiscie susza. Piraci oczywiscie o tym wiedza i wybieraja alternatywna droge wjazdu do miasta. Niestety jest ona z zalozenia wolniejsza, wiec patrolu tam nigdy nie ma, bo oczekiwane dochody nie pozwola wykonac planu mandatowania obywateli. Mozna wiec dzwonic na Berdyczow.

                              Dzwonie, a jakze. Moze kiedys w nagrode zobacze, ze policja dala rade pojmac kogos po mojej kolaboracji.
                              • kozak-na-koniu To jedno... 31.12.07, 13:42
                                Druga sprawa natomiast jest taka, że każdy system ma pewną, mniejszą
                                lub większą pojemność. Gros "obywatelskich donosów" dotyczy
                                dupereli, które są świadomie "olewane" przez przyjmujących
                                zgłoszenia i takie będą. Choćbyśmy posadzili przed telefonami 100
                                000 policjantów i dali im do dyspozycji 1 000 000 radiowozów, i tak
                                większość zgłoszeń będzie dotyczyła sąsiada, który wypuścił kury na
                                podwórko; innego, który podobno pędzi bimber, ukradł drzewo w lesie
                                albo podłączył się do sieci elektrycznej poza licznikiem, puścił psa
                                bez smyczy, rozpija "mózga" w bramie, sąsiadki, która się puszcza;
                                pirata, który "na oko" to chyba przekroczył prędkość - a przecież
                                jest ograniczenie do 40, ale dokładnie to ja nie wiem, bo nie mam
                                radaru w oczach i proszę mnie do niczego nie mieszać, bo nie życzę
                                sobie, by moje nazwisko znalazło się w aktach sprawy itd., co
                                doprowadzi do szybkiego przeciążenia i zatkania wszystkiego. Tak
                                więc, niech krawężniki przestaną mydlić ludziom oczy, stosując
                                metodę od przed wojny znaną przez kelnerów ("nie ja - kolega") i
                                wezmą się wreszcie do uczciwej, rzetelnej roboty.
                                • edek40 Re: To jedno... 31.12.07, 18:23
                                  Nalezy jednak zauwazyc fakt, ze niezaleznie od waznosci zgloszen, dodzwonienie sie na policje zajmuje sporo czasu, co z reguly przekresla zasadnosc kolaboracji. A ilosc linii na policji nie moze byc odgornie regulowana iloscia durnych telefonow, bo ktos z waznym donosem moze sie nie dodzwonic.
                          • habudzik Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 14:14
                            edek40 napisał:

                            > Mylisz tepe fotoradary, ktorymi zaszczeca nas wladza z kamerami, ktorych obslug
                            > a jest bardziej ludzka.

                            Niczego nie myle . Fotoradar może wykonywac różne zdjęcia i dostaniesz z niego
                            mandat dodatkowo za wyprzedzanie na podwójnej ciągłej , za wjazd na czerwonym ,
                            za zawracanie w niebezpiecznym miejscu a przy okazji zarejestruje to czy masz
                            pasy lub światła
                            . To troszke wiecej niż tylko za przekroczenie dozwolonej prędkości .




                            Owszem kamera taka moze automatycznie zaszczycic kogos,
                            > kto wjedza na czerwonym, moze rowniez nagrodzic za nadmierna predkosc. Nie moz
                            > e zas wlepic mandatu za jazde przeladowanym i kopcacym samochodem.


                            No wszystkiego nie moze zarejestrować choć na upartego na fotce widać
                            przeładowany pojazd oraz to że żadnych norm czystości spalin nie spełnia .
                            Kwestia tego czy bedziemy chcieli z tych informacji zrobić użytek i wezwać
                            kierowce do stacji diagnostycznej
                            • edek40 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 14:34
                              Wedlug najnowszych badan, fotoradary ustawiane na slupie lub na trojnogu musza byc bardzo dokladnie ustawione. Kazde katowe przeklamanie powoduje blad pomiaru. Wynika z tego jasno, ze ustawiony na maszcie najzwyklejszy fotoradar patrzy wylacznie w okreslonym kierunku i moze dokonywac wylacznie tepego oceniania predkosci. Te pasy i swiatla to fakt. Policjant moze dokonac takich obserwacji. Spiesze jednak z doniesieniem, ze montowane za ciezkie pieniadze radary i cala zwiazana z nimi infrastruktura maja automatycznie dokonywac pomiaru predkosci, automatycznie rozpoznawac numery na tablicy rejestracyjnej, automatycznie wypisywac i adresowac mandat i automatycznie go wysylac. Moge sobie ostatecznie wyobrazic oprogramowanie, ktore sprobuje ocenic czy lampy sa wlaczone czy nie, ale nie moge sobie wyobrazic tego, ze ze 100% pewnoscia ocenia czy lampy sie pala czy sa po prostu brudne, co przy zimowej aurze nie jest niczym nadzwyczajnym i trudno sobie wyobrazic, ze kierowcy na widok znaku informujacego o radarze beda sie zatrzymywac i pucowac lampy (tablice tez sie brudza, ale na lapmach osadza sie z reguly wiecej, bo sa cieple i brud wysycha i sie nawarstwia). To czy pasy sa zapiete to juz wyzsza szkola jazdy. Tego na zdjeciu moze nie moc ocenic nawet funkcjonariusz. A juz sobie wyobrazam taka madra kamere, ktora oceni czy gosc ma przeladowane auto czy obnizone zawieszenie. Czy dym z rury to para czy palony olej. A brak dymu w ogole? Przeciez gosc moze nie dymic, a miec wyciety katalizator. Uwazasz, ze istnieja kamery pod jezdnia, ktore fotografuja podwozie?

                              Pleciesz, konfabulujesz i zdecydowanie ogladasz za duzo filmow s-f.
                              • Gość: Poll Re: Pytanie retoryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 15:21
                                Ten dokładnie ustawiony fotoradar w ściśle okreslonym kierunku i w tym ściśle
                                ustalonym kierunku rozbić może zdjęcia . To nie filmy s-f to rzeczywistość ale
                                Ty pewnie nie słyszałeś o "fototrap"
                                • edek40 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 15:59
                                  Nie, nie slyszalem. Ale wpisalem w googla i wyszlo mi, ze fotografuje to to zwierzeta. Ani slowa o badaniu ich predkosci. Innymi slowy mamy albo foto trap, albo g..no warty fotoradar. Zapodaj jakiegos linka na temat techniki jednoczesnego lapania na predkosc, jak i pozostale wymienione przez Ciebie przewinienia. Nie zapominaj, ze rozmawiamy o stacjonarnych masztach fotoradarow, do ktorych dzieli struze prawa wkladaja losowo aparaty sprzezone z radarem. Jakies wymysly NASA sie nie licza, chyba ze nasze wladze takie nowinki montuja. Dotychczas te szare, ponure slupy w Polsce kojarzyly mi sie wylacznie z predkoscia. I nawet zlotouste pismaki nie pisaly o takich cuda, o ktorych Ty piszesz. Oczywiscie zakladam, ze zaraz odwrocisz kota ogonem i wrzucisz link z jakichs eksperymentalnych instalacji. Na razie jednak w Twojej ukochanej Francji trwa dyskusja jaka ilosc mandatow z fotoradarow trzeba bedzie anulowac, z powodu zlego katowego ustawienia urzadzen. Takie to niemadre urzadzenia, ze nie potrafia nawet wyznaczyc sobie osi pojazdu na podstawie fotografi w rzucie i skorygowac wyniku pomiaru. A taka ladna laska w okularach to miala w amerykanskim filmie taki komputer co robil pi, pi, pi, swiecil jej na zielono cyferkami na okulary i na podstawie rzezby bieznika w samochodzie ustalal ojcostwo nie narodzonego jeszcze dziecka. Niezle nie. Ale chyba jeszcze nie na naszych masztach do fotoradarow.
                                  • kozak-na-koniu Hihi! 31.12.07, 17:16
                                    www.radars-auto.com/humour_radar_photos.php
                                    www.radars-auto.com/humour-radars-videos.php
                                    www.radars-auto.com/humour_radar_rates.php
                                    www.radars-auto.com/humour_jeux.php
                                    • edek40 Re: Hihi! 31.12.07, 17:23
                                      A dlaczego to w jakims egzotycznym jezyku, skoro prawo drogowe tylko w Polsce maga w d...?
                                      • kozak-na-koniu Re: Hihi! 31.12.07, 17:35
                                        Nie chce mi się tłumaczyć, ale możesz obejrzeć zdjęcia i filmy (2 po
                                        angielsku). W części pisanej ogólnie chdzi o błędy fotoradarów:
                                        jeden jechał traktorem z prędkością 130km/godz; inny ponad 200
                                        zabytkową cytryną, która ledwo wyciąga 70km/godz; inna nie miała
                                        prawa jazdy ani samochodu a w momencie "zestrzelenia" znajdowała się
                                        w miejscu oddalonym o kilkaset kilometrów - w samochodzie szkoły
                                        jaddy i z instruktorem; jeszcze inny dowiedział się, że jechał z
                                        prędkością mach 3, czyli parę tysięcy km/godz; gdzieś tam radar
                                        zaciął się i fotografował wszystkich hurtem; gdzieś tam dzieciaki
                                        zabawiały się prowokując fotoradar jeżdżąc na sankach i nawet
                                        nakręciły film... Mógłby ktoś założyć podobną stronkę u nas.:-)
                                    • Gość: rav107 Re: Hihi! IP: *.aster.pl 31.12.07, 17:55
                                      kozak-na-koniu napisał:
                                      > www.radars-auto.com/humour-radars-videos.php

                                      Doskonałe, najlepszy ostatni kawałek z Top Gear, pokazuje filozofię
                                      obecną także w Polsce. Łapać tych którzy popełnili straszne
                                      przestępstwo jazdy 110-120 na trasie albo 70-80 w obszarze
                                      zabudowanym, zamiast ścigać tych którzy śmigają po 160-200 km/h. No
                                      bo jeszcze radiowóz nie wytrzyma takiej prędkości, a poza tym po co
                                      się wysilać skoro można łatwo przywalić więcej mandatów tym
                                      wolniejszym...
                                      • emes-nju Re: Hihi! 02.01.08, 13:21
                                        Gość portalu: rav107 napisał(a):

                                        > (...) poza tym po co się wysilać skoro można łatwo przywalić więcej
                                        > mandatów tym wolniejszym...

                                        Zawsze mowilem, ze KAZDY policjant woli surowo ukrac (az im sie kredki posypia) autobus pelen szczeniakow rzucajacych papierki po gumie na podloge, niz dwoch palantow z bejsbolami demolujacymi przystanek.

                                        Karzac plankton plan sie lepiej wyrabia i mniejsza szansa na klopoty... :-/
                                  • habudzik Re: Pytanie retoryczne 01.01.08, 14:36
                                    edek40 napisał:

                                    > Nie, nie slyszalem. Ale wpisalem w googla i wyszlo mi, ze fotografuje to to zwi
                                    > erzeta. Ani slowa o badaniu ich predkosci.

                                    Nie chodzi o prędkość . Chodzi o to że fotoradar może robić zdjęcia innych niż
                                    nadmierna prędkość wykroczeń i do tego stosuje się fototrap.
                            • Gość: rav107 Re: Pytanie retoryczne IP: *.aster.pl 31.12.07, 14:34
                              habudzik napisał:
                              > Niczego nie myle . Fotoradar może wykonywac różne zdjęcia i
                              dostaniesz z niego
                              > mandat dodatkowo za wyprzedzanie na podwójnej ciągłej , za wjazd
                              na czerwonym ,
                              > za zawracanie w niebezpiecznym miejscu a przy okazji zarejestruje
                              to czy masz
                              > pasy lub światła
                              > . To troszke wiecej niż tylko za przekroczenie dozwolonej
                              prędkości .

                              No ale to chyba jest możliwe tylko na zasadzie robienia zdjęć w
                              zupełnie przypadkowy sposób, na któych przypadkiem widać takie inne
                              przewinienie... bo nie powiesz mi chyba że nasze polskie fotoradary
                              mają czujniki wykrywające brak włączonych świateł czy wyprzedzanie
                              na ciągłej...
                              • Gość: Poll Re: Pytanie retoryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 15:16
                                Nie , ja tylko zasugerowałem że można tak zrobić . Jeśli radar ustawimy na
                                skrzyżowaniu i dodamy doń odpowiedni osprzęt to zadziała w momencie w którym
                                kierowca wjedzie na czerwonym . I właśnie takie radary bedą wkrótce montowane na
                                warszawskich skrzyżowaniach , na razie jako próba ale jednak .
                                • Gość: rav107 Re: Pytanie retoryczne IP: *.aster.pl 31.12.07, 15:26
                                  Gość portalu: Poll napisał(a):
                                  > Nie , ja tylko zasugerowałem że można tak zrobić . Jeśli radar
                                  > ustawimy na skrzyżowaniu i dodamy doń odpowiedni osprzęt to
                                  > zadziała w momencie w którym kierowca wjedzie na czerwonym . I
                                  > właśnie takie radary bedą wkrótce montowane
                                  > na warszawskich skrzyżowaniach , na razie jako próba ale jednak .

                                  A to ciekawe, tylko zastanawiam się jak taki radar odróżni tego kto
                                  naprawdę zignorował światła od tego komu w ostatniej chwili
                                  wskoczyło żółte i przejechał zgodnie z przepisami...
                                  • Gość: Poll Re: Pytanie retoryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 15:31
                                    No jak to jak ? Żółte jest dla zjeżdżających ze skrzyżowania . Poza tym można
                                    opóźnić moment wyzwolenia by łapać tych którzy wjechali gdy paliło się już
                                    czerwone . I tak pamięc radaru zapcha się po kilku godzinach
                                    • Gość: rav107 Re: Pytanie retoryczne IP: *.aster.pl 31.12.07, 15:46
                                      Miałem na myśli to, że jeżeli zbliżasz się do skrzyżowania i
                                      wskakuje żółte, to masz prawo przejechać jeśli prędkość i odległosć
                                      nie pozwalają na bezpieczne wyhamowanie przed skrzyżowaniem. W tej
                                      sytuacji często kiedy opuszczasz skrzyżowanie, pali się już czerwone.

                                      Mam więc tylko nadzieję że ustawiajac czas reakcji tych radarów
                                      zostanie to wzięte pod uwagę, bo inaczej na podstawie samego zdjęcia
                                      trudno będzie oddzielić taką sytuację od faktycznego zignorowania
                                      świateł.
                                      • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 15:53
                                        Na takich zdjeciach jest czas od momentu zaswiecenia sie
                                        czerwonego...
                                  • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 15:32
                                    Tak samo jak w wiekszosci tych tzw "normalnych" krajow zachodu...
                                    Takie radary na skrzyzowaniach sa dosc powszechnym rozwiazaniem..
                                    tak wiec w Polsce tez sie przyjma i cale szczescie...
                                    • edek40 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 16:02
                                      Masz jakies wypaczone pojecie o Polsce. Takie automaty juz sa i nie ma co mowic o przyjmowaniu sie.
                                      • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 16:05
                                        Sam sie z nimi w Polsce nie spotkalem wiec wyciagnalem wnioski z
                                        tego co zostalo napisane powyzej...
                                        • edek40 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 16:13
                                          Ano sa. W Warszawie juz w kilku miejscach widzialem takie cuda. Widzialem rowniez samochody z fotorejestratorami. U nas jednak nacisk kladzie sie na durne paly przy drodze, jako panaceum na wszelkie zlo drogowe. Tak na piratow drogowych, jak i na brak drog.
                                          • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 16:17
                                            Ile wynosi mandat za przejazd na czerwonym?
                                            A co do tych drog... Czy wam sie kurna wszystkim wydaje, ze drogi
                                            buduje w ciagu 5 lat? Europa Zachodnia miala 50 lat na budowe sieci
                                            drog, Polska de facto 10 lat. Ciagle slysze to glupie gadanie o
                                            braku autostrad a z drugiej strony jezdzac po Polsce nie ma miejsc
                                            gdzie nie buduja... Jedynie Niemcy wiecej budowali w bylym NRD ale
                                            za to sa jednym z najbardziej zadluzonych panstw na swiecie...
                                            • edek40 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 17:17
                                              Nam sie kurna wydaje, ze nie tylko autostradami kraj stoi. A u nas nie dosc, ze autostrady to glownie na papierze i to nie projektow, a obietnic wyborczych, a pozostale drogi maja taki przebieg, jak za Piasta Kolodzieja - taki co to wioski laczy, coby na targ blisko bylo. Polska przez 18 lat wybudowala naprawde bardzo malo. Dopiero teraz, dzieki dotacjom z UE, ktorych nie mozna na gornikow przeznaczyc tylko na drogi, zaczeto budowac. Nie mamy wiec autostrad, drog ekspresowych, wygodnych szos z obwodnicami, omijajacymi pojedyncze gospodarstwa, ktore sa wystarczajacym powodem do ustawiania permanentnego terenu zabudowanego. Co wiecej te drogi, ktore moglyby jakkolwiek usprawniac ruch, jak na przyklad krajowa osemka od W-wy na poludnie, maja organizacje ruchu niemal dokladnie taka samo ja za Gierka, ktory ja wybudowal. A wiec liczne przejscia dla pieszych, skrzyzowania kolizyjne co kilkaset metrow, tereny zabudowane, moze nie liczne, bo skrzyzowania wygrywaja w kategorii spowalniaczy ruchu. Budowa nowych drog to wyzwanie. Budowa kladek dla pieszych, barier, przebudowa lub likwidacja niektorych skrzyzowan juz nie kosztuje tak wiele. Kosztuje niestety wysilek intelektualny. Latwiej nie myslec, grzmiec na niedobrych piratow drogowych, nie budowac czy modernizowac, za to stawiac fotoradary. Mamy wiec skrzyzowanie z droga polna, na ktorym gosc, ktory jedzie dwujezdniowa tranzytowa szosa 100 km/h jest piratem, bo ta polna droga powoduje ograniczenie do 70 km/h. Gdy pijany rolnik wyjedzie pod jadacy dwujezdniowka pojazd w prasie napisza, ze przyczyna wypadku bylo nie ustapienie pierwszenstwa oraz nadmierna predkosc. No to radar!
                                              • Gość: rav107 Re: Pytanie retoryczne IP: *.aster.pl 31.12.07, 17:33
                                                I Twój post to jest dla kmnie kwintesencja polskich problemów z
                                                ruchem drogowym. Ponieważ pochodzę z południa Polski, czesto jeżdżę
                                                trasą z Warszawy na południe przez Grójec, Radom, Kielce i dalej.
                                                Liczba ograniczeń ruchu postawionych zupełnie bez głowy na tej
                                                trasie jest neizliczona - i to nie tylko na drogach jednonitkowych,
                                                ale również na ładnej drodze z Warszawy do Grójca, gdzie mamy 2-3
                                                pasy w każdą stronę i pas oddzielający jezdnie. A to ograniczenie do
                                                70 km/h bo... nie wiadomo właściwie dlaczego, a to teren zabudowany
                                                chociaż droga utrzymana jak co najmniej droga ekspresowa... koszmar.
                                                A potem im dalej na południe tym gorzej - są takie odcinki że obszar
                                                zabudowany w ogóle się nie kończy tylko zmienia się tabliczka z
                                                nazwa kolejnej wiochy przez którą oczywiście ważna droga krajowa
                                                musi biec dokładnie środkiem... albo teren zabudowany zaczynający
                                                się ładnych kilkaset metrów przed obszarem gdzie rzeczywiście stoją
                                                jakieś chałupy... albo ograniczenie do 40 km/h i znak "dwa ostre
                                                zakręty", które w rzeczywistości okazują się dość łągodnymi łukami
                                                drogi a nie zakrętami... jazda po polskich drogach to trochę Monty
                                                Python, a trochę balansowanie na krawędzi prawa i zdrowego rozsądku.
                                                • Gość: rav107 Re: Pytanie retoryczne IP: *.aster.pl 31.12.07, 17:39
                                                  Aha, i nie mówcie mi pls że skoro jest znak postawiony zupełnie bez
                                                  sensu, to trudno, takie jest prawo. Akceptuję rzymska
                                                  maksymę "twarde prawo, ale prawo" i jeżeli popełnie jakieś istotne
                                                  wykroczenie i złapią mnie, to trudno - przyznaję się do winy,
                                                  przyjmuję mandat i płacę. Ale nigdy nie pogodzę się z polską wersją
                                                  tego rzymskiego przysłowia brzmiącą "głupie prawo, ale prawo" i
                                                  jeżeli zostanę ukarany za jakąś pierdołę wynikającą z głupiego
                                                  przepisu czy postawionego przez nadgorliwego sołtysa ograniczenia,
                                                  to oczywiście mandat zapłacę bo nie mam wyjścia, ale tylko wzmocni
                                                  to moje głębokie przekonanie o potrzebie walki z absurdami naszych
                                                  dróg, prawa drogowego i podejścia policji.
                                                  • jureek Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 18:06
                                                    Soltysi maja prawo stawiac ograniczenia? Cos Ci sie chyba pokickalo, albo celowo
                                                    przesadziles dla osiagniecia lepszego retorycznego efektu.
                                                    Zgadzam sie, ze trzeba walczyc z bezsensownymi oznakowaniami i ograniczeniami.
                                                    Zalezy tylko jak to robic. Ja takie rzeczy zglaszam wladzom (stad wiem, ze
                                                    soltys taka kompetentna wladza nie jest, on moze co najwyzej wnioskowac, ale nie
                                                    podejmuje decyzji), a Ty?
                                                    Jura

                                                    P.S. Czym sie rozni wies od wiochy? Pytam, bo zauwazylem, ze czesto uzywasz
                                                    wlasnie slowa wiocha o raczej negatywnym zabarwieniu.
                                                  • edek40 Re: Pytanie retoryczne 31.12.07, 18:13
                                                    Siem wtoncem. Na falach naszej telewizji panstwowej wypowiadal sie nadzwyczaj przytomny przedstawiciel drogowki. Wprawdzie generalnie odnosil sie do wyczynu umyslowego kretyna, ktory na dwujedniowej, szesciopasmowej wylotowce z Warszawy ustawil 50 km/h, mowiac ze nawet autobusy miejskie nie jezdza z taka predkoscia, ale dorzucil jeszcze taka anegdotke. Otoz opowiedzial o najbardziej idiotycznym tlumaczeniu sie z przekroczenia predkosci. Zlapal on bowiem pewna pania, ktora w terenie zabudowanym tak bardzo, ze stalo 40 km/h jechala cos dobrze ponad 60 km/h. Ta pani oswiadczyla, ze jej nie mozna ukarac, bo to ona wnioskowala do gminy o ustawienie na tej szosie 40 km/h. Gmina do wniosku pani sie przychylila. Owa pani nie.
                                                  • Gość: rav107 Re: Pytanie retoryczne IP: *.aster.pl 31.12.07, 18:17
                                                    jureek napisał:
                                                    > Soltysi maja prawo stawiac ograniczenia? Cos Ci sie chyba
                                                    > pokickalo, albo celow o
                                                    > przesadziles dla osiagniecia lepszego retorycznego efektu.

                                                    Nie wiem kto stawia ograniczenia, bo i skąd mam wiedzieć? Nie jestem
                                                    z branży. Ale założę się że nawet jeżeli nie stawiają, to w
                                                    większości przypadków o nie wnioskują.

                                                    > P.S. Czym sie rozni wies od wiochy? Pytam, bo zauwazylem, ze
                                                    > czesto uzywasz wlasnie slowa wiocha o raczej negatywnym
                                                    > zabarwieniu.

                                                    To badzo ciekawe, może mi powiesz gdzie jeszcze go użyłem poza
                                                    przedostatnim postem, bo sobie nie przypominam...? ;)
                                                  • jureek Re: Pytanie retoryczne 05.01.08, 16:10
                                                    Gość portalu: rav107 napisał(a):

                                                    > > P.S. Czym sie rozni wies od wiochy? Pytam, bo zauwazylem, ze
                                                    > > czesto uzywasz wlasnie slowa wiocha o raczej negatywnym
                                                    > > zabarwieniu.
                                                    >
                                                    > To badzo ciekawe, może mi powiesz gdzie jeszcze go użyłem poza
                                                    > przedostatnim postem, bo sobie nie przypominam...? ;)

                                                    "Wiocha" to byl skrot myslowy :) Chodzilo mi raczej o ogolna wymowe Twoich
                                                    wypowiedzi - to przeciwstawianie szybkich i "nowoczesnych" hamulcowym rozwoju
                                                    kojarzonym z "wiocha" wlasnie (traktory, soltysi itp.)
                                                    Jura
                                                  • emes-nju Re: Pytanie retoryczne 02.01.08, 13:27
                                                    jureek napisał:

                                                    > Soltysi maja prawo stawiac ograniczenia? Cos Ci sie chyba
                                                    > pokickalo, albo celowo przesadziles dla osiagniecia lepszego
                                                    > retorycznego efektu.

                                                    Soltys (i kazdy) ma prawo wnioskowac o zmiane oznakowania, ale w praktyce oznacza to WYLACZNIE prawo do stawiania nowych ograniczen, a nie zdejmowania tych bezcelowych.
                                                  • jureek Re: Pytanie retoryczne 05.01.08, 16:06
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Soltys (i kazdy)

                                                    No wlasnie "i kazdy". Skoro kazdy, to po co wymieniac tylko soltysa? Chyba dla
                                                    wywolania lepszego efektu - jaka ta wiocha polska zacofana i jak utrudnia zycie
                                                    tym szybkim i "nowoczesnym".

                                                    > ma prawo wnioskowac o zmiane oznakowania, ale w praktyce oznac
                                                    > za to WYLACZNIE prawo do stawiania nowych ograniczen, a nie zdejmowania tych be
                                                    > zcelowych.

                                                    Sam _praktycznie_ doswiadczylem akurat czegos innego. Po mojej interwencji (i to
                                                    tylko telefonicznej) zdjeto nie tylko bezsensowne, ale wrecz niebezpieczne
                                                    ograniczenia na A4.
                                                    Jura
                                              • habudzik Re: Pytanie retoryczne 01.01.08, 15:03
                                                edek40 napisał:

                                                > Nam sie kurna wydaje, ze nie tylko autostradami kraj stoi. A u nas nie dosc, ze
                                                > autostrady to glownie na papierze i to nie projektow, a obietnic wyborczych, a
                                                > pozostale drogi maja taki przebieg, jak za Piasta Kolodzieja - taki co to wios
                                                > ki laczy, coby na targ blisko bylo.


                                                Słuchaj Emes , my rozumiemy że nie ma u nas nadmiaru obwodnic ale nie pisz tak
                                                jakby tylko w Polsce ich było mało . W wielu dużych i bogatszych krajach też ich
                                                nie ma za dużo choć z innych powodów . Miałeś możliwość obejrzeć te miejsca
                                                czytając posty w których udowodniłem jełopie na koniu że drogi krajowe we
                                                Francji nie dość że biegną przez centrum miasteczek i wsi to jeszcze upstrzone
                                                są rondami i innym spowalniaczami nie wszędzie bowiem istnieje fizyczna
                                                możliwość poprowadzenia obwodnicy . Nie jest zatem prawdą że tylko w Polsce nie
                                                ma obwodnic a więc jaki ma sens narzekać ?
                                                • edek40 Re: Pytanie retoryczne 01.01.08, 16:04
                                                  Po pierwsze nie emes.

                                                  Po drugie. Ja przyznaje sie bez bicia, ze nigdy nie podrozowalem po Francji. Kiedys w Top Gear widzialem jak Clarkson jechal autostrada, ale to pewnie byl taki poszatkowany odcinek do nikad, jak u nas. I jechal on zapewne caly czas po jednym odcinku, a glupki myslaly, ze Francje mozna pokonac komfortowa spojnymi autostradami. Czyli fakt przejechania calych Niemiec, Holandii, Austrii, czesci Wloch czy Hiszpanii autostradami to raczej wyjatek niz regula. Oni tez nie maja wyboru i musza jezdzic drogami lokalnymi, a mi sie tylko fartnelo, ze akurat na moim kierunku taka autostrada byla? W Hiszpanii to w ogole mialem wielkiego farta, bo mialem na moim kierunku nadmorska szose lokalna, autostrade oraz na znacznym odcinku bezplatna ekspresowke dwujezdniowa. Ale rozumiem, we Francji jezdzimy drogami takimi jak nasze i z Paryza do Lyonu jedziemy 10-12 godzin, stajac wielokrotnie na skrzyzowaniach z sygnalizacja, bedac zmuszanymi do kilkudziesieciokilometrowych odcinkow terenu zabudowanego itp.

                                                  Jakies 8 lat temu przejechalem cala biadna grecka Krete szosa, ktora calkowicie satysfakcjonuje moje oczekiwania do drogi tranzytowej, w miejsc w ktorym z roznych powodow nie ma autostrad. Uwierz mi, naprawde naszym szalenie daleko do tego komfotru, pomimo raczej gorzystego krajobrazu.

                                                  Wiesz co poll/habudzik. Skoro w tej Francji jest tak kiepsko z siecia drog, to moze rownajmy do takich krajow, w ktorych drogi sa. Chociaz do Czech, ktore tez, z wyjatkiem kilkunastu kilometrow, mozna pokonac dwujezdniowkami bez szykan w stylu naszej Gierkowki, od Cieszyna do Mikulova. Zostawmy ta Francje z ich lichymi drogami. Wezmy za ekspertow Czechow. Nawet bariere jezykowa mniejsza. I kulturowa. Oni najwyrazniej, podobnie jak ja i wielu innych Polakow, wola jezdzic dobrymi i szybkimi drogami, zamiast, jak Francuzi, krecic sie na licznych rondach, nie miec sieci autostrad jako alternatywy dla krecenia sie i wleczenia. Tak, rozmawiajmy o naszych najblizszych sasiadach, ktorzy startowali z podobnego poziomu jak Polska. Z tym moze tylko, ze tam duzo mniej obywateli skladalo sie na ich drogi, wiec mieli trudniej. Teraz maja wiecej europejskich tras niz my, choc jestesmy od nich tak w obywatelach, jak i w powierzchni duzo wieksi. Gonmy Czechy, a o Francji zapomnijmy. Bo ci Francuzi, wg. Twoich opisow, maja cos nie tak z glowami.
                                                  • habudzik Re: Pytanie retoryczne 01.01.08, 16:21
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Po pierwsze nie emes.
                                                    >
                                                    > Po drugie. Ja przyznaje sie bez bicia, ze nigdy nie podrozowalem po Francji. Ki
                                                    > edys w Top Gear widzialem jak Clarkson jechal autostrada,

                                                    No właśnie , nie byłeś , nie jeździłeś a wiedze czerpiesz z opowieści mało
                                                    rozgarniętego pana C . Oby tak dalej . We Francji drogi sa dobre ale nie
                                                    wszystkie rejony sa oautostradowane i nie wszędzie drogi klasy krajowej
                                                    przebiegają poza miastami , miasteczkami i wioskami . Tak się właśnie składa że
                                                    najlepiej z całej Fr znam te rejony gdzie autostrada jest tak rzadka jak u nas a
                                                    drogi krajowe ze względów geograficznych nie maja obwodnic . Jak w morde
                                                    strzelił infrastruktura jak w Polsce i ruch intensywniejszy tyle że tam nikt nie
                                                    robi z tego problemu .
                                                  • kontik_71 Re: Pytanie retoryczne 01.01.08, 20:34
                                                    To ja jeszcze doloze pare szwajcarskich przykladow:
                                                    1. Autostrada konczy sie przy wjezdzie do Zurychu po czym trzeba
                                                    przejechac przez pol miasta i to w centrum, aby znowu trafic na
                                                    autostrade.. Objazd miasta jest planowany od 30 lat
                                                    2. Bazylea jest ok jakis 10 lat rozkopana bo buduja autostrade przez
                                                    srodek miasta
                                                    3. Wiekszosc tulenli, a jest ich od groma, jest tak zaplanowana, ze
                                                    przed samym wjazdem do tunelu znajduje sie wjazd na autostrade, co
                                                    zawsze prowadzi do korkow.

                                                    Moglbym godzinami wymieniac takie rzeczy..
                                                  • habudzik Re: A ja dołoże swoje 01.01.08, 21:03
                                                    Transfer z północy na południe przez Lyon . Cały ruch odbywa się przez miasto i
                                                    to bez znaczenia czym jedziemy N czy A czy D . Na autostradzie stoimy w gigant
                                                    korkach ( bo jest darmowa ) a na NR 7 wleczemy się jak przez Warszawe . Z Lyon
                                                    do Limoges nie dość że nie przejedziemy autostradą to jeszcze musimy się wlec
                                                    przez Clermont-Ferrand itd itp
                                                  • kontik_71 Re: A ja dołoże swoje 01.01.08, 21:13
                                                    To i tak nikogo nie przekona bo przeciez mowimy o "normalnych"
                                                    krajach a w Polsce to co innego.... :(
                                                  • edek40 Re: A ja dołoże swoje 01.01.08, 22:13
                                                    Po prostu obaj z habudzikiem nie zauwazacie jednego drobiazgu. Infrastuktura drogowa na tzw. zachodzie istnieje i jest mniej lub bardziej rozbudowywana. Co wiecej powstawala ona wraz z rozwojem motoryzacji. Nasze panstwo, rzadzone przez lata przez szamanow, nie zauwazylo, ze po latach prohibicji na motoryzacje, nastapil jej rozkwit. Ale tylko w ilosci aut. Drogi w zadnym wypadku nie nadarzaly za popytem na nie. Wy piszecie mi lzawe historie, ze gdzies nie mozna dojechac autostrada, albo mozna ale w korku. W Polsce praktycznie nie ma autostrad. Nie ma rowniez drog ekspresowych. A mowimy o rozleglym kraju, ludnym i z racji polozenia tranzytowym. Nie dosc, ze nie korzystamy na istnieniu tranzytu, to jeszcze go tracimy na korzysc poludniowych sasiadow czy drogi morskiej. Ponadto tracimy wplywy z turystyki. I tracimy bliskich na przeladowanych drogach. Ja nikomu nie probuje udowodnic, ze istnieja kraje, gdzie autostradami dojezdza sie nawet do najblizszego supermarketu, a drog lokalnych nie ma w ogole. Wy zas usilnie probujecie udowodnic, ze nasz kraj w niczym nie ustepuje zachodowi, a ilosc ofiar smiertelnych jest wylacznie w funkcji predkosci jazdy. To uproszczenie na poziomie przedszkolaka i raczej powinniscie sie wstydzic, bo chyba nawet podstawowke juz macie - poslugujecie sie wszak slowem pisanym. Uzywacie dziwnych przykladow. Jeden o gorzystej, malutkiej i bogatej Szwajcarii, ktora najchetniej wywalilaby caly niechciany tranzyt precz, drugi plecie androny o Francji, ktora jakoby wiekszosc drog tranzytowych (tych "zaTIRowanych") ma na poziomie takim samym, jak polskie, ale do tego usiane sa licznymi szykanami, nieznanymi w Polsce. I obydwaj ubolewacie nad polaczkami, ktorzy na wlasna prosbe zabijaja sie na drogach, bo nie korzystaja z nich tak, jak sa do tego zbudowane.

                                                    We Francji siec autostrad to troche ponizej 11000 km, niewiele mniej niz we wzorcowych Niemczech. Ile kilometrow autostrad i drog ekspresowych w kupie ma Polska? Francja ma okolo 60% wiecej mieszkancow i wieksza powierzchnie niz Polska. To moze zaczniemy porownywac, gdy siec autostrad w Polsce osiagnie na przyklad 6000-7000 km. Na razie zalosnie oscyluje w okolicach 1000 km. Drog ekspresowych rowniez jest zalosnie malo. Nawet polowy Polski nie da sie przejechac cywilizowana droga. Nie da sie. Nie jedzie sie z wyboru lokalnymi. Nie da sie, bo nie ma alternatywy. A jechac, dojechac, zarobic, zalatwic musi kazdy. A nie poslugujemy sie innym kalendarzem niz rozwiniete kraje. Mamy na te wszystkie czynnosci mniej wiecej tyle samo czasu co tzw. zachod. A moze nawet mniej, bo jako kraj na dorobku pracujemy wiecej i aby zdarzyc ze wszystkim musimy sie niezle uwijac. Rowniez na drodze. Nikt nie kupi polskich towarow, gdy bedzie musial doplacic za zbedne godziny transportu po Polsce. Polakow nie bedzie stac na towary importowane, gdy beda jechaly za dlugo. Jezdzimy wiec tak, jak trzeba, aby dotrzymac kroku konkurentom. Oczywiscie, jak na stan drog, jak wariaci. Jakie jest jednak wyjscie, gdy czas podrozy trzeba jednak mierzyc zegarkiem, a nie kalendarzem?
                                                  • habudzik Re: A ja dołoże swoje 01.01.08, 22:32
                                                    edek40 napisał:
                                                    Wy piszecie mi lzawe historie, ze gdzies nie mozna dojechac
                                                    > autostrada, albo mozna ale w korku.

                                                    To Ty piszesz łazwe historyjki o turystyce i tranzycie które notabene nie są
                                                    prawdą bo jeśli chodzi o turystyke to idzie nam coraz lepiej . Nie jest to może
                                                    kraj leżący na Antylach ale jednak . Nie wiem wiec po co zjeżdżasz tematem na
                                                    turystyke ?

                                                    Ja się staram wyjaśnić tobie że znasz Europe niestety z opowieści a zabierasz
                                                    głos i piszesz o czymś czego nie mogłeś widzieć .
                                                    Na drodze o tej samej klasie we Francji co w Polsce kierowca jedzie np: nie
                                                    wiexcej niż 90km/h natomiast w Polsce na takiej drodze nie zchodzi poniżej 100 .
                                                    Rozumiesz ? Bez względu na to czy mają autostardy czy ich nie mają ruch na
                                                    drogach krajowych jest u nich intensywniejszy niż w Polsce a wypadków mniej a te
                                                    które się zdarzą są mniej tragiczne bo powstają przy niższych predkościach .
                                                    Co ma do tego brak infrastruktury w naszym kraju . Brak czegoś nie może być
                                                    powodem wypadku . Brak mostu na rzece nie może być powodem powstania na nim
                                                    wypadku .



                                                  • edek40 Re: A ja dołoże swoje 02.01.08, 09:05
                                                    Niech sobie wiec taki Francuz jedzie te swoje 90 km/h. Jaka osiagnie srednia? Blizej polskich 50 km/h czy moze tak blizej 70 km/h? Czy gdy okolicznosci zmuszaja go do szybszego pokonania dystansu, nie moze aby podgonic na autostradzie? Gdzie ma nadrabiac stracony czas Polak? Nie na dystansie Krakow-zachodnia granica. Powiedzmy na dlugim jak diabli dystansie Trojmiasto-Cieszyn. Bo nie wiem czy miales kiedys jakis globus w reku, ale Cieszyn to taki port morski dla Czech. To znaczy juz nie, bo wprawdzie nie blizej, ale szybciej maja z Hamburga. To taka historyjka o tranzycie.

                                                    Taki jestes znawca. Powiedz mi dlaczego w odleglej od cywilizacji Warszawie w zasadzie nie widuje TIRow z zachodu? To znaczy widuje i to bardzo czesto. Naczepa z Niemiec, a ciagnik z Polski. Co moze byc powodem takiego stanu rzeczy? Bo chyba nie oszczednosc czasu. Jeden podjezdza, drugi podjezdza. Zawsze ktorys na ktoregos czeka (lub czeka i traci czas towar zaladowany na oczekujaca na ciagnik naczepe). Potem przepiecie naczepy i wreszcie w droge. Tu chyba nie ekonomia ma na to wplyw. W takie odleglej Hiszpanii widzialem niemieckie TIRy. Chcialo im sie? Przez korki w Niemczech, drogi lokalne we Francji i przereklamowana siec drogowa Hiszpanii? I wszystko ze srednia 50 km/h? Moze chodzi o to, ze wielu Niemcow wciaz boi sie partyzantki? Moze wystarczy napisac broszurke, ze Polacy juz nie strzelaja zza wegla do Niemcow i przestana marnowac czas na przepinanie zestawu. Wszak beda mogli u nas jechac rownie komfortowa jak u siebie i w reszcie Europy. A nielicznych idiotow w malutkich samochodzikach to oni sie chyba za bardzo nie musza bac. Z reszta Ty habudzik, moglbys napisac taka broszurke. Opisac dramat drogowy we Francji z ich rondami o srednicy podobnej do dlugosci zestawu drogowego TIRa, spowalniaczami, na ktorych tluka sie szklanki i jajka. Smialo zarysowac genialna infrastrukture w Polsce. Dodac, ze jesli sie boja zderzenia z wariatem drogowym, to moga jechac 20 km/h. Wtedy dojada cali, zawsze zdarza zahamowac, zaden zakret nie bedzie straszny, a nieoswietlony rower to betka. Wszak juz nawet Niemcy rozwazaja ograniczenie predkosci na autostradach. Wprawdzie plota cos o ekologii. Mysle jednak, ze chodzi o liczne i nie ujawnione w statystyce wypadki, na tych drogach smierci. A moze, podobnie jak swiatly umysl spod Czestochowy, ktory zwezil droge twierdzac, ze jak sie jedzie wolniej, to bezpieczniej, Niemcy powinni stopniowo likwidowac swoje autostrady? Koniecznie z likwidacja pasa awaryjnego. A moze chodzi o te rozpraszajace i calkowicie nie potrzebne tablice swietlne, na ktorych wyswietlane sa nikomu nie potrzebne informacje o sytuacji drogowej za najblizsza gorka. Moga jechac wolno i rozwaznie. Wtedy zadna drogowa zagadka ich nie zaskoczy. Nie tak, jak gnajacych po Moscie Gdanskim Warszawiakow.
                                                  • habudzik Re: A ja dołoże swoje 02.01.08, 09:30
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Niech sobie wiec taki Francuz jedzie te swoje 90 km/h. Jaka osiagnie srednia? B
                                                    > lizej polskich 50 km/h czy moze tak blizej 70 km/h?

                                                    A co nas obchodzi jego średnia ??? Bezpieczeństwo jest nadrzędną sprawą i dla
                                                    mnie się liczy jedynie to że przez moją wieś masz jechać 49km/h ( tak jak zrobi
                                                    to Francuz czy Niemiec czy Skandynaw ) a kiedy dojedziesz to mi zwisa . Było
                                                    wcześniej wstać .



                                                    Czy gdy okolicznosci zmusza
                                                    > ja go do szybszego pokonania dystansu, nie moze aby podgonic na autostradzie?

                                                    Toć to Ci juz pisałem że nie wszedzie może i nie wszystkich stać . Przejazd z
                                                    Grenoble do Villeneuwe-sur-Lot zajmie Francuzowi 10 godzin a do przejechania ma
                                                    jakieś 530km . Moze jechać autostradą naokoło ale nadrabia 300km w obie strony i
                                                    dodatkowo kosztuje go pewnie 100€



                                                    G
                                                    > dzie ma nadrabiac stracony czas Polak?

                                                    Polak przypier...i 160km/h przez miasteczka i ..... nadrobi ale statystyke
                                                    wypadkową . A powiedz mi mundralo gdzie ma nadrobić stracony ( nie wiem dlaczego
                                                    ) czas ktoś kto w Alpach mieszka ? Tam średnia wynosi 30km/h
                                                  • edek40 Re: A ja dołoże swoje 02.01.08, 11:41
                                                    > A co nas obchodzi jego średnia ??? Bezpieczeństwo jest nadrzędną sprawą i dla
                                                    > mnie się liczy jedynie to że przez moją wieś masz jechać 49km/h ( tak jak zrobi
                                                    > to Francuz czy Niemiec czy Skandynaw ) a kiedy dojedziesz to mi zwisa . Było
                                                    > wcześniej wstać .

                                                    A mnie obchodzi, bo porownujesz Polske i Francje. To nie jest kwestia wczesniejszego wstawania. Handlowiec pokonuje bardzo wielkie destanse. Przy zalozeniu, ze ma wczesniej wstawac, oznacza to, ze w pewnym momencie w ogole przestalby spac. Mozna oczywiscie przyjac, ze z powodu braku drog trzeba zatrudnic wielokrotnie wieksza ilosc handlowcow. To jednak znacznie podniesie koszta funkcjonowania firmy. Wyjdzie wiec na to, ze aby cos sobie kupic w sklepie bedziesz musial wstawac wczesniej, aby dluzej pracowac i zarobic na drozejace towary. To ja chyba wole, aby nasze panstwo wzielo sie za drogi.

                                                    > Toć to Ci juz pisałem że nie wszedzie może i nie wszystkich stać .

                                                    Ale caly czas porownujesz Francje i Polskie. Mam w nosie czy Francuza stac czy nie na autostrady. Mam rowniez w nosie czy musi nadkladac drogi czy nie. Nie ma realnej mozliwosci zbudowania autostrad dla kazdego i ja z tym nie probuje dyskutowac, choc Ty oczywiscie probujesz wmowic mi co innego. Polak, nawet gdyby mial fortune w walizce, nie moze, nawet nadkladajac drogi, skrocic czasu dojazdu do punktu docelowego. Sam podajesz przyklad. Zapomnijmy o pieniadzach. Dajesz trase 530 km, ktora biedny Franzuz musi jechac az 10 godzin. Gdyby wstal wczesniej i zarobil, moglby jednak pojechac 830 km w powiedzmy 8 godzin. Polak musialby miec duuuzo wiecej pieniedzy niz przykladowy Francuz, bo aby skrocic czas dojazdu musialby zainwestowac w transport lotniczy. Najlepiej wlasny - cos w typie smiglowca. Mysle oczywiscie, ze celowo podales taka trase, gdzie trzeba nadlozyc az tyle. Patrzac na mape Francji, tych autostrad jednak troche tam jest i nawet zauwazylem kilka takich "od konca do konca" kraju.

                                                    > Polak przypier...i 160km/h przez miasteczka i ....

                                                    Pisz z laski swojej o sobie. Zdanie powinno brzemiec: habudzik przy... 160 km/h. Ja jezdze duzo wolniej. Z reguly w ciagu jadacych duzo wolniej.
                                                  • edek40 Nie doczytalem!!! 02.01.08, 11:44
                                                    Cytat z edka40:

                                                    "Dajesz trase 530 km, ktora biedny Franzuz musi jechac az 10 godzin. Gdyby wstal wczesniej i zarobil, moglby jednak pojechac 830 km w powiedzmy 8 godzin."

                                                    Zdanie powinno brzmiec:
                                                    "Dajesz trase 530 km, ktora biedny Franzuz musi jechac az 10 godzin. Gdyby wstal wczesniej i zarobil, moglby jednak pojechac 680 km w powiedzmy 7 godzin."

                                                    Nie doczytalem, ze biedaczyna nadklada tylko 150 km w jedna strone.
                                                  • habudzik Re: A ja dołoże swoje 02.01.08, 11:59
                                                    edek40 napisał:


                                                    > A mnie obchodzi, bo porownujesz Polske i Francje. To nie jest kwestia wczesniej
                                                    > szego wstawania. Handlowiec pokonuje bardzo wielkie destanse. Przy zalozeniu, z
                                                    > e ma wczesniej wstawac, oznacza to, ze w pewnym momencie w ogole przestalby spa
                                                    > c. Mozna oczywiscie przyjac, ze z powodu braku drog trzeba zatrudnic wielokrotn
                                                    > ie wieksza ilosc handlowcow. To jednak znacznie podniesie koszta funkcjonowania
                                                    > firmy.

                                                    A co mnie obchodzą koszty funkcjonowania firmy wobec kosztów jakie ponosimy my
                                                    wszyscy bo mamy gigantyczna ilość wypadków ?





                                                    Wyjdzie wiec na to, ze aby cos sobie kupic w sklepie bedziesz musial ws
                                                    > tawac wczesniej, aby dluzej pracowac i zarobic na drozejace towary.

                                                    Jeśli mnie nie bedzie stać na ten towar to go nie kupie i producent albo coś
                                                    zmieni albo zeżre to sam . Za to wypadków bedzie mniej a to spore ograniczenie
                                                    kosztów .





                                                    > Ale caly czas porownujesz Francje i Polskie. Mam w nosie czy Francuza stac czy
                                                    > nie na autostrady. Mam rowniez w nosie czy musi nadkladac drogi czy nie.

                                                    Wszystko jedno co masz w nosie . Ważene jest to że ruch pozaautostradowy jest
                                                    ogromny z tego czy innego powodu .
                                                  • edek40 Re: A ja dołoże swoje 02.01.08, 14:11
                                                    > A co mnie obchodzą koszty funkcjonowania firmy

                                                    Ja widze tak koszty wypadkow, jak i inne koszty dla gospodarki. I jedne i drugie sa istotne.

                                                    > Jeśli mnie nie bedzie stać na ten towar to go nie kupie i producent albo coś
                                                    > zmieni albo zeżre to sam .

                                                    Masz klapy na oczach. Jestes jak lekarz, ktory na sraczke wsadza korek w d... zupelnie nie zastanawiajac sie czy nie warto rozwazyc jakiejs teriapi "z drugiej" strony. Producent w koncu po prostu wyprowadzi sie i obudzimy sie z reka w nocniku. Powoli naturalnie :/

                                                    > Wszystko jedno co masz w nosie . Ważene jest to że ruch pozaautostradowy jest
                                                    > ogromny z tego czy innego powodu .

                                                    Jak zwykle: chlop swoje, a baba swoje. U nas jest glownie ruch pozaautostradowy, ktory musi dojechac z punku A do punktu B w okreslonym czasie, czesto niezaleznym od infrastuktury. Ty tego nie probujesz nawet zrozumiec, bo wyglada na to, ze mentalnie siedzisz w glebokiej komunie, gdzie obywatel staral sie o papier toaletowy, szybkosc obslugi, wybor towarow, konkurencja nie mialy zadnego znaczenia. Czas zauwazyc zmiany.
                                                  • kontik_71 Re: A ja dołoże swoje 01.01.08, 22:36
                                                    Strasznie duzo napisales, ale zapomniales o jednej drobnostce...
                                                    Kraje zachodu mialy dziesiatki lat i setki miliardow na rozwiniecie
                                                    takiej sieci drog..
                                                    A z tym dostosowaniem sieci drog do rozwoju motoryzacji to tez lekko
                                                    przesadziles... Gdyby to dostosowanie bylo takie wspaniale to nie
                                                    byloby zakorkowanych niemieckich autostrad... I nie mowie tu o
                                                    autostradach w bylym NRD, ktore sa uzywane przede wszystkim przez
                                                    przyjezdnych bo tubylcow niespecjalnie jest stac na auto..
                                                  • edek40 Re: A ja dołoże swoje 02.01.08, 08:36
                                                    Bierzmy przyklad z Czechow. Oni mieli podobny start, kase z UE zaczeli brac w tym samym okresie co Polska, mieli mniej podatnikow do skladania sie na te drogi. Z kolei taka Chorwacja, gorzysta jak diabli, chwile temu toczaca wojne, nie korzystajaca z dotacji UE, buduje w tempie nieosiagalnym u nas nawet na papierze. Drazy tunele, wiesza autostrade na zboczach gor itp. Sprobuje poszukac danych. Nie zdziwilbym sie, gdyby oni juz wybudowali dluzsze autostrady po wojnie jak Polska. Tylko u nas wojna skonczyla sie dziesiatki lat temu, u nich tak niedawno, ze jeszcze sa tam pola minowe.

                                                    Jezeli chodzi o Niemcow, czytalem opracowanie, wg. ktorego wychodzi ze z lidera w UE w kwestii sieci drog spadaja coraz dalej. Kupujac NRD po prostu nielicho przeinwestowali i kraj popadl w dlugoletnia stagnacje. Teraz wskazniki im drgnely. Myslisz, ze sypna cos gornikom, stoczniowcom lub rolnikom?

                                                    Znalazlem takie dane. Stare, ale oddaja "ducha". Dotycza bowiem dokladnie dziesiecolecia odzyskania niepodleglosci w Polsce.

                                                    Francja - drog: 973 510 km, ekspresowek i autostrad: 8864 km (0,91% ogolu drog), gestosc drog w km/km2: 1,77

                                                    Szwajcaria (odpowiednio): 71 086 km, 1613 km (2,27%), 1,72 w kraju, w ktorym gory sa powazna przeszkoda w tyczeniu drog.

                                                    Polska (odpowiednio): 377 048 km, 264 km (0,07%), 1,21. Wiem, ze przybylo kilka kilometrow autostrad i drog ekspresowych. Dzieki temu zalosny, po dziesieciu latach gonienia zachodu, wynik 0,07% mogl dzis osiagnac oszalamiajace 0,5%. Zageszczenie drog tez jest zalosne i nie sadze, aby radykalnie sie zmienilo.

                                                    Tyle tytulem dostosowywania infrastruktury czy tez prob rownowazenia popytu i podazy. A dojechac na czas trzeba, bo konkurencja nie spi.
                                                  • habudzik Re: A ja dołoże swoje 02.01.08, 09:43
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Bierzmy przyklad z Czechow. Oni mieli podobny start, kase z UE zaczeli brac w t
                                                    > ym samym okresie co Polska, mieli mniej podatnikow do skladania sie na te drogi


                                                    Jeśli weźmiemy do porównania jakiś kraj zamieszkały przez 1000 obywateli oraz
                                                    długi na 10km i szeroki na 15 km to taki kraj bedzie jeszcze łatwiej opasać
                                                    autostradami - myśle że w ciągu jednego sezonu damy rade .
                                                  • edek40 Re: A ja dołoże swoje 02.01.08, 10:56
                                                    Nie damy. Przynajmniej za rzadow PiS.

                                                    Czesi najzwyczajniej w swiecie nabyli obcej tak Tobie, jak i najwyzszym czynnikom panstwowym i partyjnym w Polsce, wiedzy, ze nowoczesna siec drog dla panstwa jest dokladnie tym samym co krwioobieg bez zlogow cholesterolowych dla czlowieka (szczegolnie w mozgu). I zaczeli je budowac i modernizowac. Zaczeli z reszta od wlasciwej strony czyli od budowy drog, a nie sieci radarow. Naturalnie habudzik zaraz napisze, ze Czesi to narod pokorny i zdyscyplinowany. Nie to co polaczki - piraci, przekreciarze, zlodzieje itp. Im radary nie potrzebne. A Polakow to do wiezien za samo obywatelstwo.
                                                  • emes-nju Re: A ja dołoże swoje 02.01.08, 14:46
                                                    kontik_71 napisał:

                                                    > Kraje zachodu mialy dziesiatki lat i setki miliardow na rozwiniecie
                                                    > takiej sieci drog..

                                                    Prawdziutka prawda i nasz drogowy paradoks jednoczesnie.

                                                    Dlaczego paradoks? Otoz nagle, po 1989 czy bardziej po 2004 roku, znalezlismy sie na wspolnym europejskim rynku. Znalezlismy sie na nim z naszymi zaszlosciami, zacofaniem i brakami. Musimy je nadrabiac. I to szybko! Bo jak bedziemy robic to wolno, to lepiej nic nie robic - przynajmniej sie nie zmeczymy, a skutek bedzie identyczny, bo w biznesie nie liczy sie ten, kto w przetargu zajal drugie miejsce... A my, rowniez z powodu braku infrastruktury, coraz czesciej zajmujemy owo drugie miejsce i NIE zarabiamy na nowe drogi...

                                                    Jako wspoltworzacy polski kapital przedsiebiorca musze akceptowac wyzsze ryzyko komunikacyjne niz np. Niemiec. Bo nie potrafie zaakceptowac tego, ze (jezdzacy po drogach nieco lepszych niz nasze) Czech lub Slowak mnie wyprzedza. Bo moze szybciej dojechac z punktu A do punktu B. Ja (moj handlowiec, wykonawca, podwykonawca) musze, po gorszej drodze, jechac co najmniej tak samo szybko jak Czech czy Slowak, zeby Polska miala za co budowac nowe drogi! Nie przyjmuje wiec do wiadomosci, ze jak drogi gorsze, to odkladamy jazde na pozniej. Nie da sie. Albo zapierd.lamy i KONKURUJEMY z Europa, albo kladziemy sie pod grusza i sobie odpuszczamy.

                                                    Za 100 czy 200 lat zaczna do nas zjezdzac (konno?) turysci z paciorkami i perkalem, zeby zobaczyc skansen :-P
                                                  • kozak-na-koniu Re: A ja dołoże swoje 03.01.08, 09:38
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Za 100 czy 200 lat zaczna do nas zjezdzac (konno?) turysci z
                                                    paciorkami i perka
                                                    > lem, zeby zobaczyc skansen :-P

                                                    Jesteś optymistą. Ja myślę że, wyjąwszy regiony tradycyjnie
                                                    nastawione na ciągnięcie zysków z turystyki (choć tam drogi zwykle
                                                    buduje się jak najszybciej i za wszelką cenę), do takiej sytuacji
                                                    dojdzie za lat 10 lub najwyżej 20 i że będą to raczej amatorzy
                                                    turystyki ekstremalnej...;-)
                                                  • emes-nju Re: A ja dołoże swoje 03.01.08, 10:07
                                                    kozak-na-koniu napisał:

                                                    > emes-nju napisał:
                                                    >
                                                    > > Za 100 czy 200 lat zaczna do nas zjezdzac (konno?) turysci z
                                                    > > paciorkami i perkalem, zeby zobaczyc skansen :-P
                                                    >
                                                    > Jesteś optymistą. Ja myślę że, wyjąwszy regiony tradycyjnie
                                                    > nastawione na ciągnięcie zysków z turystyki (choć tam drogi zwykle
                                                    > buduje się jak najszybciej i za wszelką cenę), do takiej sytuacji
                                                    > dojdzie za lat 10 lub najwyżej 20 i że będą to raczej amatorzy
                                                    > turystyki ekstremalnej...;-)

                                                    No nie! Jezeli teraz sobie odpuscimy, to za 10 czy 20 lat do Polski rzeczywiscie bedzie mozna jezdzic jako do miejsca turystyki ektremalnej. Na powstanie skansenu z wsia sielska i anielska trzeba bedzie poczekac az amatorzy turystyki ekstremalnej, coraz bardziej ekstremalnymi pojazdami zniweluja do poziomu polnych duktow efekty ludzkiej dzialnosci na polu drogowym :-P 100-200 lat to minimum, zeby caly powylewany beton i asfalt zniknal...

                                                    A tak BTW - pokomunistyczne potworki budowlane beda szpecic Polske jeszcze dlugo po naszej smierci. Troche mnie to martwi, bo jestem esteta, a w Polsce praktycznie nie istnieja miejsca z zabudowa, w ktorych po obroceniu sie o 360 st. nie zauwazyloby sie jakiegos koszmaru :-(
                                                  • kozak-na-koniu Re: A ja dołoże swoje 03.01.08, 10:42
                                                    Ee tam, komuna czy nie - to jest prawie 50 lat polskiej historii a
                                                    historia, która nie pozostawia śladów jest g. warta.:-) Mi Pałac
                                                    Kultury się podoba a w "nowych" czasach także nabudowano już niemało
                                                    badziewia. Poza tym, gdyby Gierek nie miał takiej manii budowania
                                                    dróg (mniejsza o jakość, w końcu w tamtych czasach nikt nie
                                                    przewidywał, że po polskich drogach będą regularnie kursowały
                                                    dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy kilkudziesięciotonowych
                                                    ciężarówek), dziś byłoby znacznie gorzej, choćby ze względu na
                                                    trudności z wywłaszczaniem ziemi pod inwestycje...
    • apache5 Re: Kontrole a bezpieczeństwo 03.01.08, 17:11
      Mało bywałem samochodem na zachodzie, ale też z opinii wiem że tam praktycznie
      nie ma kontroli formalnych, bez uprzedniego naruszenia ze strony kierowcy. U nas
      coraz więcej organów ma uprawnienia kontrolne na zasadzie "o tego sprawdzimy".
      Ja widzę w tym nawet naruszenie moich praw konstytucyjnych, ingerencję w moją
      prywatność, nie uprawnione władztwo państwa.
      • kozak-na-koniu Re: Kontrole a bezpieczeństwo 04.01.08, 07:45
        apache5 napisał:

        > Mało bywałem samochodem na zachodzie, ale też z opinii wiem że tam
        praktycznie
        > nie ma kontroli formalnych, bez uprzedniego naruszenia ze strony
        kierowcy.

        To jest mit. Kontrolują częściej niż w Polsce, szczególnie na
        głównych trasach. Najbardziej "lubią" gości z Europy wschodniej, ale
        nie zapominają też o swoich. Zwykle robią to policje drogowe
        (przeważnie interesuje je ważność przeglądów technicznych i
        ubezpieczeń) oraz służby celne (alkohol, papierosy...).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka