Dodaj do ulubionych

niezapinanie pasów

28.05.08, 12:14
tak sobie od paru dni Was podczytuje i co jakiś czas przewijają się to
zapaleni przeciwnicy zapinania pasów. Więc niech sobie obejrzą:
youtube.com/watch?v=I6PkC6T0EQI
youtube.com/watch?v=TUW6GVdWW4w
I jaki sens ma jeśli wy zapniecie pasy a wasi pasażerowie nie?
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: niezapinanie pasów 28.05.08, 12:25
      Takie filmiki kraza po sieci. "Na szczescie" nie trafiaja do TV. Jeszcze ktos o slabszych nerwach by sie zastresowal :-P
    • iberia.pl nie zapięte pasy= nie jadę 28.05.08, 12:37
      proste, innej opcji u mnie nie ma.
    • piort Re: niezapinanie pasów 28.05.08, 12:51
      Pasy, poduszki, strefy zgniotu i.t.p. urządzenia służą podwyższeniu
      bezpieczeństwa biernego, które powoduje wzrost niebezpieczeństwa dla
      innych użytkowników dróg. Gdybyś jechał czołgiem (był kiedyś taki
      film o żołnierzu w USA) to nawet czołowe zderzenie z ciężarówką by
      nie było dla Ciebie groźne, dopiero inny czołg mógłby Ci zrobić
      kuku. Praw fizyki nie zignorujesz, odpowiednie przeciążenie przy
      zderzeniu rozmaże Cię w samochodzie i wydłużenie czasu zatrzymania
      (strefy zgniotu, pasy, poduszki) tylko ograniczy stopień rozmazania.
      Wypadki powodują wyłącznie ludzie! Nie zależy to ani od drogi, ani
      od warunków atmosferycznych, tylko od kierowcy. Im bezpieczniej
      czuje się kierowca tym bardziej zagraża innym i to jest obiektywna
      prawidłowość, więc trzeba spowodować aby kierowca był najbardziej
      narażony. Ja bym postulował aby właśnie kierowca nie mógł używać
      pasa bezpieczeństwa, a pasażerowie owszem. Jeszcze lepiej gdyby na
      kierownicy był zamontowany sztylet! Napewno wiozłeś nieraz delikatne
      przedmioty, jajka czy porcelanę i podświadomie w trosce o towar
      jechałeś dużo ostrożniej niż gdybyś jechał sam. Jetem baardzo starym
      kierowcą, jeździłem motocyklem gdy nie obowiązywały kaski, o pasach
      bezpieczeństwa nikt nawet nie myślał i ruch choć był mniejszy, to
      podobnie ryzykowny. Wszystkie te gadżety wywołują złudne poczucie
      bezpieczeństwa i kierowcy dopuszczają do ryzykownych sytuacji licząc
      że wyjdą z nich cało, a co z ofiarami?
      • Gość: Piotr Re: niezapinanie pasów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.08, 13:25
        > Pasy, poduszki, strefy zgniotu i.t.p. urządzenia służą
        > podwyższeniu bezpieczeństwa biernego, które powoduje wzrost
        > niebezpieczeństwa dla innych użytkowników dróg.
        Bzdura kompletna. Jak wystrzelenie poduszki w moim aucie zwieksza
        niebezpieczeństwo dla drugiego uczestnika kolizji? Albo zapiete
        przeze mnie pasy? Strefa zgniotu sprawia, że OBYDWA auta bioręce
        udział kolizji sa wyhamowywane w miare płynnie w ramach działania
        stref obu aut. Gdyby nie było stref zgniotu tylko przód auta byłby
        jednolitym blokiem metalu, to byłoby to zderzenie zbliżone do
        zderzenia spręzystego, czyli np. mniejsze auto po walnięciu czołowym
        odskoczylo by do tyłu. To dopiero by generowało przeciążenia.
        > Gdybyś jechał czołgiem (był kiedyś taki
        > film o żołnierzu w USA) to nawet czołowe zderzenie z ciężarówką by
        > nie było dla Ciebie groźne, dopiero inny czołg mógłby Ci zrobić
        > kuku
        Tak? Energia kinetyczna rozpedzonej cięzarówki moze być kilka razy
        wieksza od energii kinetycznej czołgu (zależy od kwadratu
        predkości). Przy zderzeniu czołowym musi sie gdzieś wytracić.
        Ponieważ czołg nie ma strefy zgniotu to całe wyhamowanie przejmie
        strfa ciężarówki. Ale opóżnienie czołgu i tak bedzie wytarczające,
        zeby rozmaslić czołgistów. Tyle, że czołg wyjdzie z tego mniej
        pogiety niż ciężarówka. Zderzenie dwóch czołgów rozmaśli wszystkich
        czołgistów właśnie dlatego, ze czołgi nie maja stref zgniotu, czyli
        cała energia kinetyczna zostanie wytracona na bardzo krótkiej drodze
        co spowoduje ogromne przeciążenia (o czym pisałem powyżej). To jest
        własnie przykład, że strefa zgniotu chroni tez innych uczestników
        kolizji.
        > Praw fizyki nie zignorujesz, odpowiednie przeciążenie przy
        > zderzeniu rozmaże Cię w samochodzie i wydłużenie czasu zatrzymania
        > (strefy zgniotu, pasy, poduszki) tylko ograniczy stopień
        > rozmazania.
        Strefa zgniotu moze sprawić,że przeciążenie spadnie do wartości przy
        której nie nastapi rozmazanie. A pasu i poduszka przytrzymają Cię, i
        nie rozbijesz głowy i nie poamiesz kosci waląc w deskę rozdzielczą.
        I o tym własnie mówia prawa fizyki.
        • tujia Re: niezapinanie pasów 28.05.08, 13:42
          Ja się całkowicie zgadzam i dlatego uważam, że głupotą jest ktoś kupuje auto dla
          różnych (zazwyczaj bezużytecznych) bajerów, a nawet nie popatrzył jak dane auto
          wypada w testach zdarzeniowych. Ja bym nigdy nie kupiła samochodu, który nie
          dostał 5 gwiazdek w testach. Zdaje sobie sprawę, że i tak to jest niewielkie
          podnoszenie prawdopodobieństwa przeżycia przy czołówce, ale dla mnie każdy
          ułamek tego prawdopodobieństwa jest wart swojej ceny. Dla mnie ostatnią głupotą
          jest jak ktoś dokłada np. 1500 zł żeby mieć kolor metalik, a na w kurtyny
          powietrzne, bo na to już mu szkoda pieniędzy.
          • iberia.pl Re: niezapinanie pasów 28.05.08, 14:54
            tujia napisała:

            > Ja się całkowicie zgadzam i dlatego uważam, że głupotą jest ktoś
            kupuje auto dla różnych (zazwyczaj bezużytecznych) bajerów,

            np. jakich ?

            > a nawet nie popatrzył jak dane auto wypada w testach
            zdarzeniowych. Ja bym nigdy nie kupiła samochodu, który nie
            > dostał 5 gwiazdek w testach.



            gratuluje zasobnej kieszeni.
            • tujia Re: niezapinanie pasów 28.05.08, 15:03
              jakich?
              np. alufelgi -jeśli o mnie chodzi nigdy nie zrozumiem po co.
              Wersja wyposażenia, która różni się od standardowej tylko ozdobnymi "ramkami"
              przy wywietrznikach na desce rozdzielczej (o ile pamiętam chyba w fiacie można
              coś takiego wsiąść)
              dodatkowe małe szufladki z boku deski (citroen)
              szklany dach (mi się podoba), ale to 4000 (w przypadku mojego renault)-mi było
              szkoda pieniędzy na taki bajer :
              • emes-nju Re: niezapinanie pasów 28.05.08, 15:12
                Wedlug mnie Iberia nie miala na mysli zasobnosci portfela przy wyborze bajerow do NOWEGO auta.

                Wiesz... Wiekszosc z nas wybiera auto, na jakie go stac. Sadzac za statystyk - najczesciej wieloletnie gdzie na cene nie maja wplywu alufelgi i lakier metalik, a np. to czy przypadkiem kupowane auto nie mialo juz moznosci wykazac sie swoja "gwiazdkowoscia".
        • piort Re: niezapinanie pasów 28.05.08, 21:08
          Nie musisz mi przypominać fizyki ze szkoły średniej, to wszystko
          prawda, ale mnie chodzi o złudne poczucie bezpieczeństwa pozwalające
          szarżować na i poza granicę ryzyka. Sam jeżdżę z wyobraźnią i jakoś
          z Bożą pomocą udało mi się od 1957 roku nie uczestniczyć w żadnym
          wypadku (o obcierakach na parkingu nie mówię) choć nieraz było
          blisko. Po prostu totalny brak zaufania do współuczestników ruchu w
          razie najmniejszego podejrzenia. Nie przepisy, nie znaki, ale
          wyobraźnia chroni przed wypadkiem. Jeździłem po różnych krajach,
          największym wyzwaniem była jazda po Kairze i po Atenach gdzie polscy
          kierowcy klną w żywy kamień, ale wszędzie tam nikt nie trzyma się
          sztywno litery przepisów, a stara się przewidzieć co zrobi
          współuczestnik ruchu i odpowiednio reaguje. Na autostradzie przy
          prędkościach powyżej 130 km/h każda kolizja jest potencjalnie
          śmiertelna i to dla wielu osób, żadne zabezpieczenia nie pomogą bo
          mV2/2 musi się gdzieś wytracić i dla tego uważam że jedynym
          skutecznym zabezpieczeniem jest przewidujący kierowca z wyobraźnią,
          a te wszystkie gadżety tylko dają złudne poczucie bezkarności.
          • a_weasley Re: niezapinanie pasów 29.05.08, 01:19
            piort napisał:

            > Na autostradzie przy prędkościach powyżej 130 km/h
            > każda kolizja jest potencjalnie śmiertelna i to
            > dla wielu osób, żadne zabezpieczenia nie pomogą

            I dlatego nie jeżdżę autostradami.

            ---

            Dżentelmen jezdni jest przyjacielem przechodnia. Ale jezdnia to nie pastwisko,
            łachudro!
        • a_weasley Re: niezapinanie pasów 29.05.08, 01:16
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          >> Pasy, poduszki, strefy zgniotu i.t.p. urządzenia
          >> służą podwyższeniu bezpieczeństwa biernego,
          >> które powoduje wzrost niebezpieczeństwa dla
          >> innych użytkowników dróg.

          > Bzdura kompletna. Jak wystrzelenie poduszki w
          > moim aucie zwieksza niebezpieczeństwo dla
          > drugiego uczestnika kolizji? Albo zapiete
          > przeze mnie pasy?

          Nie mnie odpowiadać za Piorta, ale odpowiem, jak ja to rozumiem.
          Ja akurat pasów w swoim samochodzie nie zapinam. Ani moi pasażerowie. Nie
          musimy. Ba, nie możemy, bo ich nie ma.
          Efekt jest taki, że z pasażerami, choćbym chciał, nie mogę sobie pozwolić na
          taką kawalerską jazdę, jaką uprawia wielu kierowców, z jakimi zdarzało mi się
          jeździć jako pasażer - boby się pasażerowie poobijali. Pasażer, który w pasach
          nie marudzi, nie przypięty już dawno by się wydarł "co ty, człowieku, kartofle
          wieziesz czy ludzi?"
          W tym sensie rzeczywiście pasy u innego zmniejszają MOJE bezpieczeństwo; a brak
          pasów u mnie jemu nie zagraża.

          ---

          Dżentelmen jezdni jest przyjacielem przechodnia. Ale jezdnia to nie pastwisko,
          łachudro!
          • Gość: Piotr Re: niezapinanie pasów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 10:31
            > Pasażer, który w pasach nie marudzi, nie przypięty już dawno by
            > się wydarł "co ty, człowieku, kartofle wieziesz czy ludzi?"
            Zwykły bezwładnosciowy pas bezpieczeństwa akurat słabo trzyma
            człowieka. Juz bardziej kształt fotela odpowiada za to, ze pasazer
            nie musi sie łapać zapierać rekami przy kazdym zakręcie. Pomijam
            oczywiscie 5 punktowe pasy statyczne stosowane w autach wyczynowych,
            te faktycznie dobrze trzymaja w fotelu,zwłaszcza kubełkowym. Przy
            ostrym wejsciu w zakręt pasażerem bedzie rzucac po aucie tak samo z
            pasem jak i bez. Aby przy hamowaniu zadzialał mechanizm blokujacy w
            pasach musisz naprawde stanąć na pedale. Czyli jesli niezapiety
            pasażer krzyczy o kartoflach, to i po zapięciu pasów bedzie
            narzekał. Moze trochę mniej, bo pas da mu złudne (czasami) wrażenie,
            ze jest trochę bezpieczniejszy. A kierowca-kawalerzysta będzie
            jezdził tak samo autem z pasami jak i bez.
            > W tym sensie rzeczywiście pasy u innego zmniejszają MOJE
            > bezpieczeństwo; a brak pasów u mnie jemu nie zagraża.
            Ale tylko tak długo,az nie dojdzie (odpukać) do np. zderzenia
            czołowego. Przypiety pasami pasażer auta walącego w Ciebie nie jest
            dla Ciebie groźny. Pasażer nieprzypiety ma spore szanse aby wydostać
            się w sposób nieco mało kontrolowany z auta i swoję lekko
            rozgniecioną przez 2 szyby czaszką trafić Cie prosto w twarz. A to
            wyraźnie zmniejsza twoje bezpieczeństwo. Choc skoro Ty jezdzisz bez
            pasów, to pewnie będzie bez znaczenia, bo prawdopodobnie wasze głowy
            spotkaja się w takim przypadku gdzies w okolicach punktu styku obu
            aut :-(
            • a_weasley Re: niezapinanie pasów 29.05.08, 11:55
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              >> Pasażer, który w pasach nie marudzi, nie przypięty już dawno by
              >> się wydarł "co ty, człowieku, kartofle wieziesz czy ludzi?"

              > Zwykły bezwładnosciowy pas bezpieczeństwa akurat słabo trzyma
              > człowieka.

              Przy hamowaniu na zablokowanych kołach, a nawet trochę poniżej tej granicy,
              trzyma. Jakieś 0,5 g, podejrzewam.

              > jesli niezapiety pasażer krzyczy o kartoflach, to i
              > po zapięciu pasów bedzie narzekał.

              Jakoż ja czasem miewam chęć ponarzekać, ale powodowany uprzejmością (patrz wątek
              Inguszetii o jeździe z pasażerem i bez) siedzę cicho.

              > Ale tylko tak długo,az nie dojdzie (odpukać) do np. zderzenia
              > czołowego. Przypiety pasami pasażer auta walącego w Ciebie nie jest
              > dla Ciebie groźny. Pasażer nieprzypiety ma spore szanse
              > aby wydostać się w sposób nieco mało kontrolowany z auta
              > i swoję lekko rozgniecioną przez 2 szyby czaszką trafić
              > Cie prosto w twarz. A to wyraźnie zmniejsza twoje bezpieczeństwo.

              Najpierw musi w ogóle rzeczywiście z tego auta wylecieć, co zdarza się o wiele
              rzadziej niż to wynika z agitek. W końcu kiedyś pasów większość samochodów nie
              miała, a które miały, to i tak mało kto zapinał, nadal zresztą wielu kierowców i
              jeszcze więcej pasażerów nie zapina (w Reichu w latach 90tych zapinała połowa),
              a jednak nie ma i nie było masowego zjawiska wylatywania.
              Znam jeden przypadek, że ktoś w czołowym zderzeniu (ściślej, czołowo-skośnym
              dużego fiata ze starem) wyleciał zza kierownicy (fiata) przez przód. I ta osoba
              przeżyła z lekkimi obrażeniami . Pasażer zginął na miejscu.
              A już ja żebym wyleciał zza dużej kierownicy przez małą szybę, będąc w dodatku
              dosyć wysoki, to byłby triumf poprawnego myślenia nad fizyką.
              Potem jeszcze musiałby trafić w mój samochód i przebić się przez moją szybę...
              Znasz taki przypadek? Ja tylko kojarzę sytuację, gdzie w Reichu facetowi wleciał
              przez przednią szybę jeleń (zadem). Owszem, bez pasów. I faktycznie były dwa trupy.
          • kontik_71 Re: niezapinanie pasów 29.05.08, 11:28
            De facto przyznales sie do pewnego rodzaju bezmyslnosci.. bo tak sie
            sklada, ze systemy zabezpieczajace nie zwalaniaja z myslenia...
            Myslenie powoduje, ze nawet majac wszelkie nowinki techniczne jezdzi
            sie normalnie i nie stara sie udownodnic, ze fizyka nie ma racji..
            A tak swoja droga, to tok waszego myslenia mozne doprowadzic do
            stwierdzenia, ze OC i AC tez zle wplywaja na bezpieczenstwo.. no bo
            przeciez ubezpieczenie zaplaci wiec nie trzeba uwaza i mozna sobie
            poszalec. Gdybysmy sami placili to bylibysmy ostrozniejsi :)
            • a_weasley Re: niezapinanie pasów 29.05.08, 11:43
              kontik_71 napisał:

              > tak sie sklada, ze systemy zabezpieczajace
              > nie zwalaniaja z myslenia...

              Wystaw sobie, że wiem. Stwierdzam po prostu, że margines potrzebny do sensownie
              bezpiecznej jazdy jest węższy niż margines potrzebny do tego, żeby na pasażerów
              nie działało bez wyraźnej potrzeby przyspieszenie np. 0,7 g.

              > A tak swoja droga, to tok waszego myslenia mozne doprowadzic do
              > stwierdzenia, ze OC i AC tez zle wplywaja na bezpieczenstwo.. no bo
              > przeciez ubezpieczenie zaplaci wiec nie trzeba uwaza i mozna sobie
              > poszalec. Gdybysmy sami placili to bylibysmy ostrozniejsi :)

              Jak patrzę na tych w firmowych autach, to jestem skłonny uznać, że coś w tym jest...
      • emes-nju Re: niezapinanie pasów 28.05.08, 13:33
        piort napisał:

        > Wypadki powodują wyłącznie ludzie! Nie zależy to ani od drogi, ani
        > od warunków atmosferycznych, tylko od kierowcy.

        Mysle, ze kierowca Escorta z jednego z filmikow, moglby sobie to, co napisales, wziac do serca. Wiesz - kierowca tego Escorta, ktory w chwili wypadku PRAWIDLOWO STAL oczekujac na skret. Jemu sztylet na kierownicy z cala pewnoscia by sie przydal - koles wyraznie przeszarzowal :-P
      • inguszetia_2006 Re: niezapinanie pasów 28.05.08, 19:28
        Witam,
        Pomysł ze sztyletem jest dość zabawny;-)
        Generalnie masz rację. Na samochód przerzuca się coraz większą
        odpowiedzialność za głupotę kierowcy. Tysiące poduch, kurtyn i
        innych wypełniaczy, to taka ułuda za ciężkie pieniądze.
        I teraz ci, co się obkupili w cuda wianki, pojadą w trasę jako
        nieśmiertelni.
        Owszem, mam poduchy i pasy zapinam, ale przede wszystkim polegam na
        sobie.
        Pzdr.
        Inguszetia
      • kontik_71 Re: niezapinanie pasów 28.05.08, 19:38
        Jak sie to wszystko ma do zmniejszajacej sie ilosc wypadkow ze
        skutkiem smiertelnym (nie mam na mysli Polski)? Wg Twojej teorii to
        najlepszym samochodami byly auta z lat 60tych, ze sztywna
        konstrukcja, bez pasow, bez poduszek itp... Przy wypadku auto mialy
        pare wgniecen ale z ludzi zostawala miazga...
        • Gość: rekrut1 Re: niezapinanie pasów IP: *.aster.pl 28.05.08, 22:36
          Boi się przeludnienia, chytrusek jeden.
          Pozdr.
    • bwv1004 Re: niezapinanie pasów 28.05.08, 14:50
      tujia napisała:

      > youtube.com/watch?v=I6PkC6T0EQI
      > youtube.com/watch?v=TUW6GVdWW4w
      > I jaki sens ma jeśli wy zapniecie pasy a wasi pasażerowie nie?

      Bardzo sensowne filmiki. Od drugiego, słusznego, ale jednak
      pracowicie wyreżyserowanego i z ciut skomplikowaną podwójną kolizją
      jeszcze większe wrażenie wywarł na mnie taki, gdzie był prosty
      filmowany z boku test zderzeniowy z manekinami, z zupełnie prostą
      kolizją "walimy przodem w coś". Manekin z tyłu był nie przypięty i to
      co robił z manekinami z przodu trudno zapomnieć. Niestety nie mam
      linku.

      Postrzeganie takich niebezpieczeństw wyraźnie zaprzecza
      inteligentnemu designowi i pokazuje, jak układy percepcyjne naszego
      mózgu są ewolucyjnie nieprzystosowane do radzenia sobie z
      prędkościami i przyspieszeniami z jakimi nasi praprzodkowie nie mieli
      do czynienia.
      • Gość: rekrut1 Re: niezapinanie pasów i już IP: *.aster.pl 28.05.08, 18:36
        Ja tam nie zapinam pasów w traku i żyję. No tak ale co to za życie?
        Pozdr.
        Pazdzioch
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka